Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

[SKARGA/charon i sk8zawodnik] Salvatrucha


Salvatrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Link do Twojego kontahttps://forum.v-rp.pl/profile/24017-salvatrucha/
Link do konta oskarżonegohttps://forum.v-rp.pl/profile/2748-sk8zawodnik/   i  https://forum.v-rp.pl/profile/11176-charon/
Powód składania skargi brak zgody na porwanie, niewłaściwa kreacja postaci, toksyczne zachowanie OOC, wymuszanie przebiegu rozgrywki, nierealistyczne odgrywanie obrażeń, nadużywanie skrajnych motywów w grze, naruszenie zasad rozgrywki crime

 

1. Porwanie z 7 czerwca 2026 roku

LINK DO SCENY PORWANIA

Do porwania mojej postaci, Trayvona Rowlanda, doszło 7 czerwca 2026 roku, około godziny 01:32. Cała przedstawiona część sceny trwała do około 02:16. Od momentu wyciągnięcia postaci z bagażnika gra z mojej strony przebiegała płynnie. Nie prowadziłem zbędnych dyskusji na czacie OOC, nie blokowałem akcji, nie próbowałem wymuszać korzystnego dla siebie wyniku i regularnie odpowiadałem na narracje oraz działania porywaczy. Materiał jasno pokazuje, że przez znaczną większość sceny nie ingerowałem OOC w jej przebieg. Już sam sposób prowadzenia porwania pokazuje jednak, że postacie graczy były kreowane nie jako ludzie wykonujący konkretną akcję przestępczą, lecz jako grupa wręcz sadystycznych oprawców, dla których głównym celem nie było przesłuchanie, uzyskanie informacji ani osiągnięcie logicznego celu IC, tylko stopniowe przekraczanie kolejnych granic przemocy i upokorzenia. Moja postać została zmuszona do kopania własnego grobu, była regularnie kopana, popychana, bita po głowie i żebrach, poniżana na tle rasowym oraz zasypywana homofobicznymi wyzwiskami. Padały między innymi komentarze bezpośrednio odnoszące się do koloru skóry postaci: 

„Daj mu kopać, jego kolor skóry obowiązuje.”

„Spójrz na jego kolor skóry.”

„Myślałem, że jak jest czarny, to zniesie więcej.”

Do tego dochodziły groźby wobec rodziny, sugestie odwiedzenia matki postaci, rozbieranie jej przed pozorowaną egzekucją, ograbienie z przedmiotów oraz rozważanie, czy lepiej ją zastrzelić, czy zatłuc na śmierć. W pewnym momencie jeden z graczy zapytał również na czacie OOC:

„Wyrażasz zgodę na gwałt?”

Zgody oczywiście nie wyraziłem i sam gwałt nie został odegrany. Nie zmienia to jednak faktu, że już samo proponowanie rozszerzenia tej sceny o taki motyw dobrze pokazuje kierunek, w którym gracze chcieli prowadzić porwanie. Nie był to kierunek oparty na sensownej narracji przestępczej, tylko na poszukiwaniu kolejnej, jeszcze bardziej skrajnej formy poniżenia ofiary.

Jeszcze bardziej problematyczne stało się to w momencie, gdy brutalność zaczęła wywoływać naturalne konsekwencje. Po wielokrotnych uderzeniach w głowę i żebra odegrałem utratę przytomności oraz objawy poważnego urazu. Zamiast zaakceptować rezultat własnych działań, gracze zaczęli traktować stan mojej postaci jak przeszkodę techniczną, którą należy jak najszybciej usunąć.

Na czacie i w dialogach pojawiały się między innymi teksty:

„Budź tego pierdolonego murzyna.”

„Wstawaj, nie udawaj.”

„GRAJ KURWA.”

„Co to wklejka z ChatGPT.”

„Ile jeszcze mamy tu czekać na ciebie?!”

Jednocześnie próbowano „przywrócić” nieprzytomną postać poprzez polewanie jej wodą, szarpanie, klepanie po twarzy, uciskanie nosa, a ostatecznie przez wsypywanie metamfetaminy do ust i wcieranie jej do gardła. Jeden z graczy stwierdził nawet OOC:

„Co ty typie, ja tak robiłem w realu.”

Trudno potraktować takie podejście jako poważne prowadzenie sceny. Metamfetamina nie jest magicznym przedmiotem anulującym uraz głowy, wstrząśnienie mózgu, utratę przytomności czy krwawienie wewnętrzne. Jeżeli gracze decydują się przez kilkadziesiąt minut kopać postać po głowie i żebrach, muszą również liczyć się z tym, że postać nie będzie po chwili gotowa do dalszej rozmowy tylko dlatego, że sprawcom zaczęło się spieszyć.

W pewnym momencie pojawia się nawet groźba, że jeżeli postać nie wstanie, zostanie podłączona do akumulatora samochodowego:

„Bo jak nie wstaniesz, to zaraz ci rudy podepnie akumulator pod suty.”

To wszystko tworzy bardzo konkretny obraz sposobu myślenia tych graczy podczas porwań. Ich postacie mogą bez żadnego ograniczenia torturować, bić po głowie, pozorować egzekucję, grozić gwałtem, poniżać rasowo i grozić podłączaniem człowieka do akumulatora, ale kiedy ofiara zaczyna odgrywać konsekwencje tej przemocy, pojawia się zniecierpliwienie, presja OOC i żądanie, żeby natychmiast „wstała i grała”.

Innymi słowy: brutalność ma być efektowna, ale nie może mieć trwałych skutków, ponieważ skutki przeszkadzają sprawcom w realizowaniu ich scenariusza.

Na tym etapie nie miałbym jeszcze problemu z samym faktem porwania ani nawet z brutalnym charakterem sceny. Roleplay przestępczy siłą rzeczy może obejmować przemoc, groźby i ciężkie motywy. Problem zaczyna się wtedy, gdy gracze wykorzystują porwanie jako pole do sadystycznego epatowania coraz mocniejszymi zachowaniami, a jednocześnie nie są gotowi zaakceptować naturalnej reakcji postaci na tortury, które sami jej zadają.

Materiał budzi więc poważne wątpliwości, czy osoby te potrafią prowadzić porwania w sposób odpowiedzialny i spójny. Samo wrzucenie do sceny akumulatora, metamfetaminy, gróźb gwałtu, rasistowskich obelg oraz bezustannego kopania nie tworzy jeszcze wartościowej kreacji. Bez konsekwencji, logiki i umiejętności reagowania na narrację drugiej strony staje się to jedynie katalogiem skrajności, których jedynym celem jest szokowanie i upokarzanie.

 

Wątpliwość dotycząca zgody na porwanie

BApf555.png

Chciałbym również uzyskać jasną odpowiedź, czy w momencie rozpoczęcia tej akcji gracze posiadali wymaganą zgodę na porwanie mojej postaci.

Z moich ustaleń wynika, że V4Kk4 nie posiadał wiedzy o takiej zgodzie, mimo że scena była obserwowana przez administratora, który nic na temat tej zgody nie wiedział. Jeżeli regulamin wymaga wcześniejszego uzyskania zgody na porwanie postaci, proszę o zweryfikowanie:

  • czy taka zgoda rzeczywiście została wydana,
  • kiedy została wydana,

Nie stawiam tutaj z góry zarzutu, że zgody nie było. Zadaję konkretne pytanie, ponieważ przy tak rozbudowanej i brutalnej akcji powinno być możliwe jednoznaczne wykazanie, że gracze mieli prawo ją rozpocząć. Jeżeli administrator obserwujący scenę również nie posiadał wiedzy o wymaganej zgodzie, tym bardziej zasadne jest sprawdzenie tego przez administrację.

chciałbym poruszyć jeszcze jedną, niezależną kwestię formalną. Z przedstawionego materiału wynika, że do porwania Trayvona Rowlanda doszło 7 czerwca 2026 roku około godziny 01:32. Według regulaminu porwania znajdują się w punkcie dotyczącym akcji wymagających wniosku.

Nie jest to przy tym wyłącznie moja własna interpretacja. W późniejszej rozmowie główny Community Manager odpowiedzialny za strefę crime, v4kk4, napisał wprost:

„W regulaminie jest oddzielny punkt na wnioski FCK, FCJ, stałe okaleczenie postaci, porwania, więc porwanie jest na wniosek.”

W tej samej rozmowie, kiedy opisałem wcześniejszą sytuację, w której zostałem porwany przez przedstawicieli włoskiej organizacji, mimo że po zapytaniu o zgodę otrzymałem odpowiedź, że nie jest ona wymagana, v4kk4 stwierdził:

„No to stary, to już nie do mnie, skoro regulaminu nie znasz.”

Skoro więc osoba zarządzająca strefą crime jednoznacznie wskazuje, że porwanie wymaga wniosku, proszę administrację o sprawdzenie, czy gracze uczestniczący w porwaniu Trayvona Rowlanda posiadali wówczas zaakceptowany wniosek obejmujący moją postać.

 

 

2. Thomas Torri i Bradley Stango - dwie postacie czy dwa szwajcarskie scyzoryki do każdej możliwej odmiany przestępczości?

MATERIAŁ DOWODY TO APLIKACJA ORGANIZACJI

Po zapoznaniu się z materiałami dotyczącymi Thomasa Torriego i Bradleya Stango trudno nie odnieść wrażenia, że nie obserwujemy rozwoju dwóch konkretnych postaci, lecz stopniowe odblokowywanie kolejnych funkcji w jakimś pakiecie „przestępczość all inclusive”.

Na jednym materiale są zwykłymi robotnikami fizycznymi: unikają pracy, palą papierosy, narzekają na przełożonych, próbują dorobić i rozmawiają o codziennych problemach. Za chwilę wymuszają haracze od lokalnych przedsiębiorców. Następnie egzekwują należności, przejmują interesy, zajmują się ochroną lokali, kradzieżą samochodów, rozbieraniem pojazdów, podpalaniem budynków, niszczeniem mienia, porwaniami, przesłuchaniami, torturami, strzelaninami, zabójstwami, rozczłonkowywaniem zwłok i usuwaniem ciał.

Do tego dochodzi prowadzenie interesów w klubie, pośrednictwo finansowe, wykonywanie poleceń organizacji, nadzorowanie innych osób, zastraszanie rodzin przedsiębiorców, zacieranie śladów, usuwanie monitoringu i kolekcjonowanie pamiątek po ofiarach.

Rozumiem, że postać przestępcza nie musi wykonywać przez całe życie jednej czynności. Nie oczekuję, że człowiek pobierający haracze nie może ukraść samochodu albo uczestniczyć w pobiciu. Istnieje jednak różnica między postacią, która stopniowo rozwija się w strukturach przestępczych, a postacią, która posiada automatyczną kompetencję do wykonania dokładnie każdej czynności, jakiej wymaga kolejny screenshot.

W przypadku Thomasa Torriego i Bradleya Stango nie widać specjalizacji, ograniczeń ani nawet wyraźnej hierarchii ich działalności. Nie wiadomo, kim oni właściwie są.

Robotnikami, którzy weszli w drobną przestępczość?

Haraczownikami lokalnej organizacji?

Złodziejami samochodów?

Egzekutorami?

Podpalaczami?

Porywaczami?

Specjalistami od tortur?

Ludźmi zajmującymi się utylizacją zwłok?

A może psychopatycznymi seryjnymi oprawcami, którzy przy okazji dorabiają na kolei i pobierają opłaty od sklepikarzy?

Odpowiedź wynikająca z materiałów brzmi najwyraźniej: wszystkim naraz, zależnie od tego, jaka akurat scena ma powstać.

To nie jest wszechstronna kreacja. To brak decyzji, kogo właściwie się gra.

Thomas Torri - rozsądny haraczownik, impulsywny wandal i spokojny rzeźnik w jednej osobie

Thomas Torri jest przedstawiany jako bardziej rozsądny i dominujący z tej dwójki. To on najczęściej prowadzi rozmowy, przedstawia warunki, pilnuje płatności i zleca Bradleyowi określone działania. W scenach z przedsiębiorcami potrafi używać języka pozornie biznesowego: oferuje „ochronę”, zapowiada cotygodniowe wpłaty, rozmawia o procentach, przekazuje pieniądze wyżej postawionym osobom i próbuje kreować się na człowieka, który rozumie interes organizacji.

Chwilę później ten sam człowiek demoluje młotkiem luksusowy samochód na oczach otoczenia, ponieważ właściciel jakiegoś lokalu go zdenerwował.

Innym razem zachowuje ostrożność i nakazuje Bradleyowi usunąć zdjęcie zmasakrowanego człowieka, ponieważ nie chce pozostawiania dowodów. Następnie sam uczestniczy w krojeniu zwłok piłą, otwiera szafę z narzędziami, przygotowuje worki, pakuje odcięte części ciała i spokojnie nadzoruje cały proces.

W jednej scenie ma być człowiekiem chłodnym, dyskretnym i świadomym zagrożeń. W kolejnej angażuje się w czynności, które nie mają już nic wspólnego z rozsądnym zabezpieczaniem interesu, lecz przypominają rytuał dwóch sadystów bawiących się ciałem ofiary.

Nie jest również biernym obserwatorem, który znalazł się w sytuacji przekraczającej jego granice. Nie stoi z boku w szoku. Nie próbuje ograniczać Bradleya. Nie reaguje obrzydzeniem ani strachem. Nie zastanawia się, czy właśnie przekroczył punkt, z którego nie ma odwrotu.

Sam przygotowuje sprzęt, wydaje polecenia i uczestniczy w rozczłonkowywaniu.

W materiale pada między innymi:

„Tnij, będę pakował worki.”

To nie jest zachowanie przeciętnego przestępcy, który przypadkiem pomógł usunąć ciało po źle zakończonej akcji. To jest chłodne i zadaniowe podejście człowieka, dla którego cięcie zwłok piłą stanowi zwyczajny element wieczoru.

Jeżeli Thomas Torri jest właśnie taką postacią, powinno to stanowić podstawę jego kreacji, a nie funkcję włączaną tylko wtedy, gdy na stole pojawia się ciało. Człowiek zdolny bez emocji przygotować worki i pakować odcięte kończyny nie wraca następnego dnia psychicznie do ustawień fabrycznych tylko dlatego, że tym razem trzeba odegrać wymuszanie pieniędzy w sklepie.

Gdzie są następstwa?

Gdzie jest stopniowa utrata zahamowań?

Gdzie jest paranoja, problemy ze snem, nadmierna ostrożność, poczucie bezkarności albo narastająca agresja?

Gdzie jest choćby świadomość tego, że postać dokonała czegoś skrajnego?

W materiałach tego nie widać. Jest za to płynne przechodzenie od piły i worków na ciało do kolejnej wizyty u przedsiębiorcy, jakby Thomas poprzedniego dnia nie rozczłonkowywał człowieka, tylko wymieniał opony.

To nie jest subtelna, wielowarstwowa osobowość. To jest narracyjne wyczyszczenie pamięci postaci po każdej scenie.

 

Bradley Stango - leniwy robotnik, domowy nieudacznik, kochanek i sadystyczny kolekcjoner trofeów

W przypadku Bradleya Stango rozjazd jest jeszcze większy.

Materiały przedstawiają go początkowo jako człowieka żyjącego na marginesie. Pracuje fizycznie, unika obowiązków, pali papierosy i marihuanę, zajmuje się drobnymi interesami oraz kradzionymi samochodami. Wraca do domu, kłóci się z młodszą partnerką, pije piwo, ogląda telewizję, spotyka się z kochanką i narzeka na swoje życie.

Jest więc kreowany na człowieka przeciętnego, nieporadnego, leniwego i podatnego na wpływ silniejszych osób.

Nagle ten sam Bradley bez żadnego widocznego procesu psychologicznego staje się człowiekiem, który:

  • robi zdjęcia odciętej głowie,
  • traktuje zwłoki jak przedmiot do zabawy,
  • wyrywa ofierze złoty ząb,
  • zabiera biżuterię i inne elementy jako pamiątki,
  • spokojnie operuje piłą przy ludzkim ciele,
  • rozważa, jak przeciąć klatkę piersiową, żeby zmieściła się w worku,
  • nuci podczas rozczłonkowywania,
  • uczestniczy w torturach i pozorowanych egzekucjach,
  • czerpie widoczną satysfakcję z cierpienia ofiary.

Padają z jego strony wypowiedzi takie jak:

„Ja sobie zatrzymam. Na pamiątkę.”

„Jego klata zmieści się do wora? Czy przeciąć na dwie części?”

„Pierdolony dupek musiał zdechnąć, ominęła go prawdziwa zabawa.”

To nie są teksty zwykłego „mafijnego mięśniaka”. Nie jest to również człowiek, który z obrzydzeniem wykonuje polecenie organizacji, bo obawia się konsekwencji odmowy.

Bradley jest pokazywany jako ktoś, kto odnajduje w tym osobistą przyjemność.

Zabieranie zęba i biżuterii na pamiątkę jest zachowaniem trofeistycznym. Fotografowanie odciętej głowy i traktowanie jej jak zabawnego materiału nie wynika z interesu organizacji. Nucenie podczas rozczłonkowywania również nie ma żadnej funkcji przestępczej. To nie są działania mające zastraszyć kolejną osobę albo zabezpieczyć dochód. To oznaki postaci, która przejawia skrajne sadystyczne i psychopatyczne zachowania.

I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: czy Bradley Stango jest oficjalnie prowadzony jako postać psychopatyczna?

Jeżeli tak, to na jakiej podstawie?

Jeżeli zgodnie z punktem [należy wpisać numer punktu regulaminu] granie postaci psychopatycznej wymaga wcześniejszej zgody Game Mastera, proszę o zweryfikowanie, czy taka zgoda rzeczywiście została udzielona.

Nie chodzi jednak o odpowiedź w rodzaju:

„Hej, mogę grać psychopatę?”

„Tak, możesz.”

Zgoda na tego rodzaju kreację nie powinna przecież działać jak licencja na wrzucanie do scen dowolnej tortury, dowolnego okaleczenia i dowolnego sadystycznego zachowania, które akurat przyjdzie graczowi do głowy.

Postać psychopatyczna nadal musi być postacią. Powinna posiadać określone motywy, sposób działania, mechanizmy kontroli, ograniczenia, cele i charakterystyczne zachowania. Wniosek powinien pozwalać ustalić, dlaczego ta osoba jest taka, jak się to przejawia oraz jakich elementów gracz powinien konsekwentnie przestrzegać.

Dlatego proszę o sprawdzenie:

  • na jakich motywach został oparty wniosek Bradleya Stango,
  • jakie cechy i zachowania zostały zaakceptowane przez Game Mastera,
  • czy zgoda obejmowała sadystyczne tortury, kolekcjonowanie trofeów oraz rozczłonkowywanie zwłok,
  • czy gracz rzeczywiście trzyma się założeń, na podstawie których zgodę otrzymał,
  • oraz czy administracja rozpatrująca tę skargę posiada dostęp do tego wniosku.

Bo jeżeli zgoda istnieje, ale postać zachowuje się zgodnie z jej założeniami wyłącznie w wybranych scenach, natomiast w pozostałych jest zwyczajnym, leniwym i emocjonalnie przeciętnym człowiekiem, to nadal pozostaje problem spójności.

Zgoda na postać psychopatyczną nie może służyć jako przycisk:

„Aktywuj psychopatę”, gdy pojawia się związana ofiara.

 

 

A co z Thomasem Torrim?

Jeszcze ważniejsze pytanie dotyczy Thomasa Torriego.

Rozumiem, że jeden z graczy - jak wskazano - może posiadać zgodę na prowadzenie postaci psychopatycznej. Nie rozwiązuje to jednak problemu drugiego uczestnika.

Czy Thomas Torri również posiada odrębną zgodę Game Mastera na podobną kreację?

Bo spokojne przyglądanie się rozczłonkowywaniu człowieka, organizowanie narzędzi, przygotowywanie worków, wydawanie poleceń i osobiste uczestnictwo w cięciu ciała nie jest normalną reakcją człowieka tylko dlatego, że nosi włoskie nazwisko i należy do organizacji przestępczej.

Przynależność do mafii nie wyłącza psychiki.

Nie każdy przestępca jest zdolny do rozczłonkowania człowieka. Nie każdy zabójca jest zdolny do spokojnego cięcia ciała piłą. Nie każdy egzekutor bawi się odciętymi częściami. Nie każdy człowiek zaangażowany w przestępczość czerpie przyjemność z obserwowania tortur.

Jeśli Thomas Torri nie jest postacią psychopatyczną, to w jaki sposób uzasadniono jego zachowanie?

Czy była to pierwsza taka sytuacja?

Jeżeli tak, dlaczego nie wywołała żadnej reakcji?

Czy robił to już wcześniej?

Jeżeli tak, gdzie znajduje się rozwój postaci, który doprowadził go do takiego etapu?

Czy działał pod przymusem?

Materiał tego nie pokazuje.

Czy był przerażony Bradleyem?

Wręcz przeciwnie - sam nim kieruje.

Czy chciał tylko szybko pozbyć się dowodów?

W takim razie skąd pojawiają się żarty, brutalne komentarze i pełne zaangażowanie w cały proces?

Thomas nie zachowuje się jak człowiek zmuszony do uczestnictwa. Zachowuje się jak osoba, która dokładnie wie, co robi, i nie widzi w tym nic nadzwyczajnego.

Jeżeli więc jedna postać ma zgodę na psychopatyczną kreację, a druga bez takiej zgody zachowuje się praktycznie tak samo, to jaka jest rzeczywista wartość tego wymogu regulaminowego?

Czy zgoda dotyczy postaci, czy całej grupy znajomych przebywających w jednym pomieszczeniu?

Czy obecność jednego zatwierdzonego psychopaty sprawia, że każdy stojący obok automatycznie może bez emocji kroić ludzi piłą?

 

Włoska mafia czy objazdowa grupa seryjnych morderców?

Gracze przedstawiają tę organizację jako włoską mafię działającą w Los Angeles. Tymczasem włoskość tych postaci sprowadza się głównie do nazwisk, powoływania się na przełożonych, przekazywania kopert i okazjonalnych odniesień do hierarchii.

Ich faktyczna działalność wygląda jak losowa składanka wszystkiego, co stereotypowo „przestępcze”:

jednego dnia haracze, drugiego kradzież samochodu, trzeciego podpalenie, czwartego porwanie, piątego tortury, szóstego rozczłonkowanie zwłok, a pomiędzy tym wycieczka do pracy na kolei, kłótnia z partnerką i kąpiel w morzu.

Oczywiście zorganizowana przestępczość może zajmować się wieloma dziedzinami. Problem polega na tym, że w strukturach zorganizowanych istnieje podział ról, hierarchia, logika ekonomiczna i konkretne cele. Przemoc ma czemuś służyć.

Tutaj Thomas i Bradley nie wyglądają jak osoby posiadające funkcję w organizacji. Wyglądają jak dwa awatary gotowe obsłużyć każdą możliwą aktywność crime.

Kiedy trzeba wymusić pieniądze - są haraczownikami.

Kiedy trzeba odzyskać dług - są windykatorami.

Kiedy trzeba zastraszyć przedsiębiorcę - są egzekutorami.

Kiedy trzeba ukraść samochód - są złodziejami i mechanikami.

Kiedy trzeba zniszczyć lokal - są wandalami.

Kiedy trzeba podpalić budynek - są podpalaczami.

Kiedy trzeba porwać człowieka - są profesjonalnymi porywaczami.

Kiedy trzeba go torturować - są sadystami.

Kiedy trzeba usunąć ciało - okazuje się, że mają pomieszczenie, sprzęt, piłę, worki i pełen zestaw umiejętności jak z zakładu przetwórstwa mięsnego.

To już nie jest organizacja. To dwóch ludzi wykonujących pracę całego przestępczego przedsiębiorstwa.

Mafijność nie polega na tym, że do każdej sceny można dodać przemoc, włoskie nazwisko i przełożonego, któremu później przekaże się pieniądze.

 

Największy problem: brak trwałych konsekwencji

Najbardziej rażące nie jest nawet to, ile rzeczy te postacie robią. Najbardziej rażące jest to, że żadna z tych rzeczy realnie ich nie zmienia.

Jednego dnia Thomas i Bradley uczestniczą w torturowaniu oraz rozczłonkowywaniu czarnoskórej postaci. Bradley wyrywa złoty ząb, zabiera pamiątki i nuci przy cięciu ciała. Thomas przygotowuje worki i koordynuje rozbiór zwłok.

Następnego dnia obaj mogą dziarsko udać się do firmy, żeby wymusić kolejną płatność, pokłócić się o papierosy albo ponarzekać na pracę.

O co właściwie chodzi?

Czy te sceny wydarzyły się w psychice tych postaci, czy tylko na forum w galerii screenshotów?

Czy Thomas pamięta, że pakował człowieka do worków?

Czy Bradley pamięta, że trzymał elementy ofiary jako pamiątkę?

Czy są to dla nich normalne czynności?

Jeżeli tak, to obaj są prowadzeni jako jednostki głęboko zaburzone i powinno to wpływać na każdą część ich życia.

Jeżeli nie, to dlaczego zachowywali się w ten sposób?

Nie można jednocześnie odgrywać zwykłego, emocjonalnego człowieka z partnerką, problemami finansowymi i codziennym stresem, a później na czas jednej akcji całkowicie wyłączać ludzkie reakcje, żeby odegrać estetykę brutalnego serialu kryminalnego.

Wielowymiarowość polega na tym, że różne strony postaci wpływają na siebie.

Tutaj każda strona znajduje się w osobnej szufladzie.

Szuflada „pracownik kolei”.

Szuflada „mafioso”.

Szuflada „kochający partner”.

Szuflada „leniwy ćpun”.

Szuflada „biznesmen”.

Szuflada „sadystyczny rzeźnik”.

Gracz otwiera tę, która jest aktualnie potrzebna, a pozostałe przestają istnieć.

To jest właśnie nijaczenie postaci. Nie dlatego, że postacie robią dużo, lecz dlatego, że ich charakter nie nakłada na nie żadnych ograniczeń.

Pytania do administracji dotyczące zgód:

W związku z powyższym proszę administrację o zweryfikowanie nie tylko samego faktu istnienia ewentualnej zgody na prowadzenie postaci psychopatycznej, ale również jej rzeczywistego zakresu.

W szczególności proszę ustalić:

  1. Czy Bradley Stango i Thomas Morri posiadali zgodę Game Mastera na grę postaci psychopatycznej przed rozpoczęciem przedstawionych scen?
  2. Czy zgoda została udzielona na podstawie konkretnego, opisanego konceptu, czy ograniczała się do ogólnego pozwolenia na „grę psychopatą”?
  3. Jakie motywy, ograniczenia i zasady zachowania przedstawiono we wniosku?
  4. Czy administracja rozpatrująca skargę ma dostęp do tej zgody i może ocenić, czy gracz przestrzega jej warunków?
  5. Czy Thomas Torri posiadał osobną zgodę na prowadzenie postaci o podobnych cechach?
  6. Jeżeli Thomas takiej zgody nie posiadał, jak administracja ocenia jego spokojne i aktywne uczestnictwo w torturach, rozczłonkowywaniu i pakowaniu ludzkiego ciała?
  7. Czy zgoda jednego gracza na psychopatyczną kreację może w praktyce legitymizować identyczne zachowania pozostałych uczestników sceny?
  8. Czy Game Master, wydając ewentualną zgodę, kontrolował później spójność tej kreacji, czy pozwolenie stało się bezterminowym immunitetem na każdą skrajną akcję?
  9. Czy postacie po tak brutalnych wydarzeniach wykazywały jakiekolwiek trwałe następstwa, czy też po zakończeniu sceny wracały do zwykłego funkcjonowania bez najmniejszego wpływu na dalszą grę?

Podsumowanie

Nie twierdzę, że postać przestępcza ma być jednowymiarowa. Twierdzę coś dokładnie odwrotnego: Thomas Torri i Bradley Stango są nijaczeni właśnie dlatego, że ich osobowości nie tworzą żadnych granic.

Mogą być jednocześnie zwyczajnymi robotnikami, drobnymi cwaniakami, haraczownikami, negocjatorami, podpalaczami, złodziejami samochodów, porywaczami, katami, mordercami i rzeźnikami od rozczłonkowywania zwłok. Nie wymaga to procesu, przygotowania ani konsekwencji. Wystarczy, że kolejna scena tego potrzebuje.

Thomas Torri ma być rozsądny, dopóki potrzebna jest rozmowa biznesowa. Kiedy pojawia się piła, bez problemu staje się chłodnym specjalistą od pakowania ludzkich kończyn.

Bradley Stango ma być nieporadnym i leniwym robotnikiem, dopóki trzeba pokazać codzienność. Kiedy pojawia się ofiara, zmienia się w sadystycznego trofeistę, który zabiera zęby na pamiątkę i żałuje, że człowiek umarł zbyt szybko, bo „ominęła go prawdziwa zabawa”.

Następnie obaj wracają do wcześniejszych ról, jakby pomiędzy scenami ktoś nacisnął przycisk reset.

Dlatego proszę nie sprowadzać tego problemu do argumentu, że „przecież przestępcy robią różne rzeczy”. Tak, robią. Ale nadal pozostają tymi samymi ludźmi. Tutaj nie mamy ludzi, tylko dwa zestawy funkcji przypisanych do modeli postaci.

Najkrócej ujmując:

Nie są to dwie konsekwentnie prowadzone postacie włoskiej mafii. Są to dwa uniwersalne narzędzia do generowania dowolnej rozgrywki crime ; od pobierania dziesięciu dolarów za papierosy po rozcinanie człowieka piłą ; przy czym żadna z tych czynności nie pozostawia w ich kreacji trwałego śladu.

A jeżeli odpowiedzią na wszystkie te wątpliwości ma być stwierdzenie, że Bradley posiada zgodę na psychopatę, to nadal pozostaje Thomas, pozostaje zakres tej zgody i pozostaje pytanie, dlaczego „psychopata” na tym serwerze ma najwyraźniej oznaczać nie przemyślany koncept postaci, lecz dostęp do pełnego katalogu najbardziej skrajnych zachowań bez obowiązku budowania ich motywów, rozwoju i konsekwencji.

 

 

3. Historia kar graczy SK8 i CHARON - JAK COŚ JEST DO WSZYSTKIEGO, TO JEST DO NICZEGO. 

W tym miejscu należy odejść na chwilę od samych postaci i przyjrzeć się graczom, którym administracja powierzyła możliwość prowadzenia tak skrajnej rozgrywki. Pierwszy przedstawiony wykaz kar dotyczy Charona, gracza odpowiedzialnego za Bradleya Stango. Drugi dotyczy SK8, gracza Thomasa Torriego.

Historia kar sama w sobie nie powinna być dożywotnim wyrokiem. Gracz może popełnić błąd, wyciągnąć wnioski i realnie poprawić swoją grę. Nie zamierzam więc budować argumentu, że jedna kara sprzed dwóch lat automatycznie odbiera komuś prawo do dalszej rozgrywki.

Problem polega na tym, że przedstawione wykazy nie pokazują jednego błędu, jednego gorszego dnia ani pojedynczego nieporozumienia z administracją. Pokazują powtarzający się schemat problemów z immersją, przemocą, zachowaniem OOC, prowokowaniem innych, respektowaniem decyzji administracji oraz korzystaniem z kolejnych otrzymywanych szans.

A następnie właśnie tym osobom powierzono prowadzenie postaci, które porywają ludzi, torturują ich, rozczłonkowują zwłoki, kolekcjonują trofea po ofiarach i uczestniczą w najbardziej skrajnych scenach dostępnych w sektorze crime.

Tu naprawdę wypada zapytać: na jakiej podstawie uznano, że są to odpowiednie osoby do otrzymania tak dużego kredytu zaufania?

Historia kar Charona

W przypadku Charona nie mówimy o krótkim wykazie technicznych przewinień. Już w 2024 roku administracja wielokrotnie zwracała uwagę na jego podejście do gry oraz zachowanie wobec innych osób.

W maju 2024 roku otrzymał karę za wjechanie rowerem BMX w grupę ludzi na Vespucci, po czym administrator dopisał:

„Dostajesz tyle kar, to może pora ogarnąć grę?”

Kilka dni później pojawiło się ostrzeżenie za:

„Bezsensowne wcinanie OOC w trakcie gry IC, uciążliwą grę.”

Następnie odnotowano wyjście z gry podczas aktywnej rozgrywki prowadzonej przez LEA oraz ciągłe prowokowanie funkcjonariuszy. Administrator zakończył wpis słowami:

„Zastanów się, czy gra tutaj w ogóle ci służy.”

Ta kara została później zdjęta, podobnie jak kolejne bany.

W październiku 2024 roku Charon ponownie prowokował LEA, wielokrotnie pojawiając się przy tym samym wydarzeniu w masce i próbując sztucznie wywoływać poczucie zagrożenia. W listopadzie administrator opisał jego zachowanie w następujący sposób:

„Bardzo kiepska rozgrywka na serwerze. Widząc bezdomną na Vespucci, od razu do niej podbiegasz i ją kopiesz, finalnie kończysz to strzałami do zastępcy szeryfa.”

Co interesujące, ten sam wpis pojawia się również przy wcześniejszym banie, który później został dezaktywowany. Następnie na konto trafił kolejny ban za całokształt rozgrywki oraz zachowanie OOC. W uzasadnieniu napisano wprost, że gracz nie potrafi się dogadać, prowokuje innych i forsuje własne, niezrozumiałe punkty widzenia.

W styczniu 2025 roku administracja określiła go już jednoznacznie:

„Konfliktowy gracz, prowokator. To ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją.”

Miesiąc później pojawiło się ostrzeżenie za niski poziom immersji podczas odgrywania ataku nożem. Po kilku dniach gracz otrzymał dwugodzinny admin jail za wykorzystanie skryptu wezwania taksówki do zwabienia ofiary i dokonania napadu rabunkowego.

Następnie, 27 lutego 2025 roku, systemowy wpis zawiera wyjątkowo dosadne podsumowanie:

„Jesteś utrapieniem tego serwera, każdą otrzymaną szansę podcierasz sobie tyłek, by potem prezentować patologiczne zachowania. Twój poziom żenada to dno nie nadajesz się do gry, więc nie apeluj więcej od kary.”

Ban ten również został później dezaktywowany.

W sierpniu 2025 roku dochodzi jeszcze blokada postaci za pomoc w przerzucie majątku dla osoby opisanej w samym uzasadnieniu jako „dobry kolega Charona”.

Nie przywołuję tego, żeby udowodnić, że Charon nie ma prawa nigdy więcej wejść na serwer. Przywołuję to, ponieważ trudno zrozumieć proces decyzyjny, w którym gracz wielokrotnie opisywany jako konfliktowy, prowokujący, uciążliwy, prezentujący niski poziom immersji i niewłaściwe podejście do przemocy otrzymuje następnie zgodę na kreację wymagającą wyjątkowego wyczucia, dojrzałości i samokontroli.

Postać psychopatyczna nie powinna być nagrodą za to, że ktoś lubi eskalować sceny. To nie jest licencja na robienie dokładnie tego, za co wcześniej zwracano mu uwagę tylko tym razem pod przykrywką zatwierdzonego konceptu.

Jeżeli ktoś wcześniej kopie losową bezdomną, prowokuje LEA, prezentuje niską immersję podczas ataku nożem i wykorzystuje skrypt do zwabienia przypadkowej ofiary, to przed udzieleniem mu zgody na postać czerpiącą przyjemność z tortur należałoby chyba szczególnie dokładnie sprawdzić, czy potrafi odróżnić przemyślaną kreację od zwykłego zamiłowania do szokowej przemocy.

A tutaj najwyraźniej uznano, że człowiekowi z takim wykazem należy dać do ręki piłę, związane ofiary i administracyjne potwierdzenie, że może grać psychopatę.

Naprawdę: co mogło pójść nie tak?

 

 

Historia kar SK8

W przypadku SK8 również nie mamy do czynienia z całkowicie czystą kartą. Nie wszystkie wpisy znajdujące się w historii należy oczywiście traktować jako przewinienia - śmierć postaci, deportacja IC czy automatyczne wpisy anti-cheata nie stanowią same w sobie dowodu niewłaściwej gry. Nie ma potrzeby sztucznego pompowania zarzutów, skoro pozostałe pozycje i tak dają wystarczająco dużo powodów do pytań.

W styczniu 2025 roku jedna z postaci SK8 została zablokowana za rozgrywkę określoną przez administratora jako:

„Lootgrab z ekipą ubraną w garnitury i outfity rodem z FiveM, wjeżdżając Buffalo na publiczną siłownię.”

W lutym otrzymał tę samą karę za wykorzystanie skryptu taksówki do zwabienia ofiary i przeprowadzenia napadu. Następnie został ukarany za wyjęcie noża oraz dźgnięcie innej postaci bez odpowiedniego odegrania narracyjnego.

W marcu pojawiło się ostrzeżenie za niewłaściwe zachowanie podczas interwencji członka ekipy. W sierpniu zablokowano dwie jego postacie za przerzucanie majątku  w jednym przypadku pomiędzy własnymi postaciami, w drugim na inną postać.

Kolejna blokada dotyczyła kradzieży samochodu praktycznie w centrum Vespucci i niedopełnienia wymogu zgłoszenia przestępstwa w wyznaczonym czasie.

Najbardziej aktualne wpisy również nie sugerują szczególnej przemiany podejścia. Pojawia się ostrzeżenie za obrażanie administracji na wiadomości prywatnej po próbie wyjaśnienia mu, co było nieprawidłowe w jego rozgrywce. Następnie na postaci Thomas Torri administrator zastosował kick z uzasadnieniem:

„Ochłoń i wróć.”

Czyli również w czasie prowadzenia postaci będącej przedmiotem tej skargi administracja musiała już interweniować z powodu zachowania gracza.

I ponownie: jedna kara nie przekreśla człowieka. Tyle że tutaj mamy wcześniejsze problemy z immersją przemocy, omijaniem narracji, zachowaniem wobec administracji, przerzutami majątku, blokadami postaci i scenami przypominającymi typowy, efektowny chaos z publicznego serwera FiveM.

Następnie ten sam gracz prowadzi Thomasa Torriego jako człowieka zdolnego bez emocji pomagać w torturach, cięciu ciała piłą, pakowaniu kończyn do worków i zakopywaniu szczątków.

Czy Thomas również posiada zgodę na postać psychopatyczną?

Jeżeli nie, to dlaczego zachowuje się praktycznie identycznie jak Bradley?

Jeżeli tak, to mamy rozumieć, że dwóm graczom z bogatą historią problematycznej gry powierzono równocześnie dwie psychopatyczne postacie i możliwość wspólnego eskalowania scen bez wyraźnego nadzoru?

To brzmi mniej jak kontrolowany koncept, a bardziej jak eksperyment pod tytułem: „zobaczymy, kiedy przestaną odróżniać roleplay od konkursu na najbardziej obrzydliwy screenshot”.

Unban nie powinien oznaczać amnezji administracyjnej

Najważniejsze pytanie dotyczy jednak kolejnych unbanów.

W historii Charona znajdują się bany, które były później zdejmowane, nawet po wyjątkowo jednoznacznych wpisach administracji. Jeden administrator stwierdził, że gracz otrzymuje ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją. Kolejny napisał, że gracz jest utrapieniem serwera, nie nadaje się do gry i nie powinien już apelować od kary.

A mimo tego nastąpił kolejny powrót.

Sam unban nie jest problemem. Serwer może dawać drugie szanse. Ale druga szansa powinna mieć treść. Powinna oznaczać konkretne warunki, okres obserwacji i jasną informację, czego gracz nie może więcej powtórzyć.

Nie może wyglądać to tak, że administracja pisze:

„To ostatnia szansa.”

Następnie:

„Nie nadajesz się do gry.”

A po kolejnym unbanie wszystko zostaje wyzerowane, jakby wcześniejsze wpisy były elementem dekoracyjnym panelu.

Unban nie jest wymazaniem historii. To warunkowe przywrócenie zaufania. Zwłaszcza gdy później gracz ubiega się o dostęp do rozgrywki wymagającej szczególnego zaufania.

Dlatego należałoby ustalić, czy poprzednie powroty Charona i SK8 odbywały się na jakichkolwiek zasadach. Czy otrzymali jasne wytyczne? Czy zabroniono im określonych typów kreacji? Czy byli objęci okresem próbnym? Czy ich dalsza gra crime miała podlegać kontroli? Czy może po zdjęciu bana administracja uznała, że wszystkie wcześniejsze zarzuty automatycznie przestały istnieć?

Bo jeżeli kolejne unbany miały być ostatnimi szansami, to zgoda na skrajnie brutalne postacie wygląda jak dokładne przeciwieństwo ostrożności.

To tak, jakby po serii problemów z niewłaściwym używaniem samochodu nie tylko oddać komuś kluczyki, ale od razu posadzić go za kierownicą cysterny.

Czy ktoś rzeczywiście przeanalizował zgodę na psychopatę?

W przypadku Bradleya Stango słyszymy, że gracz posiada zgodę na prowadzenie postaci psychopatycznej. Dobrze. W takim razie proszę o zweryfikowanie, czym ta zgoda właściwie była.

Czy gracz przedstawił Game Masterowi konkretny koncept?

Czy opisał źródła zachowania postaci, jej motywacje, metody działania, ograniczenia i sposób ukrywania swoich skłonności?

Czy wskazał, w jakich okolicznościach Bradley traci kontrolę?

Czy przedstawił relację pomiędzy jego codziennym funkcjonowaniem a sadystycznymi zachowaniami?

Czy też wniosek wyglądał mniej więcej tak:

„Hej, mogę grać psychopatę?”

„Możesz.”

Bo patrząc na efekty, zgoda zdaje się być traktowana jak szerokie administracyjne pozwolenie na każdą obrzydliwość, jaką gracz potrafi zmieścić w narracji.

Fotografowanie odciętej głowy. Wyrywanie złotych zębów. Zabieranie biżuterii jako trofeum. Nucenie podczas rozczłonkowywania. Żałowanie, że ofiara umarła zbyt szybko, bo „ominęła ją prawdziwa zabawa”. Rozważanie, na ile części przeciąć tors, aby zmieścił się w worku.

Czy wszystkie te elementy były częścią zaakceptowanego konceptu?

Czy Game Master widział je wcześniej we wniosku?

Czy gracz otrzymał zgodę na określony profil postaci, czy zwyczajnie przyznano mu kartę „psychopata”, którą teraz może wykładać na stół przy każdej wątpliwej scenie?

I najważniejsze: czy ktoś później sprawdzał, czy Bradley nadal trzyma się motywów, na podstawie których otrzymał zgodę?

Bo zgoda wydana kilka miesięcy wcześniej nie powinna być immunitetem. Jeżeli postać miała działać w określony sposób, administracja powinna być w stanie porównać założenia z rzeczywistą grą.

Dlaczego Thomas Torri robi dokładnie to samo?

Nawet pełne potwierdzenie zgody Bradleya nie odpowiada na pytanie dotyczące Thomasa.

Thomas nie jest wyłącznie świadkiem. Nie trafia przypadkiem do pomieszczenia i nie odwraca wzroku. Przygotowuje sprzęt, organizuje worki, bierze udział w cięciu, pakowaniu i ukrywaniu ciała. W trakcie tortur nie okazuje szoku, oporu, obrzydzenia ani konfliktu moralnego.

Wydaje krótkie, rzeczowe polecenia, jakby wykonywał standardową usługę:

„Tnij, będę pakował worki.”

Jeżeli Thomas nie jest prowadzony jako postać psychopatyczna, to jego reakcja jest całkowicie niewiarygodna. Nawet członek mafii, nawet zabójca i nawet brutalny egzekutor nadal posiada określone granice. Rozczłonkowanie człowieka piłą nie staje się zwykłym zajęciem tylko dlatego, że akcja dzieje się w organizacji przestępczej.

Jeżeli natomiast Thomas również ma zgodę na podobną kreację, administracja powinna jasno to potwierdzić i wyjaśnić, dlaczego kolejny gracz z historią problemów z immersją, narracją przemocy oraz zachowaniem wobec ekipy otrzymał taki zakres zaufania.

Czy zgoda Charona rozlała się na całą ekipę?

Czy kiedy w pomieszczeniu znajduje się jeden zatwierdzony psychopata, pozostali automatycznie również mogą zachowywać się jak psychopaci?

Czy Game Master zatwierdził postać Bradleya, czy nieformalnie zatwierdził cały krąg jego znajomych jako grupę rzeźników?

Bo w praktyce różnica pomiędzy Bradleyem a Thomasem w takich scenach niemal przestaje istnieć.

Dostęp do crime nie powinien być programem pomocowym

Rozgrywka crime, szczególnie oparta na porwaniach, torturach i ingerowaniu w życie innych postaci, wymaga zaufania. Gracz otrzymuje możliwość wpływania na cudzą historię, wymuszania poważnych konsekwencji i prowadzenia scen, które łatwo mogą stać się toksyczne albo jednostronne.

To nie jest obszar, do którego powinno dopuszczać się każdego tylko dlatego, że aktualnie brakuje aktywnych organizacji.

Rozumiem, że sytuacja na serwerze przez pewien czas mogła wyglądać źle. Rozumiem spadek liczby graczy, potrzebę podtrzymywania sektora crime i chęć utrzymania jakiejkolwiek aktywnej rozgrywki. Tyle że kryzys serwera nie może oznaczać całkowitego zawieszenia standardów.

Fakt, że miejsce zaczyna pustoszeć, nie jest argumentem za oddaniem najbardziej ryzykownych typów rozgrywki osobom, które wcześniej były wielokrotnie karane właśnie za brak immersji, prowokacje, uciążliwe zachowanie oraz niewłaściwe odgrywanie przemocy.

To byłoby gaszenie pożaru benzyną, a następnie chwalenie się, że przynajmniej coś się dzieje.

Serwer nie jest ratowany przez liczbę brutalnych screenshotów. Nie jest również ratowany przez organizację, która jednego dnia wymusza haracz, drugiego kradnie samochody, trzeciego podpala budynki, a czwartego urządza amatorski zakład rozbioru ludzkich zwłok.

Aktywność nie jest synonimem jakości.

W związku z przedstawioną historią proszę administrację o odniesienie się do następujących kwestii:

Po pierwsze: kto podjął decyzję o dopuszczeniu Charona do prowadzenia postaci psychopatycznej i czy przed wydaniem zgody przeanalizowano pełną historię jego kar, banów i wcześniejszych unbanów?

Po drugie: na jakich konkretnych założeniach wydano zgodę? Czy administracja może potwierdzić, że aktualne zachowania Bradleya Stango są zgodne z opisem przedstawionym Game Masterowi?

Po trzecie: czy wniosek obejmował sadystyczne tortury, kolekcjonowanie trofeów po ofiarach, fotografowanie zwłok, wyrywanie zębów oraz czerpanie widocznej satysfakcji z rozczłonkowywania ludzi?

Po czwarte: czy SK8 posiada analogiczną zgodę dla Thomasa Torriego? Jeśli nie, dlaczego jego postać zachowuje się w tych scenach praktycznie tak samo jak oficjalnie zatwierdzony psychopata?

Po piąte: jakie warunki otrzymali gracze przy poprzednich unbanach? Czy zostały one gdziekolwiek zapisane i czy były później egzekwowane?

Po szóste: jak należy rozumieć wcześniejsze wpisy typu „ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją” oraz „nie nadajesz się do gry”, skoro po kolejnych powrotach gracz otrzymuje dostęp do jednego z najbardziej wymagających i podatnych na nadużycia rodzajów kreacji?

Po siódme: czy przed dopuszczeniem tych osób do sektora crime oceniono ich wcześniejsze problemy z immersją, prowokowaniem, zachowaniem OOC, obrażaniem administracji i nieprawidłowym odgrywaniem przemocy?

Po ósme: kto nadzorował realizację zgody na postać psychopatyczną i kiedy ostatni raz sprawdzono, czy gracz trzyma się zatwierdzonych założeń?

Po dziewiąte: czy zgoda na psychopatę jest na tym serwerze konkretnym zobowiązaniem do prowadzenia spójnej postaci, czy jedynie administracyjnym alibi używanym po fakcie, gdy ktoś zapyta, dlaczego gracz urządza sobie zabawę ludzkimi zwłokami?

Po dziesiąte: czy obecna polityka sektora crime zakłada realną selekcję graczy, czy wystarczy mieć aktywną ekipę i znajomości, aby wcześniejsze bany, blokady postaci oraz ostrzeżenia straciły jakiekolwiek znaczenie?

Podsumowanie

Charon był wielokrotnie opisywany przez administrację jako gracz konfliktowy, prowokujący, uciążliwy i prezentujący niski poziom immersji. Otrzymywał bany, kolejne ostrzeżenia i kolejne „ostatnie szanse”. Mimo tego został dopuszczony do gry postacią, która pozwala mu niemal bez ograniczeń eskalować brutalność.

SK8 również posiada historię blokad postaci, problemów z narracją przemocy, przerzutów majątku, niewłaściwego zachowania podczas interwencji oraz obrażania administracji. Już na Thomasie Torrim musiał zostać wyrzucony z serwera poleceniem:

„Ochłoń i wróć.”

A jednak obaj otrzymali dostęp do rozgrywki, w której mogą decydować o losach innych postaci, prowadzić porwania, tortury i egzekucje.

Trudno więc nie zapytać wprost:

Dlaczego, do cholery, osoby z taką historią dostały dostęp akurat do najbardziej skrajnej części sektora crime?

Nie do spokojnego budowania organizacji. Nie do prowadzenia interesów i odbudowywania zaufania. Nie do kontrolowanej gry pod obserwacją.

Do postaci psychopatycznych, pił tarczowych, porwań i rozczłonkowywania ludzi.

Serwer mógł przechodzić kryzys. Mógł potrzebować organizacji i aktywnych graczy. Ale desperacja kadrowa nie może usprawiedliwiać zrezygnowania z jakichkolwiek standardów.

Unban nie jest amnezją. Zgoda Game Mastera nie jest immunitetem. A dostęp do sektora crime nie powinien być nagrodą pocieszenia za sam fakt powrotu na serwer.

 
 bbbbbb.png.d42a34459a3d705ce2dc1100ae135c2b.png
aaaaa.png.2a2224a19d33103db073fe104b61b3b5.png
 

Zachowanie graczy na forum

Na sam koniec warto odnotować również sposób, w jaki gracze sami opisali tę sytuację już poza grą. Charon napisał wprost, że porwali moją postać, aby:

„zabawić się z nim w sadystyczny sposób”

oraz zarzucił mi, że przez utratę przytomności i późniejszą śmierć postaci miałem rzekomo uniknąć:

„atrakcji, które dla niego przygotowaliśmy”.

Trudno o bardziej wymowne podsumowanie całej kreacji. Porwanie drugiego gracza nie zostało przedstawione jako konsekwencja konfliktu IC ani narzędzie realizacji celu organizacji, lecz jako przygotowany przez nich pakiet atrakcji, z którego ofiara miała obowiązek skorzystać do końca. Następnie Charon zapowiedział publikację materiałów z przecinania postaci piłą tarczową i zakopywania jej w dole, kończąc to reklamowym:

„Polecam obserwować mój profil.”

SK8 odpowiedział natomiast:

„My sprawiamy, że to wygląda na łatwe.”

Nie jest to próba merytorycznego odniesienia się do zarzutów, lecz zwyczajne przechwalanie się rozgrywką, której największym osiągnięciem miało być najwyraźniej efektowne torturowanie cudzej postaci.W swojej odpowiedzi wskazałem, że nie uśmierciłem postaci celowo, nie blokowałem sceny i nie unikałem gry. Przeciwnie, przez cały czas odpowiadałem na narracje, odgrywałem obrażenia i przyjąłem wynik sceny. Problem zaczął się dopiero wtedy, kiedy gracze nie chcieli zaakceptować konsekwencji własnych działań i uznali, że po wielokrotnym kopaniu po głowie nieprzytomna postać powinna natychmiast się obudzić po polaniu wodą i wsypaniu metamfetaminy do ust.Ich wypowiedzi na forum nie osłabiają więc przedstawionych zarzutów. One je wręcz potwierdzają. Pokazują, że gracze nie traktowali tej sceny jako wspólnie prowadzonego roleplayu, lecz jako własne widowisko, w którym druga strona miała grzecznie dotrwać do wszystkich przygotowanych „atrakcji”, a później jeszcze pozwolić wykorzystać swoją postać jako materiał promocyjny do galerii.

 

Przechwytywanie2.PNG.a9b7b0a8099e9893da7fdea60a77301b.PNGPrzechwytywanie3.PNG.5376114d82668492f8fdfaed68c6c951.PNGPrzechwytywanie4.PNG.c9902567b952f54119b3ba54abf62a9d.PNG

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@charon @sk8zawodnik - jako oskarżeni

@.maniek @v4kk4 - jako strefa Crime

Ogień nie pyta, czy masz gorszy dzień. Wypadek nie czeka, aż się wyśpisz.

A ludzie… czasem krzyczą z paniki, czasem płaczą z wdzięczności. I trzeba umieć to unieść – nie tylko w rękach, ale i w głowie.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałem to, z wielkim trudem i tak szczerze to aż przykro się na to patrzy bo cała skarga o ile to jest skarga? zażalenie? czy cokolwiek innego, jakkolwiek chcesz to sobie nazywać. Cała sprawa jest stosunkowo śmieszna bo zaczynając od początku - tylko sobie papierosa odpale, czekaj.. dobra jedziemy..

 

1. Jakiś zarzut odnośnie pierwszego porwania, rozumiem, że w momencie gdzie Twój wafelek zakręcił się i wykonał moment typu rambo 1vs4, na dobrą sprawę 5 ale to szczegół. Wtedy jakoś nie miałeś do nas żadnego problemu, prosiłeś tylko na localu byśmy przeszli do gry dalej i tak się stało, nie zachowywałeś się jakby w tamtej chwili coś Ci przeszkadzało ale dobra, no rozumiem.. nie byłeś świadomy jak to wygląda z porwaniami, tylko z tego co widzę w ten sam dzień co doszło do porwania już wypisywałeś zaalarmowany do V4kiego z pytaniami, znakami zapytania co się dzieje.. dlaczego ktoś może porwać Rollanda, przecież on trzęsie miastem i rozstawia murzynów po kątach. Zadaje sobie jedno pytanie teraz, dlaczego dopiero po miechu wyciągasz to na stolik? Czyżby fakt, że LEA nie zdołało nic z tym zrobić Cię rozgniewał? Może podejrzewasz, że układamy się z Naughtym? Może zagrało tutaj ego? Nie wiem, ale ciekawi mnie to, nie wiem nawet co mam Ci odpowiadać w tej kwestii bo dla mnie cała ta skarga o ile można to skargą nazwać jest śmieszna i mam niezły polew czytając to, dosłownie jakiś czas temu puściliście na mnie GMa z zarzutami, że wrzuciłem w waszym kierunku rasistowską narracje, co było jedną wielką abstrakcją samą w sobie. Dosłownie facet, Twoje argumenty niepoprawności tej sytuacji to fakt, że ktoś Cię obrażał przy całej sytuacji na tle tam rasistowskim czy homofobicznym, to jest jeden wielki żart, dodatkowo piszesz, że cała sytuacja miała na celu upokorzenie Ciebie zamiast wyciągnięcie z Ciebie informacji czy tam cokolwiek innego. Jakby..? Co? To wygląda dosłownie jakbyś złapał GMa za rękę jako ojca i poskarżył się do niego, że ktoś obraża jego syna w tym przypadku Ciebie, że ktoś Cię upokarza a nie ma prawa, przecież jesteś liderem załogi mafio-podobnej. No nie wiem co mam Ci więcej odpowiedzieć bo nic innego niż śmiech mi nie przychodzi na myśl, myślę, że osoby z crime sektora będą to czytać zrozumieją jasno jaki to ma wydźwięk, awantura o ego postaci i pytania jakim cudem ktoś mógł mu tak zrobić?

 

2. Drugi zarzut pozwolę sobie tutaj opisać w jednym akapicie bez rozbijania go na każdy poszczególny bo i tak przez połowę tego zażalenia powtarzasz to samo, że nie wiesz czym się zajmują nasze postacie i kto dopuścił do tego. Wrzucę tutaj na tablice naszego lidera czyli @Rjeck bo gramy z nim, przy nim w tej organizacji od samego początku i dobrze wiedział jak nasze postacie się poruszają i jak je kreowaliśmy od samego początku. To co widzisz na SSach w temacie to wierzchołek góry lodowej, od samego od samego samiucieńtego początku gramy dwójkę ludzi od brudnej roboty, jeżeli wiesz jak działa i jak wygląda LCN to pewnie to skumasz jeżeli nie wiesz to Ci objaśnię jak to jest.. jasne, że są postacie poszczególne, które zajmują się tylko jednym tematem jak hazard, przekręty white collar czy cokolwiek podobnego ale w naszym przypadku jest to coś innego, jesteśmy ludźmi od brudnej roboty, tej najbrudniejszej.. nie wiem też do końca co masz na myśli z jakimś pozwoleniem na gre psychopaty czy coś takiego XD bo nic takiego nie ma miejsca, to nie jest komuna prlowska i kagańce by trzeba było do weryfikacji w ticket administracyjnym wrzucać SSy do tematu i czekać na zielone światło czy nadaje się czy jest zakaz. Też nie wiem co więcej powiedzieć bo po prostu gramy tak od pół roku praktycznie, odkąd ta organizacja stoi nasze postacie rozwijały się w tym kierunku bez przerwy, nic nie stało się z dnia na dzień jak opisujesz, że ktoś nagle stał się psychopatą bez psychicznego kręgosłupa i drugim Ramirezem czy innym Dexterem Morganem. Gramy to z głową i każdy krok ma odcisk na naszych postaciach co może być losowym z brzegu przykładem fakt, że po pierwszym porwaniu Ciebie praktycznie oboje nie graliśmy z dobry miesiąc z narracją ukrywania się, obawiając się wszelakich konsekwencji. Ale tego nie widzisz, łapiesz się jak dziecko na nasze ragebaitowe zagrywki, owijamy Cię koło palucha i wchodzimy Ci z Charonem do głowy wrzucając ośmieszające Cię SSy w temat, jakieś rasistowskie narracje i wyzwiska IC w Twoim kierunku, czy nawet ten edit, który tutaj wrzuciłeś jako jakieś białkoXD. Wszystko jest pstryczkiem w nos a Ty jak dziecko z wyjebanym ego w kosmos łapiesz się na każdy haczyk. Przy okazji pozwolę sobie już przy okazji odpowiedzieć na drugą część tego samego akapitu z Twojej strony - czyli wywleczanie tutaj moich logów, stawiasz mnie w świetle jakbym był odwalaczem mówiąc to wprost, jakbym miał 18 banów i 14 klątw czy innego chujostwa rodem z serwerów RPG, człowieku. Gram na serwisie od 6 lat prawie.. przeliderowałem masę projektów, czy gangów ulicznych czy siadając w organizacjach charakteru ZGP mówiąc w skrócie, siedziałem w ekipie Crime Supportu z logami. Nie wiem co ma tutaj do rzeczy, próbujesz mnie wjebać na mine i postawić się w świetle ofiary a nas jako oprawcy, którzy się uwzięli na biednego Salve, którzy go gnębią i rozbijają mu psychike w gierce komputerowej. Przez całą moją kariere te sześć lat nigdy nie było na mnie żadnej skargi, nigdy nie musiałem się z niczym tłumaczyć - poza jednym przypadkiem gdzie wylądowałem w szpitalu i miałem obsuwe z napisaniem przestępstwa, napisze to już lepiej na zaś byś zaraz mnie za słówka nie złapał i nie wypunktował tego w kolejnej narracji Twojej jakże, byś zaraz mi jeszcze łatki hipokryty i kłamcy nie dojebał

 

3. Wracając jeszcze do pierwszej sprawy, czyli pierwszego porwania jakiego dokonaliśmy na Tobie, rzekomo, które teraz po oficjalnym zakończeniu Twojego żywota jest drzazgą w paluchu i nie możesz z tym wytrzymać.. to jak to jest, że w samej grze w trakcie tego.. nie widzisz problemu gdy Twój ziomek odpierdala szopke i zostaje za to ukarany to chowasz głowę w piasek i mówisz, że mamy grać to dalej.. jeszcze tej samej nocy piszesz do opiekuna sektora z pytaniem jakim cudem to się stało.. po czym kontynuujesz ten wątek w grze nadal i piszesz jakieś narracje, że teraz przetrwałeś napad jak z edita Get rich or die Tryin jak Fifty, teraz jesteś wielki boss i nikt Ci nie podskoczy i masz zamiar rozjebać całą makaroniarską mafie.. taa.. No tylko przeliczyłeś się bo wpadłeś jak śliwka w sperme bo wiedzieliśmy jakie kroki wykonasz, byliśmy cały czas dwa kroki przed Tobą i poszła podstawka bo wiedzieliśmy dobrze, że będziesz polować na Rjecka i chciał się zemścić.. ale zaś ten sprytny Charon i Sk8 musieli Ci rozjebać cały piękny plan. Sumując to bo nie chcę lać wody o i tak koperkowej sprawie i koperkowym temacie - w momencie gdy robiłeś na nas DM w 8 osób włam na chate do naszego gracza to wszystko było cacy, miałeś wyjebane do oporu w to czy Thomas Torri to morderca bez serca.. czy jakiś haraczownik.. czy inny kurwa złodziejaszek z Warszawy, miałeś wbite w wszystko bo przecież plansza kręciła się pod Twoje rzuty kośćmi i wszystko Ci szło jak po maśle. To wtedy było kurwa wręcz w deszke, wtedy Salva nie widział problemów z porwaniami.. nie widział problemu z rzekomymi źle granymi postaciami w włoskiej mafii.. nie widział problemu w niczym, dopiero gdy przelałeś sobie piwska i trzeba było je spijać sam to już się krzywo zaczęło robić i wszędzie widzisz wady przy każdej interakcji z nami. Śmiech - na - jebanej - sali

 

Nie mam chyba już do czego się odnosić, dziwnie się czuje robiąc to, że ktoś serio napisał skargę z powodem, ze jego ego nie potrafiło przełknąć, że ktoś mógł mu wylać kubeł zimnej wody na banie i to w taki brutalny sposób, może zrobiliśmy to za mocno.. mogłeś nas ostrzec, że nie jesteś gotowy na to.. byś dostał strzykawe, wtedy by Cię to mniej zabolało zapewne. Dosłownie przeczytałem te Twoje wypociny już trzeci raz z łapanki i przez łeb mi nie może przejść, że ktoś może być tak mentalnie zepsuty, tak nie czuć dystansu i luzu w grze, gdzie to jest priorytetowe.. by się bawić i czuć fun, gdzie tak może ego brać górę i nie pogodzić się z faktem, że da się na serio przegrać. Zaakceptowaliśmy Twoją grę, wjebałeś się w tą grę z brudnymi butami i chciałeś bawić się w heroesa pomimo tego, że na linii naszych organizacji był nie mały spór i dostałeś od nas jasne wskazówki, że masz zbastować bo trochę za bardzo się rozpędziłeś ale olałeś to, wyjechałeś na majorke grać 14 sklejek SSów, że się kurujesz i sterujesz grupą z innego kontynentu czy gdzie Ty tam się zaszyłeś, zaakceptowaliśmy to i pozwoliliśmy Ci powarczeć ale nie spodziewałeś się chyba, że ktoś Cię ugryzie na poważnie. 

 

Sumując to już naprawdę w ostatnich słowach bo za dużo powtarzania i obracania się koło tych samych dwóch/trzech tematów bo reszta to jakieś Twoje poetyckie wysrywy - nie wiem czy dało się bardziej skompromitować, jak mam być szczery. Wyglądasz teraz w tej skardze jak spłakany małolat co go na podwórku zaczepiali i ojciec musi stawać w jego obronie, przysięgam, że tak to wygląda a rzekomo nie jesteś wcale małolatem i masz poukładane w berecie, no jak widać masz.. że tańczyłeś według naszych prowokacji, szpilek i zaczepek i finalnym dowodem na to, że działały tak jak miały właśnie działać jest fakt, że teraz rozmawiamy tutaj. Połowa tej skargi to hipokryzja z Twojej strony i wywlekanie problemów i wad gdy nagle nie było Ci to na rękę, wrzucanie jakiś randomowych białek w stylu logów profilowych co ma podważyć naszą autentyczność, wiarygodność i dobre imie. Szukanie dziury w tym, że ktoś IC Cię poniżył, upokorzył czy nazwał p-wordem czy cokolwiek innym, czy to, że robiliśmy z Tobą sklejki jak to nazwałeś dodając kolejne zdjęcia w galerii do naszych odcinków czy, że ktoś zrobił prowokacyjny i pstryczkowy edit.. Ludzie.. bądźmy poważni..

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czytając tę zabawną skargę, przypomina mi się amerykański duet reżyserów Braci Peter i Bobbiego Farrellya, a konkretnie ich film pod tytułem "Głupi i Głupszy", użytkownik "Salvatrucha" bardzo kojarzy mi się z postacią w tym filmie która grana jest przez Jima Carreya. To tak słowami dygresji.

Jedynie co to współczuje członkom ekipy którzy będą musieli czytać ten twój śmieszny tekst z chata gpt o długości elaboratu. Myślisz, że oni nie mają nic innego do roboty tylko czytać twój płacz o gre ic? Ten cały tekst jest na siłe przedłużony za pomocą chata gpt aby jak nabardziej zagmatwać sprawę i zmylić administratorów natłokiem zbędnych, nieistotnych informacji i innych bzdur. Jest to z twojej strony zwykła manipulacja i tani chwyt erystyczny wykonany dość żałośnie i niezbyt inteligentnie, innymi słowy: błazenada. Musze jednak przyznać, że twoja głupota sprawiła, że śmiałem się niemożebnie czytając twoje frustracje... 

4 godziny temu, Salvatrucha napisał:

1. Porwanie z 7 czerwca 2026 roku

LINK DO SCENY PORWANIA

Do porwania mojej postaci, Trayvona Rowlanda, doszło 7 czerwca 2026 roku, około godziny 01:32. Cała przedstawiona część sceny trwała do około 02:16. Od momentu wyciągnięcia postaci z bagażnika gra z mojej strony przebiegała płynnie. Nie prowadziłem zbędnych dyskusji na czacie OOC, nie blokowałem akcji, nie próbowałem wymuszać korzystnego dla siebie wyniku i regularnie odpowiadałem na narracje oraz działania porywaczy. Materiał jasno pokazuje, że przez znaczną większość sceny nie ingerowałem OOC w jej przebieg. Już sam sposób prowadzenia porwania pokazuje jednak, że postacie graczy były kreowane nie jako ludzie wykonujący konkretną akcję przestępczą, lecz jako grupa wręcz sadystycznych oprawców, dla których głównym celem nie było przesłuchanie, uzyskanie informacji ani osiągnięcie logicznego celu IC, tylko stopniowe przekraczanie kolejnych granic przemocy i upokorzenia. Moja postać została zmuszona do kopania własnego grobu, była regularnie kopana, popychana, bita po głowie i żebrach, poniżana na tle rasowym oraz zasypywana homofobicznymi wyzwiskami. Padały między innymi komentarze bezpośrednio odnoszące się do koloru skóry postaci: 

„Daj mu kopać, jego kolor skóry obowiązuje.”

„Spójrz na jego kolor skóry.”

„Myślałem, że jak jest czarny, to zniesie więcej.”

Do tego dochodziły groźby wobec rodziny, sugestie odwiedzenia matki postaci, rozbieranie jej przed pozorowaną egzekucją, ograbienie z przedmiotów oraz rozważanie, czy lepiej ją zastrzelić, czy zatłuc na śmierć. W pewnym momencie jeden z graczy zapytał również na czacie OOC:

„Wyrażasz zgodę na gwałt?”

Zgody oczywiście nie wyraziłem i sam gwałt nie został odegrany. 

Zgody oczywiście nie wyraziłem i sam gwałt nie został odegrany. Nie zmienia to jednak faktu, że już samo proponowanie rozszerzenia tej sceny o taki motyw dobrze pokazuje kierunek, w którym gracze chcieli prowadzić porwanie. Nie był to kierunek oparty na sensownej narracji przestępczej, tylko na poszukiwaniu kolejnej, jeszcze bardziej skrajnej formy poniżenia ofiary.

Jeszcze bardziej problematyczne stało się to w momencie, gdy brutalność zaczęła wywoływać naturalne konsekwencje. Po wielokrotnych uderzeniach w głowę i żebra odegrałem utratę przytomności oraz objawy poważnego urazu. Zamiast zaakceptować rezultat własnych działań, gracze zaczęli traktować stan mojej postaci jak przeszkodę techniczną, którą należy jak najszybciej usunąć.

Na czacie i w dialogach pojawiały się między innymi teksty:

„Budź tego pierdolonego murzyna.”

„Wstawaj, nie udawaj.”

„GRAJ KURWA.”

„Co to wklejka z ChatGPT.”

„Ile jeszcze mamy tu czekać na ciebie?!”

Jednocześnie próbowano „przywrócić” nieprzytomną postać poprzez polewanie jej wodą, szarpanie, klepanie po twarzy, uciskanie nosa, a ostatecznie przez wsypywanie metamfetaminy do ust i wcieranie jej do gardła. Jeden z graczy stwierdził nawet OOC:

„Co ty typie, ja tak robiłem w realu.”

Jeśli masz problem do tego, że wroga ci organizacja przestępcza po porwaniu twojej osoby stosuje wobec ciebie przemoc to może powinieneś iść pograć kelnera w moca caffee, tam napewno twoja dusza byłaby nieskalana przemocowymi doświadczeniami. Nie widze logicznego powodu ani ustalonych zasad które zabraniałby mi grać postać sadysty czy homofoba. Cel porwania twojej osoby był silnie uwarunkowany w grze ic i zlecony przez wyższe stopniem głowy organizacji przestępczej do której należymy, poniżanie cie na tle rasowym tego nie zmienia. Według mnie powinieneś zostać dożywotnio zbanowany na gre w strefie przestępczej za tworzenie bezsensownych skarg w których oskarżasz kogoś o granie bandyty ic. Robisz sobie żarty z sektora i administracji. 

 

4 godziny temu, Salvatrucha napisał:

 

Trudno potraktować takie podejście jako poważne prowadzenie sceny. Metamfetamina nie jest magicznym przedmiotem anulującym uraz głowy, wstrząśnienie mózgu, utratę przytomności czy krwawienie wewnętrzne. Jeżeli gracze decydują się przez kilkadziesiąt minut kopać postać po głowie i żebrach, muszą również liczyć się z tym, że postać nie będzie po chwili gotowa do dalszej rozmowy tylko dlatego, że sprawcom zaczęło się spieszyć.

W pewnym momencie pojawia się nawet groźba, że jeżeli postać nie wstanie, zostanie podłączona do akumulatora samochodowego:

„Bo jak nie wstaniesz, to zaraz ci rudy podepnie akumulator pod suty.”

To wszystko tworzy bardzo konkretny obraz sposobu myślenia tych graczy podczas porwań. Ich postacie mogą bez żadnego ograniczenia torturować, bić po głowie, pozorować egzekucję, grozić gwałtem, poniżać rasowo i grozić podłączaniem człowieka do akumulatora, ale kiedy ofiara zaczyna odgrywać konsekwencje tej przemocy, pojawia się zniecierpliwienie, presja OOC i żądanie, żeby natychmiast „wstała i grała”.

Innymi słowy: brutalność ma być efektowna, ale nie może mieć trwałych skutków, ponieważ skutki przeszkadzają sprawcom w realizowaniu ich scenariusza.

Na tym etapie nie miałbym jeszcze problemu z samym faktem porwania ani nawet z brutalnym charakterem sceny. Roleplay przestępczy siłą rzeczy może obejmować przemoc, groźby i ciężkie motywy

Tutaj w dalszym ciągu skarżysz się o to, że ktoś odgrywa postacie sadystów ic (in character), a na końcu piszesz, że jednak nie masz z tym problemów? To co ty nie wiesz co piszesz? Może ty tak bardzo wczuleś sie w tą swoja postać karykaturalnego murzyna (wyjętego z filmów mafijnych z lat 80, który nie gra strachu) i cierpisz na efekty pourazowe rażenia prądem i wsypywania gieta mety do gardła? 

4 godziny temu, Salvatrucha napisał:

 

Problem zaczyna się wtedy, gdy gracze wykorzystują porwanie jako pole do sadystycznego epatowania coraz mocniejszymi zachowaniami, a jednocześnie nie są gotowi zaakceptować naturalnej reakcji postaci na tortury, które sami jej zadają.

Materiał budzi więc poważne wątpliwości, czy osoby te potrafią prowadzić porwania w sposób odpowiedzialny i spójny. Samo wrzucenie do sceny akumulatora, metamfetaminy, gróźb gwałtu, rasistowskich obelg oraz bezustannego kopania nie tworzy jeszcze wartościowej kreacji. Bez konsekwencji, logiki i umiejętności reagowania na narrację drugiej strony staje się to jedynie katalogiem skrajności, których jedynym celem jest szokowanie i upokarzanie.

Udowodnij mi śmieszny człowieczku, że wykorzystuję porwanie jako pole do sadsytycznego epatowania mocniejszmy zachowaniami. Nie masz na to żadnych dowodów 🙂 . Pokaż mi gdzię dokładnie " nie są gotowi zaakceptować naturalnej reakcji postaci na tortury, które sami jej zadają." Mówisz teraz o mnie jako graczu, czy o mojej postaci ic? Bo chyba sam nie do końca rozróżniasz te 2 pojęcia jakim jest "ic" i "ooc". 

 

4 godziny temu, Salvatrucha napisał:

 

 

Wątpliwość dotycząca zgody na porwanie

BApf555.png

Chciałbym również uzyskać jasną odpowiedź, czy w momencie rozpoczęcia tej akcji gracze posiadali wymaganą zgodę na porwanie mojej postaci.

Z moich ustaleń wynika, że V4Kk4 nie posiadał wiedzy o takiej zgodzie, mimo że scena była obserwowana przez administratora, który nic na temat tej zgody nie wiedział. Jeżeli regulamin wymaga wcześniejszego uzyskania zgody na porwanie postaci, proszę o zweryfikowanie:

  • czy taka zgoda rzeczywiście została wydana,
  • kiedy została wydana,

Nie stawiam tutaj z góry zarzutu, że zgody nie było. Zadaję konkretne pytanie, ponieważ przy tak rozbudowanej i brutalnej akcji powinno być możliwe jednoznaczne wykazanie, że gracze mieli prawo ją rozpocząć. Jeżeli administrator obserwujący scenę również nie posiadał wiedzy o wymaganej zgodzie, tym bardziej zasadne jest sprawdzenie tego przez administrację.

chciałbym poruszyć jeszcze jedną, niezależną kwestię formalną. Z przedstawionego materiału wynika, że do porwania Trayvona Rowlanda doszło 7 czerwca 2026 roku około godziny 01:32. Według regulaminu porwania znajdują się w punkcie dotyczącym akcji wymagających wniosku.

Nie jest to przy tym wyłącznie moja własna interpretacja. W późniejszej rozmowie główny Community Manager odpowiedzialny za strefę crime, v4kk4, napisał wprost:

„W regulaminie jest oddzielny punkt na wnioski FCK, FCJ, stałe okaleczenie postaci, porwania, więc porwanie jest na wniosek.”

W tej samej rozmowie, kiedy opisałem wcześniejszą sytuację, w której zostałem porwany przez przedstawicieli włoskiej organizacji, mimo że po zapytaniu o zgodę otrzymałem odpowiedź, że nie jest ona wymagana, v4kk4 stwierdził:

„No to stary, to już nie do mnie, skoro regulaminu nie znasz.”

Skoro więc osoba zarządzająca strefą crime jednoznacznie wskazuje, że porwanie wymaga wniosku, proszę administrację o sprawdzenie, czy gracze uczestniczący w porwaniu Trayvona Rowlanda posiadali wówczas zaakceptowany wniosek obejmujący moją postać.

Przy akcji porwania uczestniczyło 2 członkow adminsitracji z którymi wchodziłeś w interakcje, w żadnym momencie całej akcji nie miałeś żadnego problemu z byciem porwanym aż do samego jej końca. Nawet wielokrotnie wydałeś na nią zgode ooc: 

spacer.png

spacer.png

spacer.png

spacer.png

I uwaga:

spacer.png

Nikt tu nie będzie plakac o gierke? haha a to dobre salvatruszko.  Akurat sie o nia rozplakales miesiac pozniej jak dostales ck, ciekawe. Xdd

4 godziny temu, Salvatrucha napisał:

 

2. Thomas Torri i Bradley Stango - dwie postacie czy dwa szwajcarskie scyzoryki do każdej możliwej odmiany przestępczości?

MATERIAŁ DOWODY TO APLIKACJA ORGANIZACJI

Po zapoznaniu się z materiałami dotyczącymi Thomasa Torriego i Bradleya Stango trudno nie odnieść wrażenia, że nie obserwujemy rozwoju dwóch konkretnych postaci, lecz stopniowe odblokowywanie kolejnych funkcji w jakimś pakiecie „przestępczość all inclusive”.

Na jednym materiale są zwykłymi robotnikami fizycznymi: unikają pracy, palą papierosy, narzekają na przełożonych, próbują dorobić i rozmawiają o codziennych problemach. Za chwilę wymuszają haracze od lokalnych przedsiębiorców. Następnie egzekwują należności, przejmują interesy, zajmują się ochroną lokali, kradzieżą samochodów, rozbieraniem pojazdów, podpalaniem budynków, niszczeniem mienia, porwaniami, przesłuchaniami, torturami, strzelaninami, zabójstwami, rozczłonkowywaniem zwłok i usuwaniem ciał.

Do tego dochodzi prowadzenie interesów w klubie, pośrednictwo finansowe, wykonywanie poleceń organizacji, nadzorowanie innych osób, zastraszanie rodzin przedsiębiorców, zacieranie śladów, usuwanie monitoringu i kolekcjonowanie pamiątek po ofiarach.

Rozumiem, że postać przestępcza nie musi wykonywać przez całe życie jednej czynności. Nie oczekuję, że człowiek pobierający haracze nie może ukraść samochodu albo uczestniczyć w pobiciu. Istnieje jednak różnica między postacią, która stopniowo rozwija się w strukturach przestępczych, a postacią, która posiada automatyczną kompetencję do wykonania dokładnie każdej czynności, jakiej wymaga kolejny screenshot.

W przypadku Thomasa Torriego i Bradleya Stango nie widać specjalizacji, ograniczeń ani nawet wyraźnej hierarchii ich działalności. Nie wiadomo, kim oni właściwie są.

Robotnikami, którzy weszli w drobną przestępczość?

Haraczownikami lokalnej organizacji?

Złodziejami samochodów?

Egzekutorami?

Podpalaczami?

Porywaczami?

Specjalistami od tortur?

Ludźmi zajmującymi się utylizacją zwłok?

A może psychopatycznymi seryjnymi oprawcami, którzy przy okazji dorabiają na kolei i pobierają opłaty od sklepikarzy?

Odpowiedź wynikająca z materiałów brzmi najwyraźniej: wszystkim naraz, zależnie od tego, jaka akurat scena ma powstać.

To nie jest wszechstronna kreacja. To brak decyzji, kogo właściwie się gra.

Thomas Torri - rozsądny haraczownik, impulsywny wandal i spokojny rzeźnik w jednej osobie

Thomas Torri jest przedstawiany jako bardziej rozsądny i dominujący z tej dwójki. To on najczęściej prowadzi rozmowy, przedstawia warunki, pilnuje płatności i zleca Bradleyowi określone działania. W scenach z przedsiębiorcami potrafi używać języka pozornie biznesowego: oferuje „ochronę”, zapowiada cotygodniowe wpłaty, rozmawia o procentach, przekazuje pieniądze wyżej postawionym osobom i próbuje kreować się na człowieka, który rozumie interes organizacji.

Chwilę później ten sam człowiek demoluje młotkiem luksusowy samochód na oczach otoczenia, ponieważ właściciel jakiegoś lokalu go zdenerwował.

Innym razem zachowuje ostrożność i nakazuje Bradleyowi usunąć zdjęcie zmasakrowanego człowieka, ponieważ nie chce pozostawiania dowodów. Następnie sam uczestniczy w krojeniu zwłok piłą, otwiera szafę z narzędziami, przygotowuje worki, pakuje odcięte części ciała i spokojnie nadzoruje cały proces.

W jednej scenie ma być człowiekiem chłodnym, dyskretnym i świadomym zagrożeń. W kolejnej angażuje się w czynności, które nie mają już nic wspólnego z rozsądnym zabezpieczaniem interesu, lecz przypominają rytuał dwóch sadystów bawiących się ciałem ofiary.

Nie jest również biernym obserwatorem, który znalazł się w sytuacji przekraczającej jego granice. Nie stoi z boku w szoku. Nie próbuje ograniczać Bradleya. Nie reaguje obrzydzeniem ani strachem. Nie zastanawia się, czy właśnie przekroczył punkt, z którego nie ma odwrotu.

Sam przygotowuje sprzęt, wydaje polecenia i uczestniczy w rozczłonkowywaniu.

W materiale pada między innymi:

„Tnij, będę pakował worki.”

To nie jest zachowanie przeciętnego przestępcy, który przypadkiem pomógł usunąć ciało po źle zakończonej akcji. To jest chłodne i zadaniowe podejście człowieka, dla którego cięcie zwłok piłą stanowi zwyczajny element wieczoru.

Jeżeli Thomas Torri jest właśnie taką postacią, powinno to stanowić podstawę jego kreacji, a nie funkcję włączaną tylko wtedy, gdy na stole pojawia się ciało. Człowiek zdolny bez emocji przygotować worki i pakować odcięte kończyny nie wraca następnego dnia psychicznie do ustawień fabrycznych tylko dlatego, że tym razem trzeba odegrać wymuszanie pieniędzy w sklepie.

Gdzie są następstwa?

Gdzie jest stopniowa utrata zahamowań?

Gdzie jest paranoja, problemy ze snem, nadmierna ostrożność, poczucie bezkarności albo narastająca agresja?

Gdzie jest choćby świadomość tego, że postać dokonała czegoś skrajnego?

W materiałach tego nie widać. Jest za to płynne przechodzenie od piły i worków na ciało do kolejnej wizyty u przedsiębiorcy, jakby Thomas poprzedniego dnia nie rozczłonkowywał człowieka, tylko wymieniał opony.

To nie jest subtelna, wielowarstwowa osobowość. To jest narracyjne wyczyszczenie pamięci postaci po każdej scenie.

 

Bradley Stango - leniwy robotnik, domowy nieudacznik, kochanek i sadystyczny kolekcjoner trofeów

W przypadku Bradleya Stango rozjazd jest jeszcze większy.

Materiały przedstawiają go początkowo jako człowieka żyjącego na marginesie. Pracuje fizycznie, unika obowiązków, pali papierosy i marihuanę, zajmuje się drobnymi interesami oraz kradzionymi samochodami. Wraca do domu, kłóci się z młodszą partnerką, pije piwo, ogląda telewizję, spotyka się z kochanką i narzeka na swoje życie.

Jest więc kreowany na człowieka przeciętnego, nieporadnego, leniwego i podatnego na wpływ silniejszych osób.

Nagle ten sam Bradley bez żadnego widocznego procesu psychologicznego staje się człowiekiem, który:

  • robi zdjęcia odciętej głowie,
  • traktuje zwłoki jak przedmiot do zabawy,
  • wyrywa ofierze złoty ząb,
  • zabiera biżuterię i inne elementy jako pamiątki,
  • spokojnie operuje piłą przy ludzkim ciele,
  • rozważa, jak przeciąć klatkę piersiową, żeby zmieściła się w worku,
  • nuci podczas rozczłonkowywania,
  • uczestniczy w torturach i pozorowanych egzekucjach,
  • czerpie widoczną satysfakcję z cierpienia ofiary.

Padają z jego strony wypowiedzi takie jak:

„Ja sobie zatrzymam. Na pamiątkę.”

„Jego klata zmieści się do wora? Czy przeciąć na dwie części?”

„Pierdolony dupek musiał zdechnąć, ominęła go prawdziwa zabawa.”

To nie są teksty zwykłego „mafijnego mięśniaka”. Nie jest to również człowiek, który z obrzydzeniem wykonuje polecenie organizacji, bo obawia się konsekwencji odmowy.

Bradley jest pokazywany jako ktoś, kto odnajduje w tym osobistą przyjemność.

Zabieranie zęba i biżuterii na pamiątkę jest zachowaniem trofeistycznym. Fotografowanie odciętej głowy i traktowanie jej jak zabawnego materiału nie wynika z interesu organizacji. Nucenie podczas rozczłonkowywania również nie ma żadnej funkcji przestępczej. To nie są działania mające zastraszyć kolejną osobę albo zabezpieczyć dochód. To oznaki postaci, która przejawia skrajne sadystyczne i psychopatyczne zachowania.

I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: czy Bradley Stango jest oficjalnie prowadzony jako postać psychopatyczna?

Jeżeli tak, to na jakiej podstawie?

Jeżeli zgodnie z punktem [należy wpisać numer punktu regulaminu] granie postaci psychopatycznej wymaga wcześniejszej zgody Game Mastera, proszę o zweryfikowanie, czy taka zgoda rzeczywiście została udzielona.

Nie chodzi jednak o odpowiedź w rodzaju:

„Hej, mogę grać psychopatę?”

„Tak, możesz.”

Zgoda na tego rodzaju kreację nie powinna przecież działać jak licencja na wrzucanie do scen dowolnej tortury, dowolnego okaleczenia i dowolnego sadystycznego zachowania, które akurat przyjdzie graczowi do głowy.

Postać psychopatyczna nadal musi być postacią. Powinna posiadać określone motywy, sposób działania, mechanizmy kontroli, ograniczenia, cele i charakterystyczne zachowania. Wniosek powinien pozwalać ustalić, dlaczego ta osoba jest taka, jak się to przejawia oraz jakich elementów gracz powinien konsekwentnie przestrzegać.

Dlatego proszę o sprawdzenie:

  • na jakich motywach został oparty wniosek Bradleya Stango,
  • jakie cechy i zachowania zostały zaakceptowane przez Game Mastera,
  • czy zgoda obejmowała sadystyczne tortury, kolekcjonowanie trofeów oraz rozczłonkowywanie zwłok,
  • czy gracz rzeczywiście trzyma się założeń, na podstawie których zgodę otrzymał,
  • oraz czy administracja rozpatrująca tę skargę posiada dostęp do tego wniosku.

Bo jeżeli zgoda istnieje, ale postać zachowuje się zgodnie z jej założeniami wyłącznie w wybranych scenach, natomiast w pozostałych jest zwyczajnym, leniwym i emocjonalnie przeciętnym człowiekiem, to nadal pozostaje problem spójności.

Zgoda na postać psychopatyczną nie może służyć jako przycisk:

„Aktywuj psychopatę”, gdy pojawia się związana ofiara.

 

 

A co z Thomasem Torrim?

Jeszcze ważniejsze pytanie dotyczy Thomasa Torriego.

Rozumiem, że jeden z graczy - jak wskazano - może posiadać zgodę na prowadzenie postaci psychopatycznej. Nie rozwiązuje to jednak problemu drugiego uczestnika.

Czy Thomas Torri również posiada odrębną zgodę Game Mastera na podobną kreację?

Bo spokojne przyglądanie się rozczłonkowywaniu człowieka, organizowanie narzędzi, przygotowywanie worków, wydawanie poleceń i osobiste uczestnictwo w cięciu ciała nie jest normalną reakcją człowieka tylko dlatego, że nosi włoskie nazwisko i należy do organizacji przestępczej.

Przynależność do mafii nie wyłącza psychiki.

Nie każdy przestępca jest zdolny do rozczłonkowania człowieka. Nie każdy zabójca jest zdolny do spokojnego cięcia ciała piłą. Nie każdy egzekutor bawi się odciętymi częściami. Nie każdy człowiek zaangażowany w przestępczość czerpie przyjemność z obserwowania tortur.

Jeśli Thomas Torri nie jest postacią psychopatyczną, to w jaki sposób uzasadniono jego zachowanie?

Czy była to pierwsza taka sytuacja?

Jeżeli tak, dlaczego nie wywołała żadnej reakcji?

Czy robił to już wcześniej?

Jeżeli tak, gdzie znajduje się rozwój postaci, który doprowadził go do takiego etapu?

Czy działał pod przymusem?

Materiał tego nie pokazuje.

Czy był przerażony Bradleyem?

Wręcz przeciwnie - sam nim kieruje.

Czy chciał tylko szybko pozbyć się dowodów?

W takim razie skąd pojawiają się żarty, brutalne komentarze i pełne zaangażowanie w cały proces?

Thomas nie zachowuje się jak człowiek zmuszony do uczestnictwa. Zachowuje się jak osoba, która dokładnie wie, co robi, i nie widzi w tym nic nadzwyczajnego.

Jeżeli więc jedna postać ma zgodę na psychopatyczną kreację, a druga bez takiej zgody zachowuje się praktycznie tak samo, to jaka jest rzeczywista wartość tego wymogu regulaminowego?

Czy zgoda dotyczy postaci, czy całej grupy znajomych przebywających w jednym pomieszczeniu?

Czy obecność jednego zatwierdzonego psychopaty sprawia, że każdy stojący obok automatycznie może bez emocji kroić ludzi piłą?

 

Włoska mafia czy objazdowa grupa seryjnych morderców?

Gracze przedstawiają tę organizację jako włoską mafię działającą w Los Angeles. Tymczasem włoskość tych postaci sprowadza się głównie do nazwisk, powoływania się na przełożonych, przekazywania kopert i okazjonalnych odniesień do hierarchii.

Ich faktyczna działalność wygląda jak losowa składanka wszystkiego, co stereotypowo „przestępcze”:

jednego dnia haracze, drugiego kradzież samochodu, trzeciego podpalenie, czwartego porwanie, piątego tortury, szóstego rozczłonkowanie zwłok, a pomiędzy tym wycieczka do pracy na kolei, kłótnia z partnerką i kąpiel w morzu.

Oczywiście zorganizowana przestępczość może zajmować się wieloma dziedzinami. Problem polega na tym, że w strukturach zorganizowanych istnieje podział ról, hierarchia, logika ekonomiczna i konkretne cele. Przemoc ma czemuś służyć.

Tutaj Thomas i Bradley nie wyglądają jak osoby posiadające funkcję w organizacji. Wyglądają jak dwa awatary gotowe obsłużyć każdą możliwą aktywność crime.

Kiedy trzeba wymusić pieniądze - są haraczownikami.

Kiedy trzeba odzyskać dług - są windykatorami.

Kiedy trzeba zastraszyć przedsiębiorcę - są egzekutorami.

Kiedy trzeba ukraść samochód - są złodziejami i mechanikami.

Kiedy trzeba zniszczyć lokal - są wandalami.

Kiedy trzeba podpalić budynek - są podpalaczami.

Kiedy trzeba porwać człowieka - są profesjonalnymi porywaczami.

Kiedy trzeba go torturować - są sadystami.

Kiedy trzeba usunąć ciało - okazuje się, że mają pomieszczenie, sprzęt, piłę, worki i pełen zestaw umiejętności jak z zakładu przetwórstwa mięsnego.

To już nie jest organizacja. To dwóch ludzi wykonujących pracę całego przestępczego przedsiębiorstwa.

Mafijność nie polega na tym, że do każdej sceny można dodać przemoc, włoskie nazwisko i przełożonego, któremu później przekaże się pieniądze.

 

Największy problem: brak trwałych konsekwencji

Najbardziej rażące nie jest nawet to, ile rzeczy te postacie robią. Najbardziej rażące jest to, że żadna z tych rzeczy realnie ich nie zmienia.

Jednego dnia Thomas i Bradley uczestniczą w torturowaniu oraz rozczłonkowywaniu czarnoskórej postaci. Bradley wyrywa złoty ząb, zabiera pamiątki i nuci przy cięciu ciała. Thomas przygotowuje worki i koordynuje rozbiór zwłok.

Następnego dnia obaj mogą dziarsko udać się do firmy, żeby wymusić kolejną płatność, pokłócić się o papierosy albo ponarzekać na pracę.

O co właściwie chodzi?

Czy te sceny wydarzyły się w psychice tych postaci, czy tylko na forum w galerii screenshotów?

Czy Thomas pamięta, że pakował człowieka do worków?

Czy Bradley pamięta, że trzymał elementy ofiary jako pamiątkę?

Czy są to dla nich normalne czynności?

Jeżeli tak, to obaj są prowadzeni jako jednostki głęboko zaburzone i powinno to wpływać na każdą część ich życia.

Jeżeli nie, to dlaczego zachowywali się w ten sposób?

Nie można jednocześnie odgrywać zwykłego, emocjonalnego człowieka z partnerką, problemami finansowymi i codziennym stresem, a później na czas jednej akcji całkowicie wyłączać ludzkie reakcje, żeby odegrać estetykę brutalnego serialu kryminalnego.

Wielowymiarowość polega na tym, że różne strony postaci wpływają na siebie.

Tutaj każda strona znajduje się w osobnej szufladzie.

Szuflada „pracownik kolei”.

Szuflada „mafioso”.

Szuflada „kochający partner”.

Szuflada „leniwy ćpun”.

Szuflada „biznesmen”.

Szuflada „sadystyczny rzeźnik”.

Gracz otwiera tę, która jest aktualnie potrzebna, a pozostałe przestają istnieć.

To jest właśnie nijaczenie postaci. Nie dlatego, że postacie robią dużo, lecz dlatego, że ich charakter nie nakłada na nie żadnych ograniczeń.

Pytania do administracji dotyczące zgód:

W związku z powyższym proszę administrację o zweryfikowanie nie tylko samego faktu istnienia ewentualnej zgody na prowadzenie postaci psychopatycznej, ale również jej rzeczywistego zakresu.

W szczególności proszę ustalić:

  1. Czy Bradley Stango i Thomas Morri posiadali zgodę Game Mastera na grę postaci psychopatycznej przed rozpoczęciem przedstawionych scen?
  2. Czy zgoda została udzielona na podstawie konkretnego, opisanego konceptu, czy ograniczała się do ogólnego pozwolenia na „grę psychopatą”?
  3. Jakie motywy, ograniczenia i zasady zachowania przedstawiono we wniosku?
  4. Czy administracja rozpatrująca skargę ma dostęp do tej zgody i może ocenić, czy gracz przestrzega jej warunków?
  5. Czy Thomas Torri posiadał osobną zgodę na prowadzenie postaci o podobnych cechach?
  6. Jeżeli Thomas takiej zgody nie posiadał, jak administracja ocenia jego spokojne i aktywne uczestnictwo w torturach, rozczłonkowywaniu i pakowaniu ludzkiego ciała?
  7. Czy zgoda jednego gracza na psychopatyczną kreację może w praktyce legitymizować identyczne zachowania pozostałych uczestników sceny?
  8. Czy Game Master, wydając ewentualną zgodę, kontrolował później spójność tej kreacji, czy pozwolenie stało się bezterminowym immunitetem na każdą skrajną akcję?
  9. Czy postacie po tak brutalnych wydarzeniach wykazywały jakiekolwiek trwałe następstwa, czy też po zakończeniu sceny wracały do zwykłego funkcjonowania bez najmniejszego wpływu na dalszą grę?

Podsumowanie

Nie twierdzę, że postać przestępcza ma być jednowymiarowa. Twierdzę coś dokładnie odwrotnego: Thomas Torri i Bradley Stango są nijaczeni właśnie dlatego, że ich osobowości nie tworzą żadnych granic.

Mogą być jednocześnie zwyczajnymi robotnikami, drobnymi cwaniakami, haraczownikami, negocjatorami, podpalaczami, złodziejami samochodów, porywaczami, katami, mordercami i rzeźnikami od rozczłonkowywania zwłok. Nie wymaga to procesu, przygotowania ani konsekwencji. Wystarczy, że kolejna scena tego potrzebuje.

Thomas Torri ma być rozsądny, dopóki potrzebna jest rozmowa biznesowa. Kiedy pojawia się piła, bez problemu staje się chłodnym specjalistą od pakowania ludzkich kończyn.

Bradley Stango ma być nieporadnym i leniwym robotnikiem, dopóki trzeba pokazać codzienność. Kiedy pojawia się ofiara, zmienia się w sadystycznego trofeistę, który zabiera zęby na pamiątkę i żałuje, że człowiek umarł zbyt szybko, bo „ominęła go prawdziwa zabawa”.

Następnie obaj wracają do wcześniejszych ról, jakby pomiędzy scenami ktoś nacisnął przycisk reset.

Dlatego proszę nie sprowadzać tego problemu do argumentu, że „przecież przestępcy robią różne rzeczy”. Tak, robią. Ale nadal pozostają tymi samymi ludźmi. Tutaj nie mamy ludzi, tylko dwa zestawy funkcji przypisanych do modeli postaci.

Najkrócej ujmując:

Nie są to dwie konsekwentnie prowadzone postacie włoskiej mafii. Są to dwa uniwersalne narzędzia do generowania dowolnej rozgrywki crime ; od pobierania dziesięciu dolarów za papierosy po rozcinanie człowieka piłą ; przy czym żadna z tych czynności nie pozostawia w ich kreacji trwałego śladu.

A jeżeli odpowiedzią na wszystkie te wątpliwości ma być stwierdzenie, że Bradley posiada zgodę na psychopatę, to nadal pozostaje Thomas, pozostaje zakres tej zgody i pozostaje pytanie, dlaczego „psychopata” na tym serwerze ma najwyraźniej oznaczać nie przemyślany koncept postaci, lecz dostęp do pełnego katalogu najbardziej skrajnych zachowań bez obowiązku budowania ich motywów, rozwoju i konsekwencji.

Do tego nawet się nie będę odnosił bo jest to bezsensowny slop wypluty przez ai. Śmieszy mnie, że moją gre krytykuje ktoś taki jakj ty xD wystarczy tylko spojrzeć na twoje ssy i twoją smieszną org.  Jeśli administrator będzie miał jakiekolwiek pytania odnośnie mojej gry z chęcią odpowiem.

 

5 godzin temu, Salvatrucha napisał:

3. Historia kar graczy SK8 i CHARON - JAK COŚ JEST DO WSZYSTKIEGO, TO JEST DO NICZEGO. 

W tym miejscu należy odejść na chwilę od samych postaci i przyjrzeć się graczom, którym administracja powierzyła możliwość prowadzenia tak skrajnej rozgrywki. Pierwszy przedstawiony wykaz kar dotyczy Charona, gracza odpowiedzialnego za Bradleya Stango. Drugi dotyczy SK8, gracza Thomasa Torriego.

Historia kar sama w sobie nie powinna być dożywotnim wyrokiem. Gracz może popełnić błąd, wyciągnąć wnioski i realnie poprawić swoją grę. Nie zamierzam więc budować argumentu, że jedna kara sprzed dwóch lat automatycznie odbiera komuś prawo do dalszej rozgrywki.

Problem polega na tym, że przedstawione wykazy nie pokazują jednego błędu, jednego gorszego dnia ani pojedynczego nieporozumienia z administracją. Pokazują powtarzający się schemat problemów z immersją, przemocą, zachowaniem OOC, prowokowaniem innych, respektowaniem decyzji administracji oraz korzystaniem z kolejnych otrzymywanych szans.

A następnie właśnie tym osobom powierzono prowadzenie postaci, które porywają ludzi, torturują ich, rozczłonkowują zwłoki, kolekcjonują trofea po ofiarach i uczestniczą w najbardziej skrajnych scenach dostępnych w sektorze crime.

Tu naprawdę wypada zapytać: na jakiej podstawie uznano, że są to odpowiednie osoby do otrzymania tak dużego kredytu zaufania?

Historia kar Charona

W przypadku Charona nie mówimy o krótkim wykazie technicznych przewinień. Już w 2024 roku administracja wielokrotnie zwracała uwagę na jego podejście do gry oraz zachowanie wobec innych osób.

W maju 2024 roku otrzymał karę za wjechanie rowerem BMX w grupę ludzi na Vespucci, po czym administrator dopisał:

„Dostajesz tyle kar, to może pora ogarnąć grę?”

Kilka dni później pojawiło się ostrzeżenie za:

„Bezsensowne wcinanie OOC w trakcie gry IC, uciążliwą grę.”

Następnie odnotowano wyjście z gry podczas aktywnej rozgrywki prowadzonej przez LEA oraz ciągłe prowokowanie funkcjonariuszy. Administrator zakończył wpis słowami:

„Zastanów się, czy gra tutaj w ogóle ci służy.”

Ta kara została później zdjęta, podobnie jak kolejne bany.

W październiku 2024 roku Charon ponownie prowokował LEA, wielokrotnie pojawiając się przy tym samym wydarzeniu w masce i próbując sztucznie wywoływać poczucie zagrożenia. W listopadzie administrator opisał jego zachowanie w następujący sposób:

„Bardzo kiepska rozgrywka na serwerze. Widząc bezdomną na Vespucci, od razu do niej podbiegasz i ją kopiesz, finalnie kończysz to strzałami do zastępcy szeryfa.”

Co interesujące, ten sam wpis pojawia się również przy wcześniejszym banie, który później został dezaktywowany. Następnie na konto trafił kolejny ban za całokształt rozgrywki oraz zachowanie OOC. W uzasadnieniu napisano wprost, że gracz nie potrafi się dogadać, prowokuje innych i forsuje własne, niezrozumiałe punkty widzenia.

W styczniu 2025 roku administracja określiła go już jednoznacznie:

„Konfliktowy gracz, prowokator. To ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją.”

Miesiąc później pojawiło się ostrzeżenie za niski poziom immersji podczas odgrywania ataku nożem. Po kilku dniach gracz otrzymał dwugodzinny admin jail za wykorzystanie skryptu wezwania taksówki do zwabienia ofiary i dokonania napadu rabunkowego.

Następnie, 27 lutego 2025 roku, systemowy wpis zawiera wyjątkowo dosadne podsumowanie:

„Jesteś utrapieniem tego serwera, każdą otrzymaną szansę podcierasz sobie tyłek, by potem prezentować patologiczne zachowania. Twój poziom żenada to dno nie nadajesz się do gry, więc nie apeluj więcej od kary.”

Ban ten również został później dezaktywowany.

W sierpniu 2025 roku dochodzi jeszcze blokada postaci za pomoc w przerzucie majątku dla osoby opisanej w samym uzasadnieniu jako „dobry kolega Charona”.

Nie przywołuję tego, żeby udowodnić, że Charon nie ma prawa nigdy więcej wejść na serwer. Przywołuję to, ponieważ trudno zrozumieć proces decyzyjny, w którym gracz wielokrotnie opisywany jako konfliktowy, prowokujący, uciążliwy, prezentujący niski poziom immersji i niewłaściwe podejście do przemocy otrzymuje następnie zgodę na kreację wymagającą wyjątkowego wyczucia, dojrzałości i samokontroli.

Postać psychopatyczna nie powinna być nagrodą za to, że ktoś lubi eskalować sceny. To nie jest licencja na robienie dokładnie tego, za co wcześniej zwracano mu uwagę tylko tym razem pod przykrywką zatwierdzonego konceptu.

Jeżeli ktoś wcześniej kopie losową bezdomną, prowokuje LEA, prezentuje niską immersję podczas ataku nożem i wykorzystuje skrypt do zwabienia przypadkowej ofiary, to przed udzieleniem mu zgody na postać czerpiącą przyjemność z tortur należałoby chyba szczególnie dokładnie sprawdzić, czy potrafi odróżnić przemyślaną kreację od zwykłego zamiłowania do szokowej przemocy.

A tutaj najwyraźniej uznano, że człowiekowi z takim wykazem należy dać do ręki piłę, związane ofiary i administracyjne potwierdzenie, że może grać psychopatę.

Naprawdę: co mogło pójść nie tak?

 

 

Historia kar SK8

W przypadku SK8 również nie mamy do czynienia z całkowicie czystą kartą. Nie wszystkie wpisy znajdujące się w historii należy oczywiście traktować jako przewinienia - śmierć postaci, deportacja IC czy automatyczne wpisy anti-cheata nie stanowią same w sobie dowodu niewłaściwej gry. Nie ma potrzeby sztucznego pompowania zarzutów, skoro pozostałe pozycje i tak dają wystarczająco dużo powodów do pytań.

W styczniu 2025 roku jedna z postaci SK8 została zablokowana za rozgrywkę określoną przez administratora jako:

„Lootgrab z ekipą ubraną w garnitury i outfity rodem z FiveM, wjeżdżając Buffalo na publiczną siłownię.”

W lutym otrzymał tę samą karę za wykorzystanie skryptu taksówki do zwabienia ofiary i przeprowadzenia napadu. Następnie został ukarany za wyjęcie noża oraz dźgnięcie innej postaci bez odpowiedniego odegrania narracyjnego.

W marcu pojawiło się ostrzeżenie za niewłaściwe zachowanie podczas interwencji członka ekipy. W sierpniu zablokowano dwie jego postacie za przerzucanie majątku  w jednym przypadku pomiędzy własnymi postaciami, w drugim na inną postać.

Kolejna blokada dotyczyła kradzieży samochodu praktycznie w centrum Vespucci i niedopełnienia wymogu zgłoszenia przestępstwa w wyznaczonym czasie.

Najbardziej aktualne wpisy również nie sugerują szczególnej przemiany podejścia. Pojawia się ostrzeżenie za obrażanie administracji na wiadomości prywatnej po próbie wyjaśnienia mu, co było nieprawidłowe w jego rozgrywce. Następnie na postaci Thomas Torri administrator zastosował kick z uzasadnieniem:

„Ochłoń i wróć.”

Czyli również w czasie prowadzenia postaci będącej przedmiotem tej skargi administracja musiała już interweniować z powodu zachowania gracza.

I ponownie: jedna kara nie przekreśla człowieka. Tyle że tutaj mamy wcześniejsze problemy z immersją przemocy, omijaniem narracji, zachowaniem wobec administracji, przerzutami majątku, blokadami postaci i scenami przypominającymi typowy, efektowny chaos z publicznego serwera FiveM.

Następnie ten sam gracz prowadzi Thomasa Torriego jako człowieka zdolnego bez emocji pomagać w torturach, cięciu ciała piłą, pakowaniu kończyn do worków i zakopywaniu szczątków.

Czy Thomas również posiada zgodę na postać psychopatyczną?

Jeżeli nie, to dlaczego zachowuje się praktycznie identycznie jak Bradley?

Jeżeli tak, to mamy rozumieć, że dwóm graczom z bogatą historią problematycznej gry powierzono równocześnie dwie psychopatyczne postacie i możliwość wspólnego eskalowania scen bez wyraźnego nadzoru?

To brzmi mniej jak kontrolowany koncept, a bardziej jak eksperyment pod tytułem: „zobaczymy, kiedy przestaną odróżniać roleplay od konkursu na najbardziej obrzydliwy screenshot”.

Unban nie powinien oznaczać amnezji administracyjnej

Najważniejsze pytanie dotyczy jednak kolejnych unbanów.

W historii Charona znajdują się bany, które były później zdejmowane, nawet po wyjątkowo jednoznacznych wpisach administracji. Jeden administrator stwierdził, że gracz otrzymuje ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją. Kolejny napisał, że gracz jest utrapieniem serwera, nie nadaje się do gry i nie powinien już apelować od kary.

A mimo tego nastąpił kolejny powrót.

Sam unban nie jest problemem. Serwer może dawać drugie szanse. Ale druga szansa powinna mieć treść. Powinna oznaczać konkretne warunki, okres obserwacji i jasną informację, czego gracz nie może więcej powtórzyć.

Nie może wyglądać to tak, że administracja pisze:

„To ostatnia szansa.”

Następnie:

„Nie nadajesz się do gry.”

A po kolejnym unbanie wszystko zostaje wyzerowane, jakby wcześniejsze wpisy były elementem dekoracyjnym panelu.

Unban nie jest wymazaniem historii. To warunkowe przywrócenie zaufania. Zwłaszcza gdy później gracz ubiega się o dostęp do rozgrywki wymagającej szczególnego zaufania.

Dlatego należałoby ustalić, czy poprzednie powroty Charona i SK8 odbywały się na jakichkolwiek zasadach. Czy otrzymali jasne wytyczne? Czy zabroniono im określonych typów kreacji? Czy byli objęci okresem próbnym? Czy ich dalsza gra crime miała podlegać kontroli? Czy może po zdjęciu bana administracja uznała, że wszystkie wcześniejsze zarzuty automatycznie przestały istnieć?

Bo jeżeli kolejne unbany miały być ostatnimi szansami, to zgoda na skrajnie brutalne postacie wygląda jak dokładne przeciwieństwo ostrożności.

To tak, jakby po serii problemów z niewłaściwym używaniem samochodu nie tylko oddać komuś kluczyki, ale od razu posadzić go za kierownicą cysterny.

Czy ktoś rzeczywiście przeanalizował zgodę na psychopatę?

W przypadku Bradleya Stango słyszymy, że gracz posiada zgodę na prowadzenie postaci psychopatycznej. Dobrze. W takim razie proszę o zweryfikowanie, czym ta zgoda właściwie była.

Czy gracz przedstawił Game Masterowi konkretny koncept?

Czy opisał źródła zachowania postaci, jej motywacje, metody działania, ograniczenia i sposób ukrywania swoich skłonności?

Czy wskazał, w jakich okolicznościach Bradley traci kontrolę?

Czy przedstawił relację pomiędzy jego codziennym funkcjonowaniem a sadystycznymi zachowaniami?

Czy też wniosek wyglądał mniej więcej tak:

„Hej, mogę grać psychopatę?”

„Możesz.”

Bo patrząc na efekty, zgoda zdaje się być traktowana jak szerokie administracyjne pozwolenie na każdą obrzydliwość, jaką gracz potrafi zmieścić w narracji.

Fotografowanie odciętej głowy. Wyrywanie złotych zębów. Zabieranie biżuterii jako trofeum. Nucenie podczas rozczłonkowywania. Żałowanie, że ofiara umarła zbyt szybko, bo „ominęła ją prawdziwa zabawa”. Rozważanie, na ile części przeciąć tors, aby zmieścił się w worku.

Czy wszystkie te elementy były częścią zaakceptowanego konceptu?

Czy Game Master widział je wcześniej we wniosku?

Czy gracz otrzymał zgodę na określony profil postaci, czy zwyczajnie przyznano mu kartę „psychopata”, którą teraz może wykładać na stół przy każdej wątpliwej scenie?

I najważniejsze: czy ktoś później sprawdzał, czy Bradley nadal trzyma się motywów, na podstawie których otrzymał zgodę?

Bo zgoda wydana kilka miesięcy wcześniej nie powinna być immunitetem. Jeżeli postać miała działać w określony sposób, administracja powinna być w stanie porównać założenia z rzeczywistą grą.

Dlaczego Thomas Torri robi dokładnie to samo?

Nawet pełne potwierdzenie zgody Bradleya nie odpowiada na pytanie dotyczące Thomasa.

Thomas nie jest wyłącznie świadkiem. Nie trafia przypadkiem do pomieszczenia i nie odwraca wzroku. Przygotowuje sprzęt, organizuje worki, bierze udział w cięciu, pakowaniu i ukrywaniu ciała. W trakcie tortur nie okazuje szoku, oporu, obrzydzenia ani konfliktu moralnego.

Wydaje krótkie, rzeczowe polecenia, jakby wykonywał standardową usługę:

„Tnij, będę pakował worki.”

Jeżeli Thomas nie jest prowadzony jako postać psychopatyczna, to jego reakcja jest całkowicie niewiarygodna. Nawet członek mafii, nawet zabójca i nawet brutalny egzekutor nadal posiada określone granice. Rozczłonkowanie człowieka piłą nie staje się zwykłym zajęciem tylko dlatego, że akcja dzieje się w organizacji przestępczej.

Jeżeli natomiast Thomas również ma zgodę na podobną kreację, administracja powinna jasno to potwierdzić i wyjaśnić, dlaczego kolejny gracz z historią problemów z immersją, narracją przemocy oraz zachowaniem wobec ekipy otrzymał taki zakres zaufania.

Czy zgoda Charona rozlała się na całą ekipę?

Czy kiedy w pomieszczeniu znajduje się jeden zatwierdzony psychopata, pozostali automatycznie również mogą zachowywać się jak psychopaci?

Czy Game Master zatwierdził postać Bradleya, czy nieformalnie zatwierdził cały krąg jego znajomych jako grupę rzeźników?

Bo w praktyce różnica pomiędzy Bradleyem a Thomasem w takich scenach niemal przestaje istnieć.

Dostęp do crime nie powinien być programem pomocowym

Rozgrywka crime, szczególnie oparta na porwaniach, torturach i ingerowaniu w życie innych postaci, wymaga zaufania. Gracz otrzymuje możliwość wpływania na cudzą historię, wymuszania poważnych konsekwencji i prowadzenia scen, które łatwo mogą stać się toksyczne albo jednostronne.

To nie jest obszar, do którego powinno dopuszczać się każdego tylko dlatego, że aktualnie brakuje aktywnych organizacji.

Rozumiem, że sytuacja na serwerze przez pewien czas mogła wyglądać źle. Rozumiem spadek liczby graczy, potrzebę podtrzymywania sektora crime i chęć utrzymania jakiejkolwiek aktywnej rozgrywki. Tyle że kryzys serwera nie może oznaczać całkowitego zawieszenia standardów.

Fakt, że miejsce zaczyna pustoszeć, nie jest argumentem za oddaniem najbardziej ryzykownych typów rozgrywki osobom, które wcześniej były wielokrotnie karane właśnie za brak immersji, prowokacje, uciążliwe zachowanie oraz niewłaściwe odgrywanie przemocy.

To byłoby gaszenie pożaru benzyną, a następnie chwalenie się, że przynajmniej coś się dzieje.

Serwer nie jest ratowany przez liczbę brutalnych screenshotów. Nie jest również ratowany przez organizację, która jednego dnia wymusza haracz, drugiego kradnie samochody, trzeciego podpala budynki, a czwartego urządza amatorski zakład rozbioru ludzkich zwłok.

Aktywność nie jest synonimem jakości.

W związku z przedstawioną historią proszę administrację o odniesienie się do następujących kwestii:

Po pierwsze: kto podjął decyzję o dopuszczeniu Charona do prowadzenia postaci psychopatycznej i czy przed wydaniem zgody przeanalizowano pełną historię jego kar, banów i wcześniejszych unbanów?

Po drugie: na jakich konkretnych założeniach wydano zgodę? Czy administracja może potwierdzić, że aktualne zachowania Bradleya Stango są zgodne z opisem przedstawionym Game Masterowi?

Po trzecie: czy wniosek obejmował sadystyczne tortury, kolekcjonowanie trofeów po ofiarach, fotografowanie zwłok, wyrywanie zębów oraz czerpanie widocznej satysfakcji z rozczłonkowywania ludzi?

Po czwarte: czy SK8 posiada analogiczną zgodę dla Thomasa Torriego? Jeśli nie, dlaczego jego postać zachowuje się w tych scenach praktycznie tak samo jak oficjalnie zatwierdzony psychopata?

Po piąte: jakie warunki otrzymali gracze przy poprzednich unbanach? Czy zostały one gdziekolwiek zapisane i czy były później egzekwowane?

Po szóste: jak należy rozumieć wcześniejsze wpisy typu „ostatnie ostrzeżenie przed permanentną banicją” oraz „nie nadajesz się do gry”, skoro po kolejnych powrotach gracz otrzymuje dostęp do jednego z najbardziej wymagających i podatnych na nadużycia rodzajów kreacji?

Po siódme: czy przed dopuszczeniem tych osób do sektora crime oceniono ich wcześniejsze problemy z immersją, prowokowaniem, zachowaniem OOC, obrażaniem administracji i nieprawidłowym odgrywaniem przemocy?

Po ósme: kto nadzorował realizację zgody na postać psychopatyczną i kiedy ostatni raz sprawdzono, czy gracz trzyma się zatwierdzonych założeń?

Po dziewiąte: czy zgoda na psychopatę jest na tym serwerze konkretnym zobowiązaniem do prowadzenia spójnej postaci, czy jedynie administracyjnym alibi używanym po fakcie, gdy ktoś zapyta, dlaczego gracz urządza sobie zabawę ludzkimi zwłokami?

Po dziesiąte: czy obecna polityka sektora crime zakłada realną selekcję graczy, czy wystarczy mieć aktywną ekipę i znajomości, aby wcześniejsze bany, blokady postaci oraz ostrzeżenia straciły jakiekolwiek znaczenie?

Podsumowanie

Charon był wielokrotnie opisywany przez administrację jako gracz konfliktowy, prowokujący, uciążliwy i prezentujący niski poziom immersji. Otrzymywał bany, kolejne ostrzeżenia i kolejne „ostatnie szanse”. Mimo tego został dopuszczony do gry postacią, która pozwala mu niemal bez ograniczeń eskalować brutalność.

SK8 również posiada historię blokad postaci, problemów z narracją przemocy, przerzutów majątku, niewłaściwego zachowania podczas interwencji oraz obrażania administracji. Już na Thomasie Torrim musiał zostać wyrzucony z serwera poleceniem:

„Ochłoń i wróć.”

A jednak obaj otrzymali dostęp do rozgrywki, w której mogą decydować o losach innych postaci, prowadzić porwania, tortury i egzekucje.

Trudno więc nie zapytać wprost:

Dlaczego, do cholery, osoby z taką historią dostały dostęp akurat do najbardziej skrajnej części sektora crime?

Nie do spokojnego budowania organizacji. Nie do prowadzenia interesów i odbudowywania zaufania. Nie do kontrolowanej gry pod obserwacją.

Do postaci psychopatycznych, pił tarczowych, porwań i rozczłonkowywania ludzi.

Serwer mógł przechodzić kryzys. Mógł potrzebować organizacji i aktywnych graczy. Ale desperacja kadrowa nie może usprawiedliwiać zrezygnowania z jakichkolwiek standardów.

Unban nie jest amnezją. Zgoda Game Mastera nie jest immunitetem. A dostęp do sektora crime nie powinien być nagrodą pocieszenia za sam fakt powrotu na serwer.

 
 bbbbbb.png.d42a34459a3d705ce2dc1100ae135c2b.png
aaaaa.png.2a2224a19d33103db073fe104b61b3b5.png
 

 

Pierwszą kare na tym serwerze dostałem zanim ty jeszcze napisałeś egzamin ósmo klasisty. Popatrz sobie kiedy dołączyłem na serwer a kiedy ty. Moja lista kar nie ma w tej chwili znaczenia bo nie zrobiłem nic złego. Radziłbym ci nie wtykać nosa w rzeczy o których nie masz pojęcia, nie znasz histori moich kar i faktu, że osoby które mi je nadawały robiły to niesłusznie przez co między innymi zostali usunięci z serwera. Co do reszty bełkotu powyżej nie widze sensu sie do niego odnosić, to co piszesz nie ma sensu i przypomina bardziej lament niezrównoważonej psychicznie osoby. 

Sanek, Mixer, JeZZy i 10 innych lubią to

.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

42 minuty temu, sk8zawodnik napisał:

Przeczytałem to, z wielkim trudem i tak szczerze to aż przykro się na to patrzy bo cała skarga o ile to jest skarga? zażalenie? czy cokolwiek innego, jakkolwiek chcesz to sobie nazywać. Cała sprawa jest stosunkowo śmieszna bo zaczynając od początku - tylko sobie papierosa odpale, czekaj.. dobra jedziemy..

 

1. Jakiś zarzut odnośnie pierwszego porwania, rozumiem, że w momencie gdzie Twój wafelek zakręcił się i wykonał moment typu rambo 1vs4, na dobrą sprawę 5 ale to szczegół. Wtedy jakoś nie miałeś do nas żadnego problemu, prosiłeś tylko na localu byśmy przeszli do gry dalej i tak się stało, nie zachowywałeś się jakby w tamtej chwili coś Ci przeszkadzało ale dobra, no rozumiem.. nie byłeś świadomy jak to wygląda z porwaniami, tylko z tego co widzę w ten sam dzień co doszło do porwania już wypisywałeś zaalarmowany do V4kiego z pytaniami, znakami zapytania co się dzieje.. dlaczego ktoś może porwać Rollanda, przecież on trzęsie miastem i rozstawia murzynów po kątach. Zadaje sobie jedno pytanie teraz, dlaczego dopiero po miechu wyciągasz to na stolik? Czyżby fakt, że LEA nie zdołało nic z tym zrobić Cię rozgniewał? Może podejrzewasz, że układamy się z Naughtym? Może zagrało tutaj ego? Nie wiem, ale ciekawi mnie to, nie wiem nawet co mam Ci odpowiadać w tej kwestii bo dla mnie cała ta skarga o ile można to skargą nazwać jest śmieszna i mam niezły polew czytając to, dosłownie jakiś czas temu puściliście na mnie GMa z zarzutami, że wrzuciłem w waszym kierunku rasistowską narracje, co było jedną wielką abstrakcją samą w sobie. Dosłownie facet, Twoje argumenty niepoprawności tej sytuacji to fakt, że ktoś Cię obrażał przy całej sytuacji na tle tam rasistowskim czy homofobicznym, to jest jeden wielki żart, dodatkowo piszesz, że cała sytuacja miała na celu upokorzenie Ciebie zamiast wyciągnięcie z Ciebie informacji czy tam cokolwiek innego. Jakby..? Co? To wygląda dosłownie jakbyś złapał GMa za rękę jako ojca i poskarżył się do niego, że ktoś obraża jego syna w tym przypadku Ciebie, że ktoś Cię upokarza a nie ma prawa, przecież jesteś liderem załogi mafio-podobnej. No nie wiem co mam Ci więcej odpowiedzieć bo nic innego niż śmiech mi nie przychodzi na myśl, myślę, że osoby z crime sektora będą to czytać zrozumieją jasno jaki to ma wydźwięk, awantura o ego postaci i pytania jakim cudem ktoś mógł mu tak zrobić?

 

2. Drugi zarzut pozwolę sobie tutaj opisać w jednym akapicie bez rozbijania go na każdy poszczególny bo i tak przez połowę tego zażalenia powtarzasz to samo, że nie wiesz czym się zajmują nasze postacie i kto dopuścił do tego. Wrzucę tutaj na tablice naszego lidera czyli @Rjeck bo gramy z nim, przy nim w tej organizacji od samego początku i dobrze wiedział jak nasze postacie się poruszają i jak je kreowaliśmy od samego początku. To co widzisz na SSach w temacie to wierzchołek góry lodowej, od samego od samego samiucieńtego początku gramy dwójkę ludzi od brudnej roboty, jeżeli wiesz jak działa i jak wygląda LCN to pewnie to skumasz jeżeli nie wiesz to Ci objaśnię jak to jest.. jasne, że są postacie poszczególne, które zajmują się tylko jednym tematem jak hazard, przekręty white collar czy cokolwiek podobnego ale w naszym przypadku jest to coś innego, jesteśmy ludźmi od brudnej roboty, tej najbrudniejszej.. nie wiem też do końca co masz na myśli z jakimś pozwoleniem na gre psychopaty czy coś takiego XD bo nic takiego nie ma miejsca, to nie jest komuna prlowska i kagańce by trzeba było do weryfikacji w ticket administracyjnym wrzucać SSy do tematu i czekać na zielone światło czy nadaje się czy jest zakaz. Też nie wiem co więcej powiedzieć bo po prostu gramy tak od pół roku praktycznie, odkąd ta organizacja stoi nasze postacie rozwijały się w tym kierunku bez przerwy, nic nie stało się z dnia na dzień jak opisujesz, że ktoś nagle stał się psychopatą bez psychicznego kręgosłupa i drugim Ramirezem czy innym Dexterem Morganem. Gramy to z głową i każdy krok ma odcisk na naszych postaciach co może być losowym z brzegu przykładem fakt, że po pierwszym porwaniu Ciebie praktycznie oboje nie graliśmy z dobry miesiąc z narracją ukrywania się, obawiając się wszelakich konsekwencji. Ale tego nie widzisz, łapiesz się jak dziecko na nasze ragebaitowe zagrywki, owijamy Cię koło palucha i wchodzimy Ci z Charonem do głowy wrzucając ośmieszające Cię SSy w temat, jakieś rasistowskie narracje i wyzwiska IC w Twoim kierunku, czy nawet ten edit, który tutaj wrzuciłeś jako jakieś białkoXD. Wszystko jest pstryczkiem w nos a Ty jak dziecko z wyjebanym ego w kosmos łapiesz się na każdy haczyk. Przy okazji pozwolę sobie już przy okazji odpowiedzieć na drugą część tego samego akapitu z Twojej strony - czyli wywleczanie tutaj moich logów, stawiasz mnie w świetle jakbym był odwalaczem mówiąc to wprost, jakbym miał 18 banów i 14 klątw czy innego chujostwa rodem z serwerów RPG, człowieku. Gram na serwisie od 6 lat prawie.. przeliderowałem masę projektów, czy gangów ulicznych czy siadając w organizacjach charakteru ZGP mówiąc w skrócie, siedziałem w ekipie Crime Supportu z logami. Nie wiem co ma tutaj do rzeczy, próbujesz mnie wjebać na mine i postawić się w świetle ofiary a nas jako oprawcy, którzy się uwzięli na biednego Salve, którzy go gnębią i rozbijają mu psychike w gierce komputerowej. Przez całą moją kariere te sześć lat nigdy nie było na mnie żadnej skargi, nigdy nie musiałem się z niczym tłumaczyć - poza jednym przypadkiem gdzie wylądowałem w szpitalu i miałem obsuwe z napisaniem przestępstwa, napisze to już lepiej na zaś byś zaraz mnie za słówka nie złapał i nie wypunktował tego w kolejnej narracji Twojej jakże, byś zaraz mi jeszcze łatki hipokryty i kłamcy nie dojebał

 

3. Wracając jeszcze do pierwszej sprawy, czyli pierwszego porwania jakiego dokonaliśmy na Tobie, rzekomo, które teraz po oficjalnym zakończeniu Twojego żywota jest drzazgą w paluchu i nie możesz z tym wytrzymać.. to jak to jest, że w samej grze w trakcie tego.. nie widzisz problemu gdy Twój ziomek odpierdala szopke i zostaje za to ukarany to chowasz głowę w piasek i mówisz, że mamy grać to dalej.. jeszcze tej samej nocy piszesz do opiekuna sektora z pytaniem jakim cudem to się stało.. po czym kontynuujesz ten wątek w grze nadal i piszesz jakieś narracje, że teraz przetrwałeś napad jak z edita Get rich or die Tryin jak Fifty, teraz jesteś wielki boss i nikt Ci nie podskoczy i masz zamiar rozjebać całą makaroniarską mafie.. taa.. No tylko przeliczyłeś się bo wpadłeś jak śliwka w sperme bo wiedzieliśmy jakie kroki wykonasz, byliśmy cały czas dwa kroki przed Tobą i poszła podstawka bo wiedzieliśmy dobrze, że będziesz polować na Rjecka i chciał się zemścić.. ale zaś ten sprytny Charon i Sk8 musieli Ci rozjebać cały piękny plan. Sumując to bo nie chcę lać wody o i tak koperkowej sprawie i koperkowym temacie - w momencie gdy robiłeś na nas DM w 8 osób włam na chate do naszego gracza to wszystko było cacy, miałeś wyjebane do oporu w to czy Thomas Torri to morderca bez serca.. czy jakiś haraczownik.. czy inny kurwa złodziejaszek z Warszawy, miałeś wbite w wszystko bo przecież plansza kręciła się pod Twoje rzuty kośćmi i wszystko Ci szło jak po maśle. To wtedy było kurwa wręcz w deszke, wtedy Salva nie widział problemów z porwaniami.. nie widział problemu z rzekomymi źle granymi postaciami w włoskiej mafii.. nie widział problemu w niczym, dopiero gdy przelałeś sobie piwska i trzeba było je spijać sam to już się krzywo zaczęło robić i wszędzie widzisz wady przy każdej interakcji z nami. Śmiech - na - jebanej - sali

 

Nie mam chyba już do czego się odnosić, dziwnie się czuje robiąc to, że ktoś serio napisał skargę z powodem, ze jego ego nie potrafiło przełknąć, że ktoś mógł mu wylać kubeł zimnej wody na banie i to w taki brutalny sposób, może zrobiliśmy to za mocno.. mogłeś nas ostrzec, że nie jesteś gotowy na to.. byś dostał strzykawe, wtedy by Cię to mniej zabolało zapewne. Dosłownie przeczytałem te Twoje wypociny już trzeci raz z łapanki i przez łeb mi nie może przejść, że ktoś może być tak mentalnie zepsuty, tak nie czuć dystansu i luzu w grze, gdzie to jest priorytetowe.. by się bawić i czuć fun, gdzie tak może ego brać górę i nie pogodzić się z faktem, że da się na serio przegrać. Zaakceptowaliśmy Twoją grę, wjebałeś się w tą grę z brudnymi butami i chciałeś bawić się w heroesa pomimo tego, że na linii naszych organizacji był nie mały spór i dostałeś od nas jasne wskazówki, że masz zbastować bo trochę za bardzo się rozpędziłeś ale olałeś to, wyjechałeś na majorke grać 14 sklejek SSów, że się kurujesz i sterujesz grupą z innego kontynentu czy gdzie Ty tam się zaszyłeś, zaakceptowaliśmy to i pozwoliliśmy Ci powarczeć ale nie spodziewałeś się chyba, że ktoś Cię ugryzie na poważnie. 

 

Sumując to już naprawdę w ostatnich słowach bo za dużo powtarzania i obracania się koło tych samych dwóch/trzech tematów bo reszta to jakieś Twoje poetyckie wysrywy - nie wiem czy dało się bardziej skompromitować, jak mam być szczery. Wyglądasz teraz w tej skardze jak spłakany małolat co go na podwórku zaczepiali i ojciec musi stawać w jego obronie, przysięgam, że tak to wygląda a rzekomo nie jesteś wcale małolatem i masz poukładane w berecie, no jak widać masz.. że tańczyłeś według naszych prowokacji, szpilek i zaczepek i finalnym dowodem na to, że działały tak jak miały właśnie działać jest fakt, że teraz rozmawiamy tutaj. Połowa tej skargi to hipokryzja z Twojej strony i wywlekanie problemów i wad gdy nagle nie było Ci to na rękę, wrzucanie jakiś randomowych białek w stylu logów profilowych co ma podważyć naszą autentyczność, wiarygodność i dobre imie. Szukanie dziury w tym, że ktoś IC Cię poniżył, upokorzył czy nazwał p-wordem czy cokolwiek innym, czy to, że robiliśmy z Tobą sklejki jak to nazwałeś dodając kolejne zdjęcia w galerii do naszych odcinków czy, że ktoś zrobił prowokacyjny i pstryczkowy edit.. Ludzie.. bądźmy poważni..

 

 

nie trzeba było odpalać papierosa, żeby ominąć większość pytań i przez pół odpowiedzi opowiadać mi o moim ego.

Najpierw uporządkujmy podstawy.

Po pierwsze: fakt, że nie przerwałem sceny OOC, nie oznacza, że uznałem ją za prawidłową. Zamiast urządzać dyskusję w środku akcji, poprosiłem o kontynuowanie gry, a jeszcze tej samej nocy zapytałem opiekuna sektora o zasady porwania. Sam to potwierdziłeś. Trudno więc jednocześnie twierdzić, że problem wymyśliłem po miesiącu, i przyznawać, że zgłaszałem wątpliwości od razu. To nie jest drobna nieścisłość, tylko wzajemne wykluczenie dwóch głównych tez twojej odpowiedzi.

Po drugie: skarga nie dotyczy tego, że moja postać „przegrała”. Nie domagam się jej przywrócenia, anulowania śmierci ani cofnięcia konfliktu IC. Pytam o zgodę na porwanie, sposób prowadzenia sceny, nacisk OOC oraz spójność waszych postaci. Odpowiadanie historią o tym, że byliście „dwa kroki przede mną”, może dobrze wyglądać w opowiadaniu o waszym zwycięstwie, ale nie stanowi odpowiedzi na żadne z tych pytań. Skuteczna zasadzka nie nadaje automatycznie poprawności każdej czynności wykonanej później. 

Po trzecie: „jesteśmy ludźmi od brudnej roboty” nie jest opisem charakteru, tylko etykietą pozwalającą przykryć każdą aktywność. Haracze, kradzieże samochodów, podpalenia, porwania, tortury, zabójstwa, rozczłonkowywanie zwłok wszystko mieści się najwyraźniej w jednym magicznym stanowisku. Czekam jeszcze na księgowość, przemyt morski i fałszowanie obligacji, bo przecież również bywają „brudną robotą”. Sednem zarzutu nie jest to, że postać robi więcej niż jedną rzecz. Sednem jest to, że robi wszystko, czego akurat potrzebuje scena, bez widocznych ograniczeń, specjalizacji i konsekwencji. Hasło „od brudnej roboty” nie wyjaśnia również, dlaczego dwie rzekomo różne postacie podczas skrajnej przemocy stają się praktycznie wymienne.

Po czwarte: miesiąc ukrywania się jest konsekwencją logistyczną, nie psychologiczną. Obawa przed policją albo zemstą nie tłumaczy, jak zwyczajny człowiek bez emocji kroi ciało piłą, pakuje kończyny i następnie wraca do codziennego funkcjonowania. Można przez miesiąc siedzieć w ukryciu i nadal nie pokazać ani grama rozwoju charakteru. To nie jest „odcisk na postaci”, tylko unikanie ewentualnej reakcji przeciwników.

Po piąte: temat zgody na psychopatyczną kreację nie został obalony przez porównanie go do PRL-u. Albo regulamin i praktyka administracji przewidują taką weryfikację, albo nie. Nie ustalisz tego żartem o kagańcach i ticketach. To pytanie powinien rozstrzygnąć Game Master, a nie gracz, którego kreacja jest właśnie przedmiotem oceny. Zresztą nawet gdyby formalna zgoda nie była wymagana, nadal pozostaje pytanie o spójność postaci. Pozwolenie regulaminowe i jakość kreacji to dwie różne sprawy.

Po szóste: sam przyznałeś, że razem z Charonem celowo stosowaliście ragebait, publikowaliście ośmieszające materiały i próbowaliście „wejść mi do głowy”. Następnie wyśmiewasz zarzut, że działaliście wobec mnie prowokacyjnie i toksycznie. To dość osobliwa linia obrony: najpierw chwalić się celową prowokacją, a potem twierdzić, że wskazanie jej w skardze wynika z mojego ego. To, że ktoś reaguje na prowokację, nie dowodzi, że prowokacja była właściwa. Dowodzi wyłącznie, że sam trafnie ją nazwałeś.

Po siódme: rasistowskie i homofobiczne wyzwiska nie są jedynym zarzutem, choć wygodnie sprowadziłeś do nich cały punkt. Skarga obejmuje również pytanie o gwałt, wsypywanie metamfetaminy nieprzytomnej postaci, ignorowanie skutków urazu głowy oraz komunikaty typu „wstawaj, nie udawaj” i „graj kurwa”. Odpowiadanie, że bandyci mogą obrażać, jest więc obroną przed zarzutem, którego w tej uproszczonej formie nikt nie postawił.

Po ósme: historia kar nie została pokazana po to, by zrobić z ciebie „odwalacza”, tylko dlatego, że sam przedstawiasz się jako doświadczony i wiarygodny uczestnik sektora crime. Skoro sześć lat gry, liderowanie projektom i dawna obecność w Crime Support mają działać na twoją korzyść, to interwencje administracji i blokady postaci nie mogą być nagle całkowicie pozbawione znaczenia. Nie da się wybierać z własnej historii wyłącznie medali, a reszty uznawać za nieistotne. Twierdzenie, że „nigdy nie było na mnie skargi”, również niczego nie rozstrzyga. Skarga forumowa i kara administracyjna to dwa różne zjawiska. Brak jednego nie usuwa drugiego.

Na koniec najważniejsze: przez znaczną część swojej odpowiedzi nie broniłeś działań, tylko próbowałeś ustalić moje motywy. Ego, urażona duma, brak dystansu, niemożność pogodzenia się z porażką. To wygodna opowieść, ale nie zastępuje odpowiedzi na proste pytania:

  • Czy istniał wniosek na porwanie?
  • Czy obejmował moją postać?
  • Dlaczego naciskano OOC na odzyskanie przytomności?
  • Dlaczego „człowiek od brudnej roboty” jest jednocześnie haraczownikiem, złodziejem, podpalaczem, porywaczem, sadystą i rzeźnikiem?
  • Jakie realne, trwałe konsekwencje pozostawiły te czyny na waszych postaciach?

Można napisać jeszcze trzy akapity o moim ego, lecz odpowiedzi nadal się w nich nie pojawią. Najbardziej ironiczne jest natomiast to, że próbując przedstawić skargę jako dowód skuteczności waszego ragebaitu, sam potwierdziłeś, iż część zachowań była celowym działaniem OOC wymierzonym w gracza. To nie jest rozbrojenie zarzutu. To jego podpisanie własnym nickiem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, charon napisał:

Czytając tę zabawną skargę, przypomina mi się amerykański duet reżyserów Braci Peter i Bobbiego Farrellya, a konkretnie ich film pod tytułem "Głupi i Głupszy", użytkownik "Salvatrucha" bardzo kojarzy mi się z postacią w tym filmie która grana jest przez Jima Carreya. To tak słowami dygresji.

Jedynie co to współczuje członkom ekipy którzy będą musieli czytać ten twój śmieszny tekst z chata gpt o długości elaboratu. Myślisz, że oni nie mają nic innego do roboty tylko czytać twój płacz o gre ic? Ten cały tekst jest na siłe przedłużony za pomocą chata gpt aby jak nabardziej zagmatwać sprawę i zmylić administratorów natłokiem zbędnych, nieistotnych informacji i innych bzdur. Jest to z twojej strony zwykła manipulacja i tani chwyt erystyczny wykonany dość żałośnie i niezbyt inteligentnie, innymi słowy: błazenada. Musze jednak przyznać, że twoja głupota sprawiła, że śmiałem się niemożebnie czytając twoje frustracje... 

Jeśli masz problem do tego, że wroga ci organizacja przestępcza po porwaniu twojej osoby stosuje wobec ciebie przemoc to może powinieneś iść pograć kelnera w moca caffee, tam napewno twoja dusza byłaby nieskalana przemocowymi doświadczeniami. Nie widze logicznego powodu ani ustalonych zasad które zabraniałby mi grać postać sadysty czy homofoba. Cel porwania twojej osoby był silnie uwarunkowany w grze ic i zlecony przez wyższe stopniem głowy organizacji przestępczej do której należymy, poniżanie cie na tle rasowym tego nie zmienia. Według mnie powinieneś zostać dożywotnio zbanowany na gre w strefie przestępczej za tworzenie bezsensownych skarg w których oskarżasz kogoś o granie bandyty ic. Robisz sobie żarty z sektora i administracji. 

 

Tutaj w dalszym ciągu skarżysz się o to, że ktoś odgrywa postacie sadystów ic (in character), a na końcu piszesz, że jednak nie masz z tym problemów? To co ty nie wiesz co piszesz? Może ty tak bardzo wczuleś sie w tą swoja postać karykaturalnego murzyna (wyjętego z filmów mafijnych z lat 80, który nie gra strachu) i cierpisz na efekty pourazowe rażenia prądem i wsypywania gieta mety do gardła? 

Udowodnij mi śmieszny człowieczku, że wykorzystuję porwanie jako pole do sadsytycznego epatowania mocniejszmy zachowaniami. Nie masz na to żadnych dowodów 🙂 . Pokaż mi gdzię dokładnie " nie są gotowi zaakceptować naturalnej reakcji postaci na tortury, które sami jej zadają." Mówisz teraz o mnie jako graczu, czy o mojej postaci ic? Bo chyba sam nie do końca rozróżniasz te 2 pojęcia jakim jest "ic" i "ooc". 

 

Przy akcji porwania uczestniczyło 2 członkow adminsitracji z którymi wchodziłeś w interakcje, w żadnym momencie całej akcji nie miałeś żadnego problemu z byciem porwanym aż do samego jej końca. Nawet wielokrotnie wydałeś na nią zgode ooc: 

spacer.png

spacer.png

spacer.png

spacer.png

I uwaga:

spacer.png

Nikt tu nie będzie plakac o gierke? haha a to dobre salvatruszko.  Akurat sie o nia rozplakales miesiac pozniej jak dostales ck, ciekawe. Xdd

Do tego nawet się nie będę odnosił bo jest to bezsensowny slop wypluty przez ai. Śmieszy mnie, że moją gre krytykuje ktoś taki jakj ty xD wystarczy tylko spojrzeć na twoje ssy i twoją smieszną org.  Jeśli administrator będzie miał jakiekolwiek pytania odnośnie mojej gry z chęcią odpowiem.

 

Pierwszą kare na tym serwerze dostałem zanim ty jeszcze napisałeś egzamin ósmo klasisty. Popatrz sobie kiedy dołączyłem na serwer a kiedy ty. Moja lista kar nie ma w tej chwili znaczenia bo nie zrobiłem nic złego. Radziłbym ci nie wtykać nosa w rzeczy o których nie masz pojęcia, nie znasz histori moich kar i faktu, że osoby które mi je nadawały robiły to niesłusznie przez co między innymi zostali usunięci z serwera. Co do reszty bełkotu powyżej nie widze sensu sie do niego odnosić, to co piszesz nie ma sensu i przypomina bardziej lament niezrównoważonej psychicznie osoby. 

Charon, spróbuję krótko, bo w twojej odpowiedzi jest sporo wycieczek osobistych, a niewiele odpowiedzi na konkretne zarzuty.

Po pierwsze: nie skarżę się na to, że przestępcy zastosowali przemoc. Skarga dotyczy sposobu prowadzenia sceny, nacisku OOC, możliwego braku wymaganej zgody oraz spójności waszych kreacji. Tekst o graniu kelnerem odpowiada na zarzut, którego nikt nie postawił.

Po drugie: uzasadniony cel porwania nie daje automatycznej zgody na wszystko, co wydarzy się później. Konflikt IC i polecenie przełożonego nie wyjaśniają komunikatów „GRAJ KURWA”, „wstawaj, nie udawaj”, zniecierpliwienia utratą przytomności ani wsypywania metamfetaminy postaci po urazach głowy.

Pytasz o dowody na sadystyczne prowadzenie sceny, choć sam napisałeś, że chcieliście:

„zabawić się z nim w sadystyczny sposób”

oraz przygotowaliście dla niego:

„atrakcje”.

Później zapowiadałeś publikację materiałów z cięcia postaci piłą i zachęcałeś do obserwowania profilu. Nie da się jednocześnie reklamować „sadystycznej zabawy”, a później twierdzić, że nie ma dowodu na sadystyczną eskalację. Dowodem są tutaj między innymi twoje własne słowa.

Zgoda na kontynuowanie sceny nie jest blankietową zgodą na każdy późniejszy motyw. Poprosiłem o dalszą grę, ponieważ nie chciałem urządzać awantury OOC w trakcie akcji. Kiedy zapytano mnie konkretnie o zgodę na motyw gwałtu, odpowiedziałem odmownie. Nawet wy rozumieliście więc, że „grajmy dalej” nie znaczy „macie zgodę na wszystko”.

Obecność administratorów również nie odpowiada na pytanie o wniosek. Pytanie brzmi: czy istniała zaakceptowana zgoda na porwanie mojej postaci, kto ją wydał i jaki był jej zakres? „Administrator tam był” nie jest numerem wniosku ani potwierdzeniem, że znał całą sytuację.

Nie odpowiadasz także na pytanie dotyczące kreacji. Piszesz, że nic nie zabrania ci grać sadysty czy homofoba. Być może. To powinna jednak ocenić administracja, a nie sam zainteresowany. Nadal pozostaje kwestia, czy taka kreacja wymagała zgody, jakie posiadała założenia i czy nie służyła wyłącznie usprawiedliwianiu kolejnych skrajności. Odniosę się też do twojego ulubionego argumentu zastępczego, czyli ChatGPT. Powtarzanie tej nazwy nie obala ani jednego przedstawionego dowodu.

ChatGPT nie wygenerował waszych logów, nie dopisał wam narracji, nie stworzył screenów, nie wymyślił wypowiedzi „GRAJ KURWA”, „wstawaj, nie udawaj”, „budź tego pierdolonego murzyna”, ani nie napisał za ciebie, że chcieliście „zabawić się z nim w sadystyczny sposób” i przygotowaliście dla niego „atrakcje”. Jeżeli którykolwiek cytat jest nieprawdziwy, screen zmanipulowany albo opis sytuacji nie zgadza się z przebiegiem gry, wskaż konkretnie który. Samo stwierdzenie, że tekst jest długi, uporządkowany albo zbyt składny jak na twoje oczekiwania, nie jest żadnym kontrargumentem. Na ten moment próbujesz podważyć formę, ponieważ z treścią jest ci wyraźnie mniej wygodnie. Administracja nie ocenia, czy tekst ma za dużo akapitów, tylko czy przedstawione materiały są prawdziwe i czy pokazują naruszenia. A tego nie przykryje nawet dziesiąte powtórzenie słowa „ChatGPT”.

Twoje uwagi dotyczące mojego wieku, inteligencji czy stanu psychicznego również niczego nie rozstrzygają. Wręcz przeciwnie  odpowiedź na zarzut toksycznego zachowania, zbudowana głównie z wyzwisk i sugestii problemów psychicznych, dość niefortunnie ilustruje sam zarzut. Podobnie ze stażem. To, że grasz długo, nie oznacza, że każda twoja scena jest automatycznie poprawna. Wręcz przeciwnie  od wieloletniego gracza należałoby oczekiwać odpowiedzi bardziej rzeczowej niż żądanie dożywotniego bana za samo złożenie skargi.

Podsumowując: nie odpowiedziałeś na pytanie o zgodę na porwanie, potwierdziłeś sadystyczny charakter kreacji własnymi słowami, ominąłeś nacisk OOC i skupiłeś się na tym, kto oraz w jaki sposób uporządkował materiał. Możesz kolejny raz napisać, że jestem głupi, używam ChatGPT i powinienem grać kelnerem. Po odjęciu tych ozdobników nadal nie zostanie odpowiedź na żadne z najważniejszych pytań.

 
 
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin