-
Postów
149 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Informacje dodatkowe
-
Discord
chuj1096
Ostatnie wizyty
3 480 wyświetleń profilu
Osiągnięcia kacperkot71
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: [11/12] Isolde 'IV' Vaughn - UMBRAETA (Official Video)
-
deputy.hero polubił odpowiedź w temacie: Judgement
-
deputy.hero polubił odpowiedź w temacie: Judgement
-
deputy.hero polubił odpowiedź w temacie: Judgement
-
**Niedługo po nocnej premierze dema Schizophrenia, w podziemiu dało się wyczuć wyraźne poruszenie. Formacja Judgement, dotychczas znana jedynie wąskiej grupie bywalców lokalnych barów, zdołała w błyskawicznym tempie przykuć uwagę szerszego grona odbiorców. Mimo braku jakiejkolwiek kampanii promocyjnej, materiał niesie się pocztą pantoflową, zbierając zaskakująco entuzjastyczne opinie. Słuchacze doceniają przede wszystkim autentyczność i bezkompromisowy charakter wydawnictwa, które stanowi mocną odtrutkę na współczesne, przesycone komercją produkcje. Te niespełna 20 minut muzyki wystarczyło, by zespół zyskał uznanie w oczach wymagającej publiczności, a tajemnicza aura wokół grupy tylko podsyca rosnące zainteresowanie.**
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: [01.12] Judgement - Schizophrenia
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: [01.12] Judgement - Schizophrenia
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: [01.12] Judgement - Schizophrenia
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: [V-Tube] Pantera - Walk - Drum Cover by bbygail
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: [01.12] Judgement - Schizophrenia
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: [01.12] Judgement - Schizophrenia
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: [01.12] Judgement - Schizophrenia
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: [01.12] Judgement - Schizophrenia
-
**Późnym wieczorem w przestrzeni internetowej, z dala od głównego nurtu, udostępniony został debiutancki materiał demo formacji Judgement, zatytułowany Schizophrenia. Zespół kojarzony dotychczas jest jedynie przez garstkę bywalców lokalnych spelun i piwnicznych sal prób. Sama jakość nagrania nie pozostawia złudzeń co do warunków jego powstania – to surowa, garażowa rejestracja, w której selektywność instrumentów ustąpiła miejsca dusznej atmosferze i "brudowi". Szumy, przydźwięki i momentami kartonowe brzmienie perkusji nie są tu jednak wadą, lecz elementem budującym autentyczny, oldschoolowy klimat, nawiązujący do wczesnych lat 90. Materiał trwa niespełna 20 minut i stanowi bezkompromisową wizytówkę grupy, która nie sili się na bycie przystępną.** **Otwarcie taśmy to chaotyczna ściana dźwięku, która stanowi tło dla dusznego studium paranoi. Tekst utworu rysuje klaustrofobiczną wizję jednostki uwięzionej we własnym umyśle, gdzie granica między prawdą a urojeniem przestaje istnieć. Wokal, celowo cofnięty i zniekształcony przez niedoskonałości sprzętu, zdaje się dobiegać zza ściany, co potęguje wrażenie alienacji i odrealnienia opisywanego w lirykach. Utwór pędzi na złamanie karku, obrazując panikę towarzyszącą tytułowemu "pęknięciu rzeczywistości", a techniczne braki nagrania paradoksalnie wzmacniają uczucie zagubienia.** LYRICS **Wraz z drugim utworem następuje zmiana ciężaru gatunkowego. Zespół serwuje jadowity manifest wymierzony w instytucjonalną hipokryzję i religijny fałsz. Warstwa liryczna bezlitośnie obnaża mechanizmy manipulacji tłumem przez samozwańczych proroków, którzy pod płaszczem świętości skrywają chciwość. Marszowe, walcowate tempo oraz "piaszczyste" brzmienie gitar tworzą ponurą, oskarżycielską atmosferę, idealnie korespondującą z wizją owiec prowadzonych na rzeź. To brudny hymn antyklerykalny, w którym słuchacz może wyczuć gniew i pogardę dla handlarzy wiarą.** LYRICS **Trzecia kompozycja przenosi słuchacza w zimne, sterylne realia szpitalnego horroru. Tekst skupia się na czysto biologicznej stronie śmierci – powolnym, nieuchronnym gniciu ciała, które staje się więzieniem dla gasnącej świadomości. Specyficzne, metaliczne brzmienie werbla, przypominające uderzanie w blaszane wiadro, nadaje całości mechaniczny, nieludzki chłód. Utwór odziera śmierć z mistycyzmu, zostawiając jedynie obraz odpadającej tkanki i medycznej aparatury, a piskliwa, tonąca w pogłosie solówka brzmi niczym ostatnie tchnienie aparatury podtrzymującej życie.** LYRICS **Zwieńczenie dema to utwór tytułowy, będący próbą sonicznego odwzorowania rozpadu jaźni. Liryka podejmuje trudny temat walki z wewnętrznymi głosami i utraty kontroli nad własnym "ja". Skomplikowane zmiany metrum i techniczne ambicje muzyków zderzają się tu z chaosem garażowej produkcji, co trafnie oddaje psychiczny zamęt osoby chorej. Tekst jest dialogiem z samym sobą, pełnym sprzeczności i agresji, a gwałtowne, urwane z trzaskiem zakończenie utworu symbolizuje ostateczną kapitulację umysłu. To pozycja niszowa, trudna w odbiorze, lecz spójna z mroczną koncepcją całego wydawnictwa.** LYRICS INFO
-
https://li.v-rp.pl/post/195757
-
kacperkot71 polubił odpowiedź w temacie: Judgement
-
kacperkot71 obserwuje zawartość Judgement
-
"Stwierdzenie, że death metal powrócił, jest błędne – ten gatunek po prostu nigdy nie zamilkł. To właśnie on zdefiniował muzyczną tożsamość milionów słuchaczy, a Stany Zjednoczone stały się kolebką gigantów takich jak Death, Morbid Angel czy Cannibal Corpse. Ta wybuchowa mieszanka ekstremalnej agresji i technicznej wirtuozerii stała się uniwersalnym językiem buntu. Death metal to jednak coś więcej niż dźwięki; to potężna społeczność, dla której te brutalne brzmienia są wentylem dla emocji, frustracji i marzeń. Niezależnie od zmieniających się mód, death metal od schyłku lat 80. trwa niewzruszenie, inspirując kolejne pokolenia do odrzucenia konformizmu. To nieustające źródło inspiracji, które rodzi wciąż nowe kapele – od garażowych projektów po gwiazdy światowego formatu – czyniąc z tej muzyki ponadczasowy symbol pasji i niezłomności." <<< 8/5/1991 Obituary, Koncert w londyńskim klubie Marquee. Headbangers Ball - MTV >>> Echo rozpadu lokalnej grupy rockowej Revenge nigdy nie zniknęło z muzyków tej grupy. Nie inaczej było z wokalistą. Dla Nixona Hendersona, byłego wokalisty zespołu, zakończenie tego etapu stanowiło impuls do stworzenia czegoś znacznie bardziej znaczącego. Gdy jego dawni koledzy, Russell Harrison i Paul Gertz, usiłowali rozwijać swoje aspiracje poprzez projekt The Hierophant, Nixon obserwował ich działania z dystansu, a to, co dostrzegł, utwierdziło go w przekonaniu o potrzebie przypływu energii na scenie. Artystyczna niespójność i fiasko The Hierophant dostarczyły Hendersonowi ostatecznej motywacji. Nie mogąc znieść marnowania talentu i chaotycznych eksperymentów swoich dawnych współpracowników, postanowił przejąć kontrolę nad sytuacją i na nowo określić brzmienie ciężkiego rocka. Na ruinach tych zawodów powstał JUDGEMENT – projekt, będący bezpośrednią reakcją na przeciętność. To odpowiedź Nixona, mająca na celu nie tylko przewyższenie nieudanych prób jego kolegów, lecz także uderzenie z techniczną precyzją i surową siłą, jakiej Los Santos nie doświadczyło od bardzo dawna. JUDGEMENT koncentruje się w głównej mierze na ekstremalnej prędkości. Nixon nie zamierzał iść na ustępstwa ani przyjmować 'miękkiego' stylu – jego intencją była błyskawiczna szybkość i całkowita agresja. Ich muzyka to wściekłe riffy, cechujące się dzikim tempem oraz ostrym jak brzytwa brzmieniem, a solówki to techniczne rozpieprzenie, które nie wie co to litość. Nie ma tutaj miejsca na relaks. Sekcja rytmiczna działa jak istny ogień, napędzając ten chaos i wzmacniając głos Nixona – rozpierający, pełne wściekłości darcie ryja. Zamiast spokojnego rytmu, on krzyczy w rytm perkusji pełnej od blast beatow. To twórczość przeznaczona dla tych, którzy w metalu pragną doznać ekstremalnej adrenaliny oraz kompozycji brzmiących jak pędzący pociąg niestroniący od prędkości. Po wcześniejszych, przytłumionych wysiłkach swoich kolegów z The Hierophant, Nixon pokazuje, jak należy grać bezwzględny, szybki i dziki Death Metal. Gig w Burnstates4•4 | Od lewej : Percival Wyatt (Gitara prowadząca), Nixon Henderson (Wokal, Gitara rytmiczna), Vinnie Sanchez (Perkusja) Lifeinvader Dyskografia: [01.12] Judgement - Schizophrenia Imię i nazwisko postaci: Nixon Henderson Numer konta postaci: 5080853444 Przynależność (np. do wytwórni muzycznej jeśli grasz artystę, do agencji menadżerskiej jeśli grasz menadżera, do klubu sportowego jeśli grasz sportowca itd.): póki co brak
-
kacperkot71 obserwuje zawartość 𝕽𝖔𝖆𝖉𝕶𝖎𝖑𝖑 , Where the Dust Settles - Earl Walker , [24.03] [EP] RoadKill (Stormfront Records) - Bloodstained Highway i 1 inny
-
kacperkot71 zmienił(a) swoje zdjęcie profilowe
-
You can’t stop what’s coming. It ain’t all waiting on you. That’s vanity - Ellis, „To nie jest kraj dla starych ludzi” Earl „Dusty” Walker to 65-letni rancher z prawdziwego zdarzenia, który spędził całe życie w Blaine County. Zna ten teren na wylot — od chwastów w Grand Senora po kurz wzdłuż drogi Route 68. Jego rodzice nie mieli łatwego życia; ojciec był twardym człowiekiem, a matka opuściła dom, gdy był jeszcze młody. Dorastał w atmosferze milczenia, w siodle, ciężko pracując. Nigdy nie opuścił Blaine i nigdy nie miał takiego zamiaru. Przez wiele lat prowadził swoje ranczo w okolicach Grapeseed, z pełnym oddaniem, w skromny sposób, żyjąc w harmonii z okolicą. Lecz czasy się zmieniły. Gleba wyschła, koszty zaczęły rosnąć, a jego teren coraz częściej był odwiedzany przez miejskie SUV-y. Nie chcąc sprzedać swojego ranczo, ostatecznie stracił je z powodu okoliczności. Jednak jego duch pozostał nienaruszony. Obecnie mieszka w małym domku przy starym pastwisku. Posiada kilka koni, broń schowaną w szafie i warzy mocną, surową whiskey. Od czasu do czasu zaprasza kogoś, jak na przykład starego Rosjanina z Sandy, który prowadzi bar. Dla niego najważniejszy jest szacunek, a nie język. Earl nie jest osobą, która łatwo się otwiera. Z przyjaciółmi porozumiewa się głównie spojrzeniami. Wie, co myśli ktoś, zanim ten wypowie jakiekolwiek słowo. Gdy już coś powie, to znaczy, że jest to istotne. Przy ognisku z przyjacielem mówi krótko: — Ziemi się nie oddaje. Ani duszy. Pomimo swojego wieku, w jego spojrzeniu wciąż iskrzy ten sam ogień, który pojawiał się, gdy o świcie wsiadał na konia, zmierzając ku wzgórzom, zanim słońce rozświetliło pustynię. Zegarek jest mu zbędny — nie odczuwa takiej potrzeby. Czas dla niego płynie w rytmie wiatru, orbit gwiazd oraz dźwięku jego kroków na starej werandzie. Earl ma ograniczone zaufanie. Przez swoje życie spotkał zbyt wielu ludzi, którzy składali obietnice, a następnie znikały z pierwszym pyłem. Niemniej jednak, jeśli ktoś zdoła zdobyć jego zaufanie, może być pewny, że Dusty stanie u jego boku jak potężny dąb — trwały, milczący, ale niezwykle silny. Czasami wspomina, że świat uległ zmianom, ale niekoniecznie na lepsze. „Dawniej człowiek znał swoje miejsce. Teraz wszystko lśni, lecz ma zapach plastiku.” Nie stawia oporu temu, co nieuchronne, lecz również nie pozwala, aby go to pochłonęło. Każdego ranka zmiata kurz z progu, jakby mówił światu: „Jeszcze nie dzisiaj.”
-
14 maja 2025 roku na oficjalnej witrynie zespołu RoadKill w serwisie Lifeinvader ukazała się nowa informacja o składzie grupy. W komunikacie, krótko, lecz z determinacją, ogłoszono, że nowym perkusistą został Wade Knox – 30-letni muzyk o ciemnym kolorze skóry. Wade dołącza w kluczowym momencie, gdy RoadKill przechodzi istotne zmiany po ostatnich wydarzeniach. W tym samym ogłoszeniu potwierdzono, że Jackie Thompson, dotychczasowy wokalista i basista, przejmie funkcję gitarzysty, odzwierciedlając zmiany związane z usunięciem Don'a z zespołu. Obecnie stanowisko basisty jest nadal puste, a zespół nie sprecyzował jeszcze planów jego obsadzenia. Członkowie RoadKill określają tę transformację jako „niezbędny krok w kierunku przyszłości”, co ma być wyraźnym sygnałem ich chęci zerwania z dotychczasowymi schematami i rozpoczęcia nowego rozdziału – zarówno pod względem muzyki, jak i idei.
-
RoadKill znalazł się w samym centrum poważnych kontrowersji, które wstrząsnęły zarówno lokalną krytyką muzyczną, jak i opinią publiczną. Problemy zaczęły się 13 kwietnia 2025 roku, w trakcie występu w klubie Total Explode – miejscu od lat związanego z ruchem skinheadowskim oraz ekstremalnymi ideami. Kilka minut po zakończeniu koncertu, gitarzysta znany jako Don chwycił mikrofon i rozpoczął publiczne wygłaszanie haseł o charakterze faszystowskim. Wkrótce część widowni zaczęła mu przyklaskiwać, a sam Riggs wykonał rzymski salut z sceny. To zdarzenie zostało uchwycone przez obserwatorów i kilka dni później zyskało szerokie zainteresowanie dzięki portalowi Celebrity Preview, który opublikował dramatyczny artykuł, pytając, czy władze lokalne podejmą działania zanim sytuacja wymknie się spod kontroli. Fala krytyki uderzyła w RoadKill z wielką mocą. Media społecznościowe wypełniły się komentarzami – wielu fanów wyraziło swoje rozczarowanie i smutek, a inni apelowali o zdecydowane potępienie działań członka zespołu. Ponadto, ujawniono wcześniejsze związki Don'a z radykalną grupą Hate Beach Skinheads, co jeszcze bardziej zaogniło kryzys. Kulminacyjnym momentem skandalu była informacja, która obiegła media 20 kwietnia – Don został zatrzymany i postawiony w stan oskarżenia o brutalne morderstwo, do którego doszło kilka dni po koncercie. Proces odbył się bardzo szybko, a sąd skazał go na dożywocie bez możliwości ubiegania się o warunkowe zwolnienie. Dnia 25 kwietnia 2025 roku, RoadKill zamieścił oficjalne oświadczenie na swoim profilu Lifeinvader. W poście zespół skromnie przeprosił za zajście, podkreślając, że postawa pojedynczego członka nie odzwierciedla poglądów całej grupy. Artyści zaznaczyli, że RoadKill nigdy nie był ideologicznym projektem, a każdy z nich ma swoje osobiste przekonania. Ogłosili również, że planują całkowitą restrukturyzację zespołu i zawieszenie działalności do czasu wyjaśnienia spraw wewnętrznych. Dla wielu fanów to była bolesna wiadomość – RoadKill symbolizował surowy, uliczny rock, a także społeczność i autentyczność. Skandal nie tylko zrujnował reputację zespołu, ale także postawił przyszłość ich kariery pod znakiem zapytania. Pewne jest jedno – RoadKill stanął w obliczu konieczności redefinicji swojej tożsamości w świetle tragicznych wydarzeń.
-
Niektóre marzenia się spełniają...
-
** 24 marca 2025 roku na ulice trafiło pierwsze EP zespołu Roadkill – Bloodstained Highway. Materiał został nagrany w przystosowanym do nagrań garażu, co słychać w surowej, brudnej produkcji, która dodaje płycie charakteru. Na EP-ce znalazło się pięć utworów osadzonych w klimacie biker metalu, przesiąkniętych duchem buntu i bezkompromisowości. Jackie Thompson, basista, wokalista i lider zespołu, odpowiada za agresywny, chropowaty wokal. Donald Grimm, gitarzysta i chórzysta, wnosi ostre riffy i chropowaty, surowy styl – budzi kontrowersje ze względu na swoje powiązania z nazistami z Wybrzeża. Owen Callaghan, motocyklista i przyjaciel Jackie’go, dopełnia skład, wnosząc swój styl i drogowy charakter do gry na perkusji. Płyta CD wydana została w limitowanej ilości 100 sztuk, które, według plotek, rozdawane są za darmo na ulicach w ramach promocji. Dodatkowo materiał można znaleźć na platformach streamingowych, gdzie zaczyna krążyć w undergroundowych kręgach Los Santos. **
-
[24.03] [EP] RoadKill (Stormfront Records) - Bloodstained Highway
kacperkot71 opublikował(a) temat w Wycenione
** 24 marca 2025 roku na ulice trafiło pierwsze EP zespołu Roadkill – Bloodstained Highway. Materiał został nagrany w przystosowanym do nagrań garażu, co słychać w surowej, brudnej produkcji, która dodaje płycie charakteru. Na EP-ce znalazło się pięć utworów osadzonych w klimacie biker metalu, przesiąkniętych duchem buntu i bezkompromisowości. Jackie Thompson, basista, wokalista i lider zespołu, odpowiada za agresywny, chropowaty wokal. Donald Grimm, gitarzysta i chórzysta, wnosi ostre riffy i chropowaty, surowy styl – budzi kontrowersje ze względu na swoje powiązania z nazistami z Wybrzeża. Owen Callaghan, motocyklista i przyjaciel Jackie’go, dopełnia skład, wnosząc swój styl i drogowy charakter do gry na perkusji. Płyta CD wydana została w limitowanej ilości 100 sztuk, które, według plotek, rozdawane są za darmo na ulicach w ramach promocji. Dodatkowo materiał można znaleźć na platformach streamingowych, gdzie zaczyna krążyć w undergroundowych kręgach Los Santos. ** **Wypalona słońcem, zmęczona i brutalna – tak prezentuje się okładka albumu "Bloodstained Highway". Na tle ulicy, w surowym, czarno-białym ujęciu, trzech członków zespołu stoi obok siebie, jakby właśnie zakończyli występ po awanturze w tanim barze. Po prawej stronie Donald Grimm, w czarnej koszulce z grafiką kobiety, posiadający widoczne tatuaże na ramionach, spojrzę wyzywająco w kamerę. W środku Jackie Thompson, z niebezpieczną maską na twarzy i w ciężkiej, skórzanej kurtce, wygląda jak ktoś, kto uciekł z najciemniejszych zakątków amerykańskich dróg. Z lewej strony Owen Callaghan – brodacz w okularach przeciwsłonecznych i kamizelce, podnosi dłoń w swobodnym, lecz pewnym geście. Tytuł EP-ki, "Bloodstained Highway", wypisany na górze białą, szarpaną czcionką, przypomina znak drogowy ostrzegający. Poniżej, niemal niepasujące do całego projektu, eleganckie logo zespołu "RoadKill", zdaje się być celowym zabiegiem – ponieważ muzyka zawarta na tej płycie nie ma nic wspólnego z wyrafinowaniem. Na tyle okładki akcja toczy się dalej – tym razem przenosi nas do dusznego, mrocznego pomieszczenia. Światło stłumione, powietrze nasycone dymemi. Członkowie zespołu zasiadają w klimatycznej scenerii garażowego bałaganu. Nad nimi wisi przybita do ściany flaga Konfederacji, a w tle znajdują się stare urządzenia audio i pozostałości nocnych dyskusji przy alkoholu. Lista utworów "przyklejona" taśmą do fotografii, przypomina prowizoryczny manifest. "Bloodstained Highway", "Meat Grinder", "No God, No King" – każdy tytuł to obietnica nieustępliwej jazdy prosto do piekła. W rogu, małym drukiem, widnieje napis "Produced in Jackie's Garage", podkreślający surową, nieokrzesaną naturę tego wydania. W lewym dolnym rogu mieni się logo Stormfront Records, niczym pieczęć na akcie oskarżenia. Na samym dole widnieje flaga USA, kod kreskowy i standardowy tekst prawny – ostatni, cyniczny akcent, jakby świat chciał wcisnąć tę dziką muzykę w ramy legalności. Jednak RoadKill nigdy nie podporządkowywał się zasadom.** 1. BLOODSTAINED HIGHWAY Brudny, bluesowy wstęp do EP, który przypomina muzykę towarzyszącą ostatniej podróży po przeklętej trasie. Dźwięki rzężących gitar, mocny, pulsujący bas oraz głos Jackie'ego Thompsona przypominający szorstki metal uderzający o asfalt. To pieśń dla tych, którzy funkcjonują na krawędzi – motocyklistów, ludzi na marginesie, outsiderów, którzy zamiast dachu nad głową mają nieskończoną drogę, a ich przyszłość to tylko chwila obecna. 2. MEAT GRINDER Nihilistyczny, pełen agresji utwór, który przedstawia społeczeństwo jako urządzenie do mielenia mięsa, w którym ludzie są jedynie małymi elementami, które są wypluwane. Gniewne riffy oraz krzykliwy wokal w punkowym stylu. 3. NO GOD, NO KING Hymn dla tych, którzy są marginalizowani i nie pasują do norm społecznych, uciekając od ustalonego porządku. Ten utwór emanuje odpowiednim duchem buntowniczym i surowym brzmieniem rocka. 4. RIDE OR DIE Tradycyjny hymn motocyklistów – surowy rock and roll z dodatkiem outlaw country. To utwór o oddaniu, o więzi braterskiej, która znosi wszelkie trudności, każdą noc pościgową oraz każdy strzał wymierzony w ich kierunku. 5. Dirt, Blood & Freedom Najbardziej poruszający i monumentalny utwór na EP, kończący całość jak zaciągający finał szalonej podróży filmowej. To refleksja nad życiem, w której wolność ma swoją cenę w krwi, a splamione dłonie są jedynym świadectwem, że naprawdę istniałeś. -
**Wieczorem w na streamingach pojawił się pierwszy numer hardrocknrollowo-punkowego zespołu Roadkill, utwór jest nagrany bardzo dobrze, jednak nie brak w nim typowego brudu. Jakoś samej gry jest dosyć tragiczna, jedynie bas nie został odegrany na odpierdol. Może być to spowodowane tym, że z powodu nieobecności reszty zespołu Jackie grał na perkusji i gitarze, na których grać raczej nie umie. ** TEKST PROMOCJA SS'y i wydatki INFO
-
RoadKill to amerykańska grupa muzyczna, która powstała w Los Santos i działa od 2025 roku. Zespół wyróżnia się bezkompromisowym brzmieniem, łączącym elementy hard rocka, punk metalu oraz garage rocka, a także ma silne powiązania z estetyką motocyklową. Ich motto, LFNR – Loud, Fast, No Regrets, odzwierciedla podstawy ich artystycznej działalności i stylu życia. Historia Zespół został założony na początku 2025 roku przez Jackiego Thompsona, byłego motocyklistę, który po rozwiązaniu swojego wcześniejszego klubu osiedlił się w Los Santos. Na początku jego działalność miała charakter undergroundowy, z występami w barach, lokalach motocyklowych oraz na ulicach. RoadKill wyróżniał się surowym, dynamicznym brzmieniem, które czerpało inspiracje z życia w trasie, brutalności otaczającej rzeczywistości oraz dzikiej wolności. W kwietniu 2025 roku zespół zdobył dużą popularność po występie w klubie Total Explode, który zakończył się kontrowersjami związanymi z zachowaniem gitarzysty Don'a, będącego powiązanym z radykalnymi prawicowymi grupami, takimi jak Hate Beach Skinheads. Po wynikach medialnych i wyroku skazującym Don'a na dożywocie za morderstwo, RoadKill ogłosił zmiany w składzie zespołu. Skład zespołu Jackie Thompson – gitara prowadząca, wokal (wcześniej bas) Wade Knox – perkusja (od kwietnia 2025) Basista pozostaje nieobsadzony po restrukturyzacji składu. Styl muzyczny oraz inspiracje RoadKill wyróżnia się surowym, dynamicznym stylem wykonania, charakteryzującym się ciężkimi gitarowymi riffami, potężnym brzmieniem bębnów oraz chropowatym, pełnym emocji wokalem. Ich twórczość czerpie z dziedzictwa artystów takich jak Motörhead, The Stooges, Dead Boys, oraz wczesna Metallica. Tematyka tekstów koncentruje się na kwestiach wolności, przemocy, zemsty i egzystencjalnego gniewu. Symbolika W 2025 roku RoadKill zaprezentował nowe logo – czaszkę otoczoną napisem RoadKill Biker Band i hasłem LFNR, będącym skrótem od Loud, Fast, No Regrets. Symbol ten odzwierciedla filozofię zespołu oraz jego związek z kulturą drogi i motocyklistów. WYDANIA: Lost the ride (EP) RoadKill (Stormfront Records) - Bloodstained Highway PROMOCJA: (13.04) Kontrowersyjny koncert w Total Explode (19.04) Wzmianka o zespole w Celebrity Preview DANE POSTACI
-
DIRTY ROCK ‘N’ ROLL – SUROWY, DZIWNY I NIEPOSKROMIONY Nie jest łagodny, nie jest wyrafinowany, nie stara się o akceptację. Brudny rock ‘n’ roll to kwintesencja brudu, hałasu oraz buntu, które od lat przebijają się przez wzmacniacze i uderzają w mury zaciemnionych klubów. To gatunek muzyczny dla tych, którzy nie pragną sterylnej produkcji ani zbyt wygładzonego brzmienia. To czysta energia, dzika i nieprzewidywalna - dokładnie taka, jak powinna być autentyczna muzyka rockowa.
