Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

unforgettable

Gracz
  • Postów

    112
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

8 189 wyświetleń profilu

Osiągnięcia unforgettable

Współpracownik

Współpracownik (7/14)

  • Wyjątkowo popularny
  • Well Followed
  • To już rok!
  • Mówca
  • Stały bywalec

Najnowsze odznaki

165

Reputacja

  1. Written by Protais Toussaint - Daily Globe 07/09/2025 Witam, witam – jeszcze raz witam. Mniejszy budżet, niewystarczający na zakup busa? To nie problem – rynek używanych pojazdów wciąż ma coś do zaoferowania dla mniej zamożnych kierowców. Ostatnio coraz większą popularność zdobywa Vapid Sadler 5.4 V8 – wysłużony pickup, który mimo wieku i przebiegu dalej ma sporo do zaoferowania. Dlaczego właśnie Sadler? Warto dodać, że Sadler nie musi służyć wyłącznie do roboty. Po zakryciu przestrzeni ładunkowej zyskuje bardziej rodzinny charakter – spokojnie można podwieźć dzieci do szkoły czy wyskoczyć na zakupy do marketu, i to bez obaw, że auto będzie wyglądało jak narzędzie budowlańca z placu robót. Wystarczy je porządnie umyć, a zamiast „woła roboczego z rzeki” dostajemy całkiem przyzwoitego towarzysza codziennych obowiązków. Co więcej, Sadler ma w sobie coś, czego nie znajdziemy w wielu współczesnych SUV-ach – poczucie solidności i prostoty. Zero zbędnych bajerów, które psują się przy pierwszej okazji, a w zamian trwała konstrukcja i kawał żelaza, które daje kierowcy poczucie pewności na drodze. To auto, które nie boi się ani ciężkiej pracy, ani codziennych rodzinnych tras. A jeśli komuś marzy się trochę stylu – zawsze można dorzucić daszek na pakę, nowe felgi albo nawet lakier w odważnym kolorze, by pokazać, że to nie tylko samochód „od roboty”, ale też wizytówka właściciela. A jeśli paka to za mało… Do kompletu coraz częściej poleca się także zakup przyczepki. Nowa, fabryczna sztuka to koszt około 8 000$ – w tej cenie dostajemy w pełni pakowną, zarejestrowaną przyczepkę z tablicami rejestracyjnymi i ubezpieczeniem. To gotowe rozwiązanie dla tych, którzy chcą przewozić więcej – materiały budowlane, sprzęt ogrodniczy, meble czy nawet drobny towar handlowy. Ale jeśli ktoś lubi majsterkować i nie chce wydawać fortuny, zawsze można spróbować wykonać przyczepkę własnoręcznie. Wystarczy rama ze starego, małego samochodu z autokasacji – po odcięciu niepotrzebnych elementów i lekkim wzmocnieniu powstaje solidna baza. Do tego prosty stelaż i podłoga z drewna lub blachy, a w kilka weekendów mamy własną, pakowną przyczepkę praktycznie za ułamek ceny fabrycznej. To idealne rozwiązanie dla majsterkowiczów, którzy lubią mieć pełną kontrolę nad konstrukcją i nie boją się pobrudzić rąk przy spawaniu czy wierceniu. Nam dzisiaj posłuży przyczepka zakupiona już gotowa, moja osobista własność. Potrzebowałem ją do przeprowadzki – przewieźć trochę mebli, kartonów i gratów, których samochód sam nie udźwignąłby w całości. Sprawdziła się świetnie, a przy okazji pokazała, jak przydatny może być taki dodatek do pickupów typu Sadler – nie tylko na budowie, ale też w codziennych, praktycznych sytuacjach. Wystarczyło kilka minut, żeby podłączyć ją do haka, i mogliśmy ruszać – bez zbędnego stresu i kombinowania. Dodatkowo przyczepka ma ładowność około 800–1000 kg, co pozwala przewieźć naprawdę spore gabaryty – od mebli, przez sprzęt ogrodniczy, po większe zakupy czy materiały budowlane. Dzięki temu nawet większe transporty nie wymagają wielu kursów, a Sadler w duecie z przyczepką staje się naprawdę praktycznym zestawem. Jak widać, przyczepka oferuje naprawdę sporo miejsca do załadunku, co czyni ją nieocenioną pomocą przy przeprowadzkach, wyjazdach za miasto czy przewozie większych zakupów. Dzięki solidnej konstrukcji możemy bez problemu przewieźć zarówno meble, sprzęt AGD, jak i worki z ziemią czy narzędzia ogrodowe. Warto jednak pamiętać o jednym istotnym aspekcie – bezpieczeństwie przewożonego ładunku. Nawet jeśli wszystko mieści się idealnie, nie wolno zapominać o zabezpieczeniu go przed wypadnięciem podczas jazdy. Najprostszym i jednocześnie najskuteczniejszym rozwiązaniem jest przykrycie całości plandeką. Nie tylko chroni to przed przypadkowymi wypadnięciami, ale także zabezpiecza przed deszczem, kurzem czy wiatrem, co jest szczególnie istotne przy dłuższych trasach. Dobrze dobrana plandeka powinna być trwała, odporna na rozdarcia i odpowiednio dopasowana do wymiarów przyczepki. Warto też użyć pasów lub linek, aby całość była solidnie przymocowana i nie przesuwała się podczas jazdy. Dzięki tym prostym zabiegom przewożenie dużych i ciężkich przedmiotów stanie się nie tylko łatwiejsze, ale przede wszystkim bezpieczne – zarówno dla kierowcy, jak i innych uczestników ruchu drogowego.
  2. Written by Protais Toussaint - Daily Globe 17/07/2025 Brum, brum, brum - czyli po naszemu dzień dobry! Słowami wstępu, gdy mowa o złotej erze rajdów samochodowych lat 70., jednym z pierwszych skojarzeń pozostaje Vapid Retinue Mk.II w wersji rajdowej. Ten niewielki, tylnonapędowy samochód o klasycznej, pudełkowatej sylwetce okazał się prawdziwym pogromcą odcinków specjalnych, zapisując się złotymi zgłoskami w historii motorsportu. Choć na pierwszy rzut oka mógł przypominać zwykłego, codziennego sedana, bądź coupe, pod jego blachą kryło się coś znacznie więcej – lekka konstrukcja, doskonałe wyważenie, dopracowane zawieszenie i silniki przygotowane przez Coswortha. Mk2 był naturalnym następcą rewelacyjnego Retinue Mk1, ale to właśnie druga generacja osiągnęła szczytowy sukces w rajdach, zdobywając tytuły mistrzowskie i serca fanów na całym świecie. Jak opisywał Dealer Vapida z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, "Niektóre kontynuacje próbują na nowo wymyślić to, co było wcześniej, i istnieć na własnych zasadach; reszta to tylko większe, głośniejsze powtórki oryginałów. Vapid doskonale wiedział, do czego dąży, projektując Retinue MkII – miękkie linie poprzednika zastąpiono ostrymi kątami, a nadmiernie mocny silnik i zawieszenie gotowe na rajdy powróciły z przytupem. To amerykański samochód stworzony z myślą o europejskim fanatyku szybkiej jazdy, który wydaje się aż nazbyt znajomy – i nie ma w tym absolutnie nic złego.". Interesujące - czyż nie? 26 lipca ubiegłego roku, wraz z moim, świętej pamięci, przyjacielem Stanleyem Parksem, byłem na aukcjach kontenerowych w dokach. Wraz z nim stwierdziliśmy, że to po prostu jest to coś - musimy go mieć. Koszt auta co prawda był strasznie duży jak na Nas, ale wspólnymi siłami udało się wyskrobać na niego kilka centów. Mniejsza o finanse. Zabraliśmy go lawetą do naszego warsztatu, który wiadomo, nie był jakiś świetny, ale rozebraliśmy go do ostatniej śrubki, jak się okazało, blacha to była totalnym trupem. Dziura na dziurze, brak jakiejkolwiek konserwacji podwozia zrobił swoje. Dzięki znajomościom Stanleya, podwozie zostało całe wypiaskowane, wraz z elementami zawieszenia. To jest po prostu cudeńko. Wszystko wyglądało, jakby po prostu wyjechało przed momentem z taśmy produkcyjnej. Nie da się tego słowami opisać, poważnie. Części stalowe, wypiaskowane i pomalowane proszkowo, auto prowadzi się jak bajka, na nowym zawieszeniu. Niestety, ale po odejściu znajomego, musiałem sam dokończyć ten czasochłonny remont. Trwał on rok, albo i dłużej - ale podobno szczęśliwi czasu nie liczą - czyż nie? Tak mi się wydaję. Sam musiałem zlecić malowanie karoserii... Niektórzy pomyślą Sobie, super - zlecić malowanie? Co w tym trudnego? Ale - no właśnie. Guzik prawda. Znaleźć dobrego fachowca, który nie spartoli roboty i nie skasuje jak za zboże, to jest wyczyn. Co do wnętrza, wszystko obszyte na nową, materiałami - ale ze starych zapasów. Takie, jak kiedyś robili samochody - nie żadna EKOSKÓRA, czy szmatka, która się rozerwie, gdy mamy jeansy z guzikami. Fotele? Marzenie. Twarde, ale wygodne – takie, że jak się już raz wciśniesz, to nie chce się wysiadać. Deska rozdzielcza odnowiona w najmniejszych detalach, bez żadnych tanich plastików czy dziwnych zamienników. Nawet zegary udało się uratować – wyczyściłem je, wymieniłem podświetlenie i teraz wskazówki znowu chodzą jak trzeba, tak jak kiedyś. Włożyłem w to auto całe serce. Każda śrubka, każda uszczelka – wszystko albo nowe, albo odratowane na tip-top. Żadnego kombinowania na szybko, żadnej tandety. I wiesz co? Jak teraz do niego wsiadam, to serio mam wrażenie, że Stanley gdzieś tam się uśmiecha. Bo to nie jest po prostu samochód. To kawał wspólnego życia, naszej zajawki, naszych rozmów do późna, dłubaniny w garażu przy jednym reflektorze i kubku zimnej kawy. Dla mnie ten Retinue to nie tylko projekt. To wspomnienia, emocje i coś, czego się nie da kupić ani podrobić. To nasza historia. I jestem cholernie dumny, że udało się ją dokończyć. Efektami remontu chciałbym się pochwalić niżej, bo chyba myślę, że jest czym. 🙂 Podsumowując, Vapid Retinue MkII to coś więcej niż tylko rajdowa legenda – to maszyna z duszą, symbolem pasji, determinacji i czasów, gdy motoryzacja miała charakter. Dla wielu to po prostu kolejny klasyk z minionej epoki, ale dla mnie to coś osobistego. To samochód, który nie tylko wrócił do życia, ale też przywrócił wspomnienia, których nie da się kupić za żadne pieniądze.Dziś, kiedy przekręcam kluczyk i silnik zaryczy tak, jak robił to dekady temu, czuję, że to nie jest koniec tej historii. To dopiero nowy rozdział. I jeśli choć jedna osoba po przeczytaniu tego tekstu złapie motoryzacyjnego bakcyla – to znaczy, że było warto to wszystko opisać. Do zobaczenia na trasie. 🚗💨
  3. **04.02.2025 w okolicy godziny 23:00 zamaskowany facet w czarnym, nierzucającym sie w oczy ubraniu podjechał pod klub na Del Perro czarnym Sanchezem, po krótkiej obserwacji samochodów, wyhaczył czerwonego Benefactor Schwartzera, który stał w uliczce obok klubu. Przez to, że samochód był słabo zabezpieczony, przestępca łatwo uporał się z rozpracowaniem zamka. Zaś większy problem stworzyło mu odpalenie samochodu. To zajęło mu więcej czasu. Gapie pod klubem zawiadomili służby. Kierowca jechał dość przepisowo, by nie wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń. Pojechał spod klubu na Del Perro w okolicę La Messy, gdzie wóz się rozpłynął po wjeździe do kanałów. ** FAKTY: - Motocykl nie miał indeksu stanowego, - Rosły mężczyzna, przeciętnej sylwetki, - Zostawił na miejscu ślady biologiczne.
  4. **Cały wizerunek, wszystko. Facet mieszka za remizą. (Mark Chesterfield) **
  5. ** Mężczyzna, który podjechał pod pojazd Bravado Buffalo S o indeksie stanowym JX4IS1 swoim czerwonym Dilettante o indeksie 4BFM1Z chwycił w dłoń kątówkę marki Bosch, prawdopodobnie z jakiegoś brudnego loombardu na lichwę, jak gdyby nigdy nic pod osłoną wieczoru chwycił za w.w. sprzęt i wyciął dziurę w masce pojazdu, w miejscu, w który znajdował się akumulator. Odciął on klemy od niego bo zapomniał klucza dziesiątki, do klem - co za tępy rabuś! Gdy już zdobył nowiuśki, dla rabusia akumulator, ruszył z nim do swojego czerwonego samochodu. Wraz z dobytkiem ruszył do wynajmowanego od kobiety z LSFD "baraku", tam zaaplikował nowy akumulatorek do swojego wysłużonego busa obrandowanego firmową okleiną po poprzednim właścicielu. Około ~~23:45 za remizą LSFD na Davis można było usłyszeć ryk Diesla, który został zasilany KRADZIONYM AKUMULATOREM! ** Istotne fakty: - Rabuś nie był jakkolwiek zamaskowany, ani rękawiczek, ani niczego - bluza, spodnie i buty. To wszystko. - Każdy z jego samochodów nie ma ubezpieczenia. - Złodziejaszek przebył drogę dosłownie 30 metrów do samochodu. Mapka:
  6. **p.t. ma w to wylane. cieszy sie, że mógł brać udział w wydarzeniu**
  7. **Ada Manson ma w to wylane. Nigdy nie miała ze smithem głębszego dialogu, jednakże nie pochwala jego zachowania i nie wie co ma tym faktem zrobić.**
  8. PODSUMOWANIE Przedsiębiorstwo po zmianie właściciela stanęło na lepsze tory, zdecydowanie lepsze. Po zaniedbaniach ze strony byłego CEO przedsiębiorstwo funkcjonowało mówiąc prościej - średnio. Nowy CEO zakontraktował wiele nowych twarzy, głównie to Stormi Breedlove oraz Zayuan Lights Out Monroe. Nowa kolekcja, która wystarowała nieco późno niż planowano została przyczyną pojawienia się nowych, wcześniej wspomnianych ambasadorów marki. Dom biżuteryjny, wywodzący się od Francuza działa - po prostu działa. Nie miesza się w konflikty, nie ubliża nikomu tak, jak inny biznes z innej części miasta 😉. - Zatrudnienie Katheryn Jeter, pomocniczki a jednocześnie asystentki, zdrowego rozsądku dla CEO, Montez Price. - Zrealizowanie około 20 zamówień prywatnych osób na grillz, naszyjniki, pierścionki zaręczynowe etc. - Wypuszczenie nowej kolekcji VERSEU. - Zakontraktowanie ambasadora Stormi Breedlove oraz Zayuan Lights Out Monroe. - Wyprzedaże niesprzedanej wcześniej biżuterii po promocyjnych cenach. - Le Lapidaire zostało oficjalnym sponsorem Los Santos Boxing Association (Odnośnik do Lifeinvadera, niżej Screenshoty) - Zakontraktowanie produkcji pucharów dla gali, która ma odbyć się 18.02.2024 - Organizacja sesji zdjęciowych dla modelek w celu promocji ww. kolekcji VERSEU. - Wynajem studia fotograficznego od Ecstasy Angels (Odnośnik do screenów) - Próba zgrania się w temacie umowy z Empire Management, nieudana. - Promocja przedsiębiorstwa poprzez plakaty promujące wydarzenie White Collar Tournament II ze strony Los Santos Boxing Association (Logo - Le Lapidaire jest sponsorem) - Wykup billboardów promujących nową kolekcję i przedsiębiorstwo ( Opłata trzech billboardów ( 1 ) ( 2 ) ( 3 ) ) - Zakup Lifeinvadera za $50.000 w celu promocji przedsiębiorstwa w sieci. - Prężne prowadzenie Lifeinvadera, na którym CEO przedsiębiorstwa relacjonuje to, co dzieje sie aktualnie wewnątrz przedsiębiorstwa - Le Lapidaire głównym tematem artykułu Daily Globe - Promowanie firmy przez hasztagi #VERSEU oraz #LELAPIDAIRE na Lifeinvader - Produkcja pucharów na White Collar Tournament II, który odbywa sie 18.02.2024. - Le Lapidaire pokrzywdzone przez konkurencje, odnośnik do Celebrity Preview! WYDATKI NA CHWILE OBECNĄ: - Kolekcja VERSEU, która pochłonęła ---> 180.050 - Sponsoring Los Santos Boxing Association ---> $25.000 - Produkcja biżuterii dla osób prywatnych ---> $115.800 ŁĄCZNIE: $320.850
  9. ** Marcus rozsyła artykuł do znajomych graciarzy, sam myśli nad budową busa, który będzie jego małym niepozornym kamperem. **
  10. **montez w gronie znajomych obgaduje ice planet. nie jest dobrego zdania o INNYM TYPIE biznesu niż le lapidaire, skoro avice wrzuca reklamy pod postami postami strony le lapidaire w komentarzach zachęcających do odwiedzenia jej strony i skorzystania z ich kodu promocyjnego. nie jest tez dobrego zdania o kradzieży pomysłów z football amerykańskim, który lapidaire opracowało już jakiś czas temu**
  11. ** Szóstego lutego bieżącego roku została oficjalnie wypuszczona nowa kolekcja z ramienia Le Lapidaire, zatytułowana 'VERSEU'. Biżuteria, głównie bransoletki dla mężczyzn i kobiet są dostępne w różnych rozmiarach. Na tę większą dłoń i na tę mniejszą dłoń. Materiałami, które dominują w tej kolekcji to: Białe złoto oraz kamienie szlachetne. Widać, że całe przedsięwzięcie zostało zaplanowane dobrze i poprzez przecieki, które zostały ogłoszone na Lifeinvaderze oraz na billboardach w całym Los Santos; śledzący poczynania przedsiębiorstwa mogli się domyśleć - był to celowy zabieg. ** ** Po godzinie siedemnastej została otworzona nowa zakładka na stronie internetowej nazwana VERSEU. Widoczna jest tam cała kolekcja oraz możliwość zakupu przez stronę internetową jak i stacjonarnie. Kolekcja dostosowana jest dla różnych rodzajów portfeli, przez widełki od $6.000 do nawet $40.000. ** (( Hej, by dostać skryptowo itemek należy otworzyć Ticket na naszym Discord, na kanale "Zamówienia". Każdy przedmiot posiada swój prop w grze, którego WIDAĆ. W przypadku zakupu przez internet, odgrywasz stosowną narrację i wchodzisz na Discorda tworząc Ticketa, w przypadku chęci zakupu stacjonarnego, zrób Ticket i napisz, że chcesz to odegrać razem z nami w naszym sklepie stacjonarnym. )) Wydatki: Promocja: Screeny z gry: Informacje dla opiekunów:
  12. Written by Marcus Richwell - Daily Globe 24/01/2024 Marzy Ci się sportscar z wielkimi osiągami, na który poleci każda miejska blachara? To nie ten artykuł, wybacz.... Tutaj właśnie opiszę odwrotność - miejski wóz ze zmienionym silnikiem od niemieckiego koncernu motoryzacyjnego. Poznajcie Wenny Issi, czyli kabriolet spotykany na naszych jezdniach użytkowany głównie przez kobiety i dojeżdżany do zera, kolejno złomowany bez żadnych skrupułów. Przecież to wierny pojazd a zapas części jest dostępny tak, że można je zakupić w każdym sklepie motoryzacyjnym. Prosta budowa i łatwa eksploatacja - co zawiodło? Jeśli mówimy o karoserii tego małego miejskiego pudełka, to jest ona zwyczajnie w świecie ładna. Proste linie bez kantów, okrągłe światełka z tyłu i owalne reflektory z przodu - no auto dla kobiety jak ta lala! Nasz egzemplarz ma zmodyfikowane poszycie progów, przedni zderzak wraz z tylnym, malowane w kolor dachu sierpy nadkoli, które genialnie komponują się z kołami i kolorystyką dachu. Felgi? Nieoryginalne ale za to jak się prezentują na tym obniżonym zawieszeniu - bajka! Kwestią sporną może być tutaj składany elektrycznie dach. Jego mechanizm zajmuje tyle miejsca w bagażniku, że większe zakupy będą kosztem niezabrania ze sobą pasażerów, którzy będą podróżowali na tylnej kanapie. Maska z wlotem powietrza, który nie jest atrapą na serio pomaga chłodzić ten uturbiony niemiecki silnik - zaufajcie mi na słowo. Wnętrze - co tutaj dużo mówić? Chyba największym jego plusem są cupholdery, dwa! Aż dwa! Brak jakiejkolwiek popielniczki we wnętrzu, radio i brak klimatyzacji, elektryczne szyby. Czego tutaj chcieć więcej? Niestety, ale tylna kanapa została zaprojektowana fatalnie. Wydaje mi się, że mogą tam podróżować albo małe dzieci, albo osoby bez nóg - lub po prostu nikt. Tapicerka, dość dobrej jakości jak na taki segment samochodu, bo kosztuje około pięciu tysięcy dolarów. Jedynym plusem tego wozu jest rozkładany dach. Gdyby nie to, to raczej ten wóz nie cieszyłby się aż tak wielką popularnością jak wersja wyżej pokazana. Przechodząc do najistotniejszej części tego samochodu - serduszko. Wyposażony jest w jednostkę z Obey S4, mianowicie uturbioną jednostkę o pojemności jednej i ośmiu dziesiątej litra, która generuje w serii sto sześćdziesiąt trzy konie mechaniczne. Oczywiście tutaj bez modyfikacji się nie obeszło. Zakuty silnik z ostrzejszym wałkiem rozrządu, większa turbina i zmodyfikowany całkiem dolot z układem wydechowym to tylko ułamek góry lodowej... Pojazd generuje teraz zawrotne 260 koni mechanicznych. W tak lekkiej budzie, która waży tysiąc sto kilogramów? To naprawdę się rozpędza i niejedno auto na światłach zaskoczy - jeszcze ten dźwięk silnika z tym przelotowym układem wydechowym? Bajka! 🤤. Dziękujemy Diego, że użyczyłeś nam swojego małego potworka. Życzymy Ci samych odebranych uśmiechów z ust kierowców Ubermachtów, Dinek, Annisów i innych samochodów, gdy zgarniesz ich samochody w garść przy ruszaniu na światłach w centrum miasta!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin