Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

[24.11.2024] [EP] Doomforge - Majesty's Arrival


marcinekk

Rekomendowane odpowiedzi

**Dwudziestego czwartego listopada, równo o godzinie 21:00 do internetu trafił debiutowy minialbum muzyczny zatytuowany Majesty's Arrival. Został stworzony przez undergroundowy zespół Doomforge. Można go znaleźć na niemal wszystkich serwisach streamingowych. EP została nagrana w studniu RagnaRock przy współpracy z Sydney Spencer, która pracuje dla Unstained Records. Poza samym nagraniem, Sydney wspomogła undergroundowy zespół masteringiem nagranych utworów. Majesty's Arrival to mroczna podróż przez świat opanowany przez brutalny reżim, dążący do dominacji poprzez ból i cierpienie. Minialbum nagrany jest w stylu nowoczesnego deathcore, przedstawia historię z dwóch perspektyw: rządzonych i rządzących. Na stronie doomforge.com można już teraz zamówić fizyczną wersję minialbumu. Na ten moment nie wiadomo nic o wersji vinylowej.**

 

eKxdIUL.png

 

 

 

1. Majesty's Arrival

Spoiler

Z głębin rozpaczy wstaję znów.
Król cierpienia, pełen snów.
Żyły z żelaza, serce z lodu.
Rządzę cierpieniem, nie znam spokoju.
Pod moimi stopami słaby ginie.
Symfonia łamanych kości płynie.
Jestem władcą bólu, męki.
Na tronie krzyków i udręki.

Rozrywany ciężarem kłamstw,
w królestwie, gdzie śmierć zabiera nas.
Rządzę cierpieniem, w blasku zła.
Witaj w piekle, nadziei brak.

Padnij przed męką, cierpieniem, gniewem.
Władca nadchodzi, idąc krwawym śladem.
Zrodzony z bólu świat się wznosi.
Moje imię w krzyku cały świat unosi.
Majestat przybywa, ze śmiercią w koronie.
W królestwie cierpienia nikomu się nie ukłonię!

Starzy bogowie upadli, ich echo zgaszone.
Nowy porządek w furii, w gniewie stworzone.
Żadnych fałszywych proroków, litości ni łaski.
Tylko chaos i nienawiść w miejscu pełnym blasku.
Wywołujemy burzę, przynosimy ból.
Nieczyste rządy, złowieszczy król.
Rozszarp ciszę, niech świat klęka!
To nasze królestwo, gdzie pusta dusza pęka!

Ból jest prawem! Zniszczenie to znak!
Majestat nadchodzi, rzeki spłyną krwią!
Świadkowie końca, świadkowie upadku.
W blasku mego wschodu, pożeram ich wszystkich!

Padnij przed męką, cierpieniem, gniewem.
Władca nadchodzi, idąc krwawym śladem.
Zrodzony z bólu świat się wznosi.
Moje imię w krzyku cały świat unosi.
Majestat przybywa, ze śmiercią w koronie.
W królestwie cierpienia nikomu się nie ukłonię!

Rozedrzyj mnie, niech poczuję to wszystko.
W królestwie tym tylko potępieni błyszczą.
Ból to moja broń, chcę smutku, krzyku.
A odrodzę się z głębin wstydu.

Majestat nadchodzi, wieczny tron!
W krwi się kąp, w bólu toń!
Bez ucieczki, bez świtu dnia. Na końcu zostanę tylko ja.
Tylko ja!

Rozedrzyj mnie, niech poczuję to wszystko.
W królestwie tym tylko potępieni błyszczą.
Ból to moja broń, chcę smutku, krzyku.
W blasku mego wschodu.
Pożeram ich wszystkich!

Ze śmiercią w koronie!
W królestwie cierpienia nikomu się nie ukłonię!
Ze śmiercią w koronie!
W królestwie cierpienia nikomu się nie ukłonię!

Rozedrzyj mnie, niech poczuję to wszystko.
W królestwie tym tylko potępieni błyszczą.
Ból to moja broń, chcę smutku, krzyku.
W blasku mego wschodu.
Pożeram ich wszystkich.
W blasku mego wschodu!

Z głębin rozpaczy wstaję znów.
Król cierpienia, pełen snów.
Żyły z żelaza, serce z lodu.
Rządzę cierpieniem, nie znam spokoju.
Pod moimi stopami słaby ginie.
Symfonia łamanych kości płynie.
Jestem władcą bólu, męki.
Na tronie krzyków i udręki.

Rozedrzyj mnie, niech poczuję to wszystko.
W królestwie tym tylko potępieni błyszczą.
Ból to moja broń, chcę smutku, krzyku.
A odrodzę się z głębin wstydu.

2. Demons

Spoiler

Nie ma ucieczki...
Nie ma tu prawa...
Nie ma tu boga...
Nie ma...

Po ulicach kroczy mroczny cień.
Noc jest przesiąknięta ogniem.
Demony kroczą ulicami zabierając tlen.
Zrodzone z krwi, otoczone cierpieniem.
Horyzont płonie w grzechu bez końca.
Nienawiść i śmierć wkradają się w blask słońca.
Los Santos płacze pod swym ciężarem.
Zgubione dusze wyznaczają jego miarę!

Brak ucieczki, brak schronienia!
Tym miastem rządzi gniew i brak sumienia!
Diabelska dłoń jest w każdej zbrodni!
Płacisz tego cenę, a czas cię goni!

Demony w Los Santos dziś szaleją!
Po ulicach biegają, strach w nas sieją!
Brak zbawienia, brak schronienia!
To miasto przeklęte, pełne cierpienia!
Z demonami w rządzie, aniołów się wyrzekło!
Los Santos to jest piekło!

Ciało i krew płoną na niebie.
Krew maluje bulwar w gniewie.
Bez litości, bez przyczyny.
Podłe życie rodzi blizny.
Niebo płonie w wiecznym grzechu.
Śmierć i nienawiść są tu w biegu.
Los Santos płacze pod swym ciężarem.
Zgubione dusze wyznaczają jego miarę.

Brak ucieczki, brak schronienia!
Tym miastem rządzi gniew i brak sumienia!
Diabelska dłoń jest w każdej zbrodni!
Płacisz tego cenę, a czas cię goni!

Demony w Los Santos dziś szaleją!
Po ulicach biegają, strach w nas sieją!
Brak zbawienia, brak schronienia!
To miasto przeklęte, pełne cierpienia!
Z demonami w rządzie, aniołów się wyrzekło!
Los Santos to jest piekło!

Ciało i krew płoną na niebie.
Krew maluje bulwar w gniewie.
Bez litości, bez przyczyny.
Podłe życie rodzi blizny.
Żywi się twoim strachem w mroku.
Czerpie radość z łez i pokus.
Królestwo przemocy nas morduje.
W Los Santos nikt nie przeżyje.

Nikt nie przeżyje!
Nikt nie przeżyje!
Nikt nie przeżyje!
Nikt nie przeżyje...

Demony w Los Santos dziś szaleją!
Po ulicach biegają, strach w nas sieją!
Brak zbawienia, brak schronienia!
To miasto przeklęte, pełne cierpienia!
Z demonami w rządzie, aniołów się wyrzekło!
Los Santos to jest piekło!

3. Oblivion

Spoiler

Słyszę ciszy krzyk straszliwy,
w pustce mej głowy dźwięk przeraźliwy.
Dusza pęka, gnije w złości,
zostają tylko kłamstwa i mdłości.
Łańcuchy życia mnie oplatają,
dusząc oddech mi zabierają.
W uścisku chcą mnie zgnieść,
teraz idę wprost na śmierć.

Ciemne niebo, krew to lód.
Poczuj ogarniającą Cię grozę.
Cienie pełzną, mrok mnie wzywa
W otchłań się udam!

Upadek w otchłań, tonę w ciemni tej.
Żadne światło mnie nie poprowadzi, każda droga mnie zwodzi.
Upadek w otchłań, gdzie koszmary rozszarpują Ci krtań.
Twarzą w twarz ze śmiercią, ona krzyczy:
Nikt nie wyjdzie stąd żywy!
Nikt nie wyjdzie stąd żywy!

Szepty potępionych przez kości dźwięczą.
W dół mnie ciągną, w cieniach klęczą.
Okrążają, w cień spychają.
Odarci z ciała ludzie zdychają
Walczę, drę się, lecz na próżno.
Każdy oddech to cierpienie. 
Jestem burzą, jestem furią.
Zapadam się, te cienie do mnie mówią. 

Niech moje ciało gnije w wiecznie.
Rozszarpcie mnie.
Witaj ciemności, to wszystko co znałem.
Całe moje życie to mroczne chwile.
Zakopcie głęboko. Dajcie krukom pożywkę.
Jestem chaosem! Jestem bestią!

Upadek w otchłań, tonę w ciemni tej.
Żadne światło mnie nie poprowadzi, każda droga mnie zwodzi.
Upadek w otchłań, gdzie koszmary rozszarpują Ci krtań.
Twarzą w twarz ze śmiercią, ona krzyczy:
Nikt nie wyjdzie stąd żywy!
Nikt nie wyjdzie stąd żywy!
Nikt nie wyjdzie stąd żywy!
Na końcu nie zostało nic do stracenia.
Jestem tylko ciałem, które w proch się zmienia.

Otchłani... zabierz mnie do domu.
Jestem gotów spłonąć, odkupić swoje grzechy


4. Olympus

Spoiler

Patrzą z wierz wzniesionych na świetle kradzionym. Strzegąc tajemnic w mroku niekończonym.
Fałszywy Olimp zbudowany z kłamstw, gdzie każdy w masce chowa twarz.
Bogowie złota sznurki ciągają, tłumy ślepo przed nimi padają.
Słowa są jadem, serca są skałą. Świat wykrwawią, by zdobyć władzę całą.

To jest gniew, rzeźbiony w płomieniu!
Świat zniszczony w ich imieniu!
Ogień Tartaru niebo pochłonie!
Koniec jest blisko, każdy zginie!
Bogowie nie zbawią, ognia nie zapalą!
Gdy Panteon runie, wszyscy zrozumieją!

Z popiołów zrodzony noszą płaszcz, płoniemy w cieniach ich kłamstw.
Królestwo oszustwa, świątynia chciwości, ich głód bez granic, ich władza w złości.
Żerują na bólu, nadziei, cierpieniu, błagamy o litość, robimy to w cieniu.
Głowy Hydry, Minotaura gniew, jesteśmy pionkami, zamknięci na śmierć.

To jest gniew, rzeźbiony w płomieniu!
Świat zniszczony w ich imieniu!
Ogień Tartaru niebo pochłonie!
Koniec jest blisko, każdy zginie!
Bogowie nie zbawią, ognia nie zapalą!
Gdy Panteon runie, wszyscy zrozumieją!

Wszyscy zrozumieją!

To jest gniew, rzeźbiony w płomieniu!
Świat zniszczony w ich imieniu!
Ogień Tartaru niebo pochłonie!
Koniec jest blisko, każdy zginie!
Bogowie nie zbawią, ognia nie zapalą!
Gdy Panteon runie, wszyscy zrozumieją!

5. Wolves

Spoiler

Karmią nas kłamstwami, trucizną, zgubą.
Wilki w owczych skórach, prowadzą drogą próżną.
Głosy skręcone, języki zdrady.
Mówią nam, jak żyć, gdzie znaleźć zasady.
W ekranach tonąc, wpadamy w ich sieć.
Milczymy związani, tracąc wolności chęć.
Prawda zakopana, wstydem owiana.
Sprzedają wolność, gdy gnijemy w kajdanach.

Pod maską wilki kryją się w cieniu,
żywią się strachem, dumą w milczeniu.
Tłumy się kłaniają, ślepi wciąż trwają,
sprzedają wolność, w kajdanach nas mając.
Pod maską wilki kryją się w cieniu,
żywią się strachem, dumą w milczeniu.
Tłumy się kłaniają, ślepi wciąż trwają,
w tej maskaradzie w błąd nas wciągają.

Wilki wokół, są w zasięgu wzroku,
żerują w mroku, odbierając spokój.
Ślepi przez media, w kłamstwach toniemy,
społeczeństwo umiera, niedługo spłoniemy.
Wilki wokół, sączą wciąż jad,
sterują nami, dzieląc nasz świat.

Sztuczne uśmiechy, kurtyna w górę,
teatr lalek, stoimy murem.
Głoszą swe cnoty, w kłamstwa wiją,
za drzwiami prawdy sumienia gniją.
Słowa przekręcą, myśli zamkną,
wolność nam wmawiają, choć ją stłamszą.
Prawdę uciszą, ból zgubią w tłumie,
nikt nie zapyta, każdy w tym utknie.

Pod owczą maską są ostre kły!
Tracimy siły!
Żywią się nadzieją, piją nasz strach!
Nasz aplauz trwa!

Wilki wokół, są w zasięgu wzroku,
żerują w mroku, odbierając spokój.
Ślepi przez media, w kłamstwach toniemy,
społeczeństwo umiera, niedługo spłoniemy.
Wilki wokół, sączą wciąż jad,
sterują nami, dzieląc nasz świat.

Oto prawda, której nie wyjawią,
wilki świat w piekło nam zamieniają.
Lud klęka, lud się łamie w pół,
więźniem ich władzy jest każdy tłum.
Nie przyjdzie wybawca, nie zadzwoni dzwon.
To jest nasz zgon!

Odkryj zasłonę, odsłoń ich fałsz,
spójrz przez maskę, w ich oczy patrz.
Nic się nie zmieni, prawdy nie znamy,
dopóki z wrogiem twarzą nie staniemy.
Wilki wokół, w ciszy grasują.
Jeśli nie wstaniemy, to nas pochłoną.

6. Crown of Decay

 

Spoiler

Pod ciężarem złamanych dusz
stoimy na skraju martwych wzgórz.
Świat się kruszy, zatruty do cna
chciwość i gniew to nasza gra.
Ślepi maszerujemy w rytmie rozkładu,
prowadzeni głodem, zaciągani do grobu.
W tych pustych oczach nie ma litości,
wyrzekliśmy się prawdy, oddani próżności.

Crown of Decay na naszych głowach,
niszczymy świat w naszych słowach.
Ślepi na krew, którą lejemy co dnia,
życie znika, gdy rozkład trwa.
Crown of decay, rządzić próbujemy,
zniszczenie to wszystko, co osiągniemy.

Zniszczenie płynie w każdej żyle,
gonimy pustkę tonąc w pyle.
Samozagłada, wypaczony kult,
żyjemy pragnieniami jak trujący nurt.
Moralność umiera z każdym tchem,
przyjemność zmienia się w wieczny tren.
Gdy rozrywamy się na strzępy,
ludzkość w bólu klęczy.

Patrz, jak świat płonie!
My go podpaliliśmy!
W płomieniach rozkładu!
Zanikamy!

Crown of Decay na naszych głowach.
Niszczymy świat w naszych słowach.
Ślepi na krew, którą lejemy co dnia.
Życie znika, gdy rozkład trwa.
Crown of decay, rządzić próbujemy.
Zniszczenie to wszystko, co osiągniemy.

Zniszczenie płynie w każdej żyle,
gonimy pustkę tonąc w pyle.
Samozagłada, wypaczony kult,
żyjemy pragnieniami jak trujący nurt.
Moralność umiera z każdym tchem,
przyjemność zmienia się w wieczny tren.
Gdy rozrywamy się na strzępy,
ludzkość w bólu klęczy.

Crown of Decay na naszych głowach.
Niszczymy świat w naszych słowach.
Ślepi na krew, którą lejemy co dnia.
Życie znika, gdy rozkład trwa.
Crown of decay, rządzić próbujemy.
Zniszczenie to wszystko, co osiągniemy.

7. Decaying Crown

Spoiler

Nadszedł czas, nie ma odwrotu.
Stoimy na krawędzi w środku mroku.
W ruinach tego, co wnosiliśmy.
Królestwo gnije, winą je splamiliśmy.
Goniliśmy ciemność, karmiąc płomień.
Teraz spalamy resztki wspomnień.
Każdy dech rozrywa naszą pierś.
W naszej ślepocie wybraliśmy śmierć.

Znaki ostrzegały przed cierpieniem.
Lecz zignorowaliśmy tego cenę.
Nosiliśmy koronę, koronę zgnilizny. Teraz cierpimy za to, los tak chciał.

Czas stawić czoła, przyszedł kres.
Nie ma uległości, nie ma już łez.
Zapieczętowaliśmy los w krwi i kłamstwie.
Koniec jest bliski, ten świat słabnie.
Czas spojrzeć w to, kim się staliśmy.
Życie, które znaliśmy, sami unicestwiliśmy.

Rozkład się szerzy jak zaraza w nas.
Nie ma już nic, nie uciekniemy na czas.
Utopieni w chciwości, poddaliśmy się bestii.
Konamy w popiołach śmierci.
To jest kres, we wznieconym płomieniu.
I teraz płoniemy we własnym imieniu.

Każdy dech rozrywa naszą pierś!
Trujemy się we własnym oddechu.
Każdy dech rozrywa naszą pierś!
W naszej ślepocie wybraliśmy śmierć.
Ten świat się rozkłada.
Ten świat się wyniszcza.
Ten świat zaczyna szukać.
Ten świat zaczyna łkać.
Ten świat zaczyna wyć.
Ten świat zaczyna drwić.
Ten świat zaczyna gnić.
Ten świat zaczyna mordować.
Ten świat zaczyna umierać.
Ten świat był wszystkim.

Czas stawić czoła, przyszedł kres.
Nie ma uległości, nie ma już łez.
Zapieczętowaliśmy los w krwi i kłamstwie.
Koniec jest bliski, ten świat słabnie. I kolejny też upadnie.
Czas spojrzeć w to, kim się staliśmy.
Życie, które znaliśmy, sami unicestwiliśmy.

Rozkład.
Rozkład się szerzy jak zaraza w nas.
Nie ma już nic, nie uciekniemy na czas.
Utopieni w chciwości, poddaliśmy się bestii.
Patrzyliśmy, lecz nie wyciągnęliśmy lekcji.

Już czas zapłacić życia cenę.
To jak pustka porywa nasze dusze.
To czas zebrać, zasiane śmiercią plony.
W tym grobie pustki, każdy umiera samotny.
The Crown of Decay rozpadła się w pył.
Królestwo upadło, tak musi być.
Nie ma nadzieji by odnaleźć światło.
Już czas zniknąć, życie wygasło.
Lepiej strzelić sobie w łeb.

Ziemia kostnieje pod stopami.
Przegraliśmy, pogódźmy się z porażkami.
Naszą krwią splamiona, dokonuje selekcji.
Patrzyliśmy, lecz nie wyciągnęliśmy lekcji
Już czas zapłacić życia cenę. Cenę!
To jak pustka porywa nasze dusze!

To czas zebrać, zasiane śmiercią plony.
W tym grobie pustki, każdy umiera samotny.
The Crown of Decay rozpadła się w pył. Królestwo upadło.
Nie ma powrotu, stoimy na krawędzi w środku mroku.
W ruinach tego, co wnosiliśmy.
W popiołach skończyliśmy.
To ta przyszłość, którą teraz mamy.
Masowa śmierć, której nie zatrzymamy 
Zatruliśmy ziemię, ona krwawi, ona kona.
Teraz patrzymy jak każde życie umiera.
Znaki ostrzegały przed cierpieniem,
lecz zignorowaliśmy tego cenę.
Nosiliśmy koronę, koronę zgnilizny.
Teraz cierpimy za wszystko, czego szukaliśmy.

Czas stawić czoła, przyszedł kres.
Nie ma uległości, nie ma już łez.
Zapieczętowaliśmy los w krwi i kłamstwie.
Koniec jest bliski, ten świat słabnie. I kolejny też upadnie.
Czas spojrzeć w to, kim się staliśmy.
Życie, które znaliśmy, sami unicestwiliśmy.

Ziemia kostnieje pod stopami.
Przegraliśmy, pogódźmy się z porażkami.
Naszą krwią splamiona, dokonuje selekcji.
Patrzyliśmy, lecz nie wyciągnęliśmy lekcji.

Czas stawić czoła, przyszedł kres.
Nie ma uległości, nie ma już łez.
Zapieczętowaliśmy los w krwi i kłamstwie.
Koniec jest bliski, ten świat słabnie.
I kolejny też upadnie.
Już czas zapłacić życia cenę.
To jak pustka porywa nasze dusze.

To czas zebrać, zasiane śmiercią plony.
W tym grobie pustki, każdy umiera samotny.
The Crown of Decay rozpadła się w pył.
Królestwo upadło, jest mi wstyd.
Groby pustki, rozpadły się w pył.
Królestwo upadło, jest mi wstyd.
Nie ma nadzieji by odnaleźć światło.
Już czas zniknąć, życie wygasło.
Teraz cierpimy za wszystko, czego szukaliśmy.
W ślepocie, własną śmierć wybraliśmy.
The Crown of Decay rozpadła się w pył.
Królestwo upadło, tak musi być. Jest mi wstyd.
Nie ma nadzieji by odnaleźć światło.
Już czas zniknąć, życie wygasło.

 

 

Promocja:

Koszta:

Spoiler

$4000 - nagrywki
$10000 - założenie działalności, opłacenie licencji, zamówienie płyt i opakowań, postawienie sklepu internetowego
=-$14000

Screenshoty:

OOC:

Spoiler

Imię i nazwisko postaci: Morven Dreadspire
Link do profilu postaci: https://forum.v-rp.pl/topic/35104-doomforge/
Przynależność (do projektu, np. wytwórni): -
Imię i nazwisko menadżera: -
Link do profilu/przeds. menadżera (jeśli posiada/jest zrzeszony): -
Kontrakt zawarty z menadżerem (dot. podziału zysków): -

 

Edytowane przez marcinekk
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin