Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Rhubeno

Gracz
  • Postów

    17
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

4 obserwujących

Informacje dodatkowe

  • Discord
    sadvatosenior

Ostatnie wizyty

519 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Rhubeno

  1. [To tylko części rozmów] **07.12.2025 Roku Joe wpadł na genialny pomysł, jak to może dorobić się na zimie - pojechał do pobliskiego miasteczka Paleto Bay odwiedzając warsztat by zgarnąć z niego opony które wpakował do swojego campera przy pomocy mechanika tam pracującego, zawiózł je z powrotem do swojego warsztatu i dokładnie sprawdził, kiedy wrócił wyszedł na spacer po grapeseed do Farmers Market, trafił na swoją daleką kuzynkę której nie widział lata - pogadali trochę o życiu a ten postanowił wykorzystać sytuacje do zobaczenia się z jej synem który ma dość mroczną przeszłość, wziął od niej numer zadzwonił po młodzieńca a ten przybył najszybciej jak mógł po krótkiej rozmowie... Udali się na miejsce warsztatu, młody chłopak - Lincoln na prośbę Joe'go zaczął działać na jego dość starym komputerze którego sam Joe nie potrafi obsługiwać. Młodzieniec na swoje dane osobowe/adres założył konto bankowe ,,warsztatu'' na którym obiecał pomagać swojemu wujowi w zamówieniach drobnych rzeczy i bezpiecznych wpłatach**
  2. "Słuchaj Vato, w tym życiu nie ma miejsca dla pendejos, tutaj na tym pierdolonym barrio - szacunek zdobywa się krwią i potem entiednes? Va... a kto nie wytrzyma całego tego natłoku gorąca to lepiej, by jak najszybciej z tego ognia wychodził Wszyscy jesteśmy rodziną, a lojalność to jedyna rzecz która się liczy. Ten, kto zdradza, traci wszystko na zawsze. Taka jest zasada ulicy, była i będzie. nie ma przebaczenia HERMANO." Opowiem wam historie swojego życia, dla niektórych jestem znany na barrio jako El Fuego, mam rozum nie wychylam się to też dożyłem swoich lat, ye Vato, jestem rocznik nine'five całe trzydzieści wiosen na karku, dobra - ale jak się znalazłem w tej pierdolonej betonowej dżungli? Moi rodzice przybyli tutaj z Meksyku kiedy Stany Zjednoczone płaciły krocie za zwykłą prace, marzenia... Ta' wyobraźcie Sobie ile kitu musieli tym wszystkim nawciskać...tym którzy przeszli szmat drogi i ryzyka by przejść przez ich "cudowną" granice, gdyby wiedzieli co się tutaj dzieje i kim staną się ich dzieci to pewnie wcale chociaż mieliby głodować by tego nie zrobili. Va' przyszłość okazała się być inna, niż sami sobie wymarzyli, raj? Pierdolone piekło którym rządzi franklin na papierze, wieczne ukrywanie się, praca za centy z strachem na barach że zaraz wpadną i wyjebią ich na amen z niczym, ale ja? Ja hermano urodziłem się po tej stronie, oddali mnie do pieprzonego okienka a ja otrzymałem pełnoprawne obywatelstwo w USA, ironia jak franca, nie ? Oni dali mi życie i ten pieprzony kawałek plastiku który daje tą ,,wolność'' której oni nie mieli - ale to nie daje banknotów. Dorastałem na różnych dzielnicach w Davis, przenosiłem się dość często, zyskując i tracąc znajomości, Ye' nazywałem to prosto - East Los, w skrócie, bez pieprzenia... Te dzielnice miały swój klimat ale też były niebezpieczne, po czasie jako szczyl wiesz z kim trzymać i kogo unikać żeby nie wylądować w rowie, lesie albo bagażniku jakiegoś skurwysyna - kończysz szybko, wybory są tylko dwa a tym drugim jest miejsce w pierdlu.... Kiedy strzeliła mi szesnastka na karku, to już byłem ogarnięty - wiedziałem że frankliny mnie ułożą, że wyjdę na prostą i nie będę musiał harować za grosze, widzicie mnie? Yeah, zdecydowanie nie moja droga, ja patrzyłem tylko na tych, co mieli złoto na zębach i respekt na dzielni, wtedy też po jakimś czasie wylądowałem w Jamestown, a tam poznałem odpowiednich vatos... Nie to że szukałem gangu, to on znalazł mnie.... Była tam jedna, mocna ekipa meksykańskiego pochodzenia - skurwysyny trzymali okolicę w dłoni, nie patrzyli na papiery a jedynie na jaja i lojalność, wiecie, jak jest się kurwa młodym to chuja idzie zrobić w takim towarzystwie, to też zacząłem od obserwacji, małe rzeczy - pilnowanie kasy, przenoszenie towaru ale Ese! Hola, kurwa, jak piąć się w górę? Ano....Trzeba pokazać, że ma się to coś, że ma się te jajca, mi hermano pewnego wieczoru po narobieniu kłopotów kazali iść za sobą, o coś poszło z jakimiś wieśniakami, dali mi stary, ciężki rewolwer, usiedliśmy w aucie, pojechaliśmy, no i się kurwa zaczęło, huk, strzały - w uszach bębniło jak na dobrym koncercie sam nie wiedziałem gdzie strzelam a nadgarstek? Kurwa ledwo co ten rewolwer trzymałem... Od tamtej pory, życie było coraz bardziej ostrzejsze, miesiące leciały a wszystko w takim zajebistym tempie eskalowało że chuj, zielone spływały jak byś stał pod wodospadem Franklina, ye'... Zbieranie długów, ochrona haraczy... Coraz większe transakcje na dragach, kurwa czułem się jak bym wygrał życie. Ale ten pierdolony świat ma to do siebie, że w końcu cię złapie, niema zmiłuj... Osiemnaście wiosen, duży transport a na akcji pieprzony Cabron, zdrajca, sprzedawczyk - za parę nędznych centów... Wpadli na nas jak staliśmy na placu, nie było już ucieczki tylko tył krążownika departamentu, na samej sali sądowej byłem tylko numerem, nikim ani niczym ważnym, napisami... marginesem społeczeństwa, dali mi dziesięć lat, w federalnym pierdlu, czaisz vato? Dziesięć pierdolonych lat a chwile temu rzygałem franklinami, najlepsze lata za kratami, ¡Maldita sea! W pierdlu musisz być jeszcze bardziej twardszy niż na ulicy. Tam też są gangi, mają zasady - obserwują twoje ruchy, nikt nie pomoże Ci wstać jak już upadniesz na mordę i przeżyłem te dziesięć lat bo potrafiłem trzymać gębę na kłódkę, brutalna lojalność - nic więcej. Po tych dziesięciu latach odsiadka zakończona, zapach spalin, powietrze... Asfalt, kurwa świat się zmienił, wychodzisz i jesteś pierdolonym dinozaurem! Kiedy wchodziłem nawet telefony były inne, ulice był inne, nawet towar na rogu był inny, ale jedno się nie zmieniło - Ja. Wyszedłem w wieku trzydziestu lat, mam zmarszczki, mam blizny, w oczach chłód którego nie chce mi się chować. Mam wyrok w papierach, ale vato, mam też dziesięć lat pierdolonego szacunku, jaki zdobyłem za kratami. Już nikt nie spojrzy na mnie jak na szczyla z Jamestown. Teraz, widzą... Carlosa Barrerę, który przeszedł jebane piekło i wrócił, na swoją pierdoloną dzielnice, moja ekipa jest rozbita, ale kontakty? Nadal jakieś są, Moja reputacja? Niezniszczalna. -
  3. (Jak nie ma rdzy, wgnieceń i nie brzmi jak kaszlący niedźwiedź, to nie ma duszy. JA ich nie naprawiam na nowe; ja robie je twardsze, niż kiedykolwiek były.) Znasz Joe Grabera? Nie jest żadnym pieprzonym włóczęgą od urodzenia, kiedyś w Sandy Shores, za nim system zrobił z niego to czym jest teraz był fachowcem od ciężkich maszyn, ciężarówek, aut - tworzyły się legendy ale życie pokazało mu środkowy palec, jednak nadal go znajdziesz na pieprzonym śmietnisku gdzie zorguje tabuny tych mniej czy bardziej potrzebnych części tworząc to coraz dziwniejsze pojazdy, potrzebujesz przeróbki? Chcesz żeby twoje auto stało się szczurem, ratem, jeżdżącą pieprzoną rdzą... a wnętrze wypełniło stęchlizną ? zagadaj z nim, będzie wiedział już co z tym zrobić! Joe's Rusty Machines... To miejsce w którym czas płynie inaczej, nie zaznasz tutaj luksusów, nie zobaczysz chromu, liczy się brutalna siła, rdza i silnik, najlepiej jak jeszcze kopci, wóz to nie tylko środek transportu to kawał pieprzonej stali ocalony z szponów zapomnienia, tętniący sercem które zagłusza ryk silnika to manifest! przetrwania w świecie który już dawno zapomniał o tej finezji, Rat trucki czy Rat rody, narodziły się z potrzeby, kiedy to lśniące limuzyny gniły pod palącym słońcem, drogi zarastały kurzem a prawdziwi mechanicy, z charakterem brali to co z nich zostało - blachę, ledwo dyszące silniki i wolę by zbudować coś co wytrzyma - "BUILD, DON'T BUY" Mówi stare przysłowie w najbardziej surowej formie, nie chodzi o to by wyglądać dobrze ale by do cholery pożyć, posmakować charakteru i jechać dalej nawet kiedy cały świat się rozpędził do przodu... Kiedy odrzucasz starą stal my znajdujemy w niej duszę, prawdziwą duszę jeżeli coś się nie rozpada to jest za nowe to styl życia i duma każdego wgniecenia, to prawdziwy ryk silnika którego Joe wskrzesił z martwych. Świat może gnać ale my wolimy wykorzystać to co inni zostawiają z tyłu... Bo chodzi o surową moc, o przejazd z resztkami paliwa, w akompaniamencie klekoczących silników, skrzypiących resorów, chodzi o ,,RAT" o przedłużenie człowieka i kulturę w której każdy spaw, każda pieprzona plama rdzy i wgnieciona blacha ma znaczenie, to wspólna tradycja budowania maszyn które nigdy się nie poddadzą... Ruszam z projektem ku chwale rdzy, śmieciowiska i dobrego spalania, projekt będzie zajmował się tworzeniem tzw. rat-rodów, rat-trucków wykorzystując do tego celu znalezione na wysypiskach materiały oraz stare pojazdy, będziesz mógł znaleźć Joe'go w różnych miejscach, zazwyczaj podróżuje w swoim starym jak świat camperze, stary pryk ma w zwyczaju unikać telefonów i technologii a sam pomaga tylko ludziom którzy zdobyli jego zaufanie, dlatego czasem pieniądze by zrobić twojego wymarzonego rat'a nie będą wystarczające, a może złoży kiedyś coś co wystawi na sprzedaż ? Kto wie, zobaczycie więcej w projekcie joe's Rusty Machines. [BIOGRAFIA POSTACI PROWADZĄCEJ PROJEKT]
  4. "Zyćko w tym przeklyntym kraju nie je takie proste, długi za szpitol? Upadłości? Straciło sie wszystko, co miał ale nie straciłym rozumu, choć chcieli mi go łodebrać, banda parszywców, ja jest problemem na który ten system nie mo haka ni kodu!" Joe Graber tak naprawdę nie urodził się jako włóczęga z problemami... Wracając do jego wspomnień z młodszych lat można było by się nie spodziewać że był bardzo cenionym fachowcem w Sandy Shores, a dokładniej... mechanikiem specjalizującym się w maszynach ciężkich, ciężarówkach oraz autobusach, nie ma co za dużo złego mówić, był pracowity i solidnie podchodził do powierzonych mu obowiązków, ludzie go lubili, był miły, czasem palnął jakimś żartem... jego pracowitość nie odstawała od innych. Po prostu, prostolinijny z umiejętnościami do naprawiania Jego skromny warsztat przetoczył naprawdę wiele pojazdów, krążyły legendy... "Idź do Grabera, dotknie i będzie jak nowe" choć pewnie ta legenda bazuje na szacunku do jego osoby to życie miało na niego w ogóle inny plan, mając trzydzieści osiem lat jego życie zostało poddane próbie, zwykły wydawało się wypadek przy pracy - częściowa awaria hydrauliki spowodowała poważne, wielo-odłamowe złamanie nogi i uszkodzenia miednicy... tak właśnie rozpoczęła się jego wędrówka po salach operacyjnych różnych szpitali, przechodząc w tamtym momencie ich paręnaście i nie oszukując... były one skomplikowane wydłużały jego szansę na powrót do bycia sprawnym ale jednocześnie trwoniły majątek, oszczędności na które ciężko pracował latami, mijały lata a jego długi medyczne narastały można powiedzieć w astronomicznym tempie, niemalże całkowicie wyczerpując rodzinny budżet i ubezpieczenie... Joe, fizycznie ledwo zdolny do pracy, pogrążony w bólu musiał patrzeć jak jego własna żona, nie może unieść ciężaru kryzysu, sama wpadła w nałóg alkoholowy po czasie zapijając się na śmierć... Samotny, fizycznie i psychicznie zrujnowany Joe, obciążony gigantycznymi długami których nie był tak naprawdę w stanie spłacić więc - ogłosił upadłość, system, któremu tak uczciwie służył, odrzucił go, ludzie którzy tworzyli o nim legendy, którzy witali pogodnym uśmiechem, odwrócili się do niego plecami - czy zasłużył ? Nie wiem, ale to wydarzenie złamało jego ducha i ukształtowało całokształt tym kim jest dziś. Od tamtej pory mija tylko... albo i Aż blisko dwadzieścia lat. Dziś Joe ma prawie sześćdziesiąt lat, kuleje i żyje na marginesie społeczeństwa, codziennie jest wyzywany od żula, najgorszego, od pijaka a nikt nie zna jego prawdziwej historii życia, wielu ocenia po prostu po wyglądzie - po tym co jest tutaj, co jest teraz ale powinni wiedzieć że kiedyś może się stać coś co również wprowadzi ich w taką sytuację a nie inną - wtedy kiedy legalna praca odpadnie, bo całą wypłatę będzie trzeba oddać na długi, przekonają się sami i Joe o tym wie... Powracając do tematu. Za swoje mobilne schronienie służy mu bardzo stary, zniszczony, pordzewiały kamper którego często można zauważyć w okolicach Vespucci, którym to przemieszcza się za każdym razem budując swój ,,kąt'' obok niego - na nowo. Sam kamper jest tworem ze złomu, różnych części znalezionych na śmietnikach i wysypiskach śmieci... Bo jest majsterkowiczem, szczurem który wykorzystuje to co zostało odrzucone jak on sam, używa swojej wiedzy mechanicznej by tworzyć różnorodne przedmioty ze złomu od legalnych narzędzi po prowizoryczne naprawy... A może coś lepszego ? aparatura do destylacji ? Masz to u Joe'go sam jego Camper zamiast kuchni ma mały warsztat gdzie trzyma narzędzia, które kupił za wyżebrane pieniądze bądź znalezione na złomie i naprawione... Tak jak już pisałem utrzymuje się z żebrania, drobnych, nieformalnych zleceń czy to naprawy, czy przeróbki również, to co się wydarzyło w jego życiu zmieniło go, tworząc bardzo wielką pogardę dla państwa, świata - który go zniszczył. Więc jaki tak naprawdę jest Joe? Kulawy, to pewne, zachował swój chłopski rozum i zdolność do logicznego jak też technicznego myślenia - choć ma się za ,,trzeźwego'' realistę, momentami potrafi mu odbić, Pod wpływem stresu wykrzykuje i wykazuje irracjonalne zachowania, wygłasza jednocześnie absurdalne tyrady! ale trzeba go zrozumieć, tego mechanicznego geniusza, manipulującego ludźmi jak kukiełkami, balansującego na krawędzi prawa i zdrowia, to jest cały on, to jest Joe Graber, historia jego życia i poczynań które go do tego doprowadziły... Witam wszystkich tych co mnie poznali oraz tych co dopiero poznają, wychodzę z fajną perspektywą gry długoterminowej postaci kulawego, bezdomnego dziadziusia z problemami natury psychicznej jak też fizycznej, nie znajdziecie go w ekstrawaganckich wozach, nie znajdziecie w restauracji ale spotkacie go zapewne wiele razy na parkingu Vespucci bądź pod mostem, w skrócie bez dalszego rozpisywania się, zapraszam do dalszego obserwowania tematu, będę wstawiał tutaj screeny z mojej gry, pozdrawiam wszystkich którzy już mieli do czynienia z moją postacią i dziękuje community, za pozytywny jej odbiór. A wasze wiadomości do mnie i pochwały znajdziecie pod spodem!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin