Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Przykuc

Gracz
  • Postów

    25
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

12 obserwujących

Informacje dodatkowe

  • Discord
    Przykuc

Ostatnie wizyty

3 003 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Przykuc

  1. Ktoś dzisiaj stracił córkę. A ja poczułem się szczęśliwy, że to nie była moja. ―――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――― Od jeszcze ciepłego ciała do zimnej lufy. Dziewczyna miała ledwo dwadzieścia lat. Chłopaki spod ściany – pewnie niewiele więcej, tylko tym udało się przeżyć następny dzień.
  2. Od tygodni jestem tylko cieniem w tym domu. Albo wcale mnie nie ma, albo jak wracam, to jestem zmęczony, niemy, pusty. Śpię byle jak, jem byle co, z nikim nie rozmawiam dłużej niż kilka zdań. Wszystko się rozmywa. Nawet ja. Najgorsze? Nie mogłem jej powiedzieć, że to się zmieni. Bo nie wiem, czy potrafię. Nie wiem, jak się z tego wygrzebać. Może nie da się już po prostu wrócić.
  3. Czasem się zastanawiam, jak to się stało, że tu trafiłem. Że wciąż tu jestem. Mam 40 lat. Niby nie stary, ale czasem czuję się tak, jakbym przeżył dwa życia – jedno zanim wyjechałem do Iraku, i drugie po powrocie. Urodziłem się w Hawanie, i to jedyne co zrobiłem w ojczyźnie. Ojciec był robotnikiem, który uciekł z Kuby podczas rewolucji. Matka – pomoc domowa. Klasa robotnicza, twarda gleba, z której wyrastają tacy jak ja. Bez złudzeń. W młodości wierzyłem. W ludzi, w równość, w idee. Zapisałem się nawet do Communist Party USA – na krótko, ale z przekonaniem. Wydawało mi się, że mogę zmieniać świat. Chciałem być w Kongresie, chciałem przemawiać, walczyć dla tych, którzy nie mają głosu. Dziś to się wydaje takie naiwne. A potem nadszedł 11 września. Tego dnia wszystko się zmieniło – nie tylko dla kraju, ale i dla mnie. Zaraz po skończeniu liceum, wstąpiłem do armii. Służyłem w Iraku trzy długie lata. Nie chcę o tym pisać za dużo – nie dlatego, że się boję wspomnień, ale dlatego, że to nie są rzeczy, które da się opowiedzieć. Tam umarło wiele moich złudzeń. I coś jeszcze – wiara. W Boga, w sens, w jakąkolwiek większą ideę. Po powrocie nie potrafiłem się odnaleźć. Społeczeństwo wydawało się plastikowe, sztuczne, pełne udawania. To wtedy trafiłem na Nietzschego. I może to dziwne, ale jego słowa mnie uratowały. Zrozumiałem, że nic nie musi mieć sensu, że to ja nadaję znaczenie rzeczom. Złożyłem papiery do Los Santos County Sheriff’s Department. Myślałem, że mundur pomoże mi odzyskać grunt pod nogami. Miałem rację. Szybko przeszedłem szkolenia, nie miałem żadnych zobowiązań, więc skupiłem się tylko na pracy. Od 2009 roku służę w patrolu. Wtedy też życie rzuciło mi niespodziankę – Elizabeth. Spotkaliśmy się przypadkiem, naprawdę – dosłownie jedno spotkanie. I z tego spotkania – Deva. Moja najstarsza córka. Początek był chaotyczny, ale...jakoś to złożyliśmy. Z Elizabeth jesteśmy razem do dziś. Mamy też syna – Fidela. Ma 6 lat. Moja rodzina. Nieidealna, nieplanowana, ale prawdziwa. Z Devą....to trudne. Kończy w tym roku piętnaście lat zaraz wybije jej 16'stka. I nie cierpi mnie. Nie chodzi nawet o typowy bunt nastolatki – to coś głębszego. Jakiś czas temu dowiedziała się o mojej przeszłości – o tym, że byłem inny, że chciałem zmieniać świat, że marzyłem o sprawiedliwości społecznej. Myślała, że coś z tego jeszcze we mnie zostało. ―――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――― A potem zderzyła to z rzeczywistością. Dla niej jestem dziś marionetką systemu, chłopem w mundurze kapitalistycznego rządu, który sprząta brudy, których nikt nie chce dotykać. Mówi mi, że zdradziłem swoje ideały. Że zamiast walczyć z opresją, sam ją dziś reprezentuję. Mówi rzeczy, które uderzają celnie – aż za bardzo. Nie wiem, skąd ona to bierze – może z internetu, może z książek, może po prostu widzi więcej niż chciałbym, żeby widziała. Mówi do mnie „świnia”, "faszysta". Nie „Tata”. Ciężko się z tym żyje. Ale nie zmuszam jej do bliskości. Może kiedyś zrozumie. A może ja się mylę i to ona ma rację. Może wszystko to, co robię, to tylko forma przetrwania, a nie sensowny wybór. Gdzieś od połowy 2014'stego do 2019'stego byłem w Traffic Services Detail jako jednostka motocyklowa. Lubiłem to – wiatr, kontrola, samotność. Do czasu. Głupi wypadek, zapatrzyłem się na pieprzonego kota i zaryłem o murek a to wyłączyło mnie ze służby na ponad rok. Po powrocie wróciłem na patrol. Zrezygnowałem z TSD. Skupiłem się na podstawach – byciu obecnym, słuchaniu, reagowaniu. Ale i to zaczyna mnie uwierać. Myślę o Detektywach. Może tam będę miał więcej wpływu. Może znów poczuję, że to, co robię, ma jakiś ciężar. Może nawet uda mi się kiedyś pokazać Devie, że w tym wszystkim jeszcze coś zostało z tamtego chłopaka, który wierzył, że świat da się naprawić. Choćby kawałek. — Armando, 14.06.2025 ――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――
  4. Przykuc

    Kage-ōkami | 影狼

    **jakiś czas później**
  5. do archiwum - dzięki za szansę, vandalsy poleciały do archiwum, zostałem sam także nie mam zamiaru tego ciągnąć dalej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin