abc
Premium Standard-
Postów
199 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Ostatnia wygrana abc w dniu 8 Marca 2023
Użytkownicy przyznają abc punkty reputacji!
Ostatnie wizyty
8 810 wyświetleń profilu
Osiągnięcia abc
-
abc polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Studio tatuażu] Roux Steel 'n Ink
-
abc polubił odpowiedź w temacie: [24.05] GRACEY - Cowboys [prod. ByAnn]
-
abc polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Studio tatuażu] Roux Steel 'n Ink
-
abc polubił odpowiedź w temacie: www.nahiavirel.com
-
abc polubił odpowiedź w temacie: Austin Banks
-
abc polubił odpowiedź w temacie: Co słychać w półswiatku?
-
abc polubił odpowiedź w temacie: RageMP: Nowy rozdział dla półświatka
-
abc polubił odpowiedź w temacie: Rot The Riot
-
abc polubił odpowiedź w temacie: Rot The Riot
-
abc polubił odpowiedź w temacie: Rot The Riot
-
SSSSSMMMMMMRRRRRR. polubił odpowiedź w temacie: She had a plan. He had a gun. (Nayeli Varela and Gael Salgado)
-
Alksik polubił odpowiedź w temacie: She had a plan. He had a gun. (Nayeli Varela and Gael Salgado)
-
Alksik polubił odpowiedź w temacie: She had a plan. He had a gun. (Nayeli Varela and Gael Salgado)
-
Bogdan. polubił odpowiedź w temacie: She had a plan. He had a gun. (Nayeli Varela and Gael Salgado)
-
el padrino polubił odpowiedź w temacie: She had a plan. He had a gun. (Nayeli Varela and Gael Salgado)
-
alla polubił odpowiedź w temacie: She had a plan. He had a gun. (Nayeli Varela and Gael Salgado)
-
Adik_ polubił odpowiedź w temacie: She had a plan. He had a gun. (Nayeli Varela and Gael Salgado)
-
Panda Krul polubił odpowiedź w temacie: [04/06/2025] Pimpin ain't gone never die | MACK SINATRA ft. DONUT PIMP (Official Music Video)
-
neostrada polubił odpowiedź w temacie: She had a plan. He had a gun. (Nayeli Varela and Gael Salgado)
-
where the percs polubił odpowiedź w temacie: She had a plan. He had a gun. (Nayeli Varela and Gael Salgado)
-
**Dagger w zaświatach twierdzi, że bit jest tak gruby jak jego matka po cyklu.**
-
Nayeli Varela wychowała się w rodzinie z pozoru idealnej – ojciec był sędzią, matka prawniczką. Luksusowe życie, prestiżowa szkoła, nianie, korepetytorzy, ale za zamkniętymi drzwiami domu – piekło. Ojciec miał powiązania z półświatkiem, o czym dziewczyna dowiedziała się, podsłuchując rozmowy w gabinecie. Matka o wszystkim wiedziała – ale milczała, bo... Właśnie, bo "takie jest życie". Kiedy dożyła szesnastu lat jej ojciec został zastrzelony... - Oficjalnie? Napaść rabunkowa. Nieoficjalnie? Wewnętrzne porachunki. Od tego dnia przestała wierzyć w sprawiedliwość i zaczęła chłodno kalkulować, uczyła się, obserwowała, analizowała zachowania ludzi, emocje, słabości. Zrozumiała, że świat należy nie do tych, którzy krzyczą – ale do tych, którzy szepczą w odpowiednich momentach. Nayeli ma plan: wejść do środka powoli, zdobyć zaufanie, a potem... piąć się w górę. Krok po kroku.. Bez emocji, bez litości. Kończąc dwudziesty pierwszy rok życia rzuciła wszystko i wynajęła pokój gdzieś na obrzeżach miasta, przytuliła się do marginesu społeczeństwa i zaczęła szukać.. Czego..? Sama nie wiedziała czego, byleby przetrwać kolejny dzień. Przez takie tempo życia i nieracjonalne decyzje związane z chęcią i pazernością do pieniędzy wplątała się w długi do takiego stopnia, że miała ich więcej, niż włosów na głowie. Była dłużnikiem jednej z najbardziej wpływowych grup przestępczych w mieście, co jeszcze bardziej ją przerażało, ale jednocześnie motywowało, aby nie dopuścić do śmierci jej, lub bliskich. Zaczęła działać, łapać się wszystkiego, czego mogła, byleby odrobić swoje grzechy.. Czy wyjdzie z tego cała..? Za każdą wykonaną przysługą dług się zmniejszał... symbolicznie. Bo prawdziwy dług, ten niewidzialny, wrastał w nią jak cierń. Więc kim się staje Nayeli? Nie była już dziewczyną z luksusowej dzielnicy. Nie była córką sędziego, wychowaną przy tym, że właściwie.. Nie musiała się niczym martwić, bo wszystko miała. Tamta Nayeli /umarła/ razem z ojcem, a może nawet i wcześniej – gdy po raz pierwszy zobaczyła, że sprawiedliwość to tylko słowo bez żadnego znaczenia. W pewnym momencie pojawiło się zlecenie – jedno z wielu. Dziewczyna stanęła przed ciężkim wyborem, zrobić to, by móc normalnie żyć, czy zginąć? Jej zadanie? Nie było takie proste, jakby mogło się wydawać.. przejąć paczkę, podłożyć urządzenie podsłuchowe i.. odejść. Tyle że nazwisko na teczce… było znajome. Varela. Luna. Matka. Jej matka żyła.. nie tylko żyła – jak się wtedy okazało, była prawniczką reprezentującą jedną z grup, której Nayeli była winna grube pieniądze. To matka dała zielone światło na egzekucję ojca.. To matka poświęciła córkę dla swojej kariery. Jakiego wyboru dokonała...? Gael 'Fuego' Salgado nie wierzył w bajki – wychowywał się w miejscu, gdzie zbyt wielu ludzi kończyło z kulką w głowie, zanim zdążyli skończyć high-school. Meksykańska dzielnica w południowym Los Santos nigdy nie oferowała za dużo – może poza przetrwaniem i paroma trupami pod osiedlowym muralem. Choć starał się trzymać na uboczu, dilerka przyszła naturalnie – najpierw trawa, potem kokaina. W wieku siedemnastu lat znał już każdy kąt dzielnicy i większość klientów po twarzach. Unikał przynależności – był freelancerem. Kimś, kto wchodzi, zarabia i znika. Przynajmniej w teorii. Kiedy w wieku dwudziestu lat został zatrzymany podczas nieudanego przekazania towaru, był pewien, że to jego koniec. Areszt i zarzut posiadania z zamiarem dalszej sprzedaży, ale brak twardych dowodów uratował mu dupę. Odsiedział tylko pół roku na zawiasach i grzywnę, ale coś się w nim złamało – nie ufał już nikomu. Nawet własnemu odbiciu. Po tym wszystkim próbował uciec z miasta. Pracował na budowie, potem jako kierowca, przez chwilę nawet jako pomocnik kucharza w jakiejś dziurawej knajpie na obrzeżach. Ale legalne życie nie dawało ani adrenaliny, ani pieniędzy. Po paru miesiącach wrócił – nie z powodu braku alternatyw, tylko dlatego, że tam, gdzie w grę wchodziła władza i pieniądze, czuł się jak ryba w wodzie. Nie jest głupi. Wie, że życie nie rozdaje drugich szans. Dlatego, choć potrafi być wybuchowy, z biegiem lat nauczył się trzymać nerwy na wodzy – przynajmniej dopóki nie ma potrzeby ich spuszczać. Kiedy trzeba, potrafi załatwić sprawę po cichu. Ale jeśli musi, nie zawaha się zostawić kogoś w kałuży własnej krwi. Przemoc to narzędzie. Dziś znów balansuje na krawędzi – z jednej strony buduje swoją pozycję w mieście, poznaje ludzi, szuka kontaktów, a z drugiej – nie wie, czy dożyje następnego tygodnia. Ma plan, ale nie ślepą wiarę. Wie, że w tym świecie przeżywają ci, którzy potrafią słuchać... i uciszać. Spotkali się w momencie, gdy oboje balansowali na granicy. Nayeli — dziewczyna z „lepszego świata”, z krwią sędziów i prawników, ale sercem wypranym z iluzji — dryfowała coraz głębiej w półświatku. Gael — chłopak z dzielnicy, gdzie noc jest dłuższa niż dzień — właśnie szukał nowej drogi, po tym jak zamknęły się przed nim te „legalne”. Ich światy nie powinny się przeciąć. Ona — z zimnym spojrzeniem, perfekcyjnie dobranymi słowami i manierami, które mówiły „znam zasady, ale już w nie nie wierzę”. On — z głosem twardym jak ulica, z ciałem pełnym blizn i oczu, które widziały więcej niż powinny. A jednak – gdy przypadkiem spotkali się na jednej z szemranych transakcji, po przeciwnych stronach „układu”, zamiast zderzenia – coś kliknęło. Jakby oboje wyczuli w sobie to samo: głód, potrzebę kontroli, wyrachowanie. Nayeli zrozumiała, że Gael to człowiek, który zrobi to, czego ona nie chce sobie nawet przyznać. On z kolei dostrzegł w niej coś, czego nigdy nie miał — spokój w chaosie, plan tam, gdzie on widział tylko doraźny zysk. Początkowo była to czysta kalkulacja: ona potrzebowała kogoś, kto zna brudną stronę miasta, kogoś, kto nie boi się wyciągnąć broni. Widział w niej drogę do wyższej ligi — zlecenia większe, bardziej lukratywne, z pozoru czystsze. Razem zaczęli działać. On wykonywał, ona planowała. Ona negocjowała, on groził. Ona obserwowała z chłodną precyzją, on działał z wyczuciem siły. Ich relacja nigdy nie była prosta. Bywał wybuchowy, ona potrafiła go uciszyć jednym spojrzeniem. Czasem nie ufali sobie w pełni, ale zawsze wiedzieli jedno: razem działają skuteczniej. W pewnym momencie przestali myśleć o tym, czy robią to „razem”, czy tylko „obok siebie” — po prostu byli. Gael, choć nie ufa nikomu, zaczął widzieć w niej coś więcej niż wspólniczkę. Nayeli mimo lodu w żyłach, wiedziała, że ten chłopak z dzielnicy może ją kiedyś uratować – lub zniszczyć. Ale póki co – wspinają się. W coraz ciemniejsze rejony miasta. Z coraz jaśniejszą świadomością, że za ich plecami nie ma już nic. Tylko ogień.
-
-
-
Hazardowe automaty uliczne mają długą historię w Stanach Zjednoczonych — pierwsze urządzenia pojawiły się pod koniec XIX w., a w połowie XX w. proste maszyny owocowe takich firm jak Mills Novelty Company opanowały salony gier. Z czasem wprowadzano coraz bardziej zaawansowane mechanizmy zabezpieczające, ale wciąż funkcjonowały proste kopie w obiegu. W Los Angeles od kilkunastu lat działa tzw. fenomen „casitas” — ukrytych saloników gier, w których stoją automaty pochodzące często z Chin, modyfikowane tak, by RTP (Return To Player) był korzystniejszy dla gracza, a jednocześnie by łatwo można było z nich wypłacić gotówkę. Pomimo że hazard w wielu formach został zalegalizowany i uregulowany w różnych stanach, nielegalne automaty wciąż przyciągają graczy z niższych warstw społecznych, szukających szybkiego zastrzyku gotówki poza kontrolą państwa. Tego typu urządzenia są często instalowane w miejscach trudnych do wykrycia – za zasłonami w myjniach samochodowych, w zamkniętych pokojach za barami, czy nawet w przebudowanych przyczepach kempingowych, które łatwo przemieszczać i ukrywać. Zorganizowana sieć nielegalnych automatów wciąż przynosi organizatorom dziesiątki tysięcy dolarów zysku tygodniowo, pomimo że LAPD i służby fiskalne regularnie prowadzą naloty, konfiskują sprzęt i zatrzymują właścicieli tajnych saloników. Lokale pozostają jednak przykładem wyrafinowanej przestępczości gospodarczej, w której dawna prostota XIX-wiecznych maszyn zderza się z nowoczesnymi technikami informatycznymi i machinacjami prawnymi. Działania oparte są na rutynowej rotacji sprzętu i wielowarstwowym maskowaniu otoczenia: obudowy automatów chowają się za regałami z częściami samochodowymi, narzędziami lub starymi meblami, a banknoty – są zbierane nocą przez „firmę sprzątającą”. Co kilka tygodni wykorzystywane lokale są zamykane, maszyny znikają, a w nowych punktach pojawia się świeży zestaw „podrasowanych” slotów. Według danych lokalnych organów ścigania, liczba aktywnych punktów z nielegalnymi automatami może sięgać nawet kilkuset w samym Los Angeles. Funkcjonują one w różnych dzielnicach, niezależnie od profilu etnicznego społeczności — od South Central po San Fernando Valley. Śledczy podkreślają, że brak jednoznacznego wzorca działania czyni z tych salonów szczególnie trudny cel do długofalowego wyeliminowania.
-
**Brawl zapętlił sobie na słuchawkach. Został fanem Maysee.**
-
**Wayne Rawlings miał starszego brata, który wyniósł się dawno temu z 335 oraz matkę, która przebywa w domu opieki. Rachunki płacił Wayne wraz z bratem, i ją tam odwiedzali raz w tygodniu. Zaginięcie mogła zgłosić jedynie matka, ale na pewno dopiero za kilka dni - nie od razu, gdyż z nią po prostu nie mieszkał i nie wydzwaniali do siebie codziennie. Matka na pewno orientowała sie w przestępczym procederze zamordowanego, ale na pewno nie znała szczegółów, gdyż nie mieszka tu już jakiś czas i nie mogła wnieść nic do sprawy. Brat nie jest wtajemniczony w nic, więc jego zeznania również są nieprzydatne w sprawie.**
