Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

386. Wiedźmy, rzucanie siekierami i lokalne przysmaki - Harvest Festival 2025 w Grapeseed


Botekk

Rekomendowane odpowiedzi

image.png

Written by Timothy Clinard & Svat’ - 31/10/2025


Niezbyt ciepły, ale mimo to słoneczny poranek. Wstajesz, ubierasz się, schodzisz na dół i robisz gorącą kawę. Wychodzisz przed dom, rozsiadasz się w fotelu pamiętającym każdy dzień z ostatnich sześćdziesięciu lat - i rozkoszujesz się przygotowaną wcześniej kawą, obserwując przy tym przykryte poranną rosą pole, rozmyte przez poranną mgłę. Możemy być przekonani, że właśnie taka wizja choć raz dotknęła, albo dopiero dotknie większość z nas. Możemy być przekonani, że większość z nas choć raz, a może nawet i częściej niż raz - uległa wiejskiemu klimatowi jak propagandzie, chcąc znaleźć się w trybie spokojnego, pozamiejskiego życia. Czy to dziwne? Absolutnie nie, bo tempo z jakim dziś żyjemy, wręcz woła o taki wiejski, filmowy tryb życia. Skąd jednak ten temat? Oczywiście z powodu minionego Harvest Day, imprezy która pozwoliła nam nie tylko zagłębić się w klimat wiejskiego życia, ale dosłownie żyć nim przez zaplanowane kilka godzin eventu. Eventu… W zasadzie moglibyśmy użyć słowa ‘ Mega - Eventu’, bo tytułowy Harvest Day był imprezą tak dużą, dokonaną z tak Wielkim kolokwialnie to mówiąc - rozmachem, że z pewnością wielu obecnych tam złapało się za głowy. Samych atrakcji pobocznych, odbiegających od głównej scenerii było co najmniej kilkanaście. Oczywiście w następnym akapicie przybliżymy je nieco bardziej.

Jednak od początku - cała impreza rozpoczynała się w niedzielę dwudziestego szóstego października, o godzinie punkt dwudziesta. Na co dzień ruchliwa farma w małym miasteczku Grapeseed zamieniła się w prawdziwe pole atrakcji. Jeszcze przed otwarciem bramek wejściowych, parking naprzeciwko coraz bardziej się kurczył - samochodów przybywało z minuty na minutę. Gdy otwarto wejście, dbając o bezpieczeństwo wszystkich przybywających, pojawił się niemały tłok. Na szczęście zmniejszał się z każdym wręczonym upominkiem, który został przygotowany dla KAŻDEGO. Do każdego pakietu otrzymywano bezpłatny los, który pod koniec wydarzenia mógł zadecydować o tym, czy dana osoba opuści wydarzenie w nowym pojeździe. Losowanie zostało zaplanowane na godzinę 22:00 i polegało na tym, że każdy miał taką samą szansę na zwycięstwo. 

k71L4rh.png

Grzechem byłoby nie wymienić wszystkich atrakcji, które czekały na przybyłych do Grapeseed mieszkańców Los Santos. Można powiedzieć, organizatorzy zapewnili wiejski i... sielankowy klimat. Temu pomóc miały atrakcje, dostępne już od samego początku festiwalu. Obserwując wydarzenie tego niedzielnego wieczoru można było zauważyć, że bardzo duża ilość osób spędzała czas na stanowisku Whispering Pines Camp. Młodzi skauci prowadzili zajęcia z... rzucania siekierą do celu. Na szczęście brzmi to tylko niebezpiecznie, bo, jak podaję jeden z organizatorów, nigdy nie było żadnych wypadków i wszystko wykonywane jest zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Jednak, jak przyznają przedstawiciele szepczących, rzut siekierą był jedynie tłem. Tłem do zbiórki na odbudowę lasów w pobliży Paleto Bay, które ucierpiały w skutek pożarów, które miały miejsce kilka tygodni temu. Dla spragnionych podobnych atrakcji organizatorzy zadbali o takie zabawy jak: mini-strzelnica przygotowana przez Flaherty's Shooting Club, gdzie do wygrania były drobne fanty za zestrzelenie celu. Tuż obok znajdował się punkt rywalizacji, gdzie uczestnicy musieli wyłowić jak najwięcej jabłek... nie używając rąk! Zabaw retro było ciąg dalszych - szukanie fantów w stogu siana nieraz przypominało znaną wszystkim maksymę. Równie interesujące było malowanie twarzy, gdzie można  było poczuć się z powrotem jak dziecko, przenosząc się do na moment do krainy fikcji.

lh69sIY.png

e5RSKVO.png

Najbardziej ekstremalne atrakcje znajdowały się na tyłach wydarzeniach. To tam utworzono wielki, pełen błota, tor do jazdy gokartem. Każdy, kto spełniał wymagania techniczne mógł przejechać się na tym metalowym rumaku. Nie oszukując was, drodzy czytelnicy, nierzadko przejażdżki kończyły się upadkiem w błocie, co na pewno generowało wspomnienia i... wysoki rachunek w pralni. Były indywidualne przejazdy, ale także wyścigi, gdy trafiło na bardziej doświadczonych. Tuż obok, pewien starszy farmer, postanowił wystawić swój traktor z zapiętą, pełną bel siana, przyczepą. Jak się domyślacie nie pełniła ona roli ozdobnej. Ten miły pan okazał się istnym rajdowcem siedząc w kilkunastotonowym ciągniku, jeżdżąc po błotnistym polu. Jeden z naszych redaktorów podczas przejażdżki spadł z przyczepy... i niech to będzie przestroga dla niego, by podczas wydarzeń zajmował się pracą, a nie przyjemnościami. Upadek z pewnością do nich nie należał.  I wreszcie, atrakcja, która od samego początku posiadała dużą kolejkę, to labirynt. Nie byle jaki, bo z elementami ASG. Dla niewtajemniczonych - podczas przebywania w labiryncie otrzymywano broń na sztuczną amunicję i rozgrywano mecz w stylu Capture The Flag. Nie obyło się bez wpadek - na przykład, gdy pewna uczestniczka zaczęła ostrzeliwać swoją koleżankę z drużyny. Jednak to nie gra wideo, ogień przyjacielski był włączony. Bolało.

To dopiero połowa wymienionych atrakcji. Oczywiście nie zabrakło San Andreas State Parks, które czuwało nad bezpieczeństwem, ale także pokazywało swoje wyposażenie, które potrzebne jest im w codziennych obowiązkach. Zabezpieczenie eventu było na najwyższym poziomie, więc opieką medyczną zajął się Eugenics Medical Center, które posiadało, wyposażony w sprzęt medyczny, namiot. Trzeba uznać, że również biznesy znajdujące się poza Los Santos włożyły serce w organizacje imprezy. Małe studio tatuażu z Sandy Shores, Luna INK Skin, wykonywało przyjemne dla oka... i, rzecz jasna, dla skóry, tatuaże z henny. O wrażenie kulinarne zadbała również malutka knajpa, też z Sandy Shores, Flame Drive.  Z kolei Redline Tavern i Redline Performance mogło zaciekawić fanatyków klasycznych pojazdów, którzy mogli jeść smaczne potrawy w ich obecności, bez obawy o ubrudzenie wnętrza. 

Ogromnym zainteresowaniem cieszyło się Slavic Witch, gdzie sławna Suzy doradzała przybyszom w sprawach zdrowotnych i wykorzystywania naturalnych składników do pożywienia lub higieny. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że niektórzy mogli otrzymać przepowiednię wprost z kryształowej kuli... sądząc po ich entuzjazmie, była ona pozytywna. Dla miłośników czterech plus kółek, San Andreas Transport zorganizował wystawę swoich trucków. Sam CEO spółki oprowadzał chętnych po flocie i... być może, rekrutował ich do swojej firmy. Dużo osób wróciło z eventu z różnymi gadżetami o tematyce imprezy. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie sponsorzy. Częstą taką pamiątką była zdjęcie z fotobudki na specjalnym, tematycznym tle. Dla siłaczy New Motivation Gym zorganizował konkurs uderzenia młotem, by pokazać mieszczuchom ciężkie życie na wsi.

qoQAIDH.png

AcdHUmT.png

A więc było tego bardzo, bardzo wiele - prawda? I co najbardziej zaskakujące, to wcale nie było wszystko. Możecie wierzyć lub nie, ale wszystkie atrakcje wymienione powyżej, były jedynie stanowiskami… Chciałoby się powiedzieć pobocznymi, jednak czy atrakcje tak górnego polotu, możemy nazwać pobocznymi? Raczej nie, bo to one nadawały główny rytm oraz atmosferę na miejscu Harvest Day. Niemniej jednak, z punktu widzenia organizacyjnego - było coś jeszcze, coś co możemy nazwać mianem… Main eventu? Mowa tutaj oczywiście o wydarzeniach mających miejsce na scenie głównej, na której do ludzi przemawiali organizatorzy, sponsorzy oraz gwiazdy tamtej nocy. Bo tych również nie zabrakło.

Na pierwszej linii eventowego frontu był przedstawiciel Vission Colective - Event Agency, Justin Carvajal. Pełnił on rolę prowadzącego Harvest Day, nadając tempa zarówno obecnym na miejscu ludziom, jak i całej imprezie. Podczas minionego wieczoru, świetnie sprawdził się w roli osoby zapewniającej zainteresowanie oraz uaktywnienie rzeszy uczestników biorących udział w Harvest Day. Oczywiście jak przy imprezach o tak dużej skali, nie zabrakło również akcentów muzycznych… Ba! Możemy nawet powiedzieć o czymś więcej niż akcentach, bo przecież koncerty są zdecydowanie czymś większym od zwykłego ‘akcentu’. Natomiast za to, możemy podziękować świetnie zgranej ekipie, która urozmaiciła uszy zebranych swoim brzmieniem. Mowa tutaj oczywiście o takich nazwiskach jak; Jonas Ward, Issey Cenzo, Jack Fumio czy Kelsey ‘Vex’ Hartman. Świetni muzycy, świetne nazwiska, świetni artyści - którzy najzwyczajniej w świecie, dali czadu.

Teoretyczną wisienką na torcie tytułowej nocy było losowanie atrakcyjnych, ale przede wszystkim - tematycznych nagród. Dlaczego teoretyczną? Ponieważ wszyscy zgodzimy się, że na takich imprezach jak Harvest Day, liczy się nic innego jak dobra zabawa oraz równie dobra atmosfera. Bez dwóch zdań to właśnie wspomnienia będą najcenniejszym, co uczestnicy minionej imprezy zabrali ze sobą do domu. Niemniej jednak - losowanie, a późniejsze rozdanie nagród było… Atrakcją finałową. A co za tym idzie, była to właśnie wisienka na torcie. Pula nagród? Zaskakująco ciekawa - bo tematyczna. Podczas finałowego rozdania, do wylosowanych spośród bawiących się na miejscu osób trafiły takie nagrody jak; Jacht, kamper wybudowany na bazie samochodu Vapid Sandking, zmodyfikowany gokart, czy tak urokliwa nagroda jaką jest domek letniskowy w Sandy Shores, wraz z mniejszą łodzią. Ponadto na liście nagród pojawił się również bon o wartości stu pięćdziesięciu tysięcy dolarów, na usługi w firmie BLENZ - czy uzyskanie tygodniowego dostępu do jednego z samochodów ze stajni Auto Heritage Motors. Brzmi bogato, a zarazem swojsko - czyli dokładnie tak, jak oczekiwalibyśmy tego od imprezy oscylującej w temacie wiejskiego życia. Co również warto zaznaczyć, zasady losowania odbywały się na dość rzadko spotykanych na tego typu imprezach zasadach, a mianowicie na podstawie darmowych, rozdawanych na wejściu losów - co znacząco zrównało szanse każdego z uczestników.

23swaSQ.png

3s5TjRe.png


WvSW96g.png

Edytowane przez Botekk
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Talah Chee przeczytała artykuł. Jest zdziwiona, że DG pisze coś o scoutach, bo z takowymi nigdy nie wspólpracowali, a stanowisko ogarniała tylko ekipa campingu. Wypuściła powietrze, poirytowana, że jak podczas wydarzenia dziennikarz potraktował całkowicie olewczo temat zbiórki, zaabsorbowany bardziej atrakcją siekier niż pomocą w nagłośnieniu sprawy. Widząc, że zostało to ponowione w artykule, uznała, że faktycznie korporacyjne media interesują się takimi rzeczami tylko kiedy im to na rękę. **

Zazi, BXN, .Shadowex i 6 innych lubią to

image.png.5cb8aa22c8b19db3c3f177627bc6f119.png

VEA1ykW.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Regan przeczytał artykuł z uśmiechem, w niektórych momentach podrapał się po głowie zdziwiony - ale machnął ręką i zrozumiał, że samotny dziennikarz nie był w stanie ogarnąć takiego natłoku rzeczy, które przygotował. Dał lajka i przesłał dalej.**

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin