Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

The California Tapes


Bosman

Rekomendowane odpowiedzi

10 godzin temu, skante napisał:

organizacja pedofili ooc

a to tak nie można?

abc i Bosman lubią to

"Nie popełnia przestępstwa, kto dopuszcza się czynu, o którym mowa w § 2, w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej."
"Gry komputerowe i obrazy mogą być traktowane jako forma działalności artystycznej, zwłaszcza jeśli użycie symboli nazistowskich służy przedstawieniu historycznych wydarzeń, tła fabularnego lub kontekstu narracyjnego. W takim przypadku ich użycie może być uznane za dozwolone, pod warunkiem że nie ma na celu propagowania ideologii faszystowskiej."

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


EWYnX37.jpegp1ylP9Y.jpeg

charon2, Jumbolino, sui i 10 innych lubią to

"Nie popełnia przestępstwa, kto dopuszcza się czynu, o którym mowa w § 2, w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej."
"Gry komputerowe i obrazy mogą być traktowane jako forma działalności artystycznej, zwłaszcza jeśli użycie symboli nazistowskich służy przedstawieniu historycznych wydarzeń, tła fabularnego lub kontekstu narracyjnego. W takim przypadku ich użycie może być uznane za dozwolone, pod warunkiem że nie ma na celu propagowania ideologii faszystowskiej."

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

Żywy dowód, że ciało może dalej chodzić, nawet gdy dusza dawno zgniła

Mówią, że czas leczy rany. Ale Austin Kelly wie lepiej – czas jedynie pozwala, żeby blizny zgorzkniały i wrosły głębiej w ciało. Ma pięćdziesiątkę na karku, spojrzenie jak pęknięta butelka burbona i kręgosłup jak mapa dawnych grzechów. Wygląda jakby sam został wyrzeźbiony z hańby i potu Dogtown – tej zapomnianej okolicy białych śmieci, gdzie dzieciaki zamiast marzeń dostają do ręki szkło do grzania mety.

Austin był biały do szpiku kości – nie tylko ze skóry, ale z ideologii. Wychowany przez zapijaczoną matkę, pierwszy raz wszedł na rewir z paczką mety w wieku czternastu lat. Nie z pasji. Z głodu. W wieku siedemnastu dostał swój pierwszy wyrok. Był białsem Białej Plaży, włóczącym się z ekipą degeneratów.

Z więzienia wyszedł jako Juice – nie przez sok, lecz przez sterydy. Świecił się od chemii, buzował testosteronem, był silny, wściekły i gotowy. W pincie poznał ludzi z Vagos MC. Zaczęło się od brudnej roboty – przenosił, zastraszał, bił. Klasyczny chłopiec na posyłki. Ale szybko zrozumieli, że ten zardzewiały pniak ma łeb na karku. Po trzecim odsiadce wrócił jako ktoś – z naszywką, szacunkiem, koneksjami. Jeździł dla Vagos, aż chapter Hollywood się rozsypał. I wtedy Juice zawiesił jupę. Wrócił na stare śmieci, jakby coś tam jeszcze zostało. Ale tam już nie było nic – tylko cień jego dawnej legendy.

Dogtown go pożarło. Znów grzał meth, znów hustlował, znów siedział. White Boys się rozpadl. Wszyscy bohaterowie zamienili się w trupy albo numery w systemie penitencjarnym. Austin trafił do Norco. Tym razem nie udawał. Został skazany za osiem lat, detoks, gadki z terapeutami, których miał ochotę udusić. Ale nie udusił. Wyszedł. I nie wrócił.

Zamiast Dogtown – Sandy Shores. Stary Ford F-250, przyczepa, pustka. Nie z wyboru. Z desperacji. Był za stary, by znów zaczynać wojnę o narożniki. Ale nie był wystarczająco spokojny, by się pogodzić z losem. Poznał alkoholiczkę – wiejską, prostą, dobrą. Zrobili dziecko. I nagle Juice miał rodzinę. Dom. A przynajmniej coś, co próbowało tym domem być.

Tyle że świat nie daje drugiej szansy komuś takiemu jak Austin. Tatuaże z hate culture nie znikają. Felony nie wyparowują z kartoteki. Ludzie patrzą i widzą zagrożenie, nie człowieka. Austin jest biedny. Zbyt biedny, by żyć. Zbyt dumny, by robić na zmywaku w Walmarcie. Frustracja rośnie jak temperatura w pustynnym trailerze. Łyka leki. Popija whisky. Śni o przemocy, której już nie ma sił wyrzucić z siebie. Czasami dla atrakcji kłóci się z żonką.

A jeszcze w środku tego wszystkiego tkwi PTSD i depresja – spowodowane przez lata traumy, przemocy i chemii. Koszmary, niepokój, nieustanne napięcie. Ciało jeszcze chodzi, ale dusza dawno zgniła – żywy dowód, że można być tu, a jednak całkiem nieobecnym. Pokochał SSRI, w przeciwieństwie do jego libido. 

Ma pięćdziesiąt lat i zaczyna się zastanawiać, czy nie lepiej byłoby zasnąć i się nie obudzić. Przeszłość się nie liczy. I choć cała ta ideologia, biała supremacja, całe to pierdolone MAGA, radiowe bełkoty Jonesa – to już tylko zasłona dymna. Austin Kelly nie wierzy w nic. Chce tylko przetrwać. Być może ostatni raz.

I dlatego jego ręka znów drży przy telefonie, kiedy dzwoni stary kontakt. Juice nie wraca na ulicę. Ulica przyjdzie do niego. A kiedy tak się stanie… kto wie, czy Sandy Shores nie obudzi się znowu w ogniu.

VkW8ulM.jpegRCwzQwe.jpegEdjfcLd.jpegpdt2deM.jpegcxdF8EB.jpegSf6NqUH.jpeggGvmEGy.jpeg

Edytowane przez damianrealtrap
cobbos, Vesa, Bosman i 4 innych lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin