Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Dirty Cargo - Where Lust Meets Lead


Kopacz23

Rekomendowane odpowiedzi

9nxnJae.pngW Stanach historia nielegalnej broni zaczęła się tak dawno, że ciężko znaleźć punkt startowy. To nie było jedno wydarzenie, żaden wielki skandal ani spektakularny przeciek. To było raczej ciągłe kapanie. Kropla po kropli, rok po roku. Najpierw pojedyncze sztuki, ginące z magazynów, sprzedawane “na boku”, przechodzące z rąk do rąk. A później? W pewnym momencie zrobił się z tego cały podziemny rynek, tak duży, że nikt nie potrafił już powiedzieć, gdzie kończy się legalność, a zaczyna szara strefa. Z czasem narodził się problem, którego skala przerosła wszystkie wcześniejsze wyobrażenia. San Andreas stało się idealnym miejscem do takich rzeczy. Masa portów, gigantyczny ruch towarowy, ludzie z całego kraju i kawałka świata - wszystko w jednym wielkim tyglu. I jak to zwykle bywa, im więcej zamieszania, tym łatwiej ukryć to, co nie powinno przechodzić. Kontenery wchodzą i wychodzą jak nabite magazynki, a nikt nie jest w stanie sprawdzić ich wszystkich, bo życie to nie film i nikt nie ma czasu na idealne przeszukania.

 

 

Cyx3o9k.png A popyt? Ten zawsze był wysoki, tylko różne grupy miały różne powody. Gangi chcą broni, bo w ich świecie to język, którym się rozmawia. Zwykli ludzie kupują nielegalnie, bo nie chcą formalności albo mają za dużo wrogów. A reszta? Cóż, są tacy, którzy zwyczajnie lubią mieć w szafie coś, czego nie powinni. Adrenalina sprzedaje się równie dobrze jak stal. Skala przestępczości związanej z bronią w San Andreas rośnie jak chwast podlewany benzyną. Statystyki, które wypływają, wyglądają jak fragmenty większej układanki, której nikt już nie próbuje układać. Policja raportuje kolejne strzelaniny, kolejne napady, kolejne ciała znalezione w miejscach, gdzie jeszcze niedawno słychać było tylko szum klimatyzatorów. Ofiarami są nie tylko ci, którzy byli “w temacie”. Często giną przypadkowi ludzie, tacy, którzy po prostu znaleźli się metr w złym kierunku. Ulice stają się polem, na którym nikt nie planuje walczyć, ale każdy może zostać pionkiem.

 

GhuNwgq.png Ci, którzy badają temat od środka, mówią, że najgorsze jest to, jak bardzo wszystko jest rozmyte. Nikt nie wie, ile broni naprawdę krąży. Każdy numer seryjny zamazany, każda skrzynia przechodząca przez trzy pary rąk, każda transakcja zamieniona w serię szeptów i krótkich spojrzeń. Jedni przemycają, drudzy kupują, trzeci chowają się za plecami innych. A system, zamiast reagować szybko, działa jak stary sprzęt biurowy - głośno, powoli i zacinając się wtedy, kiedy nie powinien. Ofiary tego wszystkiego giną w statystykach jak ziarenka piasku w oceanie. Dla jednych to tylko kolejne cyfry. Dla innych - imiona sąsiadów, znajomych, członków rodziny. Broń nielegalna ma to do siebie, że żywi się ludzkimi historiami. Każda sztuka ma swoją podróż, swój łańcuch kolejnych właścicieli, swoje momenty, w których decyduje o czyimś życiu. A kiedy już trafi w nie te ręce, co trzeba, to potrafi odmienić los całej okolicy.

 

6JYRwhC.jpeg W San Andreas często mówi się, że broń nielegalna nie jest towarem. Jest jak żywy organizm. Przemieszcza się, rośnie, mutuje, krąży wśród ludzi jak choroba, której nikt nie umie zatrzymać. I chociaż wszyscy wiedzą, że to poważny problem, to w praktyce każdy udaje, że nie widzi, dopóki nie dotknie to jego własnego świata. I wtedy nagle okazuje się, że całe to wielkie, hałaśliwe miasto jest cholernie ciche, a echo strzału potrafi wybrzmieć dłużej niż ktokolwiek chciałby przyznać. Służby do dziś zadają sobie pytania kto za tym stoi, jedni mówią, że ekstremistyczne republikańskie bojówki z Montany czy Teksasu, a inni, że duże ugrupowania przestępcze takie jak kluby motocyklowe czy niedobitki włoskiej mafii. Jednak na dzisiejszej scenie nielegalnej broni która stale przekracza granice USA stoją głównie grupy spoza kontynentu oraz wielkie koncerny zbrojeniowe, służby węszą, a jednak niczego nie mogą znaleźć. Korupcja i układy Euro-Azjatyckich bądź Azjatyckich ugrupowań do dziś stanowią w Stanach wielki problem dla kongresu i rządu federalnego.

 

 

Spoiler

OOC:

Siemka, kolejny projekt zarobkowy w moim wykonaniu, jednak w innej organizacji. Chce zająć się importem oraz eksportem nielegalnej broni z innych kontynentów bądź sąsiednich krajów USA na tereny miasta, na początku zaczniemy sobie od pierwszych wprowadzających do wszystkiego aktów, a później przejdziemy dalej ze szpontem jak należy. Długo nie musze się rozpisywać, swoją grę będziemy skupialo w koło naszej organizacji i Port of Los Santos. Mam nadzieje, że niedługo będę mógł zacząć działać w tym temacie, pozderki.

 

Edytowane przez Kopacz23
Skala, Sylwester, Unity i 6 innych lubią to

image.png.4dcd361a8c6e0e0ec2cdee29e921d75a.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...
  • 1 miesiąc temu...
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin