Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 11.02.2024 w Odpowiedzi

  1. Opisałem tę sytuację szczegółowo w poprzedniej odpowiedzi. Całą jej genezę i przejście. Muszę chyba jeszcze raz wyjaśnić moje podejście, bo prawdopodobnie mój skrót myślowy nie został do końca zrozumiany. Właściwie, nie dziwię się. Nie przeanalizowałem tego co napisałem. Więc uściślam: In Character nasze postacie miały gdzieś to, czy będzie tam ktokolwiek z SRMC. Członkowie klubu nie jechali tam w celach innych niż wypad na klubowy przejazd w packu z nowymi memberami i przystanek w jednym z barów. No i tak też było. Gdyby Neal sam nie rozpoczął interakcji, stając mi za plecami i próbując swoich sił w pressowaniu nas na "swoim terytorium" (do czego oczywiście miał prawo, chociaż było to głupie), to żaden z nas nie miał ochoty na zamianę chociażby jednego słowa z nim czy z jakąkolwiek inną osobą (inną niż kelnerka z wiadomych przyczyn). Za to OOC pojechaliśmy tam z intencjami pokazania swojej aktywności. NIE PROWOKOWANIA, NIE ZACZYNANIA JAKIŚ BURD, ITP. Po prostu, skoro wśród nielicznych knajp, akurat wasza była otwarta, to wybrałem ją, bo A - ma odpowiedni klimat, B - mogę pokazać, że żyjemy i jesteśmy aktywni i nie ograniczamy się do siedzenia w naszym interiorze. Nie widzę w tym nic złego. Często wyświetlamy się na mieście, bo tak nam się podoba. Gra na siłę, że nie smakuje kanapka? Chryste... myślałem, że nigdy w roleplayowej karierze nie przyjdzie mi bronić się w skardze o niesmakującą kanapkę... No dobrze. Skoro już muszę, to chciałbym bronić się odpowiednią grą In Character i stosowaniem się do narracji: Gracz użyl komendy "/sprobuj...", która wprowadza element losowy w narracji, pozwalający na wyeliminowanie intencyjnej gry, która mogłaby zostać uznana za wynikającą z uprzedzeń gracza spożywającego posiłek do gracza przygotowującego posiłek. Gracz zastosował się do wyniku "/sprobuj..." i jego postać zareagowała stosownie na kanapkę, która mu niezasmakowała. Niestety... doskonale rozumiem, że ani załoga na kuchni, ani kelnerka, ani właściciele knajpy dokładają wszelkich sił, by ich posiłki były smaczne, jednak los tym razem zadecydował, że Chrisowi Grahamowi nie zasmakowało. Może to wina jakiegoś składnika, którego nie lubi od dziecka. Może dzień wcześniej wypił za dużo i jego organizm jest bardziej wybredny. Ciężko stwierdzić, ale jest jak jest... Jednym smakuje, innym nie. Nie możecie stosować power gamingu, wymagając by każdy klient kochał wasze posiłki. A teraz kolejny popis nadinterpretacji wynikającej z uprzedzeń względem moich graczy. Uwaga, będzie mocno. Nawiązywanie do nicku dziewczyny grającej w barze? Czy może używanie realnej nazwy miejscowości, w której żyjemy? Zostawiam stenogram z rozmowy członków Mongols MC Pacific Coast, która odbyła się tej feralnej nocy, Wysoki Sądzie. (No i mamy swój własny "Lil Dave Case" i analizę stenogramów. Szkoda tylko, że nie w sprawie współpracy z DEA, a w sprawie "Niesmakująca Kanapka Gate". Hahah...) (Przypominam, że logi czytamy od dołu.) No i creme de la creme - wlepka. Nie rozumiem dlaczego zostało to uznane za przejaw niepoprawnej gry. Rozumiem, że działania prowokacyjne, które nie opierają się o bieganie z Draco w skarpecie na głowie, wśród tutejszej społeczności odbierane są za te gorsze? Cóż, nie chcieliśmy eskalować naszego spięcia z członkiem RSMC w sposób agresywny. Oczywiście, jako potwierdzenie na nasze zdenerwowanie i nie godzenie się na zachowanie Neala, mogliśmy zareagować po "vibowemu" i wyciągnąć Draco spod bluzy. Ale uznaliśmy, że przyklejenie klubowej wlepki, będzie bardziej realistycznym rozwiązaniem, a już na pewno bardziej logicznym i sensownym. Ale cóż... faktycznie po odpowiedzi na nasz ruch, myślę że faktycznie mogliśmy dostosować się do standardów i przynajmniej wbić jakieś jedno czy dwa PK. Kluby motocyklowe używają wlepek, podobnie jak robią to nasi (nie)kochani lokalni kibole. Wlepki mogą być różne. Mogą być suporterskie, mogą obrażać kluby, z którymi Mongols jest w konflikcie, mogą też głosić propagandowe hasła typu "Mongols State", "The State is Ours", itp. Niżej dowody rzeczowe: Następnie, MC nie jedzie wcale szmat drogi. Przejeżdżają jedynie kilkadziesiąt kilometrów, co zajmuje im godzinę. Taki był plan. Pierwsza przejażdżka nowych memberów w tak zwanym pack. Jesteśmy bikerami, lubimy jeździć. O pressowaniu już napisałem, pojechaliśmy tam pić. OOC byliśmy świadomi, że może dojść do sytuacji, w której trzeba będzie pressować. Ale w tym świecie zawsze trzeba być gotowym na pressowanie. Finalnie spotykamy jedną osobę i barmankę, dokładnie tak. Co w tym złego? To chyba nawet lepiej. Przynajmniej nie skończyło się potężnym brawlem w barze. No i temat wlepki... znów. Nic nie wyszło drogą OOC. Któryś z chłopaków wpadł na pomysł wklejenia wlepki i zainicjował to drogą IC. Ponownie: 1. Kevin Fuentes wpada na pomysł rzucenia im wlepki. 2. Wszyscy szukają wlepek po kieszeniach. 3. Angel Perra znajduje wlepkę. 4. Kevin rusza ją wlepić. 5. Wszyscy czujemy, że rozkręcamy beef. 6. Na samym końcu piszę pw do Funetesa, w której proponuję mu treść wlepki - NA KOŃCU! PO TYM JAK ON SAM JUŻ WPADŁ NA POMYSŁ WLEPY I PO ODBYTEJ AKCJI ZDOBYCIA WLEPKI. Nie uważam to za Meta Gaming. Przynajmniej nie taki wpływający na rozgrywkę. Wlepka została już znaleziona i była w trakcie naklejania. Więc pojawiłaby się tak czy siak. Zaproponowałem jedynie jej treść. Gdybym tego nie zrobił sam fakt wlepienia wlepki i tak byłby dokonany. I nie, nie było to zrobione dla śmieszków OOC. Bylo to zapieczętowanie tego, że nasz oddział uważa stan za teren Mongols. Członek SRMC podszedł i chciał pokazać nam, że on tutaj rządzi, a my mieliśmy prawo mieć to gdzieś. Tym samym, godząc się na konsekwencje. Byłem świadomy, że może to zrodzić konflikt między naszymi grupami. Wyżej opisałem politykę terenową i to, że dzwonienie do oddziału w celach uzyskania pozwolenia na skorzystanie z knajpy, z którą się identyfikują i którą uważają za swój teren, jest zwyczajnie głupie. Tak samo głupie jak dzielenie miasta na tak małe oficjalne tereny, które należy akceptować i wystosowywać papierologię. Jasne, byliśmy na ich terenie, ale byliśmy tam w neutralnej sprawie i w neutralnym nastawieniu. Co innego, gdybyśmy przyjechali z zaopatrzeniem dla lokalnych dealerów, albo założyli własny interes drzwi obok. Wtedy moglibyśmy mówić o pogwałceniu ich terytorium. Ale butelka whisky w knajpie? Gdyby nie fakt, że cała ekipa graczy z SRMC tak bardzo nafaszerowana jest nienawiścią do moich graczy i mnie, nie odszłoby pewnie do żadnej dyskusji między Nealem a mną. Jednak śmiem przypuszczać, że tutaj zagrała nienawiść OOC. Śmieszy mnie to zarówno OOC, jak i IC zadrwiłem z tego: Finalnie Neal zgodził się, byśmy kontynuowali zabawę w przybytku. Jednak zezłościł mnie swoją postawą i opuściliśmy lokal zostawiając wlepkę. Znów, odległość nie gra tutaj aż tak ważnej roli. Rozwścieczeni i pragnący zemsty, mogli bez problemu poświęcić 20 minut jazdy z Mirror Park do Chumash. Zgadzam się, odpowiedź na naszą zagrywkę była totalnie przesadzona. Nalot na Bogu ducha winną knajpę i pobicie ze skutkiem śmiertelnym... Damn, to gówno to otwarte drzwi dla Fedsów i RICO. Co jeszcze bardziej zabawne, akcja przeprowadzona w skarpetach na głowach i dresach. Haha, totalnie pokręcone. Zamiast wpaść do knajpy z odkrytymi twarzami i informacją, że RSMC nie daje sobie w kaszę dmuchać, postanowili zabawić się w terrorystów. Boicie się trafić na dołek za dewastację mienia i pobicie? Nieźli z was bikerzy. Lepiej zdejmijcie z cutów diamenty 1% i skupcie się na organizowaniu zbiórek dla społeczności. Jakie było założenie tej całej napaści? Zdewastować lokal, nastraszyć wszystkich klientów (dzięki Bogu nikogo nie było) widokiem trzech karabinów i co? Ani jasnej wiadomości, ani to honorowa walka o imię swojego klubu. Jedyne co zyskaliście to ośmieszenie się OOC i rozpoczęte śledztwo z trupem w roli głównej. Congratulations. Kije baseballowe dla wybicia z głowy przehajpowanej potęgi Mongols i 7.62mm dla wybicia Mongols w razie gdyby było ich ciutkę więcej niż byśmy się spodziewali. HAHA!!! Nie łatwiej byłoby wysłać czujkę, która zrobiłaby wam odpowiednie rozeznanie? No ale cóż... zamiast tego dostaliśmy iście radzieckie ROZEZNANIE W BOJU. XDD Niesmak tej akcji mógł faktycznie rozzłościć moich graczy, stąd poleciały niepochlebne komentarze i gorzkie słowa na PW. Cóż, mogę jedynie przeprosić za ich zachowanie i razem z wami liczyć, że nie następnym razem poczekają, aż lider wysmaruje odpowiedni post w skardze na Mongols. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Nasza gra w waszej knajpie nie była w żaden sposób prowokująca. Była nasza i zamykała się wyłącznie do nas i kelnerki, która z racji obsługiwania nas musiała być jej częścią. W jakim celu i z jakim zamiarem pojechały tam nasze postacie, już wyjaśniłem. Nawet na ułamek sekundy nie przeszło mi, by pisać zażalenia do opiekunów, czy nawet wchodzić w polemikę z kimkolwiek z waszej organizacji. Nie szukałem wyjaśnień nawet po tym komicznym nalocie z kałaszkami. Przywykłem do tak przegiętych akcji, które nie niosą za sobą żadnych konsekwencji OOC. Przywykłem też do takich szarży, szczególnie w wykonaniu organizacji Karasia. Chciałem kontynuować grę dalej, bez zbędnych prób wyjaśniania błędów i flopów. Niestety, nawet w tickecie o pozwolenie na odpowiedź na ten atak terrorystyczny, Karaś zaczął wylewać swoje żale, co niestety przerodziło się w ostrą wymianę słów, której kilkukrotnie próbowałem unikać prosząc o zaprzestanie niepotrzebnego spamu, albo stworzenie osobnego ticketu. I to mogłoby zamknąć skargę i temat. Cóż, musiałem niestety rozpisać to na czynniki pierwsze, bo widocznie tego wymaga sytuacja. Polityka terenowa jest polityką terenową i może stanowić dobry powód do drobnych spięć. Cóż, wjazd do cywilnej knajpy w godzinach jej otwarcia, z karabinami z zabójczą amunicją 7.62mm, która skutecznie powala w dystansie kilkuset metrów w Afgańskich górach, nie jest niestety smacznym i przyjemnym w odbiorze beefem, a jazdą na całego w wykonaniu organizcji, którą Opiekun określa jako świeże i będące w początkowym stadium w lokalnym półświatku przestępczym, powinna być obiektem tej skargi. Bikerzy to też ludzie. Bez przesady. Żaden biker nie będzie zaszywać się w swojej willii na Vinewood i prowadził przemyślanych, skrytych i dywersanckich działań jak jakiś włoski mob. Między bikerami często dochodzi do różnego rodzaju potyczek, bijatyk i strzelanin. A żeby nie być gołosłownym, znów zarzucam garścią materiału: FAKE HELLS ANGELS PATCH TAKEN BY MONGOLS MC Fight between Hell's Angels and Mongols 2021 #Fight #HA #MC #OutLaw 2 Crazy Men Hells Angels (MC) Harassing Little Lady And Got B!t@h slapped! Twitter.com/CervaJehanne New video shows part of highway shooting between rival bikers Bandidos Vs Mongols: Bikie shooting at Robina shopping mall caught on camera Attack of a Group of an Armed Masked People (Allegedly Motorcycle Club Members) in Restaurant Cóż, tak. Trzeba, bo gracze nie będą traktować z szacunkiem i strachem kogoś, kto faktycznie nie wyróżnił się na tyle. Dopisuje się do tego i ja Th3Pitterr. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć w grze. Bez względu na politykę klubów motocyklowych. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że nasi gracze nie będą obrzucać się gównem w wiadomościach prywatnych. Ja też zaprzestaję batalii w tym temacie i rozkopywania brudów na Karasia czy upubliczniania tego co piszą do mnie gracze, którzy przez wiele lat z nim grali i wyrażają o nim jednogłośną opinię. Nie o to tutaj chodzi. W sumie, to sam nie wiem o co chodzi już w tej skardze. Szkoda, że zamiast napisać do mnie i przedyskutować sprawę niejasności, które zaszły przez moje używanie odniesień do realnej polityki klubów motocyklowych i przedstawienia swojego poglądu na naszą domniemywaną zaczepkę w postaci odwiedzin Highway Yard Inn, Boa musiał wysmarowywać całą skargę, a ja musiałem poświęcić tyle czasu, by wytłumaczyć logikę stojącą za grą. No nic, zdarza się.
    21 polubień
  2. ODPOWIEDŹ PODZIELONA NA DWA POSTY. CHYBA WYKORZYSTAŁEM JAKIŚ LIMIT. Pozwolę sobie przejść przez punkty, odpowiedzieć i wyjaśnić niejasności: Myślę, że utrztmanie odpowiedniego poziomu i dbanie, by organizacja nie wyglądała jak marna parodia Sons of Anarchy, The Sopranos czy Boyz n the Hood to podstawy podstaw w kreowaniu jakiejkolwiek roleplayowej organizacji przestępczej i nieważne czy jest to Mongols, Hells Angels, LCN, Crips, Bloods czy cokolwiek autorskiego. Fakt legendarności marki w śwciecie MC jest wartością dodatnią. Dzięki temu, że Mongols czy Hells Angels są tak popularne, o wiele łatwiej w sieci o research, a ten przybliża nas do jak najwierniejszego odwzorowywania realiów kultury bikerskiej z So-Cal. Roleplay i serwer nie pozwala na odgrywanie dużych klubów z takim impaktem, dlatego odgrywamy wyłącznie wycinek świata realnego. Poza tym co rozumiesz przez impakt? Nikt w roleplayu nie gra "wielkiej polityki klubowej". Półświatek ogranicza się głównie do działań lokalnych, skoncentrowanych na obszarze metropolii i pobliskich hrabstw. Fakt bycia o wiele większym klubem jest zwyczajnie poprawną narracją, opierającą się o realizm. Jednak fakt bycia o wiele większym klubem, nie wpływa znacząco na rozwój organizacji w lokalnym półświatku. Nadal będę trzymał się tego co pisałem wcześniej. Organizacja jest tak silna jak najsilniejszy jest jej najsłabszy członek. Dlatego, opierając dyskusję o nasz przypadek - Mongols Pacific Coast nie czuje potrzeby ustąpienia, czy jakichkolwiek obaw przed SRMC, gdyż status naszych organizacji w realiach serwera przynajmniej według nas jest niemalże w identycznym miejscu. Nie ma między nami znacznych różnic szczególnie stażowych (rozpoczęliśmy projekty w obrębie tego samego tygodnia). Nie słyszeliśmy od żadnych pochlebnych słów o dokonaniach SRMC czy ich pozycji w półświatku, co więcej słyszeliśmy za to wiele kpin z ust ludzi, z którymi przyszło nam już w grze działać. Z tej racji, najzwyczajniej w świecie, w każdej naszej interakcji staramy się dominować, a już przynajmniej nie dawać sobą pomiatać. Dostosowujemy swoje podejście do sytuacji i do pozycji ekip, z którymi się przecinamy. Tych, których uważamy za wartych współpracy traktujemy z odpowiednim szacunkiem, a tych od których nie oczekujemy profitów traktujemy tak, by pressowaniem nich budować sobie pozycję. Jeśli już wystarczająco rozjaśniłem nasze podejście do gry, to teraz postaram się jeszcze bardziej obrazowo rozjaśnić dlaczego użyłem nawiązania do realnej polityki OMGs, w mojej odpowiedzi na próbę zdominowania nas przez jednego z członków RSMC. Do naszej interakcji doszło w knajpie, którą RSMC claimują jako swoją i na terenie, który również uznają za swój. To zrozumiałe, nikt nie ma obiekcji i pretensji o to, że w taki sposób działają. Kiedy już tam się znaleźliśmy i graliśmy swoje, nie podejmując żadnej, najmniejszej interakcji z kimkolwiek z SRMC, liczyłem że faktycznie nasz pobyt tam zakończy się zupełnie neutralnie. Jednak, w pewnym momencie to członek RSMC postanowił wyjść z próbą pressowania nas. Zrobił to, spróbował. W odpowiedzi zakpiłem z niego, bo najzwyczajniej w świecie nie czuję potrzeby respektowania go z uwagi brak jakiejkolwiek przewagi organizacji RSMC nad organizacją Mongols Pacific Coast. Facet powołał się na "swój teren", więc ja powołałem się na realny stan rzeczy w mojej odpowiedzi, mówiąc że jego teren mnie nie interesuje, bo jestem na swoim terenie. Czy musiał się z tym zgodzić i przeprosić? Nic z tych rzeczy. Nie oczekiwałem, że Neal przyjmie punkt widzenia Maxa. Sednem poprawności czy niepoprawności całej tej rozmowy jest to czy ja próbuję wyznaczać jakieś tereny i wielkość mojego oddziału ze względu na wielkość Mongols MC, a jej sendem jest najzwyczajniej w świecie to, że zlekceważyłem Neala i jego próbę pokazania gdzie jest nasze miejsce. Dlaczego pozwoliłem sobie na tak śmiałe odpijanie piłeczki? Było nas dziewięciu, on był w tym momencie sam. Był w knajpie, którą uważa za "jego", ale czy ktokolwiek jest zobligowany by to respektować? Regulamin półświatka nie wspomina o tym, by w biznesach, czy na teoretycznie wyznaczonym terenie danej organizacji, inna organizacja musiała przyjmować rolę zdominowanych i posłusznych. Oczywiście należy byś świadomym, że ofensywna postawa na terenie, który dana grupa uznaje za swój może wiązać się z dalszymi konsekwencjami wejścia w konflikt. No i chociaż nie jechaliśmy tam z zamiarem konfliktu, przez wrogie podejście Neala, zaognił się między nami niewielki konflikt. Szczerze, ucieszyło mnie to, bo odwrotnie do poprzedniej postaci i organizacji, w której grałem, tutaj liczę na więcej gry ofensywnej i więcej sytuacji spornych, czy to z innymi organizacjami, czy z cywilami, czy nawet z LEA. Żeby nie być gołosłownym i obalić teorię uwzięcia się wyłącznie na organizację Karacha, to przytoczę kilka wcześniejszych sytuacji, w których skonflikowaliśmy się z w/w grupami: 1. Zdarzyła nam się bardzo agresywna wymiana zdań z Park Rangers, zakończona pościgiem i zatrzymaniem przez nich. 2. Członek Mongols skonfliktował się z członkiem Comanchero MC. 3. Duża grupa członków Mongols MC uczestniczyła w bijatyce z grupą gangsterów z jednej z klik (wybaczcie, nie wiem której). Zakończonej napaścią jednego z bikerów na jednego z gangsterów w obecności PD. Finalnie, grupy te przecięły się jeszcze raz albo dwa razy w sposób agresywny. 4. Niezliczone akty agresji z pojedynczymi cywilami albo grupkami cywilów, wychodzące z bzdurnych i małostkowych powodów. Takich sytuacji jest masa i często wplątujemy się w różne gorące sytuacje, bo gramy postacie agresywne. Nic w tym złego. To dość często przyjmowana taktyka wśród organizacji przestępczych. Tutaj nie mam się do czego odnosić, bo od tego mamy już wspólną grupę na DC, w której zebrani przez Savę gracze z wiedzą o OMG wymieniają się poglądami co do w/w punktów. Dokładnie tak. Jak pokazuje ilość polubień mojej odpowiedzi, to chyba większość graczy zgadza się, że Mongols jest dużym klubem z dużą historią i używanie go jako fabuły i narracji własnej grupy jest tak samo dobre jak używanie LCN, La Eme, Crips, Bloods, PEN1, Armenian Power i całej masy innych realnych organizacji przestępczych. Właśnie, jak przekłada się to na grę? Przekłada się tak, że używamy faktów świata realnego w naszych wypowiedziach i sposobie narracji. Jeśli ktoś zapyta moją postać "czy Mongols rządzi So-Cal?" zawsze odpowiem, że nim rządzi. Ale czy to ja mam w tym rządzeniu jakiś udział? Czy jestem decyzyjny w sprawie czegokolwiek? Czy całe Mongols MC to mój oddział? Czy mój oddział decyduje jakie inne kluby mogą claimować bottom rocker "San Andreas". No nic z tych rzeczy. Mój oddział może jedynie uprawiać czysty bragging i wożenie się na potędze Mongols MC. Ale czy ta potęga wszędzie będzie respektowana? Czy wogóle ta potęga nie jest tylko kwestią umowną liczącą się jedynie w "wielkiej polityce", nie tej realnej? Odpowiedź brzmi NIE. Jak dotąd nie spotkałem się z tym, by kiedykolwiek jakaś grupa odgrywająca oddziały Mongols czy Vagos próbowała zyskać nie wiadomo tylko i wyłącznie kartą "Potęgi klubu w So-Cal". Zawsze używało się realnych pozycji klubów takich jak Mongols i Vagos w narracji i jest to zupełnie na miejscu. Jeśli dana grupa odgrywająca oddział jakiegokolwiek MC chce wejśc w konflikt z inną grupą odgrywającą MC, to w ten konflikt wejdzie i czy będzie w nim użyty bragging o wielkości czołowych MC czy nie, to ta wielkość nie poruszy szali zwycięstwa w żadną ze stron. Finalnie przewagę wyznacza siła i pozycja zbudowana w lokalnym półświatku. Nadal nie rozumiem próby oskarżania nas o power gaming. Gdybym chociaż napisał jeden ticket do opiekunów prosząc o nadanie narracji "Z powodu wielkości i dominacji Mongols MC. Cały stan zjechał się, by z karabinami i baseballami zaatakować SRMC w ich barze." albo "State President Mongols MC po naradzie z National Presidentem Mongols MC ustanowili, że przez atak na oddział Mongols Pacific Coast przez RSMC i zabójstwo jednego z członków Mongols, RSMC traci prawa do bottom rockera San Andreas." , wtedy można by mówić o moich próbach Power Gamingu. A nazywanie Power Gamingiem tego, że w rozmowie odnoszę się do realiów, jest idiotyczne. Sava nie mogła ująć tego lepiej. Warto respektować Mongols MC, szczególnie grając w półświatku motocyklowym. Ale szanować go, a już tym bardziej szanować naszego loklanego oddziału nie musi nikt. Bez przesady, chyba nikt o zdrowych zmysłach nie uważa, że przez wewnętrzne konflikty i beefy oddziałów różnych MC, dochodzi do jakiś decyzyjnych działań i interwencji całego Mongols MC. Tym bardziej, że RSMC jest klubem znaczenie mniejszym i nie oddziałuje na "wielką politykę terenową". Strzelaniny czy pobicia między jednym oddziałem Mongols a jednym oddziałem SRMC, mają wydźwięk jedynie lokalny. Nawet jeśli teoretyczna wojna między moim oddziałem a oddziałem Karasia zakończyłaby się faktycznym zdetronizowaniem jednej z grup, to nadal przemieszaczmy się wyłącznie w granicach serwerowego półświatka i nikt nie będzie wystosowywał konsekwencji z ramienia State czy National Presidenów. No bez przesady. To jest absurdalne, jakby czysto teoretycznie serwerowa Yakuza zdetronizowała serwerowe AP, idąc anaglogiczną obawą przed graniem dużych marek, Yakuzę musiała by spotkać jakaś niespotykana agresja z ramienia rządzącego półświatkiem zachodniego wybrzeża La Eme, bo Yakuza doprowadziła do zdetronizowania AP, które jest zbrojnym ramieniem La Eme. Dlatego uważam, że obawa i teorie głoszące, jakoby wybierając Mongols jako swojąorganizację, próbujemy wymuszać realne korzyści albo zabezpieczenie dla swojej organizacji są totalnie nie na miejscu. "Dodam też, bo przemknęło mi – nie wiem skąd pomysł, że Reapers jest z innego kraju, ale chyba znamy aplikacje dwóch innych organizacji." Chyba doszło do jakiejś pomyłki. Jeśli odnosisz się do mojego posta. Napisałem, że SRMC jest klubem z Teksasu - z innego stanu, nie kraju. Jedynym oddziałem klubu z innego kraju obecnie jest Comanchero, którego gracze o dziwo respektuje realną politykę terenową w So-Cal. Dokładnie tak jak napisałaś. Konkretne stany dzieli wiele klubów i wiele klubów jeździ ze stanowym Bottom Rockerem. Najczęściej jeden albo dwa kluby claimują teren jako ci dominujący. Kalifornia jest podzielona między dwa kluby. Mongols claimuje SoCal (Połódniowa Kalifornia), a Hells Angels claimuje NorCal (Północna Kalifornia). Bottom rocker z nazwą stanu nie oznacza tyle "rządzenia stanem", co "posiadania stanu", a to czyni bottom rocker bardzo politycznym aspektem klubów. W realnym świecie klubowym bottom rocker stanowi źródło konfliktów między klubami. Tak jak każda inna polityka (nie wiem czy jest inne lepsze polskie określenie na angielskie politics) może byc bardziej lub mniej respektowana przez dane grupy, a nawet pojedyncze jednostki. Sosa the Ghost ciekawie opowiada o tym temacie w swoich filmach odnośnie protokołów i polityki świata OMG. W obecnych czasach wiele klubów z nowym podejściem do polityki nie trzyma się tak sztywno zasad i samozwańczo nadają sobie bottom rockery. Old schoolowe kluby i old schoolowi bikerzy czynią znów z bottom rockerów rzecz świętą. Dlatego w świecie OMG dochodzi często do starć na tle politycznym. Starcia zachodzą między członkami danych klubów, między oddziałami, itp. Ale rzadko przyjmują formę na tyle globalną by oddziaływać na cały stan czy na całe USA. Dlatego słyszymy o największych konfliktach takich jak ten w Laughlin (Mongols vs HA) czy w Waco (Bandidos vs Cossacs). Te mają realny wydźwięk w wielkiej polityce. Wszystkie inne starcia i konflikty, do których dochodzi w grze powinny być odpowiednio wyskalowane. Nawet jeśli konflikt opiera się o tereny i rządzenie czym kolwiek, to nadal należy brać pod uwagę to, że ten konflikt jest lokalny i dotyczy wyłącznie oddziałów biorących w nich udział, a jego konsekwencje są lokalne. Oczywiście zakładanie oddziału klubu w stanie, który jest claimowany przez duży klub nie może obyć się bez Blessingu ze strony tego dominującego klubu. Dlatego, warto wreszcie ustalić jakieś jasne zasady w półświatku. Mogę powiedzieć jak to wygląda z naszej strony. Tworząc organizację odwzorowującą oddział Pacific Coast Mongols MC, zakładamy że oddział istnieje już wiele lat ale od pewnego czasu nie był aktywny przestępczo i tym dajemy sobie miejsce na budowanie swojej siły drogą IC jako grupa przestępcza, nie jako oddział Mongols MC. Jeśli gramy aktywny i jeden z wielu oddziałów, to kwestia zdobywania bottom rockera itp jest już ustalona i nie wymaga tłumaczenia. Nasz pogląd na inne grupy grające oddziały klubów MC: Tutaj uznajemy, że jeśli dana organizacja ma panel i jest częścią półświatka, to narracyjnie musieli też dostać Blessing od Mongols MC - klubu dominującego w SoCal. Teraz, dlaczego dostali ten blessing? To już nie jest kwestią najważniejszą. Po prostu w jakiś sposób go dostali i tak jest. Więc koegzystujemy wszyscy w serwerowym SoCal i serwerowej Kalifornii czyli San Andreas. Jaki jest nasz stosunek do danych klubów i oddziałów? Neutralny. Od samego początku gramy neutralnych w kontaktach z każdym MC w San Andreas. Swobodnie poruszamy się po mieście i stanie, bez konieczności wydzwaniania i zgłaszania, że o godzinie X i Y, będziemy zatrzymywać się na siku na ulicy XY, która leży na terenie danego klubu. Nie widzimy potrzeby, bo takich rzeczy się nie robi w tak małej skali jakim jest funkcjonowanie w obrębie jednego miasta, hrabstwa czy stanu. Zarówno my byliśmy już w barze Comanchero i w barze Vandals MC, jak i Comanchero było w naszym barze. To kolejna kwestia. Czym innym jest wtargnięcie do domu klubowego a czym innym obecność w cywilnej knajpie, którą dany oddział uważa za swoją. Ani ze strony Vandals MC, ani ze strony Comanchero MC nie spotkaliśmy się z negatywnym podejściem do naszej obecności w ich knajpie. Czy byliśmy tam mile widziani? Może nie byliśmy tam mile widziani, ale każdy zachował na tyle respektu i honoru, tak bardzo ważnego w świecie bikerskim, że nie robił rabanu o tak nieważną kwestię jak posiłek i napój w knajpie. Jeden z naszych członków poczuł się olany w barze Comanchero, co go zdenerwowało i nie darzy ich sympatią. No ale nadal, nie wyeskalowało to nigdy do żadnego poważnego konfliktu. Nagle w knajpie na terenie SRMC, JEDEN osamotniony member postanawia wyrazić głośno swoje niezadowolenie naszą obecnością na ich terenie. Czy jesteśmy temu winni? Czy to my doprowadziliśmy do jakiejkolwiek interakcji z kimkolwiek z SRMC? Nic z tych rzeczy. Odpowiedziałem na atak w naszym kierunku. Po czym, dla zaznaczenia swojej pozycji i zaakcentowania mojej pogardy dla ataku w naszą stronę, jeden z naszych obdarował lokal wlepką głoszącą "Mongols State". O ile nie spodziewaliśmy się interakcji, o tyle wrzucenie wlepki było już celowym zabiegiem disrespectującym klub. Chyba mamy prawo disrespectować klub nawet na ich terenie, bo tak jak powiedziałem polityka terenowa jest polityką, a działania mogą się o nią opierać, ale polityka wcale nie musi nas ograniczać. Poza tym, skoro dzielimy ze sobą stan, to wszyscy claimujemy ten teren jako swój i nikt nie jest w błędzie mówiąc o terenie jako o swoim. Osobiście, rozumiem dlaczego ktoś grając klub autorski narzuca sobie stanowy bottom rocker. Po prostu dodaje się do listy klubów aktualnie działających w Stanie i zwalnia się z gry polityki i pozyskiwania blessingu, itp. Dlaczego? Dla jednych jest to świetna okazja do tworzenia sobie fabuły, dla innych fabularne rozwijanie klubu od tak wczesnego etapu nie jest przyjemnością. Ja sam wolę grać gotowy oddział z racji na swoje doświadczenie i doświadczenie moich graczy. Graliśmy już scenariusze tworzenia oddziałów od zera i po prostu nie chce nam się powielać znów gry formalności. Wolimy grać gotowy oddział i skupić się na budowaniu organizacji i jej statusu w grze. Bottom rocker nie ma znaczenia jeśli chodzi o faktyczny status i siłę grupy przestępczej jaką jest dany oddział klubu motocyklogo w lokalnym półświatku. Co byłoby najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji? Jasno określić jak działa logika stojąca za polityką klubów motocyklowych i wymagać, by w tematach organizacji grających realne oddziały danych OMG zamieszczać część opisującą aktualny stan oddziału i to dlaczego nagle staje się aktywny i zaczyna walczyć o pozycję w lokalnej przestępczości. A w klubach autorskich zamieszczać informację o tym, w jaki sposób i od jakiego klubu ten oddział otrzymał Blessing. Dwie proste informacje, które dają opiekunom pewność, że organizacje nie są nieuświadomione co grają i w jakiej polityce się poruszają. Czym innym jest teren zajmowany w danym momencie, który ogranicza się do części miasta, kilku przecznic, danej ulicy, danych biznesów, a czym innym teren claimowany przez KLUB nie oddział. Tak samo czym innym jest aktywne działanie i postowanie na terenie innego oddziału, a czym innym jest pojawienie się w neutralnym nastawieniu i bez intencji na terenie danego oddziału. Mam nadzieję, że to wyjaśnia wiele dziwnych spekulacji i poglądów na temat funkcjonowania OMGs. To wszystko właściwie ująłem w akapicie wyżej. Nie byłoby problemów, gdyby gracze podejmujący się gry klubów, oprócz zasad serwerowego półświatka, rozumieli też zasady polityki OMGs. Nie ma czegoś takiego jak problem wielkości realnego MC w odniesieniu do serwerowych realiów. Skoro jak sama zaznaczyłaś, serwerowe realia głoszą, że nasze lore to Cali i L.A, to oczywistym jest, że występujące w nich rozkłady sił danych grup przestępczych powinny być rozumiane. Rozumiane w narracji i świadomości graczy i postaci, ale nie muszą nikogo ograniczać ani nikomu wadzić w swobodnej walce o wpływy i o status danych organizacji. Czas powstania organizacji wpływa na jej potęgę w lokalnym półświatku. Dlatego, jeśli SRMC byłby oddziałem stojącym na serwerze dwa albo trzy miesiące dłużej od mojego oddziału, wtedy zastanowiłbym się dwa razy czy nie przyjąć innej postawy. Ale jeśli jesteśmy w tym samym miejscu w tabeli, a przynajmniej tak mi się wydaje (mogę się mylić i to wydarzenia ic powinny mi to uświadomić a nie skargi na forum), to pozwalam sobie działać bezwzględnie w ich kierunku. Serwer powinien dawać możliwość gry oddziału w każdy z trzech możliwych sposobów. Autorsko - z uwzględnieniem fabuły świadczącej o tym, że autorski klub ma historię i status, a oddział rozgrywany na serwerze ma Blessing od dominującego OMG w stanie. Autorsko - gra od zera. Tworzenie klubu od zera, co jest bardzo ciekawe ale wymagające uśpienia swojego ego i startowania w roli spisującej na bycie najniżej w polityce OMGs. Albo z przeszłością dotyczącą samego klubu, ale startowaniem nowego oddziału w Los Santos - wtedy znów trzeba chować ego i próbować otrzymać blessing w pierwszej kolejności od jednego z oddziałów aktualnie grających klubów, co potem doprowadzi do blessingu od state presidenta tego klubu. To długa i wymagająca kompromisu droga, na którą wielu graczy może nie stać, bo wiemy jak wielgachne ego potrafią mieć. Realnie - tak jak gramy my. Wchodzenie w buty jednego z realnych oddziałów realnych klubów i gra w budowanie pozycji jako lokalna grupa przestępcza. Tutaj też jest miejsce na grę tworzenia od zera nowego fikcyjnego oddziału danego realnego klubu. Wtedy dodajemy sobie cały wątek pozyskiwania akceptacji oddziału od State Presidenta. Teraz pora na mięsko:
    19 polubień
  3. Podsumowanie za okres 17.12.2023-15.02.2024r.: Przede wszystkim zakupiono i wyremontowano totalnie dwa najwyższe piętra w wieżowcu, który należał do niedziałającego już kina. Kapitalny remont został pokryty z odłożonych zarobków strip clubu #xtheatre (biuro + studio zdjęciowe) #1, Sama nazwa agencji może bardzo mocno kojarzyć się z już od ponad kwartału dobrze prosperującym strip clubem Ecstasy Theatre. Kolorystyka loga nie bez powodu została wykonana w tych samych barwach, tym samym fontem i w tym samym stylu. Siedziba agencji znajduje się bezpośrednio obok klubu ze striptizem #2, Zakontraktowano bezpośrednio pod agencję jednego fotografa (Jacob Mitte) oraz sześć modelek (Nancy Perez), do których grona jako jedyna jakikolwiek rozgłos ma Penny Trait #3, Cztery modelki brały udział w VFF83 jako ring girls, ze względu na krótki czas organizacji informacja ta nie została nigdzie oficjalnie ogłoszona #4, Zaraz po gali została wykonana prosta i szybka sesja, w której brał udział oraz swoją walkę wygrał William Travolta. Jego oraz dwóch towarzyszących modelek zdjęcie zostało udostępnione na oficjalnym profilu zawodnika trzy dni po samym wydarzeniu i komentowało jego aktualne plany. Do postu została dołączona informacja o współpracy z Ecstasy Angels podczas wykonywania zdjęcia #5, #6. Krokiem, który miał zebrać najwięcej wyświetleń była nieudana współpraca z nagle zamkniętym Bloom. Największa wtopa okresu zimowego doprowadziła do wyprodukowania przez agencję zdjęć, które zostały przygotowane specjalnie dla producenta kosmetyków oraz do rozpoczęcia postępowania drogą oficjalną i sądową przeciwko ostatniemu właścicielowi Bloom - Damiano Raggi #7, #8. Nie można zostać zapatrzonym w nieudany ruch. Zaraz po fiasku trzeba było znaleźć inne miejsce zaczepu - skontaktowano się z Ile De Stylo. Omówiono w czym agencja może dopomóc swoimi siłami i środkami salonowi. Odbyła się sesja zdjęcia, której efekty będą w formie cyklicznej udostępniane do Internetu, jako reklama salonu. Pierwsze efekty, swego rodzaju teaser został udostępniony jeszcze tego samego dnia na mediach społecznościowych oraz stronie salonu #9, #10, #11.1 + #11.2 + #11.3 Umowa z Bloom została zerwana, lecz na zdjęcia było trzeba znaleźć zastosowanie. Ta potrzeba sprawiła, że został odkurzony kontakt do prawnika - Keith Blackwood, który jednocześnie odpowiada za Winfrey Castiglione Jewelery. Podpisano odpowiednie dokumenty i jeszcze tego samego dnia na profilu jubilera pojawiła się reklama razem ze wspomnieniem modelki (Dolly Perri) oraz agencji. Zdjęcie odpowiednio wykadrowano i naniesiono w formie komputerowej jeden z produktów jubilera. Projekt upowszechniany poprzez Internet. #12, #13, #14.1 + #14.2 Informacją niepubliczną jest pismo straszak, które wytoczyła kancelaria Zhong Blackwood Law w imieniu xAngel przeciwko Damiano Raggi (ex CEO Bloom) #15. Wypożyczono studio zdjęciowe dla Le Lapidaire na rzecz wykonania zdjęć do kolekcji VERSEU #16. Zarobki oraz wydatki: Zarobki: VFF83 ring girls $xxx.xxx, sesja zdjęciowa dla Ile De Stylo na rzecz ich kampani reklamowej $xxx.xxx. Wydatki: VFF83 wypłata wynagrodzenia dla modelek $xx.xxx, nieopubliczniona sesja zdjęciowa dla Bloom, wynagrodzenia dla modelek, fotografa, edytora zdjęć $xxx.xxx, sesja zdjęciowa dla Ile De Stylo, wynagrodzenia dla modelek, edytora zdjęć $xxx.xxx. Summarium: Pierwsze prawie dwa miesiące od zarejestrowania agencji, to głównie pochłanianie przez nią dużą ilość środków i poświęcanie znaczącej ilości czasu. Inwestycja długoterminowa, inwestycja w ciemno, bo inaczej tego nazwać nie można. Ale kto będzie komuś ograniczać pieniądz, który i tak w przeciwnym wypadku leżałby bezcelowo? Pierwsze sesje oraz pojedyncze zdjęcia to efekt odpowiednio wykorzystanych przetartych kontaktów. Próba powolnego wychylania głowy zza szarej masy populistycznych treści, ale także starania w ograniczaniu ponoszonych na rzecz agencji kosztów. Czyste zgarnianie wzroku na siebie, zero wypuszczania produktów własnych i zarabianie z zawieranych umów. Kręcisz nosem, bo nie wszystko idzie zgodnie z planem? Hej! To jest showbiz, praca z ludźmi, zawsze znajdzie się jakaś wtopa.
    16 polubień
  4. No offence ale tutaj jest przykład, jak bardzo ludzie nie umieją grać z sensem i tworzą pryzmat tego wirtualnego świata jako afganistan, jeżeli świeża organizacja jest w stanie wykurwić atak zbrojny na spot cywilny innej organizacji za kanapkę i wlepkę. Dziwie się, że tego typu sytuacja nie została pociągnięta mocniej w świecie gry, bo to nie jest normalne, by z takich powodów jechać aż do innego miasta oddalonego X mil, by zrobić syf w miasteczku aglomeracyjnie 12k mieszkanców, pewnie gdzie jest z kilkadziesiąt biznesów, jest mocna turystyka (bo w końcu miejsce, które jest grany ich spot - to IRL turystyczna plaza) i pewnie szybsza reakcja LEO's ze względu na mniejszy obszar do patrolowania. To jest idealny przykład, dlaczego strefa cywilna tak bardzo nie chce grać z przestępczą i kolejnym gwoździem do tematu - czemu wgle ludzie wolą grać w interiorach zamiast w spotach ogólnodostępnych.
    15 polubień
  5. W latach dwutysięcznych, w okresie wielkiego boomu budowlanego Liberty City, miasto przeżywało gwałtowny rozwój. Zwiększone zapotrzebowanie na nowe mieszkania sprawiło, że deweloperzy działali na skalę dotąd niespotykaną. Wśród nich znajdował się także Robert Alem, którego historia w przestępczości zaczęła się w sektorze jego działalności zawodowej. Partycypował on w między innymi manipulacjach przetargami na budowę za pomocą podstawionych firm "słupów" oraz stosował łapówki i szantaż wobec konkurencji. Szybko zdał on sobie jednak sprawę, że sam nie jest w stanie poradzić sobie z zarządzaniem coraz większą ilością projektów. Z tego powodu nawiązał współpracę z Tomem Rosenbergiem - biznesmenem, którego reputacja w legalnych kręgach była wątpliwa, a część jego zysków pochodziła z szemranych interesów. Zbieranie funduszy od inwestorów na fałszywe cele oraz wykorzystywanie korupcji urzędników stało się normą. Alem i jego nowy współpracownik przy pomocy środków zgromadzonych dzięki poprzednim aktywnościom postanowili poszerzyć swoje horyzonty, zauważając większy potencjał w innych gałęziach półświatka przestępczego. Wraz z najbardziej zaufanymi współpracownikami utworzyli oni grupę barracudas. W toku rozwoju grupy Alem napotkał znaczącą przeszkodę w postaci lokalnego radnego, który jak się okazało lobbował przeciwko agresywnej agendzie większych deweloperów. Był on nieugięty wobec prób korupcji czy zastraszenia co blokowało możliwość rozpoczęcia kolejnego projektu. W obliczu nieustępliwości polityka podjęto decyzję o zleceniu jego zabójstwa. Zamęt wywołany trudnościami organizacyjnymi, wynikającymi z nadmiernego rozproszenia uwagi, przyczynił się ostatecznie do upadku nieszczerych praktyk dewelopera. Niedostateczna staranność w zakamuflowaniu działań przez niezaufanego zabójcę umożliwiła agencjom federalnym namierzenie zleceniodawcy i jego późniejsze zatrzymanie. W 2020 roku Robert Alem został skazany na dożywocie bez możliwości ubiegania się o warunkowe zwolnienie. Zostały udowodnione mu dodatkowo m.in. oszustwa podatkowe oraz działania w sferze cyberprzestępczości, w którą to uwikłał się w 2018 roku, finansując ataki na spółki nieruchomościowe. Po zatrzymaniu Alema schedę po nim przejął Tom Rosenberg, który w kilka miesięcy uratował upadające interesy odsiadującej wyrok głowy organizacji. Zrezygnował on jednak ze spalonego już sektora deweloperskiego i korzystając ze swoich kontaktów, postawił na inne, zaktywizowane już wcześniej gałęzie działalności przestępczej. Według niepotwierdzonych informacji grupa miała angażować się w działalność związaną z handlem bronią i narkotykami, oszustwami podatkowymi, oraz cyberprzestępczością, jednakże zarzuty te nie zostały oficjalnie udowodnione. W 2022 roku Tom Rosenberg został aresztowany przez służby federalne w związku z zabójstwem dyrektora generalnego Port Authority of Liberty City and Alderney, Michaela Batisty. Podczas wieczornego spaceru z psem Michael Batista zauważył białego Cadillaca, który zbliżał się w jego kierunku. Samochód zrównał się z mężczyzną, a z wnętrza pojazdu niezidentyfikowany strzelec oddał w jego kierunku 14 strzałów, z czego 6 było trafionych. Znalezione na miejscu zbrodni łuski wskazywały na broń o kalibrze 9×19 mm parabellum, zaś ich ilość na użycie broni automatycznej. Wszczęte śledztwo wstępnie wykazało, że Rosenberg prowadził z Batistą projekt w porcie przy Algonquin, dokładniej plan wybudowania magazynów do przechowywania niebezpiecznych i łatwopalnych towarów. Przetarg szacowany był na kilkadziesiąt milionów dolarów i to właśnie firma sygnowana nazwiskiem gangstera miała być wykonawcą. Z nieznanych przyczyn, chwilę przed rozpoczęciem prac, Batista zrezygnował ze współpracy z Tomem Rosenbergiem, tym samym zabierając mu szanse na intratny interes. Mówi się, że Michael Batista dowiedział się o przeszłości swojego niedoszłego wspólnika, dlatego też pozbawił go szans na udział w przedsięwzięciu. Nie jest to jednak informacja potwierdzona. Dodatkowo kilka miesięcy wcześniej we wspomnianym porcie na Algonquin został zabezpieczony nielegalny ładunek z bronią automatyczną, w którym znaleziono między innymi pistolety maszynowe CZ-Scorpion czy karabinki AKM produkcji bułgarskiej. Ze względu na identyczność kalibru łusek znalezionych przy ciele Batisty oraz większości broni odnalezionej w kontrabandzie, obie sprawy zostały powiązane z osobą Rosenberga. Został postawiony mu zarzut zlecenia zabójstwa Michaela Batisty oraz nielegalnego przemytu broni palnej. W procesie, który trwał około czterech miesięcy, ostatecznie Rosenbergowi udowodniono tylko krzywoprzysięstwo oraz unikanie płacenia podatków, a w poczet kary zaliczono mu roczną odsiadkę w areszcie. W 2023 roku ostatecznie wyszedł na wolność i został oczyszczony z reszty zarzutów. Podczas jego pobytu w areszcie wodze przejął niejaki Jonathan Midwest - lekkomyślny i zachłyśnięty władzą gangster młodego pokolenia. Miał on trzymać rękę na pulsie, by interesy szły równie sprawnie, jak dotychczas. Z uwagi jednak na swój wybuchowy charakter i brak doświadczenia, z każdym miesiącem doprowadzał on organizacje do coraz gorszego stanu. W momencie wyjścia Rosenberga na wolność okazało się, że stracił kontakty i źródła dochodu, a Midwest nie ma żadnej kontroli nad grupą. W związku z obserwacją Rosenberga przez służby, ten zlecił Jonathanowi zadanie odnowienia kontaktów w Los Santos.
    13 polubień
  6. Christian Calvert zrezygnował z pracy w agencji na rzecz dalszego rozwoju w strukturach Los Santos County Department of Arts & Culture. Asami Kiyoko podjęła się współpracy z Alice Winter, która wykonała dla niej mini sesje zdjęciową, całość nadzorowała Viviane Généreux. W późniejszym czasie Alice otrzymała współpracę z agencją w szerszej perspektywie, ta jednak odmówiła. W szeregi agencji zakontraktowana została Emilia Rodriguez, modelka w niedługim czasie porzuciła jednak swoją karierę ze względu na sprawy prywatne, tym samym współpraca z agencją została zakończona. W czasie kiedy Rodriguez była na aktywnym kontrakcie z agencją, ta zapewniła jej udział w Bloom, rozmowy prowadziła Annikki Kyllo. Viviane Généreux przeprowadziła rozmowy w imieniu Kiyoko, udało się jej dojść do porozumienia w związku z przyszłym projektem pomiędzy Asami i Chase Love. Viviane Généreux wzięła udział w serii spotkań z zarządem Le Lapidaire, rozmowy upadły jednak przez opieszałość i brak klarownych warunków ze strony domu biżuteryjnego. Vinicius Daughtler przestał reprezentować Maxine Koci, artystka przeszła pod opiekę Généreux. W związku z rezygnacją Calvert, jego podopieczne zostały bez stałego managementu - Eliana Moore i Stormi Baldwin szybko jednak trafiły pod skrzydło Vinicius Daughtler. Agencja zakontraktowała Dakota Williams, pieczę nad jej karierą objął jej obecny partner Ansgar von Brauchitsch II. Gio Parris został zakontraktowany pod Empire, jego sprawami zajmuje się Ansgar von Brauchitsch II Agencja zakontraktowała Charlotte Rizzthly, ta jednak nigdy nie została ogłoszona i jej kontrakt rozwiązany został dosyć szybko ze względu na zachowanie jakie prezentowała, jakiś czas później dziewczyna odeszła z tego świata. Agencja przechodzi zmiany mające na celu wykluczyć problemy znane z ostatnich tygodni - ma być to między innymi zmiana struktury umowy, większa selekcja mając na celu wywindowanie Empire na sam szczyt. Agencja wypłaciła premie dla niektórych swoich pracowników. W związku z homofobią zaprezentowaną przez Renee Tillery, Empire podjęło jedyną słuszną decyzję i rozwiązało z nią kontrakt o czym informował oficjalny profil agencji. 2 lutego 2024 roku miejsce miała premiera kawałka zaprezentowanego przez Maxine Koci, SWEET DISASTER trafiło na serwisy streamingowe. W godzinach wieczornych 24 stycznia, na portalu społecznościowym, platformy TikTok pojawił się krótki filmik zapowiadający nadchodzące nowości muzyczne od Maxine. Viviane Généreux wzięła udział w spotkaniu z Asami i przedstawicielami Vangelico, podczas rozmów omówione zostały szczegóły pierwszej wspólnej kolekcji. 17 stycznia 2024 roku na portale streamingowe trafił nowy kawałek od Asami - STARDUST. Dakota Williams przedstawiła swój premierowy kawałek Fk it, let's dance, premiera datowana była na 24 stycznia. 6 lutego premierę miał kolejnego kawałek od Williams, tym razem był to utwór I love vinewood! - w jego tekście pojawiły się pstryczki w nos w kierunku niektórych lokalnych celebrytów. Vinicius Daughtler podjął się rozmów z Aston Mills - CEO Beezy World. Podjął się rozmowy, której przedmiotym była współpraca na linii Beezy - Stormi Breedlove. Wstępnie dogadano przybicie dealu, który ma postawić Stormi w roli modelki dla zbliżającej się kolekcji. Umówiono również projekt długofalowy na podjęcie się współpracy do albumu Stormi, który jest w procesie tworzenia. Aston Mills tj. Beezy World ma w planach podjąć się współpracy z jeszcze jedną podopieczną - Eliana Moore. Trwają pierwsze rozmowy ku podpisaniu umowy współpracy. Z początkiem miesiąca lutego do Eliana Moore odezwał się Keith Blackwood - osoba decyzyjna w sprawie kontraktowania ambasadorów Winfrey Castiglione. Doszło do spotkania, w którym uczestniczył również manager wyżej wymienionej wokalistki. Ze strony managementu Empire została złożona kontroferta, która będzie zaimplementowana do kontraktu jaki miałby zostać podpisany. Negocjacje nadal trwają. Celebrity Preview wzięło sobie na celownik kilku celebrytów związanych kontraktem z Empire, najpierw pojawił się artykuł sygnowany numere 92 (Wzorowy przykład uderzenia wody sodowej do głowy, czyli Aniyah Geovanney i jej tania kontrowersja) - w związku z przekłamanym i prowokacyjnym tekstem, Empire wystosowało obszerne oświadczenie, te pojawiło się na oficjalnej stronie agencji o czym informował min. oficjalny profil agencji. W późniejszym czasie ujawnił się kolejny artykuł 093. Who the **** is Dakota Williams?! w którym portal plotkarski dał się złapać na prowokację. Podopieczni agencji pozostają aktywni w sferze mediów społecznościowych - Dakota Williams, Stormi Breedlove, Eliana Moore, Asami Kiyoko, Aniyah Geovanney, Gio Parris. Kadra agencji z jej CEO na czele podjęła się zbudowania wytwórni muzycznej - jej zalążków można doszukiwać się w pierwszym kwartale 2024 roku. Cała inicjatywa powstała w związku z opieszałym działaniem innych wytwórni muzycznych, w między czasie CEO agencji prowadziła rozmowy z kontrowersyjną CEO wytwórni Nova. Rozmowy przeciągały się jednak zbyt długo, a w tym samym czasie pojawiły się kolejne negatywne akcje, czy zmiany w strukturach wytwórni. Rozmowy finalnie upadły pozostawiając CEO agencji w dobrych relacjach wraz z nowym zarządem Nova. W związku z artykułem Celebrity Preview 092, agencja ruszyła z akcją charytatywną - całość zapoczątkowała Aniyah Geovanney na swoim live, gdzie każda pompka to $500. W trakcie live do wyzwania nominowane zostały kolejni celebryci (i nie tylk), a akcja poniosła się już pocztą pantoflową. W akcji do tej pory udział wzięli min. Chase Love, Eelis Forsberg, KELLY, Jack Müller, Lou Coulibaly, Avice Cousteau czy sama CEO agencji Empire Viviane Généreux. CEO do zabawy zaprosiła lokalne służby - LSPD, LSSD, LSFD. Stormi Breedlove wzięła udział w promocji kolekcji biżuterii Verseu. Maxine Koci zaprezentowała nowy produkt od Fuzzy, tym razem padło na żelki o smaku Coca-Coli. Elirose wzięła udział w kolaboracji z Kellym, kawałek WASTE LOVE pojawił się w internecie 7 lutego 2024 roku. KayesTheProducer zrealizowała kawałek dla Finess3 God, a ten ujrzał światło dzienne 1 lutego 2024 roku.
    13 polubień
  7. __________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
    10 polubień
  8. **Na mediach społecznościowych Cockatoos Night Club pojawiły się fotki z ostatniej piątkowej imprezy - Back to 80`s**
    10 polubień
  9. Rok 2024 dla Lou Coulibaly rozpoczął się z dużym przytupem, ze sporą ilością pozytywnych przemian zarówno w sferze zawodowej, jak i osobistej. Już na samym początku, udział w sesji zdjęciowej reklamującej nową kolekcję bielizny Gussét Seduisante, obejmującej kolekcję Laced Dress & Seduisante Night Set, zwiastował powrót do świata świata modelingu, pokazując, że Lou jest gotowa na nowe wyzwania. Modelka znalazła się w nieoczekiwanej sytuacji zawodowej, ponownie pozostając bez wsparcia swojego dotychczasowego menadżera, Dominicka Grimaldi, który zmagał się z prywatnymi problemami. Jednakże, los szybko uśmiechnął się do Lou, kiedy prywatnie poznała Marquisa Northa, wschodzącego menadżera w branży muzycznej, opiekującego się artystą Chase Love. Co zaczęło się od profesjonalnej znajomości, niebawem przekształciło się w osobisty romans, który szybko stał się obiektem zainteresowania mediów oraz fanów. Znaczącym momentem dla Lou było publiczne pokazanie się z nowym partnerem, co miało miejsce po raz pierwszy od śmierci Baby Ray, co sprawiło, że stało się to gorącym tematem wśród portali plotkarskich. Oficjalne potwierdzenie ich związku nastąpiło w niecodzienny sposób, gdy Lou zgrabnie odniosła się do fragmentu utworu Dakota Williams "I love vinewood!", co było swoistą odpowiedzią na jeden z wersów dotyczących jej relacji z Marquisem. Ten ruch z jej strony nie tylko potwierdził ich związek, ale również pokazał jej zmysł do wykorzystywania mediów w celu komunikacji z publicznością. Współpraca Lou Coulibaly z Marquisem Northem nie tylko zaowocowała w życiu osobistym modelki, ale również przyniosła nowe szanse i sukcesy w jej karierze zawodowej. Dzięki tej synergii, Lou objęła prestiżowe role ambasadorki dla wyjątkowych marek, co stanowi świadectwo jej rosnącego wpływu w branży modowej i poza nią. Została ogłoszona ambasadorką Ice Planet, marki znanej z produkcji wysokiej klasy biżuterii, co umocniło jej pozycję w segmencie luksusowych produktów. Dodatkowo, jej współpraca z marką Gusset została wzmocniona poprzez mianowanie jej pierwszą oficjalną ambasadorką, co podkreśla jej wyjątkową rolę i wpływ w promowaniu tej marki. Lou ponownie została twarzą nowej kampanii marki Fuzzy, promując przez media społecznościowe ich najnowszy produkt - żelki o smaku coli. Modelka także aktywnie bierze udział we wszelakich działaniach społecznych, biorąc udział w między innymi wyzwaniu polegającym na wykonaniu serii pompek oraz wpłaty datku pieniężnego na cele charytatywne. Działania modelki wyglądają obiecujące i przedstawiają się jako ścieżka pełna nadziei, choć nie pozbawiona wątpliwości. Współprace z markami jak Fuzzy, Ice Planet czy Gusset otwierają przed nią nowe horyzonty w branży modelingu. Osobista więź z Marquisem Northem wprowadza element prywatny do tej profesjonalnej układanki, który zapewne będzie aktywnie obserwowany przez wszelakiego rodzaju portale plotkarskie. Istotnym pytaniem pozostaje, czy ich związek wytrzyma próbę czasu, nie wpływając negatywnie na ich współpracę zawodową i osobiste ambicje. W miarę rozwoju tych wydarzeń, społeczność obserwująca losy Lou może tylko spekulować, czy te nowe rozdziały okażą się trwałymi fundamentami sukcesu, czy też przyniosą nieoczekiwane wydarzenia, które kolejny raz storpedują rozwój modelki. Wzmianki: https://forum.v-rp.pl/topic/28180-14012024-gussét-seduisante-laced-dress-seduisante-night-set/?_rid=1098 https://li.v-rp.pl/post/54011_de-ugo-oczekiwane-nowiutkie-modele-z-kolekcji-seduisante-seduisante-laced-dress.html https://forum.v-rp.pl/topic/28557-089-marquis-north-nowym-managerem-lou-coulibaly-czy-zajmuje-się-tylko-sprawami-zawodowymi/ https://li.v-rp.pl/post/56756_marquis-north-zostal-nowym-managerem-lou-coulibaly-jednak-czy-lacza-ich-jedynie.html https://forum.v-rp.pl/topic/28848-0602-dakota-williams-i-love-vinewood-prod-kayestheproducer/?_rid=1098 https://forum.v-rp.pl/topic/28926-093-who-the-is-dakota-williams/ https://li.v-rp.pl/post/58491_nowa-jak-i-rowniez-znana-wam-twarzyczka-trafia-do-rodziny-gusset-z-duma-prezentu.html https://li.v-rp.pl/post/58496_oto-jest-ten-wielki-news-o-ktorym-wczesniej-zapowiadalam-z-ogromna-duma-i-ekscyt.html https://li.v-rp.pl/post/58665_przystopowad-nie-w-naszym-se-owniku-kaeјdy-wieczgir-z-marquis-north-44360-to-wid.html https://li.v-rp.pl/post/58705_nooowy-ambasador-ice-planet-lou-coulibaly-z-ogromna-radoscia-witamy-lou-coulibal.html https://li.v-rp.pl/post/59390_hej-kochani-przy-okazji-dzisiejszego-treningu-na-plazy-postanowilam-podjac-wyzwa.html
    10 polubień
  10. **dnia 11 stycznia odbył się o godzinach wieczornych trening na Chumash Plaza w Pacific Combat Club, gdzie zawodnicy Los Santos Boxing Association brali w nim udział. Internecie fani sportów walk mogli zobaczyć wiele promocyjnych postów White Collar Tournament i Treningi organizowane przez LSBA; klik, klik i klik**
    9 polubień
  11. **02.11.2024, godzina 00:20 - Dwójka młodych napastników z niebieskimi bandanami na szyi wyjechała z ulic South Park | South Central (Grove ST | Davis) w poszukiwaniu dosyć szybkiego zarobku, po dłuższej drodze napatoczyli się za jeden z barów przy Long Beach, niedaleko drogi do diabelskiego młynu. Po krótkim oczekiwaniu aż potencjalni świadkowie wyjadą z parkingu, wtem natychmiastowo zaatakowali, gdzie wyciągnęli Glock 17 i wprowadzili ofiary do pojazdu Canis Seminole o rejestracji EEEJ01 i odjechali we własną stronę, gdzie wpadli do jednego z zaułków. Tam szybkim ruchem przeszukali osoby i zwinęli wartościowe dla nich rzeczy, kradzież przedmiotów trwała 2 minuty. Od razu zaraz po tym wyjechali z zaułka, gdzie pojechali powoli w stronę Davis, gdzie schowali pojazd na swojej posesji i przykryli go plandeką zaraz po kilkunastu minutach po przebraniu.** Dodatkowe informacje: - Jeden z napastników miał opaskę dozoru, natomiast była ona ukryta pod nogawką spodni jeansowych, na szyjach mieli charakterystyczne bandany (Nie mieli rękawiczek, mieli za to kominiarki zakrywające ich twarze) - Pojazd Canis Seminole posiadał rejestrację - EEEJ01 - Ślad kamer CCTV zatrzymuje się przy ulicy Grove Street, a lokalnym zaułku za stacją GoGas (LTD), kamery w lokalnym pubie Rabbit Town zostały wyczyszczone w osi ostatnich trzech dni z niewiadomego powodu.
    8 polubień
  12. **Zgodnie z długo ciągnącymi się zapowiedziami, dotyczącymi piosenki CULLINAN DREAM$ oficjalnie trafiła na streamingi z lekkim spoznieniem, bo o godznie 20:05. Po pozytywnym odbiorze poprzedniego numeru "Butterflies Anthem", który był pewnego rodzaju tributem dla zmarłej już legendy w branży muzycznej "BABY RAY" artysta zrobił sobie krótką przerwę, związaną z przykrościami, które go napotkały, o których zdążył wspomnieć w tekście.** ((klik w okladke))
    8 polubień
  13. Hej, razem z chłopakami otwieramy HP dla ludzi chcących wstąpić w struktury zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze low-mob. Kreujemy postacie, które są drugim pokoleniem potomków legalnych migrantów przybyłych przed laty do Stanów Zjednoczonych (z krajów byłego ZSRR - w głównej mierze Rosja) - nasze postacie oscylują w zakresie 20-35 lat. Tworzymy niewielką grupę opartą na wspólnym pochodzeniu narodowościowym i kulturowym - rozgrywkę koncentrujemy wokół lokalnej diaspory; nie ograniczamy się jedynie na postacie będące obywatelami USA - zakładamy, że stopniowo będziemy się mieszać, a w naszą strukturę wejdą również postacie będące legalnymi migrantami z krajów post-sowieckich po odpowiednim wprowadzeniu fabularnym (będzie to i tak zdecydowana mniejszość w strukturach grupy, wyjątki - więc nie liczcie na to, że sprawdzając HP będziemy przyjmować na masową skalę postacie będące imigrantami). Jesteśmy otwarci na świeże głowy, ciekawe wątki i dla każdego, kto ogarnia temat znajdzie się miejsce. Pisząc HP proszę trzymać się następującego wzoru: Jako [TWÓJ NICK IC] wyrażam chęć gry przy organizacji RUSSIAN CONNECTION; west side story. Discord: [TWÓJ DISCORD]
    8 polubień
  14. PROMOWANIA NOWEJ KOLEKCJI VERSEU OD LE LAPIDAIRE, TOPOWA FIRMA JUBILERSKA WSPÓŁPRACUJE Z FIGHTEREM. PIĘŚCIARZ STAŁ SIĘ AMBASADOREM MARKI LE LAPIDAIRE, OGŁOSZONY NA LIFEINVANDERZE.
    7 polubień
  15. ** @therealpearl stosunkowo często publikuje nowe treści: **
    7 polubień
  16. 7 polubień
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin