-
Postów
10 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Informacje dodatkowe
-
Discord
Pacu#6395
Ostatnie wizyty
3 570 wyświetleń profilu
Osiągnięcia Manalu
-
Manalu polubił odpowiedź w temacie: HAWICK UNDERCODE | We keep it cool, we ain't fools...
-
Manalu polubił odpowiedź w temacie: HAWICK UNDERCODE | We keep it cool, we ain't fools...
-
Manalu polubił odpowiedź w temacie: HAWICK UNDERCODE | We keep it cool, we ain't fools...
-
Manalu polubił odpowiedź w temacie: HAWICK UNDERCODE | We keep it cool, we ain't fools...
-
Manalu polubił odpowiedź w temacie: STILL IN THE GAME; undefined structure in Los Santos
-
Katharina polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Bar] The Last Tide
-
Manalu polubił odpowiedź w temacie: STILL IN THE GAME; undefined structure in Los Santos
-
Manalu polubił odpowiedź w temacie: STILL IN THE GAME; undefined structure in Los Santos
-
Manalu obserwuje zawartość Salvatrucha
-
Salvatrucha obserwuje zawartość Manalu
-
Manalu polubił odpowiedź w temacie: Aftermath of Beachside Chapter (Cole Holt x Rich Slater)
-
Manalu polubił odpowiedź w temacie: Aftermath of Beachside Chapter (Cole Holt x Rich Slater)
-
Gerberinni obserwuje zawartość Manalu
-
Just OzziEC polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Bar] The Last Tide
-
Gerberinni polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Bar] The Last Tide
-
Antiv polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Bar] The Last Tide
-
Sava polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Bar] The Last Tide
-
Salvatrucha polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Bar] The Last Tide
-
RudyAkaSuarez polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Bar] The Last Tide
-
prada polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Bar] The Last Tide
-
Verevi polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Bar] The Last Tide
-
The Last Tide – bar, do którego trafia się albo przypadkiem, albo wtedy, gdy życie właśnie zdążyło człowieka przycisnąć do ściany. Miejsce, gdzie noc rzadko kończy się tam, gdzie powinna, a rozmowy brzmią ciężej niż szkło uderzające o blat. Budynek, w którym dziś mieści się The Last Tide, przez długie miesiące wisiał w ogłoszeniach. Nikt nie chciał w to inwestować, nieszczególny adres w wąskim zaułku, odpadający tynk, stare okna pamiętające lepsze czasy. Dopiero Ethan Holt zobaczył w nim coś więcej. Przejął go za pieniądze pożyczone od brata, ryzykując wszystko, co mu jeszcze zostało po upadku życia w Nowym Jorku, i postanowił tchnąć w to miejsce nowe znaczenie. Wejście do The Last Tide nie próbuje nikogo oszukać. Wąskie drzwi, stary szyld ledwo łapiący światło z ulicznej lampy, a zaraz po przekroczeniu progu półmrok, zapach alkoholu, smażonego jedzenia i słonego powietrza znad oceanu przynoszonego przez przeciąg. To bar ciasny, z przytłumionym światłem i wystrojem, który nie udaje luksusu. Drewniany kontuar nosi ślady lat, ściany pokrywają stare plakaty koncertowe, czarne ramki ze zdjęciami sprzed lat i pęknięcia, których nikt nie próbował maskować. W kilku miejscach zostały metalowe elementy po dawnym warsztacie, jakby ktoś celowo zostawił je na pamiątkę tego, czym to miejsce kiedyś było. Muzyka w The Last Tide zmienia atmosferę noc za nocą. Raz dudnią ciężkie, brzmienia hard rocka, innym razem hip hop odbija się od ścian, jakby chciał przepchnąć ludzi bliżej siebie. Gdy robi się tłoczno, rozmowy zlewają się z muzyką i stukaniem szkła w jeden, męski, gęsty klimat. Klientela to mieszanka, która nie powinna działać, a jednak działa. Lokalsi z Venice Beach, weterani nocnych wypadów, ludzie z ulicy, przyjezdni, którzy chcą na chwilę uciec albo upić się do białego rana. Czasem ktoś wpada tylko na szybkie jedzenie i piwo, czasem ktoś osiada tu na całą noc. Bywa, że napięcie siada na sali jak dym, bo różne światy spotykają się tu przy tym samym blacie, i nikt nie udaje, że zawsze kończy się to spokojnie. Ethan jest właścicielem i stoi za tym miejscem w pełni. Jego brat koordynuje zaplecze finansowe, ale to Ethan nadaje rytm, patrzy, słucha, pilnuje, żeby wszystko trzymało się w ryzach, nawet wtedy, gdy noc próbuje się wymknąć spod kontroli. The Last Tide to bar, do którego wraca się nie dlatego, że jest ładnie, tylko dlatego, że coś w nim przypomina o tym, że człowiek jeszcze stoi na nogach. Po kilku latach spędzonych w Nowym Jorku Ethan Holt powrócił do rodzinnego Los Santos w momencie, w którym jego życie osobiste i zawodowe uległo gwałtownemu załamaniu. Wyjazd na wschodnie wybrzeże początkowo wydawał się dla niego naturalnym krokiem w kierunku stabilizacji i rozwoju, zbudował tam niewielką, lecz sprawnie funkcjonującą firmę ubezpieczeniową, a także życie prywatne u boku partnerki, z którą przez długi czas planował wspólną przyszłość. To właśnie tam rozwijał swoje kompetencje w zakresie zarządzania, organizacji i budowania relacji biznesowych, funkcjonując w środowisku opartym na formalnych strukturach, odpowiedzialności i długoterminowych zobowiązaniach. Z biegiem lat sytuacja zaczęła jednak przybierać odmienny kierunek. Konflikt narastający na tle życia osobistego doprowadził do rozpadu związku i sprawy sądowej, która zakończyła się dla niego niekorzystnie. Stracił znaczną część oszczędności, poczucie stabilizacji i zaplecze, które przez lata budował krok po kroku. W obliczu pogarszającej się sytuacji finansowej oraz emocjonalnej podjął decyzję o powrocie do Los Santos, miasta, które znał od dziecka, lecz od którego zdążył się już częściowo oddalić. Jedyną bliską osobą pozostającą w mieście był jego brat, Cole Holt. Relacje między nimi od dłuższego czasu nie układały się najlepiej. Ich kontakt uległ znacznemu osłabieniu po wyjeździe młodszego z braci, a dodatkowo pogłębiły go nieporozumienia na tle prywatnym oraz napięcia związane z wyborami życiowymi byłego partnera nowojorskiego związku. Powrót do rodzinnego domu stał się dla powracającego przedsiębiorcy jednocześnie próbą odbudowy fundamentów i konfrontacją z przeszłością, której przez lata unikał. Spotkanie po latach nie przyniosło natychmiastowego pojednania. Ich relacja wymagała czasu, dystansu i stopniowego oswajania różnic, które narosły między nimi. Cole w tym czasie prowadził dynamicznie rozwijający się biznes recyklingowy oraz posiadał rozbudowaną sieć kontaktów w mieście, będąc głęboko osadzonym w jego strukturze społeczno-biznesowej. Z kolei nowo przybyły do Los Santos przywiózł ze sobą doświadczenie zdobyte w Nowym Jorku, wiedzę z zakresu zarządzania firmą, relacji z klientami i prowadzenia działalności w środowisku wymagającym odpowiedzialności i skrupulatności. Proces ponownego zbliżenia nie był jednorazowym wydarzeniem, lecz działaniem rozłożonym w czasie. Przez kolejne tygodnie bracia stopniowo odbudowywali zaufanie, konfrontując przeszłe urazy, ale także dostrzegając obszary, w których ich kompetencje i spojrzenia na prowadzenie interesów mogły się uzupełniać. Punktem wspólnym okazał się niedawno zamknięty bar Hells Bells, który niegdyś pełnił funkcję miejsca spotkań i symbolicznego spoiwa określonego środowiska. To właśnie ten obiekt stał się fundamentem nowego projektu. Współinicjator przedsięwzięcia przedstawił bratu koncepcję przekształcenia lokalu w klimatyczny bar, łączący elementy klasycznej przestrzeni gastronomicznej z miejscem budującym rozpoznawalną markę w okolicach Venice Beach. Cole, posiadający stabilne zaplecze finansowe i doświadczenie w prowadzeniu biznesu, zgodził się zainwestować w projekt, udzielając wsparcia w formie pożyczki obejmującej zakup budynku, wyposażenie, meble oraz pierwsze zaopatrzenie. Projekt nie był jedynie inwestycją gospodarczą. Stał się próbą odbudowy relacji rodzinnej, wyjścia z kryzysu osobistego oraz stworzenia nowego etapu w życiu właściciela lokalu. Zamiast powrotu do przeszłości, bar miał stać się przestrzenią budowaną od podstaw, świadomie i odpowiedzialnie, w oparciu o doświadczenia wyniesione zarówno z Nowego Jorku, jak i Los Santos.
-
-
Konto 9526 obserwuje zawartość Manalu
-
Dla mnie jest to oczywista próba usunięcia masowo dużej ilości gotówki z serwera w miarę krótkim czasie. Szkoda tylko, że nie ma to żadnego podłoża IC. Co ja mam teraz odgrywać? Że nagle wprowadzili podatek który muszę codziennie opłacać?
-
igotmoneyigothoes obserwuje zawartość Manalu
-
Mateuszovsky obserwuje zawartość Manalu
-
Nick IC postaci: Memphis Farley Wiek: 17 Discord: Pacu#6395 Krótki opis postaci: Memphis to dzieciak, który wychowuje się w najgorszych okolicach w Los Santos. Trudny dzieciak, o ciężkim do zrozumienia charakterze. Sprawia dużo problemów swojej matce, z którą aktualnie mieszka. W wieku dziecięcym nie posiadał autorytetu w postaci ojca, przez co stał się uciążliwy dla swojej rodzicielki, która przez te lata starała się powiązać koniec z końcem, swoich bliskich, grona pedagogicznego oraz wszystkich, którzy chcieli dla niego dobrze. Od dzieciaka kumpluje się z gościem z tego samego bloku - Deamonte. Jest całkowitym przeciwieństwem swojego przyjaciela. Stara się być opanowanym, wykazywać się sprytem i bystrością. To on jest tym gościem, który będzie powstrzymywać swojego kumpla przed zrobieniem czegoś na prawdę głupiego. Wciąż uczęszcza do High School, gdzie ledwie radzi sobie z nauką. Opuszcza dużą część lekcji, szwendając się gdzieś po okolicy, albo szukając sposobu na zarobienie paru groszy. Jego życie przepełnione jest przemocą, od której się nie powściąga. Wieczorami spędza czas na blokowisku, przesiadując ze swoim czarnuchem, starają się zakończyć dzień w ciekawy lub szalony sposób. Ich głównym motywem do działania są pieniądze, których wiecznie im brakuje. Łapie się każdej możliwej fuchy, nie zważając na ryzyko. Posiada smykałkę do samochodów, pracuje w lokalnym warsztacie jako pomocnik mechanika, gdzie stara się nauczyć pożytecznego fachu. Wyrażam zgodę na FCK/FCJ: Tak
-
**Liam Vacellio stawia kupon na kwote $3.000, w którym obstawia: Reyes, Silva i Brown.**
-
Imię i nazwisko postaci: Liam Vacellio Wiek: 26 Młodszy brat Ralph Vacellio, od najmłodszych lat wychowywany w niezbyt ciekawych okolicach w Nowym Jorku, lojalny, sprytny i narwany gnojek z głową do interesu. Uzależniony od adrenaliny. Zawsze starał się nie nawiązywać przyjaźni, z ludźmi nawiązywał jedynie relacje czysto biznesowe, oczywiście z wyjątkami. Często wpadał w kłopoty z których nierzadko musiał pomagać wyjść mu jego starszy brat. Wszystko co wiązało się z większymi konsekwencjami 8 ryzykiem, starali sie robić razem, ramię w ramię. Liam odkąd zdołał dosięgnąć do pedałów podkradał ojcu samochód którym jeździł w kółko za autobusem nocnym, żeby nie zgubić drogi do domu. W życiu zależy mu jedynie na 3 rzeczach. Pieniądzach, rodzinie oraz władzy. W życiu braci nigdy nie było zbyt kolorowo. Pomijając kochających i zdrowych rodziców nie mieli zbyt wiele. W pogoni za pieniędzmi zadawali się z lokalnymi bandziorami i wykonywali dla nich różne drobne, a z czasem poważniejsze roboty. Po jakimś czasie bracia przestali zajmować sie stricte tym samym. Ralph razem z kilkoma chłopakami okradal najlepsze chaty w mieście, a Liam już jako nastolatek potrafił otworzyć fajną brykę bez większego problemu i robił właśnie to, w czym był najlepszy. Jako ambitny gnojek nie zamierzał przestac się rozwijać, nawet po wpadce która wysłała jego starszego brata do więzienia. Liam pomimo straty członka rodziny, najlepszego przyjaciela, oraz zdecydowanie jego mentora(chociaż nigdy nie mówił tego głośno), nie zamierzal zatrzymywać się w miejscu i planował dalej rozwijać swoje ambicje. Szukał dobrych kierowców w mieście i wystawial ich w nocnych wyścigach w całym mieście oczywiście pod swoja marką, a w wolnych chwilach szwędal się po klubach i imprezach, które często kończyły się bijatyką i rozbojami. Wszystko skończyło się na krótko przed wyjściem Ralpha. Starszy, rozeznany w temacie i z doświadczeniami już Liam, który wciąż nie wiedział kiedy należy nad sobą zapanować zadarł z nie tym gościem, co trzeba - Rosjaniem, który miał pod sobą sporo ludzi. Poszło o konflikt który nawiązał się między ludźmi dla których pracował, a grupą podległą właśnie pod tego gościa. Liam spotkał jego, oraz jego ludzi na wyścigach które organizował, ten pod wpływem emocji i przez swoją niewyparzoną gębę zrobił coś bardzo głupiego, i rozpetał sprzeczkę słowna, która skończyła się strzelaniną, w której zginęło kilka osób. W odwecie ludzie Rosjanina wysadzili jego wózek, kiedy ten bawił się w klubie nieopodal mieszkania, zabrali duża część gotówki która zebrał przez cały ten czas i zrownali z ziemią jego mieszkanie. Liam po tym zdarzeniu zaszył się gdzieś w mieście. Po wyjściu brata, w obawie przed śmiercia swoją i swoich bliskich razem porzucili miasto, swoje kontakty i wyjechali do Los Santos zacząć od nowa.
-
Wyżej wymieniona dwójka to byli członkowie Włoskiej mafii wywodzącej się z Neapolu, która przed laty prowadziła swoją działalność w Los Santos. Pierwszy z nich to Vito Accardi - Neapolitańczyk, charakterny skurwysyn, dla siebie samego i swoich najbliższych jest w stanie zrobić dosłownie wszystko, wierny kibic piłkarskiej drużyny "SSC Napoli". Zaczynał jako prosty chuligan, poza bójkami, oglądaniem meczów zajmował się zbieraniem haraczy, rozbojami, drobnymi kradzieżami i handlem narkotykami. Za dzieciaka służył jako chłopiec na posyłki na polecenie gangsterów z miasta. Wykorzystał szansę przeniesienia się do Los Santos w poszukiwaniu pieniędzy i władzy. W Stanach zajmował się przemytem, zbieraniem haraczy w całym mieście i handlem bronią na szeroką skalę. Przez kilka lat eliminował konkurencję i prężnie się rozwijał. W końcu na własnej skórze przekonał się jak prawdziwe jest swego rodzaju /motto/ mafii do której należał, które brzmi: "Parenti serpenti, cugini assassini, fratelli coltelli". Ma ono swoje odzwierciedlenie w przysłowiu "Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach". Został zdradzony przez większość swoich "przyjaciół" i po nieudanym zamachu na jego życie uciekł z miasta zostawiając jedynie wiadomość do najbliższych, którzy pozostali wobec niego lojalni. Przez następne pięć lat działał w spokoju w swoim rodzinnym mieście, aby w końcu powrócić do Los Santos, zacząć od nowa ze swoim dobrym przyjacielem - Tommy Brachinno, który jest na zdjęciu obok - stary wyga, urodził się i mieszkał wiele lat w małym miasteczku Porci, nieopodal Neapolu. Staroświecki gość z honorem i zasadani, pieprzony dżentelmen. Przyleciał do Los Santos w pogoni za /Amerykańskim snem/, zamieszkał na Marinie gdzie prężnie rozwijała się grupa przestępcza do której należał Vito. Pierwszy raz spotkali się gdy ten szukał pracy w jednym z lokalów służących za pralnie brudnych pieniędzy. Coraz częściej spędzał czas z lokalnymi mobsterami, aby w końcu zostać wciągniety w biznes przez Vito, w sumie to dzięki niemu wiele osiągnął. Szybko poznał na czym opiera się biznes i razem zbudowali swoje "małe imperium". Jako jeden z nielicznych stanął po stronie swojego przyjaciela w konfliknice wewnętrznym ich organizacji. Po zamachu na życie bossa całej grupy przesiedział 5 lat w więzieniu, a cała grupa została oficjalnie rozbita przez Departament i konkurencję. Obaj po spotkaniu po latach doszła do wniosku, że razem zostali dosłownie bez nieczego, pozostawieni sami sobie. Po rozpadzie całej grupy nie mieli do kogo iść, razem postanowili wykorzystać swoje predyspozycję do prowadzenia biznesów, oraz doświadczenie zdobyte podczas całej swojej działalności przestępczej. Ich sposób robienia biznesów jest dość staroświecki. Odsuwają na bok wszelkiego rodzaju komunikację przez darkweb, czy inne strony, nie ufają internetowi. Wszystkie spotkania i rozmowy odbywają się w cztery oczy. Planują odświeżyć swoje dawne źródło, kontakty i znów ściągać broń z Neapolu, jak robili to przed laty. Ich głownym celem będzie zakupienie winiarni, gdzie pod przykrywką planują produkować narkotyki. Jako poboczne źródło planują otworzyć lombard, gdzie będą sprzedawać kradzioną elektronikę sprowadzaną od Neapolitańskiej grupy chuliganów.
