BY ALYSSA RAINEY | 08.08.2023
**Na wszystkich oficjalnych stronach SELF RADIO właśnie pojawił się nowy materiał. Po otwarciu widzowie mogli zobaczyć powtórkę wywiadu z Kenny Whitfield, który prowadziła Alyssa Rainey. Odbył się on 08.08.2023. Materiał tradycyjnie jest formie nagrania ze studia oraz transkrypcji.**
Alyssa Rainey: Dzień dobry, Los Santos! Mówi do was Alyssa Rainey prosto ze studia SELF RADIO. Dzisiaj mam przyjemność gościć znanego już wam artystę i producenta muzycznego, Kenny 'Kelly' Whitfield. Cześć, Kenny.
**Kenny Whitfield uśmiechnął się lekko w stronę kamer, następnie przerzucił wzrok na Alyssa Rainey.**
Kenny Whitfield: Siemanko, cześć - miło tutaj siedzieć po tak długim czasie.
Alyssa Rainey: Trochę czasu minęło od ostatniego wywiadu. Jak nastawienie na ten?
Kenny Whitfield: Przekonamy się, wtedy na tej kanapie siedział Kenny, który był strasznie zagubiony w tym świecie... Teraz siedzi Kelly, który wreszcie zaczął wychodzić na prostą z tym wszystkim.
Alyssa Rainey: Zmiana zdecydowanie na plus i cieszę się, że tak uważasz! Powiedz, co zadecydowało o takiej zmianie?
Kenny Whitfield: W ostatnim czasie w moim życiu, strasznie dużo się działo - mówie tu raczej o przytłaczających mnie sprawach... Nie mogłem przez pewien czas odnaleźć siebie, bo po prostu miałem blokadę w sobie, teraz czuje się o wiele lepiej, pomimo drobnych zawirowań. A co wpłynęło na taką zmianę? *przejechał dłonią po twarzy, milcząc przez chwile* Chyba rozwój sytuacji który nastąpił w ostatnim czasie, nie chcę przytaczać dosadnie pewnych sytuacji.
Alyssa Rainey: Rozumiem. Mimo wszystko, życie prywatne, jest życiem prywatnym, i nawet osoby znane potrzebują tej prywatności w życiu. Pamiętaj, że jeżeli nie chcesz o czymś mówić, nie musisz *kiwnęła głową do Kenny'ego i uśmiechnęła się*.
Kenny Whitfield: Nie ma sprawy. *uśmiechnął się w stronę kobiety*.
Alyssa Rainey: Mimo wszystko, dobrze słyszeć, że aktualnie jest u Ciebie dużo lepiej. Przejdźmy może teraz do bardziej pozytywnego tematu, dobrze? Mianowicie mówię tutaj o twoim albumie, który jak ogłosiłeś na Life Invaderze, powinien ukazać się już niedługo. Czy możesz zdradzić słuchaczom, kiedy będą mogli spodziewać się wypuszczenia krążka?
**Kenny Whitfield ponownie się uśmiechnął w stronę kamer, poprawiając koszulkę.**
Kenny Whitfield: I to chyba jest coś co daje mi największą radość w ostatnim czasie. W takim razie na dniach wleci pewien utwór na kanał i razem z publikacją tego numeru, wystartuje preorder mojej płyty z dedykowanym merchem ubrań. Oficjalnego terminu niestety jeszcze nie mogę zdradzić, bo pracujemy jeszcze nad dopięciem paru spraw i dopiero jak to wszystko się zamknie to na pewno znajdzie się post, w którym wszystko będzie podane.
Alyssa Rainey: *skierowała wzrok ku kamerze*. W takim razie, wyczekujcie i zapisujcie się do preorderu! Mówisz, że zostały do dopięcia sprawy logistyczne, tak? A czy album pod względem utworów i ogólnej otoczki jest już gotowy?
Kenny Whitfield: Dokładnie, tak. Pod względem utworów wszystko jest zamknięte i już nie dojdzie do żadnej zmiany. Mogę jeszcze zaznaczyć, że na prawdę udało mi się zaprosić na ten album wspaniałych artystów, raczej jeszcze takiego projektu to miasto nie widziało...
Alyssa Rainey: Zapowiada się na prawdę obiecująco, zwłaszcza, biorąc pod uwagę, że jest to twój debiutancki album! Jak już przy gościnnych artystach mowa mógłbyś zdradzić kto oprócz Memphis'a Tavares i Wayne Breedlove pojawią się na krążku?
Kenny Whitfield: Myśle, że moja rola przy albumie chłopaków, dużo już podpowiedziała, więc po za nimi, nikogo więcej nie mogę zdradzić. *puścił oczko w strone kamer z uśmiechem na twarzy*.
Alyssa Rainey: Jak najbardziej rozumiem. *zaśmiała się* Trzeba utrzymać słuchaczy w niepewności, zwłaszcza, jeśli mowa o tak mocnym materiale! A powiedz mi, czy jesteś zadowolony z finalnego efektu waszej pracy? Czy jeżeli mógłbyś zacząć ten projekt od początku, co zrobiłbyś inaczej?
Kenny Whitfield: Tu Cię zaskocze, że nic bym nie zmienił. Dla mnie tego projektu już nie da się lepiej zrobić. To mój pierwszy album i mogę już teraz zaznaczyć, że nic bym w nim nie zmienił ani nie ulepszał. Utwory, które na nim się znajdują, są bardzo emocjonalne - album jest przede wszystkim prawdziwy.
Alyssa Rainey: No właśnie, album nosi nazwę "KILLING MYSELF", więc można domyślić się, że wyrzucasz z siebie na nim bardzo dużo emocji. Czy uważasz, że stworzenie takiego albumu ma na Ciebie działanie terapeutyczne?
Kenny Whitfield: Każda moja sesja w studio, ma takie działanie. Muzyka sprawia, że mogę wyrzucić to wszystko co męczy mnie w środku. A przede wszystkim mogę być zawsze sobą. I tak jak wspomniałaś, wyrzuciłem chyba wszystko z siebie co mogłem na ten album. Jest przesączony moim bólem ale nie potrafie inaczej.
Alyssa Rainey: To bardzo ważne, żeby nie trzymać w sobie wielu emocji. Jeśli twoja muzyka wywołuje takie efekty na Tobie, to uważam, że na pewno może ona pomóc z emocjami wielu słuchaczom. Jeszcze większe emocje mogą doświadczyć, słuchając jej na żywo. No właśnie - wielu fanów na pewno czeka, aby doświadczyć twojej muzyki na żywo. Czy planujesz trasę koncertową promującą ten album?
Kenny Whitfield: Mogę powiedzieć, że tak, ale mam jeszcze w planach zorganizować coś naprawde niezwykłego, ale znowu nie mogę powiedzieć co... *zaśmiał się*.
Alyssa Rainey: Im więcej zatajasz, tym bardziej, ja sama nie mogę się doczekać! *wskazała na kamerę* Wyczekujcie uważnie!
**Kenny Whitfield uśmiechnął się w strone dziewczyny.**
Alyssa Rainey: Wróćmy jeszcze na chwilę do współprac. Niecały tydzień temu do sieci trafił utwór Ashanti, na którym udzieliłeś się jako producent. Jak oceniasz waszą współpracę i co najważniejsze, jej efekty?
Kenny Whitfield: Ashanti ma naprawde świetny wokal i nasza współpraca była bardzo owocna, co pokazało dobrze - zajęcie drugiego miejsca w WEEKLY TOP HOT THREE. Ogromne gratulacje dla niej bo naprawdę zrobiła świetną robote, ja tylko dołożyłem swoją cegiełke.
Alyssa Rainey: Dwóch niezwykle utalentowanych artystów w jednym studio może oznaczać jedynie hit! *uśmiechnęła się* Osobiście, obydwoje zrobiliście na prawde kawał niesamowitej roboty. Przejdźmy teraz może poniekąd dalej do tematu związanego z twoim krążkiem - a raczej zawartością jego utworów. Od pewnego czasu, media zalewa fala doniesień i kontrowersji na temat twojego rozstania się z Leah Rozen. Na Life Invaderze pojawiają się sprzeczne głosy. Leah mówi, że wspierała Cię w twoich problemach, za to ty, w twoim utworze "Take me out" opowiadasz, że musiałeś wybierać między nią, a walczącym o życie przyjacielem. Chciałbyś się do tego odnieść?
Kenny Whitfield: Wiesz, co? Na tym chciałbym zaprzestać ciągnięcia tego tematu. Wszystko co mnie bolało wyrzuciłem w muzyce, nie chcę wałkować tego tematu. Nie jest to ważne. Zaznaczałem już pare razy, że jestem prawdziwy w tym co robię.
Alyssa Rainey: Oczywiście, jak najbardziej to rozumiem. Życie prywatne, jest jednak życiem prywatnym. W takim razie, wszystko co chciałam wiedzieć, już się dowiedziałam. A co powiesz na mały snippet dla najbardziej niecierpliwych fanów?
Kenny Whitfield: Szczerze, sam to chciałem zaproponować ale mnie wyprzedziłaś. Zróbmy to, wziąłem ze sobą co potrzebne. W takim razie dostane pięć minut na ogarnięcie wszystkiego?
Alyssa Rainey: Jak najbardziej! Zobaczymy się spowrotem po krótkiej przerwie!
**Obraz na chwile ciemnieje - ukazuje się nowy kadr, a na jego środku stoi Kenny Whitfield. Zaczyna lecieć podkład utworu, chwile potem można usłyszeć wokal Kenny'ego.**
**Kenny wykonał cały utwór w studio SELF RADIO**
**Muzyka ucichła, kadr wrócił na Alyssę i Kenny'ego.**
Alyssa Rainey: Coś niesamowitego! Na prawde! *zaczęła klaskać*
Kenny Whitfield: Dziękuje, to miłe.
Alyssa Rainey: Już teraz mogę uznać, że album będzie na prawdę wielkim hitem.
Kenny Whitfield: *uśmiechnął się do kobiety* Nie zawiodę, słowo.
Alyssa Rainey: Chciałbyś dodać na zakończenie coś od siebie, Kenny?
Kenny Whitfield: Jasne, w takim razie... Pamiętajcie, żeby nigdy się nie poddawać i w tym co robicie, zostawiać całego siebie bo to wszystko później wraca... A ja jestem przykładem osoby która była jedną nogą na drugim świecie i po pewnym czasie, zacząłem twardo stąpać po tym świecie pomimo ciągłych trudności. Bądźcie po prostu sobą i jeżeli ktoś chce was zmienić i nie kocha was za to kim jesteście, to czas zakończyć pewien rozdział i zacząć nowy. Tyle ode mnie, dziękuje.
Alyssa Rainey: Wow... Bardzo piekne, i ważne przesłanie. Jesteś niesamowitym wzorem do naśladowania i uważam, że wszyscy powinni iść śladem twoich słów.
Kenny Whitfield: Weź, bo się zarumienie. *zaśmiał się* Po prostu jestem sobą.
Alyssa Rainey: *zaśmiała się* Mówię prawdę! I tym pięknym podsumowaniem kończymy tą wspaniałą rozmowę. Kenny - dziękuję, że mogłam Cię dzisiaj tu gościć.
Kenny Whitfield: To ja dziękuje, że mogłem tutaj ponownie zagościć.
Alyssa Rainey: Zapraszamy częściej! *uśmiechnęła się i spojrzała w kamerę* A my zobaczymy się i usłyszymy się już za niedługo. Miłego wieczoru, dnia - czy kiedykolwiek to oglądacie.
**Na koniec pokazano obojga siedzących w studio. Obraz zaczynał zanikać, pojawiło się logo Self Radio. W tle zaczął ponownie utwór Kenny'ego i pojawił się napisy końcowe**