_____________________________________________________________________________________________
Rok 2004 – Salvatore Bianchini otwiera swój pierwszy zakład fryzjerki na Little Italy w Los Angeles, nazywa go “Barbiere di Salvatore”, nazwa która będzie towarzyszyć; miał nadzieje przez następne kilka pokoleń. Zanim jednak zdecydował się założyć salon fryzjerski, posiadał warsztat samochodowy gdzieś na ulicach Little Italy - prowadził go do momentu, gdy został nie wiadomo przez kogo, czy jak spalony, a przez wiele lat krążyły plotki, że Salvatore komuś podpadł. Oficjalną wersją spalenia warsztatu samochodowego była usterka w prądzie, przez co doszło do zwarcia. Salvatore nigdy nie był zawodowoym fryzjerem, robił to bardziej z hobby; chociaż został mechanikiem, to wiele jego znajomych, bądź rodzina zwracała się do niego by obciął im trochę włosów z głowy - robił to, zgadzał się, a zazwyczaj nawet nie pobierał za to opłat - robił to z czystej swojej dobroci, a wiedział, że zna się mimo wszystko na rzeczy i potrafi z włosów zrobić cuda. Jednak później, gdy warsztat Salvatore się spalił, długo nie myślał postanawiając założyć Salon Fryzjerski - ciężka praca w warsztacie, ból pleców, głowy, wszystkiego... do niego nie przemawiało, dlatego wybrał coś lżejszego niż praca w kolejnym warsztacie, postanowił założyć Salon Fryzjerski, a w tamtym momencie Salvatore miał już syna – 14-letni Anthony Bianchini, młody syn Salvatore - urodził się już w Los Angeles, chociaż jego rodzicie oficjalnie zostali urodzeni na Sycylii w Acireale. Rodzice Anthonego nie byli wcale tacy młodzi, bo gdy zdecydowali się na pierwszego syna, to mieli już po 34 lata. Salon fryzjerski Salvatore cechował się swoim nie zapomnianym klimatem, i luźniejszym podejściem do klienta – w jego salonie nie było mowy o zakazie palenia w środku, czy nie mówieniu sobie na TY od pierwszego spotkania – wchodzisz, miła i swobodna rozmowa podczas strzyżenia, wychodzisz – to tyle. Salon nie był dość duży, chociaż przychodziło zawsze do niego dość dużo osób, czy to pogadać ze starszym już Salvatore, obstawić wyniki meczów, albo zapalić... Kiedy nie było pracy. W środku zawsze grało włoskie radio, a podczas czekania na swoją kolei można było przeczytać włoskie gazety, lub... Amerykańskie. Dziś Salvatore ma ponad 70 lat, nie jest w najlepszym stanie i choruje na Chorobę Płuc, a jego życie dzisiaj jest pod wielkim znakiem zapytania. Na ratunek przychodzi już nie taki młody - jego syn Anthony, który od zawsze pomagał mu przy pracy w Salonie Fryzjerskim, a Salvatore nie miał z tym nic przeciwko, bo w końcu to jego syn. Anthony ma zamiar przejąć salon po ojcu, i kontynuować jego działalność w prawie /takim samym stylu/.
_________________________________________________________________________________