Skocz do zawartości
Gracze online

 

 

Deathcore

Gamemaster
  • Postów

    189
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Deathcore w dniu 16 Lutego 2020

Użytkownicy przyznają Deathcore punkty reputacji!

Informacje dodatkowe

  • Discord
    deadpentium

Ostatnie wizyty

9 597 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Deathcore

  1. **Yvette Marzano obejrzała Origin na jednym wdechu, przy porannym papierosie, po kolejnej zarwanej nocce w studio. Stwierdziła, że członkowie Soul Evisceration mają naprawdę wielkie jaja, z przyjemnością zagłębiając się w ich twórczość. Jej ciekawość głównie zdobyła osoba Fehu Skarsgard i jej karawanu, także sceniczne morderstwo podczas Join the Ritual, które uważa za powrót do lat 90'. Ma nadzieję, że Soul nie dostanie banicji scenicznej w Los Santos i paru innych miastach czy krajach, jak swego czasu W.A.S.P. Osobiście nie może się doczekać nowego albumu i koncertu. Zostawia pod materiałem komentarz:** Nidavellir: Banda chorych pojebów, ta.. Keep the Souls alive.
  2. Aktualizacja #1 - Wypuściła do sieci pierwszy utwór spod szyldu Nidavellir, nazwany Prayer of supplication - Była widziana w towarzystwie Sergey Dostoyevsky, Trophy i Maxine Koci w Lucky Strike Bowling - Coraz częściej jest widywana w towarzystwie Sergey Dostoyevsky - Obraca się w towarzystwie punków z Total Explode, była widziana na koncercie 21.01, zalewając się piwem i paląc blanty z nowopoznanymi osobami - Aktywnie udziela się na social mediach, lifeinvaderze - Zakupiła garaż w dzielnicy La Mesa, przerabiając go na amatorskie studio nagrań
  3. **19.01.2024 roku, o godzinie 20:00, na nowo otwartym kanale NIDAVELLIR na v-tube, pojawił się pierwszy utwór projektu muzycznego byłej gitarzystki Helvegen. Jakość dźwięku jest nienaganna, choć słychać tu pewne, charakterystyczne dla budżetowego sprzętu nagrywającego cechy. Akustyka nie jest najlepsza, całość była nagrywana w betonowym magazynie. Dźwięki nie są mocno zarysowane, nie są przejrzyste, nie są do końca czyste - ale nie przeszkadza to w odsłuchu, to drobne wady, lekko tuszowane przez finalny mastering. Utwór Prayer of supplication, jak sama nazwa wskazuje, opowiada historię zagubionej osoby, zagubionej w śnieżnej zamieci. Nie do końca sprecyzowane jest, gdzie osoba się znajduje, ale osoby zainteresowane mitologią nordycką mogą przypuszczać, że chodzi o Helheim lub Niflheim. Błagalna modlitwa, obawy bohatera, kierowane są do Wszechojca - Odyna. W opisie filmu, można znaleźć krótką notkę od autorki utworu.** Cześć. Cieszę się, że mogę was powitać tym utworem, otwierającym twórczość Nidavellir. Prayer of supplication to błagalne wołanie nordki, skazanej na śmierć, która swe ostatnie słowa chciała przekazać Wszechojcu, Odynowi. Udanego odsłuchu. Byłoby mi niezmiernie miło, jakbyś chciał/a wesprzeć moją twórczość. Znajdź mnie na PATREON! Promocja: Tekst: ((włącz napisy yt)) Dane do wyceny:
  4. Nidavellir - nowopowstały projekt muzyczny Yvette Autumn Marzano, o dźwięcznym pseudonimie scenicznym "Oblivion", znanej z występów w zespole Helvegen. Nidavellir to solowy projekt artystki, utrzymywany głównie w gatunku blackened death metal, poruszający tematy związane z mitologią skandynawską i celtycką, podobnie do wyżej wspomianego Helvegen - jednak kapela Bjokrlunda grała metalcore. Po rozpadzie zespołu i zakończeniu studiów, zdecydowała się rozpocząć karierę solową, tworząc swój własny projekt, będąc odpowiedzialna za każdy pojedynczy instrument, jak i tekst - podobnie do sławnego norweskiego Burzum. Z tego też względu, projekt Nidavellir nie jest w pierwszej kolejności nastawiony na granie koncertów, a wypuszczanie utworów i albumów do społeczności metalheadów. Samo Nidavellir jest bezpośrednim nawiązaniem do krainy krasnoludów Svartalfheim, którą w kosmologii nordyckiej nazywa się właśnie Niðavellir czy Myrkheimr. Yvette Autumn Marzano (ur 11.07.2000), pseudonim artystyczny "Oblivion". Ambitna, konkretna i pewna siebie dziewczyna, ze skłonnościami do bycia opryskliwą. Gra na gitarze od 12 roku życia, zafascynowana muzyką metalową, która towarzyszy jej od nastoletnich lat. W gronie znajomych uważana jest za tą świrniętą i pozytywną optymistkę, która nie boi się ryzyka. Określana mianem multi-instrumentalistki, opanowując grę w bardzo dobrym stopniu na wielu instrumentach - perkusji, gitarze, pianinie i saksofonie. Sama nazywa siebie współzałożycielką zespołu Bjorklunda, choć o dziewczynie wiadomo niewiele, przez nikłą aktywność w mediach społecznościowych czy zatajanie tożsamości na scenie. Kierując się słowami "chcę, by moja muzyka, nie aparycja, skupiała sto procent uwagi słuchacza" występuje pod pseudonimem. Jedna z autorów muzyki kapeli Jorgena, po kompozycji i teorii muzyki na ULSA. Silnie zajawiona kulturą skandynawską, wielokrotnie widziana w pobliżu Nordheim Warriors MC i ich barze, popularnej Valhalli, gdzie nie raz grała koncert. SOCIAL MEDIA Wcześniejsza twórczość: Twórczość Nidavellir: Single: - Prayer of supplication Albumy: Działalność muzyczna: Wzmianki: Dane postaci:
  5. Vivienne Altefeer, dla przyjaciół Vivi, mam dwadzieścia trzy (prawie cztery) lata na karku. Pochodzę z Holandii, ale całe życie spędziłam we Fresno, dokładniej w siódmej dzielnicy, gdzie moi rodzice przeprowadzili się, zanim jeszcze się urodziłam. Piękne, duże miasto, jedno z większych w stanie San Andreas, które było i na zawsze pozostanie moim domem. Byłam główną cheerleaderką Fresno High Cheer w latach 2016-2018, a od 2017 roku zaczęłam zajmować się sztuką tatuażu. Ale zacznijmy od początku. Dzieciństwo Urodziłam się w zamożnej, dobrze prosperującej rodzinie. Mój tato, Floris Altefeer jest chirurgiem plastycznym, a moja mama Ellen jest kuratorką sztuki, pomaga też tacie w prowadzeniu prywatnej kliniki. I z tego wszystkiego powstałam ja – pokręcona metalówa, która dziara i wychodzi jej to nie najgorzej. Ale hej, można powiedzieć, że z obu moich starszych coś wzięłam. Dzieciństwo było spokojne, niczego mi nie brakowało, można śmiało powiedzieć, że mnie rozpieszczali, dostawałam co chciałam… I oczywiście się to na mnie w dorosłości odbiło, ale walczę z tym okej? Zwykła szkolna historia laski z bogatego domu, miałam sporo kolegów, koleżanek i wybujałe ego. Nie zliczę ile razy ucierałam komuś nosa, byłam okropna, ale czasu nie cofnę. Dobrze się uczyłam, za co byłam nagradzana. Ale to nie tak, że uczyłam się tylko dla kasy i nowych zabawek – naprawdę lubię naukę, szczególnie zajęcia artystyczne i wszystko co z artyzmem związane. Taniec, muzyka, rysowanie – to moja bajka. Poza tym nauki ścisłe, od małego byłam sci-fi geekiem, bo mój tato to psychofan Star Warsów. No i stworzył taką samą psychofankę. Star Wars co prawda nie ma zbyt wiele wspólnego z faktyczną fizyką, ale mniejsza o to, zajebiste kino i historie. Tak samo, jak miłość do sci-fi, zaszczepił we mnie miłość do metalu. Nastolatka W okresie nastoletnim byłam jeszcze bardziej nieznośna, ale to też okres największych zmian. Tato często zabierał mnie na koncerty, chodziłam na zajęcia z tańca i rysunku. Coraz wyraźniej rysowała się moja przyszłość, bo obie te rzeczy kochałam nad życie, nie wiedziałam nawet co bardziej. Zapełniałam pierwsze szkicowniki, uczyłam się pierwszych choreografii, nic nadzwyczajnego. Problem pojawił się, gdy rodzice faktycznie zaczęli zwracać uwagę na to, co znajduje się w moich szkicownikach. Tak. Lubię mroczne klimaty, czaszki, węże, upadłe anioły, te sprawy. To tematyka mojej sztuki. Dark art, gore art, mój żywioł. Posłali mnie do szkolnego psychologa, ale to niewiele zmieniło, bo w głowie miałam względnie poukładane, poza byciem upartą, zadufaną w sobie egoistką, pf. Przez mój styl życia nie obyło się bez problemów. W high school zadarłam z dzieciakami ze starszych klas i odbiło się na mnie to, co sama robiłam innym dzieciakom. Poniżali mnie, wyzywali, parę razy nawet wdałam się w bójkę, lubiłam rozrabiać – co też w końcu im zaimponowało. Zaczęli mnie bardziej poważać, szanować i lubić. Spodobało im się to, że nie daję sobie wejść na głowę, więc przez resztę szkoły miałam już z górki. Dostałam się do drużyny Fresno High Cheer, gdzie po roku zostałam główną cheerleaderką, zastępując kończącą szkołę kumpele. Fioletowo-złote pompony, obcisłe sukienki, znacie ten temat. Dopingowałyśmy szkolną drużynę futbolu amerykańskiego. Status głównej cheerleaderki przyniósł mi dużo korzyści i rozpoznawalności w szkole, więc reszta zleciała mi już bardzo spokojnie, poza częstymi imprezami i wracaniem do domu w kiepskim stanie. Rodzice tego nie pochwalali, często dawali mi szlabany, ale zawsze znalazłam sposób, żeby się wyrwać. Rebel nastolatka w okresie dojrzewania, kto by się spodziewał, hah. Samo bycie główną cheerleaderką, która brała czynny udział w układaniu choreografii utwierdził mnie w przekonaniu, że taniec to nie do końca to, co chcę robić. Że to właśnie rysowanie, malowanie jest moim przeznaczeniem. Na siedemnaste urodziny rodzice sfinansowali mi kurs tatuażu od zera, potem kupiłam własną maszynkę, igły i tusze, by doskonalić umiejętności w domu, póki jeszcze się uczę – tatuowałam znajomych, często starszych, głównie za przysługi. Nie robiłam tego dla pieniędzy, bo miałam ich pod dostatkiem. Robiłam to dlatego, by rozwijać swoją pasję i przy okazji otwierać sobie wiele dróg u moich dłużników. Alkohol bez skończonych 21 lat? Nie ma problemu. Narkotyki? Nie ma problemu… I tak dalej i tak dalej. Zawsze miałam nosa do interesów. Dorosłość Gdy skończyłam szkołę od razu zaczęłam pracę w studiu tatuażu, z początku na stażu. Nie poszłam na żadne studia, bo już wiedziałam, co chcę robić. Fresno dało mi masę możliwości na rozwój w branży, żebyście wiedzieli, ile tutaj ludzi chce sobie zrobić dziarkę w stylu dark art czy gore, cała masa. Miałam zawalony grafik, ale dawało mi to masę satysfakcji. Byłam też w pierwszym poważnym związku, który nie przetrwał próby czasu, bo po roku uczucia zaczęły powoli wygasać, a ja sama skupiałam się bardziej na sobie i swojej przyszłości. Nie powiem, że nie, przykro mi było, to był porządny, dojrzały facet, ale cóż. Nie kliknęło. Podobało mi się, że był taki ogarnięty życiowo i często stawiał mnie do pionu. Jestem imprezowiczką, która nie stroni od używek – a on wręcz przeciwnie. Był managerem restauracji, do której często mnie zabierał, potrafił się dobrze ubrać, był zadbany. Może jestem na tyle popieprzona, że porządni faceci nie są dla mnie i powinnam sobie znaleźć takiego samego świra, jak ja? W marcu 2021 roku wyprowadziłam się do Los Santos. Tak jest, miasto świętych, jak spełniać marzenia, to tylko tam. Ta.. Nie obyło się bez problemów, ale do tego zaraz przejdziemy. Los Santos od zawsze robiło na mnie spore wrażenie, szczególnie Vinewood i życie gwiazd. Jestem chorobliwie ambitna i zawsze chciałam być najlepsza, stąd to był dla mnie oczywisty kierunek. Zatrudniłam się w Los Santos Tattoo & Piercing w Mirror Park, moim szefem był Robert Brantley, członek lokalnego klubu motocyklowego Lost MC. Jako sprawdzenie moich umiejętności po pokazaniu portfolio, poprosił mnie, bym wytatuowała mu żniwiarza na prawej łydce. Prościzna. Facet był cały w dziarach i to było jedyne miejsce, gdzie taka dziara by się zmieściła, a jaki był zachwycony! Dostałam tą robotę i zaczęłam działać. Jedna dziarka, druga, trzecia, jedna impreza, druga, trzecia, jeden koncert, drugi, trzeci.. Bardzo szybko dałam się wkręcić w nocne życie Santos. Dużo za sprawą samego Roberta Brantleya, który poza byciem moim szefem, został moim przyjacielem. Chodziliśmy razem na koncerty lokalnego zespołu Dumpster Kids, gdzie poznałam jego braci z Lost MC, a także sam zespół DK. Kiari Bradford, Mia Parker… I ten trzeci, o którym zawsze zapominam. Z Kiarim imprezowałam na początku, ale później zaczął mnie zlewać, miałam takie wrażenie – ale nic nie szkodzi, bo Mia Parker, perkusistka Dumpster Kids, szybko wskoczyła na jego miejsce. Moja najlepsza kumpela. Nie zliczę ile imprez razem zaliczyłyśmy, ile krzywych akcji nas spotkało. Moja znajomość z Lost MC szybko jednak przestała być taka przyjemna. Byłam świadkiem paru strzelanin, sama nawet dostałam raz z noża. Nie polecam nikomu, mam ogromną traumę do dzisiaj, ech… I wtedy też Robert Brantley pokazał mi, jak się bronić. Zabrał mnie na dziką plażę i zaczął uczyć obsługi broni palnej. Boję się broni, ale przy nim czułam się bezpiecznie. Zawsze czułam do niego coś więcej, niż przyjaźń. Niestety ten „raj” na ziemi szybko się skończył. President Lost MC, żonaty Otis Bidman zaczął spędzać ze mną coraz więcej czasu, co skończyło się rozwodem i wyznaniem mi swoich uczuć.. A ja nie czułam tego, co on. To był mój ogromny błąd. Była żona presidenta bardzo chciała mnie dostać w swoje ręce, a później także sam Otis. Musiałam uciekać z Los Santos. Robert próbował mnie jeszcze zatrzymać, mówił, że coś wymyśli, że znajdzie sposób, by ich przekonać. Że ma już nawet jakiś pomysł – ale dla mnie to było za dużo. Nie chciałam go zostawiać, nie chciałam ich zostawiać, ale cholernie bałam się o swoje i jego życie, gdy dowiedzą się, że ma ze mną kontakt… A jeśli plotki, które słyszałam to prawda, to Mongols MC dopięło swego i jedynie gdzie mogę ich odwiedzić, to na cmentarzu, ech. Wróciłam do Fresno, założyłam swoje studio tatuażu i starałam się żyć tak, jakby nic się nie stało. Biznes szedł mi dobrze, znałam to miasto, miałam jakąś swoją starą bazę klientów. I tak minęły mi dwa lata – ciągle jednak czułam jakąś taką pustkę. Że zmarnowałam swoją szansę, że jestem w niewłaściwym miejscu. Postanowiłam, że spróbuję jeszcze raz. Pod moją nieobecność przekazałam pieczę nad salonem mojemu najlepszemu pracownikowi, doglądając biznesu zdalnie i ruszyłam. Kierunek Los Santos. Ciekawe co tym razem mi przyniesie. Inspirowane użytkownikiem Bartas Notka OOC od autora:
  6. Nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, czy napiszesz to w nawiasach czy w znakach mniejszości/większości czy w gwiazdkach. Nie ma to nic wspólnego z poprawną polszczyzną. Jedyna tego funkcja, to oddzielanie tego co mówi postać od tego, co robi, jak się przy tym zachowuje, by było prościej to odczytać. Gwiazdki zostały przyjęte i nadano im kolorek właśnie do tego, ale nie ma to absolutnie żadnego znaczenia jakiego znaku do tego użyjesz, nie ma to nic wspólnego z poprawną polszczyzną, to służy tylko temu, by sobie oddzielić wstawki narratora od kwestii. Na gta RP przyjęły się gwiazdki, więc używamy gwiazdek, nie ma tu żadnej większej filozofii xD Tak samo można powiedzieć, że używanie w książce pauzy do wtrąceń narratorskich jest niepoprawną polszczyzną. To ma za zadanie po prostu nadać trochę życia temu suchemu tekstowi i zaznaczyć zachowanie postaci, nic więcej. Nie rozumiem po co robić wokół tego taki szum, zamiast cieszyć się grą i mieć możliwość nadania całości głębszego wyrazu. Nie widzę żadnej różnicy pomiędzy wprowadzeniem kolorowych nawiasów do wtrąceń, nie widzę żadnej różnicy pomiędzy zaimplementowaniem cudzysłowu do kwestii postaci, a usunięcia go do wtrąceń narratorskich. Nie ma to żadnego znaczenia. Nie chcesz grać w gwiazdkach i nadawać kwestii postaci tej głębi, to nie graj, jak dla Ciebie wygodniej jest napisać dwie wiadomości zamiast jednej, choć nie ukrywam, pisanie na /me uśmiecha się po powiedzeniu "hej", a po powiedzeniu "co tam" kładzie rękę na biodro; jest zupełnie bez sensu, bo do tego mamy te wtrącenia, zaimplementowane tutaj w formie gwiazdek, przyjętych od lat, bo ktoś sobie tak wymyślił i tyle.
  7. Aż poczułem wewnętrzną potrzebę wypowiedzenia się tu, jako, że nazywasz to poradnikiem. Gwiazdki na gta RP czy hashtagi na gothicu są odpowiednikiem wtrącenia narracyjnego w dialogu, wtrącenia narratora na temat tonu głosu, mimiki postaci czy potrzeby po prostu narracyjnego opowiedzenia o tym, jak postać zachowuje się podczas wypowiedzianej kwestii. Jest to forma, jak najbardziej poprawna, a nawet wskazana, bo odnosi się do tej konkretnej wypowiedzi. Poniżej wycinek z książki Adama Wolańskiego. Wypowiedź dialogowa a narracja odnosząca się do zachowania osoby mówiącej oraz innej osoby. Wypowiedź dialogową jednej postaci – wraz z uwagami narratora, odnoszącymi się do tej wypowiedzi lub zachowania osoby mówiącej – należy składać w ciągu, niezależnie od długości (Wolański, Edycja tekstów, s. 334). A tutaj prosty przykład z pierwszej lepszej książki, bo właśnie do nich się odwołujesz. Nigdy nie zrozumiem uważania gwiazdki za coś rakotwórczego i utożsamianie tego z ludźmi, którzy nie potrafią grać RP, nazywania tego błędem kardynalnym. W książkach widzimy wtrącenia bez cudzysłowu (w którym mamy wypowiedź postaci), a na gta RP przyjmujemy wtrącenia w gwiazdkach. Na innym RP będzie to w nawiasach kwadratowych, na innym w znakach mniejszości czy większości, bez znaczenia. Jest to forma, jak najbardziej poprawna i nawet wskazana w dialogach.
  8. Deathcore

    Teddy.

    Czy wiesz, że..? Tommy Hamilton to tak naprawdę Andres de la Rosa
  9. **Oblivion kibicuje dawnej kumpeli z zespołu. Zostawia like i pokazuje kawałek znajomym z uczelnii.**
  10. Zarząd: @Toyer Administrator: @MyNick Developer: @Grzes Community Manager: @mecenas lea Gamemaster: @Azzi_24 Supporter: @kamil2289 Organizacja publiczna: Los Santos Police Department @Spectre Organizacja przestępcza: Los Santos Outfit @Jopas Biznes: PinUp Bar @Najarana_Gaja Projekt IC: University of San Andreas, Los Santos @Bozmer Spółka/Korporacja: Digibyte @BartusP Postać kobieca: Chenille Carter @fotarix Postać męska: Alexander Roper @Profesor Dziad Celebryta: Conan Finch @ElderGoose Użytkownik forum: @Kogut Najbardziej pomocna osoba: @Teddy. Działacz immersji: @Diducha Niekoniecznie wszystkie dalej działają, ale działały w 2022, więc wrzucam nawet, jak to nieważny głos.
  11. **Marta Nordahl wspiera znajomą z ULSA poprzez zostawianie like'ów pod utworami dziewczyny. Puszcza jej twórczość swoim znajomym z subkultury metali**
  12. Zapraszam entuzjastów roleplayu do uczestnictwa w event team 😏
    https://forum.v-rp.pl/forum/192-rekrutacja/

  13. **W kulisach show-biznesu, a szczególnie w otoczeniu agentów gwiazd pojawiła się plotka o tym, że Celebrity Preview zatrudniło kilku niezwykle wścibskich paparazzi. Mężczyźni za wszelką cenę będą starali się zdobyć kompromitujące materiały przeciwko celebrytom, a ich granice moralności właściwie się nie kończą - liczy się zysk z dobrego zdjęcia albo kontrowersyjnej sytuacji. Co ciekawe, niektórzy mogli być świadkami wczorajszego pościgu paparazzi za sportowym samochodem wokalistki DIDDY - paparuchy przyłapały celebrytkę na przekroczeniu prędkości i spowodowaniu kolizji.**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin