Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

045. Wywiad uzupełniający z Aron'em Kovacs'em. - Byłym przyjacielu i perkusiście zespołu The Rearview Lovers.


MaryMaddie

Rekomendowane odpowiedzi

uB2MVt8.png

Written by Clara Marigold - DAILY GLOBE 07/06/2025  


 KFvcNcQ.png




Wywiad na żywo, powstały na skutek opublikowanego nieco wcześniej artykułu, opisującego zespół muzyczny "The Rearview Lovers".  Osoba, którą gościłam, była jednocześnie założycielem omawianych "Kochanków", jak i również jednym z głównych przeciwników kariery muzycznej Nicholasa Harmona. Z racji na niedawne wydarzenia, których skutkiem czego zaproszony gość walczył o życie w szpitalu, swój głos w poruszonym temacie, z własnej inicjatywy wyraził dopiero po powrocie do zwykłej codzienności. Podczas audycji na żywo, zaproszony uczestnik rozmowy nie stronił od negatywnych komentarzy, w tym nie powstrzymywał się od wybitnie ciężkich zarzutów, wycelowanych w stronę wokalisty zespołu. Zachęcam Państwa, do zapoznania się z poniższą transkrypcją wywiadu, włącznie z odpowiedzią Nicholasa Harmona.






 

 

Transkrypcja audycji na żywo:

Spoiler

Jest środa, wybiła godzina 21:04. Zapraszamy na lekko spóźnioną, zapowiadaną audycję radiową z udziałem zaproszonego gościa, którą przedstawi i poprowadzi Clara Marigold. Oddajemy głos do studia.

Clara Marigold:

Dobry wieczór państwu, ze mną w studiu były perkusista zespołu The Rearview Lovers, oraz z tego co przypuszczam, były gitarzysta Social Therapy, Aron Kovacs. Witam serdecznie, bardzo mi miło.

Aron Kovacs:
Hey, hey, witam was wszystkich, którzy nas teraz słuchają. Bardzo mi miło, że mogłem w końcu się pojawić tutaj, u Clary.

Clara Marigold:
Mi również bardzo miło, że wreszcie udało nam się spotkać. - Tak jak wspominałam w artykule, odnoszącym się do przeszłości i wydarzeń, związanych z zespołem The Rearview Lovers, planowałam zaprosić Cię na rozmowę, jeszcze przed opublikowaniem mojej pracy. Niemniej, przykre wydarzenia pokrzyżowały moje plany. - Opowiedz, proszę.. Jak się dziś czujesz? Jak powszechnie wiadomo, walczyłeś o życie na oddziale intensywnej terapii. 

Aron Kovacs:
Tak, tak, jestem po ciężkiej operacji. Na szczęście trafiłem na cudownych lekarzy, którzy wprost mówiąc uratowali mi życie. Na dziś dzień czuje się dużo lepiej. Do stanu sprzed ataku jeszcze wiele brakuje, ale póki co wszystko jest na bardzo dobrej drodze.

Clara Marigold:
Całe szczęście, że służba zdrowia stanęła na wysokości zadania. - Opowiedz proszę, jak to wyglądało z Twojej perspektywy. - W twoim odczuciu, ten incydent mógł przypominać zaplanowane działanie, czy też wdarł się efekt swoistej spontaniczności, która przerodziła się w grozę?

Aron Kovacs:
To z pewnością nie było planowane. Po prostu kilku mężczyzn rozpoczęło bójkę w trakcie imprezy, a ja chcąc jakkolwiek uspokoić sprawę, stałem się ofiarą. Nie sądziłem mimo wszystko, że sprawy mogą posunąć się aż tak daleko. Na szczęście na miejscu było wiele osób, które szybko zareagowały w sprawie poszkodowanych, bo niestety nie byłem jedynym - i służby mogły przyjechać bardzo szybko. Zakładam, że gdyby minęło choćby jeszcze pare minut, wszystko mogłoby zakończyć się dużo gorzej. 

Clara Marigold:
Całe szczęście, skończyło się chociaż w ten dotkliwy, niemniej najłagodniejszy możliwy sposób. - Podróżując i odwiedzając kluby, czy w niektórych przypadkach, nawet lokale gastronomiczne, nie sposób nie natknąć się na bramki bezpieczeństwa. - Jak to się ma w przypadku Distortion, tamtego wieczoru?

Aron Kovacs:
Nie było bramek, ponieważ dotychczas akurat podczas imprez nic złego się nie działo, a zwłaszcza aż tak złego. Teraz natomiast wiem, że te bramki będą wymagane. Była ochrona, ale najwyraźniej będę musiał zadbać o więcej zabezpieczeń.

Clara Marigold:
Warto uczyć się na błędach i czerpać z nich cenne lekcje. - Zostawmy już ten temat i przejdźmy dalej, do zdaje się, najciekawszego fragmentu naszej rozmowy, czyli skupmy się na Twojej karierze, twojej przeszłości i historii, której nie było Ci dane opowiedzieć przed publikacją mojego artykułu.
Na ramach mojego researchu, dowiedziałam się, że współtworzyłeś zespół The Rearview Lovers. - Byłbyś skłonny nieco o tym opowiedzieć? Czym się wtedy kierowałeś, kiedy wspólnie z Nicholasem rozmyślaliście o Waszej przyszłości? Jak to wyglądało z Twojej perspektywy?

Aron Kovacs:
Och, z Nicholasem znam się od naprawdę wielu lat i od początku naszej znajomości, coś sobie graliśmy. Pomysł na branie tego na poważniej,  stał się rzeczywisty, dopiero w momencie w którym oboje znaleźliśmy się w Los Santos. Oboje chcieliśmy, by ta muzyka mogła dotrzeć do szerszego grona, a to miasto dało nam takie możliwości. Dało nam poznać odpowiednie ku temu osoby. Z biegiem czasu niestety, bądź stety, cały nasz zespół zdążył się zmienić. Głównie właśnie ja i Nicholas. Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek rozmawiali na temat tego, co będzie co będzie gdy wejdziemy na kolejne etapy tej przygody, bo nie spodziewaliśmy się - a przynajmniej ja - że zostaniemy tak dobrze odebrani przez ludzi. Może to, że nie myśleliśmy, bądź nie myślałem o tym też sprawiło problem, jeden z wielu, który doprowadził do tego, że już w zespole nie jestem.

Clara Marigold:
Chciałabym się jeszcze na moment zatrzymać, przy samych początkach waszej kariery scenicznej. - W moim artykule można przeczytać, że konceptem istnienia The Rearview Lovers, nie było pojęcie przynależności do danego gatunku muzyki. Bariera danego nurtu, nie miała dla Was żadnego znaczenia. Zdawać by się mogło, a przynajmniej mi się tak wydaje, że pojęcie waszej niezależności gatunkowej, mogło wytworzyć się na ramach kompromisu, związanego z osobistymi preferencjami muzycznymi. Czy dobrze to interpretuje? Czy jednak te lekkie nutki cięższego brzmienia, nie pojawiały się celowo?

Aron Kovacs:
Ja zawsze lubowałem się w mocniejszych brzmieniach. Nicholas wolał spokojniej, aczkolwiek często też lubił przełamać ten spokój. Natomiast nie wyglądało to tak, że cięższe brzmienia wywodziły się z czyichś preferencji. Każdą z piosenek tworzyliśmy razem, i nikt od nikogo nie wymagał, że akurat ta czy tamta piosenka będzie heavy metalem, gdy reszta to rock, czy pop. Każdy z nas wkładał w brzmienia swoją cegiełkę, czy to właśnie czegoś cięższego, czy nie. Przy każdym projekcie staraliśmy się mimo wszystko zachować spójność. Fakt, że po odejściu poszedłem w inny gatunek, nie oznacza tego, że Loversi od początku nazwali swoją muzykę niezależną przez preferencje któregokolwiek z członków. Nie oznacza to też, że odszedłem, bo muzyka nie była dla mnie wystarczająco ciężka, mimo, że takie opinie też słyszałem.

Clara Marigold:
Przyczyn mogło być wiele, o których z chęcią posłucham. Jednakże zachowajmy porządek chronologiczny i przejdźmy do imprezy, która w odczuciu osoby trzeciej, mogła być zapoczątkowaniem późniejszego rozłamu.. - Impreza u "Kochanków" i zaproszony na nią zespół "As They Dream". 
Bazując na rozmowie z Yadirą Gwon, doszło do niecnego knowania z udziałem Twoim i jej, gdzieś w zacisznym kącie lokalu.. - Powiedz, jak to wyglądało z Twojej perspektywy? Byłeś w tamtym momencie namawiany do odejścia? Czy jednak już wcześniej wahałeś się przed opuszczeniem chłopaków, ponieważ wewnątrz waszej grupy działo się coś, co być może nie ujrzało światła dziennego, a grało kluczową rolę w podjęciu przez Ciebie decyzji?


Aron Kovacs:
Nie przypominam sobie żadnych poważniejszych konfliktów z chłopakami przed rozmową z Yadirą. Co prawda, było wiele momentów, w których miałem lekkie wątpliwości co do zespołu, a akurat Yadira i z resztą całe As They Dream, było osobami z którymi na ten temat rozmawiałem. Ale jak mówię, w tamtym czasie były to tylko chwilowe wątpliwości, bo jestem typem człowieka który wiecznie ma jakieś wątpliwości. Raczej nic z tamtego akurat okresu, nie wpłynęło na moje późniejsze decyzje i z pewnością nie było tak, jak Yadira ujęła to w wywiadzie, że "nienawidziłem Nicholasa".
I odpowiadając na pytanie, czy byłem namawiany do odejścia - to nie. W akurat tamtym momencie w pokoju z Yadirą, nie byłem namawiany, ale kilka wcześniejszych lub późniejszych rozmów z innymi osobami na ten temat - myślę, że mógłbym nazwać namawianiem. 

Clara Marigold:
Jaki był zatem twój obecny stosunek do chłopaków z Rearview Lovers? - Czy po tym czasie, jesteś wstanie spojrzeć przed siebie i stwierdzić, że kroki które poczyniłeś, nie w każdym przypadku były słuszne? Gdybyś mógł cofnąć czas, postąpiłbyś inaczej w jakimkolwiek przypadku? 

Aron Kovacs:
Aktualnie nie mam kontaktu z żadnym z chłopaków. Z Jonasem - taką mam przynajmniej nadzieję - nie nienawidzimy się. Na ten moment jesteśmy po prostu sobie obojętni. Natomiast do Nicholasa podchodzę dużo sceptyczniej. Nie znaczy to, że przy pierwszej lepszej okazji rzuce się na niego z pięściami, ale jednocześnie nie podejdę się do niego przywitać. Moje drogi akurat z Gracie nigdy się nie skrzyżowały, więc na jej temat nic nie powiem. A czy postąpiłbym inaczej? Myślę, że nie. Uważam, że podjąłem słuszną dla siebie decyzję odchodząc z zespołu. W końcu i tak by się to stało.

Clara Marigold:
Czy zechcesz przedstawić nam nieco szerszy obraz sytuacji, dzięki której lepiej zrozumiemy ten konflikt między Tobą, a Nicholasem? Od czego właściwie zaczął się wasz spór i czego dokładnie dotyczył? Jeżeli miałabym stawiać własne tezy, tak wykluczam konflikt sprowokowany przez niezgodności w strategii prowadzenia zespołu. - Byliście i pozostaliście z tego co rozumiem, twórcami niezależnymi. Dlatego też nurtuje mnie ta kwestia i z chęcią posłucham, co tak właściwie było tym zapalnikiem, który wzniecił wybuch wrogości, między Tobą a Nicholasem.

Aron Kovacs:
Muzyka nigdy nie była przyczyną konfliktu, to prawda. Zaczęliśmy się sprzeczać już gdy zyskiwaliśmy większą popularność, ponieważ czułem, że Nicholas ustawiał większość rzeczy pod siebie, nie specjalnie zważając na zdanie reszty członków. To zdecydowanie rozpoczęło wszystkie spory. Później zaczęło się pojawiać to, o czym wspomniała już Yadira, przeróżne teksty i nie tylko, które kierował do płci pięknej. W tej kwestii nie mam zamiaru go ani bronić, ani jeszcze bardziej oskarżać. Ogólnie mówiąc, stosunek Nicholasa zmienił się na każdej płaszczyźnie, co odbiło się na mojej opinii na jego temat, a później doprowadziło do odejścia. Mieliśmy kilka rozmów na te tematy. Chwilami pod względami o których mówiłem, było lepiej, a potem to wszystko wracało lub pojawiały się nowe rzeczy i wszystko się zbierało.

Clara Marigold:
Rozumiem. Cóż, sukces w karierze potrafi dodać skrzydeł osobie, która zaczynała od zera i realizując swój cel, zdołała zyskać swój urywek szczęścia. - Twoje słowa potwierdzają pare z wymienionych kwestii, poruszonych podczas mojej rozmowy z Yadirą Gwon, niemniej.. - Sprawa z tym.. ustawianiem "rzeczy" pod siebie. - Jak rozumiem, chodzi o wywiady? Stawianie siebie w roli lidera zespołu? Czy też chodzić może o coś więcej? Kontakt z wielbicielami? Na krótko jeszcze dodam, że wspominane teksty w stosunku do płci przeciwnej.. - Cóż, nie chcę wchodzić w rolę obrończyni Nicholasa, lecz w dzisiejszych czasach, możemy śmiało stwierdzić, że niejeden artysta popełnił o wiele cięższe przewinienia, w stosunku do swoich fanek, bądź fanów. W tym akurat przypadku, moim skromnym zdaniem, jeżeli w grę wchodzi poważne przewinienie, a za nim kryje się kierowanie sprawy do sądu, wtedy można mówić o poważnym ciosie wizerunkowym. I to warto nagłaśniać, z całą stanowczością. Reszta sytuacji, w moim odczuciu może być zabarwiana, w dużej mierze przesadzonymi, lub wyssanymi z palca plotkami. Zwłaszcza ukierunkowanej ze strony niesprzyjającej danemu artyście, czy zespołowi.

Aron Kovacs:
Uważam, że nie ma co porównywać tutaj przewinień. Jest szerokie grono kobiet, które doświadczyły "catcallingu" ze strony Nicholasa, mimo że on nazywał to zwykłymi komplementami. Z wieloma z nich rozmawiałem, i wiem że znacznie większa ich część czuła się po prostu po tym niekomfortowo. Sam byłem świadkiem wielu tych sytuacji, i widziałem reakcje wszystkich osób. I jest rzecz, której chciałem nie wyciągać, ale może jednak akurat powinienem. Były przypadki, w których na samej mowie się nie kończyło, i na tym tą kwestię pozostawie. Mimo, że w dzisiejszych czasach jest to niestety na porządku dziennym, i często również wśród artystów, nadal jest to złe, bo szacunek do kobiet jest po prostu czymś wymaganym - ba, zwłaszcza jeśli tworzy się muzykę o miłości. Nie reagowałbym na to w ten sposób, gdyby faktycznie były to zwykłe komplementy i na tym by się to kończyło, ale niestety nie byłe to zwykłe komplementy i nie tylko do swoich fanek, lecz również w pracy, stojąc za barem, do losowych klientek. Nicholas nawet w związku nie bał się flirtować z innymi kobietami, ale w to nie będę się wgłębiał. Gdy byłem jeszcze w zespole patrzyłem na to nieco inaczej, ale z biegiem czasu uważam to po prostu za obrzydliwe. Wracając do "ustawiania rzeczy pod siebie" - w tej kwestii rozchodziło się o koncerty, muzykę, generalnie całą naszą karierę. Mieliśmy krótką aferę, o częstotliwość koncertów i wtedy zauważyłem jego chęć "liderowania" w sprawach zespołowych, bo wiele razy mówiliśmy Nicholasowi, że gramy zbyt często, a to tylko jedna z wielu kwestii w akurat tej sprawie.

Clara Marigold:
To bardzo ciekawe, co przed chwilą powiedziałeś Aronie. - Przewinienia o podłożu seksualnym, potrafią być w większości przypadków bardzo dotkliwe, zwłaszcza dla kariery zawodowego artysty, polityka, czy sportowca. Czy wraz z twoimi słowami, szły jakiekolwiek, konkretne działania prawne? Biorąc pod uwagę Twoją świadomość, co do złych zachowań, przekraczających granice smaku i nietykalności osób trzecich, zachęcałeś, bądź wstawiałeś się za krzywdzonymi, niewinnymi osobami? Czy obrałeś raczej strategię biernego widza?

Aron Kovacs:
Będąc jeszcze w zespole, widząc co się dzieje, miałem przyćmione oczy w tej kwestii, bo uważałem Nicholasa za przyjaciela a on zawsze zdołał daną sprawę w jakiś sposób mi wytłumaczyć. W związku z tym wówczas nie reagowałem, czego aktualnie gorzko żałuję. Zacząłem reagować w momencie gdy zaczęły się nasze sprzeczki, a osoby trzecie w postaci osób bardzo mi bliskich otworzyły mi oczy na tę sprawę, bo okazały się być również osobami z którymi Nicholas miał tego typu epizody. Nie podjąłem żadnych kroków prawnych, być może dlatego, że po prostu się bałem, nadal miałem w głowie że to kiedyś był mój przyjaciel, ale nie chodzi o to że powinienem się teraz tłumaczyć. Powinienem był reagować inaczej, niż reagowałem. I też na początku tego, jego wytłumaczenia gdy był winiony, na tyle do mnie trafiały, że sam przestałem widzieć problem.

Clara Marigold:
Muszę przyznać, że nie wiem, jak odpowiednio sformułowane tłumaczenie musiałoby wyglądać, aby mój przyjaciel na moich oczach, mógł skutecznie wytłumaczyć mi i przekonać mnie, że akty wykraczające poza cywilizowaną normę względem osób trzecich i to w dodatku kobiet, są w swoim zamyśle działaniem podyktowanym w tylko i wyłącznie, dobrej wierze. - Dodatkowo, interpretując Twoje słowa, to osoby które zaznały nieprzyjemnych doświadczeń z jego udziałem, musiały być jeszcze mocniej przekonane, co do racjonalności jego działań, skoro same nie zadzwoniły po odpowiednie służby, a sam artysta chodzi na wolności bez.. tak przypuszczam, żadnych zarzutów i spraw sądowych w tle. - Pozostawię to w geście indywidualnej interpretacji, dla naszych słuchaczy i bliskiego otoczenia Nicholasa.
Powoli zbliżamy się do końca naszej rozmowy. - Aronie, jeżeli wyrażasz chęć, to zachęcam, żebyś wykorzystał ostatnią część naszej audycji, by przekazać od siebie, kilka słów skierowanych w wybranym przez Ciebie kierunku.
Może chciałbyś coś przekazać Nicholasowi, albo Jonasowi, teraz, na żywo?

Aron Kovacs:
Kończąc jeszcze tą sprawę - miałem dowody, miałem świadków - których z resztą mam nadal, ale nie zadziałałem wystarczająco w pore. Co do tego co chciałbym przekazać od siebie - powodzenia, dla Jonasa. I upewnić słuchaczy że moja kariera nie skończyła się w zespole, jeżeli niektórzy tak myślą bo album jest w drodze. Słowami zakończenia, chce pozdrowić Aimee Levine, siostry Nightbourne, Cassiusa i moją cudowną narzeczoną. I szanujmy kobiety, ogólnie szanujmy wszystkich. Z mojej strony tyle, bardzo dziękuję za tą rozmowę, a słuchaczom - za wysłuchanie.

Clara Marigold:
Szanujmy każdą płeć, niezależnie od sytuacji, pory dnia, czy sławy, jaką posiadamy. A w razie niebezpieczeństwa, bądźmy stanowczy i nie ignorujmy cierpienia drugiego człowieka. - Serdecznie ci dziękuje Aronie, tym samym kończymy audycję i wywiad uzupełniający. Dziękuje państwu za uwagę, moim i Państwa gościem, był Aron Kovacs. Wszechstronnie uzdolniony muzyk, były perkusista zespołu The Rearview Lovers. - Życzę państwu spokojnej nocy i do usłyszenia.








 

Sugerując się treścią wywiadu, przed naszymi oczami rodzi się jeszcze więcej pytań.
Dlaczego tak poważne przewinienia, były przez świadka wydarzeń ignorowane? Czy przyjaźń to usprawiedliwiona i uzasadniona przyczyna bierności w przypadku kiedy nasz przyjaciel robi krzywdę drugiej osobie? 
Czy za każdym z argumentów, stać może faktyczny i niepodważalny dowód, który potwierdzi słowa zarówno Yadiry Gwon, jak i Arona Kovacs'a?
 



Krótko po zakończeniu audycji, skontaktował się ze mną atakowany przez byłego przyjaciela, Nicholas Harmon. Artysta poprosił mnie, abym w ramach odpowiedzi na tezy stawiane podczas audycji, dołączyła nagranie audio, odpowiadające na bądź, co bądź poważne oskarżenia, które nawet nie potwierdzone, mogłyby w formie plotek zaszkodzić jego karierze. Z racji na charakter stawianych zarzutów, włącznie z prawem do obrony swojego dobrego imienia, zgodziłam się z nim spotkać i nagrać jego osobistą odpowiedź. Zachęcam Państwa do zapoznania się z nią, w materiale poniżej.

Zapis audio:

Spoiler

Nicholas Harmon:
Przede wszystkim chce podziękować Clarze za możliwość tej wypowiedzi - zależy mi na niej bardzo. Nie będę owijał, nie będe przedłużał. Chce jasno odnieść się do tego co usłyszałem. Nie ustawiałem rzeczy pod siebie, trzeba zrozumieć, że w kreowaniu grupy muzycznej jest coś takiego jak ciężkie buty bycia band leaderem. Ktoś musi w nie wejść i podejmować niektóre decyzje. Tych większych oczywiście.. Nigdy nie podjąłbym bez zdania całego zespołu. Chętnie usłyszałbym kiedyś od Arona, jakie to rzeczy ustawiałem pod siebie, bo konkretów zbytnio nie podał..

Catcalling to dosyć duże słowo wypowiedziane przez Arona. Nie wiem czy do końca zdaję sobie sprawę z jego definicji - to poważne zarzuty, zwłaszcza przy tym kiedy mówi się "o czymś więcej" niż tylko słowa. Kiedy rzuca się na lewo i prawo takimi oskarżeniami bez wskazywania dokładnych zachowań to wygląda bardziej jak lincz, niż próba uzyskania jakiejkolwiek sprawiedliwości. Ktoś kto podejmuje się takich obrzydliwych czynów powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. A dlaczego nie został? Bo to zwykła fikcja. Brzmi to mocno jakby ktoś mu to słowo podsunął i tez taką mam nadzieję.

Komplementy, komplementy z moich ust padały wobec kobiet czy też mężczyzn, wychwalanie kogoś stroju, włosów czy też charakteru to normalna rzecz w naszej kulturze. Olbrzymie się zdziwiłem, że poszedł z tym nawet dalej, mówiąc o przypadkach, w których na komplementach nie tylko się kończyło, cokolwiek to znaczy.
Samemu nie wiem w sumie.. Jak to przyjąć? To, że objąłem kogoś na przywitanie czy położyłem dłoń na kogoś ramieniu? Tak samo chciałbym usłyszeć konkretny przypadek kiedy nie tylko na komplemencie się kończyło - to bardzo duży przestrzał możliwości, dający różne sugestie dla mózgu.

Odniosę się też do wątku Distrotion - kiedy tam pracowałem to nigdy nie dostałem w twarz, nikt mnie nie zwyzywał, nikt nie powiedział, że czuje się nie komfortowo.. Nagle powiesz Aron, że dostawałeś na mnie skargi - To już teraz Ciebie spytam. Czemu mnie nie zwolniłeś? Czemu nie wziąłeś mnie na bok, powiedziałeś hej Nicholas, nie podoba mi się to co mówisz, ogranicz to, nie rób tego. Jak dla mnie? To co mówisz, to jakich słów używasz.. Nigdy nie byłbym w stanie żyć z taką osobą pod jednym dachem, robić razem muzykę i różne rzeczy razem. Opisujesz potwora, straszne zachowania. Tłumaczysz się brakiem podjęcia jakichkolwiek ruchów przez zaślepienie spowodowane byciem moich przyjacielem na tamten moment, ale czy na prawdę bycie przyjacielem powinno zasłaniać wzrok przed takimi rzeczami? NIE. Na moim miejscu, żyjąc z kimś takim, z osobą którą opisujesz, nigdy nie trzymałbym się jej blisko, natychmiast zerwał znajomość..

I w sumie przyjaciel, mówimy tak o przyjacielu.. Czy w prawdziwym świetle na pewno nimi byliśmy? Po twoich wypowiedziach wnoskuje, że odczuwałeś do mnie niechęć od dawnego czasu, potrafiłeś obgadywać mnie za plecami, mówić źle o moich ruchach, ale nigdy nie stanąć mi w twarz i powiedzieć, że coś Ci się nie podoba albo działam wbrew twoim wartością. Nie - nigdy tego nie zrobiłeś.

I jeszcze raz.. Ustawiam rzeczy pod siebie? Ustawiam rzeczy pod zespół, robiąc najlepsze dla niego w moich oczach decyzje. The Rearview Lovers to projekt, który zrodził się w mojej głowie, żeby go REALIZOWAĆ. Potrzebowałem do niego idealnych muzyków, których udało mi się znaleźć, ale po czasie.. Po czasie trzeba liczyć się z tym, że czas pokazał - hej, coś tutaj nie pasuje, dochodzi do spięć. To normalne, kolejność rozwoju. Jeszcze raz przypomnę, zespół to CZTERY osoby, ale żeby to funkcjonowało.. Ktoś musi wejść w te brudne buty zwane bandleader.

Co doprowadziło do odejścia Arona? W większości był to sam ON. Najbardziej napierał na rozstanie naszego zespołu w chwiejnych chwilach. A gwódź do trumny? Kiedy najpierw klepałeś Jonasa po plecach, kiedy się rozstał ze swoją ówczesną dziewczyną i mówiłeś o lepszej przyszłości czy też dawałeś mu słowa nadziei, że może do siebie wrócą, a finalnie.. Chwile potem sam wszedłeś z nią relację, z byłą dziewczyną swojego bliskiego przyjaciela, po której rozstaniu mocno cierpiał. Wbiłeś mu istny sztylet w plecy - nigdy nie połączyłbym was dwóch znowu, noc kiedy powiedziałeś mu o tym, zmienił go na zawsze. Stracił zaufanie do ludzi przez takie zachowania. 
Na końcu jeszcze dodam od siebie, hej Aron.. Też mam dowody i też mam świadków! Nadal ich mam! I co teraz? Twoje słowa są puste. Gratulacje promocji swojej nadchodzącej płyty w cieniu takich bestialskich słów. Nie zapomnij o promowaniu swoich scyzoryków przy okazji następnego wywiadu.

Clara Marigold:
Parafrazując słowa wypowiedziane w audycji na żywo, której gościem był Aron Kovacs, pragnę jedynie dodać od siebie parę istotnych kwestii, których etyka i cywilizowane podejście do życia, nakazuje przestrzegać w codziennym życiu.

Jeżeli ktokolwiek, kiedykolwiek był, bądź jest świadkiem poważnego przestępstwa, związanego z naruszeniem wolności osobistej, zwłaszcza o podłożu seksualnym, należy ów proceder nagłaśniać, wszelkimi możliwymi sposobami. Jako osoba, podchodząca do tej sprawy w sposób neutralny, stroniąc od stawania po którejkolwiek ze stron, zachęcam i nalegam, aby w przypadku, kiedy jesteśmy świadkiem, bądź ofiarą przestępstwa, powinniśmy działać w sposób stanowczy. - Jeżeli chodzi o zarzuty względem Nicholasa Harmona dziwi mnie to, iż Aron, będąc poniekąd świadkiem naocznym i mającym kontakt z rzekomymi ofiarami "napaści", przez tak odległy okres czasu, nie podjął stosownych kroków. Zwłaszcza, kiedy jak się okazuje, Yadira Gwon która otwarcie pała nienawiścią do Nicholasa, w przenośni stała u jego boku.

Nicholas Harmon:
Zgadzam się w tym pełni. Nie powinniśmy siedzieć cicho, gdy jesteśmy świadkami takich procederów. Takie sprawy nie mają pozostać obojętnie i uciszane tylko zgłaszane.
Claro, każdy z nas ma nie tylko moralny, ale też ten obywatelski obowiązek reagowania na przejawy przemocy i naruszenia cielesności. Milczenie to inaczej ciche przyzwolenie - nie możemy na to pozwolić NIGDY. Cisza tylko sprzyja sprawcom. Nie odwracajcie wzroku, reagujcie, wspierajcie i edukujcie. Bo tylko tak realnie możemy cokolwiek zmienić.

Clara Marigold:
Czy pragniesz dodać coś jeszcze?


Nicholas Harmon:
Jeśli brak jest pytań - tyle ode mnie - szanujcie nawet osoby, za którymi nie przepadacie - to też ludzie, żyjemy na jednej planecie.

Clara Marigold:
Zapis tej rozmowy dołączony jest do transkrypcji audycji na żywo, ponieważ natura zarzutów, jakie padły podczas mojej rozmowy z byłym członkiem zespołu, Aronem Kovacsem, były w moim mniemaniu stosownie krzywdzące wobec artysty, który ma prawo bronić swojego nazwiska i reputacji, jako znany artysta na scenie muzycznej. Z inicjatywy Nicholasa Harmona powstał ten zapis, abyście mogli Państwo, zapoznać się z jego świeżym komentarzem, dotyczącym odbytej na dniach, audycji na żywo.

Jest mi niezmiernie miło podziękować Państwu za ciepły odbiór mojej pierwszej części pracy, opisującej zespół The Rearview Lovers
Druga jej część, miała za zadanie uzupełnić brakujące wypowiedzi jednego z byłych założycieli, oraz wieloletniego przyjaciela, którego los zadecydował o odseparowaniu, od pozostałych członków Loversów. 
Mam nadzieje, że pomimo faktu, jakoby czas nieco przygasił burzliwą historię, przybliżyłam Państwu w szerszym spektrum, głównych aktorów owej historii. Zachęcam do własnej interpretacji wypowiedzianych słów przez zaproszonych przeze mnie gości, tym samym własnej oceny całości sytuacji. Pomimo burzliwych fragmentów historii, wierzę, że rozłam między dwoma obozami, złączy piękno muzyki i jej treść śpiewana w klubach i na koncertach. 

Życzę miłego dnia, bądź wieczoru i dziękuje za poświęcony czas.
Clara Marigold. 


 

Rm94TW7.jpeg

Edytowane przez MaryMaddie
Lori, Misty, Ozianin i 8 innych lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Aurelia Moore jest obrzydzona faktem, że Harmon dalej próbuje wmawiać ludziom, że nie ma dowodu = nie było sprawy. Śmieszy ją patologiczne kłamanie mężczyzny, przybierając sobie historyjki pod to, by było korzystniejsze dla niego, tuszując prawdę w pewnych momentach. Abstrachując, AURA uważa, że Aron trochę złą formę wypowiedzi przybrał, ale wie, że nie zawsze się da kontrolować na bieżąco wypowiadane takie słowa.**

MaryMaddie lubi to

.・。.・゜✭・.・✫・゜・。. .・。.・゜✭・.・✫・゜・。. .・。.・゜✭・.・✫・゜・。. .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.  ・。. .・。.・゜✭・.・✫・゜・。. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Zara wspiera Arona, chociaż nie rozumie życia starymi dramami i rozpowszechniania ich na taką skalę. Ciężko zastanawia się nad tym, czym tak naprawdę jest rynek muzyczny w Los Santos.  Po przeczytaniu kilku urywków podczas wydarzenia Food Truck Festiwal, wpadła w melancholijny i skłonny do różnych refleksji nastrój.**

MaryMaddie lubi to


spacer.png       

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Jonas Ward po przesłuchaniu wyłączył nagranie zawierające wywiad Węgra i oparł się o krzesło, czując mieszankę ulgi i frustracji. Znał prawdę - był tam, widział wszystko na własne oczy. Aron mocno przesadzał.**
Aron, po co to robisz...
**Jonas pamiętał te wszystkie sytuacje, o których mówił Aron, ale to wyglądało zupełnie inaczej. Nicholas nie był żadnym drapieżnikiem, a te "dowody" i "świadkowie" Jonas się zastanawiał, co Aron miał na myśli. W międzyczasie przesłuchał odpowiedź Nicholasa, zdjął słuchawki i powiedział cicho pod nosem**
Przynajmniej Nicky się obronił.
**Poczuwając ulgę po jego wypowiedzi. W końcu ktoś zadał właściwe pytania i pokazał, jak wiele dziur ma ta cała historia.**

Zakrzok i MaryMaddie lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin