Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Tiontay 'NTAY' Villacres 🎤


vamp

Rekomendowane odpowiedzi


1kyM9Bc.jpegTiontay "NTAY" Villacres

Tiontay Villacres przyszedł na świat w Memphis, dokładniej po południowej stronie miasta, gdzie codzienność miała zupełnie inny rytm niż w spokojniejszych dzielnicach. Tu każdy znał dźwięk syren, odbijających się echem od szyb starych budynków, i głosy dzieciaków grających na ulicy do późna, dopóki matki nie zaczynały krzyczeć z okien, żeby wracali do domu. To było miejsce, gdzie noc i dzień zlewały się w jedno, a życie toczyło się między sklepem za rogiem, boiskiem i blokiem z odrapanymi ścianami. W tym właśnie świecie dorastał Tiontay - chłopak, który od początku musiał nauczyć się, że nic nie przychodzi samo. Ojciec zniknął z jego życia, zanim zdążył cokolwiek zrozumieć. Nie zostawił po sobie nic, oprócz nazwiska i paru zdjęć, które matka trzymała w szufladzie. Została sama z małym dzieckiem i górą rachunków, która z każdym miesiącem rosła jak kula śnieżna. Z początku łapała się każdej roboty - sprzątała, gotowała w knajpie, pracowała na zmiany w pralni. Bywały dni, że wracała wykończona i nie miała siły mówić, ale mimo tego zawsze znajdowała chwilę, żeby przytulić syna i zapytać, jak mu minął dzień. Z czasem w ich życiu pojawił się ktoś nowy - mężczyzna, który potrafił ją rozśmieszyć i przy którym pierwszy raz od dawna czuła się spokojnie. Dla Tiontaya był to ojczym, choć z biegiem lat stał się kimś więcej. Dorastanie w South Memphis nie należało do prostych. Na ulicach łatwo było zboczyć w złą stronę. Każdy znał kogoś, kto siedział, kto handlował albo po prostu zniknął. Matka robiła wszystko, żeby trzymać syna z daleka od tego świata. Nie pozwalała mu długo siedzieć na dworze, pilnowała znajomości, ale wiadomo - im bardziej zabraniała, tym bardziej kusiło. Tiontay i tak wymykał się do kumpli z sąsiedztwa, grał z nimi w kosza, włóczył się po osiedlu. Z tych spotkań nauczył się więcej niż w szkole. Zrozumiał, że tutaj dorosłość przychodzi wcześniej, że trzeba umieć dbać o siebie, bo nikt inny tego nie zrobi. Choć jego rodzina miała nieco lepiej niż wielu sąsiadów, chłopak szybko pojął, jak cienka jest granica między tymi, którym się udaje, a tymi, którzy przepadają. Widział, jak koledzy zaczynają wchodzić w szemrane interesy, jak ulica daje im poczucie siły, a potem odbiera wszystko - czasem dosłownie życie. Mimo że kilka razy był blisko tego świata, nie dał się wciągnąć. Wiedział, że matka nie przeżyłaby, gdyby trafił do paki albo gorzej. Powtarzała mu, że ma głowę na karku i powinien coś z nią zrobić. Tiontay zrozumiał wtedy, że chce żyć z czegoś, co naprawdę ma sens. Muzyka pojawiła się w jego życiu dzięki kuzynowi Tivonte. To on pierwszy pokazał mu, jak wygląda studio - choć w rzeczywistości był to mały pokój z laptopem, mikrofonem przymocowanym do stojaka od lampy i tanimi słuchawkami. Tivonte miał ten błysk, który sprawiał, że kiedy nawijał, wszyscy milkli. Dla Tiontaya był jak starszy brat, ktoś, kto naprawdę wiedział, o czym mówi. Siadał z boku i patrzył, jak kuzyn nagrywa, chłonąc każdą linijkę wersu. Z czasem sam zaczął pisać wersy. Początkowo chaotyczne i trochę bez sensu. W jego notatniku pojawiały się historie z osiedla, rozmowy podsłuchane pod sklepem, scenki z życia ludzi, których znał od dziecka. Później styl się zmienił - gdy w domu zaczęło się lepiej powodzić, a Tiontay miał trochę więcej pieniędzy od rodziców, jego teksty stały się bardziej pewne siebie, z nutą typowego memphisowego flexu. Pierwszy raz stanął przed mikrofonem, gdy Tivonte zaprosił go, żeby dograł się do jednego kawałka na jego soundcloud. To był krótki wers, nagrany w pośpiechu, ale dla Tiontaya znaczenie miało wszystko - moment, kiedy usłyszał swój głos w słuchawkach, był jak olśnienie. Wiedział, że to jego miejsce. Od tego dnia robił wszystko, żeby nagrywać więcej. Noce spędzał nad telefonem, zapisując wersy w notatkach, a w dzień próbował przekonać matkę, żeby dała mu trochę pieniędzy na sprzęt. Zorganizował sobie prowizoryczne studio w pokoju: materac w kącie służył za wygłuszenie, a mikrofon wisiał na kablu przyczepionym do sufitu. Pierwsze numery wrzucał do sieci bez większych oczekiwań. Nie liczył na sławę - chciał tylko, żeby ktoś usłyszał. I choć początkowo słuchało go może kilkanaście osób, z każdym nowym kawałkiem czuł, że idzie w dobrą stronę. Muzyka stała się jego sposobem, by wyrwać się z miejsca, w którym dorastał, ale też by zachować z nim więź. Bo choć South Memphis nie dawało zbyt wielu szans, to właśnie tam wszystko się zaczęło. Po przekroczeniu pełnoletności postanowił wyjechać z rodzinnego miasta i stanu Tennessee, do nowego dla niego miejsca - LA, wraz ze swoim starszym kuzynem.


SOCIAL MEDIA


BODY OF WORK


MENTIONS


OOC

Imię i nazwisko postaci: Tiontay Villacres
Numer konta postaci: 2080959974
Edytowane przez vamp
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 tygodnie później...

r4684Uv.jpegPODSUMOWANIE #1
Listopad dla memphisowego rapera NTAYa okazał się miesiącem pełnym pracy i eksperymentów. Wszedł w niego z dużym zapałem i mimo że nie wszystko od razu odbiło się echem, było widać, że traktuje muzykę coraz poważniej. Wypuścił cztery kawałki w krótkim odstępie czasu, a każdy kolejny pokazywał, że powoli wchodzi na wyższy poziom.

Zaczęło się od „MPRODUCT”. Ten numer przeszedł w podziemiu prawie niezauważony, ale sam NTAY nie wyglądał na kogoś, kto przejmuje się brakiem szumu. Raczej sprawiał wrażenie, jakby to traktował jako próbę rozgrzewki. 

Chwilę później wrzucił „4+5” i tu dało się już poczuć większą pewność. Utwór był lepiej przemyślany, miał surowszy charakter i wreszcie coś, co zaczynało go odróżniać od reszty. Sam raper zaczął pokazywać, że odpuszczać nie zamierza, bo zaczyna czuć, że właśnie w muzyce jest jego miejsce. 

Najmocniejszy jak dotąd okazał się „P’s”. Ten numer brzmiał tak, jakby NTAY wszedł w nowy etap. Flow było bardziej zdecydowane, a całość pokazywała, że artysta nie tylko próbuje swoich sił, ale faktycznie zaczyna rozumieć własny styl.

W międzyczasie udało mu się też dograć kawałek „Notre” ze starszym kuzynem Young Murda. Obaj pochodzą z Memphis, więc współpraca była dla nich wręcz idealna. 

Przez cały miesiąc raper był bardzo aktywny w sieci. Regularnie wrzucał zapowiedzi, fragmenty nowych numerów i informował o tym, co zamierza dalej. Można było odnieść wrażenie, że praktycznie cały czas spędzał każdą chwilę w Social Mediach.

Listopad był zdecydowanie bardzo ważnym etapem w jego życiu. Nie był to tylko czas wypuszczania muzyki, ale też moment, w którym zaczął budować obraz artysty, który uczy się szybko, nie traci tempa i coraz pewniej patrzy w muzyczną przyszłość.

Edytowane przez vamp
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...
  • 5 miesięcy temu...

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin