Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'daily globe' .
-
THE LIGHT NIGHT CHATTER - Program wieczorny typu Daily Talk Show w którym dziennikarze Daily Globe rozmawiają na różnorodne tematy - począwszy od spraw codziennych, aż po głębsze - bardziej wymagające refleksje. Towarzyszy temu luźna atmosfera - pełna humoru i swobody, a każdy odcinek to swoista przygoda przez różne aspekty życia. Słuchacze mogą liczyć na pełną emocji wymianę zdań, która sprawia, że każdy wieczór staje się okazją do głębszej refleksji. 🔁REPLAY OF THE LIVE BROADCAST🔁 **Późnym wieczorem dnia 03.04.2025 na dział związany z Daily Talk Show została dodana powtórka z audycji na żywo, która była prowadzona przez dziennikarza Daily Globe - Antonio Williams. Dziennikarz podczas ponad godzinnej audycji zabrał słuchaczy w podróż do przeszłości, gdzie nawiązywał do czasów 80's/90's/00's. Charakter całej audycji na żywo miał charakter nostalgiczny, luźny i przede wszystkim nastawiony na pozytywny odbiór przez słuchaczy. Na samym początku artykułu załączone zostało zdjęcie mające choć w małym stopniu odzwierciedlić klimat tamtych lat. ** Antonio Williams: Hej, dobry wieczór wszystkim aktualnie słuchającym! Godzina dwudziesta pierwsza zbliża się wielkimi krokami, mamy aktualnie za sobą dzisiejszy blok reklamowy - co oznacza, że jest to idealny czas na kolejny odcinek programu typu Daily Talk Show pod nazwą THE LIGHT NIGHT CHATTER! Ja nazywam się Antonio Williams i pragnę Was zaprosić w krótką - ale ekscytującą podróż do... przeszłości! **chwila ciszy** Podróż wyjątkowa, ponieważ cofniemy się do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych - gdzie starsze grono słuchających będzie miało idealny moment na chwilę nostalgii - ale podejrzewam, że nie tylko albowiem w naszym gronie słuchaczy z pewnością znajdzie się sporo młodych ludzi, którzy przy hitach pokroju 'I Just Died In Your Arms Tonight' od Cutting Crew bawi się po dziś dzień! Wyobraźcie sobie teraz zbliżający się zachód słońca, wypasiony kabriolet i mruczące V8 pod maską, a z głośników chociażby wspomniany przed chwilą hit od Cutting Crew - nie wiadomo czego słuchać racja? To są momenty, które przywołują miłe wspomnienia - nostalgia jest czymś co potrafi wywołać pozytywne emocje, a przede wszystkim szczere. Lata osiemdziesiąte zaczynały się naprawdę obiecująco, ponieważ była to swojego rodzaju dekada pełna wyrazistych dźwięków. Syntezatory wyprzedawały się jak świeże bułeczki, a to dlatego, że każdy chciał osobiście spróbować wytworzyć jakieś elektroniczne dźwięki z nadzieją na sukces. Magia lat osiemdziesiątych wybrzmiewa w odtwarzaczach samochodów po dzisiejszy dzień - kto nie zna legendarnego hitu Africa od TOTO? Będąc praktycznie w każdym zakątku świata - jestem pewien, że gdy zanucicie go przy przypadkowej osobie, ona będzie wiedziała co to za utwór! Tak się robi hity, które swoim brzmieniem stają się nieśmiertelne! Voyage Voyage od Desireless, Ella Ella od Kate Ryan? Wszystkie te skarby muzyczne z pewnością co jakiś czas przewijają się w Waszym akompaniamencie muzycznym. Idąc delikatnie do przodu można z pewnością przywołać z pamięci hity przy których Wy, bądź Wasi rodzice bawili się na największych imprezach w Stanach. Cosmic Gate - Exploration Of Space - słysząc ten utwór przechodzą mnie ciarki, a wspomnienia, które się przywołują zapraszają wręcz do wymachiwania rękami w górze w studiu - lecz tego robił nie będę bo i tak już się na mnie dziwnie patrzą **podeśmiał się ciszej** - no ale taka prawda, muzyka potrafi wywołać takie emocje, że jest to ciężkie do opisania. W latach dziewięćdziesiątych kluby były przepełnione bo każdy chciał choć na chwilę oderwać się od codzienności i zasmakować tej nazwijmy to - muzycznej ekstazy. Były to również czasy gdzie gwiazdy pokroju Whitney Houston czy Celine Dion zaczynały rozkochiwać w sobie miliony fanów na całym świecie - potężne kobiece głosy, które przyprawiały - i przyprawiają o ciarki na całym ciele. A co jeśli chodzi o taneczne hity? Nie zabraknie tutaj również Snap! z popularnym po dziś dzień hitem - Rhythm Is A Dancer - tutaj dedykacja leci do Ciebie Parks - wiem, że uwielbiasz ten kawałek **zaśmiał się**. Infernus Classic - pusta autostrada, a w tle ten hit - uzależniające czyż nie? W tych latach nie zabrakło również gratki dla prawdziwych fanów motoryzacji; po premierze jednej - jak nie największej serii filmów o sportowych wozach oraz dobrej, trzymającej w napięciu akcji; mowa tu oczywiście o The Fast and Furious - japońska rewolucja wzięła górę. Świat oszalał na punkcie tuningu, każdy chciał mieć swój wymarzony wóz - taki jakimi ścigali się główni protagoniści. Szczerze mówiąc - po dziś dzień można zobaczyć na ulicach wozy, które były wzorowane na tych, które ujrzeć mogliśmy w którejś z części - a jeżdżą takowe nawet i po Los Santos! Początek lat dwutysięcznych przyniósł z pewnością powiew lekkiej świeżości - wszyscy, którzy byli przyzwyczajeni do brzmień z wcześniejszych lat - mogli podziwiać nowe wschodzące gwiazdy; David Guetta, Coldplay, Arctic Monkeys. Każde z nich wtedy zaczęło się wyróżniać i zyskiwać swoich sympatyków jak i fanów nowych - ciekawych dźwięków. Ale to i tak nic w porównaniu z rankingiem list przebojów; przez dłuższy czas bo przez aż cztery miesiące, królową numer jeden była Alizee z przebojem Moi Lolita. Kawałek jest rozpamiętywany po dziś - bodajże w tamtym roku ten kawałek był ponownie bardzo wysoko na listach rankingowych. Nawet kilku znanych twórców pokusiło się o remixy, które również odbiły się pozytywnym odbiorem. To tylko świadczy o tym, że o takich przebojach się nie zapomina - dla wielu są wręcz wzorem. Na koniec możemy zadać sobie pytanie - czy muzyka z tamtych lat oraz motoryzacja przetrwały próbę czasu? Jasne, że tak. Nie wiem czy są osoby, które nie wracają do przebojów z lat dwutysięcznych, dziewięćdziesiątych i osiemdziesiątych. Pojazdy z tej dekady w dalszym ciągu pozostają marzeniem dla wielu osób, a kolekcjonerzy przebijają się z cenami oferowanymi za te najlepiej utrzymane egzemplarze - a co najlepsze, te z każdym rokiem windują do góry i nie mu tu się co dziwić. Za perfekcję i klimat z tamtych lat trzeba słono zapłacić. I z taką motoryzacją w parze idzie muzyka - to się nigdy nie zestarzeje, a co najpiękniejsze? Dzięki temu, że wciąż to wszystko jest dostępne - młode pokolenia zakochują się w tym, tak jak my w tamtych czasach. Na tym kończymy dzisiejszy odcinek THE LIGHT NIGHT CHATTER. Dziękuje, że byliście ze mną w ten ekscytujący, nostalgiczny wieczór. Bądźcie bezpieczni, do usłyszenia już niebawem. Mówił dla Was Antonio Williams, dobrej nocy Los Santos. Dobranoc!
-
By Antonio Williams & Timothy Clinard - DAILY GLOBE, 04/02/2025 UNDERGROUND TALKS - Program Daily Talk Show Wyjątkowy program typu Daily Talk Show, który przyciąga uwagę widzów swoją autentycznością i wrażliwością. W centrum uwagi są ludzie, którzy stawili czoła najtrudniejszym wyzwaniom życiowym, często sięgającym dna, aby następnie odbudować swoje życie i odnaleźć siłę, by iść naprzód. Każdy odcinek programu to intymna podróż przez historie osób, które doświadczyły zarówno bólu, jak i wyzwolenia - opowieści o walce, przetrwaniu i nadziei. W "Underground Talks" nie chodzi o sensację, lecz o stworzenie przestrzeni w której zapraszani do studia goście - czują się bezpiecznie i dzięki temu mogą otworzyć się przed innymi. Prowadzący pozostający w cieniu historii swoich rozmówców, zadają pytania, które zachęcają do refleksji i umożliwiają odbiorcom wgląd w prawdziwe emocje bohaterów. Program stworzony przez dwóch dziennikarzy Daily Globe - Timothy Clinard oraz Antonio Williams, koncentruje się na ludziach, których historie rzadko przebijają się do głównego nurtu mediów. Są to osoby, które mierzyły się z problemami takimi jak uzależnienia, utrata pracy, problemy psychiczne, samotność, a także wykluczenia społeczne. Dzięki ich odwadze, szczerym rozmowom i otwartości - widzowie mają szansę zrozumieć, że życie mimo trudnych chwil, daje możliwości do przemiany i powrotu na prostą. **Późną nocą z 1 na 2 kwietnia na stronie Daily Globe pojawił się zapis audio oraz transkrypcja z kolejnego odcinku podcastu - UNDERGROUND TALKS prowadzonego przez dziennikarzy Daily Globe - Timothy Clinard oraz Antonio Williams. Spotkanie zostało przeprowadzone w nowo powstałym studiu - specjalnie dedykowanym pod owy program. Po kliknięciu w odnośnik przenoszący do zapisu z wywiadu, wyświetla się komunikat z potwierdzeniem swojego wieku.** 💬💬💬🎵🎵🎵 Timothy Clinard: Dobry wieczór Los Santos! Kolejny program UNDERGROUND TALKS. Witam was w nowym, podziemnym studiu. I witam także nowego-starego prowadzącego, ANTONIO WILLIAMS. Brakowało nam Ciebie, stary. Na początek powiedz nam, gdzie byłeś? Krążą plotki, że w stanowym. Antonio Williams: Hej, cześć i dobry wieczór wszystkim tym - którzy obecnie przesiadują przed odbiornikami! Ja jestem Antonio Williams i szczerze zaprzeczam - nie, nie siedziałem w stanowym. **prychnął śmiechem** Boje się pytać jakie jeszcze plotki powstawały na mój temat podczas mojego pobytu w Miami, wiele się działo, ale nie na tyle - by być ściganym! Chociaż kto wie, już chwilę mnie tam nie ma; ale prawdą jest, że dobrze jest wrócić na stare śmieci. Jest multum roboty do zrobienia, tęskniłem za tym programem i ogólnie za tym Community z Los Santos! Przedstaw teraz Tim, naszego dzisiejszego gościa Underground Talks! Timothy Clinard: Ja też się cieszę, że Cię widzę. Naszym dzisiejszym gościem jest osoba, która... miała już na koncie zatargi z organami ścigania. Dzisiaj porozmawiamy o świecie, o którym większość ludzi zna tylko stereotypy. Naszym gościem jest Donut Pimp, który od lat działa w branży towarzyskiej! Furnell Mack: Yoo! Jak jest LS? Z tej strony Donut Pimp. Na wstępie, pozdrawiam swoich bliskich - producenta muzycznego Sinatrę, oraz właścicielkę klubu The G Spot, Briari! Antonio Williams: Naturalnie dołączamy się do tych pozdrowień; Donut, powiedz nam na tyle ile możesz - jak przedstawia się Twój świat, co wpłynęło na Ciebie by być obecnie w tym miejscu w którym jesteś; był to jakiś nagły impuls, czy coś co kreowało się w Tobie już przez długie, długie lata? Furnell Mack: Co na mnie wpłynęło? Wszystko zaczęło się w czasach szkolnych, czujesz mnie? Szkoła to nie tylko budynek, w którym się uczysz. To miejsce, w którym nabuzowane hormonalnie dzieciaki walczą o to, kto jest więcej wart. Często zdarzało się, że ktoś próbował mnie poniżyć, ze względu na moje gabaryty. Feel me? Niestety, nie panowałem nad złością, bez zastanowienia używałem siły, numsayin? Miałem z tego powodu masę problemów - zarówno w szkole, jak i na ulicy. Pewnego razu, poznałem czarnucha, który z czasem sprawił, ze moje życie się zmieniło. Był to Chief Pimp. Był moim najlepszym przyjacielem, byliśmy jak bracia z innych matek, wiesz o czym mówię? Zacząłem więcej czasu spędzać z nim i jego rodziną, niż z własną. To byli sami alfonsi, poważnie. Imponowali mi tym, jakie generują dochody, jakie prowadzą życie i ich restrykcyjnymi zasadami. A potem? Ja i Chief Pimp dorośliśmy i zaczęliśmy działać w tym biznesie. On był twarzą, a ja zajmowałem się bezpieczeństwem. Timothy Clinard: Czyim bezpieczeństwem się zajmowałeś? Swoich interesów, swojego przyjaciela, czy swoich pracownic? Ludzie mówiąc o alfonsach mają na myśli menadżerów agencji towarzyskich - czy u Ciebie to coś więcej. Więcej niż interes. Jak definiujesz to, czym się zajmujesz? Furnell Mack: Zajmowałem się bezpieczeństwem Chief Pimpa, oraz chroniłem dziewczyny. Swoją drogą, to już nie jest, jak to nazywasz, to, czym się na ten moment zajmuję, rozumiesz? Aktualnie zajmuję się ochroną klubu The G Spot - jestem szefem ochrony. A sprawy z mojej przeszłości, zostawiłem za murami County Jail. Jednak pimpem, nie stajesz się na chwilę. To nie jest zawód, to styl życia, oraz sport. Na pewno ty, Antonio i społeczność hrabstwa Los Santos, która nas teraz słucha, oglądało kiedyś NBA. Koszykówka, to brutalny sport, kontaktowy, w którym wszystkie chwyty są dozwolone. Tak samo jest z NPA, czyli szeroko rozumianym Pimpingiem. Lecz jest jedna fundamentalna różnica. NPA, to sport bezkontaktowy, który opiera się na czystej psychologii. Jeżeli na kogoś, kto kształcił się całe życie w kierunku psychologii, nazywany jest psychologiem, to znaczy, że ja jestem Pimpologiem. Antonio Williams: Okej... Donut, porównujesz Pimping do NBA i mówisz, że to sport bezkontaktowy oparty na psychologii. Czy mógłbyś rozwinąć, na czym dokładnie polega ta 'gra umysłów' i jakie umiejętności są kluczowe w tym **zaakcentował odpowiednio** sporcie? Porównanie bardzo ciekawe swoją drogą, daje do myślenia! Furnell Mack: Zdajesz się mnie nie słuchać, Antonio. Nie jestem czarnuchem, który lubi się powtarzać, ale z sympatii do twojej uroczej buzi, oczywiście to zrobię *zaśmiał się*. Liczy się gra psychologiczna. To tak jak w waszym dziennikarstwie. Musisz znaleźć sposób na każdego. W moim świecie, ludzie się dzielą na dwa typy. Na pimps i hoes. Ja, będąc urodzonym Pimpem, na co wskazuje nawet moje nazwisko, stawiam się w oczywistej roli. Gdy znajdziesz sposób na swojego rozmówcę, wyciśniesz z niego cokolwiek tylko chcesz. Hoe's Weakness is a Pimp's Sweetness. Czujesz mnie? Tak to działa. Timothy Clinard: Różnica między Tobą, a nami jest to, że my działamy zgodnie z prawem... ty nie koniecznie z nim współpracowałeś **podkreślił ostatnie**. Konkurencyjność w twojej branży jest wielka. Czy ich też tak wyciskałeś? W jaki sposób chroniłeś interesy Chiefa Pimpa? Furnell Mack: Zajmowałem się ochroną dziewczyn, pilnując, by tym nie działa się krzywda. Między innymi, sama moja obecność w okolicy, sprawiała, że froasted flakes nie próbowali wtrącać się w nasz biznes. Jeśli wiesz, co mam na myśli. Sugerujesz mi wyzysk na dziewczynach? Timothy Clinard: Jestem ciekawy, kto zagrażał waszym dziewczynom? Zboczeni klienci, czy chroniliście je przed fajniejszymi ofertami od konkurencji? Nie wierzę, że liczba zboków była aż tak duża. Furnell Mack: Myślę, że logicznym jest, że chodziło o zboczeńców, tych, którzy nie chcieli płacić, bangującą młodzież, która chciała się przypodobać starszym, oraz feds. Krzywdzącym jest, że sugerujesz, że my, trzymający się sztywnych zasad NPA, mielibyśmy być wyzyskiwaczami. Stereotypowo mówi się, że sutenerstwo, to handel ludźmi. Co brzmi tak, jakbym kogoś miał w przeszłości porywać, zmuszać do czegoś, czy przetrzymywać na siłę. NPA ma ściśle określone zasady, jedną z nich jest; Dont Chase 'em - Replace 'Em. Nie ma ludzi niezastąpionych. Jeśli jedna sexworkerka nie chciała pracować, otwieraliśmy jej drzwi, przez które wychodziła, a na jej miejsce, wchodziła inna dziewczyna, która nadal była chętna na tego typu pracę. Można powiedzieć, ze jestem filantropem, bo moimi intencjami nigdy nie było cokolwiek innego, niż niesienie pomocy. Dbałem o to, by wszystko działało bez zarzutów. Ochrona, lokale, klienci, pieniądze. Wszystko działało na tip-top. Było bezpiecznie i czysto. Po śmierci Chief Pimpa i gdy ja trafiłem do przymusowego kurortu wypoczynkowego **parsknął śmiechem** , wszystko się zmieniło. Dziewczyny wylądowały na ulicy, stojąc pod latarniami, czy w progu moteli, które zamiast gwiazdek Michelin, miały tylko te, w postaci opakowań po mdma. Gdy zabrakło nas, zjawili się prawdziwi bandyci. Kto przeze mnie cierpiał? Zupełnie nikt - dziewczyny miały pracę, klienci byli zadowoleni. Dobrze prowadzący swoją stajnię Pimp, jest menedżerem, a nie oprawcą. Timothy Clinard: Twoja wielkoduszność jest szlachetna. Nie robiłeś tego za darmo... dam sobie rękę uciąć, że zbijałeś z tego poważną kasę. Widziałeś to środowisko z bliska, ile kasy wyciągał Chief Pimp z jednego spotkania z sexworkerką. Jakie w rzeczywistości są zarobki kobiety, po otrąceniu prowizji dla pimpa. Furnell Mack: Sugerujesz mi wyzysk, czarnuchu. Nie wiem, jak to wygląda u wszystkich pimpów. Ja i Chief Pimp, byliśmy wyszkoleni przez wielopokoleniową rodzinę alfonsów, w której się urodził. - mieliśmy swoje zasady, nawyki. Aktualnie, czarnuchy które zajmują się pimpingiem, nie mają pojęcia o tych oldschoolowych zasadach. Wyzbyli się ich, albo nigdy ich nie poznali. Teraz to wygląda tak, że alfonsi wyzyskują siebie nawzajem, tworzą swoisty bałagan, niszczą własne fundamenty, czujesz mnie? Ale ja i Chief Pimp? Zawsze byliśmy fair ze swoimi pracownikami. Umowy słowne z dziewczynami, były jasne i klarowne. Wszystko działało tak, że hoes dostawały większość forsy, bo to one uskuteczniały skakanie na udach bogatych biznesmenów w białych kołnierzykach. Po opłaceniu wszelkich kosztów, pokroju opłaceniu reszty ochrony, czynszów, czy przekazaniu plików tym, którzy mieli być cicho, zostawało nam naprawdę niewiele. Tak naprawdę nigdy tego nie robiłem dla franklinów - to po prostu lifestyle. Antonio Williams: Biorąc pod uwagę cały aspekt dzisiejszej rozmowy - dowiedzieliśmy się sporo na temat tego jak to wszystko funkcjonowało i funkcjonuje. Wiemy, że taki biznes wiąże się z ryzykiem i to nie tylko ze strony federalnych. Ale no właśnie gdyby odwrócić medal na drugą stronę - jak z Twojego punktu widzenia - zapatrujesz się na to w formie legalizacji tego? Jesteś w tym temacie za czy przeciw? Chodzi mi już tutaj o Twoje bezpośrednie odniesienie się do tego tematu. Szacunek do dziewczyn, które chroniłeś to podstawa - ale no właśnie, aspekty prawne... Jeśli ktoś chce to robić to powinien mieć do tego całkowite prawo i swobodę wykonywania tego czego chce? To jest już ostatnie pytanie na dzisiaj, więcej nie chcemy Cię męczyć - myślę, że wyczerpaliśmy temat do granic możliwości. Furnell Mack: Pełna legalizacja ogólnie pojętego sexworkingu - na pewno wiele rzeczy by ułatwiła. Aktualnie żyjemy w czasach, w których nawet jeśli sexworkerka wynajmie sobie stałego ochroniarza, na własną rękę, potem ten człowiek może zostać oskarżony o sutenerstwo. To strasznie idiotyczne. Skoro dentysta może grzebać Ci legalnie w zębach, to sexworkerka powinna móc bez ograniczeń prawnych zajrzeć Ci do rozporka. Timothy Clinard: Dziękuję Donut Pimp - zdaję się, że wyczerpaliśmy temat. Tradycją naszego programu jest to, że pod koniec nasi goście mówią kilka słów od siebie dla słuchaczy. Może to być sentencja, cytat z Biblii, cokolwiek. Śmiało, co powiesz naszym słuchaczom? Furnell Mack: Może tym razem odpuszczę sobie cytat z Biblii, bo mój ojciec, który jest pastorem, straciłby ostatnie włosy. Ale mam parę słów, które chcę przekazać - To przekaz do słuchających nas teraz froasted flake pimps z LS. Don't trust no hoe, even yo mama. Antonio Williams: I tym akcentem kończymy kolejny odcinek podcastu Underground Talks; naszym dzisiejszym gościem był Donut Pimp; dziękujemy Ci za udział i szczere wyznanie. A wam drodzy słuchacze życzymy spokojnej nocy, żegnają się z Wami - Antonio Williams oraz Timothy Clinard. Dobranoc, hej!
-
THE LIGHT NIGHT CHATTER - Program wieczorny typu Daily Talk Show w którym dziennikarze Daily Globe rozmawiają na różnorodne tematy - począwszy od spraw codziennych, aż po głębsze - bardziej wymagające refleksje. Towarzyszy temu luźna atmosfera - pełna humoru i swobody, a każdy odcinek to swoista przygoda przez różne aspekty życia. Słuchacze mogą liczyć na pełną emocji wymianę zdań, która sprawia, że każdy wieczór staje się okazją do głębszej refleksji. 🔁REPLAY OF THE LIVE BROADCAST🔁 **Późną nocą z 26 na 27 marca 2025 roku na stronę Daily Globe trafiła powtórka z audycji na żywo, która miała miejsce w godzinach wieczornych na antenie Daily Globe. Rozmowa była prowadzona przez dwóch dziennikarzy - Antonio Williams oraz Timothy Clinard. Cała rozmowa miała charakter pół żartobliwy - pół oficjalny, a poruszony temat miał przybliżyć męskiej części odbiorców - jak być postrzeganym jako prawdziwy Gentleman, jak zyskać w oczach kobiet i jak budować swój męski charakter.** Antonio Williams: Dobry wieczór szanowni słuchacze! Z tej strony wita się z Wami Antonio Williams oraz Timothy Clinard. Witamy Was w kolejnym odcinku z serii Daily Talk Show, tym razem pod tytułem Klasa i Styl - audycji dla tych, którzy cenią elegancję, dobre maniery i sztukę bycia dżentelmenem. Dziś porozmawiamy o tym, co to znaczy być prawdziwym dżentelmenem we współczesnym świecie. A więc można zadać sobie pytanie - czy w obecnych czasach pojęcie dżentelmen jeszcze istnieje? Można zaobserwować jak owy świat się zmienia, jednakże klasyczna elegancja i maniery wciąż mają swoje miejsce. Timothy Clinard: Dobry wieczór Los Santos! Dziękuję Antonio za zaproszenie do programu. Powiedziałbym, że ten program idealnie do nas pasuje, ale dżentelmeni nie mówią o tym, że nimi są. Wiadomo, że to zależy od kultury i obyczajów w danym kraju, czy miejscu. Bycie stosownie ubranym to tylko jeden z czynników bycia dżentelmenem. Fakt, elegancja jest wskazana, ale czasem ważne jest to, jest to, jakie wartości prezentujesz. Ostatnia sytuacja w białym domu, mowa tu o spotkanie prezydenta Trumpa z prezydentem Wolodymyrem Zelenskym, jest doskonałym przykładem. Gość zjawia się w wojskowej bluzie wśród masy osób w garniturach, w tym naszego prezydenta. Nie wiem, jak wygląda protokół dyplomatyczny w kwestii takich wizyt, ale dla szerszej opinii publicznej okazało się to akceptowanym zachowaniem. Ale co, teraz na nagrania mam przychodzić w stroju kibica Lakers? Też reprezentuje wtedy wartości. Antonio Williams: Sam wygląd też wiele świadczy o człowieku, nawet biorąc zwykłe psychologiczne aspekty ubioru - to ludzie zawsze inaczej postrzegają kogoś pod krawatem niż w obdartych dresach; sam na co dzień chodzę w sposób formalny, rzadko kiedy można mnie spotkać ubranego inaczej, ale czasami oczywiście są wyjątki, nawet przykładem tego może być taki totalny - day off, siedzisz zmęczony życiem w domu, czekasz na przesyłkę, po czym wychodzisz pod śmietnik przy ogrodzie w domowych dresach i luźnej koszulce, a przejeżdżający ulicą facet drze się na Ciebie żebyś nie grzebał komuś w śmieciach **parsknął śmiechem** no brzmi absurdalnie ale sam miałem taką sytuację. Wygląd to na szczęście nie wszystko - są ludzie, którzy płacą krocie za ubrania, a zachowują się jak gbury, a z drugiej strony jest osoba z najtańszymi ubraniami z Binco, która prezentuje klasę, więc no... Timothy Clinard: Wygląd daje dużo, bo to jest pierwszy czynnik, który oceniamy poznając nową osobę. Do dziś pamiętam jak Richard zwrócił Ci uwagę na niezapięty górny guzik koszuli. Gdy przejdziemy tą pierwszą fazę, ludzie oceniają nas o sposobie mówienia. Ważne jest to, czy mówimy głośno, cicho, nieśmiało, śmiało, czy ziewamy otwarcie rozmawiając z kimś. Oceniane jest to, o czym rozmawiamy. Mówi się, że dżentelmen nie powinien rozmawiać o kobietach. Czy to jednak oznacza, że nie wolno im rozmawiać o uczuciach? W końcu często to właśnie płeć piękna jest powodem wielu emocji. Ciekawe. Czy dżentelmen to osoba, która jest skryta i rozmawia tylko na poważne tematy? Poważne tematy, jak polityka, ilość straconych pieniędzy w kasynie, nowy samochód w garażu. Tematy związane z tytułem naukowym. Nie dla mnie! Gdyby tak było dżentelmen uchodziłby za nudziarza, a tych raczej kobiety nie szukają. Antonio Williams: Dżentelmen to mistrz słowa - potrafi prowadzić rozmowę, nie przerywa, nie podnosi głosu i zna zasady small talku. Inteligentna i uprzejma wymiana zdań buduje szacunek i sprawia, że rozmówca czuje się komfortowo; to o czym mówię można w łatwy sposób zauważyć chociażby w wywiadach, które z łatwością znajdziecie w sieci. Grunt to nie zrazić rozmówcy do samego siebie poprzez naganne zachowanie... Była mowa o ubiorze, oraz o samym słownictwie - ale co właśnie jeśli chodzi o zachowanie? Co wyróżni dżentelmena z tłumu? Z najprostszego punktu widzenia jest to dosłownie każda czynność, która sprawi drugiej osobie przyjemność; otwarcie drzwi, przepuszczanie kogoś przodem, czy nawet podanie ręki we właściwy sposób, są to typowe drobnostki, które wyróżniają dżentelmena. Nie chodzi o przesadną uprzejmość, lecz naturalną elegancję czy też takt - nic trudnego co? Timothy Clinard: Popełniłem błąd mówiąc, że najpierw oceniają nas po wyglądzie, potem przez to, jak mówimy. Najpierw wygląd, potem nasze zachowanie, a na końcu to, co mówimy. Straszne, bo wydaję mi się, że to najważniejsze wylądowało na końcu. Masz rację, Antonio. Te zachowania wynosimy z... domu. W pierwszej kolejności uczymy się tego od naszych bliskich. Jeśli na tym etapie to zostanie zaniedbane, jest bardzo trudno się tego nauczyć. Szacunek. To jest to, czego nie może zabraknąć w domu. Jeśli domownicy się nawzajem szanują, to jest duże prawdopodobieństwo, że kolejne pokolenia będą to pielęgnować. Nie bez powodu mówi się, że kulturę wynosimy z domu. Wynosimy z niej też szacunek - wzajemny szacunek. Róbmy dobro sobie wzajemnie, nie podkładajmy sobie kłód. Jeśli starszy człowiek poprosi nas o ustąpienie miejsca, to to zróbmy. To są małe rzeczy, które budują. A co, Antonio? Antonio Williams: Budują to, co powoli zaczyna tracić na sile, czyli tak jak wspomniałeś - wzajemny szacunek. To podstawa do tego by każdemu żyło się lepiej... Zbliżamy się ku końcowi naszej dzisiejszej audycji, tak więc słowem podsumowania - bycie dżentelmenem to nie tylko elegancki wygląd, ale również kultura, szacunek i pewność siebie. Antonio Williams: Klasa nigdy nie wychodzi z mody, a styl to coś więcej niż ubranie - to sposób bycia. Dziękujemy Wam za wspólnie spędzony czas, wprost z siedziby Daily Globe żegnają się z Wami - Antonio Williams oraz Timothy Clinard. Słyszymy się już niebawem w kolejnej audycji na żywo. Spokojnej nocy, dobranoc!
-
Written by Antonio Williams - DAILY GLOBE, 10/18/2024 Rejony deptaku na Vespucci Beach w środowy wieczór - 16 października przedstawiały sceny rodem z filmu akcji, gdzie departament ma ręce pełne roboty, a w pobliżu roi się od osób, które najwyraźniej mają coś za uszami i na wszelki sposób chcą uniknąć sprawiedliwości. W okolicach 7 PM centralę departamentu zalały zgłoszenia dotyczące napaści oraz pobicia właśnie na Vespucci Beach, skierowani na miejsce zdarzenia funkcjonariusze jeszcze nie wiedzieli co ich czeka... Będący na miejscu zdarzenia świadkowie byli przerażeni, choć podobnych zdarzeń w tym rejonie było jak na pęczki w ostatnich czasach - ale sam fakt rozwoju sytuacji był dla nich czymś o czym nawet nie śnili; jak relacjonuje jeden ze świadków zdarzenia - słychać było tak przeraźliwe krzyki, jakby zza światów odzywała się jakaś przerażająca postać. ,,(...) no co ja mogę Panu powiedzieć? Akurat kupiłem wóz, miałem się spotkać ze znajomymi i pomyślałem, że to miejsce będzie idealne, z resztą to jest jeden z najbardziej popularnych parkingów w mieście, a jak się ma czym popisać to się przyjeżdża, nie? (...) Słyszałem, że coś się dzieje, w pobliżu darli się, żeby ktoś kogoś zostawił, już nie bił; ja to nigdy nie byłem fanem przemocy, nie? Ale no zainteresowałem się, pomyślałem - a zobaczę, może pomogę. Ale to co zobaczyłem to aż przyprawiło mnie o zmiękczenie nóg (...) no leżał facet w krwi, nie? Jakieś kobiety się darły, zaraz wpada departament; wszędzie się świeci na niebiesko i czerwono, no odlot, jak w filmie jakimś kryminalnym ze Stevenem Seagalem, no nie powiem - drygnąłem trochę jak departament zaczął gonić jakiegoś faceta, a ten zaraz wyjmował w ich stronę broń; jakby Pan usłyszał jak się wtedy darły tutaj kobiety, no pisk był tak przerażający jakby zza światów wyłaniał się jakiś demon, albo inny stwór. (...) No nie polecam takiego doświadczenia nie? Ale departament dał radę, to najważniejsze, wiem że mogę czuć się bezpiecznie, ja i moja fura, nie?'' Z informacji jakie uzyskaliśmy od świadków zdarzenia oraz od osoby funkcyjnej w Los Santos Police Department, udało się ustalić, że po przybyciu na miejsce zadysponowanej jednostki, funkcjonariusze momentalnie podjęli się pościgu za osobą, która była odpowiedzialna za naruszenie nietykalności cielesnej osoby poszkodowanej, pościg był prowadzony pomiędzy budynkami co tylko utrudniało zadanie, ponieważ funkcjonariusze musieli mieć oczy dookoła głowy i zachować pełne skupienie w momencie gdyby zza rogu miał ktoś wyskoczyć i utrudnić im dokonywane czynności - na szczęście nic takiego miejsca nie miało, a już po kilkuset metrach udało się ująć osobę odpowiedzialną za napaść, zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek oraz siły fizycznej. Lecz to nie był scenariusz kończący tą interwencję tak jak przedstawiciele prawa mogli by oczekiwać... W momencie gdy chcieli oni przeprowadzić czynności wobec osoby poszkodowanej, ta okazała się nie współpracować oraz nie wykonywać poleceń wydawanych przez funkcjonariuszy, a na domiar tego - zaczęła uciekać; organy ścigania momentalnie podjęły się pościgu, który zakończył się kilkanaście metrów dalej. Ale to nie była jedyna czynność, która zaskoczyła funkcjonariuszy. W momencie kiedy funkcjonariusze obezwładniali uciekiniera, ten sięgnął po... broń i w tym właśnie momencie zaczęła się cała akcja, której raczej nikt się nie spodziewał. Osoba, która była chwilę wcześniej poszkodowana - sama stała się agresorem, podjęła kroki o wyjęciu broni i wycelowaniu w kierunku funkcjonariuszy departamentu. To właśnie ten moment oraz profesjonalne wyszkolenie jednostek zapobiegło tragedii w której życie mogłyby stracić osoby postronne bądź właśnie - przedstawiciele prawa. Funkcjonariusze zmuszeni byli do Officer Involved Shooting (OIS) czyli w skrócie to sytuacja, w której funkcjonariusz organów ścigania używa broni palnej w trakcie swojej służby, co skutkuje postrzeleniem lub śmiercią osoby w stronę, której były wykonywane te czynności. Na szczęście nikt z osób postronnych nie ucierpiał w wyniku tego starcia, a sam poszkodowany z raną postrzałową został zabrany przez służby medyczne celem hospitalizacji. Po zakończonych czynnościach w szpitalu, zostanie on przetransportowany do lokalnej jednostki gdzie odczeka do rozprawy sądowej, która będzie miała na celu postawienie mu zarzutów - 5-48.1 PC - Ucieczka piesza, oraz 13-11.1 PC - Posiadanie broni palnej bez licencji Zakończenie tej sytuacji w taki sposób z pewnością jest pozytywnym aspektem tej sprawy, ponieważ osoba będzie mogła zostać postawiona przed sądem i odpowie za karygodne zachowanie, jakiego się dopuściła; być może będzie to przykładem dla innych, którzy uważają, że są ponad prawem. Podobne zdarzenia miały miejsce już wcześniej, stąd też nie bez powodu uważa się, że rejony Vespucci Beach wieczorną porą stają się miejscem w których trzeba zachować szczególną ostrożność oraz unikać podejrzanych zgromadzeń - tak by przypadkiem nie wdać się w niepotrzebną sprzeczkę słowną, która może zakończyć się niekiedy... tragicznie. Wzmożone patrole departamentu miejskiego oraz zastępców szeryfa w tych rejonach odstraszają potencjalnych sprawców wykroczeń oraz przestępstw, jednak nie zawsze przynosi to odpowiednie skutki, co przykładem jest powyższe zdarzenie. Na szczęście coraz więcej osób dla których bezpieczeństwo drugiej osoby jest priorytetem oraz wyrażają chęć niesienia pomocy oraz przestrzegania prawa wstępuje w szeregi wcześniej wspomnianych. Czy to poprawi bezpieczeństwo w naszym mieście? Czy dożyjemy czasów, gdzie podczas spacerów nie będziemy musieli oglądać się za siebie? Być może tak, lecz nie jest to proces, który zachodzi z dnia na dzień.
-
050. JoBuilt Phantom - King of the American Roads | Magazyn
Vasilli opublikował(a) temat w Behind The Wheels
By Antonio Williams - DAILY GLOBE, 10/15/2024 **W dniu 15/10/2024 Daily Globe wydało kolejną, już pięćdziesiątą część magazynu motoryzacyjnego Behind The Wheels gdzie pod lupę wzięto legendę Amerykańskiego transportu - JoBuilt Phantom.** -
Written by Janeth Taylor, 18.06.2024 16 czerwca 2024 roku mieliśmy okazję spotkać się z Wesley'em Rattiganem, założycielem związku ligowego San Andreas Speedway. Podczas wizyty zwiedziliśmy tor oraz całą arenę w Harmony, a także zadaliśmy Rattiganowi kilka nurtujących nas pytań. Świat motoryzacji i mediów nie był jeszcze gotowy na motocykle w tak ekstremalnym wydaniu. Prezes San Andreas Speedway podzielił się z nami pasjonującymi informacjami na temat życia zawodników oraz funkcjonowania jego organizacji. Całe przedsięwzięcie budzi coraz większe zainteresowanie i już wkrótce będziemy świadkami pierwszych zmagań zawodników uzależnionych od adrenaliny i prędkości. Na żywo zobaczyliśmy trening zawodników, który przykuł niemałą uwagę mieszkańców Harmony i sąsiedniego Sandy Shores. Motocykle na prostej pędziły ponad sto mil na godzinę, a kierowcy zgrabnie i z pełną finezją wchodzili w zakręty, stawiając motocykle bokiem. Po zobaczeniu pełnego treningu, Prezes Wesley Rattigan zaprosił nas do swojego biura znajdującego się na samej arenie. Zadaliśmy mu kilka pytań, o których przeczytacie w dalszej części artykułu; Na treningu było można zauważyć kilka kobiet, które też próbują się w tym sporcie - robiły one nie lada wrażenie i nie odstawały od zawodników płci męskiej. Janeth Taylor; zdaje relację prosto z pięknego Harmony gdzie odwiedziliśmy entuzjastów motocykli i bardzo, ale to bardzo szybkiej jazdy. Stoję właśnie pod torem gdzie tworzy się amatorsko-zawodowa liga sportowa Speedway - inaczej nazywana żużlem, wraz z jej głównym przedstawicielem w stanie San Andreas. Jedyny w swoim rodzaju Wesley Rattigan przedstawi nam o co dokładnie chodzi w tym sporcie i kto może w nim rywalizować. Powiem wam, że od samego patrzenia na treningi tych facetów przechodzą mnie ciarki. Nigdy nie widziałam czegoś podobnego, atmosfera która panuje w tym miejscu jest unikalna. Opowiedz proszę naszym czytelnikom na początek, czym jest żużel? Wesley Rattigan; Jest to nic innego jak dyscyplina sportu motorowego, na którym zawodnicy poruszają się na płaskim torze, specjalnie przystosowanym do tego sportu jadąc dosłownie w lewo! Mamy cztery łuki, zawodnicy na nich wchodzą w poślizg, czy też potoczne zwany drift, żeby potem nabrać prędkości na prostej i znowu to samo! I tak robimy, aż cztery kółka, bo z tylu składa się jeden bieg, za to każdy mecz to piętnaście kółek w przypadku zawodów drużynowych, inaczej jest na indywidualnych, gdzie jest to już dwadzieścia biegów, czy też jak w przypadku grand prix dochodzą jeszcze dwa półfinały i finał. Pierwszy zawodnik zgarnia trzy punkty, drugi zawodnik dwa, trzeci jeden, a ostatni wraca do parku maszyn z kwitkiem! Podczas zawodów można również zostać wykluczonym, z przeróżnych powodów, otrzymać defekt związany z uszkodzonym motocyklem, otrzymać ostrzeżenie, żółtą czy nawet czerwoną kartkę. Zawodnicy jeżdżą na programach meczowych, gdzie każdy zawodnik bierze udział w czterech biegach, plus do tego trener drużyny wybiera czterech zawodników, którzy pojadą w czternastym i piętnastym biegu nominowanym. Janeth Taylor; Dziękuje za objaśnienie i krótki wstęp. Wesley.. Już raz wygrałeś Speedway Grand Prix, opowiedz nam o tym - jak zacząłeś przygodę z żużlem i jak wpadłeś na pomysł z założeniem swojej własnej ligi sportowej? Wesley Rattigan; Ledwo kto pamięta moje zwycięstwo! Moja przygoda? Pamiętam jak ojciec kupił mi moto-krossa, którym jeździłem ile wlezie za dziecka, ciągle, ale to ciągle zaliczałem wydarzenia związane z krossami, w końcu pojawił się pierwszy flat-track dla przeróżnych sportów typu dirt, w tym też żużlu, kiedy spróbowałem, dosłownie się zakochałem. A sam pomysł? W USA brakuje torów, brakuje promocji tego sportu, mało osób o nim wie, a z USA wyszło zaledwie paru wybitnych zawodników. Naszym nowoczesnym torem chciałbym rozpromować ten sport, szczególnie w takim stanie marzeń jak San Andreas. Jeźdząc w Europie widziałem pasję ludzi, widziałem miłość do drużyn, pomimo przegranych. Moim marzeniem byłaby stabilna liga, coś na wzór tych w Europie, która dostarczałaby dawki dopaminy z każdym biegiem. Janeth Taylor; To świetnie, naprawdę. Powiedz mi proszę, jak finansujecie zawody? To pytanie pewnie spędza sen z powiek niektórych czytelników. Wesley Rattigan; Nie byłoby żadnego nowoczesnego toru, żadnych inwestycji, a my dalej ścigalibyśmy się na starym rozpadającym się torze, gdyby nie Ron Oil, to właśnie jest nasz sponsor strategiczny, który mocno uwierzył w nas projekt. Jest to jedna z największych korporacji paliwowych na świecie. Ron dostarcza nam metanol, niezbędny dla motocykli oraz funduję wszelakie inwestycje związane z całym związek. Jeszcze raz powtórzę, bez nich nie byłoby tego co jest teraz. Janeth Taylor; Można powiedzieć, że dopiero stawiacie pierwsze kroki, a już macie tak ogromnego sponsora. Kolejna rzecz, która pewnie nurtuje wiele osób jak i mnie to kto może brać udział w tym sporcie i zawodach? Wesley Rattigan; To jest właśnie piękno tego sportu, w zawodach może brać udział każdy! Małe dzieci, nastolatkowie, stundeci czy nawet starsi ludzie! Wyróżniamy kilka kategorii oraz sami posiadamy motocykle o różnych pojemnościach silnikach. Podstawowo opieramy się na silnikach o pojemności 500cc, dla mniej doświadczonych mamy 250cc, dalej do treningów dla adeptów są 125cc, a dla dzieci posiadamy motocykle z pojemnością silnika 85cc. Wiele osób uznaje to w naszym kraju za swoją pasję, dodatkowy zarobek czy też rozwój, żeby w przyszłości przenieść się do najlepszych europejskich lig. Janeth Taylor; To naprawdę cudowna wiadomość. Może i ja kiedyś sama spróbuje zabawić się w speedway, kto wie? Dobrze, powiedz mi proszę, kto jest czołową gwiazdą i najlepszym zawodnikiem? Wesley Rattigan; Oczywistym strzałem w tym przypadku byłby Trevor Tremblay, syn sławnego żużlowca Johna Tremblaya, który tak samo jak ja jeździł w wielu państwach Europy. Ten chłopak całe swoje życie poświęcił właśnie temu sportowi, od mini-żużlówek, aż po maszyny o dużych pojemnościach. Ma za sobą epizod w brytyjskiej Premiership. Warto też zwrócił uwagę na George Miami, on tak samo jak każdy z was, mógł przyjść na tor i spróbować się za darmo, dlatego też tak zrobił i okazał się prawdziwą perełką, z szansami na wyjazd do Europy. Dając już dwójkę, wypadałoby ułożyć całe podium! Na trzecim miejscu postawiłbym naszą cudowną zawodniczkę Jennie Soriano, wiecznie uśmiechnięta dziewczynę, która oddaje całe serducho na torze. Janeth Taylor; Trevor Tremblay, George Miami i Jennie Soriano. Te nazwiska brzmią jak przyszłe gwiazdy produkcji USA. Kto by się spodziewał, że jednym z czołowych zawodników jest kobieta? To na pewno świetna wiadomość dla XXI wieku. Pozwól, że przejdę do następnego pytania. Czy już istnieją drużyny speedway'owe które biorą udział w rywalizacji? Wesley Rattigan; Obecnie zawodnicy ścigają się pod swoimi nazwiskami, każdy ściga się dla siebie. Mamy już parę nieoficjalnych zespołów, lecz na razie musimy rozstrzygnąć kwestie indywidualnych mistrzów, dopiero po tym będziemy ruszać z ligą, a gdy już taka wystartuje, zespoły zaczną rozglądać się za zawodnikami i podpisywać pierwsze kontrakty. Janeth Taylor; To intrygujące, naprawdę. Mam kolejne pytanie, które bardzo mnie nurtuje. Wiele osób uważa, że nowe pokolenie amerykanów spędza bardzo dużo czasu przed telefonami i komputerami, aby otrzymać szybki i mocny zastrzyk dopaminy. Powiedz, jak zachęciłbyś nowe pokolenie do udziału w takiej dyscyplinie? Wesley Rattigan; Żużel nie jest dla każdego, ale wystarczy, że małolat wskoczy na krossa czy też mini-żużlówkę. To najlepszy sposób na zachęcenie młodzieży, pozwolenie na spróbowanie w juniorskich kategoriach, dopiero po takiej próbie okaże się, czy młodziakowi się spodobało. Innym sposobem jest oczywiście zabranie swojego młodego członka rodziny na tor! Przysięgam wam, że jeśli dziecko będzie chciało wracać na kolejne i kolejne takie zawody, to w końcu będzie chciało spróbować. Janeth Taylor; Wiemy w jakich czasach żyjemy i z jakimi problemami musimy się zmagać. Powiedz mi, czy utrzymanie w tym sporcie sporo kosztuje? Wesley Rattigan; Nie będę oszukiwał, pieniądze grają kluczową rolę w Speedway'u. Od samego zbudowania motocykla, po kupno metanolu, czy też serwisowania silnika po każdym meczu. Części często się psują, przez co trzeba mieć ich sporo zapasowych, a każdy zawodnik kupuje wiele tylnich opon, w porównaniu do przednich, które ledwo co się ścierają. Kluczowy jest również transport, indywidualni kierowcy mają swoje wozy transportowe, lecz wiele zawodników jeździ również na tych klubowych wozach, a paliwo opłaca zespół. Jak to kiedyś opisywałem dla znajomych, jeśli ktoś mnie pyta ile potrzebuje pieniędzy na start to odpowiadam mu, że to studnia bez dna. Wiele zawodników jednak kupuje motocykle po zawodnikach zawodowych, czy też ubiór i części, nie ma w tym nic złego. Jest to tańsza opcja. Janeth Taylor; W pełni rozumiem. Spodziewam się, że taka pasja nie jest tania. Załóżmy, że ktoś byłby w stanie wykopać taką studnię bez dna. Jeśli chciałby spróbować się na takim motocyklu, gdzie należy się zgłosić? Wesley Rattigan; Wszystko co wystarczy zrobić to napisać do nas albo przyjść na tor, można zgłosić się do nas na stronę, zgłosić się na life-invaderze czy poprzez numer telefonu podany na obu z tych opcji. Wszystko jest kompletnie za darmo! Wypożyczamy darmowo motocykl oraz ubiór w celu jak największej promocji tego sportu i dania możliwości każdemu. Wpadnij i się przekonaj, bo warto chociaż spróbować. Janeth Taylor; To naprawdę świetnie informacje. Bardzo chciałabym podziękować ci za poświęcony czas w imieniu redakcji i naszych czytelników. Ten sport może okazać się przyszłością tego kraju i może nawet kiedyś zacząć konkurować z NASCAR'em.
-
Droga na sam szczyt utalentowanego zawodnika MMA, czy wielki upadek i koniec kariery zawodowej? W dzisiejszym artykule zagłębimy się w dramaturgię ostatniego wydarzenia, które boleśnie odczuła niewątpliwie jedna z najsłynniejszych osób ze świata Mixed Martial Arts w Los Santos. Zwolennicy go kochają i oczekują powrotu do oktagonu, a przeciwnicy ogłosili jego koniec - nieustępliwość to cecha prawdziwego mistrza, czy Ronnie West wzbije się ponownie na wyżyny i udowodni nam ile jest wart?! Written by Oscar Smith - DAILY GLOBE, 29/01/2021 Emocje po gali Violent Fighting Federation 8, która odbyła się 9 stycznia w Maze Bank Arena opadały powoli z każdym kolejnym tygodniem. Niewątpliwie działo się tak za sprawą szokujących dla fanów wyników sportowych z, którymi część mogła się pogodzić, zaś niektórzy do tej pory niedowierzają w jaki sposób przebiegła cała karta walk, która była bardzo interesująca patrząc przez pryzmat umiejętności, doświadczenia i konfliktów panujących pomiędzy przeciwnikami. RONNIE WEST MMA RECORD; Ronnie /The Relentless Soulja/ West, Liberty City/United States, Age: 22, Born: 7/04/1998, Height: 5'99'' (174cm), Weight: 149 lbs (68kg), Assocation: Soulja & Scorpion Fighting Club PRO RECORD: 5-1-0 (4 KO/TKO, 0 SUBMISSIONS, 1 DECISIONS, 1 LOSES) AMATEUR RECORD: 14-2-0 (7 KO/TKO, 4 SUBMISSIONS, 3 DECISIONS, 2 LOSES) OPONENTS (W-WIN, D-DEFEAT): Frank Kastner (W/KO), Timo Alvarez (W/TKO), Kingsley Lacazette (W/KO), Bruno Silva (W/KO), Jordan Toiguchi (W/DEC), Tomas Domino (D/KO) Ronnie West jako profesjonalny zawodnik w swojej karierze przechodził przez lepsze, bądź gorsze momenty. Jak dobrze wiemy jest to sportowiec przyciągający uwagę portali sportowych z całego Los Santos i poza nim. Swoją drogę na sam szczyt, aż po pas mistrzowski kategorii lekkiej zawdzięcza ciężkiej pracy, treningom i doświadczeniu, którego nabywał trenując z najlepszymi trenerami i zawodnikami w tej dziedzinie - osoby mu bliskie określają go mianem faceta o tytanowej pracy i stąd wziął się jego pseudonim The Relentless Soulja. Dwudziestotrzyletni Afroamerykanin od młodzieńczych lat był prowadzony na początku pod okiem swojego ojca, który był ponad przeciętnym zawodnikiem bokserskim, zakończył karierę w 2004 roku z bilansem 19-7-0. Chłopak musiał zmierzyć się z utratą swojego mentora na sali treningowej i poza nią, jego tata zginął podczas drastycznego wypadku na drodze pod koniec 2006 roku. Przez resztę czasu dorastania zajmowała się nim jego matka - Violetta West. Mężczyzna wychowywał się w nienajlepszych warunkach, mianowicie w jednym z biedniejszych projektów mieszkalnych w Liberty City, lecz dzięki zarobkom jego ojca udało im wyrwać się z tamtejszej patologii i zapewnić godne życie w społeczeństwie, gdzie niekoniecznie chłopak zawsze był akceptowany z racji byłego miejsca zamieszkania, trud i poświęcenie, które musiał włożyć nakreśliły jego postępowania, które szlifował, aby dojść i sięgnąć samego szczytu. W wieku osiemnastu lat udało mu się zadebiutować w amatorskim sporcie, jego trener Jevone Brewer został dodatkowo jego menadżerem przed jego pierwszą walką. Od tamtego momentu większość swoich amateur fights wygrywał, zaś na profesjonalizm przeszedł kończąc z bilansem 14-2-0. Wyróżniała go od zawsze szybkość i siła mentalna, jednak jego największą wadą wydają się być prowokacyjne zagrywki w oktagonie, przez to przegrał swoje dwie amatorskie walki. W marcu ubiegłego roku podpisał swój pierwszy kontrakt z federacją Violent Fighting Federation, zadebiutował pokonując Franka Kastnera przez KO w pierwszej rundzie, nie pozostawiając złudzeń, że nadchodzi wielka zmiana a wszelkie błyski fleszy były skupione na nim. Oprócz wielkich wygranych jest to osoba ściśle powiązana medialnie z największymi korporacjami, czy biznesami wchodząc z nimi w kolaborację, nie można odebrać mu, czy jego managmentowi dobrej reklamy i podpisanych sponsoringów opiewających na setki tysięcy dolarów. Jego afilacja to klub sportowy, którego jest założycielem - Soulja Fighting Club. Otwarty został na przełomie 2015 roku kładący duży nacisk na osoby trenujące mieszane sztuki walki zawodowo, jednak otwarty jest również dla osób które uprawiają sport hobbystycznie. Klub sportowy umiejscowiony jest w Zachodnim Vinewood przy Eclipse Blvd. Zajęcia grupowe odbywają się przeważnie w weekendy, informacja o nich zawsze pokazuję się na stronie internetowej na portalu LifeInvader bądź wysyłana jest drogą telefoniczną do osób zapisanych na zajęcia. Dla zainteresowanych jest możliwość indywidualnych treningów pod okiem profesjonalistów. W SFC trenuje dużo gwiazd federacji VFF takich jak - Ronnie West, Felipe Sanchez, Juan Reed i nie tylko. Motto panujące w klubie to "A WINNER IS A DREAMER WHO NEVER GIVES UP". Przechodząc do konkretów, oczy całego miasta tego dnia były zwrócone na walkę wieczoru, która przyciągała i elektryzowała fanów. Obaj zawodnicy przygotowywali się miesiącami przesuwając swoje limity. Na pewno oprócz przygotowań fizycznych, limitu wagi i innych problemów związane ze ścisłą dietą, odpowiednią ilością treningów kluczową rolę odgrywało przygotowanie mentalne co jest jedną z najważniejszych rzeczy, które podkreślają trenerzy, sportowcy i psychologowie sportowi. Sama karta walk przeszła w niektórych momentach w sposób, którego były pewne osoby zasiadające na trybunach, mogliśmy zauważyć kilka kontrowersji, bądź werdyktów z, którymi nie koniecznie godzili się kibice, zaś największy rozdźwięk niewątpliwie przypadł właśnie na main event Tomas Domino vs Ronnie West. Zawodnicy przygotowywali się do tej walki miesiącami, poświęcenie i zaangażowanie, które włożyli w okres przygotowawczy dla jednego przyniósł oczekiwany efekt, zaś drugi musiał pogodzić się z porażką. Tomas za wszelką cenę chciał ponownie zdobyć pas mistrzowski i zarzucić go na swoje barki, przed jeszcze większą okazją stał Ronnie West, który był i jest mistrzem wagi lekkiej, gdyby wygrał tamtej nocy zapisałby się na kartach historii federacji będąc jednocześnie podwójnym mistrzem w dwóch innych kategoriach wagowych co niestety nie stało się tego dnia. Przejdźmy teraz do samej walki, która rozbudziła wszystkich ludzi zgromadzonych na trybunach areny. Pierwsza runda przebiegła na korzyść Tomasa, wchodzi pewnie i narzuca swoje tempo, kontroluje pewnie przebieg walki i próbuje zagonić przeciwnika w róg oktagonu. Jednocześnie West wchodzi bardziej statycznie w pojedynek, aczkolwiek agresja rywala nie wpływa diametralnie na rezultat rundy, kilka wymian ciosów - bardziej badanie przeciwnika i jego dyspozycji dnia. Z gongiem rozpoczynającym drugą rundę mogliśmy zobaczyć odwrócenie losów, od początku Ronnie narzuca swoją inicjatywę, silne i szybkie wymiany - spychanie przeciwnika i skracanie dystansu i próba zmniejszenia tlenu Tomasowi - koniec końców runda kończy się z lekką przewagą na korzyść Westa. W trzeciej Ronnie West wchodzi jeszcze silniej, dominuje rywala w każdy możliwy sposób, czy to stójka - parter, czy chociażby rzuty wrestlingowe i techniki grapplingowe. Ostatnie trzydzieści sekund i przeciwnik powoli zaczyna unikać wymian, traci tlen i wygląda na to, że będzie niespodziewane szybkie zakończenie przez KO, gong otwiera szansę i ratuje Tomasa Domino przed porażką. Do czwartej rundy wychodzą obaj z wielkim zmęczeniem, widać już pierwsze ślady walki - krew, rozdarcia na twarzy, mata klatki w większości jest pokryta krwią obu zawodników. Co przyniosła kolejna runda? To kompletne odwrócenie losów i przebiegu walki, Tomas Domino rozpoczął wielką dominację nad przeciwnikiem, zepchnął go i skrócił dystans - rozpoczął wymęczanie Westa, zaś mężczyzna nie miał czasu na wykonywanie swojego game planu i chaotycznie próbował ratować się z pressingu tym samym wynikiem tego było odniesienie kontuzji, jedno wielkie zamieszanie w przerwie pomiędzy 4 i 5 rundą. Ronnie West postanowił szarpać i kłócić się z własnym trenerem, sztabem i lekarzem VFF, którzy odradzali mu wyjście do piątek rundy, Afroamerykanin nie skorzystał z tej opcji i wyszedł kontuzjowany. W międzyczasie całe trybuny dopingowały swojego ulubieńca skandując jego imię i inne hasła próbując podnieść go na duchu i zmotywować do dalszej walki, gdy ten toczył spory w narożniku. Wynikiem tak nieodpowiedzialnego zachowania była wielka przegrana i KO, które powaliło Ronniego na ziemię, runda trwała dosłownie z półtora minuty - zaś ostatecznie wielka dramaturgia wydarzyła się po nokaucie, gdy zespół medyków przez około piętnaście minut zajmował się rannym mężczyzną, ostatecznie wyjechał z oktagonu na deskach i został przetransportowany na badania do szpitala. Przyjrzyjmy się informacjom, które uzyskaliśmy już na jakiś czas po całym evencie. "To ciężkie dla mnie coś tutaj napisać. Nie wyobrażałem sobie tak tego wieczoru. Chcę przeprosić fanów, którzy we mnie wierzą. Odbieram to jako lekcję - wygrywam albo się uczę. Dziś dopiero zobaczyłem jak skończyła się piąta runda. Nie chcę używać żadnych wymówek. Wielu z was zarzuca mi, że to było nieodpowiedzialne podchodzić do piątej rundy. Mam inną mentalność, zawsze walczę do końca. Dziękuje za każde słowa wsparcia, za wszystko. Czuje się już coraz lepiej. Czas odpocząć. Szacunek dla Tomas Domino, Felipe MFFM, Marcus Flaire. Keyarah Burks nie poddawaj się, młody." (https://li.v-rp.pl/posts/50631) "Wielka droga pełna sukcesów, upadków. Gdy myślę o tym chciałbym zatrzymać czas. Co teraz?" (https://li.v-rp.pl/posts/51086) Jak widzimy zawodnik zreflektował się i postanowił przeprosić fanów i sympatyków na swoich social mediach, ciekawe tylko w jaki sposób oni to odebrali, bo patrząc na społeczeństwo jest ono podzielone, ale na pewno ostatnie momenty jego kariery nie budują PR na jego korzyść, wielu zarzuca mu brak odpowiedzialności, wręcz głupotę, zaś druga kocha go za podejście i wolę walki? A po jakiej stronie stawiają go nasi czytelnicy? Zamieśćcie komentarze i sprawdzimy! Dodatkowo zawodnik próbuje pokazać, że nie szuka wymówek komentując w/w zajście, aczkolwiek właśnie to robi postując w ten sposób, chociaż trzeba mu przyznać jedno, że nie wyciszył sprawy i nie zniknął gdzieś na wakacjach odłączając się zupełnie od sociali. Koniec końców przyznał, że kwestia poddania nie wchodziła w grę - dziwi mnie jedynie fakt, że lekarz, który asystował przy narożniku dopuścił go do kolejnej rundy, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Pomimo chęci woli, którą wykazywał jego kontuzja uniemożliwiała mu kontynuowanie pojedynku - właśnie przez tak nieodpowiedzialne zachowania dochodzi później do wielkich tragedii a nawet w wielu przypadkach śmierci, pomimo, że wina nie leży po stronie sportowca, dlaczego? To są emocje, adrenalina - inne odczuwanie bólu, i wiele tego więcej - a decyzyjność co do takich momentów ma lekarz i sędzia główny, czemu nie zareagowali? Też stawiam sobie to pytanie na, które nie znajduję odpowiedzi. Ostatnią ważną kwestią jest to, czy Ronnie West robi sobie przerwę na dłużej? Skoro ma zamiar odpocząć jak sam powiedział to co z pasem mistrzowskim wagi lekkiej, jego potencjalnym rywalem powinien być Kieran Diaz, który sam przegrał swoją walkę w wadze średniej na tej samej gali co West. Obecny ranking prezentuje się w następujący sposób: Oscar Smith: Pierwszym pytaniem oczywiście będzie Twój stan zdrowia, jak się czujesz - na jakim etapie jest rehabilitacja, co dokładnie wydarzyło się i jakiego rodzaju kontuzji nabawiłeś się podczas walki? Ronnie West: Czuje się dużo lepiej, wracam do siebie mimo, że gdy obudziłem się w szpitalu to płakałem jak... - miałem pęknięta kość oczodołu, złamany nos i lekki wstrząs mózgu. Oscar Smith: Chciałbym zapytać Cię, jaką miałeś motywację i czym kierowałeś się wychodząc do piątej rundy z kontuzją, która praktycznie i teoretycznie dyskwalifikowała Cię z kontynuacji pojedynku? Czemu decyzyjny sędzia i lekarz nie przerwał walki? Ronnie West: Chciałem walczyć bo to moja mentalność - nieustępliwość. Nie żałuje tego, nauczyło mnie to czegoś. Nie mam pojęcia, to pytanie do włodarzy VFF i ich lekarzy plus sędziów. Do dziś oglądam highlitshy z tego jak stawiam na swoim i walczę mimo kontuzji, to mentalność wojownika. Ludzie to kochają a ja nie przegrywam, wygrywam albo się uczę. Oscar Smith: Jak wiemy ogłosiłeś przerwę, chcesz odpocząć, ale dzierżysz na swoich barkach pas wagi lekkiej, który musisz obronić - prawdopodobnie z pretendetem Kieran Diaz. Chcesz zwakować pas i to tylko taka rozgrywka czasowa i trzymanie się dalej na fali "mistrza", czy realnie będziesz kontynuował walczenie w owej federacji? Według prowadzącego to wszystko zależy od Ciebie, oni nie mają żadnej informacji, ponieważ pytałem ich na konferencji przed najbliższym wydarzeniem 13 lutego. Ronnie West: Wspominałem wielokrotnie, jak obudzę się i będę miał na to ochotę to po prostu wrócę. Może stanie się to wcześniej niż w VFF w kat. lekkiej Kieran Diaz skopie komuś tyłek i zdobędzie pas, a może nie. To moja waga, siedzę tam na tronie. Oscar Smith: Chciałbyś jeszcze wypowiedzieć jakieś słowa do fanów sportu, którzy stawiali na Ciebie dosłownie i w przenośni? Ronnie West: Kocham was wszystkich, gdy oglądam różne filmy z moim udziałem, gdy nokautuje różnych zawodników i najciekawsze skróty, mam ciary. To mnie motywuje ale teraz czas na odpoczynek. Dzięki Oscar za poświęcony czas i pytania.
- 2 odpowiedzi
