Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'grapeseed' .
-
Szukam osób, które pograją pracowników na ranczu. Nastawiam się na utworzenie w przyszłości organizacji ukierunkowanej na ten właśnie projekt.
-
You can’t stop what’s coming. It ain’t all waiting on you. That’s vanity - Ellis, „To nie jest kraj dla starych ludzi” Earl „Dusty” Walker to 65-letni rancher z prawdziwego zdarzenia, który spędził całe życie w Blaine County. Zna ten teren na wylot — od chwastów w Grand Senora po kurz wzdłuż drogi Route 68. Jego rodzice nie mieli łatwego życia; ojciec był twardym człowiekiem, a matka opuściła dom, gdy był jeszcze młody. Dorastał w atmosferze milczenia, w siodle, ciężko pracując. Nigdy nie opuścił Blaine i nigdy nie miał takiego zamiaru. Przez wiele lat prowadził swoje ranczo w okolicach Grapeseed, z pełnym oddaniem, w skromny sposób, żyjąc w harmonii z okolicą. Lecz czasy się zmieniły. Gleba wyschła, koszty zaczęły rosnąć, a jego teren coraz częściej był odwiedzany przez miejskie SUV-y. Nie chcąc sprzedać swojego ranczo, ostatecznie stracił je z powodu okoliczności. Jednak jego duch pozostał nienaruszony. Obecnie mieszka w małym domku przy starym pastwisku. Posiada kilka koni, broń schowaną w szafie i warzy mocną, surową whiskey. Od czasu do czasu zaprasza kogoś, jak na przykład starego Rosjanina z Sandy, który prowadzi bar. Dla niego najważniejszy jest szacunek, a nie język. Earl nie jest osobą, która łatwo się otwiera. Z przyjaciółmi porozumiewa się głównie spojrzeniami. Wie, co myśli ktoś, zanim ten wypowie jakiekolwiek słowo. Gdy już coś powie, to znaczy, że jest to istotne. Przy ognisku z przyjacielem mówi krótko: — Ziemi się nie oddaje. Ani duszy. Pomimo swojego wieku, w jego spojrzeniu wciąż iskrzy ten sam ogień, który pojawiał się, gdy o świcie wsiadał na konia, zmierzając ku wzgórzom, zanim słońce rozświetliło pustynię. Zegarek jest mu zbędny — nie odczuwa takiej potrzeby. Czas dla niego płynie w rytmie wiatru, orbit gwiazd oraz dźwięku jego kroków na starej werandzie. Earl ma ograniczone zaufanie. Przez swoje życie spotkał zbyt wielu ludzi, którzy składali obietnice, a następnie znikały z pierwszym pyłem. Niemniej jednak, jeśli ktoś zdoła zdobyć jego zaufanie, może być pewny, że Dusty stanie u jego boku jak potężny dąb — trwały, milczący, ale niezwykle silny. Czasami wspomina, że świat uległ zmianom, ale niekoniecznie na lepsze. „Dawniej człowiek znał swoje miejsce. Teraz wszystko lśni, lecz ma zapach plastiku.” Nie stawia oporu temu, co nieuchronne, lecz również nie pozwala, aby go to pochłonęło. Każdego ranka zmiata kurz z progu, jakby mówił światu: „Jeszcze nie dzisiaj.”
