Julius Arsenault (ur. 1 kwietnia 1995 roku w Chicago) to wokalista, gitarzysta i założyciel post-hardcore’owego zespołu Red Sapphire. Dorastał na przedmieściach Chicago, w środowisku nasyconym dźwiękami lokalnej sceny punkowej i alternatywnej, która od najmłodszych lat inspirowała go do sięgania po gitarę i eksperymentowania z brzmieniem. Już jako nastolatek zaczął pisać własne teksty, często poruszające tematy samotności, buntu i poszukiwania autentyczności w świecie pełnym powierzchowności.
W wieku 19 lat Julius zdecydował się opuścić rodzinne Chicago i przeprowadził się do Los Santos, miasta o znacznie bardziej zróżnicowanej i żywej scenie muzycznej. Tam przez kilka lat grał w różnych undergroundowych projektach, zdobywając doświadczenie sceniczne i ucząc się pracy zespołowej. W tym czasie rozwinął też swój charakterystyczny styl gry na gitarze - łączący surowość hardcore’u z melodyjnością post-rockowych pasaży oraz unikalny, emocjonalny sposób śpiewu, balansujący między krzykiem a liryczną wrażliwością.
Założenie Red Sapphire w 2025 roku było dla niego naturalnym krokiem: stworzeniem przestrzeni, w której mógłby w pełni realizować swoją wizję artystyczną i dzielić się nią z innymi. Julius jest głównym autorem tekstów i muzyki zespołu, a jego determinacja i bezkompromisowość napędzają rozwój całego projektu. Znany jest z perfekcjonizmu, intensywnego zaangażowania na próbach, które stają się jego znakiem rozpoznawczym Red Sapphire.
Kelsey 'Vex' Hartman urodziła się 15 października 1996 roku; w rodzinie, która ledwo wiązała koniec z końcem, a dom częściej był pełen napięcia niż ciepła. Ojciec wracał po kolejnym dniu w pracy, której i tak nie utrzymał, a matka witała go wyrzutami. Kłótnie zaczynały się od pieniędzy, a kończyły na wszystkim - od nieumytych naczyń po pretensje o zmarnowane życie. Krzyki odbijały się echem w małym mieszkaniu. Dla kilkuletniej Kelsey było to codzienne tło. Kiedy krzyki stawały się nie do zniesienia, wychodziła na podwórko. Tam, na zardzewiałych huśtawkach i betonowych schodach znajdowała spokój, którego nie dawał jej dom. Wtedy zaczęła szukać ucieczki, początkowo w towarzystwie rówieśników, a później w muzyce z mocniejszym brzmieniem.
Była zbuntowaną i niepokorną nastolatką. Szkoła nigdy nie była dla niej miejscem, w którym czuła się dobrze. Traktowała ją jak więzienie, z którego uciekała przy każdej okazji. Zamiast siedzieć w ławce, wolała błąkać się po ulicach, szukać wrażeń i towarzystwa, które rozumiało jej gniew i poglądy. Nauczyciele szybko dali sobie z nią spokój, wpisując do rubryk „brak zaangażowania” i powtarzając, że „ma inne priorytety”. Mieli rację - jej priorytetem była wolność, a nie oceny. Wraz z paczką znajomych spędzała długie wieczory na imprezach, gdzie alkohol, używki i muzyka mieszały się z rozmowami o wszystkim i o niczym. To był jej świat. Chaotyczny, głośny, niekiedy destrukcyjny. Kelsey lubiła ten bałagan.
Przełom przyszedł, gdy udało jej się zdobyć pierwszy bas z porysowanym korpusem i zużytymi strunami. Kupiony na garażowej wyprzedaży, za drobne odkładane przez długi czas. Ćwiczyła na nim godzinami. Grała wszędzie, gdzie się dało: w garażach, piwnicach, pustych mieszkaniach, gdzie echo wzmacniało ciężkie dźwięki. To tam rodził się jej styl - prosty, brudny i mocny, dokładnie taki, jaki pasował do niej samej.
Po ukończeniu szkoły średniej wielu znajomych Kelsey wybierało studia. Ona nie. Z jednej strony zwyczajnie nie było jej na to stać, z drugiej uważała, że to strata czasu i nuda. Nigdy nie widziała siebie w salach wykładowych, ślęczącej nad książkami.
Zamiast tego zaczęła łapać dorywcze prace, głównie w barach i klubach. Najpierw jako kelnerka, później za barem. To środowisko pasowało jej idealnie, głośna muzyka, ludzie i atmosfera, która dawała jej poczucie, że jest częścią czegoś żywego. Jednocześnie bas zawsze był obok: wieczorami grywała na jam sessions, pokazując, że ma w sobie coś więcej niż tylko barmankę. Poznawała ludzi podobnych do tych, z którymi dorastała. Twardych, bezkompromisowych i głośnych w wyrażaniu swoich poglądów. W 2018 roku związała się z plugiem od tanich i wyniszczających narkotyków, który przebywał wtedy na parole. W 2025 roku wrocila do muzyki ze zdwojoną siłą za sprawą wieloletniego znajomego - Juliusa Arsenault, który formował zespół Red Sapphire.
Issey Cenzo, dziewiętnastolatek od urodzenia związany z Los Santos, to gitarzysta i drugi wokalista Red Sapphire – zespołu o metalowych korzeniach, który krok po kroku zdobywa lokalne uznanie dzięki żywiołowym i pełnym energii koncertom. Obok scenicznych występów z grupą rozwija też solową ścieżkę twórczą prowadząc kanał, na którym publikuje solowe utwory w odmiennym, bardziej eksperymentalnym klimacie. Na scenie prezentuje się jako pewny siebie wręcz zuchwały ekstrawertyk, jednak jego codzienne życie ujawnia zupełnie inne oblicze pełne sprzeczności i ukrytych warstw, które czynią go postacią intrygującą i niejednoznaczną.
Dorastał w rodzinie gdzie muzyka i dyscyplina żyły obok siebie w dziwnej symbiozie. Jego ojciec czyli pianista z klasycznym wykształceniem od najmłodszych lat uczył go szacunku do instrumentów i teorii muzyki. Matka, księgowa, bardziej stąpała po ziemi zawsze przypominała mu że prawdziwe życie nie kończy się na scenie i że dobry dyplom to podstawa. W efekcie Issey dorastał rozdarty między ambicjami rodziców a własnym, bardziej chaotycznym podejściem do życia.
Od dziecka fascynowały go dźwięki i nie tylko sam akt grania ale to jak instrumenty mogą zostać wykorzystane by stworzyć unikalne brzmienia. Potrafił godzinami eksperymentować - podłączać gitarę do nietypowych efektów, nagrywać dźwięki otoczenia i wplatać je w muzykę, albo łączyć klasyczne akordy z ciężkimi riffami. Dziś oprócz koncertowania, siedzi często przy DAW tworząc eksperymentalne kawałki, od nostalgicznych solowych numerów w klimatach midwest aż po utwory które totalnie nie pasują do jego osoby.
Mimo młodego wieku Issey sprawia wrażenie dojrzalszego niż można by się spodziewać. Wie czego chce i dokąd zmierza ale równocześnie wciąż jest nastolatkiem. Zmaga się z tymi samymi problemami co jego rówieśnicy - zagubieniem, emocjonalnymi zawirowaniami lub niepewnością jutra. Czasem odreagowuje to w niezdrowy sposób paląc zdecydowanie za dużo marihuany, co bywa dla niego zarówno ucieczką jak i sposobem na „złapanie inspiracji”. W grupie jest duszą towarzystwa lubi głośne ekipy, zaczepia obcych i mówi zdecydowanie za dużo. Sarkazm to jego drugie imię. Ludzie go lubią, bo jest gościnny, komunikatywny i lojalny wobec swoich bliskich. Bywa też dobroduszny i empatyczny – potrafi zauważyć gdy ktoś potrzebuje pomocy, nawet jeśli ukrywa to pod warstwą ironii. Jednocześnie nie sposób nie dostrzec jego wad. Chłopak jest lekkomyślny, leniwy, łatwowierny, a do tego porywczy i niekiedy chamski. Zdarza mu się przegiąć w rozmowie, ale szybko nadrabia szczerym uśmiechem i urokiem osobistym.