Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'cuba' .
-
Armando Salas - Nihilistic revolutionary in deputy's uniform.
Przykuc opublikował(a) temat w Biografie postaci
Czasem się zastanawiam, jak to się stało, że tu trafiłem. Że wciąż tu jestem. Mam 40 lat. Niby nie stary, ale czasem czuję się tak, jakbym przeżył dwa życia – jedno zanim wyjechałem do Iraku, i drugie po powrocie. Urodziłem się w Hawanie, i to jedyne co zrobiłem w ojczyźnie. Ojciec był robotnikiem, który uciekł z Kuby podczas rewolucji. Matka – pomoc domowa. Klasa robotnicza, twarda gleba, z której wyrastają tacy jak ja. Bez złudzeń. W młodości wierzyłem. W ludzi, w równość, w idee. Zapisałem się nawet do Communist Party USA – na krótko, ale z przekonaniem. Wydawało mi się, że mogę zmieniać świat. Chciałem być w Kongresie, chciałem przemawiać, walczyć dla tych, którzy nie mają głosu. Dziś to się wydaje takie naiwne. A potem nadszedł 11 września. Tego dnia wszystko się zmieniło – nie tylko dla kraju, ale i dla mnie. Zaraz po skończeniu liceum, wstąpiłem do armii. Służyłem w Iraku trzy długie lata. Nie chcę o tym pisać za dużo – nie dlatego, że się boję wspomnień, ale dlatego, że to nie są rzeczy, które da się opowiedzieć. Tam umarło wiele moich złudzeń. I coś jeszcze – wiara. W Boga, w sens, w jakąkolwiek większą ideę. Po powrocie nie potrafiłem się odnaleźć. Społeczeństwo wydawało się plastikowe, sztuczne, pełne udawania. To wtedy trafiłem na Nietzschego. I może to dziwne, ale jego słowa mnie uratowały. Zrozumiałem, że nic nie musi mieć sensu, że to ja nadaję znaczenie rzeczom. Złożyłem papiery do Los Santos County Sheriff’s Department. Myślałem, że mundur pomoże mi odzyskać grunt pod nogami. Miałem rację. Szybko przeszedłem szkolenia, nie miałem żadnych zobowiązań, więc skupiłem się tylko na pracy. Od 2009 roku służę w patrolu. Wtedy też życie rzuciło mi niespodziankę – Elizabeth. Spotkaliśmy się przypadkiem, naprawdę – dosłownie jedno spotkanie. I z tego spotkania – Deva. Moja najstarsza córka. Początek był chaotyczny, ale...jakoś to złożyliśmy. Z Elizabeth jesteśmy razem do dziś. Mamy też syna – Fidela. Ma 6 lat. Moja rodzina. Nieidealna, nieplanowana, ale prawdziwa. Z Devą....to trudne. Kończy w tym roku piętnaście lat zaraz wybije jej 16'stka. I nie cierpi mnie. Nie chodzi nawet o typowy bunt nastolatki – to coś głębszego. Jakiś czas temu dowiedziała się o mojej przeszłości – o tym, że byłem inny, że chciałem zmieniać świat, że marzyłem o sprawiedliwości społecznej. Myślała, że coś z tego jeszcze we mnie zostało. ―――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――― A potem zderzyła to z rzeczywistością. Dla niej jestem dziś marionetką systemu, chłopem w mundurze kapitalistycznego rządu, który sprząta brudy, których nikt nie chce dotykać. Mówi mi, że zdradziłem swoje ideały. Że zamiast walczyć z opresją, sam ją dziś reprezentuję. Mówi rzeczy, które uderzają celnie – aż za bardzo. Nie wiem, skąd ona to bierze – może z internetu, może z książek, może po prostu widzi więcej niż chciałbym, żeby widziała. Mówi do mnie „świnia”, "faszysta". Nie „Tata”. Ciężko się z tym żyje. Ale nie zmuszam jej do bliskości. Może kiedyś zrozumie. A może ja się mylę i to ona ma rację. Może wszystko to, co robię, to tylko forma przetrwania, a nie sensowny wybór. Gdzieś od połowy 2014'stego do 2019'stego byłem w Traffic Services Detail jako jednostka motocyklowa. Lubiłem to – wiatr, kontrola, samotność. Do czasu. Głupi wypadek, zapatrzyłem się na pieprzonego kota i zaryłem o murek a to wyłączyło mnie ze służby na ponad rok. Po powrocie wróciłem na patrol. Zrezygnowałem z TSD. Skupiłem się na podstawach – byciu obecnym, słuchaniu, reagowaniu. Ale i to zaczyna mnie uwierać. Myślę o Detektywach. Może tam będę miał więcej wpływu. Może znów poczuję, że to, co robię, ma jakiś ciężar. Może nawet uda mi się kiedyś pokazać Devie, że w tym wszystkim jeszcze coś zostało z tamtego chłopaka, który wierzył, że świat da się naprawić. Choćby kawałek. — Armando, 14.06.2025 ――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――- 4 odpowiedzi
-
- lssd
- sheriffs department
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Kuba - wyspiarskie państwo, które znajduje się na Morzu Karaibskim, na północ od Jamajki. Jest znana z niezwykłej piękności krajobrazów, bogatej kultury i zatrzymania się w czasie - każdy turysta poczuje się, jakby zatrzymał się w latach pięćdziesiątych. Nie trzeba chyba mówić, że Kuba jest rajem na Ziemi - jej plaże o białym piasku i turkusowym morzu mogą przyprawić o ciarki na ciele. Jednak to nie tylko przyroda stanowi Kubę wyjątkowym państwem - przechadzając się po mieście zauważysz niesamowitą architekturę, szczególnie w starych częściach Hawany. Stare kamienice, kolorowe fasady i urokliwe place tworzą niesamowitą atmosferę. Kuba słynie również z zatrzymania się w czasie pod względem transportu. Stare amerykańskie samochody z lat 50. są nadal powszechne na kubańskich ulicach, co dodaje wyjątkowego uroku temu miejscu. Można zobaczyć kolorowe Chevrolety, Fordy i Cadillaki, które wydają się być zatrzymane w czasie. Państwo to słynie też z cygar i rumu, który jest tam tradycyjnym napojem... Handel narkotykami na Kubie stanowi złożone zjawisko, które wynika z kilku istotnych czynników. Po pierwsze, położenie geograficzne wyspy blisko Ameryki Łacińskiej czyni ją naturalnym punktem tranzytowym dla przemytu narkotyków na inne rynki, zwłaszcza na rynek amerykański. Wysokie zyski z handlu narkotykami stają się kuszące dla niektórych obywateli, szczególnie w obliczu trudności gospodarczych, jakie stawia przed nimi kubańska rzeczywistość ekonomiczna. Kokaina to silny, uzależniający narkotyk pochodzący z liści koki, rośliny występującej w Ameryce Południowej. Jest to biały proszek, który można w różny sposób przyjmować, np. poprzez wciąganie nosem (koks), wstrzykiwanie (zastrzyk), lub rozpuszczanie w wodzie i przyjmowanie doustnie. Kokaina działa głównie poprzez zwiększenie poziomu neuroprzekaźników takich jak dopamina w mózgu, co powoduje uczucie euforii, zwiększonej energii i pewności siebie. Jednakże, jest to również niebezpieczny narkotyk, który może prowadzić do różnych poważnych problemów zdrowotnych, w tym uzależnienia, zaburzeń psychicznych, problemów sercowo-naczyniowych i neurologicznych. ===[PRZEDSTAWIENIE POSTACI]=== Emilio, młody mężczyzna pochodzący z La Habana, znany był z urody i charyzmy. Dorastał w trudnych warunkach, gdzie bieda i brak perspektyw były codziennością dla wielu rodzin. Już od młodych lat wykazywał się sprytem i determinacją, starając się znaleźć swoje miejsce w tym niełatwym świecie. Z czasem, w miarę jak Emilio dorastał, zaczął dostrzegać możliwości, jakie daje nielegalny handel narkotykami. Wiedział, że może to być sposób na ucieczkę z ubóstwa i zapewnienie sobie i swojej rodzinie lepszego życia. Rozpoczął swoją drogę w podziemnym świecie La Habana, stopniowo zdobywając reputację sprytnego i niebezpiecznego gracza. Jego zdolności negocjacyjne i inteligencja pozwoliły mu szybko awansować w hierarchii przestępczej. Stał się znaczącą postacią w lokalnym świecie handlu narkotykami, budując sobie małe na wyspie. Jego pseudonim "El Tigre" stał się symbolem jego zręczności w biznesie narkotykowym oraz jego bezwzględności w traktowaniu konkurencji. Jednak życie Emilio na Kubie zmieniło się nieoczekiwanie, gdy otrzymał propozycję od swojego starego przyjaciela, który już wcześniej wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Propozycja dotyczyła nowych możliwości biznesowych w Kalifornii, w mieście znanym jako Los Santos. Chociaż Emilio z początku wahał się, w końcu podjął decyzję o opuszczeniu Kuby i podążeniu za nowymi szansami, które mogły mu się tam otworzyć. Przyjeżdżając do Los Santos, Emilio miał nadzieję na nowy początek i możliwość budowy jeszcze większego imperium narkotykowego. Jednakże, czy jego nowa przygoda w mieście aniołów okaże się być tak ekscytująca i lukratywna, jak sobie wyobrażał? Czas pokaże, czy Emilio będzie mógł kontynuować swoją drogę sukcesu w nowym, nieznanym mu jeszcze, środowisku. ===[PRZEPROWADZKA I DUŻE PIENIĄDZE]=== Po przeprowadzce do Los Santos, zamieszkał w motelu na Davis. Emilio zaczął od pracy dorywczej - pracował na magazynie. Po kilku miesiącach wkręcił się w pobliskie sety, dla których pracował - rozwoził paczki z narkotykami, dostarczając je do klientów. Po zarobieniu pierwszych pieniędzy z paczek, postanowił przeprowadzić się do Morningwood. Wtedy też zaczął działać na swoją rękę - głównie hodował Marihuanę, która była dosyć tania w uprawie, a potrafiła przynosić ogromne zyski. Często na terenie Morningwood dochodziło do napaści na niego, ze względu na jego pochodzenie i rasę. W większości przypadków tracił pieniądze i towar, który miał przy sobie. Ale wszystko się zmieniło, kiedy poszedł na siłownię - potrafił wtedy postawić się napastnikom, jeśli wiedział, że ci nie mają przy sobie żadnej broni. Po paru latach udało się mu zbudować dosyć duży majątek, a wszystko dzięki nawiązaniu kontaktów z kartelami z Kolumbii - sprowadzał duże ilości Kokainy, którą sprzedawał. Często też gotował Kokę na Crack, który jest bardzo popularny wśród przećpanej młodzieży na terenie Los Santos, chociaż już nie tak bardzo jak kiedyś przez pojawienie się fentanylu. Minęły kolejne miesiące, aż o działalności mężczyzny dowiedziało się LSPD - zatrzymali go do kontroli, i wtedy też znaleźli kilka tysięcy dolarów w gotówce a także kilkanaście gramów potu. Został zaaresztowany, ale wyszedł po kilku miesiącach za kaucją, którą wpłacił wspólnik pochodzenia Kolumbijskiego. ===[TERAŹNIEJSZOŚĆ]=== W 2024 nastąpił przełom w życiu mężczyzny - nawiązał wiele kontaktów, dzięki czemu ma dostęp do kokainy. Mimo, że jego nowe życie dopiero się zaczyna, to on ma jeden cel - wyposażyć miasto w kokę i crack, a także udowodnić wszystkim, że mimo, że był skazany na porażkę (ze względu na swoje pochodzenie, a jak wiadomo Kuba nie jest bogatym państwem), to i tak potrafił odbić się z dna. Starają się działać po cichu, tak, żeby o jego działalności wiedzieli tylko wspólnicy lub zaufani klienci. Podejmuje się także działań sprzątnięcia zagrożenia (znajdują takie misje na darknecie) i jest to jego kolejne źródło dochodu. Kubańczyk stara się wszystkie pieniądze inwestować w narkotyki, by móc stworzyć dochód pasywny. Także ostatnio można było zauważyć, że facet kupił budynek na pustyni. Żeby nikt go nie przyłapał, "zatrudnia" młodych chłopców, najczęściej lat 15-16, żeby ci sprzedawali narkotyki. Nic tak nie przyciąga nastolatków, jak drogie buty, zegarki - właśnie w ten sposób pokazuje młodym mężczyznom, którzy pochodzą z biednych rodzin, że najszybciej dorobią się roznosząc różnego rodzaju kontrabandę.
-
Lata 80-te to czas, kiedy Kuba była rządzona przez Fidela Castro i jego partię komunistyczną, która wprowadziła reżim totalitarny. Kraj ten słynął z rewolucyjnego ducha, ale jednocześnie obywatele byli bardzo ograniczeni w swoich prawach, a życie pod rządami Castro było trudne a bezpieczeństwo zagrożone. W latach 90-tych Kuba przeszła trudny okres, w wyniku kryzysu ekonomicznego i upadku Związku Radzieckiego, który roztaczał nad Kubą parasol ochronny ze względu na podobieństwa ustroju obu państw kraj ten, znalazł się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Podstawowe produkty stały się trudno dostępne, a osoby, które żyły w ubóstwie, zaczęły poszukiwać sposobów na przetrwanie. W wyniku tego wiele osób zaczęło uciekać z Kuby do Stanów Zjednoczonych, w nadziei na znalezienie lepszej przyszłości. Jednymi z grup, które przeniosły się do USA, byli kubańscy kryminaliści i przestępcy, Ci ludzie poszukiwali nowych możliwości układania sobie życia, a także uciekali przed surowym reżimem kubańskim. W USA założyli swoje organizacje i zaczęli działać na terenie kraju. Ich grupy przestępcze szybko stały się jednymi z najgroźniejszych w całych Stanach. Zajmowały się handlem narkotykami, bronią, prostytucją lub przeprowadzały napady na banki. Działalność przynosiła im wysokie dochody, ale skutki jej były tragiczne dla wielu ludzi. Ich wpływ na społeczeństwo był znaczny, szczególnie w niektórych dzielnicach wielkich miast, takich jak Miami, Los Angeles czy Nowy Jork. Organizacje te działały na zasadzie hierarchii, gdzie szefowie mieli ogromną władzę nad swoimi podwładnymi. Często dochodziło do konfliktów między grupami, w wyniku których ginęli niewinni ludzie. Niezależnie od działań tych grup przestępczych, Kuba pozostaje krajem o wielkiej tradycji rewolucyjnej. W kraju tym rządzi teraz nowe pokolenie polityków, którzy dążą do wprowadzenia reform w gospodarce i polityce, aby poprawić sytuację obywateli. Kuba zmaga się jednak nadal z wieloma problemami, takimi jak brak wolności słowa i ograniczenia w zakresie swobód obywatelskich, które utrudniają życie mieszkańcom Kuby. Tak jak już to bywa, gdy w grze są ogromne pieniądze, apetyt rośnie w miarę jedzenia Kubańczycy szybko razem z Kolumbijczykami, stworzyli syndykat importujący pokaźne ilości narkotyków; heroiny, marihuany czy kokainy, która wtedy właśnie zalewała masowo zimne ulice Stanów łaknące coraz to więcej i więcej syfu, który działał na ludzi jak szczepionka, po której to pragną więcej, mocniej, szybciej. Jednego cwaniakom z Havany na pewno nie można odmówić, mimo że sami często rozkochiwali się w białej magii to, mieli nos do interesów dzięki czemu szybko kładli swoje zachłanne łapy co chwile na kolejnych interesach od narkotyków, handlu ludźmi, bronią, sutenerstwie wymuszeniach, wymuszeniach z rabunkami czy hazardzie co przyczyniło się do znacznego zwiększenia ich wpływów na planszy pośród innych ugrupowań rządzących brudną wiecznie głodną ulicą przepełnioną drapieżnikami walczącymi między sobą o dominacje niczym dzikie zwierzęta próbujące udowodnić reszcie, że to akurat one zasługują na największy szacunek i poważanie w swoim stadzie, ulice Santos momentami przypominają dziką dżunglę, na której panuje totalny chaos i brak jakichkolwiek zasad, doszliśmy do czasów gdzie, patrząc drugiemu człowiekowi w oczy ciężko doszukać się w nim człowieczeństwa. Dożyliśmy czasów gdzie gówniarze na ulicach Santos częściej, sięgają po klamkę niż po książkę. Członkowie Havana Compañía wiedzą, że pieniądze są bardzo ważne, jednak również wiedzą, jak ciężko je zdobyć. Jedni wybierali ciężką pracę w komunistycznym kraju, zarazem wybierając życie od wypłaty do wypłaty, modląc się do Boga o to by pensja starczyła im do końca miesiąca. Jednak jest też druga strona monety, czyli nielegalny zarobek, to właśnie on w opanowanym przez komunę kraju dawał największe szanse na przeżycie, wszyscy wiedzieli, jakie niesie to za sobą ryzyko jednak wszyscy byli gotowi ponieść konsekwencje. W Havanie sama organizacja skupiała się na kilku głównych formach zarobkowych, które przenieśli razem ze sobą do Los Santos były to: Sutenerstwo-Kubańczycy pomyśleli, że mimo prowadzenia prężnie różnych klubów bądź barów mogą również wprowadzić coś ekstra do swojej oferty. Za zamkniętymi drzwiami osoby wtajemniczone mogły spodziewać się usług najlepszych prostytutek w mieście, co generowało pieniądze dla samej grupy jak i dla kobiet, które w ten sposób zarabiały niemałe pieniądze. Handel narkotykami- Przez wyrobione kontakty w drodze do Stanów Zjednoczonych mieli oni łatwą drogę do wprowadzenia na rynek znacznych ilości narkotyków przepuszczanych przez ich wpływy w funkcjonowaniu życia nocnego w Los Santos. Legalne biznesy- latynoski temperament połączony z niesamowitą dawką pozytywnej energii spowodowanej zamiłowaniem do aktywnego spędzania gwieździstych nocy na tańcach i śpiewach szybko przyczynił się do połączenia przyjemnego z pożytecznym, skutkując powiększaniem wpływów w sektorze rozrywkowym poprzez inwestycje w zakup udziałów w kluby, które popadły w problemy finansowe, dzięki czemu łatwo udawało im się często nabywać większościowe pakiety udziałów w takich miejscach, które następnie służyły jako pralnia dla brudnej forsy ciężko zarobionej na zimnej ulicy. W organizmie człowieka najistotniejsze są trzy główne organy - mózg, serce, płuca. To nie czas na rozwodzenie się nad tym, który z nich pełni największą funkcję. Najważniejsze jest to, że każdy z nich jest odpowiedzialny za to, czy organizm funkcjonuje prawidłowo albo, czy w ogóle funkcjonuje. Na podobnej zasadzie działa organizm grupy przestępczej czy siatki narkotykowej. Havana Compañía to monolit, który pozna twój krok jeszcze zanim go wykonasz. Do tego potrzebny jest mózg operacji, niewątpliwie wystawiony na duże ryzyko. Dlatego tych ludzi charakteryzują czyste rączki, znakomite stwarzanie pozorów i zdrowe zarządzanie pieniędzmi. Ich działalność to w zupełności legalne biznesy, nastawione bardziej na spranie gotówki niż twoich czterech liter. Następny organ to serce, które dba o to, żeby zawsze było co wrzucić do "pralki". Tak, to ta banda, która pojawia się nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy żądając od ciebie forsy - szeroko pojęty haracz. Nie martw się, to wciąż ludzie. Dzięki temu, że ty odkręcisz im kranik z pieniędzmi oni, będą mogli odkręcić w chacie kranik z Moetem czy wykarmić swoje rodziny. Dlatego często zaoferują ci osobistą ochronę czy po prostu zadbają o to, że Twój lokal nie będzie miał kontaktu z ogniem. Ich domeną jest dbanie o to, co upycha im kieszenie. Od tego są płuca. Dopilnują, żeby powiązani z nimi ludzie mogli wziąć spokojny haust powietrza. Te chłopaki w przeszłości przyjęli więcej prawych na mordę niż twoja ulubiona prostytutka cumshotów. Zwarci, gotowi i twardzi jak skała. Bez skrupułów, często pozbawieni jakiejkolwiek empatii. Zimni jak lód w twoim Jack'u Danielsie. Z racji na ich sposób działania, są oni mobilizowani w ostateczności, ponieważ spuszczenie ich ze smyczy mogłoby poważnie zaszkodzić legalnej powłoce zgrupowania. Tam, gdzie jeden organ zawodzi, tam pada całe ciało. Porachunki między ugrupowaniami walczącymi o wpływy w półświatku przestępczym są na porządku dziennym, rywalizacja wygląda jak safari, na którym drapieżnicy, w tym przypadku silniejsze grupy eliminują te słabsze, zbijając co chwile kolejne pionki z szachownicy zwanej ulicą, walki toczone między gangsterami oddającymi życie za barwy, ulice i paczkę znajomych to ledwie wierzchołek góry lodowej, z której szczytu to prawdziwi gracze rozdający karty spoglądają na resztę z góry, pociągając za sznureczki w odpowiednich momentach, aby wywołać, choć nutkę zamieszania, by wywołać kolejny bezsensowny konflikt czy nastawiać przeciwko sobie bandy siejące postrach na ulicach Los Santos, by tak naprawdę zarabiać na ich konflikcie, za ich plecami robiąc dobrą minę do złej gry, dlatego to właśnie Luciano Quintana jest człowiekiem, któremu ludzie bezwarunkowo zaufali, ten facet od kilkunastu lat budował swoją reputację, ugruntowując swoją pozycję pośród członków, jak i ich rodzin czynnie współpracujących z Havana Compañía, które przez lata swojej działalności pod wodzą Quintany przeżyły razem tak dużo wzlotów przeplatanych z porażkami, po których zawsze razem wstawali z kolan, co przyczyniło się do tego, że ich relacje stały się praktycznie rodzinne. Quintana jest kolesiem wychowanym na starej szkole, ma swoje zasady, których nigdy nie łamie, a bezpieczeństwo jego interesów i bliskich jest najważniejsze już od dawna, dbał o to, aby federalni nie węszyli mu wokół tyłka i pielęgnował relacje z mniejszymi ekipami funkcjonującymi na planszy półświatka przestępczego Los Santos, z którymi łączyły go wspólna tradycja, kultura, język i interesy, pośród nich były między innymi ekipy; Cortez Gang, Comanchero MC, Haitians drug band, Marakesh equipo, dzięki którym już wiele razy Havana Compañía unikała niepotrzebnego rozlewu krwi, wyręczając się nimi w celu gaszenia potencjalnych konfliktów w zarodku bądź bezpośredniej likwidacji problemu za pomocą kulki w łeb. Dzięki czemu prawa ręka Quintany, a mianowicie jego przyjaciel, prawa ręka Carlos Juderias w spokoju mógł nadzorować legalną część działalności Havana Compañía, po raz kolejny udowadniając, że legalna część interesów jest absolutnym priorytetem dla Luciano, który ma już swoje lata i sporo przeżył, jeszcze więcej doświadczył i wystarczająco już wycierpiał, gdy bliscy mu ludzie tracili życie wskutek głupich konfliktów. Nie wielki oddział rodziny przestępczej stworzony z inicjatywy braci Banderas W jego skład wchodzi zaledwie kilka ściśle ze sobą powiązanych osób z różnych sfer o wspólnym celu - możliwości szybkiego zarobku. Działalność przestępcza cwaniaków o kubańskich korzeniach zahacza o wiele aktywności, począwszy od przestępstw popełnianych w okolicach lokalnego portu wymuszeń, po dystrybucje i handel, lub pośrednictwo w zakupie, jak i sprzedaży nieznanych ilości narkotyków przetaczających się przez ulice Los Santos. W środowisku osób wtajemniczonych w charakter ciemniejszej strony działalności Havana Compañía chodzi opinia, że praca dla braci wiąże się często z ogromnym ryzykiem, zagrożeniem utraty zdrowia bądź życia, jeśli w grze stawką jest pomyślne prowadzenie szemranych interesów w półświatku Santos, gdzie często jedynym argumentem przemawiającym do pozostałych grup walczących o wpływy w mieście jest przemoc, agresja i strach spowodowany potencjalną wizją utraty bliskich, bo to jedna z nie wielu rzeczy, która przeraża każdego bez wyjątku. Pod skrzydłami w ekipie zarządzanej przez braci Banderas można spotkać wszelkiej maści cwaniaków, chamowatych karków, poganiaczy prochów, złodziei czy przekreślonych przez społeczeństwo świrów z odbębnionymi wyrokami za najgorsze kurewstwa rzędu morderstwa, gwałty czy przemocy w rodzinie, którzy na jedno skinienie palcem jednego z braci są gotowi wyrządzić wiele złego, na szczęście jak to bywa ze wściekłymi psami są trzymane na krótkiej smyczy, lojalnie służąc ręce, która ich karmi jak niegdyś matka.
