Niewielkie złomowisko powstałe u schyłku lat 80'tych z inicjatywy Harry'ego MacArthura - jednego z mieszkańców pobliskiego miasteczka zwanego Harmony. W tym okresie do miasta napływało wielu nowych osadników poszukujących pracy w lokalnym przemyśle. Kuszeni całkiem wysokimi stawkami i niskimi(w porównaniu do miast) kosztami życia, zasilali miejscową siłę roboczą lub zakładali własne interesy. Okres ten cechował się intensywnym rozwojem sektora usług, wokół głównej ulicy zaczęły powstawać liczne bary, sklepy, a nawet faktorie. Powstanie skupu było więc oczywistym następstwem sprzyjającej koniunktury. Obecnie biznes ten ma świetlane lata za sobą, zarządzany dotychczas przez starszego syna MacArthura, pogrążył się w licznych zobowiązaniach finansowych, a niepokrywające się z wydatkami dochody doprowadziły do jego zadłużenia.
Iście amerykański scenariusz, chciałoby się rzec - facet żył ponad stan i skończył z długami, jak wielu jemu podobnych zresztą. Problemem są jednak rosnące z roku na rok koszty życia, którym, w okolicy mającej za sobą złoty okres - doskwiera jeszcze bardziej. Dobre dwa lata stagnacji zaserwowane częściowo przez nieudolność właściciela doprowadziły do zainicjowania nieformalnej spółki między obecnym właścicielem, a Doylie'm Baylock'iem. Syn założyciela posiadał ziemię i zarejestrowany, legalny biznes, zaś sam Baylock - tak bardzo potrzebny kapitał, pozwalający zmodernizować podstarzałe wnętrze interesu. Obecnie interes bazuje na trzech filarach: Skup metali, komis aut zapomnianych przez rzeczywistość i niewielki lombard umiejscowiony w budynku obok skupu. Próby ożywienia interesu dają nadzieję na poprawę sytuacji w sektorze zatrudnienia, a wznowienie skupu komponentów i sprzedaży innym podmiotom gospodarczym (jak na przykład rafinacja aluminium), może być zwiastunem zmiany.