Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'madd swan bloods' .
-
everything you need to know about your clothing; The DRAYprint
Weron opublikował(a) temat w Archiwum projektów zarobkowych
The DRAYprint Na przestrzeni ostatnich dekad styl ubioru wśród różnych grup społecznych drastycznie zmienił się, co doprowadziło do powstania nowych, unikatowych firm odzieżowych. W tym marek, które z czasem zaczęto postrzegać jako ekskluzywne, nie ze względu na jakość materiału, a na marketing, ograniczoną dostępność i kultowy status wśród młodszego pokolenia. Ceny ich ciuchów stały się zaporowe dla większości ludzi z klasy pracującej czy osób dorastających w dzielnicach o niższym dochodzie. Ciuchy za kilkaset dolarów oraz buty, które potrafią kosztować tyle co używane auto rzadko są dostępne dla każdego. Randarious "Drayzo" Pierce szybko zauważył, że zapotrzebowanie na markowe ubrania nie wynika z realnej potrzeby posiadania oryginału, tylko z chęci pokazania się w czymś, co robi wrażenie. Ludzie nie sprawdzają numerów seryjnych, nie analizują szwów, wystarczy że logo jest na swoim miejscu. Wykorzystując te lukę, zaczął od importowania podróbek z Azji, które sam selekcjonował pod kątem jakości. Wyposażając się w hurtową ilość podrabianych ciuchów zaczął uzbrajać się w sprzęt, który umożliwi mu podrabianie paragonów, dokładne przeróbki ciuchów, tak by nie dało się zweryfikować oryginalności produktu. Sprzedaż początkowo rozrastała się wśród znajomych, przez DM-y na social mediach. Jednak szybko okazało się, że zainteresowanie przekracza najbliższy krąg. Drayzo zaczął celować w konkretne środowiska, młodych ludzi z osiedli, znajomych z High School i wszystkich, którzy chcieli wyglądać na bogatych, mimo że zawyżone ceny im na to nie pozwalały. Młode pokolenie, do 25 roku życia okazało się żyłą złota dla Randariousa. Zaczął on nagłaśniać swoją działalność na różnych portalach internetowych, wszędzie zaznaczając swoje niskie ceny. Z czasem zaczął on również sprowadzać produkty, które w oryginalnych sklepach oznaczone były jako wyprzedane, co jeszcze bardziej zwiększyło chęć pozyskania ich przez kupców. -
79th' cKomponents | PRODUCTION OF GHOST GUNS🩸
Axi433 opublikował(a) temat w Archiwum projektów zarobkowych
Ghost guns, czyli broń składana poza jakimkolwiek systemem rejestracji, to coraz większy problem w Stanach Zjednoczonych – zwłaszcza w dużych miastach, gdzie przestępczość z użyciem broni palnej i tak od lat jest na wysokim poziomie. To, co wyróżnia tę broń, to całkowity brak numerów seryjnych i fakt, że powstaje w prywatnych warsztatach, garażach czy wręcz na kuchennym stole. Dla policji i federalnych to poważne wyzwanie, bo takiej broni nie da się łatwo przypisać do właściciela, nie można jej namierzyć ani powiązać z żadną transakcją czy rejestrem. Zjawisko zaczęło narastać na dobre po 2000 roku, kiedy dostęp do części broni palnej – tzw. „80 procentowych” komponentów – stał się banalnie prosty. Chodzi o elementy, które nie są jeszcze w pełni wykończone, więc technicznie nie są traktowane jako broń. To pozwala je legalnie kupować, bez żadnych zezwoleń czy sprawdzania przeszłości kupującego. Wystarczy odrobina wiedzy technicznej, trochę narzędzi i cierpliwości, by w kilka godzin zamienić taki półfabrykat w działający pistolet. W Stanach, szczególnie w takich miastach jak Los Angeles, coraz częściej słyszy się o broni, której nie da się namierzyć. Żadnych numerów seryjnych, żadnej rejestracji, żadnych papierów. Po prostu: ktoś ją sobie składa w domu i ma gotowego Glocka czy AR-15, który nie istnieje w żadnej bazie danych. To właśnie są ghost guns – broń widmo. Cała zajawka na to zaczęła się, jak ludzie zorientowali się, że można legalnie kupić prawie gotowe części – tzw. "80% lower receivers". To elementy, które nie są jeszcze dokończone, więc prawo nie traktuje ich jako broni. Można je zamówić przez internet bez żadnych zezwoleń. Do tego parę narzędzi, jakiś filmik z YouTube'a i masz broń, która wygląda i działa tak samo jak ta z fabryki. A potem do gry weszły drukarki 3D. I wszystko poszło jeszcze szybciej. Teraz nawet nie musisz mieć obrabiarki – wystarczy ściągnąć gotowy projekt z neta, wrzucić go do drukarki i wydrukować sobie szkielet pistoletu. Do tego kilka gotowych części – spust, lufa, magazynek – i jesteś gotowy. Nikt nie wie, że ją masz, nikt Cię nie sprawdza, nikt tego nie kontroluje. Dodatkowego rozpędu całej sytuacji nadał rozwój technologii – głównie drukarek 3D i małych frezarek CNC. Kiedyś składanie broni wymagało specjalistycznego sprzętu, dziś wystarczy parę tutoriali z internetu, darmowy plik CAD i można sobie wydrukować szkielet Glocka w mieszkaniu. Całość jest szybka, tania i co najważniejsze – całkowicie poza kontrolą jakiejkolwiek instytucji. Ghost guns szybko zyskały popularność w środowiskach przestępczych. Dla kogoś, kto nie może legalnie posiadać broni – bo jest karany albo ma zakaz sądowy – to idealne rozwiązanie. Nic dziwnego, że takie konstrukcje coraz częściej trafiają na miejsca przestępstw. I chociaż oficjalnie wiele z nich jest wykrywanych przy kontrolach, to zdecydowana większość nadal krąży po ulicach bez żadnego śladu. Ten rosnący problem doprowadził do sporej debaty wśród polityków i organów ścigania. Na stole pojawiły się pomysły zaostrzenia przepisów – m.in. obowiązkowe rejestrowanie komponentów albo wprowadzenie limitów sprzedaży. Ale sprawa nie jest prosta, bo z drugiej strony są ludzie, którzy traktują składanie broni jako element wolności obywatelskiej – powiązany z prawem do obrony własnej i nieufnością wobec państwowej kontroli. To środowisko kultury DIY, które uczy się, wymienia wiedzą i coraz bardziej się profesjonalizuje. Dla zwykłych ludzi, którzy boją się o bezpieczeństwo albo nie chcą mieć nic wspólnego z państwową kontrolą – okej, może to i jest forma „wolności”. Ale w praktyce najczęściej sięgają po to przestępcy. Ktoś ma zakaz posiadania broni? Nie ma problemu. Ktoś nie chce zostawiać śladów po napadzie czy strzelaninie? Proszę bardzo. Ghost guny są tanie, łatwe do zdobycia i całkowicie anonimowe. I właśnie dlatego coraz częściej pojawiają się przy przestępstwach – od ulicznych porachunków po brutalne strzelaniny. Policja i władze federalne biją na alarm. Coraz więcej broni przechwytywanej na ulicach to właśnie ghost guns. Problem w tym, że nie bardzo wiadomo, co z tym zrobić. Z jednej strony są ci, którzy mówią, że trzeba zaostrzyć przepisy, zakazać sprzedaży części, wymusić ich znakowanie. Z drugiej – jest spora grupa ludzi, którzy bronią prawa do samodzielnego składania broni. Dla nich to nie przestępstwo, tylko prawo do obrony, do prywatności, do wolności. A internet pełen jest forów, grup i tutoriali, które uczą, jak to robić. Do tego technologia cały czas idzie do przodu. Dziś można drukować z dużo mocniejszych materiałów niż kiedyś. Ghost guns nie są już jakimiś prowizorkami – często są lepiej zrobione niż niektóre legalne modele. Niektóre mają modyfikacje, które w normalnej sprzedaży byłyby nielegalne – jak brak zabezpieczeń, tryb ognia ciągłego czy customowe magazynki. Rozwój technologii też nie pomaga w rozwiązaniu tego problemu. Nowe materiały, które są wytrzymałe jak metal, lepsze projekty i coraz tańszy sprzęt tylko ułatwiają produkcję. Ghost guns nie znikną z dnia na dzień. Wręcz przeciwnie – im trudniej będzie kupić legalną broń, tym więcej osób sięgnie po tę drogę. I to właśnie dlatego walka z tym zjawiskiem wymaga znacznie więcej niż tylko zmian w prawie – potrzebna jest szersza reakcja, zarówno technologiczna, jak i społeczna. I to właśnie sprawia, że temat ghost guns to nie chwilowa moda, tylko coś, co zostanie z nami na dłużej. Bo skoro ktoś może mieć broń bez wychodzenia z domu, bez licencji, bez pytania kogokolwiek o zgodę – to wielu ludzi po to sięgnie. Niezależnie od tego, czy są kryminalistami, czy po prostu chcą mieć coś „na wszelki wypadek”. Władze próbują to ogarnąć, ale tak naprawdę zawsze będą dwa kroki z tyłu. Ghost guns to już nie tylko sprzęt – to cały ruch, mentalność, styl życia. A dopóki technologia będzie tania i dostępna, ta broń będzie się pojawiać – na ulicach, w gangach, w rękach tych, którzy chcą pozostać niewidzialni. Temat Ghost Guns odcisnął swoje piętno w półświatku przestępczym co poskutkowało tym, że nawet okoliczne grupy i gangi zaczęły bawić się w produkcje takowych broni - bangerzy Madd Swan Bloods wyszli przed szereg dowiadując się na własną rękę przydatnych informacji o tym jak działa cala otoczka wokół rusznikarzy i broni 3D, przez wiele czasu czarnuchy z projektów śledzili wieści, artykuły i przydatne strony pochłaniając wiedzę. Z pomocą zdobytych wiadomości postanowili wynająć garaż i spróbować swoich umiejętności w tworzeniu duchowych broni.
