Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'car theft' .
-
Los Santos, dwa światy które na każdym kroku zacierają się skraplając krople krwii, łez i brudnej forsy. Podział na bogaczy i biedaków jest z nami od zarania dziejów, jedni prowadzą teoretycznie proste życie, w którym parę banknotów może zafundować im nietykalność, czy też inne dobra - z drugiej strony, prymitywność, zezwierzęcenie i niekończąca się walka o przetrwanie. Bez różnicy od tego z której strony jesteś, zawsze musisz kombinować, dzieciaki z dżungli czy też inaczej mówiąc slumsów, walczą o każdego centa. Są w stanie pokroić cię za gram zanieczyszczonego syfu, te zwierzęta są przydatne, przecież nigdzie nie znajdziesz tak taniej siły roboczej do odwalenia twojej brudnej roboty - szukasz pachołów którzy zagwarantują Ci względną ochronę? Rusz dupę na Davis, poświeć im dolarami i… Brawo! Tylko! Bądź ostrożny, pamiętaj żeby nie być zbyt wielkim cwaniakiem - przecież nie szukasz tam kulki, racja? Omijając tak wielkie skrajności, nie wspomniałem o ludziach Śródmieścia - najciekawszej grupy - zcentralizowanej grupy. Przemierzając te brudne uliczki, będziesz w stanie dostrzec wszystko, dosłownie wszystko… Począwszy od bystrzaków których starzy zapieprzają na dwie zmiany, tylko po to by dać im coś więcej niż tylko durne życie w stylu 9-5, przecież dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, jak drogie jest opłacenie collage - nie każdy dzieciak z średnio zamożnej rodziny dostanie taką szansę, edukacja - upragniony owoc, za który nasi starzy są wściekli na dziadków, czego by to nie zrobili za ukończenie dobrej szkoły i pniecie się wyżej w tej pieprzonej hierarchii. Mimo to, nie miej złudzeń - nie każdy rodzic który utknął w tym gównie, jest tak dobroduszny, nie myśl że Twój anioł stróż będzie walczyć o Twoją przyszłość. Zupełna większość to prości alkoholicy czy ćpuni - nie przywykłem do totalnej biedy, mój stary zawsze zapewniał nam coś do zjedzenia, chociaż tylko tyle o nim pamiętam - znikał z domu szybciej niż niż żar z pozostawionego w popielniczce papierosa. Na pierwszym miejscu stawiał butelkę, przecież nie mogła być na nim ta „kurwa” która rzekomo zrujnowała mu życie, dobrze myślisz! Mowa tutaj o mojej matce - nie zgadzałem się z nim, nie mógłbym powiedzieć o niej złego słowa - starała się, może nie zawsze jej to wychodziło, szczególnie wtedy kiedy zostawiła moją małą siostrę w wózku pod sklepem, kiedy ciągnęła fiuta jakiegoś pseudo zarobasa za parę gram hery. Cóż, siostra została uratowana przez sąsiadkę, która też była matką, matką mojej bogini, dziewczyny o pięknych oczach - nauczonej zła tych ulic. Często u nich przesiadywałem, może nie do końca zachowałem się jak facet, chociaż nie przepadałem za widokiem uchlanego starego który trzaska matkę pięściami po twarzy, przecież byłem tylko dzieciakiem - mógł lekko mnie pchnąć, a ja znalazłbym się na którejś z literek „VINEWOOD”. Przesiadując u córki mojej sąsiadki ciągle myślałem, moja głowa praktycznie parowała, była wypełniona pomysłami, chciałem uciec z domu i wyjść na swoje, nowy świeży start, nie chce ciągle korzystać z dobrej woli innych ludzi - przecież nie wierzę w to, że ktoś ma dobre intencje co do mnie. Gdyby tak było, nie chodziłbym ze śliwami pod oczami, mógłbym zapytać starego jak ukraść serce tej ślicznotki, a nie krzyczeć o pomoc, patrząc na bezwładnie leżące ciało matki w przedpokoju. Uhh… Czasami wyobrażam sobie, perspektywę ojca, nieustraszony tyran który jest zdecydowanie silniejszy od reszty, nie czuję strachu, jego ręce są obdarzone super mocami, a kochająca go kobieta - jest workiem bokserskim. To musi być inny stopień dopaminy, pha! Cóż, wyniosłem z tego domu jedynie coś pokroju osobowości dyssocjalnej… Zapomnij o tym. Wracając… Miałem wiele planów, spróbowałem i spieprzyłem, ale co dokładniej? Mój znajomy, uniknijmy szczegółów - tworząc moja autobiografie nie chce ich zbyt wiele zdradzać, stąd też - nie dowiesz się jak się nazywam. A więc - w ogromnym skrócie, dostałem fuchę, miałem przewieźć pewną paczkę z punktu A do punktu B, przypuszczam że były to prochy - jednak, mogę tylko zgadywać - nie interesowało mnie to, miałem odwalić swoją robotę i odebrać forsę, to wszystko. Nie miałem żadnego środka transportu, o głupim skuterze mogłem tylko pomarzyć, więc - wykradłem wóz swojego prywatnego brutala, całość szła z górki - było lepiej niż to sobie wyobrażałem, dostarczyłem paczkę na miejsce i kierowałem się do mieszkania, kiedy nagle wóz zaczął odmawiać posłuszeństwa a ja pędząc 70 mil na godzinę w terenie zabudowanym straciłem panowanie nad nim i wpadłem w krzaki zostawiając liczne uszkodzenia począwszy od połamanego zderzaka, przez zniszczone szkła reflektorów, aż na rozbitej szybie przedniej kończąc. W mojej głowie zrodziło się mnóstwo najczarniejszych scenariuszy, już widziałem jak ojciec tłucze mnie na śmierć, nie mogłem na to pozwolić. Było już późno - otaczał mnie mrok przełamujący się z ciepłym światłem latarni drogowej, w powietrzu roztaczał się smród gotującego się silnika, chyba rozpieprzyłem chłodnice - cholera, za ten rzut dostałem marnę sto dolarów, pokryje maksymalnie koszta wymiany zderzaka. Wyciągnąłem mój telefon z klawiaturą, lepsze to niż nic w dobie wzrastającej mody na dotykowe telefony, zadzwoniłem do dziewczyny której opowiedziałem o wszystkim, to ta z ślicznymi oczami w które patrząc mógłbyś się zgubić. Szukałem rozwiązania, słyszała mój strach w głosie. Powiedziała mi, że zna kogoś kto posiada identyczny model wozu do tego który ma mój starszy, wtedy - zaświeciło mi się światełko, stare impale miały gowniane zabezpieczenia, wystarczyło minimum umiejętności w łamaniu zamków, a Ty byłeś już w środku - zdecydowałem się - zapierdolimy ten wózek, a jego graty przełożymy do wozu ojca. Nie miałem większego planu na to, po prostu - jak powiedziałem, tak uczyniliśmy - tak, my - pomagała mi w tym, może tylko stała na czatach - chociaż finalnie odjechaliśmy razem z tego miejsca zostawiając jedynie czarne ślady spalonej gumy na asfalcie. Ten plan był tak głupi że nie miał szans powodzenie, a jednak! Jak się później okazało, poprzedni właściciel impali miał długi, był przekonany że osoby z szarej strefy którym był winny forsę, zawinęli go, jako spłatę części tego, co był im winny. Chociaż tego dowiedziałem się duuużo później, szkoda - może nie stresował bym się aż tak, chociaż, dało mi to trochę więcej rozwagi przy kolejnych tego typu akcjach. Finalnie naprawiliśmy wózek starego, a skradzioną impale pchnęliśmy w okolicznej tzw. dziupli. Czując się jak bóg, postanowiłem złapać kontakty, z ostatniej akcji zarobiłem pięćset bucksow! To pięć tras z tymi gównianymi paczkami a przy okazji, omijałem kontaktu z finalnym klientem, ograniczając ryzyko. Stało się zostałem spotterem towaru dla dużo lepszych i bardziej doświadczonych złodziei ode mnie, robota jak robota - była w porządku, nie ryzykowałem aż tak bardzo, chociaż zarobki nie były najlepsze - wkoncu apetyt rośnie w miarę jedzenia, a ja dostawałem marne 5% z każdej akcji. Cóż mogę rzec, z czasem stawałem się lepszy, wciągnąłem w ten interes i ją, moja miłość której nigdy dotychczas nie wyjawiłem moich uczuć. Odnajduje się - będąc atrakcyjną dziewczyną, potrafi uwieść niejednego bogatego dupka, a to otwiera nam kolejną furtkę, żeby zakraść się do jego drogiej, świeżo wypolerowanej bryki. Uczucia potrafią gubić, tak samo jak ja zgubiłem się w nich - tak samo Ci kretyni tracą głowę. Nie jestem z tego dumny, chciałbym żeby była moja Boonie a ja jej pieprzonym Clydem. Wracając - spieprzyłem po raz kolejny, nie było dobrze - nie sprawdziłem zabezpieczeń, dałem swoim współpracownikom zielone światło na wóz-pułapkę, a to wszystko, przez zazdrość - jeden z dupków, z którymi pracowałem - przystawiał się do niej, w ten oto sposób, zlikwidowałem grupę która opanowała śródmieście Santos - a mi? Upiekło się, byłem tylko małym pionkiem, takim jak było wielu poza mną - mimo to, nie zamierzam skończyć tej przygody, moje życie to pieprzone skoki dopaminy, pędzenie za kolejnym zastrzykiem gotówki po udanym skoku, nie przestanę tego robić, a jej serce będzie moje, daj mi chwilę potrzebuję czasu, a w niedługim czasie - to ja będę głową tego biznesu, widzę się tam - to gówno jest na wyciągnięcie ręki, za niedługo wyjdę z nory a Ty - uważaj na swój wózek, nawet nie zorientujesz się kiedy zniknie spod Twojego domu, nie robię tego z nienawiści, po każdej udanej akcji czuję podniecenie, może to skrzywienie zawodowe, a może po prostu, droga do władzy - po prostu, zamknij się i oddaj kluczyki, zajmę się twoim wozem, przysięgam, OOC
-
Wszystko zaczęło się w podziemnym świecie Los Santos, gdzie nocne życie tętniło nielegalnymi wyścigami ulicznymi. Było to miejsce, gdzie adrenalina i pasja do szybkich samochodów przyciągały tłumy, zarówno tych, którzy chcieli się ścigać, zarobić sporo forsy jak i tych, którzy przychodzili jedynie podziwiać widowisko, lub obstawiać zakłady. To tutaj, w cieniu wielkich budynków, narodził się pomysł, której specjalizacją stały się kradzieże drogich, sportowych samochodów. Pierwotnym "liderem" grupy jest "XXX", oraz "XXX" Obaj dorastali w Japonii, gdzie przestępczość była na porządku dziennym, a szybkie pieniądze, oraz fury kusiły na każdym kroku. "XXX" Siedzi w motoryzacji od najmłodszych lat, obecnie prowadzi swoje legalne studio tuningowe Spirits Motorsport&Dyno, a samo miejsce nie jest w żadnym stopniu powiązane z ich nielegalnymi działaniami. "XXX" Wraz ze swoją "rodziną" realizowali postawiony sobie plan - żyć godne i nie oszczędzać zarobionej forsy, głównym tego celem było zawijanie pojazdów wartych uwagi z nielegalnych wyścigów ulicznych i upłynnianie ich na różne sposoby - uważają, że niektóre dzieciaki z zamożnych rodzin nie zasługują, by poruszać się takimi furami. Pierwsze kradzieże były proste, przed wszystkim "trenowali" na swoich "bezpiecznych" pojazdach, których nie szkoda - łamanie zamków różnymi sposobami. Pewnej nocy korzystając z zamieszania podczas wyścigów poza miastem w miejscu całkowicie odciętym od życia "XXX" W ciągu kilku minut włamał się do starego samochodu swojej przyjaciółki Dinka Kanjo i odjechał w znaną im dziuplę postawioną na słupa, zanim właścicielka zauważyła, co się stało - otrzymała wiadomość poprzez pager, by wpadła porozmawiać w pewne miejsce o swoim doinwestowanym cacku - gdy wróciła na miejsce parkingowe po szybkiej przejażdże ze znajomym "XXX", który był zaangażowany w cały plan działania ta zwróciła uwagę, że ktoś zwinął jej pojazd - od razu powiązała fakty, o których wcześniej rozmawiała z "XXX" dalej brnąc, że nie powinien tego robić, ponieważ to zbyt duże konsekwencje wpadki, po dotarciu w destynację, którą dostałą za pomocą pager'a zmieniła zdanie co do jego zamiarów odbierając wóz tak jakby był wcześniej nietknięty. To nadal powoli rozwijająca się szajka kierowców, którzy potrafią zniknąć w tłumie za kierownicą, znają w mieście hakerów zdolnych do przełamywania zaawansowanych zabezpieczeń, oraz ludzi od "brudnej roboty", którzy załatwią wszelkie problemy po drodze. Nocne spoty stały się ich głównym polem działalności. Grupa " XXX i XXX "była zawsze na bieżąco z informacjami o najbliższych wyścigach i uczestnikach. Ich wywiad pozwalał wytypować najbardziej wartościowe cele i zaplanować akcję z precyzją godną bardzo zaawansowanych specjalistów od tej fuchy. Amerykańskie Narodowe Biuro Ubezpieczeniowe (NICB - National Insurance Crime opublikowało właśnie raport, z którego możemy się dowiedzieć, które amerykańskie stany i miasta należą do najbezpieczniejszych, a w których ryzyko utraty swojego samochodu jest największe. Co ciekawe, po latach spadków liczby skradzionych samochodów w całych Stanach Zjednoczonych, w ubiegłym roku FIB odnotowało nieznaczny wzrost (o 1%) kradzieży aut. Pozycję najniebezpieczniejszego amerykańskiego stanu, z punktu widzenia ryzyka utraty samochodu, bezapelacyjnie zajmuje Kalifornia. Aż osiem miast z tego stanu znalazło się w czołowej dziesiątce rankingu miast o najwyższym współczynniku liczby skradzionych aut na 100 tys. mieszkańców. Ciekawie brzmią w tym kontekście rady, jakie NICB udziela właścicielom samochodów, by zminimalizować ryzyko kradzieży samochodu. Zawsze należy wyciągać kluczyk ze stacyjki i zamykać drzwi oraz okna, a także parkować w dobrze oświetlonych miejscach. Osoby wplątane w plan gierki: 0MATY Bubaczu Kapi Joven MakZuZ Quore Sportivo Wolf Wawrick + Furix, który da znać jak znajdzie czas na gierkę.
