Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Wacha

Gracz
  • Postów

    207
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Ostatnia wygrana Wacha w dniu 25 Listopada 2019

Użytkownicy przyznają Wacha punkty reputacji!

Informacje dodatkowe

  • Discord
    .wacha

Plebiscyt VIBE

Ostatnie wizyty

13 211 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Wacha

Wschodząca gwiazda

Wschodząca gwiazda (9/14)

  • Well Followed
  • Mówca
  • Wyjątkowo popularny
  • Stały bywalec
  • Dusza towarzystwa

Najnowsze odznaki

1,3 tys.

Reputacja

  1. **Lucius Lloyd odsłuchał wywiad puszczając sobie filmik w tle po drodze na lekcje sokolnictwa na rodzinnym gospodarstwie rolnym w UK. Po usłyszeniu frazy o akcjonariuszach roześmiał się jak El Risitas.**
  2. **Lucius Lloyd przeczytał artykuł w wolnej chwili spodziewając się fotorelacji okraszonej trzema krótkimi akapitami. Mile się zaskoczył - twierdzi, że Fernando spadł DailyGlobe jak manna z nieba i zawyża poziom redakcji w porównaniu do jego współpracowników. Liczy na więcej tekstów.**
  3. **Lucius Lloyd po przeczytaniu artykułu z parodniowym opóźnieniem doczytał update informacyjny. Dawno tak nie brechtnął jak teraz na informacje o tym, że LSPD by ująć zwykłego homofobicznego wandala nie mogącego jeszcze legalnie kupić sobie piwa w sklepie potrzebuje trzech radiowozów i śmigłowca.**
  4. przecież ja już byłem, jestem na pierwszej stronie
  5. Gotowana cola i gotowana mirinda
  6. **Lucius Lloyd podczas delegacji w Australii przeczytał w wolnej chwili artykuł Venture na służbowym laptopie w hotelowej kawiarni. Jako hobbistyczny kiper szkockiej whisky, po zaznajomieniu się z tekstem dalej preferuje sprowadzanie trunków od oryginalnych szkockich producentów, a jego wcześniej ugruntowany niesmak do alkoholi M&F został tylko spotęgowany. Podzielił się z bratem ((@Garrett)) linkiem do artykułu.**
  7. Fintech; rewolucja w Twoim portfelu. Czy nie błądziła Wam czasami po głowie zagwozdka, jak to się stało, że w ciągu zaledwie kilku lat sposób, z pomocą którego zarządzamy naszymi codziennymi finansami zmienił się nie do poznania? Jak to się w zasadzie stało, że z dnia na dzień tradycyjna, manualna bankowość, do której byliśmy tak przyzwyczajeni, zaczęła ustępować miejsca nowoczesności, składającej się z aplikacji i platform finansowych? Swego czasu najważniejszym narzędziem finansowym był banknot ukryty w naszych portfelach, a nie telefon. Dziś, moi drodzy, szeroki świat finansów zmienił się dosłownie nie do poznania, a rewolucja fintech puka do naszych drzwi coraz głośniej – chociaż powinniśmy zadać sobie pytania, czy przypadkiem już dawno ich nie wyważyła. Dziedziny życia, które nie zostałyby dziś dotknięte ręką technologii możemy szukać ze świecą, jednak to, co dotknęło globalną bankowość jest w prawdzie wyjątkowe. Będąc aktywnym inwestorem działającym od jakiegoś czasu w Los Santos, moją powinnością jest baczna obserwacja zmian wpływających na sposób, w jaki zarządzamy pieniędzmi. Wliczając w to wpływ technologiczny. Ale czym tak w zasadzie jest fintech, dlaczego w dzisiejszych czasach należy do zbioru wiedzy fundamentalnej dla każdego, kto dysponuje pieniędzmi? Dlaczego powinien obchodzić akurat Ciebie? Na wstępie wyjaśnijmy sobie definicję fintechu. Jest to pojęcie należące do nowomowy, narodziło się z połączenia dwóch wyrazów – finance i technology. Większości taki opis w zupełności wystarczy, ale dla szczególniejszego zobrazowania całości – wyobraźcie sobie, że jesteście skazani na wielogodzinne stanie w kolejkach do okienka w banku, listowne wysyłanie fizycznych pism i faktur, które często zanim dotarły do adresata miały przed sobą kilka dni podróży. Przelewy bankowe możesz wykonywać wyłącznie za wypełnieniem i przekazaniem czeku, a żeby złożyć zlecenie giełdowe, musisz dobijać się telefonicznie do brokera. To już przeszłość, od której uwolnił nas właśnie fintech. Jednym z koronnych, ale i nieoczywistych przykładów fintechu są kryptowaluty, oraz idący za nimi blockchain. Bitcoin, Ethereum, Ripple – jeszcze kilka, kilkanaście lat temu te nazwy brzmiały jak wyjęte prosto z science fiction, lecz teraz są najprawdziwszą codziennością. Ale nie ograniczajmy ich pojęcia do prostych walut. Blockchain jest definicją transparentności i bezpieczeństwa wygodnych, zdalnych transakcji, które osiągnęły poziom, jakiego nigdy wcześniej nie mogliśmy sobie wymarzyć. Technologia, która poruszyła fundamentami naszego zaufania do systemu finansowego. Wartym również poruszenia tematem jest wpływ bardzo głośnej przez ostatnie lata sztucznej inteligencji, która swoje sieci również zarzuciła w kierunku świata pieniędzy. Wszechobecne stały się boty doradcze, pomagające inwestować nawet osobom z minimalnym doświadczeniem zarządzania portfelem. Starannie zaprojektowane algorytmy analizujące tysiące danych, by zaplanować za nas najbardziej opłacalne inwestycje. Pamiętam rozmowę z jednym z moich klientów, który był zaskoczony planem inwestycyjnym przygotowanym przez jego „robota”, którego pomogliśmy mu wytrenować. W Lloyd Investments nie boimy się innowacji, zamiast palić za sobą mosty, staramy się je budować otwierając się i współpracując z najnowszymi technologiami - nie bojąc się, że te wygryzą nas z rynku. Okazało się, że to szalenie popularna obawa w dzisiejszym świecie. W firmie mojej i mojego brata, najważniejsze jest dobro klienta, a jeżeli możemy je osiągnąć otwierając się na nowe, choć czasami kontrowersyjne rozwiązania, to właśnie to robimy. Nie możemy rzecz jasna zapomnieć o internetowych rozwiązaniach płatniczych, takich jak iFruit Pay, bądź MazeWallet. Noszenie tradycyjnej gotówki w kieszeni staje się coraz bardziej passé. Co zaskakujące, okazuje się, że nawet karty kredytowe odchodzą do przysłowiowego lamusa, będąc tym samym zastępowane przez coraz popularniejsze płatności zbliżeniowe z pomocą telefonu. Nie wspomnę nawet o aplikacjach takich jak Venmo lub Revolut, które czynią przesyłanie pieniędzy, nawet wielowalutowe, dziecinnie proste. Nie będę ukrywał faktu, że do tych wszystkich nowinek na samym początku podchodziłem ze sporym zdystansowaniem, jestem rodowitym Brytyjczykiem – a my cenimy sobie tradycje oraz stabilność. Jednak życie w Los Santos bardzo dużo mnie nauczyło. Między innymi to, że trzeba być niezwykle elastycznym i otwartym na zmiany, wyrzucając swoją konserwatywność do kosza. Wziąłem sobie to do serca i dziś widzę, że fintech to nie przyszłość – to teraźniejszość, otwierająca się przed nami każdego dnia na nowy sposób. Musimy mieć też na uwadze, że każda rewolucja ciągnie za sobą ryzyko. Cyberprzestępczość, oszustwa, brak regulacji – to są właśnie wyzwania, którym musimy rzucić rękawicę, jeżeli chcemy iść z duchem czasu i pozwolić sobie na innowacyjność. Ale zamiast czuć przed nimi strach, winni jesteśmy traktować je jako motywacje do tworzenia jeszcze lepszych i bezpieczniejszych rozwiązań – bowiem cyberbezpieczeństwo nie pozostaje dłużne i rozwija się równie szybko. Na koniec, pozwólcie, że zostawię was z jedną myślą: Technologia zmienia nieubłaganie świat w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy, z dnia na dzień spodziewamy się coraz to nowszych rozwiązań. Ale to, jak my zareagujemy na te zmiany, zależy tylko od nas. Możemy stać z boku, obojętni, z założonymi rękami, obserwując to, jak inni korzystają z najnowszych możliwości. Albo możemy wskoczyć na pokład tej rewolucji i razem kształtować przyszłość finansów. Wybór należy do was. Ale jedno jest pewne – fintech już tu jest i nie zamierza nigdzie się wybierać. Więc otwórzcie portfele, a najlepiej aplikacje na swoich smartfonach, i przygotujcie się na przyszłość, która już nadeszła. Author: Lucius Lloyd | 07.06.2024
  8. **Lucius Lloyd przeczytał treść magazynu gdy tylko został dostarczony w formie fizycznej do jego domu za sprawą wykupionej wcześniej rocznej prenumeraty. Jest zaskoczony tym, jak z każdym numerem magazyn zalicza progres wizualny i stale się rozwija. Uważa, że Raymond Hall powołał odpowiednią kadrę grafików do zaprojektowania stron gazetki.**
  9. Znaczenie networkingu i relacji biznesowych. Zastanawialiście się kiedykolwiek jak to jest, że niektórzy ludzie zdają się osiągać sukces z zaskakującą łatwością, gdy w międzyczasie inni walczą jak ryby wydarte spod tafli wody prosto na brzeg? Odpowiedź, moi drodzy, zazwyczaj tkwi w jednym prostym sformułowaniu: networking. Lecz nie zrozumcie mnie źle, twarda, ciężka praca, inteligencja i umiejętności wrodzone, bądź nabyte rzecz jasna są kluczowe w codziennym zarządzaniu przedsiębiorstwem. Ale haczyk tkwi właśnie w umiejętności nawiązywania i utrzymywania relacji biznesowych, właśnie to wytacza nam granicę między sukcesem a porażką. Postawmy więc przed sobą pytanie – co tak naprawdę znaczy „networking” i dlaczego jest taki ważny? Pewien czas temu, gdy opuściłem rodzinne strony Liverpoolu, dołączając do mojego brata, Spencera, w słonecznym Los Santos, bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że umiejętność formowania sieci kontaktów jest warunkiem do przetrwania i rozwoju na rynku Miasta Upadłych Świętych. W nowym środowisku, obcym na tamtą chwilę mi kraju, bez silnych koneksji dryfowałem niczym zagubiony żeglarz na niezbadanym dotąd oceanie, bez połączenia z jakimkolwiek najbliższym portem. Doskonale pamiętam swoje pierwsze kroki postawione w Stanach Zjednoczonych. Wszyscy ludzie wokół mnie byli mi obcy, nie znałem absolutnie nikogo poza moim bratem. Biorąc sprawy w swoje ręce zacząłem uczęszczać na wszelkie możliwe konferencje, seminaria, targi czy otwarte spotkania biznesowe. Punktem zwrotnym w mojej sytuacji okazało się wstąpienie w szeregi lokalnego oddziału klubu golfowego Great Western Club & Golf Society, to właśnie tamtejsze bankiety, czy systematycznie organizowane rozgrywki golfowe dostarczyły mojej osobie największą, najprzydatniejszą siatkę kontaktów, która swoje owoce daje mi po dziś dzień. Powiecie, że to standardowa droga. Ale w rzeczywistości okazuje się, że networking to coś więcej niż prosta wymiana wizytówek czy powierzchowne rozmowy przy kawie. Networking to sztuka. Umiejętność słuchania ze zrozumieniem potrzeb innych. To budowanie autentycznych relacji, które opierają się na wzajemnym zaufaniu oraz szacunku. Do nawiązywania relacji w środowisku przedsiębiorczym nie podchodzi się z nastawieniem szukającym tego, co można zyskać, lecz tego, co można dać. Jeden z pierwszych sukcesów networkingowych uzyskałem właśnie podczas pewnego bankietu w Great Western Club poprzez nawiązanie kontaktu z miejscowym projektantem wnętrz, który w danym momencie potrzebował pomocy natury czysto marketingowej. Świetnie się złożyło, że akurat trafił na osobę zdolną podać mu pomocną dłoń celem rozwiązania jego problemu. Rozmowa zaczęła się poprzez zainicjowanie prostego smalltalku, mającego znaleźć nasz wspólny język – szybko okazało się, że obaj mamy słabość do Brytyjskiej motoryzacji. To właśnie ta prosta rozmowa zaowocowała długotrwałą współpracą, która rozkwita po dziś dzień. Zaskakująco często słyszę tezę, że networking to po prostu sposób na „lizanie się nawzajem po plecach” lub „robienie sobie przysług”. Ciężko o coś bardziej mylnego! Networking jest budowaniem wartościowych relacji, które mogą przetrwać lata. To szukanie wspólnych interesów oraz dzielenie się swoją wiedzą. To nic innego niż inwestowanie w ludzi, a nie w wyłącznie pozornie lukratywne projekty. Niektórzy mogą pomyśleć, że to wszystko brzmi jak bajka wyssana z palca. Lecz uwierzcie mi, jestem żywym świadkiem tego, jak odpowiednio nawiązane relacje skutkowały początkiem jednych z największych inwestycji w Los Santos. W końcu biznes to nie jedynie wystawione faktury i cyfry określające kwotę zachomikowaną na koncie bankowym. Biznes to przede wszystkim ludzie. Jednak temat inwestowania w zasób ludzki rozbiję na czynniki pierwsze przy następnej okazji. Podsumowując – jeśli zamierzasz odnieść sukces, nie ma innego wyjścia niż to ze strefy własnego komfortu i poświęcenie czasu w poznawanie innych, interesujących person. Pamiętajcie, że nie od razu Rzym zbudowano, każda relacja jest jak małe nasionko, które wymaga stałej pielęgnacji, uwagi i przede wszystkim czasu, aby zakwitnąć. A finalnie pozwólcie, że pozostawię Was z myślą: Czasami największe szanse i najważniejsze lekcje przychodzą do nas od ludzi, których spotykamy zupełnym przypadkiem. Dlatego pozostańcie otwarci, ciekawi i przygotowani na nowe doświadczenia. Wielce prawdopodobne, że to właśnie ten jeden, przypadkowy kontakt odwróci wasze życie o sto osiemdziesiąt stopni. Author: Lucius Lloyd | 30.05.2024
  10. **Lucius Lloyd zaciekawiony kwestiami organizacyjnymi zbliżających się targów biznesowych przesłuchał sobie cały wywiad po drodze do biura. Zawiódł się nieotrzymaniem interesujących go informacji przez nieprzygotowanego gościa.**
  11. **Lucius Lloyd kupiony zuchwałą promocją magazynu zaraz nad siedzibą Weazel News wyposażył się w roczną prenumeratę Venture Magazine w wersji cyfrowej i przeczytał głównie dla tematu defraudacji. Mile zaskoczony artykułem o sobie oraz Lloyd Investments na następnych stronach wysłał link do magazynu swojemu bratu - Spencerowi.**
  12. **Lucius Lloyd przejrzał pierwsze wydanie magazynu, po dokładnym oczytaniu całości przesłał odnośnik do PDF'a do swojego brata - Spencera.**
  13. Zdjęło wam zdjęcia apartamentów z hosta
  14. Klimacik W świecie klymacika, gdzie rządzi miłość i zabawa Administracja sumiennie pracuje, żadna to zwada Z zapałem tworząc serwer, jak człowiek, tak ludzkie Bo jak powszechnie wiadomo – popełniać błędy jest ludzkie „Usuńmy rodziny!” mówią z nieba Za głupie nazwy jednostek, wszystkich do piekła! Lecz czy to nie ich błąd, że serwer w pół mocy Gdzie każdy krok naprzód, to dwa wstecz – tak co nocy Przekręty finansowe, w rodzinach może setki Gdy śmierć w oczy spojrzy, łzy popłyną rzeki Łatwo osuszyć policzki, szybko smutek minie Bo jak powszechnie wiadomo - co w rodzinie, to nie zginie W adminów rękach narzędzie, co serwer trzyma Lecz czasem wydaje się, że to tylko pantomima Usuwają rodziny, mówiąc „to dla dobra gry” Ale czy kiedykolwiek zastanowili się, co myśli gracz – ja i Ty? Zasady zmieniają, jak w kalejdoskopie obrazy, Dla jednych to kara, dla innych - źródło rozpaczy „Zwrot vPoints” obiecują, lecz czy to rozwiązanie Gdy ulatuje w niepewność, jak dym, ulatuje zabawa i zaufanie? Gdzie każdy krok to przygoda, każda decyzja ważna Czy admini pamiętają, że to gracze serwer tworzą, że to ich pasja? Niech więc serwer kwitnie, niech wirtualny świat żyje Ale nie zapominajmy, że to gracze są sercem, co to wszystko napędza i bije Coraz bliżej tego, że to wszystko zgnije.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin