-
Postów
495 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
10
Treść opublikowana przez dior
-
**Tillman dał like**
-
[16/09][EA] ALIBI - BAD BADDIE ANTHEMS - PREORDER
dior odpowiedział(a) na toniezombie temat w Wycenione
**Trevi kupil** -
**trevi lajczor**
-
**Trevi dostal duzo wiadomosci ze zostal wspomiany, nie sprawdzil nawet kawalka bo nie sprawdza osób ktore maja mniej niz 15k sluchaczy na spotify**
-
[05.09.2025] LETTY - I go (Guttahvon disstrack)
dior odpowiedział(a) na Centrolewus temat w Wycenione
**trevi sprawdza i mowi aha** -
**Trevi sprawdzil, powiedzial ze wor na leb i mozna**
-
**Trevi lajk**
-
**nawąchany trevi sprawdzil**
-
**Trevi przesluchal cala epke siedzac w wannie**
-
[27.08.2025] Rabbit2xWay - Gang Bidness (prod by LooneyBigDawg)
dior odpowiedział(a) na szacun ludzi ulicy temat w Wycenione
**trevi slucha** -
Ghost guns straight from ghost invastigations👻
dior opublikował(a) temat w Archiwum projektów zarobkowych
Ghost guns, czyli tak zwana broń-widmo, to w praktyce zwykła spluwa – pistolet albo karabinek – tylko że bez numeru seryjnego. Strzela normalnie, wygląda normalnie, ale dla papierów i rejestrów ta broń po prostu nie istnieje. Policja może ją przejąć, ale nic z tego – nie sprawdzą, kto ją kupił, kto sprzedał, ani kto ją złożył. To właśnie ta niewidzialność sprawiła, że ghost guns zaczęły krążyć w półświatku. Bo widzisz – zwykłą broń z czarnego rynku zawsze można w jakiś sposób namierzyć, a ghost gun? Jak duch – pojawia się i znika, nie zostawia po sobie żadnego tropu. Cała historia zaczęła się w Stanach Zjednoczonych. Tam przez długi czas prawo pozwalało ludziom składać broń na własny użytek. Amerykanie mają hopla na punkcie prawa do broni, więc rząd nie chciał im tego ograniczać. I tak w sklepach zaczęły się pojawiać tak zwane 80% lowers. To były części „prawie gotowe”, ale jeszcze nie takie, żeby traktować je jak broń. Na przykład rama pistoletu albo część karabinka – w 80% zrobiona, a resztę mogłeś sam wykończyć w garażu. No i nagle kawałek metalu czy plastiku stawał się pełnoprawnym elementem, ale bez żadnych dokumentów, bo przecież zrobiłeś go sam. Potem nastąpił przełom – drukarki 3D. Już nie trzeba było bawić się w warsztat i obrabianie metalu. Wystarczyła drukarka, filament i plik z modelem. Drukowałeś sobie ramę, do tego jakieś prawdziwe części kupione bokiem – lufa, spust – i miałeś broń, której nikt nigdy nie zapisał w żadnej bazie. Nazwa „ghost” nie jest przypadkowa – te bronie naprawdę są jak duchy: istnieją, ale nie zostawiają po sobie żadnych śladów. Policja ma związane ręce – przejmują taką broń, ale śledztwo kończy się w martwym punkcie, bo nie ma numeru seryjnego, który prowadziłby do producenta czy sklepu. „Broń dla początkujących” – ghost guns stały się szczególnie popularne wśród gangów i młodych, bo to często pierwsza broń w życiu. Łatwiej je zdobyć niż legalnego Glocka czy AK. Skala problemu w USA – jeszcze parę lat temu ghost guns były rzadkością, a teraz policja mówi o dziesiątkach tysięcy sztuk przejętych rocznie. To lawinowy wzrost. Nie tylko pistolety – poza klasycznymi „klamkami” pojawiają się też karabiny, a nawet strzelby złożone w ten sposób. Mieszanka materiałów – najczęściej robi się je z plastikowych i metalowych części. Cała plastikowa broń działa, ale krótko – szybko się zużywa i bywa niebezpieczna dla samego strzelca. Zmiany w prawie – np. w USA wprowadzono nowe przepisy, które traktują zestawy części jak normalną broń, żeby ukrócić proceder. -
[24/08] reese! - Hit Yo Top (Official Audio) p. zella! & reese!
dior odpowiedział(a) na kudlatysosa temat w Wycenione
**Trevi lajk** -
**trevi mowi ja pierdole wiekszej dziwki ktora leci na fame nie widzialem**
-
**Trevi posluchal nowosci od Vienny, wrzucil kilka nutek na playliste**
-
**Trevi wbil i dal lajka ale uwaza ze mixmastering jest na srednim poziome, sprawdzil kto to mixowal i powiedzial sobie, no tak **
-
**Trevi sobie posluchal dissu na wakacjach w Miami, smieje sie ze swoja mama z fake murzynow, pokazał jej jedno zdjęcie** https://imgur.com/a/eSTaKAk
-
[21.08] meelo - DONT WORRY (prod. Bakari)
dior odpowiedział(a) na bestia ze stargardu temat w Wycenione
**Trevi mowi se nutka spoko ale cisnie pompe w chuj z produkcjii (( @Gracjan)) skalmara** -
[21.08] belly GON B OK - I'm Weird prod. @SHEWANTSMOYAI (visualizer)
dior odpowiedział(a) na niedostepny. temat w Wycenione
**Treviemu sie podoba** -
[21.08.2025] Jaydehell - Dumb & Dumber (Adonis & Trevi Diss Track)
dior odpowiedział(a) na engolokante temat w Wycenione
**Trevi sprawdzil bo zobaczyl ksywe, zastanawia sie kim jest jay whatdeheeeel, cisnie pompe z produkcji** -
**Trevi spojrzal na komentarze, powiedzial se uuu**
-
"Eyeball? To był ten typ, co nigdy nie gadał więcej, niż musiał. Zawsze sam w kącie, zawsze obserwował. Jak ktoś go szturchnął, to potrafił wyszczerzyć zęby jakby miał zaraz rzucić się na gardło, ale nigdy nie robił ruchu bez powodu. Wiesz, są tacy, co w więzieniu gubią głowę, a on przeciwnie — jeszcze bardziej ją sobie poukładał. Po stracie oka patrzył na ludzi tak, jakby prześwietlał ich na wylot. Każdy wiedział, że z nim lepiej nie próbować gierek." Mówi Florencio Ruiz – Były osadzony w hiszpańskim więzieniu, bliski eyeballa i jego współkolator. Urodził się siódmego kwietnia dziewięćdziesiątego szóstego w Madrycie, w dzielnicy, w której nikt nie marzył o spokojnym życiu, bo każdy dzień był walką. Bloki obdrapane, ulice wiecznie brudne, a wieczorami lepiej nie włóczyć się samemu. W domu nie było luksusów, ale ojciec potrafił ogarnąć, żeby zawsze coś się znalazło do jedzenia. Dorabiał na przemycie fajek i alkoholu, czasem znikał na parę dni, a jak wracał, to miał przy sobie pieniądze i historie, których dzieciak nie zawsze rozumiał. Eyeball szybko wciągnął się w to, co robił stary. Najpierw pomagał w małych rzeczach nosił paczki, jeździł tam, gdzie go wysłali. Pierwszy raz przerzucił towar przez granicę mając dziesięć lat. Pamięta, jak siedział w aucie, czuł strach, ale też dziwną frajdę, serce waliło, a w głowie kotłowało się tylko jedno żeby się udało. Z czasem wiedział już, jak omijać kontrole, komu można wsunąć parę banknotów, a kogo lepiej nie kojarzyć. Szybko okazało się, że papierosy i alkohol to tylko mała gra. Broń dawała większy zysk i większy ciężar. Najpierw pojedyncze sztuki, później całe skrzynie, które trafiały dalej do Portugalii, Francji czy przez morze do Afryki Północnej. Nauczył się wszystkich sposobów przerzutu: ciężarówki z podwójnym dnem, skrzynie z owocami, łodzie rybackie płynące nocą bez świateł. Ale im więcej tego robił, tym mocniej czuł, że przestaje go satysfakcjonować samo przewożenie cudzej roboty. Potrzeba kontroli pchnęła go w inną stronę. Zaczął rozkręcać pistolety, przyglądać się mechanizmom, szukać słabych punktów i uczyć się, jak można coś zmienić. Na początku robił to z czystej ciekawości, ale szybko stało się jasne, że woli rozumieć broń, niż tylko nią handlować. Areszt był brutalnym końcem tamtej drogi. Siedem lat odcięcia od świata, gdzie wszystko rządziło się innymi zasadami. Tam też nauczył się, że ludzie zrobią wszystko, by przeżyć. Podczas jednej z więziennych zadym ktoś wbił mu nóż w twarz. Stracił oko. To nie tylko zostawiło ślad na ciele zmieniło też sposób, w jaki patrzył na świat. Już wcześniej nie ufał nikomu, ale po tym wydarzeniu zasada „każdy jest sam za siebie” stała się dla niego jedyną prawdą. Po wyjściu z więzienia Madryt nie był już jego miejscem. Stare układy przepadły, dawni „znajomi” zniknęli, a on miał dość przemytu. Tamta ścieżka prowadziła wyłącznie do zdrady, więzienia albo śmierci. Zdecydował, że zacznie od nowa i wyjechał do Los Santos. Przez pierwszy rok trzymał się na uboczu, obserwując i analizując. A potem zamknął tamten rozdział. Przestał wozić cudzy towar, a całą energię włożył w naukę. Studiował wszystko, co mógł dostać podręczniki wojskowe, schematy rusznikarskie, katalogi z częściami. Rozkręcał broń, którą kupował tanio od handlarzy złomem, badał każdy element, zapisywał swoje wnioski. Nie robił jeszcze żadnych zleceń. Wiedział, że to za wcześnie. Ale uczył się w zawzięty sposób, krok po kroku poznając mechanizmy, które dla innych były tylko kawałkiem metalu. Chciał zrozumieć broń do samego końca nie po to, by ją przerzucać, ale po to, by pewnego dnia móc stworzyć coś, czego nie miał nikt inny. I tak Eyeball zakotwiczył w Los Santos. Bez pośpiechu, bez hałasu. W tle miasta, które żyło szybkim pieniądzem, on stawiał na cierpliwość i wiedzę. Bo po tym wszystkim, co przeżył, wiedział jedno w tym świecie liczy się nie to, co ktoś ci da, ale to, co potrafisz zrobić sam. "Nie był zwykłym gliną. W wieku 27 lat, po kilku latach służby patrolowej i w wydziale kryminalnym, awansował na Detective II w wydziale narkotykowym. Tam dość szybko zyskał opinię śledczego, on nie tylko potrafił „pociągnąć za język informatora, ale też umiał połączyć pozornie niepowiązane fakty w jedną całość. Był metodyczny, cierpliwy i niezwykle skuteczny w długotrwałych operacjach. Umiał wcielić się w rolę tak dobrze, że razem z kolegami z wydziału żartowaliśmy,że „On nawet w śnie gra tajniaka”. Był dobry... Zbyt dobry." Mówi Charles Wood – Sergeant II w wydziale narkotykowym LSPD, były przełożony i mentor. Urodził się w latach 90-tych i wychował w Kalifornii, w rodzinie, która od pokoleń była związana z mundurem — ojciec był strażakiem, matka pracowała jako pielęgniarka w szpitalnym oddziale ratunkowym. Od zawsze słyszał, że „uczciwa robota to jedyne, co masz na koniec dnia”. Po akademii policyjnej trafił do LSPD, gdzie szybko wyróżnił się chłodną głową i zdolnością czytania ludzi. W wieku 27 lat został awansowany na Detective II w wydziale narkotykowym. Pracował przy dużych operacjach pod przykrywką rozpracowując siatki przemytnicze od strony ulicznych dilerów po hurtowników. W 2021 roku powierzono mu prowadzenie jednej z największych operacji w jego karierze. Dostał zadanie zbadania łańcucha dostaw nowego syntetycznego opioidu, który pojawił się w Los Santos. Początkowo wyglądało to na typową sprawę — kilku ulicznych dilerów jeden hurtownik, standardowa robota. Jednak im głębiej kopał, tym częściej natrafiał na ludzi, którzy dziwnym trafem byli nietykalni - Jak sie później okazało kopał zbyt głęboko. Celem końcowym do którego doszedł po ponad roku główkowania i rozpracowywania wszystkiego było zinfiltrowanie kanału przerzutowego, który prowadził nowy opioid z Meksyku prosto do Los Santos. Spędził ponad rok pod przykrywką, zdobywając zaufanie pośredników i wchodząc coraz głębiej w strukturę grupy przestepczej. Był blisko dotarcia do człowieka, którego DEA i LSPD ścigały od lat — głównego koordynatora dostaw na terenach Ameryki północnej. Kolejne ślady prowadziły go nie tylko do kartelu, ale też do firm zarejestrowanych w innych stanach i do ludzi z powiązaniami w administracji miejskiej. W raportach zaczęły pojawiać się nazwiska, które… lepiej było zostawić w spokoju. Pewnego dnia wezwano go „na rozmowę” do przełożonych. Powiedziano mu, że jego śledztwo zostało przejęte przez inny wydział, a on sam ma „wziąć urlop” do odwołania. Oficjalny powód? Rzekome „nieprzestrzeganie procedur” i „brak transparentności w raportach operacyjnych”. Nieoficjalnie — wiedział, że wszedł w rejony, w które nie powinien. Z dnia na dzień odcięto go od baz danych, zablokowano dostęp do akt i odebrano przepustki. Koledzy z wydziału przestali odbierać telefony. Był spalony, a jego kariera — zakończona w sposób, który miał zamknąć mu usta. Dawniej wierzył, że system można naprawić od środka. Teraz wiedział, że system sam siebie chroni, a prawda nie ma znaczenia, jeśli uderza w odpowiednie osoby. Został z kontaktami, umiejętnościami i wiedzą o tym, jak działa przestępczy rynek… oraz kto tak naprawdę go kontroluje. Postanowił działać na własną rękę. Zaczął przedstawiać się jako prywatny konsultant i detektyw do „spraw wrażliwych”. Dzięki dawnej reputacji wciąż potrafił wyciągnąć informacje od starych znajomych z LSPD, a podsłuchy, sprzęt i metody pracy operacyjnej zdobywał przez czarny rynek. Nie chodziło już o sprawiedliwość. Teraz chodziło o przejmowanie wpływów, które wcześniej tylko obserwował. Dzięki temu, że nadal potrafi udawać człowieka z odznaką, zaczał działać podkładając pluskwy, przesłuchiwać ludzi, zdobywać dostęp do komputerów i dokumentów… wszystko pod przykrywką legalnej pracy. W rzeczywistości każdy „rozwiązany” przez niego problem staje się dla niego kolejnym źródłem dochodu lub władzy przejmując rynek nie tylko narkotykowy ale też danych wrażliwych które nie powinny raczej ujrzeć światła dziennego.
-
**trevi slucha**
-
**Trevi zastanawia sie czemu nie sepleni po tym jak wczoraj lil KJ dostal wiele bomb na kły**
