Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

diduha

Gracz
  • Postów

    298
  • Rejestracja

Treść opublikowana przez diduha

  1. Jak ktoś ma ochotę dołączyć (czyt. pomóc mi) do projektu, to zapraszam na discord. Dodam, że mam ograniczony czas ze względu na sprawy prywatne, dlatego biznes otwieram sporadycznie, JAK TYLKO MOGE WEJSC DO GRY. Jednak uważam, że udało mi się stworzyć klimatyczne miejsce, które wpasowuje się idealnie w realia brudnych ulic oraz ma swój charakter i z tego powodu szkoda to zamykać.
  2. **27 września w Moody’s Bar odbył się koncert Philipa Quiroza, znanego pod pseudonimem EASSIDE BUNNY. Tego wieczoru bar stał się przestrzenią dla młodego, ulicznego brzmienia, surowych wersów i klimatu typowego dla baru w środku South Central. Właścicielka Moody’s Bar konsekwentnie realizuje swoją wizję, dając szansę młodym, wschodzącym artystom z ulicy na pokazanie się na scenie i zrobienie pierwszego kroku w stronę szerszej publiczności. Koncert EASSIDE BUNNY był kolejnym przykładem na to, że lokal staje się miejscem, gdzie talent i autentyczność mają realną przestrzeń do rozwoju. Moody’s Bar coraz mocniej zaznacza swoją obecność jako punkt na mapie lokalnej sceny muzycznej.**
  3. **Przez dłuższy czas w Moody’s Bar panował względny spokój, jakby po otwarciu lokal odnalazł swój własny rytm. Wieczorami pojawiali się stali bywalcy – jedni po to, by napić się w samotności i zagubić w dymie papierosów, inni, by spotkać znajomych i podtrzymać dawne układy. Kolejne kufle piwa znikały w zastraszającym tempie, kieliszki uderzały o stoliki, a kiedy przychodził czas zamykania, obsługa zostawała z górą pustych butelek, plamami po alkoholu i ludzkich wydzielinach** **Choć bar tętnił życiem, a głośne rozmowy często przeradzały się w krzyki, sam lokal zaczynał być traktowany jak swego rodzaju „neutralna strefa”. Owszem, do bójek wciąż dochodziło, ale klienci powoli uczyli się, że nie jest to miejsce, gdzie warto wylewać swoje żale. Kiedy napięcie sięgało zenitu, a pięści same zaciskały się w kieszeniach, drzwi Moody’s stawały się wyjściem ewakuacyjnym. Awantury wybuchały już na zewnątrz, na chodniku, zostawiając wnętrze w miarę nienaruszone. Dzięki temu, mimo codziennego bałaganu i głośnych wieczorów, bar utrzymywał swoją reputację miejsca, do którego chce się wracać. To nie była świątynia spokoju, ale też nie arena – raczej przystanek między codziennym chaosem a krótką chwilą wytchnienia, którą dawało zimne piwo i prażone orzeszki. A to, w tej okolicy, było już całkiem sporo.**
  4. **10 sierpnia w Moody’s Bar odbyła się ponowna kontrola systemów przeciwpożarowych oraz podstawowego wyposażenia bezpieczeństwa, przeprowadzona przez inspektora Lily Farah. Wcześniejsza kontrola zakończyła się z wynikiem negatywnym, co zmusiło właściciela do szybkiego działania. Tym razem wszystko wyglądało inaczej. Właściciel zadbał o każdy szczegół: w lokalu pojawiły się nowe gaśnice, apteczki i brakujące elementy wyposażenia, które wcześniej umknęły uwadze.** **Systemy przeciwpożarowe zostały sprawdzone, zaktualizowane i przygotowane zgodnie z wymaganiami. Inspektor przeszedł przez kolejne pomieszczenia – od biura, aż po salę główną z barem – odnotowując poprawki i potwierdzając, że tym razem lokal spełnia wszystkie wymogi. Kontrola zakończyła się wynikiem pozytywnym, co pozwoliło właścicielowi odetchnąć z ulgą. Dla Moody’s oznaczało to nie tylko formalny spokój, ale też poczucie, że lokal jest lepiej zabezpieczony i gotowy na kolejne wydarzenia, które – jak wiadomo – w tej części miasta potrafią być nieprzewidywalne.**
  5. **P.P zastanowiła się kilka razy po przesłuchaniu tego 🤔. Polubiła i udostępnia wszędzie, bo wpadło jej to w ucho.**
  6. **P.P przypomniała sobie o D.Epps po dłuższej rozłące i postanawia do niego napisać po małe co nieco. Lubi to i podaje dalej.**
  7. **W poniedziałkowy wieczór 28/07 odbyło się oficjalne otwarcie Moody’s Bar. Z tej okazji zorganizowano freestyle battle, które jeszcze na kilka dni przed wydarzeniem rozgrzewało social media do czerwoności. Zapisy chętnych trwały, lista uczestników rosła, a lokal szykował się na gorącą noc pełną słów ostrzejszych niż brzytwa. Kiedy nadszedł czas, scena była gotowa, mikrofon czekał, a tłum napierał z każdej strony.** **Chociaż lista zawodników wyglądała obiecująco, nie wszyscy zdołali zmierzyć się z presją. Ci, którzy nie pojawili się na wezwanie, zostali wygwizdani przez publikę, a słowa rozczarowanych gości były równie brutalne, co wersy, które miały paść ze sceny. Na szczęście prowadzący okazał się idealnym wyborem, ponieważ potrafił wciągnąć publikę, nadać rytm wydarzeniu i podnieść temperaturę wieczoru. Słowa leciały jak pociski, a napięcie rosło z każdą kolejną rundą.** **Jak się można było spodziewać – nie obyło się bez awantury. Bitwa na słowa zakończyła się bitwą na pięści, kiedy wśród tłumu wybuchła bójka między członkami lokalnych gangów. W tej części miasta to żadna nowość, a Moody’s Bar nie zwalnia tempa. Mimo chaosu, miejsce żyje dalej, a kolejne zawody są już w planach. Bo choć kurz po ostatnim starciu jeszcze nie opadł, to ludzie wciąż są spragnieni emocji, rymów i dobrego piwa.**
  8. **W niedzielny wieczór, w cieniu krzyży i warkotu silników, odbył się ślub jednego z motocyklistów Chosen Few – wydarzenie, które na długo zapisze się w pamięci najbliższych. Uroczysta ceremonia zaślubin miała miejsce w lokalnym kościele, gdzie przysięgi małżeńskie złożyli sobie on – lojalny brat z Chosen Few – i ona, która tego samego dnia stała się nie tylko jego żoną, ale również pierwszą oficjalną property of. Po zakończeniu ceremonii, goście przenieśli się do Moody’s Bar, gdzie odbyła się kameralna uroczystość – bez zbędnego rozgłosu, tylko dla bliskich. Dla Moody’s był to szczególny moment – nie tylko dlatego, że to pierwszy ślub świętowany w jego murach po odnowieniu, ale też dlatego, że bar staje się czymś więcej niż miejscem spotkań. Staje się tłem dla historii – czasem cichym, czasem pełnym huku.**
  9. **Kilka dni przed oficjalnym otwarciem odnowionego MOODY'S BAR okolica zdawała się żyć nieco szybciej niż zwykle. Lokal przeszedł gruntowny remont – łazienka optycznie wydawała się zdatna do użytku, biuro zostało wyposażone w niezbędne zaplecze do prowadzenia spraw administracyjnych, a samo serce baru, czyli przestrzeń z kontuarem i stolikami, odzyskało dawny blask. Ściany gdzieniegdzie świeciły świeżą farbą, a zapach starego drewna mieszał się z intensywnym aromatem gotowców podgrzewanych w mikrofalówce. Wraz z odświeżeniem wnętrz przyszło też nowe życie – dosłownie. W ciągu tych kilku dni do zespołu MOODY'S BAR dołączyło kilku nowych pracowników, głównie młodzi z okolicy, dla których była to pierwsza legalna praca w nie do końca legalnym życiu, jakie prowadzą.** **Nie obyło się jednak bez typowych dla tej części miasta incydentów. Bójki czasem między klientami, czasem między małoletnimi gangsterami próbującymi demonstrować swoją dominację. Interwencje służb porządkowych były częstsze niż by sobie tego życzył właściciel. Na szczęście po każdej burzy nad barem znów wschodziło słońce – czasem dosłownie, a czasem w przenośni – i wszystko wracało do normy. Z każdym kolejnym porankiem przychodzili kolejni klienci. Jedni z ciekawości, inni z sentymentu – wszyscy jednak spragnieni tego samego, chwili spokoju i zimnego piwa.** **MOODY'S BAR, choć jeszcze oficjalnie nieotwarty, już żył – z wszystkimi swoimi wadami i zaletami, dokładnie tak, jak żyje ta część miasta.**
  10. — Niedaleko skrzyżowania Chamberlain Hills / Strawberry Ave znajduje się miejsce, o którym nie przeczytasz w żadnym przewodniku. Moody’s Bar — lokal, w którym niżej już zejść się nie da, a wyżej nawet nikt nie próbuje, znany głównie tym, którzy nie boją się zniknąć na parę godzin w dusznej piwnicy pełnej dymu, taniego alkoholu i starych bitów. Stary, zapomniany budynek, w którym dziś mieści się Moody’s Bar, kiedyś należał do lokalnej legendy — starego Moody’ego jeszcze w latach 80. i 90. i był miejscem spotkań starszyzny z okolicy. Po jego śmierci wszystko popadło w ruinę i przez lata straszyło pustką. Nowe życie tchnęli w to miejsce Caylee Holloway i Lance „Gibby” Beesley. Wykupili budynek za grosze i wzięli się za remont z pomocą okolicznych i kilku kumpli. Caylee jest siostrą Tre „Pebble” Holloway, dobrze znanego w okolicy właściciela klubu Big Blast. Z kolei Lance, bardziej znany pod ksywką Gibby, od zawsze kręcił się przy ulicznych imprezach. Tutaj nie ma czerwonych dywanów ani kelnerek z drinkami na srebrnych tacach. Zamiast tego — barman z łokciami opartymi o obdrapany kontuar, co jednym okiem leje whisky, a drugim patrzy, kto właśnie wchodzi. Moody’s powstał nie z planu, a z potrzeby, żeby ludzie mieli gdzie przysiąść po zmroku, pogadać o tym, o czym na ulicy się nie mówi i posłuchać rapu, który tłucze się o ściany aż do rana. Samo wejście do Moody’s Bar nie zachęca. Metalowe kraty i stare, pordzewiałe drzwi, za którymi kryje się półmrok i zapach taniego alkoholu zmieszanego z trawką. Podłoga łata dziury brudnymi dywanami, światło daje kilka lamp i świeczki, a po ścianach snują się cienie. Pajęczyny? Nikomu nie przeszkadzają. Jeśli dobrze się przyjrzysz, zobaczysz na tynku nieudolnie zmyte ślady krwi — pamiątki po bójkach, które zdarzają się tu co drugi weekend. To bar, który powstał zanim jeszcze wyrosły wieżowce za rogiem, stworzony przez czarną społeczność dla każdego, kto umie się w tym odnaleźć. Stali klienci przychodzą się napić, pogadać o interesach albo przy okazji przytulić działkę od dilera, który siedzi przy barze jak u siebie, a barman zna więcej sekretów niż ktokolwiek w okolicy. Plotki mówią, że właściciele i lokalni dostawcy towaru grają do jednej bramki — i nikomu to nie przeszkadza.
  11. Lokalizacja: Zach. Vinewood Dodatkowe informacje: Drewniany domek (jeden z dwóch w tamtym miejscu) na spokojnym osiedlu. Parking, basen. W całości umeblowany. Gotowy do zamieszkania. Kontakt: wiadomość prywatna (discord: diduchadiana) Zdjęcia: KLIK Cena Kup Teraz: $1.000.000
  12. **P.P po przesłuchaniu stwierdziła, że przez swoją promienną urodę, świetnie nadaje się do teledysku promującego lato. Żałuje, że nie znalazła się wśród statystów, jednak nic straconego, bo sama już planuje nagrać tiktoka do tego kawałka.**
  13. banger #forthestreets #fyp #music #libiduo #ipromise 🎵 LIBIDUO - for the streets ft. IPROMISE (prod. Laila Aguirre)
  14. ** P.P znalazła pakę pod drzwiami kilka dni później po powrocie do domu z placówki medycznej. Kazała otworzyć ją przyjaciółce, żeby upewnić się, że to nie bomba. Niewiele się myliła, gdyż zawartość była równie bombowa. **
  15. **PP szybko trafiła na to w necie, bo śledzi swoich znajomych, a po odsłuchaniu miała taką minę 😲. Doskonale wie co czuje autor bo sama jest uzależniona od substancji psychoaktywnych. Wspiera go, zostawiając polubienie. **
  16. **P.P się zastanawia, kto pisze te durne artykuły.**
  17. Beautiful people, beautiful vibes...😜 #nightclub #party #alcohol #lovepartys #music #libiduo #nothingchanged 🎵 LIBIDUO - NOTHING CHANGED prod. Laila Aguirre
  18. Are you ready? 💃🏼💣 @ViennaBohannon @AdonijahRhodes @MayhemPercy #rimjob #dance #viraltiktok #trend #foryou 🎵 Rim Job
  19. **P.P zachwyca się twórczością V.Bohannon, ale także jej osobą i uważa, że każda dziewczyna powinna być jak ona. Uwielbia jej szaleńcze wybryki i brak zahamowań. Widzi w niej po części siebie, zagubioną dusze w nudnym świecie z własną wizją na życie. Lajkuje, udostępnia dalej. **
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin