Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 11.01.2023 w Odpowiedzi
-
**W dniu 11 stycznia w godzinach wieczornych na kanale oraz profilu streamingowym Atropy ukazał się utwór "adrenaline" z ognistą wizualizacją. Wizualizacja nie jest najwyższej jakości ze względu na mały budżet, ogień jest efektem specjalnym. W porównaniu do debiutanckiego utworu "the gunshow", tenże kawałek jest w nieco innym stylu. Spokojniejszy, tajemniczy, obdarowany większą ilością śpiewu niż screamingu, jednak wciąż nacechowany mocnymi brzmieniami i zaczepnym tekstem. Jak wskazuje tytuł - utwór opowiada o adrenalinie jako narkotycznym bodźcu dającym chęć do życia i działania. Jednocześnie, jak przystało na styl Atropy, jest pstryczkiem dla osób, które uważają wokalistkę za ekscentrycznego dziwaka (wskazują na to takie słowa jak "wytykają mnie palcami, to tylko nijakie istoty bez własnego stylu") oraz podobnie jak w "The GunShow", uderza w zmanipulowane przez koncerny osobistości ("jesteś nijaką duszą wykreowaną przez marne społeczeństwo; jesteś ich marionetką, a Ty myślisz, że to Twoje prywatne zwycięstwo"). ** Pod utworem widnieją podziękowania dla Kane Saleh za pomoc w studio nagraniowym. Promocja: Publikacja na lifeinvader z dopiskiem: A Ty kochasz adrenalinę? Czułeś kiedyś, że jesteś wolny i latasz? Nie chcesz cieszyć się życiem nim umrzesz? W takim razie już jesteś martwy. Celebrity Preview udostępniło zdjęcie z podpisem "Kane Saleh goni prostytutkę po śmietnikach". Po przejrzeniu sekcji komentarzy, można było zidentyfikować, że wspomnianą "prostytutką" jest Atropa, która w satyryczny sposób nabija się z tego określenia. Atropa na lifeinvader udostępniła ogłoszenie, w którym poszukuje aktorów. Co ciekawsze, Kane Saleh to udostępnił z własnym dopiskiem, a więc można się domyślać, iż Saleha i Jill łączy nie tylko gonienie jej przez niego po śmietnikach o prawie 4 w nocy - co ostatnio pokazało CP. Zapewne szykuje się wspólny projekt. Margoth wspomniała o Atropie w wywiadzie, zapowiadając wspólny kawałek i koncert w Total Explode 18-ego stycznia o godz. 21:00. Kane Saleh w dniu 13.01.2022 na swoim lifeinvader udostępnił nagranie ze studio session, podczas którego Combo nagrywała utwór "KDB". Na nagraniu widać Atropę w towarzystwie modelki Teagan Thorne oraz wokalistki Mikaila Lozano. Udostępniła na lifeinvader post dotyczący koncertu 18/01/2023 w Total Explode. Jest to jej debiutancki występ w solowej karierze. Atropa umieściła zdjęcie z intrygującym opisem. Zawiera w nim hasło "Prolog - 2023/01/18", które może świadczyć iż 18ego stycznia nastąpić może pewien przełom bądź coś, co można interpretować jako wstęp do dzieła. Tego samego dnia ma zagrać debiutancki koncert w solowej karierze. Ponadto, Atropa oprócz daty zawarła w poście myśl filozoficzną. Tego typu posty są wizytówką jej social mediów. Profil WAV udostępnił reklamę koncertu w TOTAL EXPLODE, a samą Atropę opisano słowami "Jill Skjeggestad możecie kojarzyć ze wspaniałych przemyśleń, którymi dzieli się na swoim LifeInvader, ale przede wszystkim z jej muzycznej strony - kiedyś członkini zespołu Helvegen, teraz występująca solo wokalistka." To pokazuje, iż wokalistka jest znana nie tylko z muzyki ale jako osobowość internetowa. Wokalistka Mikaila Lozano udostępniła krótki film, w którym pojawiają się słowa "Atropa, czy nadchodzi sztorm?" , po czym widnieje napis "coming soon". Taka treść może sugerować wspólny projekt. Atropa umieściła post zatytułowany "Prologue. Part II. Fuck Altruism", w którym dzieli się swoimi poglądami i przemyśleniami dotyczącymi altruizmu i bezkresnej miłości. Wygląda na to, że wpis stanowi element filozoficznego cyklu. Na popularność artystki mogło wpłynąć bardzo interesujące zdjęcie i wyczerpująca wypowiedź udostępniona przez Kane Saleh, na którym widać sporą ilość osób w nietypowej stylizacji. Post stanowi zapowiedź projektu, który jest "nie dla forsy, nie dla sławy, to jest właśnie sztuka." Imię i nazwisko postaci: Jill Skjeggestad Numer konta postaci: 3365521501 Przynależność: --- Imię i nazwisko menadżera (jeśli posiadasz):12 polubień
-
[11/01] R0TH - BE EXPENSIVE [VISUALIZER]
champagnenasti i 7 innych polubił temat przez fulon
**W okolicach godziny osiemnastej na wszystkie platformy streamingowe wszedł nowy materiał od rapera R0TH - BE EXPENSIVE. Cały tekst opowiada o tym, jak raper przestaje przejmować się starymi problemami i żyje swoją chwilą. Mówi, że stać go na wszystko co sobie wymarzy i nie ma już problemu z forsą. Cały materiał ma wysoką jakość nagrania, choć jest to wyprodukowane przez rapera, czuć że jego umiejętności producenckie poszybowały w górę. ** **Dla ciekawskich fanów na pewno rzucił się wers odnośnie krążka w pierwszym wersie, gdzie raper informuje najprawdopodobniej o planowanym albumie z innym artystą. "Syn Króla" oznacza najprawdopodobniej Księcia, czyli MOB PRINCE, który aktualnie jest w trasie koncertowej po wersji deluxe albumu BABY PRINCE wraz z Baby Ray. Czy artysta szykuje większy projekt kolaboracyjny?** PROMOCJA DANE POSTACI8 polubień -
Flow Technologies (Staż krótki; kapital $1,000,000; wydatki $670,000) **Flow Technologies rozpoczęło swój początek z rozmachem, poza obfitą akcją promocyjną przy współpracy z Asami Kiyoko oraz Ayumi Amaya zadbano również o funkcjonujące zaplecze techniczne wraz z potrzebnymi materiałami co bardzo szybko przyniosło pierwsze skutki, premierowa partia iFlows na ten moment wygląda porządnie i pierwsi klienci wersji pre-order są z pewnością w stanie powiedzieć to samo. Udana współpraca z Fuzzy oraz Royal Cigarettes buduje dobre imię marki i z pewnością widać, że na ten moment zarząd spółki doskonale wie co robi aby skutecznie iść do przodu. Spółka na pewno powinna zainwestować w więcej stacjonarnych miejsc do dystrybucji wyprodukowanych produktów, tak aby dostęp do nich był jak najszerszy. **Spółka może liczyć na wygenerowanie $225,000 tygodniowo przez następne trzy tygodnie.7 polubień
-
Osobiście byłem ostatnio zaskoczony tym, że nawet pieniądze za aktywną grę klientów w budynku zostały podniesione. Moim zdaniem idzie to wszystko trochę w złym kierunku, tym bardziej że ciuchy są teraz dostępne dla każdego totalnie za darmo. Tak jak kilka osób wyżej wspomniało, zasiłek za godzinę gry powinien być dostępny do jakiegoś progu godzin na postaci lub tylko w przypadku, jeśli postać na której gramy nie posiada żadnego panelu grupy7 polubień
-
Regulamin półświatka przestępczego
vivaremilitareest i 6 innych polubił temat przez Sidneyo
DODANO: Gracz, który otrzyma status BW w wyniku obrażeń bronią śmiertelną tzn. broń palna, broń biała, która może zadać śmiertelne obrażenia, jest zobowiązany do nieuczestniczenia w akcji odwetowej oraz przez trzy godziny w żadnej akcji ofensywnej wymierzonej w jakąkolwiek inną organizację, która wymaga od jego postaci dobrej kondycji fizycznej. Gracz, który otrzyma status PK nie może kontynuować akcji, podczas której to PK otrzymał. To oznacza zakaz uczestniczenia w odwecie za akcję czy opisywanie sprawców komukolwiek innego jako iż narracyjnie jego postaci tam nie było. Podczas akcji ofensywnych z wykorzystaniem broni śmiertelnej w przypadku gdy członkowie organizacji broniącej się są w znaczącej przewadze, a osoby będące agresorem w tej akcji otrzymają BW to po indywidualnym rozpatrzeniu sytuacji przez mistrza gry osoby takie mogą otrzymać FCK na wniosek organizacji broniącej się. Każda akcja jest rozpatrywana indywidualnie i nie podajemy konkretnych widełek, aby uniknąć sytuacji, że ktoś fortyfikuje się na osiedlu chcąc wymusić FCK przeciwnika.7 polubień -
BY GABRIELLE MILLS | 11.01.2023 Margaret Lecter znana bardziej jako MARGOTH ostatnio odpowiedziała w studiu Self Radio na lawinę pytań. Odniosła się do swojej przeszłości oraz wspomnieniach z czasów Phobii, powiedziała o swojej obecnej twórczości i swojej nowej EP'ce oraz zdradziła, że w niedalekiej przyszłości planuje coś czego jej fani się nie spodziewali po niej! **na oficjalnych stronach Self Radio pojawił się wywiad przeprowadzony przez Gabrielle Mills z MARGOTH, który odbył się 10.01.2023 w godzinach wieczornych. Materiał jest przedstawiony w formie nagrania audio wraz z transkrypcją** **Kadr został ustawiony na Gabi tak, aby była widoczna tylko ona. Po prezentacji jej gościa dopiero obraz powędrował na MARGOTH, która to spojrzała na kamerę utrzymując lekki uśmiech, wypadając przy tym dość naturalnie. Po chwili kamera uchwyciła całe studio** Gabrielle Mills: Witam Los Santos! Z tej strony Gabi Mills prosto ze studia Self Radio. Mam dzisiaj przyjemność gościć byłą wokalistkę zespołu Phobia, a na dzień dzisiejszy dziewczynę, która stawia na karierę solową. Margaret Lecter znana szerzej jako MARGOTH! Witaj. Cieszę się że zjawiłaś się u nas dzisiaj. Powiedz jak się masz? Margoth: Cześć Santos. Cześć Gabi. **puściła do niej oko** Bardzo dobrze. Praktycznie każdy mój dzień zaczyna się i kończy bardzo dobrze. W tym momencie jestem naprawdę szczęśliwa. Tym że mogę tutaj dziś być z Tobą i z wami, drodzy słuchacze. No i tym, że miałam bardzo produktywny muzycznie dzień. Więc od razu dopowiem wszystkim tym co we mnie widzą ponuraka - tak, wzięłam tabletki. **zaśmiała się krótko** **na materiale można zauważyć, że MARGOTH ciągle utrzymuje lekki uśmiech i co chwila manewruje spojrzeniem między Gabi a kamerą** Gabrielle Mills: Od początku mocne wyznania. Nie patyczkujesz się **zaśmiała się i spojrzała na swoją podkładkę** Jednak zaczynając... Jak wiemy jesteś muzykiem. Powiedz nam czy pamiętasz ten moment w swoim życiu gdzie stwierdziłaś: "Tak, to jest właśnie to co chce w życiu robić"? Margoth: Powiem Ci droga Gabi, że nie było takiego momentu. Dla mnie... muzyka jest czymś naturalnym, tak jak jedzenie i sen. Od początku była w moim życiu, więc nie mogę powiedzieć, żeby jakaś magiczna myśl pojawiła się w mojej głowie. Fakt faktem, moja kariera muzyczna to bardziej ciąg przyczynowo- skutkowy, który zrodził się z przypadku. Wszystko się zaczęło od zespołu Phobia, o którym wspominałaś, tak naprawdę. A wracając do korzeni... od czwartego roku życia gram na wiolonczeli. Potem jeszcze doszło pianino i tak się wchłonęłam w to. **Wypowiedzi dziewczyny są bardzo swobodne. Gotka wypowiada się bez pauz, dość płynnie, z zaangażowaniem w głosie i naturalną chęcią wypowiedzi na ten temat. Wszystkiemu towarzyszy mimowolna gestykulacja, która jest dość żywiołowa** Gabrielle Mills: No właśnie wiolonczela to poniekąd twój znak rozpoznawczy **wskazała z entuzjazmem na dziewczynę** Jednak o tym bym chciała pomówić za chwilę. Margoth szukając o tobie informacji można natrafić na dość cóż... ciężki temat z którego wynika, jeżeli jest to prawda to nie miałaś łatwej przeszłości. Powiedz czy chciałabyś jakoś odnieść się do tych informacji? Margoth: **podrapała się po karku, wsłuchując się w Gabrielle** Moja przeszłość to czas, który zostawiłam daleko za sobą. Nie licząc adaptacji do nowego otoczenia - bo fakt - nie jestem z Los Santos - to w zasadzie czasy studenckie były najtrudniejsze. Pewnie gdybym była obecną sobą wtedy, bardziej zadbałabym o swoje bezpieczeństwo. Jednakże z drugiej strony jestem trochę wdzięczna, że ten gorszy czas się pojawił. Bardzo! dzięki niemu wydoroślałam, a jednocześnie, gdyby nie Tucker, prawdopodobnie nigdy byśmy się tu nie spotkały Gabi, w takiej fajnej atmosferze. Gabrielle Mills: Więc wyznajesz zasadę że to właśnie błędy kształtują to gdzie właśnie jesteśmy i trzeba po prostu wyciągać z nich lekcje aby ich nie popełniać. Margoth: Tak, dokładnie. Jest to dość przykry, ale potrzebny aspekt. Każdy upadek czegoś uczy - w mniejszym lub większym stopniu. Dzięki temu jesteśmy mądrzejszymi ludźmi i nauczeni doświadczeniem oczywiście. **poprawiła kosmyk opadający na prawy policzek, przytakując do swoich słów, w stronę rozmówczyni** Gabrielle Mills: Tylko trzeba umieć wyciągać wnioski. **przytaknęła głową** Jeszcze trochę o przeszłości lecz nie tej odległej tylko już tej bliskiej. Byłaś wokalistką w Phobii. Czy według ciebie wstąpienie do zespołu było błędem czy raczej kluczem do pociągnięcia swojej kariery do przodu? **Widzowie mogą zauważyć, że przez całą rozmowę Gabi utrzymuje ciepły i sympatyczny ton głosu. Z jej twarzy nie schodzi uśmiech, dzięki któremu jej rozmówczyni ma czuć się swobodnie ** Margoth: Oj zdecydowanie był to klucz. Prawdę powiedziawszy miałam szczerą nadzieję, że tą drogą pójdziemy wszyscy czworo. Jeśli w tamtym czasie zapytałabyś mnie, czy istniałabym bez Phobii, powiedziałabym oczywiście, że nie. Na początku podchodziłam do tego tematu tak od niechcenia. Nie wiązałam większych nadziei z sukcesem naszego zespołu. Czas jednak zweryfikował, że w szczycie naszej "popularności" byliśmy niezwykle zgrani i wspieraliśmy się nawzajem. Wtedy właśnie bardziej w siebie uwierzyłam. Od osoby, która początkowo wyobrażała sobie rolę szeregowego, dość płynnie przeszliśmy do naprawdę owocnej współpracy. Kto słyszał utwory Phobii, ten wie. **przytaknęła w stronę kamery** Gabrielle Mills: No właśnie! Zespół rozpadł się w momencie kiedy odnosiliście największe sukcesy. A tu trzeba wspomnieć że mieliście dość ciężki gatunek muzyczny. Heavy metal a raz z twoim pojawieniem się metal symfoniczny. Co tak właściwie się stało że tak zgrany zespół przestał istnieć? Margoth: Co do tego nie mogę udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo zbyt wiele składowych złożyło się na... rozpad naszej grupy. Chociażby... poróżnienie w kwestii kierunku, jaki mielibyśmy obrać w tamtym czasie. Do tego dochodziły też cele prywatne każdego z nas. Ostatecznie wewnętrzne spory doprowadziły do tego, że ja miałam ponownie ten gorszy czas i zdaje się... że gdy jedno ogniwo się poluzowało, poodpadały następne. Nie jestem pewna, czy reszta chciała tego samego, co ja, bo jak wiesz pierwotnie to Tiffany była wokalistką. Mój gatunek nie należy do prostych, więc po części rozumiem ich podejście w późniejszym czasie. Z drugiej jednak strony, liczyłam na trochę większe wsparcie ich w tamtym czasie. Przechodziłam przez trudny czas, demony z czasów studenckich wróciły i... każdy chyba wykorzystał chwilę na ucieczkę. Do dziś nie wiem co się dzieje z Raven, Tucker w zasadzie też się zapadł pod ziemię. Jedynie Ulrik działa, choć nie w przemyśle muzycznym. Z tą ucieczką to taka przenośnia. **zaśmiała się lekko** Żebyście nie pomyśleli, że ktoś był w zespole z przymusu. Gabrielle Mills: Zrozumiałe Margoth że to przenośnia. A tak zostając w temacie zespołu jeszcze. Dostajesz dzisiaj telefon że chcecie reaktywować zespół. Co byś zrobiła? Reakcja pokroju "walcie się teraz" **zacytowała palcami** czy raczej rozważyłabyś to? Margoth: Prawdę powiedziawszy, nie liczyłabym na to. Jeśli byłaby faktycznie taka okazja, to może gościnnie mogłabym czegoś spróbować, ale... Na dłuższą metę wolę się trzymać swojej nowej ścieżki, takiej... bardziej emocjonalnej i na swój sposób romantycznej. Wy, moi drodzy jeszcze tego nie wiecie, ale wkrótce przekonacie się na własne uszy. **uśmiechnęła się, najwyraźniej bardziej pewna siebie** Moja obecna wizja bardzo odbiega od tego, co z Phobią tworzyliśmy. Mam nadzieję natomiast, że żadne z nich nie obraziłoby się. Zresztą, nie jestem pewna czy w ogóle byliby zainteresowani reaktywacją. Gabrielle Mills: Oho! Ciekawe zapewnienie moja droga. Miejmy nadzieję że już niedługo się dowiemy co miałaś na myśli. Jak już mówisz o tej nowej ścieżce... niewątpliwie ważnym krokiem było dołączenie do 101 Records. Czemu akurat postawiłaś na Blake'a? Margoth: To też jest dziełem przypadku. W zasadzie to bardziej on postawił na mnie niż ja na niego. Osobiście się znamy dość długo. Początkowo jak usłyszał o Phobii, to chciał przygarnąć pod skrzydła wytwórni cały zespół, ale przez rozpad oczywiście było to niemożliwe. Wtedy postanowiłam że sama wezmę w garść ster tego statku i odezwałam się do niego. Bardzo podoba mi się ogólne podejście wytwórni bo dają naprawdę szerokie perspektywy rozwoju dla młodych, nieopierzonych artystów. Stawiają na prawdziwe talenty. I jestem niezmiernie wdzięczna, że moja muzyka zainteresowała kogoś tak "dużego". Zwłaszcza, że ten gatunek należy raczej do niszowych. Gabrielle Mills: Czyli tak jak mówiłaś wszystko jest ciągiem przyczynowo- skutkowym, gdzie po prostu skorzystałaś z sytuacji jaka nastała. Margoth: Zgadza się. Prawdopodobnie, gdyby nie ta decyzja, tej szansy nigdy by nie było, a ja pisałabym w dalszym ciągu do szuflady. A jestem taką osobą, która dość szybko łapie inwencję twórczą. Tylko wczoraj wymyśliłam około... ośmiu nowych ścieżek melodycznych. Szkoda, żeby to się zmarnowało, zwłaszcza, że podchodzę do muzyki bardzo personalnie. Lubię przelewać towarzyszące mi emocja z danej chwili na kartki pięciolinii. Gabrielle Mills: Wow, wow dziewczyno nie tak szybko. Dopiero co wypuściłaś swoją EP'kę a ty już obmyślasz następne kawałki? **zaśmiała się** Margoth: Naturalnie. Wiesz... proces tworzenia muzyki wygląda bardzo różnie u ludzi. **uśmiecha się** Niektórzy próbują robić coś na siłę, a według mnie nie to jest środkiem do osiągnięcia wymarzonego efektu. To tak jakbyś... siedziała pod drzewem wczesną jesienią i próbowała złapać opadający liść. Trzeba odpowiednio poczekać, aż któryś opadnie wprost do twojej dłoni. Muzyka powinna nieść ze sobą pewien bagaż emocji, przemyśleń. Nie dopuściłabym do tego, żeby któryś z moich utworów brzmiał pusto, bez wyrazu. Złożony, czasochłonny i przede wszystkim wymagający odpowiedniego nakładu cierpliwości proces, który owocuje lepiej niż niejedna jabłoń. **uśmiechnęła się serdecznie** Gabrielle Mills: Na tą chwilę na pewno nie masz obaw. Szczególnie po wydaniu tej EP'ki. Tam to mam wrażenie że jest cała masa emocji i to na dodatek skrajnych. A szczególnie w utworze End of the Line, który to właśnie będziemy mieć przyjemność usłyszeć. **Obraz na chwilę został zbliżony na Gabrielle, która podniosła prawa rękę i pstryknęła palcami. w tle zaczął lecieć fragment utworu "End of the Line". Obraz powędrował od razu na Margoth i wyłapał, że dziewczyn przymknęła oczy, wsłuchując się w samodzielnie przez nią skomponowaną i zagraną ścieżkę. Po chwili muzyka ucichła zaś obraz przedstawiał już obie kobiety. Gabi od razu się wyprostowała i spojrzała pewnie na Margoth, ta zaś też się wyprostowała z szerokim uśmiechem na twarzy ** Gabrielle Mills: Powiem ci że jak to nie jest mój gust muzyczny to ten kawałek do mnie trafił. Mam wrażenie że za każdym razem chcesz przekazać coś innego słuchaczowi. Plus ten spokój wiolonczeli. Niesłychane. Jak ty odbierasz ten kawałek? Margoth: On jest o tyle specyficzny, że... jednocześnie stanowi początek i koniec pewnej ery. Jest to dla mnie utwór też dość osobisty - co oczywiste, jeśli spojrzy się na bieg wydarzeń... Uhm... potrzebowałam tego, wiesz? Był jak fatum, którego nie potrafiłam się pozbyć. Krążył w mojej głowie przez wiele tygodni. Jednocześnie stanowi zbiór moich wszystkich emocji z tamtego czasu, podkreśla odwagę, jaką w sobie znalazłam od czasu kiedy zespół przestał istnieć i podjęłam solową karierę. No i przede wszystkim miał zamknąć za sobą rozdział o nazwie Phobia. Czułam niepohamowany smutek, kiedy od tak - z dnia na dzień - przestaliśmy istnieć. Czułam wewnątrz, że nasi fani żądają pewnych wyjaśnień. To - jak zresztą słyszałaś - koktajl emocji. Zarówno w tekście, który odpowiednio musiałam dostosować do wokalu Tiffany, jak i w muzyce. Każda sekunda ma swoje znaczenie w tym utworze i nie sądzę, że mogłabym zrobić coś lepszego niż to. Że mogłabym lepiej upamiętnić zespół, lepiej podkreślić, że teraz jest mój czas i lepiej podziękować fanom naszej twórczości. Gabrielle Mills: Właśnie Tiffany... czy wykorzystanie jej wokalu to w jakiś sposób twój hołd dla niej? Podziękowanie za Phobie i za to co później się zaczęło dziać? Margoth: Mam bardzo personalne podejście do symboliki. Tiffany... cóż, nie znałam jej osobiście, nie wiem nawet czy byłaby usatysfakcjonowana, że urywki z nagrań pojawiły się w tym utworze... Ale to był głos, który nigdy nie miał okazji ujrzeć światła dziennego. Mamy do czynienia z... matką, która nie mogła nacieszyć się tym, jak dorasta jej dziecko. Wierzę w istnienie życia pozagrobowego i tak sobie tłumaczę... że to jej duch mnie odpowiednio zainspirował do stworzenia tej EPki. Może dzięki temu odzyskała wieczny spokój. Tego nie wiem. **splotła dłonie na kolanach, spojrzała na Gabrielle.** Gabrielle Mills: Cóż chyba uzyskałam znacznie głębsza odpowiedź niż się spodziewałam **powiedziała w zamyśleniu** A co z pozostałymi utworami. W sieci krążą teorie że pozostałe utwory są nawiązaniem do byłych członków Phobii a "End of the Line" to swego rodzaju twój kthaarsis. Margoth: Owszem. **przytaknęła uprzejmie** Zdementuję wszystkie teorie spiskowe. **Po słowach Margoth na nagraniu można zobaczyć jak Gabi zachęca ją gestem aby kontynuowała ** Margoth: Tak, pozostałe utwory są nawiązaniem do Raven, Ulrika i Tuckera. To czysta interpretacja tego, co czuję wobec nich. Być może wiele osób myśli, sobie że po tym wszystkim szczerze ich nienawidzę, ale tak nie jest. Poczułam się zdradzona nie przez nich, tylko przez to co zrobili i jak się zachowali. Te emocje też musiały znaleźć ujście, ale dzięki temu... takiemu zawiłemu rozmyślaniu o tym powstały naprawdę piękne utwory. To również miało być swego rodzaju hołdem dla nich. Słowem "dziękuję wam za wszystko", w takiej mojej osobistej formie. Dodam tylko, że... że przy następnych utworach już nie będzie tak łatwo, musicie sami otworzyć umysł i wyczuć o co chodzi. Gabrielle Mills: Zapewne tymi słowami zaspokoiłaś ciekawość niejednego twojego fana. Zapewne to jest piękny gest z twojej strony za taką dość osobista formę podziękowania. **wzięła głęboki oddech** Jeżeli uraczysz nas tak emocjonalnymi utworami jak do tej pory to pewnie nie będzie z tym problemu. Powiedz jeszcze... nie jesteś artystką, przy której jest sporo szumu. Jednak i mały incydent miał miejsce. Jakiś czas temu Celebrity Preview. Informowało nas o pewnej sesji fotograficznej na cmentarzu. Od tamtego momentu ani razu się do tego nie odniosłaś. Czy tym razem chciałabyś to skomentować jakoś? Margoth: Myślę, że nie trzeba zbyt wiele tutaj dopowiadać. Jak wiemy wszyscy, Celebrity Preview szuka taniej sensacji, zniżając się do naprawdę dennych zagrywek. Żaden nagrobek nie został uszkodzony, a żadne z nas nie zachowywało się niestosownie. Nie było ani krzyków, ani czegoś, co mogłoby naruszyć ciszę zmarłych. Muszę natomiast zwrócić uwagę co niektórym mieszkańcom miasta. Poprosił mnie o to również osobiście mój tata, którego serdecznie pozdrawiam, a który z pewnością będzie również oglądał, czy słuchał tego wywiadu. Niestety, ale stan naszego miejskiego cmentarza pozostawia wiele do życzenia. Faktem jest, że zmarli mają oczywiście odpowiednio przystosowane miejsce, natomiast stan niektórych mogił... Ciężko jest to skomentować dosadnymi słowami Gabi. Jak można w obecnych czasach zapominać o naszych najbliższych? O dziadkach, rodzicach, nawet dzieciach. Dlatego... mając na uwadze, że takowe kontrowersje się pojawią, osobiście przeznaczyłam część zebranych przeze mnie dochodów na zorganizowanie przez firmę mojego taty sprzątania poszczególnych źle zachowanych grobów. Według obecnego stanu, nagrobki zostały oczyszczone, część została zakonserwowana, tak by przez najbliższy czas mogły uzyskać należny im szacunek. Sprawa specjalnie nie była w żaden sposób nagłaśniana, z jednego prostego powodu. Nagłaśnianie nie było potrzebne. Tym zmarłym należy się po prostu szacunek. To coś co powinno naturalnie z nas wypływać. Więc wracając do postulatu, odwiedźcie swoich najbliższych, powspominajcie najlepsze chwile. Bo czas mknie nieubłaganie i nie wiecie, kiedy nadejdzie wasza kolej na to, żeby się tam znaleźć. A nikt z nas nie chciałby raczej, żeby o nim zapomniano. Gabrielle Mills: Przepiękny gest i inicjatywa Margoth. I jak najbardziej również podpinam się pod ten postulat. To że naszych bliskich z nami nie ma to nie znaczy że pamięć o nich musi zostać zakopana. **W tym momencie zostało dokonane zbliżenie na twarz Margoth. Kamer uchwyciła jak dziewczyna przytakuje, a z miny pozbawionej emocji przeszła do płynnego uśmiechu posłanego w stronę Gabrielle** Margoth: Dokładnie tak Gabrielle Mills: Uff... Margoth naprawdę poważnie się zrobiło i liczę że twój postulat dotrze do jak największej liczby odbiorców. A teraz... było o przeszłości, rozmawiałyśmy o tym co teraz się dzieje to raczej nie trzeba geniusza żeby domyślić się jakie będzie moje. Kolejne pytanie do ciebie **uśmiechnęła się szeroko do kamery i do dziewczyny** Jak widzisz swoja przyszłość? Całe życie w muzyce oraz czy masz zamiar w jakimś stopniu eksperymentować ze stylami muzycznymi. Margoth: **uśmiechnęła się do Gabrielli** Przecież wiesz, że nie mogę otwarcie odpowiedzieć na to pytanie, choćbym bardzo chciała. Moje dalsze kroki są dla mnie znane. Wiem, w którym kierunku chcę podążać i... być może będzie w tym coś zupełnie innego. Tego nie ukrywam. Może usłyszycie mnie w fakt faktem jeszcze nieznanym przez was stylu. A potem z kolei stylu, którego byście się po mnie zupełnie nie spodziewali. Jak większość pamięta, jeszcze za czasów Phobii miałam gościnny występ w utworze RXXPERES, który część z was pamięta z koncertu Halloweenowego organizowanego przez 101. Records. Więc nie jestem zamknięta na eksperymenty. A pomysłów na takowe mam naprawdę dużo. Przypomnę, że RXXPERES była producentką obracającą się w muzyce elektronicznej, więc sfera, w której nikt by się mnie nie spodziewał. Gabrielle Mills: Słyszycie to?! Kobieta niespodzianka po której można się spodziewać wszystkiego! Świetnie słyszeć że nie boisz się nowych wyzwań. Powoli dochodzimy do końca dlatego też masz teraz pole do popisu. Pozdrowienia, może jeszcze jakiś apel do społeczeństwa lub fanów. Proszę bardzo oddaję ci pole do popisu w tym momencie. **Obraz ponownie został zbliżony na twarz Margoth. Ta spojrzała wprost, z lekkim, trochę upiornym uśmiechem ** Margoth: Kochani. Bardzo dziękuję wam, że pomimo tak wyboistej drogi jesteście ze mną, bo prawdę mówiąc, gdyby nie wasze zainteresowanie, nie byłoby mnie tu gdzie jestem. Ci wszyscy, którzy dopiero zapoznacie się z moją twórczością, otwórzcie umysły spróbujcie jak to smakuje, bo być może... **wprowadziła krótką, nieco dramatyczną pauzę**poczujecie doznania, których jeszcze do tej pory nie mieliście okazji poczuć. Przy okazji, już teraz chciałabym was zaprosić na koncert, który będę odgrywała wraz z moją serdeczną przyjaciółką Atrope, która też... być może pojawi się na mojej nowej płycie, o której też niebawem się dowiecie. Także. **klasnęła w dłonie** Środa, osiemnasty stycznia, godzina dziewiąta wieczór widzimy się w Total Explode - tam gdzie swoją drogą ostatni raz na scenie zabrzmiała wiolonczela. Chciałam też z tego miejsca pozdrowić zespół z wytwórni. Robicie naprawdę dobrą robotę i sprawiacie, że czuję się wewnętrznie szczęśliwa. To tyle, Gabi. Dziękuję Ci za zaproszenie, mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy, hmm? **uśmiechnęła się ciepło do kobiety, założyła nogę na nogę, krzyżując ręce** Gabrielle Mills: I tym miłym zaproszeniem zakończymy dzisiejszą rozmowę. Dzięki kochana że wpadłaś do nas. Na pewno jeszcze nie raz będziemy miały okazję się spotkać. Drodzy widzowie moim gościem dzisiaj była MARGOTH! A ja życzę udanego dnia. Do usłyszenia następnym razem! Margoth: Papa! **Na ostatniej scenie widać uśmiechniętą Gabi oraz machającą nieco dziecinnie Margoth, która się praktycznie od razu gasi uśmiech. Po tym obraz zanika i pojawiają się napisy z nazwiskami osób odpowiedzialnych za materiał **5 polubień
-
5 polubień
-
Changelog #58: Noworoczny Vibe
Jesus i 4 innych polubił temat przez wtyczka sollumz
no i to chyba przeciez dobrze? xD jesli czyjas rozgrywka polega tylko i wylacznie na zbieraniu kasy to chyba nie rozumie idei trybu i swoim odejsciem wyswiadczy przysluge reszcie graczy - tylko niestety to tak nie dziala i takie glaby nadal tu graja5 polubień -
5 polubień
-
[Klub MMA/Fitness] Domino Fighting & Fitness
AnimaVilis i 3 innych polubił temat przez ECPU Byczol
**W mieście w środowisku sportowym głośno mówi się o reaktywacji klubu, budynek przeszedł gruntowny remont. Na portalach społecznościowych można natrafić na informację, że pierwszy trening MMA odbędzie się 12.01.2023 o 20:30.** https://li.v-rp.pl/pages/DominoFightingFitness4 polubienia -
**Atropa otrzymawszy link do wywiadu od właściciela total explode, odsłuchała go w prędkości 1.5x. Zwolniła do standardowej prędkości przy wzmiance o sobie, cofnęła nagranie kilkukrotnie by posłuchać tego jednego zdania. Po chwili kontynuowała oglądanie wywiadu, wysłała na lifeinvader wiadomość do właściciela klubu. Na koniec odruchowo zostawiła pozytywną reakcję pod wywiadem.**4 polubienia
-
4 polubienia
-
cały czas wałkowany jest temat pieniędzy, ale moim zdaniem wszystko zależy od kreatywności gracza. Jedni potrzebują gotóweczki, bo akurat grają taki charakter - inni zaś nie. Odniosę się do swojego przykładu, bo uważam, że jest trafny. Gram postać ćpunki, która wydaje (o ile w ogóle ma) wszystkie swoje pieniądze na używki lub oddaje swojemu pimpowi. Nie mam auta (na serwerze nie ma autobusów, więc muszę to odgrywać), nie mam willi z basenem.. I co? Można. Już skończcie się czepiać o to, czy kasy jest za mało, czy za dużo. Po prostu użyjcie swojej wyobraźni, by grać z tym, co mamy. Reasumując, jeśli nie chcesz mieć miliona na koncie, to wpłacaj swoje pieniądze na datek na przykład w formie zakupionego biletu, ciuchów kupionych w internecie (po stworzeniu outfitu w garderobie), wykupienie miejsca parkingowego w centrum miasta, czy czynszu za mieszkanie tudzież dom/willa, bo wbrew pozorom nie wystarczy tylko kupić drogiej posiadłości, tylko stale trzeba ją opłacać.4 polubienia
-
1. [Krótki opis sceny przestępstwa:] Do Istanbul Beer Point weszła czwórka ludzi, która nie sprawiała w ogóle problemów, przyszli się po prostu czegoś napić. Jeden z klientów wraz ze swoim kolegą przebywających w barze wyłapał jakiś problem do czwórki osób, mało tego - dwójka zaczęła disrecpectować ich set, bo jak się okazało, byli gangbangerami. Faceci nie bali się niczego, nawet przewagi liczebnej ludzi, których wyzywają; zaprosili się na /fade/, czyli bójkę poza klubem. Po wyjściu na zewnątrz gościu rzucił kolejnym, prowokacyjnym tekstem do jednego z bangerów, co spowodowało wbicie się w niego pięściami. Bójka trwała kilka sekund, kiedy to dwójka prowokatorów wyciągnęła pistolety i zaczęła oddawać strzały krzycząc rzeczy o tym, że są z biura szeryfa. Faktycznie, byli to undercover, którzy nieudolnie sprawowali swoją funkcję narażając się na śmierć - i tak było, jeden z gangbangerów w obronie własnej i swoich ziomków wypruł salwą w agentów undercover, powodując ich zgon. Był to Valerio Luevano i Velasco Pina, którzy oddali strzały jako pierwsi. Natychmiast po ich upadku na glebę czwórka bangerów uciekła pieszo w zaułki, unikając ulic i ogólnego widoku. 2. [Materiał dowodowy z sceny:] 1. Kamery CCTV: kamery 8/9 mogły zaobserwować zajście 4. Próbki krwi: Donjae Bullock (postrzelony, lecz nie zestrzelony przez undercover), Trey Cashville (również postrzelony, lecz nie zestrzelony przez undercover), Valerio Luevano i Velasco Pina (agenci undercover, którzy zostali odstrzeleni) 6. Zabezpieczona broń(łuski): łuski z pistoletów undercover, scorpion [Uczestnicy przestępstwa:] 1. Napastnik/Napastnicy: Donjae Bullock, Rondo Wooley, Creighton Cozart, Trey Cashville 2. Ofiara/Ofiary: Valerio Luevano, Velasco Pina 3. Świadek/Świadkowie: każdy, kto był w pobliżu istanbul beer point o tej porze4 polubienia
-
**Na stronie internetowej Daily Globe, w zakładce In The Cage pojawiły się dwie zarejestrowane audycje z dnia 9 stycznia 2023 roku, które zostały przeprowadzone w ramach Worldwide Media. Prowadzącym był założyciel Worldwide Federation Martin Faye, natomiast gościem zawodniczka Emily Page oraz zawodnik Birger Baardson.** Audycja z godziny 19:00, w której gościem była zawodniczka Worldwide Federation Emily Page. Martin Faye: Witajcie fani MMA, słuchacze Los Santos! Przed wami kolejna odsłona In The Cage, jednak to nie jest taka zwykła audycja, ponieważ rozpoczynamy wielką serię promującą pierwszą galę Worldwide Federation! Okej, okej... Jednak przejdźmy do rzeczy. W pierwszym rozdaniu poznamy zawodniczkę Emily Page, która uwaga... wystąpi w jednym z kilku zestawień najbliższej gali! Powitajcie ją gorąco! Możesz się przywitać Emily z naszymi słuchaczami! Emily Page: Cześć! Cieszę się, że otrzymałam propozycję wzięcia udziału w rozmowie na wizji i mam nadzieję, że ta rozmowa będzie dla was przyjemna do słuchania. Martin Faye: Yeah, to się jeszcze okażę. *śmiech* W każdym razie jesteśmy dobrej myśli! W pierwszej kolejności chcielibyśmy się dowiedzieć nieco wiecej o Tobie Emily... Chcielibyśmy Ciebie nieco lepiej poznać. Twoje cechy charakteru, jaką jesteś osobą? Emily Page: Nie uważam, że jestem odpowiednią osobą, aby mówić cokolwiek o moich cechach charakteru *śmiech*. Ale z pewnością jestem wytrwała w dążeniu do ustalonego przeze mnie celu i jestem szczera do bólu. Martin Faye: Daj spokój, chcemy wiedzieć dosłownie wszystko! To również ważny aspekt przy typowaniu faworytów, mam racje moi drodzy słuchacze!? *śmiech* Okej, skoro jesteś szczera do bólu, to co sądzisz o mojej fryzurze? Ostatnio Asami porównała ją do jajka! Emily Page: *śmiech* Do jajka? Jeśli mam być szczera to Asami poleciała po najmniejszej linii oporu. Moim zdaniem pasuje do twojej urody i w sumie najważniejsze jest to, abyś to ty czuł się z nią dobrze. Przy najmniej ja mam takie podejście do życia, że najważniejsze jest to, abym to ja się czuła dobrze z swoim ciałem i tym jak się ubieram. Wolę być sobą niż udawać kogoś kim nie jestem. Martin Faye: Powiem Ci Emily pewną anegdotkę. Nie bez powodu padło określenie, że trzeba się z czymś obchodzić jak z jajkiem, o które trzeba dbać, żeby się nie rozbiło w trakcie drogi z zakupów. Pewnie to Asami miałaś na myśli, prawda!? *śmiech* Dobra, przechodzimy do następnego pytania... Wiele młodych ludzi kieruje się inspiracją, którą dają im artyści, celebryci lub też zawodnicy! Czy Ty miałaś kiedyś jakiegoś mentora, dzięki któremu postanowiłaś rozpocząć treningi? Emily Page: Tak! Miałam, ale to nie był celebryta, czy znany zawodnik. W szkole średniej miałam już do czynienia z MMA. Mój znajomy, w sumie to nawet przyjaciel sprawił, że się zainteresowałam tym sportem. Dzięki niemu poznałam swojego pierwszego trenera, lecz musiałam odpuścić sobie ten sport przez nacisk moich rodziców. Nie podobał im się fakt, że skupiam się na czymś innym niż nauka. Niestety, uległam. Tym razem jednak nikt mnie nie powstrzyma przed rozwijaniem mojej pasji. Martin Faye: Właśnie! Jeśli chodzi o rozwój to zapewne Ty, jak również nasi słuchacze będą chcieli poznać Twoją najbliższą walkę podczas pierwszej gali! Będzie nią Nellie Star! Nieco więcej o Nellie dowiecie się w piątek podczas audycji live! Okej, przechodząc do tematu walki... Pamiętasz swój pierwszy taki poważniejszy pojedynek? Co wtedy czułaś? Można powiedzieć, że występ przed publicznością z Los Santos może być czymś porównywalnym, ponieważ to miasto kocha mieszane sztuki walki! Emily Page: Mój pierwszy pojedynek nie był widowiskowy, bo była to bójka w szkole. Wiadomo jakie są dzieciaki w High School i jak potrafią być okrutne wobec rówieśnika. Stanęłam w obronie mojej przyjaciółki i po krótkiej wymianie zdań się rzuciłam na chłopaka, który ją gnębił. Oczywiście to była szkolna bójka, więc jak mówiłam - nie była widowiskowa i szybko została przerwana przez nauczycieli. Ale nie żałuję tej decyzji, bo stanęłam w obronie bliskiej mi osoby. Po wszystkim czułam, że w sumie podobało mi się to jak adrenalina mi wtedy skoczyła. W sumie dzięki temu mój przyjaciel się przekonał, abym spróbowała trenować MMA. Martin Faye: Czy to dokładnie ten sam przyjaciel, który przedstawił Ci Twojego pierwszego trenera zgadza się? Oczywiście mam nadzieję, że nie będziesz już dawać tego typu walk, a wyłącznie te sportowe! *śmiech* Emily Page: Minęło sporo lat! *śmiech* Każdy robił jakieś głupoty, gdy był młodszy i nie zamierzam tego ukrywać. A co do walk to nie mogę tego obiecać. Mam prawo do samoobrony. Poza tym jestem osobą, która nie potrafi przejść obojętnie obok kogoś, kto ma kłopoty. Martin Faye: Wiadomo sam potrafiłem trochę nabroić i oczywiście nie chodziło mi o samoobronę! Okej, to jeszcze na sam koniec nieco luźniejsze pytanie. Jak wygląda Twój dzień w trakcie przygotowań, masz jakąś ustaloną rutynę, jak to wygląda? Emily Page: Budzę się rano i najczęściej pracuję nad swoim Cardio, a trening siłowy zostawiam sobie na wieczór. Szczerze mówiąc to w ostatnim czasie troszkę odpuściłam trening w zakresie MMA, bo przez ostatnie kilka dni moja uwaga była skupiona na mojej partnerce. Słyszałam, że wkrótce nastąpi otwarcie Domino Fighting Club i zapewne tam rozpocznę w pełni swoje przygotowania, aby wrócić do formy. Martin Faye: Oczywiście również polecamy zajęcia dla mieszkańców Los Santos, ponieważ na pewno się takie znajdą! Sami tam chętnie się wybierzemy z kamerą jeśli nas sam Domino stamtąd nie wygodni. *śmiech* Dobrze Emily, chciałabyś na koniec kogoś pozdrowić? Emily Page: Pozdrawiam mamę, tatę i rodziców! *śmiech* A tak na poważnie to pozdrawiam moją przyjaciółkę, Cosmine oraz moją partnerkę. Obie trzymają za mnie kciuki i nie chcę ich zawieść. Martin Faye: Również serdecznie pozdrawiamy! To było wszystko w dzisiejszej audycji poświęconej Emily Page! O godzinie 21:00 przeprowadzę rozmowę z Birger Baardsonem! Do usłyszenia! Audycja z godziny 21:55, w której gościem był zawodnik Worldwide Federation Birger Viking Baardson. Martin Faye: Dobry wieczór Los Santos, drodzy fani mieszanych sztuk walki w programie In The Cage, w którym poznacie kolejnego zawodnika Worldwide Federation, a jest nim Birger Viking Baardson! Witaj Birgen, przywitaj się z naszymi słuchaczami! Birger Baardson: Dobry wieczór Los Santos, mam nadzieje, że dobrze się bawicie przed odbiornikami. Ja jestem wasz Viking. Martin Faye: Yeah, zatem przejdziemy do pierwszego pytania, a w nim chcielibyśmy Cię bliżej poznać z racji debiutu w Worldwide Federation! Możesz wymienić Twoje cechy szczególne oraz to, czym się będziesz wyróżniać w stosunku do reszty zawodników! Birger Baardson: A więc tak, możecie mnie głównie kojarzyć z walk w amatorskiej lidze Los Santos. Głównie uwielbiam w samej walce zasady Muay Thai oraz zapasy. Co pokazują moje wygrane poprzez poddanie przeciwnika między innymi za pomocą duszenia zza pleców. Czym się będę wyróżniać? No głównie jestem osobą, co nie obiecuje, jak rozwali swojego przeciwnika, tylko wszystko zaprezentuje w oktagonie, nie lubie tych wszystkich zadym i dziwnych dymach na konferencjach co niektórzy próbują prezentować... Martin Faye: Mimo wszystko właśnie zdradziłeś, w jaki sposób rozprawiłeś się ze swoimi ówczesnymi rywalami. Nie obawiasz się, że gdy Twój rywal dowie się, że to Ty zmierzysz się z nim w oktagonie, znajdzie nagranie z transmisji to przygotuje się pod tą płaszczyznę? Birger Baardson: Szczerze może znać moją technikę, lecz pod każdego przeciwnika z moim sztabem trenerskim przygotowuje się lekko oddzielnie. Na pewno jego poprzednie walki dogłębnie przeanalizuje w moich amatorskich walkach często byłem na poziomie underdoga haha. Martin Faye: No i to jest właśnie odpowiednie podejście. Widać, że mamy styczność z wojownikiem, który świetnie odnajdzie się w zawodowych walkach! Możesz pochwalić się swoim rekordem z ligi amatorskiej! Birger Baardson: Posłuchajcie Los Santos, mój rekord to pięć wygranych, zero przegranych. Pomimo iż byłem underdogiem, bo walczyłem z naprawdę mocnymi zawodnikami, lecz moje techniki okazywały się lepsze. Wiadomo, iż po przegranej się nie poddam, będę pracować dalej, lecz wiadomo iż nie biorę pod uwagę takiego zakończenia. Mam jedno swoje marzenie odnośnie następnego przeciwnika, lecz tego nie mogę zdradzić, na pewno powiem iż uwielbiam być underdogiem, bo lubię prezentować każdemu iż nie ważne są warunki fizyczne a ciężka praca i podejście do walki. Zdradzę wam jedną rzecz Santos - wszystko jest do osiągniecia ciężką pracą, nie możecie się poddawać, bo ja na przykład czuje się wtedy jak przysłowiowa pipa. To koniec Martin haha. Martin Faye: Zgadza się, podtrzymuję Twoje słowa. Kiedyś usłyszałem takie stwierdzenie, że przemoc domowa, a właściwie pomoc przeciwko niej zazębia się ze sztukami walki, tak jakby jedno i drugie miało ze sobą jakiś związek. Zgadzasz się z tym, czy też nie? Birger Baardson: To prawda, potwierdza to stwierdzenie... lecz za dużo nie mam się odnośnie tego do wypowiedzenia, ale pomoc jest najważniejsza. Martin Faye: Yeah zgadza się, jednak nie łączyłbym przemocy domowej ze sportami walki, których nauczyciele od lat, chociażby tacy mistrzowie kung-fu nauczali, że ta sztuka ma być wykorzystywana do obrony słabszych lub do sportu tak jak w naszym przypadku. Dobrze, jak wygląda sprawa z przygotowaniami? Chodzi mi o dokładne miejsce treningu. Planujesz skorzystać z oferty tutejszych klubów czy stworzyć własną markę? Birger Baardson: Planuje stworzyć własny klub i inspirować się typowo tajskim stylem. Zrobić klub MMA, Muay Thai i typowo Zapasy. Wraz z moim menadżerem oraz trenerem ciągle nad tym pracuję więc Santos wyczekujcie... a już niedługo *zaśmiał się*. Odnośnie do moich przygotowań to idą świetnie, pokaże wszystko w oktagonie, ale będziecie zadowoleni. Pokaże co to prawdziwy sport i że zwykły chłopak z ligi amatorskiej, który dostał swoją szansę poprzez ciężką prace, potrafi namieszać w tym świecie. Martin Faye: W takim razie życzę powodzenia i chętnie wpadniemy w ramach programu In The Cage na zajęcia z mikrofonem! Oczywiście również zapraszamy wszystkich słuchaczy! Poinformujemy o tym przez nasze sociale Worldwide Federation! Birger Baardson: Alright... oczywiście zapraszam, a już mogę powiedzieć iż na samo otwarcie oferuje każdej chętnej osobie, co postanowi zacząć swoją przygodę ze sportami walki, pierwszy darmowy trening. Uważam iż trzeba jak najbardziej promować ten piękny sport. Martin Faye: Również się do tego przyłączamy! Przejdźmy do nieco luźniejszych pytań, a mianowicie Twojej codziennej rutyny! Masz wyznaczone jakieś stałe godziny treningów lub innych zajęć, czy to jest bez znaczenia? Birger Baardson: Bez znaczenia jestem ciągle w treningu nie tylko przed walkami... po prostu treningi dla mnie to wyrwanie się z tego świata, to coś świetnego co poprawia mi życie, nie wyobrażam sobie życia bez treningów. Mój ojciec pracował w jednej z korporacji, za co go niezmiernie podziwiam, oraz dziękuje niezmiernie rodzicom za spędzanie czasu i wiadomo wożenie mnie za dzieciaka na treningi oraz wspieranie mnie w tym. Za to wszystko jestem im niezmiernie wdzięczny. Jesteście najlepsi. Martin Faye: Czyli takimi Twoimi mentorami byli właśnie rodzice? Czy miałeś może jakiegoś idola, który Ciebie nakierował właśnie w kierunku sportów walki? Czy jest to znana osoba naszemu środowisku w Los Santos. Birger Baardson: Oczywiście.. chyba każdy miał swojego idola oraz swój autorytet był to Mateusz Gamrot jest on z Europy - jest on dość ciekawym zawodnikiem, który niesamowicie mnie inspiruje. Martin Faye: Okej, czy masz jakiegoś ulubionego artystę. Chodzi mi o tych z Los Santos, który być może mógłby wystąpić przy Twoim wyjściu? A z głównej beczki, czy masz już w planie jakiś konkretny utwór, który pobudzi Cię do walki? Birger Baardson: Powiem tak... Memphis Tavares jest prześwietny, lecz myślę, iż jeszcze dokładnie się zastanowię... od razu powiem iż uwielbiam utwory do wyjścia bardziej dramatyczne.. takie pobudzające i czasami pobudzające dużo refleksji. Martin Faye: Znam Memphisa osobiście, więc jeśli Memphis słyszysz, to zastanów się nad wystąpieniem. *śmiech* Okej, w takim razie na koniec mała propozycja, czy chciałbyś wygłosić jakiś luźny statement lub powiedzieć coś w kierunku przyszłego rywala? Birger Baardson: Fionn Ward jeżeli mnie słyszysz... dawaj przyjmujesz rękawice następnej walki? *śmiech* Jesteś zajebistym zawodnikiem i myślę, iż twój rekord może się lekko pogorszyć haha - ale nic nie obiecuje *zaśmiał się*. Martin Faye: Rozważymy to. *śmiech* Dobrze, jeszcze na koniec zostawiam Tobie okazję, żeby kogoś pozdrowić i życzyć miłego wieczoru naszym słuchaczom. Birger Baardson: Pozdrawiam mojego menadżera Danny Hallgeir oraz Martin Orange, jest to mój niesamowity trener, bez was nie doszedłbym tutaj, gdzie jestem. Dodatkowo pozdrawiam moich rodziców. Również Los Santos, jesteście niesamowitą społecznością, rozumiecie? Pokażę, że Konferencja oraz Gala 28 stycznia w moim wykonaniu będzie prześwietna, możecie spędzić ten wieczór prześwietnie... Mam kilka niespodzianek dla was na konferencji oraz gali od mojej osoby.*zaśmiał sie* Jesteście kurna najlepsiiiiii. A aż bym zapomniał o jeszcze jednym, pozdrawiam moją dziewczynę, która ze mną wytrzymuje, iż obecnie nie mam za wiele czasu z powodu moich treningów haha. Martin Faye: Jak sami już usłyszeliście, gala odbędzie się 28 stycznia! A konferencja tydzień wcześniej. *śmiech* Dołączam się oczywiście do pozdrowień i dziękuję za rozmowę! Do usłyszenia w dniu jutrzejszym, gdzie porozmawiam z kolejnym zawodnikiem federacji! Już jutro kolejna audycja In The Cage! Poznacie między innymi dwóch kolejnych zawodników federacji! Spokojnego wieczoru i do usłyszenia!4 polubienia
-
4 polubienia
-
**11.01- o godzinie 22:40 na koncie K3Y'a pojawiła się jego kolejna nuta pt. "She...". Twórca Underground nagrał nutę. Piosenkę nagrał w studiu, zakupił beat od undergroundowego twórcy, zmiksowali wtyczki do kawałka. Do nagrywek został dołączony lekki autotune oraz różne efekty. Piosenka, jest bardziej spokojna od reszty. Keyshawn jest zadowolony z swojego bangeru. Wrzucił to na v-tube również na L-I, również wytwórnia wypromowała to na swoich social mediach. Siedzi i odświeża co chwile stronę, nie może się doczekać z efektów co nagrał.**3 polubienia
-
3 polubienia
-
3 polubienia
-
3 polubienia
-
Changelog #58: Noworoczny Vibe
Hajsu i 2 innych polubił temat przez goldonmywrist
ziomek, to tylko roleplay xD to wszystko jest niepotrzebne w momencie kiedy gracz kumuluje gotowke i umie sie nia poslugiwac w rozsadny sposob inwestujac ja w rzeczy potrzebne mu do gry a nie pchajac sie w grind, rzeczy o ktorych mowisz pod katem ekonomicznym nie sprawdza sie w momencie kiedy gospodarka serwerowa nie jest jakos bardzo uregulowana podatkami czy kredytami, wzrost kasy na postaci zaczyna sie w momencie kiedy masz juz duzo godzin na postaci bo po prostu Ci sie kumuluje, co w wypadku gry na samym poczatku postaci? wtedy tej gotowki zbierzesz mniej jezeli masz taxy i mniejsze ceny co za tym idzie ludzie zaczna jeszcze bardziej grindowac3 polubienia -
3 polubienia
-
30TYGANG TAKINTHANGZ🏆☘️
sugardedipapi oraz jeden pozostały polubił temat przez eufo
SHOW LOVE TO NEW GENERATION... SWAYS GKIRLS 🤣...2 polubienia -
[11.01]α†r⊕pα - adrenaline (official visualiser)
abc oraz jeden pozostały polubił temat przez xydhc
**Margoth jest pod wielkim wrażeniem wokalu Jill. Dodała go do swojej koneserskiej playlisty i polubiła.**2 polubienia -
[11.01]α†r⊕pα - adrenaline (official visualiser)
sentinobln oraz jeden pozostały polubił temat przez pat.
**Vernon odsłuchał i zostawił like.**2 polubienia -
[11.01]α†r⊕pα - adrenaline (official visualiser)
pat. oraz jeden pozostały polubił temat przez AMG
**Leviathan przesłuchał utworu; wysłał link do kuzyna ( @pat.). Napisał komentarz:** ⛧⸸ Keep focus ⸸⛧2 polubienia -
30TYGANG TAKINTHANGZ🏆☘️
sugardedipapi oraz jeden pozostały polubił temat przez Stincy Stinc
**Seven "BABY MAS/MAS THREEZY DA TOE TAGGER" Gilliam zalogował się nocą na sekcji Dirt Gang aby sprawdzić ich late night hanging, nie mogąc złapać żadnego czarnucha postanowił nagrać na 39th street przy Western Ave Instagram Story korzystając z trybu boomerang.**2 polubienia
