kierownikmojito
Gracz-
Postów
80 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Osiągnięcia kierownikmojito
-
kierownikmojito obserwuje zawartość prada
-
kierownikmojito polubił odpowiedź w temacie: RageMP: Nowy rozdział dla cywili - część 2
-
Sesh obserwuje zawartość kierownikmojito
-
kierownikmojito obserwuje zawartość Sesh
-
shurolation polubił odpowiedź w temacie: 136. Lunaire Porta D'Oro - powiew luksusu w samym sercu zatoki
-
puvtxr polubił odpowiedź w temacie: 136. Lunaire Porta D'Oro - powiew luksusu w samym sercu zatoki
-
Sesh polubił odpowiedź w temacie: 136. Lunaire Porta D'Oro - powiew luksusu w samym sercu zatoki
-
136. Lunaire Porta D'Oro - powiew luksusu w samym sercu zatoki
kierownikmojito opublikował(a) temat w What in business
Written by Journalist- 06/01/2026 Od ostatniej recenzji z ramienia działu What In Buisness minęło już nieco czasu. Pomimo braku publikacji w minionym okresie, nasze czujne oko wciąż patrzy, wciąż widzi a przede wszystkim - wciąż ocenia. A przynajmniej ja oceniam - możliwie najrzetelniej. Zacznijmy jednak w odpowiedniej kolejności. Aby nakreślić lepiej kontekst historyczny, przypomnę że moim ostatnim celem recenzyjnym był lokal Fuzzy Bites z Małego Seulu - jeśli byliście na bieżąco, a tym samym zdążyliście już przeczytać tamten wiekowy już tekst, z pewnością wiecie że wspomniane Fuzzy Bites, to naprawdę dobry fast food. Przyjemny, całkiem smaczny a przede wszystkim w przystępnych cenach. Choć wstępnie tematem dzisiejszego artykułu miało być coś innego niż gastronomia, to jednak chęć wyciągnięcia kontrastu najzwyczajniej w świecie wygrała. Dlaczego kontrastu? Ponieważ dziś opowiemy o restauracji skrajnie innej, różniącej się od Fuzzy Bites o sto osiemdziesiąt stopni. Przejdźmy zatem do tematu… Lunaire Porta D’Oro. Jak z pewnością zdążyliście się domyślić, w Lunaire Porta D’Oro jako przeciwieństwie fast foodów - będzie smacznie, jakościowo, ekskluzywnie i drogo. O tym czy faktycznie tak jest, powiemy sobie w poniższym tekście. Jednak w pierwszej kolejności, wedle tradycji… Lokalizacja. La Puerta, teren graniczący z dokiem wykorzystywanym przez prywatne jachty. Nie jest to może serce Rockford Hills, niemniej jednak budzi to niewątpliwy urok. Jest tam ładnie, ekskluzywnie, z istnie wakacyjnym klimatem. Po przekroczeniu progu wejściowego do restauracji, zostaniemy powitani przez obsługę restauracji. A przynajmniej tak było podczas mojej ostatniej wizyty - wszystko odbywało się miło, uprzejmie, ale i bardzo profesjonalnie. Miałem o tyle dużo szczęścia, że udało mi się dostać stolik dla dwóch osób bez wcześniejszej rezerwacji. Choć zakładam, że nie powinno być to problemem również w innych dniach tygodnia, bo sama sala jest dość przestrzenna. A więc idąc za ciosem, powiedzmy sobie o sercu każdej restauracji, a przynajmniej z perspektywy konsumenta - czyli głównej sali. Jak zdążyłem wspomnieć wcześniej, jest ona dość duża, co z pewnością jest dużą dawką komfortu fizycznego. Dlaczego komfortu? Ponieważ idąc do restauracji z kategorii luksusowych, na bank nie nastawiamy się na ciągłe odbijanie się od ludzi, prawda? Choć przy małej ilości gości, może generować to u niektórych dość dziwne uczucie - duże, lecz pustawe pomieszczenie. Temat obsługi raczej wydaje się do przewidzenia - uprzejma, troskliwa oraz profesjonalnie gościnna. Każda z osób pracujących tam, podchodzi do klientów z należytym szacunkiem i uwagą. Chętnie tłumaczy pozycje wymienione w karcie dań, a w razie takiej potrzeby - pomoże również z wyborem adekwatnych dań oraz napitków do okazji. I znów trafiamy do sedna istnienia każdego lokalu gastronomicznego, a więc jego kuchni. O ile na temat jakości Lunaire Porta D’Oro wiele może powiedzieć jakość obsługi, o tyle o jakości kuchni tego miejsca, mówi już sama karta dań. Wbrew pozorom, wybór pozycji nie jest absurdalnie duży - jednak są to dania nietuzinkowe, często zaawansowane oraz naprawdę niespotykane. Co to oznacza? Przede wszystkim to, że już sam tekst na tekturze zwanej kartą dań pokazuje nam, że Lunaire Porta D’Oro specjalizuje się w kierunku dań ciekawszych, mniej oczywistych oraz uznawanych za dość ekskluzywne. Choć opinii na ten temat może być wiele, osobiście sądzę że wyspecjalizowanie się w kilku konkretnych posiłkach jest pewnym zadatkiem jakości, którego nie uzyskamy robiąc wszystko i nic jednocześnie. Czy zderzenie tejże tezy ze strawą podaną na talerzu stanowi jedność? Myślę że tak. Na podstawie swojego zamówienia, które składało się z dania głównego oraz przystawki, jestem w stanie uznać że… Lunaire Porta D’Oro obroniła się swoją kuchnią. Podana na przystawkę Bruschetta obroniła się smakiem, ale przede wszystkim jakością użytych do jej przygotowania produktów. Wszystko było świeże - a każdy składnik przekąski był świetnie wyczuwalny. Filet mignon - a więc danie główne tamtejszego wieczoru, ukazało swoją jakość równie dobrze - zarówno względem składników, jak i przygotowania. Czas więc przejść do krótkiego podsumowania, jednak zanim stanie się to tak… Docelowo, powiedzmy sobie o jeszcze jednej rzeczy - cenach. Jak z pewnością się spodziewacie, nie należą one do niskich. Chcąc udać się do Lunaire Porta D’Oro na pełnowymiarową kolację (zawierającą; przystawkę, danie główne oraz napitek) będziemy musieli liczyć się z kosztem zaczynającym się od blisko $500 za osobę, choć to i tak przy niższej linii oporu. Czy jest do dużo? Jak pewnie się spodziewacie - zależy. W przypadku ogólnikowego spojrzenia na wyżywienie, z pewnością tak. Biorąc natomiast pod uwagę klimat miejsca, jakość obsługi oraz możliwe doświadczenia kulinarne, jest to warte swojej ceny. Upraszając to możliwie jak najmocniej - bez dwóch zdań nie jest to miejsce w którym większość z nas będzie stołować się na co dzień, natomiast jest to lokal do którego warto się udać. Na randkę, w ramach uczczenia wyjątkowej okazji, czy nawet z powodu zwykłej, ludzkiej ciekawości. Pamiętajcie jednak, że są to jedynie moje doświadczenia oraz moja opinia - być może Wasza jest inna. Trzymajcie się ciepło! -
kierownikmojito polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Gastronomia] Paleto Ocean Coffee
-
kierownikmojito polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] Top Hatters Motorcycle Club - 99%ers
-
kierownikmojito polubił odpowiedź w temacie: [Projekt IC] Rockwell Logistics
-
kierownikmojito polubił odpowiedź w temacie: 386. Wiedźmy, rzucanie siekierami i lokalne przysmaki - Harvest Festival 2025 w Grapeseed
-
kierownikmojito polubił odpowiedź w temacie: 386. Wiedźmy, rzucanie siekierami i lokalne przysmaki - Harvest Festival 2025 w Grapeseed
-
kierownikmojito polubił odpowiedź w temacie: 386. Wiedźmy, rzucanie siekierami i lokalne przysmaki - Harvest Festival 2025 w Grapeseed
-
kierownikmojito polubił odpowiedź w temacie: 386. Wiedźmy, rzucanie siekierami i lokalne przysmaki - Harvest Festival 2025 w Grapeseed
-
BXN polubił odpowiedź w temacie: 135. Fuzzy Bites - popularny gigant w kręgu restauratorów
-
Aliéné polubił odpowiedź w temacie: 135. Fuzzy Bites - popularny gigant w kręgu restauratorów
-
Karola1203 polubił odpowiedź w temacie: 135. Fuzzy Bites - popularny gigant w kręgu restauratorów
-
kierownikmojito polubił odpowiedź w temacie: 135. Fuzzy Bites - popularny gigant w kręgu restauratorów
-
Aetherix polubił odpowiedź w temacie: 135. Fuzzy Bites - popularny gigant w kręgu restauratorów
-
SchouDK polubił odpowiedź w temacie: 135. Fuzzy Bites - popularny gigant w kręgu restauratorów
-
miami polubił odpowiedź w temacie: 135. Fuzzy Bites - popularny gigant w kręgu restauratorów
-
RaszkoV polubił odpowiedź w temacie: 135. Fuzzy Bites - popularny gigant w kręgu restauratorów
-
135. Fuzzy Bites - popularny gigant w kręgu restauratorów
kierownikmojito opublikował(a) temat w What in business
Written by Svat’ - 24/10/2025 W ostatnim czasie dość często dotykałem się recenzji przedsiębiorstw, które były bezpośrednio związane z motoryzacją. Zważając na to, jak wielu z nas korzysta na co dzień z samochodów czy też motocykli, był to stosunkowo dobry oraz ważny dla Was target, a przynajmniej taką mam nadzieję. Jednak jak dobrze wiadomo, nie samą motoryzacją człowiek żyje - prawda? A więc skoro mówi się, że po długiej trasie trzeba dobrze zjeść, nadeszła pora na lunch, obiad, kolację. W zasadzie lokal o którym dzisiaj powiem, będzie w stanie zaserwować Wam posiłki pełniące każdą z powyższych ‘funkcji’, dlaczego? Ponieważ pod dzisiejszą lupę wybiorę lokal z kategorii fast foodów, jednak nie będzie to byle jaki lokal - bo odwiedzimy Fuzzy Bites. Brzmi znajomo? Pewnie że tak, przecież w tym kraju chyba nie ma osób, które chociaż raz nie słyszałyby o napojach z ramienia Fuzzy. Tak więc, powoli zbliżamy się do meritum dzisiejszej ściany tekstu, a więc do tego jak w praktyce prezentuje się lokal, stworzony przez znanego praktycznie każdemu giganta. Czy wykorzystał swoją pozycję na rynku aby na wstępie przebić konkurencję? A może wszedł w ten rynek spokojnie, jak każdy inny lokal? Nie czekając długo - zaczynajmy. Na samym wstępie zacznijmy od samych początków, a konkretniej od tego że Fuzzy Bites - czyli forma fast foodowej restauracji z ramienia Fuzzy, wcale nie jest jakąś wybitną nowością. Dlaczego? Ponieważ ten byt funkcjonuje już od blisko… Pół roku! Nie jest to długi czas, porównując go całościowo do spółki jaką jest Fuzzy, jednak nie jest to też wyjątkowo świeża, premierowa recenzja. Lokal który pozwoliłem sobie odwiedzić mieści się w dzielnicy Little Seul, a więc miejscu które tętni życiem bez względu na porę. Moim skromnym zdaniem, jest to naprawdę dobry cel z racji na perspektywę dużego, regularnego ruchu - a przecież o to chodzi w fast foodach. Ponadto samo położenie Małego Seulu na mapie Los Santos powoduje, że większości mieszkańców jest tam najzwyczajniej w świecie po drodze. Gdy przekroczymy drzwi lokalu, przed nami ukaże się miejsce które… Mamy wrażenie, jakbyśmy już kiedyś widzieli. Podłogę zdobi szachownica w stylu flagi szeroko kojarzonej z wyścigami samochodowymi, stoliki oraz ustawione przy nich kanapy biją dokładnie w tym samym kierunku. Gdybym miał za zadanie opisać wnętrze Fuzzy Bites trzema słowami, brzmiałyby one; wyścigi, lata sześćdziesiąte, kolor czerwony. Czy jest to ładne? Owszem. Czy ma swój klimat? Zdecydowanie tak. Czy się podoba? Bardziej tak niż nie, natomiast jest to klimat powielany dość często, choć ten akurat - jest nieco unowocześniony. Jest tam natomiast przestrzennie, co z jednej strony pozbawia to miejsce pewnej przytulności, natomiast z drugiej - zapewnia miejsca siedzące nawet przy dużym natłoku głodomorów. Ah, nie zapominajmy również o tym - że jest to lokal z dwoma poziomami, z czego część na piętrze wygląda już nieco inaczej. Co prawda wciąż zdobi ją podłoga w stylu wyścigowej flagi, natomiast kolor ścian czy umeblowanie ucieka się do znacznie spokojniejszego, a wręcz ekskluzywnego klimatu. Oczywiście kwestia czystości, czy stanu technicznego stołów, foteli czy kanap jest na najwyższym możliwym poziomie. Wszystko jest czyste, ładne, zadbane i potrafi cieszyć oko. Czytając to wszystko zapewne pomyślicie; ‘Hej, ja przychodząc do fast foodu chcę zjeść, nie oglądać stoły’. I wiecie co? Macie rację! Dlatego też, przejdźmy do głównej kwestii w zakresie każdej restauracji, a więc jedzenia. W momencie gdy zawiesimy oko na karcie dań, zdamy sobie sprawę z tego, że jest ona naprawdę obszerna. W Fuzzy Bites możemy wybrać dania z naprawdę długiej listy, a dzięki temu - każdy z nas znajdzie odpowiedni dla siebie posiłek. Ja osobiście skusiłem się na hot-doga oraz butelkę soku pomarańczowego, ale w karcie dań znajduje się wiele innych fast foodowych pozycji - tych słonych i tych słodkich. W kwestii napojów, również mamy szerokie pole do popisu; znane nam wszystkim napitki spod brandu Fuzzy, ale i pozycje napoi mlecznych takich jak shake czy kawa. Oczywiście, aby zamówić interesujący nas posiłek, musimy przecież skontaktować się z obsługą - a ta jest naprawdę uprzejma, zaangażowana i chętna do rozmowy. A to naprawdę się ceni! Jak natomiast wypadają dania serwowane w Fuzzy Bites? Jest okej. Nie jest to oczywiście danie z kategorii luksusowych restauracji, ale idąc tam… Nikt tego nie oczekuje, prawda? Fast foody cechują się szybkimi w przygotowaniu oraz stosunkowo smacznymi posiłkami, które nie zrujnują naszego portfela. A Fuzzy Bites doskonale spełnia się w tej roli, serwując jedzenie smaczne, szybkie oraz tanie. Czy jest coś jeszcze, czego moglibyśmy oczekiwać od fast foodu? Słowem końca - Fuzzy Bites to naprawdę dobre miejsce, gdy chcemy zjeść coś ‘na szybko’, w trasie, czy po prostu w rozsądnej cenie. Przychodząc tam na lunch, obiad, kolację czy podwieczorek - z pewnością nie będziemy zawiedzeni. Czas oczekiwania jest krótki, jedzenie jest smaczne, a ceny zaskakująco niskie. Wspominam o tym już któryś raz, aby podkreślić to - że wszystkie cechy jedzenia typu fast food, są wręcz wzorowo spełnione przez Fuzzy Bites na Małym Seulu, a tym samym twór ten… Po prostu spełnia się w swojej roli tak, jak powinien. Odgrywa ją idealnie. Pamiętajcie jednak, że to są jedynie moje doświadczenia oraz opinie, a tym samym Wasze podejście do tematu - może być zupełnie inne. Jeśli tak jest, koniecznie dajcie znać! -
Written by Svat’ - 17/10/2025 W przeciągu ostatnich kilku dni mogliście przeczytać artykuł, w którym napisałem dla Was krótką recenzję jednego z lokalnych komisów samochodowych, jakim jest BSK Cars. Przedstawiłem tam krótki opis wspomnianego komisu - zakres asortymentu pojazdów, poziom obsługi, półki cenowe, możliwości negocjacyjne. Dlaczego o tym wspominam? Cóż, przede wszystkim dlatego - że bardzo często mówi się o tym, jak zakup samochodu okazuje się być dopiero pierwszym wydatkiem, a to co później przynosi czas - to już prawdziwe koszta. Faktycznie, jest w tym trochę racji. Samochód z reguły pochłania znaczną część zarobionej przez nas gotówki, z czym każdy posiadacz samochodu przecież musi się liczyć, prawda? Dlatego też, w dzisiejszym artykule wciąż pozostaniemy w dziale motoryzacyjnym - jednak nie skupimy się tutaj na ogólnikowym zbadaniu kosztów utrzymania pojazdu, bo zdecydowanie jest to temat do szerszego zbadania w Behind The Wheels, natomiast weźmiemy pod lupę jeden z lokalnych serwisów samochodowych, a konkretniej Midnight Tuning Center - warsztat specjalizujący się w samochodach sportowych, w tym w wielu zagranicznych modelach. Nie jest to oczywiście cały ich target, jednak myślę że to możemy uznać za ich punkt przewodni. Tak więc, zaczynajmy! Tytułowy dla dzisiejszego tekstu warsztat samochodowy, mieści się na jednej z granic Davis City, tej przy wylotówce na pobliskie Pillbox. Miejsce stosunkowo łatwe do znalezienia, bo jest doposażone w niewielki plac, który wygląda jak… Typowy teren autoserwisu. Niech Was jednak rozmiar tego placu nie myli, bo po przekroczeniu bramy naszym oczom ukazuje się, warsztat o naprawdę dużej powierzchni. Czy to coś zmienia? Teoretycznie nie, przynajmniej dla konsumenta - ale warto wiedzieć, że można tam śmiało wjeżdżać, bo miejsca z pewnością nie zabraknie. A i manewrowanie dzięki temu, też jest o wiele łatwiejsze. Skoro już jesteśmy na etapie wnętrza, trzeba przyznać że to miejsce ma klimat. Z jednej strony przyjeżdżamy tam po to, aby zadbać o swój samochód - a z drugiej czujemy się, jakbyśmy znaleźli się na planie filmowym kultowej serii o wyścigach samochodowych. Wierzcie lub nie, ale naprawdę - to się kupuje. Jak natomiast wyglądają usługi wykonywane przez załogę Midnight Tuning Center? Mówiąc krótko - dobrze. Już w trakcie pierwszego kontaktu z mechanikami z ramienia ‘MTC’, odnosimy wyraźne wrażenie że mamy do czynienia po pierwsze; z zawodowcami - a po drugie; z pasjonatami. Nie muszę chyba nikogo przekonywać do tego, że usługa wykonywana przez pasjonatę zawsze jest mile widziana - bo za pasją idzie jakość. Czy w przypadku Midnight Tuning Center jest to prawda? Oczywiście. Postanowiłem osobiście sprawdzić stopień jakości usług tytułowego warsztatu i finalnie się nie zawiodłem. Podczas pierwszej z usług, jaką była wymiana oleju silnikowego - o ile na temat samej wymiany nie ma wiele punktów zaczepnych do opisania, był to w końcu dość regularny proces serwisowy wykonany w sposób poprawny oraz zgodny ze sztuką. In plus natomiast był fakt, że mechanik wykonujący usługę serwisową, w pełni zaangażował się w przedstawienie zaleceń odnośnie obsługi docierającego się jeszcze silnika, a sam olej wybierał zarówno według zaleceń producenta, jak i własnej - praktycznej wiedzy. Druga wizyta natomiast opierała się na oklejeniu samochodu folią zabezpieczającą lakier. Jak Midnight Tuning Center wypadło w tej ‘konkurencji ? Równie dobrze - względem czasu oczekiwania, folia została nałożona stosunkowo szybko, a przy tym sprawdziła się w trakcie próby czasu. Fakt faktem, nie jestem ekspertem w zakresie sposobu montażu oraz docelowej jakości folii zabezpieczającej, natomiast - jak dotychczas położone dłuższy czas temu zabezpieczenie wygląda dokładnie tak samo estetycznie, jak chwilę po jego montażu. A warto zaznaczyć że samochód który został przez Midnight Tuning Center oklejony, był przez ostatnie dni narażony na takie warunki jak; słońce, deszcz, wiatr, prędkości autostradowe i wiele innych. Oczywiście jakość tego produktu mówiąc kolokwialnie ‘wyjdzie z czasem’, jednak na ten moment - nie mogę się do niczego doczepić. Jak natomiast wygląda to cenowo? Wydaje mi się, że jest okej. Po prostu okej. Nie jest to ani najtańszy, ani najdroższy warsztat w okolicy czy mieście. Chcąc to zweryfikować, porównałem cenę tej samej usługi właśnie w Midnight Tuning Center, jak i w innym warsztacie mieszczącym się na Del Perro - jaki był tego efekt? Tytułowy warsztat tę konkretną usługę wycenił kilkaset dolarów wyżej (przy rachunku mieszczącym się w granicy $8000 - $9000), niż jego konkurent z Del Perro. Czy jest to duża różnica? To z pewnością każdy oceni sam. Jak zatem możemy podsumować warsztat Midnight Tuning Center, ujmując to możliwie jak najkrócej? Przede wszystkim jest to dobry, a przede wszystkim - bardzo urokliwy warsztat. Jakość pełnionych przez to miejsce usług jest na bardzo wysokim poziomie i raczej każdy z Was może oddać tam swój samochód bez obaw. Nie jest może najtaniej, ale jest za to dobrze. Czy poleciłbym Wam to miejsce? Myślę że tak, chociaż pamiętajcie że jest to jedynie moja, subiektywna opinia oraz moje własne doświadczenia. Jeżeli macie inne zdanie, koniecznie dajcie znać.
-
133. BSK Cars - miejsce w którym wybierzecie swój pierwszy samochód
kierownikmojito opublikował(a) temat w What in business
Written by Svat’ - 11/10/2025 Tocząc się przez oś naszego czasu codziennym, a czasem wręcz rutynowym życiem - napotykamy na swojej drodze niewyobrażalną ilość informacji. Plakaty, media, portale społecznościowe, ogłoszenia; bez względu na to, którą z powyższych opcji rozpowszechniania informacji wybierzemy, każda z nich dostarcza nam masę przeróżnej maści oraz formy treści informacyjne, przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Z pewnością wielu z nas nie przykłada zbyt dużej wagi do tego, co proponują nam wspomniane formy komunikacji masowej - i nic w tym dziwnego, bo czasem jest tego najzwyczajniej w świecie zbyt wiele. Niemniej jednak, bez względu na to czy faktycznie interesujemy się treścią widywanych komunikatów, czy może przeklikujemy je bez większej refleksji, jedno jest niemal pewne - zawsze jakiś niewielki ułamek tego co czytamy, widzimy prędzej czy później zapisze się w naszej głowie. Brnąc dalej w tą teorię, nie sposób jest przeoczyć fakt, że duża część pojawiających się w internecie postów, dotyczy motoryzacji. Ogłoszenia, reklamy, imprezy tematyczne, różnej maści przedsiębiorstwa skupiają swą uwagę na pojazdach mechanicznych. Mówiąc prosto, a być może nawet i na skróty - rynek motoryzacyjny w stanie San Andreas ma się świetnie. A przynajmniej sprawia wrażenie bycia w świetnej kondycji, choć ten temat raczej powinien znaleźć się w osobnym artykule. Dziś zerkniemy na sprawę mocno punktowo, bo skupimy się na konkretnym miejscu - które może być naszymi drzwiami do motoryzacyjnego świata, gdy już znajdziemy się w posiadaniu odpowiedniego zasobu gotówki, a przede wszystkim Driver License. Z racji że mocno uogólniony wstęp nakreślił nam temat wejścia do świata motoryzacji, z pewnością już spodziewacie się tego, że meritum dzisiejszego tekstu będzie miejsce w którym możemy samochód pozyskać. Nie skupimy się jednak na samochodach oferowanych w katalogach dealerów samochodowych, a na rynku wtórnym - który z pewnością jest dla wielu osób zdecydowanie łatwiej dostępny, a równie często bardziej opłacalny. Weźmy więc pod lupę jednego z reprezentantów komisów samochodowych, a będzie to BSK Cars, lokalu mieszczącym się w granicach Mission Row, w którym możemy kupić, sprzedać - ale również i wymienić swój pojazd. Jednak rozegrajmy to w odpowiedniej kolejności. W przypadku komisu samochodowego jakim jest BSK Cars, ciężko jest nam mówić o lokalu, zastanawiacie się dlaczego? Bo w praktyce nie jest to lokal, a plac na którego terenie działa obecnie komis samochodowy spod szyldu BSK. Oczywiście to nie tak, że wszystko tam odbywa się kolokwialnie mówiąc ‘na dziko’, czy ‘na kolanie’ - ponieważ na samym środku placu znajduje się niewielkie, aczkolwiek bardzo eleganckie biuro. Oznacza to, że cały proces obsługi klienta zostanie przeprowadzony na możliwie najbardziej profesjonalnym poziomie. I rzeczywiście tak jest, w tytułowym autokomisie z pewnością nie będziemy mogli narzekać na słabą jakość obsługi, bo ta funkcjonuje z naprawdę wysoką jakością. Pracownicy są bardzo sympatyczni, pomocni - a przede wszystkim chętni do dobicia dogodnego targu, co w handlu jest przecież najważniejsze. Pomimo niewielkiego na tle konkurencji placu, wybór pośród samochodów oraz jednośladów jest naprawdę rozmaity. Powierzchnia należąca do BSK jest wypełniona po brzegi różnej maści samochodami, dzięki czemu większość z nas powinna znaleźć coś dla siebie. W momencie gdy ja sam miałem możliwość odwiedzenia tego miejsca, plac zapełniony był w głównej mierze samochodami ze średniej półki cenowej. Czy to dobrze? Moim skromnym zdaniem tak, bo w praktyce - to właśnie takie samochody mają dzisiaj największy zbyt. Aby nie być gołosłownym w swoim tekście, tudzież w mojej opinii - muszę przyznać że w ostatnim czasie, rzeczywiście skorzystałem z usług BSK. Transakcja wymiany wiekowego już samochodu na nowszy, była świetną okazją aby zweryfikować to, jak tytułowy komis działa naprawdę. Sama negocjacja oferty wymiany pojazdów odbyła się w zaskakująco dobrej atmosferze - bez uciążliwych nacisków, bez wytykania typowych jak na blisko czterdziestoletni samochód wad, bez traktowania z góry. W praktyce, mój samochód został wyceniony nieco ponad to, co zakładałem. Oczywiście może być to jednorazowy przypadek, być może trafiłem na ‘dobry dzień’ - niemniej, na podstawie tej właśnie transakcji mogę ocenić sposób wyceny pojazdów klienta bardziej jako pozytywny niż negatywny dla konsumenta. Sytuacja z asortymentem komisu wyglądała całkiem podobnie, bo bez większych starań udało się zbić cenę o całe dziesięć procent. Czy to dużo, czy to mało - to już pozostawiam do Waszej opinii. Jak samochód z szeregów BSK Cars wypadł na tle czasu? Na ten moment - dobrze. Samochód sprawuje się tak, jak powinien się sprawować - ogólnikowo mówiąc, wydaje się być sprawny i stosunkowo zadbany, oczywiście jak na warunki samochodu który w niedługim czasie skończy dwadzieścia lat. Dotychczas nie zaskoczyła mnie żadna awaria, żadna ukryta usterka, żaden defekt o którym bym nie wiedział podczas zakupu. Jak egzemplarz wypadnie na tle dłuższych dystansów? To już pokażą kolejne kilometry. Słowem końca. Komis samochodowy noszący nazwę BSK Cars, w mojej opinii wypada pozytywnie. Transakcja której dokonałem tam przed napisaniem artykułu odbyła się w dobrych warunkach - zarówno w zakresie samopoczucia, jak i rentowności dla mnie jako konsumenta. Samo przedsiębiorstwo cechuje się nieco innym ‘klimatem’ niż większość znanych autokomisów, przede ze względu na to, że fizycznie jest on mniejszy, ale też oferuje samochody w głównej mierze z jednakowej półki cenowej. Sam fakt prowadzenia takiej maści przedsiębiorstwa na świeżym powietrzu, zamiast w zadaszonym pomieszczeniu, niewątpliwie ma swój urok - chociaż to czy jest możemy uznać to za wadę lub zaletę, każdy oceni według własnych oczekiwań. Co warto zaznaczyć, tą to jedynie moje odczucia oraz doświadczenia z komisem samochodowym BSK Cars, więc jeżeli Wasze zdanie jest inne - dajcie znać. -
Written by Journalist - 04/10/2025 Już od wieków mówi się o tym, że wypadki chodzą po ludziach. Czy jest to coś złego? Jednocześnie tak i nie. Z jednej strony tak, bo w końcu w wypadkach nie ma nic dobrego. W końcu każdy z nas wolałby ich w swoim życiu nie mieć, racja? Z drugiej strony natomiast, niepożądane rzeczy najzwyczajniej w świecie się zdarzają i taka już jest kolej rzeczy, w końcu nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. W podobnej sytuacji w nocy z dnia trzeciego na czwartego października znaleźli się mieszkańcy pogranicza miast Davis oraz Rancho, gdzie w okolicy minionego wieczoru, w okolicach godziny 21:30 doszło do rozprzestrzenienia się ognia na jedno z drzew znajdujących się na osiedlu mieszkaniowym przy ulicy Grove Street. Według relacji osób znajdujących się na miejscu, prowodyrem całego niebezpieczeństwa był grill gazowy. Świadkowie będący na miejscu informowali o tym, że jeden z okolicznych mieszkańców miał urządzać w pobliżu jednego z okolicznych drzew grilla. wraz z sąsiadami - celebrując w ten sposób początek weekendu, a następnie udać się na pobliską stację benzynową, jednocześnie zapominając o rozpalonym wcześniej grillu gazowym. Jak się później okazało, pod nieobecność właściciela sprzętu ogrodowo-kuchennego ogień podtrzymywany gazem dozowanym przez butlę będącą na wyposażeniu grilla tego typu, zajął rosnące nieopodal drzewo. Fakt że w okolicy doszło do pożaru zauważył jeden z mieszkańców, najprawdopodobniej uczestnik odbywającego się wcześniej grilla - a następnie poinformował o tym sąsiadów oraz znajdujący się w okolicy patrol Police Department. Funkcjonariusze nie czekając długo zabezpieczyli miejsce trwającego pożaru oraz wezwali na miejsce służby Fire Department, które to w porę zdołało ugasić płonące drzewo. Według relacji służb pracujących na miejscu, Department Ognia przybył na miejsce wydarzeń praktycznie w ostatnim momencie pozwalającym na bezpieczne dla otoczenia wygaszenie ognia, gdyż rozprzestrzenienie się go na pobliskie zabudowy, było kwestią zaledwie kilku dodatkowych minut. Cała sytuacja finalnie zakończyła się szczęśliwie, bez większych strat materialnych - a przede wszystkim bez ofiar czy osób rannych. Nie zniwelowało to jednak wzburzonych wśród pobliskich mieszkańców obaw o ich rodziny oraz majątki. Jeden z obecnych na miejscu świadków, proszący o przedstawienie go pod pseudonimem ‘Crimsey’ mówił o zaniepokojeniu pobliskich mieszkańców czasem dojazdu zespołów Fire Department, który miał zająć im około dziesięciu minut. Nie mamy jednak informacji odnośnie tego, czy jednostki zostały zadysponowane przez lokalną remizę numer 39. czy może były to zespoły stacjonujące w innej części miasta. Sytuacja która miała miejsce ubiegłego wieczoru na Grove Street, pomimo faktu że na pozór była niewielka, mało szkodliwa - w rzeczywistości mogła okazać się tragiczna dla wielu rodzin zamieszkujących pogranicze Davis City oraz Rancho. Jednostki służb mundurowych pracujących na miejscu stwierdziły, że drzewo zajęte ogniem było efektem nieszczęśliwego wypadku, a tym samym nie było przesłanek aby wytoczyć w tej sprawie jakiekolwiek śledztwo. Cała ta sytuacja jest dla nas dobrą lekcją na temat tego, jak niewielka rzecz może grozić potencjalnie dużymi konsekwencjami. Bądźcie uważni i bezpieczni.
-
kierownikmojito obserwuje zawartość Never Hurts
-
[szukam] szemranych taksówkarzy
kierownikmojito odpowiedział(a) na Never Hurts temat w Szukam/zagram
z gruzinem nawet czekanie na autobus zagra się z pasją -
Szkielson obserwuje zawartość kierownikmojito
-
Evemek obserwuje zawartość kierownikmojito
-
kierownikmojito obserwuje zawartość Evemek
-
@dixoniak7 @San @Corollaviruspozdro
-
kierownikmojito obserwuje zawartość MaryMaddie
-
kierownikmojito obserwuje zawartość Gromor
-
**Svat przesłuchał i został fanem. **
-
Verevi obserwuje zawartość kierownikmojito
-
polecam gosteczka, sztywny git
-
3-12 Calaveras Rojas M/C San Andreas (3-12 Skull Squad)
kierownikmojito odpowiedział(a) na dixoniak7 temat w Archiwum
pozdro dla mocnych zawodników- 233 odpowiedzi
-
- outlaw motorcycle gang
- san andreas
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
118. Estetica Hairdressing & Barber - Twoje nowe ja.
kierownikmojito opublikował(a) temat w What in business
Written by Svat’ - DAILY GLOBE 23/10/2024 Estetica Hairdressing & Barber - Twoje nowe ja Stare ale jakże i słuszne powiedzenie mówi o tym, by nie oceniać książki po okładce. Nie sposób się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, gdyż swoją wyższą wartość zarówno w kontekście ludzi, zwierząt - ale też nawet w przypadku rzeczy materialnych, prezentują cechy zupełnie inne, niż właśnie wygląd. Niemniej jednak, każdy z nas, bez dwóch zdań chciałby prezentować swój wygląd fizyczny jak najlepiej. W jaki sposób możemy to zrobić? Cóż - sposobów jak każdy wie jest wiele, począwszy od najprostszych spraw takich jak odpowiedni ubiór, przyjęcie odpowiedniej postawy oraz mowy ciała… A kończąc na bardziej wymagającym oraz zaawansowanym podejściu do sprawy, jak na przykład - operacje plastyczne. Chociaż powiedzmy sobie szczerze, podjęcie decyzji w tym zakresie niesie za sobą wiele miesięcy, czy nawet lat przemyśleń… A sama finalizacja tych planów może okazać się niezwykle kosztowna jak i ryzykowna. Wobec tego, skupmy się w dniu dzisiejszym na znacznie mniej inwazyjnej, a jednocześnie niezwykle prostej sprawie - jaką jest wizyta u fryzjera, która w końcu może odmienić nasz wygląd o 180 stopni. Pomówmy więc o Estetica Hairdressing & Barber. Na wstępie omówmy sobie lokalizację tego miejsca, w końcu dobrze byłoby wiedzieć.. Jak możemy trafić do miejsca, które bierzemy dziś pod lupę. Vespucci Canals, Palomino Avenue. To właśnie w tym, raczej niezwykle rozpoznawalnym miejscu mieści się salon fryzjerski Estetica, Czy jest to dobra lokalizacja? Absolutnie tak! Vespucci jako dzielnica ma zarówno swoich sympatyków, jak i zagorzałych wrogów - ale co łączy ze sobą ich wszystkich? Praktycznie każdy tam był, praktycznie każdy wie gdzie to jest… A co za tym idzie - trafienie do Estetica Hairdressing & Barber okazuje się niezwykle proste. Nie sposób również nie wspomnieć o parkingu znajdującym się nieopodal, czy też postoju taksówek mieszczącym się zaledwie dziesięć metrów od drzwi lokalu. A skoro przy drzwiach jesteśmy, co znajdziemy po ich drugiej stronie? Ładny, przejrzysty, wykończony w przyjemnych kolorach lokal - w części frontalnej jest to poczekalnia, w której możemy nie tylko czekać - ale również umówić się na wizytę, tudzież przeczytać branżową prasę. Idąc parę kroków dalej, trafimy do sedna sprawy - a więc stanowisk fryzjerskich. Wszystko schludne, sterylne, profesjonalne. Jak natomiast Estetica Hairdressing & Barber prezentuje się względem jakości usług? Osobiście myślę że dobrze - miałem okazję odwiedzić ten lokal niejednokrotnie, a każda z tych wizyt była obarczona miłą atmosferą, luźną pogawędką, oraz profesjonalnymi radami w momencie gdy stałem pod ścianą w wyborze mojej przyszłej stylizacji. Efekt końcowy każdej z moich wizyt uważam za zadowalający, a czas spędzony na fotelu w tematycznym dziś miejscu uważam za spędzony w bardzo dobrej atmosferze. Tak więc, jeżeli szukacie możliwości jakiejś zmiany w swoim wyglądzie, załoga Estetica Hairdressing & Barber z pewnością pomoże Wam w nabraniu inspiracji, jak i późniejszej realizacji Waszego pomysłu. Uważam że jest to miejsce godne polecenia, do którego nawet eksperymentalnie - możecie śmiało się wybrać. -
Written by Journalist - DAILY GLOBE 22/06/2024 Osiemdziesiąta piąta odsłona gali Violent Fight Federation - jak wypadło wydarzenie? Mamy praktycznie końcówkę czerwca a co za tym idzie wielkimi krokami wchodzimy już w sezon letni, o ile już nie możemy otwarcie stwierdzić że się w nim znajdujemy. Panująca na co dzień pogoda oraz chmary turystów wprawiają nas w typowo wakacyjny klimat. Wątpię byście zapytali co za tym idzie, jednak ja już śpieszę z odpowiedzią. Coraz to większa chęć do brania udziału w przeróżnych imprezach, eventach, jak i również przeróżnych aktywnościach sportowych. Dziś jednak nie skupimy się na sporcie rekreacyjnym, a na zawodowstwie - gdyż to właśnie w ubiegłą niedzielę, profesjonalni zawodnicy MMA pokazali jak kolokwialnie mówiąc “spuścić komuś łomot”, a tym samym jak wyglądają sztuki walki na poziomie zawodowym. Porozmawiajmy więc o osiemdziesiątej piątej odsłonie Violent Fight Federation. Osiemdziesiąta piąta odsłona gali organizowanej przez Violent Fight Federation odbyła się 16 czerwca, w raczej standardowym już miejscu jakim jest charakterystyczne Maze Bank Arena. Impreza miała rozpocząć się jak to przy większości imprez o takim charakterze, wieczorem - a konkretniej o godzinie 20:00, jednak z racji przyczyn technicznych inauguracja opóźniła się o blisko 10 minut. Czy to dużo? Raczej nie, a biorąc pod uwagę wielkość wydarzenia, wspomniane opóźnienie można śmiało wybaczyć, gdyż w żaden sposób nie wpłynęło ono na organizację niedzielnej gali. A jeżeli już o organizacji mowa, została ona wykonana poprawnie, może nie idealnie - ale poprawnie. Jednak przejdźmy do sedna całego wydarzenia, a więc walk które miały miejsce. Na karcie pojedynków planowanych na ten jakże imponujący wieczór pojawiło się aż sześć pozycji - oraz zgodnie z ideą, wszystkie odbyły się bez żadnych komplikacji. (podgląd karty walk odbywających się na gali VFF 85:) Nele Van Dahl |-| Astrid Bjornsen (Win) Damon Cariaz |-| Jaquan Collins (Win) Danny Evans |-| Timur Baxsiyeva (Win) Garry Niebuhr |-| Douglas Stallings (Win) (Win) Barry Fisher |-| Ernique Scott Matt Orton |-| Tristan Lyonne (Win) Jak sami możecie zauważyć, karta walk prezentowała się ciekawie - nie zabrakło w niej zarówno debiutantów takich jak Astrid Bjornsen, jak i przysłowiowych starych wyjadaczy, którzy są znani w całym świecie otaczającym sztuki walki, do których z pewnością należą takie persony jak; Matt Orton, Tristan Lyonne czy też Barry Fisher. Co więcej, na wydarzeniu pojawili się również reprezentanci poszczególnych służb ratowniczych oraz porządkowych, gdyż walka Niebuhr - Stallings, była w praktyce walką pomiędzy reprezentantem Los Santos Police Department, a jego przeciwnikiem pracującym na co dzień w Los Santos Fire Department. Brzmi ciekawie, prawda? I możemy śmiało zapewnić, że w trakcie trwania walki było jeszcze ciekawiej. Na miejscu nie zabrakło też imponujących wejść w wykonaniu Barry’ego Fishera, który w charakterystyczny dla siebie sposób pojawił się na hali na motocyklu, otoczony światłem oraz dymem wydobywającym się z wypuszczonych w pobliżu rac. Oczywiście podczas wejścia Fishera, nie zabrakło również muzyki granej na żywo, która wybrzmiała wprost z oktagonu Tak więc bez wątpienia, miniona niedziela zapewniła nam sporą dawkę mocnych emocji, serwując nam tym samym prawdziwe show. Oczywiście całość nie zatrzymała się jedynie na walkach, gdyż jednym z katalizatorów rozkręcających imprezę do jeszcze wyższego tempa, był koncert znanej oraz od dłuższego czasu prężnie działającej Fehu Pandory Skarsgard, która swoim wokalem skradła serce obecnej na miejscu publiczności. Czy taki plan wieczoru nie brzmi fascynująco? Gdybyśmy mieli skwitować minioną odsłonę Violent Fight Federation możliwie jak najkrócej, najpewniej moglibyśmy użyć słowa że gala była… Dobra. Wzbudzająca ciekawość karta walk, emocjonujące pojedynki oraz rozgrzewający widownię koncert. Wszystko zorganizowane w sposób zbity, sprawny oraz bez zbędnego przedłużania. Na miejscu jak zazwyczaj na takich wydarzeniach mogliśmy zaopatrzyć się w przekąski oraz napoje, co dodatkowo poprawiało komfort oglądających którym akurat zaschło w gardle, bądź którzy akurat zgłodnieli. Za jeden z minusów, chociaż mało kluczowy - możemy uznać fakt, że hol Maze Bank Arena w którym odbywała się gala, nie był w żaden sposób oznakowany aby ułatwić przybyłym na miejsce, dotarcie do obszaru odpowiedniego sektora głównego pomieszczenia. Jak wspomniałem wcześniej, być może nie był to duży, czy w ogóle jakkolwiek wpływający na całokształt wydarzenia kłopot, ale dla wielu utrudniło to pierwsze minuty imprezy, zaraz po dotarciu na miejsce. Tak czy inaczej, słowem końca minioną galę możemy zdecydowanie zaliczyć do udanych - i osobiście, z chęcią wybrałbym się na takie przedsięwzięcie jeszcze raz. A Wy?
-
109. No Days Off - Nemesis Gym w świeższej odsłonie.
kierownikmojito opublikował(a) temat w What in business
By Paramanga Sanou - DAILY GLOBE 03/06/2024 No Days Off - Nemesis Gym w świeższej odsłonie. Odkąd pamiętam do wnętrza naszych głów tłoczy się słynne powiedzenie stanowiące o tym, że sport, że ruch to nic innego sposób na zdrowe i szczęśliwe życie. Jak wspominałem w jednym ze swoich wcześniejszych artykułów, nie sposób się z tym nie zgodzić. Pomijając ryzyko kontuzji, które jak wiemy nieraz bywają bolesne, niebezpieczne - ale i długotrwałe, sport na poziomie rekreacyjnym jest jak najbardziej wskazany. Może być to wysiłek związany z przejazdami rowerowymi po mieście, lesie, parku - możemy również zdecydować się na jogging, bieganie czy sporadyczny mecz w tenisa. Miejscem, które w funkcjonalny sposób łączy wiele sportów, jest nic innego jak siłownia. Pozwala nam ona na wykonanie we własnym zakresie treningów siłowych, motorycznych, kondycyjnych - oraz wiele, wiele innych. Jednak jak zdążyliście już zauważyć, dział w którym pojawił się ten tekst nie jest działem dotyczącym zdrowia, a biznesu - więc rzecz jasna nie ośmielę się zmieniać tej idei, a co za tym się niesie - przejdźmy do meritum, czyli siłowni której działanie dziś opiszemy. No Days Off, właśnie taką nazwę dumnie nosi miejsce, w które zagłębimy się w dzisiejszej odsłonie What In Buisness. Jednak zanim zaczniemy, warto również przytoczyć charakterystyczny przydomek wcześniej wspomnianej siłowni, który brzmi “Your every day gym” - i wiecie co? Ten przydomek faktycznie się sprawdza, gdyż godziny otwarcia No Days Off, są zdecydowanie jednymi z najprzyjaźniejszych w mieście. Często, o nieraz różnych godzinach próbując znaleźć otwartą siłownie, nadziewam się właśnie na No Days Off, nigdy nie żałując tego wyboru. Zacznijmy może jednak od początku. No Days Off rozpoczęło swoją działalność w połowie kwietnia tego roku, jednak niech pozory nas nie mylą - nie możemy nazwać tego pełnoprawnym start-upem. Dlaczego? Otóż, niektórzy być może to wiedzą, inni nie - brand No Days Off, to wprawdzie kontynuacja działającej dotychczas Nemesis Gym, która zdążyła ukorzenić się w świecie biznesu Los Santos. Lokal w którym znajduje się sedno dzisiejszego tematu, jest dokładnie tym samym lokalem, w którym niegdyś funkcjonował jej przodek, Nemesis Gym. W momencie przejścia przez próg, ukazuje nam się salka treningowa która wygląda raczej… Typowo. Trochę surowa, niezbyt nowoczesna - ale wiele osób, w tym również i ja, może uznać to za zaletę. Pamiętajmy że siłownia to miejsce, w którym nieraz potrafimy spędzić długie godziny, więc warto aby podczas ćwiczeń otaczał nas “klimat”. Zarówno ilość jak i jakość sprzętu, bez problemu spełnia swoje standardy, godzinami wieczornymi salka treningowa potrafi wypełnić się sporą ilością osób, a mimo to zawsze bez najmniejszego problemu znajdziecie swój zakątek do treningu. Cenowo No Days Off również prezentuje się przyzwoicie, o ile od mojej ostatniej wizyty nic się nie zmieniło, cena za jednorazową wejściówkę wynosi 350 USD, co bez problemu mieści się w standardowych dla naszego miasta widełkach (Te oscylują w okolicach 200-400 USD). No i najważniejsze; ludzie oraz towarzysząca im atmosfera. Pod tym względem, następca dotychczasowego Nemesis Gym powinien dostać stabilne pięć gwiazdek. Podczas swoich czasem bardziej, czasem mniej regularnych wizyt nigdy nie spotkałem się z tym, aby którykolwiek pracownik był przysłowiowo “nie w sosie”. Wszyscy którzy odpowiadają za obsługę tego miejsca, zawsze są; wygadani, uśmiechnięci, chętni do pomocy. Czy to duży plus? Wiele osób z pewnością stwierdzi że tak - takie miejsca jak siłownia, kluby fitness, kluby zrzeszające miłośników sztuk walk są podmiotami, w których atmosfera jest istną podstawą do poprawnego funkcjonowania, pamiętajmy w końcu o tym jak ciężko jest zabrać się na siłownie pierwszy raz. Jaki może być wniosek wcześniejszych słów? Przede wszystkim taki, że No Days Off to może i w oczach niektórych przestarzała, ale z pewnością dobra i warta do odwiedzenia siłownia. Ich godziny otwarcia są przyjazne praktycznie każdemu, a atmosfera tworzona przez osoby bywające tam codziennie, wprost zachęca do tego aby w najbliższym czasie tam wrócić. -
By Paramanga Sanou - DAILY GLOBE 22/04/2024 Primal Outlaw Showdown - jak wypadła dobrze zapowiadająca się impreza? Wielu z nas wprost uwielbia przeróżne wydarzenia publiczne, organizowane przez równie lubiane przedsiębiorstwa. Nic w tym dziwnego - pozwala to na chwilowe oderwanie się od codzienności i pójście w wir zabawy, u boku często niecodziennych atrakcji. W końcu hej! Nie mamy głośnych koncertów, buzujących emocjami gal sportowych, tudzież wyścigów pełnych karkołomnych wyczynów codziennie - prawda? A nawet jeśli mamy, w dalszym ciągu miło jest odwiedzić imprezy, które nas interesują. W końcu nie każdy lubuje się we wszystkim - i w wielu przypadkach odwiedza te eventy, które akurat przypadają mu do gustu. Tak czy inaczej, dziś omówimy sobie przebieg jednego, konkretnego wydarzenia jakim jest Pirmal Outlaw Showdown, które odbyło się dwudziestego kwietnia tego roku, a więc zaledwie dwa dni temu! Jak zatem wypadła wspomniana już impreza odbywająca się na torze Redwood Lights? Opowiemy sobie o tym pokrótce. Nim jednak zaczniemy a tym samym przejdziemy do meritum, warto zaznaczyć kto był organizatorem całego przedsięwzięcia. Primal Xtreme Motorsports, to właśnie ten klub sportowy powstały spod ramienia spółki Primal Xtreme był głównym odpowiedzialnym za to, jak mogliśmy bawić się w minioną sobotę. Całokształt wydarzenia zawierał w sobie wiele atrakcji, z czego główną z nich były wyścigi pojazdów oznaczonych jako ATV. Turniej organizowany był w systemie drabinkowym, a swoje miejsce w tabeli mógł zarezerwować każdy. Ba! Możemy powiedzieć więcej - co poniektóre przedsiębiorstwa, będące również sponsorami ów wydarzenia, postanowiły wystawić do pojedynków swoich reprezentantów. Wstępny rozkład wyścigów składał się z sześciu pozycji, a tym samym dwunastu zawodników - ponadto, dwóch wcześniej wylosowanych kierowców, ominęło wstępne kwalifikacje z racji nadmiernej ilości zawodników w pierwszej rundzie. Później? Jak to w systemie drabinkowym - kierowcy podejmowali rękawicę… A raczej kierownicę, kolejno eliminując swoich przeciwników, bądź samemu będąc eliminowanym - a temu wszystkiemu, sprawnie dogrywała idealnie wpasowująca się w motyw wydarzenia muzyka, która łączyła się z rykiem silników. (Źródło zdjęcia; Primal Xtreme Motorsports.) Jako że zaczęliśmy od tematyki głównej, a więc wyścigów - warto oznajmić w jaki sposób zapisały się wyniki końcowe całego turnieju. Na podium kolejno stanęli; Kai Watkins, reprezentant Manza Workshop na miejscu pierwszym, Jason Koller - zawodnik niezrzeszony, który dumnie zajął pozycję drugą, oraz dopełniający całość Adam Dawson, który na miejscu trzecim zareprezentował Ocean’s Bounty Bar. Jeżeli zastanawiacie się w jaki sposób rozstrzygnięta została kwestia trzeciego miejsca, to musimy Was zaskoczyć. Nie było wyścigu o miejsce trzecie, pod uwagę brany był czas z rund półfinałowych. Warto jednak zaznaczyć, że turniej to nie była jedyna atrakcja na omawianej imprezie. Mocnym hukiem odbił się również koncert zespołu Deception, gromadząc pod sceną masę świetnie bawiących się w rytm muzyki osób. Ponadto, w trakcie rozgrywania utworów przez muzyków, tuż za sceną praktycznie nad ich głowami, odbywał się pokaz kaskaderski szalonych wyskoków na motocrossach. Natomiast jeżeli ktoś widząc tak karkołomne wyczyny zgłodniał, mógł również zaopatrzyć się w smaczny posiłek bądź też napój w strefie gastronomicznej. Słowem końca, Primal Outlaw Showdown można uznać za zdecydowanie… Udany event w wykonaniu Primal Xtreme Motorsports. Miejsce, podkład muzyczny oraz sam charakter wydarzenia powodował, że przenosiliśmy się do nieco innej, luźniejszej i bardziej rozrywkowej rzeczywistości. Za swojego rodzaju zaletę możemy uznać również fakt, że na zawodach było dostatecznie dużo miejsca - przez co nie robiło się tłoczno. Jedyną rzeczą, która moim zdaniem może być uznana za dyskusyjną, to umiejscowienie sceny. Ta znajdowała się bowiem z dala od mety, przez co osoby znajdujące się w pobliżu centrum wydarzenia, nie mogły na własne oczy zobaczyć kto jako pierwszy dotarł do mety, a jedynie usłyszeć to od Richarda Sutliff, który bacznie komentował całe wydarzenie. Tak czy inaczej - impreza oraz jej atmosfera z pewnością należą do udanych, więc pewnym jest że wiele osób będzie czekać na kolejne atrakcje serwowane przez Primal Xtreme Motorsports.
-
Manza Workshop - jak warsztat radzi sobie po zmianie właścicielki? Written by Paramanga Sanou - DAILY GLOBE 20/04/2024 Jeżeli jesteście typem osoby, która ma na co dzień do czynienia z motoryzacją. Jeżeli lubicie nawet z czystej ciekawości przejrzeć co do zaoferowania mają lokalni dealerzy samochodów używanych, bądź też dbacie regularnie o stan swojego pojazdu - z pewnością kojarzycie takie nazwy jak McKenzie Repair And Towing Service, bądź McKenzie Dealership. Są to dwa podmioty, utworzone przez Ashley McKenzie, które mocno zaakcentowały swoją pozycję w branży motoryzacyjnej. Jak podpowiadają same nazwy poszczególnych przedsiębiorstw, pierwszy z nich pełni funkcję warsztatu samochodowego, którego usługi oscylują począwszy od serwisu, a kończąc na pracach lakierniczych tudzież modyfikacjach pojazdów samochodowych. Drugi z nich natomiast, nie jest niczym innym jak komisem pojazdów używanych. Zastanawialiście się może, dlaczego nazwa McKenzie zniknęła z ulic oraz reklam? Nawet jeśli nie - już pędzimy z odpowiedzią. Jak się okazuje, przedsiębiorstwa spod szyldu McKenzie, wcale nie zakończyły swojej działalności, a nagłe zniknięcie charakterystycznego już przedrostka jest wynikiem niczego innego, jak zmiany właściciela zakorzenionych już przedsiębiorstw. I to właśnie z tego powodu, nie uraczymy już wcześniej wspomnianych nazw, gdyż od jakiegoś czasu zostały one zastąpione równie dumnym Manza Workshop oraz Manza Cars. Całe przedsięwzięcie jest dosyć świeże, gdyż do wykupienia spółki przez obecną CEO Sanchę Manzanedo, doszło zaledwie miesiąc temu. Czy ta zmiana niesie za sobą jakieś skutki, które mogą bezpośrednio dotknąć konsumenta? Aby to sprawdzić, udaliśmy się do Manza Workshop, by na własnej skórze ocenić jakość obsługi oraz samych usług. A więc skoro już znamy pochodzenie Manza Workshop - a tym samym wiemy co stało się ze znanymi nam dotychczas przedrostkami McKenzie, czas by przejść do sedna sprawy. Jak sprawuje się słynny warsztat, po roszadach na stanowisku CEO? Sytuacja ułożyła się na tyle korzystnie, że akurat miałem w zamiarze poddać swój samochód większym poprawkom lakierniczym, a bliżej mówiąc - zmienić odcień jego lakieru. Ze względów osobistych zdecydowałem się na nałożenie folii, w odcieniu który zwrócił moją uwagę - a co za tym idzie, to właśnie ta usługa posłuży nam za usługę przykładową, gdyż nie ma raczej sensu rozpisywać się o dotychczasowych wymianach części eksploatacyjnych, które swoją drogą za każdym razem były wykonywane poprawnie. Zacznijmy więc może od pierwszej, fundamentalnej kwestii. Jakie podejście do klienta reprezentują sobą pracownicy Manza Workshop? Ciężko jest opisać ogólnikowo jaka atmosfera panuje w warsztacie, gdyż z wiadomych względów nie mamy do czynienia ze wszystkimi pracownikami jednocześnie - natomiast osoby u których zamawialiśmy usługę nakładania folii na samochód, bez dwóch zdań godnie reprezentowały firmę w której pracują. Podejście pracowników do klienta było przede wszystkim niezwykle serdeczne. Chęć pomocy, doradzenia - czy najzwyklejszego odpowiadania na nurtujące pytania, naprawdę ułatwiają podjęcie rozsądnej decyzji. Nie możemy oczywiście zapomnieć o pełnym profesjonalizmie z zakresu papierologii. Oddając samochód do Manza Workshop możecie być pewni, że nikt nie zrobi niczego bez konsultacji z Wami - a wszystkie usługi (przynajmniej lakiernicze), są objęte dwutygodniową gwarancją. Jak natomiast wygląda jakość usług serwowanych przez Manza Workshop? Na ten moment, efekt końcowy prezentuje się nieźle. Folia pewnie leży na samochodzie, nie odkleja się - a całość naprawdę cieszy oko. Z resztą, nie ma w tym nic dziwnego - jeżeli słowa osób obsługujących były zgodne z prawdą, materiały których do oklein używa Manza Workshop należą do tych z górnej półki, a samo sprowadzenie ich na zamówienie, zajmuje nieco czasu. Jeżeli chcielibyśmy przejść do tematów kosztów, na jakie trzeba przygotować się przy takiej usłudze… Od razu pragniemy zaznaczyć - nie należą one do wyjątkowych. Koszt oklejenia całego samochodu w naszym przypadku wyniósł trzy tysiące dolarów. Czy to dużo? Mało? Raczej standardowo. Cena z którą spotkamy się w większości warsztatów w okolicy. Jak zatem ująć całokształt warsztatu Manza Workshop? Z pewnością można uznać to miejsce za godne zaufania, w które można ze spokojem oddać swój samochód. Usługi wykonywane przez pracowników są naprawdę dobrej jakości, a samo ustalenie szczegółów, tudzież zakresu pracy jest naprawdę klarowne. Bez dwóch zdań można liczyć na załogę tego miejsca gdy chcemy się o coś dopytać, czy nawet doradzić. Koszta… Najpewniej też nie będą zwalać nas z nóg, przynajmniej z zakresu napraw, prac lakierniczych czy modyfikacji wizualnych. Te mechaniczne, jak w przypadku wielu innych warsztatów - mogą szarpnąć naszymi portfelami. Jedno jest pewne - jeżeli rozmyślacie nad modyfikacją tudzież naprawą swojego samochodu, warto zajrzeć do Manza Workshop. Pracuje tam wiele prawdziwych fachowców, a samochody dumnie noszące miano muscle carów, to zdecydowanie ich specjalność.
