Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

dior

Gracz
  • Postów

    495
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    10

Treść opublikowana przez dior

  1. **Cordes daje lajka a trevi zadzwonil do adonisa na kamerce podczas grania w 2k**
  2. **Cordes posluchal i napisal komentarz ze fajna dupka**
  3. **Cordes trafil na to podczas kręcenia klipu do przyszlego kawalka, nic po sobie nie zostawil**
  4. Cordell Atkins alis Cordes urodził się 12.06.2008 w Los Santos. Od małego wychowywał się na osiedlu, gdzie praktycznie każdy znał każdego. To była dzielnica, na której funkcjonowali Baby Generals, znani też jako 52HGC. Cordell od dzieciaka spędzał czas na dworze właśnie z nimi siedział na ławkach, grał w kosza, jeździł po okolicy na rowerze i po prostu dorastał w takim klimacie. Nigdy nie był typem dzieciaka, który latał z bronią albo robił jakieś grube nielegalne akcje. Bardziej był zwykłym młodym, który po prostu wychował się w takim miejscu i znał takich ludzi od zawsze. Ludzie z Baby Generals traktowali go dobrze, bo znali go od małego. Wiedzieli, kim są jego rodzice i że Cordell raczej nie szuka problemów. Przez lata zbudował sobie z nimi dobre relacje i normalny kontakt. Często siedział z nimi na osiedlu, słuchał ich historii, czasem pomagał przy zwykłych rzeczach albo po prostu spędzał czas, bo dla niego to była codzienność. Nie widział w tym nic dziwnego, bo dorastał w takim otoczeniu całe życie. Cordell mieszka razem ze swoją rodziną w domu dziadków. Jego matka Jolena i ojciec Raylon starają się trzymać rodzinę blisko siebie. Oboje pracują i robią wszystko, żeby ich syn miał lepsze życie niż oni kiedyś. W domu mieszka też babcia i dziadek Cordella, którzy od zawsze byli dla niego ważni. Babcia często pilnowała go, kiedy był młodszy, a dziadek nauczył go szacunku do starszych i tego, żeby zawsze stał za rodziną. Mimo że dom nie był bogaty, Cordell nigdy nie chodził głodny i zawsze miał gdzie wrócić. Relacje Cordella z rodzicami są dobre, ale nie idealne. Jolena bardzo martwi się o syna, szczególnie przez ludzi, z którymi się zadaje i przez klimat dzielnicy. Często mówi mu, że powinien bardziej skupić się na szkole albo znaleźć sobie normalne zajęcie, zamiast codziennie siedzieć na osiedlu do późna. Raylon z jednej strony rozumie syna, bo sam dorastał w podobnym miejscu, ale z drugiej nie chce, żeby Cordell wpakował się w problemy. Dlatego między nimi często dochodzi do kłótni. Najczęściej chodzi o jego zachowanie, późne wracanie do domu albo ignorowanie obowiązków. Cordell jest uparty i często robi po swojemu. Ma ciężki charakter po swoim ojcu co się czasem gryzie ze sobą i często dochodzi do kłótni, sprzeczek a kiedyś nawet do wyprowadzki Cordella. Po każdej większej kłótni zwykle wszystko wraca do normy, bo niezależnie od problemów dalej trzymają się razem. . Mimo wszystko Cordell stara się trzymać z dala od większych problemów. Nie chce zawieść swojej matki ani dać powodów ojcu do wstydu. Wie, że wielu ludzi z jego okolicy skończyło źle i gdzieś z tyłu głowy ma świadomość, że jeden zły ruch może zmienić wszystko. Dlatego najczęściej po prostu żyje swoim życiem spędza czas z ludźmi, których zna od dziecka, pomaga rodzinie i próbuje znaleźć własną drogę w miejscu, które nigdy nie było łatwe do życia. Cordell bardzo lubi muzykę i praktycznie zawsze chodzi ze słuchawkami. Na dzielnicy większość ludzi zna go właśnie z tego, że często puszcza kawałki z telefonu albo siedzi z innymi wieczorami słuchając muzyki przed blokiem. Interesuje się też samochodami szczególnie starszymi modelami, które często widuje po swojej okolicy. Kiedy tylko ma okazję, potrafi godzinami siedzieć z kimś w garażu albo oglądać auta jeżdżące po mieście. W szkole Cordell nigdy nie radził sobie najlepiej. Oceny miał słabe, często olewał lekcje i bardziej interesowało go siedzenie na dzielnicy niż nauka. Nauczyciele próbowali z nim rozmawiać, ale większość czasu olewał to, co mówią. Do tego regularnie wpadał w różne bójki albo konflikty z innymi uczniami. Czasem chodziło o głupie odzywki, czasem o to, że ktoś próbował go sprowokować. Cordell miał krótki temperament i łatwo dawał się ponieść emocjom. Mimo tego szkoła długo przymykała oko na jego zachowanie przez koszykówkę. Cordell grał w szkolnej drużynie i chociaż nie był żadną gwiazdą, trener cały czas dawał mu szanse. Na boisku radził sobie średnio zdobywał około 3.4 punktów na mecz i robił jakieś 0.7 asysty. Większość ludzi uważała, że gra tylko dlatego, że trener lubi jego zaangażowanie i to, że zawsze pojawiał się na treningach. Sam Cordell naprawdę lubił kosza, nawet jeśli nie był najlepszy. To była jedna z niewielu rzeczy, przy których potrafił się wyciszyć i skupić. Problemem był Derrick, najlepszy zawodnik drużyny. Derrick praktycznie od początku cisnął po Cordellu. Wyśmiewał jego grę, mówił przy innych, że jest słaby i że nie powinien w ogóle być w składzie. Często rzucał tekstami, że Cordell tylko zajmuje miejsce komuś lepszemu. Na początku Cordell próbował to ignorować, ale z czasem zaczęło go to coraz bardziej irytować. Szczególnie że Derrick robił to publicznie w szatni, na treningach i nawet podczas meczów. Pewnego dnia po treningu wszystko wybuchło. Derrick znowu zaczął gadać o tym, że Cordell jest bezużyteczny i nigdy nic nie osiągnie. Dorzucił jeszcze kilka tekstów o jego rodzinie i ludziach z dzielnicy. Cordell nie wytrzymał. Rzucił się na niego i jednym mocnym ciosem znokautował Derricka na środku szatni. Derrick upadł na podłogę, a kiedy próbował się podnieść, wszyscy zobaczyli, że ma złamany nos i całą twarz we krwi. Po tej sytuacji szkoła nie mogła już udawać, że nic się nie dzieje. Trener próbował jeszcze bronić Cordella, ale było za późno. Został wyrzucony z drużyny koszykarskiej i dostał poważne problemy w szkole. Dla niego to był moment, w którym wszystko się posypało. Koszykówka była jedyną rzeczą, która jeszcze jakoś trzymała go przy normalnym życiu. Kiedy ją stracił, kompletnie odpuścił szkołę. Kilka dni później po prostu przestał chodzić na lekcje. Rano wychodził z domu jak zawsze, żeby rodzice niczego nie podejrzewali, ale zamiast do szkoły szedł na osiedle albo kręcił się po mieście. Cały czas ukrywał to przed rodziną. Jolena i Raylon byli przekonani, że ich syn normalnie chodzi do szkoły, a Cordell coraz bardziej oddalał się od wszystkiego, co wcześniej miało trzymać go na dobrej drodze wyrzuceniu ze szkoły Cordell długo nie wiedział co ze sobą zrobić. Większość dni wyglądała tak samo siedział u siebie, kręcił się po mieście albo wpadał do znajomych. Wtedy zaczął coraz więcej czasu poświęcać swojej drugiej pasji, czyli rapowaniu. Muzyka zawsze była obecna w jego życiu, ale wcześniej traktował nagrywanie bardziej jako hobby i sposób na zabicie czasu. Jeden z jego kolegów miał małe studio zrobione w garażu. Tak naprawdę było tam wszystko złożone byle jak stare głośniki, ledwo działający komputer i mikrofon kupiony za grosze. Na ścianach wisiały pożółkłe materace i stara pościel, żeby trochę wygłuszyć pomieszczenie. Mimo tego Cordell uwielbiał tam siedzieć. Wieczorami pisał teksty i nagrywał kolejne kawałki, czasem po kilka godzin bez przerwy. Na początku robił to tylko dla siebie i kilku znajomych. Nie planował żadnej kariery ani nie myślał o tym poważnie. Po prostu lubił tworzyć muzykę i siedzieć przy mikrofonie. Pewnego dnia po skończonym nagraniu chciał wysłać numer koledze, ale przypadkowo wrzucił go publicznie do internetu. Nawet nie zauważył tego od razu. Dopiero następnego dnia, kiedy wszedł na telefon, zobaczył że kawałek ma ponad tysiąc wyświetleń i około trzydzieści komentarzy. Ludzie pisali, że numer naprawdę dobrze brzmi, że ma świetne flow i naturalny głos pod muzykę. Kilka osób napisało nawet, że brzmi jak ktoś, kto nagrywa od lat. Cordell był totalnie zaskoczony, bo pierwszy raz obcy ludzie chwalili go za coś, co zrobił sam od początku do końca. Od tamtego momentu zaczął podchodzić do muzyki dużo poważniej. Coraz częściej siedział w garażu do późna, poprawiał swoje teksty i nagrywał nowe kawałki. Zaczął też bardziej interesować się samym tworzeniem muzyki oglądał jak robić lepsze nagrania, jak poprawiać wokale i jak lepiej brzmieć na bitach. Znajomi coraz częściej puszczali jego numery przy innych ludziach, a Cordell powoli zaczynał być kojarzony właśnie z muzyką. Najbardziej ludzie chwalili jego flow i to, że wszystko brzmiało bardzo naturalnie. Nie próbował nikogo udawać ani robić czegoś na siłę, dlatego wiele osób zaczęło czekać na jego kolejne kawałki. Od tamego czasu Cordee wziął sie za to, robi już to od kilku miesięcy i siedzi w undergroundzie i dalej udaje że chodzi do szkoły. UTWORY: FEATY: ALBUMY: WZMIANKI:
  5. **trevi strzepal se kuśke do okladki, napisal kilka niemilych slow do bialej na pw li**
  6. dzieki nara, jednak fifty fifty te nara
  7. Grudzień był dla Jaydena ważnym miesiącem, chociaż z boku mogło się wydawać, że niewiele się dzieje. Na początku miesiąca podpisał swój pierwszy zawodowy kontrakt z federacją Primal Combat Federation. Nie było wielkiego świętowania ani szumu Jayden podszedł do tego spokojnie. Wiedział, że to duży krok, ale jeszcze większa robota dopiero przed nim. Po podpisaniu kontraktu praktycznie całe dnie spędzał na sali. Treningi były ciężkie i regularne. Dużo pracy nad kondycją, stójką i parterem. Czasami po kilka jednostek treningowych dziennie, bez odpuszczania. Jayden wylewał z siebie pot, bo chciał być gotowy na swój zawodowy debiut i nie zostawić nic przypadkowi. Poza treningami jego życie było raczej spokojne. Zero imprez, zero rozpraszaczy. Dom, siłownia, sala treningowa i z powrotem. Skupiał się na formie i głowie, bo wiedział, że w zawodowym MMA nie ma miejsca na błędy. Grudzień minął mu głównie na przygotowaniach i zbieraniu sił przed tym, co dopiero ma nadejść. Dla Jaydena to był czas ciszy i ciężkiej pracy, bez gadania i bez pokazówki dokładnie tak, jak lubi. krótki bo malo gralem
  8. **Jayden sprawdzil mixtape od missie ktorego sledzi od dluzszego czasu**
  9. **trevi znalazl to jak jadl kalmary na sycylii, skipnal kawalek i zablokowal artyste zeby jego uszy byly cale i zdrowe**
  10. **Jayden bedzie sluchal tego na salce**
  11. Jayden Turner to 21-letni zawodnik MMA z Los Santos, który praktycznie całe życie spędził w tym samym mieście. Od dzieciaka nie przypominał żadnego sportowca był bardzo otyły, nie miał kondycji i szybko się męczył. Wolał siedzieć przed konsolą niż ruszyć się z domu. Kiedy miał 14 lat, jego ojciec który sam trenował trochę w młodości zdecydował, że tak dalej być nie może. Jayden nie był zachwycony, bo nie miał żadnej motywacji. Ojciec po prostu zabrał go na salę i kazał ćwiczyć. Jayden robił wszystko, żeby tego unikać. Ciągle udawał, że coś go boli, że mu się nie chce, że ma coś innego do zrobienia. Na początku treningi były dla niego męczarnią. Dostawał po twarzy, przewracali go chłopaki, którzy byli lżejsi, szybsi i bardziej doświadczeni. Wkurzało go to, ale z czasem coś się zmieniło. Zauważył, że jak wstanie po ciosie i spróbuje jeszcze raz, to daje mu to dziwne poczucie dumy. Jakby każdy mały krok do przodu coś znaczył. Z tygodnia na tydzień zaczął się zmieniać. Nie chodzi tylko o wygląd, chociaż faktycznie zrzucał wagę i stawał się coraz sprawniejszy. Chodzi bardziej o głowę. Stał się pewniejszy siebie, mniej zamknięty i nauczył się, że nic nie przychodzi samo. Jayden ma taki charakter, że ciężko go wyprowadzić z równowagi. To spokojny gość, nie reaguje od razu, nie robi dramy, nie krzyczy. Ale jak już ktoś naprawdę przegnie i Jayden straci nad sobą panowanie, to wtedy idzie po całości. Nie robi tego często, bo dobrze wie, że ma siłę i lepiej jej nie nadużywać. Ale jeśli ktoś naprawdę doprowadzi go do granicy, to potrafi być bezlitosny. Mimo tego wszystkiego, co osiągnął, Jayden najbardziej ceni sobie relacje z ojcem. To nie jest typ relacji „tato syn, jak w filmie”, tylko normalna, prawdziwa więź. Ojciec jest dla niego najważniejszą osobą w życiu. To on go zmotywował, popchnął do treningów i nigdy go nie zostawił. Jayden go kocha jak nikogo innego. Często powtarza, że bez ojca dalej byłby otyłym dzieciakiem, który bał się własnego cienia. Po kilku latach treningów wszedł w świat amatorskich walk MMA. Pierwsza walka była stresująca, ale kiedy zamknęli klatkę, wszystko wróciło do tego uczucia, które znał z treningów. Wchodzi, robi swoje, oberwie, odda, próbuje dalej. Dziś ma za sobą 15 amatorskich walk. Jego rekord to 12 zwycięstw i 3 porażki. Nie szaleje z dumy, bo wie, że przed nim jeszcze długa droga. Nie uważa się za jakąś gwiazdę, bo to dopiero początek. Ćwiczy regularnie, uczy się na błędach i stara się cały czas rozwijać. Jayden jest typem gościa, który nie musi dużo gadać. Robi swoje, trzyma się blisko ojca, trenuje i nie wpycha się tam, gdzie nie trzeba. W życiu kieruje się prostą zasadą: jak walczyć, to do końca; jak kochać, to szczerze; jak działać, to bez udawania. PRO RECORD MMA: 0 WIN'S / 0 LOSE'S / 0 DRAW'S AMATEUR RECORD MMA: 12 WIN'S / 0 DRAW'S / 3 LOSE'S FEDERATION; Primal Combat Federation
  12. **Mlody zawodnik mma sprawdzil numer kolegi, zaczal naparzac tym na glosniku jbl az nie dostal w pysk od trenera **
  13. **Trevi sie poplakal bo Adonis utopil starego Adonisa w tabletkach i cos tam kurwa przestac**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin