Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'folk-metal' .
-
**Po rozciągniętej w czasie promocji (czego powodem m. in. mogły być zawirowania świąteczne), pojawia się na wszystkich platformach streamingowych spoilerowany z początkiem miesiąca singiel Suzy. Sam w sobie utwór pozostaje w wersji anglojęzycznej wibrując niezmiennie w tym samym gatunku jakim artystka tworzy - samym smaczkiem może być w brzmieniu nuta elektroniki a ta - szczególnie wybija się przy dogrywanych chórkach. Sama w sobie okładka/miniaturka przedstawia dwie niemal kamienne dłonie wyłaniające się z ciemności i spotykające się nad jasnym wirującym światłem. Kontrast światła z mrokiem symbolizuje walkę oraz balans między światem duchowym a ludzkim. Całość utrzymana w mrocznej, mistycznej estetyce podkreśla motyw duchowej nowej czy kolejnej dla artystki drogi. Wydanie zawiera ukryte w treści nawiązania do czołowych bóstw z wierzeń Słowian chociaż nie są bezpośrednio przedstawione - tworząc inny, świeższy dla słuchacza format (narracja opiekuna). Sama premiera produkcji nie bez powodu przypada na koniec roku, 'córka nocy' docelowo staje się dla Suzanny początkiem drogi do nowych projektów a i w pewnym stopniu nawiązuje sobą do albumu o jakim opowiadała chociażby podczas swojej trasy koncertowej FOLLOWING THE WHISPER OF THE ANCESTORS której finał przypadał na listopad. W wydaniu załączono odpowiednie creditsy tych osób bardziej znanych i mniej - z lokalnych nazwisk które można kojarzyć w nich; za gitary i wszelkie sprawy 'strunowe' odpowiada sama Suzy. Perkusje na potrzeby utworu skomponowała dla Suzy Abigail Hernandez. Do dopieszczenia wydania, w tym i dopięcia całości Suzy zaprosiła Laile Aguirre - i tak też została upamiętniona przy miejscu 'produkcja'; za organizacje grafiki w potrzeb wydania odpowiada BLENZ. Singiel pozbawiony jest jakichkolwiek niedoskonałości, skomponowany w pełni w warunkach studyjnych co przekłada się na jego jakość. ** -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Dane postaci
- 13 odpowiedzi
-
- singiel
- russian-american
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
**Po długim czasie przygotowań i licznych zapowiedziach rusza trasa koncertowa folk - metalowej artystki która jest poniekąd zwieńczeniem prawie roku twórczości, jak i kolejnym krokiem milowym w karierze Suzanny. Trasa swój początek ma mieć ósmego listopada w Sacramento, kolejno odwiedzać takie miejsca jak Seattle, Chicago, Cleveland, New York City, Philadelphia, Miami, Phoenix - z zaplanowanym na dwudziestego listopada finałem w Paleto. Chwilę przed startem trasy, tuż po oficjalnym potwierdzeniu jej na social mediach Suzanny ruszyła sprzedaż biletów we wszystkich platformach z naciskiem na najpopularniejsze z nich. Na trasie artystka spotka wiele nowych twarzy jak i osób z którymi przyjdzie jej współpracować, chociaż liczyć może też na tych z którymi już współpracuje - w składzie zespołu jadącym po Stanach Zjednoczonych z Suzy wchodzi Cassius, Romy i Ricky @kage- @samer @Centrolewus. Partnerem graficznym projektu 'Following the Whisper of the Ancestors' pozostaje BLENZ @ZAW; jako strażniczka ścieżki (partner organizacyjny z naciskiem na finał) początkująca managerka Isalyn Loxley @Vigdis. Każde z miast to nowa opowieść grupy bliskich sobie artystów których łączy muzyka i wspólne przeżycia ze sceny, nowe wyzwania oraz dwa spotkania - te koncertowe, jak i zakulisowe ze słuchaczami podczas których otuleni akustycznymi brzmieniami oddadzą sie rozmowie na tematy Słowiańskich wierzeń, rękodziełu, czy poznają na żywo bliżej Suzannę. Trasa zawierać będzie wzloty, upadki, niespodziewanych gości a nawet chwile zwątpienia - podróż przez każdą z bram to istotne fabularne doświadczenie opisywane w tej historii; nie tylko dla Suzanny ale i też reszty osób zaangażowanych w nią. Lada moment otworzy się pierwsza z hal - właśnie ta zaczynająca podróż przez projekt 'Following the Whisper of the Ancestors'. Suzanna i jej towarzysze (zespół) staną wspólnie na scenie by również i z publicznością przejść przez te przygodę. Odziani siłą, indywidualnym zasobem doświadczeń, dźwiękiem oraz posiadający różne często sprzeczne sobie (na logikę) cechy - ludzie z prawdziwymi emocjami na trasie, opowieściami w przygodzie i wiarą w to że przyszłość będzie im łaskawa. To początek, i ich wstęp do opowieści... - odliczanie do pierwszego koncertu już powoli dobiega końca... a historia 'Following the Whisper of the Ancestors' zaczyna pisać się właśnie teraz. Wystąpienia artystów obejmują średniej wielkości przestrzenie zapewniające miejsca dla ok. dwóch do w porywach trzech tysięcy uczestniczących. W przeróżnych miejscach słychać gdzieś szepty przechodniów co do planów na wybrane dni, w rozmowach ludzi z w/w miast co raz to częściej (nawet z ciekawości) pada temat koncertu Suzy jak i spotkanie z artystką - a kadzidła? Już czekają aby dymem unosić wokal i brzmienia wśród zebranych. ** Sacramento [Chanel 24] **Piątkowa noc; lotnisko wydawało sie dla nich być bramą w nieznane światy - niby oświetlone jak zawsze, pełne ludzi i szyb w których ich odbicia odbijały się w oczach patrzących w nie; tak jak w starych pamiętających wszystko lustrach. Suzy oczekując na resztę siedziała przy wynajętym busie. Pierwszą osobą która dotarła za nią na miejsce ich zbiórki był Ricky - włosy rozczochrane miał we wszystkie strony świata, przysiadł obok Suzy bez słowa - sam oddając sie tej trwającej chwili przemyśleń - bo co tak właściwie czeka zespół podczas trasy? Chwilę później dołączyła reszta składu z którym Suzanna miała spędzić dwa tygodnie poza Los Santos, swoim domem i z dala od narzeczonego. Kiedy samolot dotknął płyty lotniska w Sacramento niebo miało już kolor palonej aromatycznej kawy. W powietrzu czuć było znane, niezmienne ciepło Kalifornii - tak właśnie też zawitali do miasta z którego uciekli niegdyś Ricky i Romy. Na parkingu czekał stary, czarny van (wypożyczony na potrzeby pobytu w mieście); bus nosił jeszcze ślady poprzednich tras innych artystów którym udało sie bądź też nie powybijać a łączyło ich tak samo jak tych teraz cel i pragnienie osiągnięcia sukcesu. Na pojeździe widoczne były liczne zadrapania, resztki taśmy i innych pozostawionych mniej istotnych przedmiotów. Szybki booking hotelu, chwila odpoczynku i kierunek pierwsza z hal w której odbywać miał się koncert trasy Suzanny. W drodze do Channel 24 Cassius zapuścił starą kasetę z rosyjską pieśnią ludową, a Romy niekoniecznie rozumiejąc co ten chciał tym zyskać spojrzała na niego jak ostatniego idiote. Ricky siedział przy oknie obserwując krajobraz, znał te miejsca pamięć: most, pusty skatepark, zrujnowane stacje benzynowe. - Myślisz, że ktoś jeszcze nas tu pamięta? - zapytała Romy widząc jak jej brat obserwuje zza szyby stare dobrze znane im miejsca. Chłopak krótko dopowiedział swoje tak jakby czymś zmartwiony. Hala koncertowa była średniej wielkości - sama Suzy nie celowała w wielkie przestrzenie, nie będąc pewna jakim zainteresowaniem cieszyć będzie sie trasa. Na scenie już leżały gałązki lipy i skrawki mchu; artystka bardzo chciała by wszystko pachniało lasem i ogniem - niezmiennie podtrzymując klimat swoich koncertów. Technicy krzątali się w panującym półmroku, makijażystki rozstawiały stoły z misami pełnymi gliny, popiołu i węgla drzewnego przygotowując artystów do wystąpienia - na ich twarzach malowane zaczęły być znaki ochronne i symbole rytualne a gdy już wszystko było gotowe zapadła cisza; zgasły światła a artyści? Udali się po podświetlonej przejściem podłodze w kierunku sceny [..]. Z głośników zaczyna wybrzmiewać powoli pierwszy dźwięk, instrumenty podgrywają zgodnie ze wcześniejszym planem. Suzy otwarła koncert spokojną melodią, kompozycją znaną z jej pierwszej EP 'Suzy & Anna' będącą jednocześnie hołdem dla jej zmarłej matki. Im dłużej w czasie i głośniej na sile przygrywała melodia tym przechadzające sie wtedy po scenie, odziane w białe lniane szaty statystki zapalały co raz to więcej świec otwierając symbolicznie (co wiemy z koncertów Suzanny) rytualną granice między światem zmarłych a żywych.** 'Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… …a jednak jestem, jednak coś będzie [..] .' **Podczas koncertu Suzy zaprezentowała takie utwory jak chociażby 'Мокош', 'История странника' który był jej pierwszym oficjalnym wydaniem czy 'Цветок Папоротника' w którym refren przedstawiała w wersji anglojęzycznej. Zespół po zagraniu tych pozycji i zbudowaniu magicznej atmosfery zmienił swój 'bieg' wchodząc w kawałki anglojęzyczne (w tym ostatnio wydane) Suzanny. W połowie któregoś utworu kilku mężczyzn z końca sali zaczęło wykrzykiwać coś o 'dziwactwach' i 'szatańskich symbolach'. Ricky zastygł jakby znał doskonale ten głos i twarze, już przez moment wydawać by sie mogło że magia miejsca pęknie tworząc wielką porażkę i niespodziewanie zadziało sie coś magicznego. Osoby na swój sposób zauroczone twórczością Suzy (a może i jej po prostu ciekawe) zareagowały same... rytmiczne oklaski, wspólny śpiew. Dziesiątki rąk zaczęły tworzyć wspólny dźwięk podbijając w duchu artystkę którą znali doskonale z jej streamingów i wydań. Ludzie z ochrony dopiero po chwili dotarli na miejsce, chociaż już nie mieli co robić a intruzi wycofali się przytłoczeni przez falę poparcia. Koncert dobiegł końca, padły podziękowania - opadać zaczęła również z artystów adrenalina - po niewielkim bisie w którym zagrała m. in. 'Cursed Santos'; 'Echo of You' oraz autorskie przedsmakowe wydania z docelowo grudniowego albumu Suzy zeszła pierwsza ze sceny. Na backstage’u słychać było doskonale jeszcze głośne echo rozmów osób zbierających się powoli z sali. Romy zaniepokojona reakcją Suzy podeszła za nią, wyjęła z kieszeni paczkę papierosów częstując jednym artystkę; chłodny powiew wiatru uspokajał siedzącą gdzieś z boku Suzannę - krótką rozmowę między nimi przerwał Cassius przypominający że za godzinę część zakulisowa po czym wraz z Rickym pomogli w przygotowaniach aby kobiety mogły na spokojnie dokończyć rozmowę. Minęła mniej więcej godzina - w półmroku sali została tylko garstka fanów którzy zakupili bilet na dalszą część trasy, tą 'zakulisową'. Na scenie niezmiennie gościł dywan z ziół i wiklinowe kosze pełne wosku, sznurków i koralików jakie mogliby wykorzystać na dzisiejszym spotkaniu. Suzy z pomocą Romy uczyły ludzi tworzyć karaboszki a artystka opowiadała o swojej kulturze, Dziadach i znaczeniu masek; Ricky dostrajał ze spokojem po pierwszym koncercie gitare... - właśnie po to aby przygrać akustycznie kilka utworów Suzanny. Samo spotkanie zakulisowe przebiegło w ciepłej atmosferze, pełnej śmiechów i uwagi oraz zaangażowania... i gdy zespół wracał już do busa by zajechać w kierunku hotelu zauważyli jak część odchodzących gości w oddali wspólnie rozpala otrzymane od artystki kadzidło. Dym unosił się w kształcie spirali - mniej więcej właśnie jak znak Roda i pieczęć skończonego rytuału. Pierwszy koncert trasy dobiegł końca, wtedy też coś się obudziło w sercu Suzanny - być może wiara w siebie? Bogatsi w nowe doświadczenie wspólnie poczęli przygotowania do drugiego przystanku w 'Following the Whisper of the Ancestors'.** Seattle [Showbox SoDo] **Lot z Sacramento do Seattle nie należał do najdłuższych ale sam w sobie (jak możemy przypuszczać) był wystarczająco długi by Suzy zdążyła zebrać myśli przed kolejnym przystankiem. Za oknem samolotu chmury układały się w bujne i gęste fale, światło południa odbijało się ukradkiem w przebłyskach gdzieś na skrzydłach jak na tafli lodu. Siedząca obok Suzy Romy notowała w telefonie kilka zdań - kątem oka Suzanna dostrzec mogła że było to coś między tekstem piosenki a pamiętnikiem? Ricky zasnął trzymając w dłoniach pleciony z rzemienia amulet który dostał od jednej z młodych fanek po koncercie w Sacramento wraz z wymianą doświadczeń co do gry przy innych artystach - i czyżby miasto którego sie tak obawiał, okazało sie tym w którym narodziło sie coś więcej w samoocenie gitarzysty? Cassius jak to Cassius - ku pozoru najbardziej ostrożny przeglądał setlistę na wieczór podkreślając momenty w których miały włączyć się dodatkowe światła czy inne zaplanowane efekty. Kiedy samolot dotknął płyty lotniska w Seattle powietrze przywitało ich wilgocią.. specyficznym, słonym zapachem wiatru od zatoki. Miasto tonęło tego dnia w delikatnej mgle a szare niebo przeglądało się w szybach terminalu jak w wodzie - niezmiennie na parkingu czekał na nich van który i tam stał sie ich sposobem transportu. Po krótkim postoju w budżetowym ekonomicznym hotelu i szybkim prysznicu zespół ruszył w kierunku Showbox SoDo - długoletniej hali koncertowej w dzielnicy przemysłowej, tam już konstrukcje kontrastowały z plakatami obecnych większych czy też mniejszych artystów. Miejsce miało w sobie coś z jaskini muzycznej której wnętrze pozwalało na zbudowanie zaskakującego klimatu [..]. Suzy siedząc przy lustrze i szykując sie do koncertu wraz z resztą składu wyjęła z torby woreczek z suszonymi ziołami (tymi samymi które zna doskonale chociażby ze swojej zielarni) wśród nich bylica, dziewanna i jałowiec. ** 'Zagrajmy dla tych, którzy byli przed nami a i będą po nas? Niech dzisiejszy dym otworzy nam nową drogę... ' **Gdzieś w chaosie całej organizacji wystąpienia technicy ustawili na scenie niskie pnie, podłogę wyścielała sztuczna roślinność z domieszką zboża, ozdobnie dostawiono na scenie kosze zboża i wiązanek świeżych ziół. W Seattle wokół sceny zawisły dziesiątki maleńkich dzwoneczków poruszanych wiatrem czy ruchem publiczności, a te pośród wielu innych przygotowanych akcentów miały symbolizować obecność duchów przodków. Kiedy zgasły światła rozmowy na sali jakby ciekawsko ustały, w tle muzyka oraz pojedyncze uderzenia w bębny perkusji podbijające napięcie - scena zanurzyła się w półmroku oświetlona jedynie blaskiem świec. Suzy wychodząc stanęła przy starym stole nakrytym lnianym obrusem. Za nią dwie modelki i zespół z którym zagościła w miejscu jakie miało stać się ich wystąpieniem z muzyką którą tworzy artystka.** 'W miejscu... gdzie ogień spotyka wodę ich dusze wracają. Gdzie dym tańczy nad ziemią - rodzi się pamięć. Przychodźcie, przodkowie... przyjdźcie Dziadowie.' **Podczas wypowiadania w/w słów od stołu powoli odchodzić zaczęły statystki w maskach z dębowej kory (karaboszki), spokojnie i nieśpiesznie rozsypywały pod swoje bose stopy pył po podpalanej bylicy - zioła 'Dziadów' używanego do oczyszczania i odprawiania dusz a dzwoneczki? Powoli wchodziły w ruch... . Artystka podczas koncertu wraz z zespołem zagrała 'Ритуальная Песня', 'Род', 'Перун ' i 'Марена' w którym drugi wokal należał do Cassiusa; chwile później przeszli pod anglojęzyczną twórczość przedstawiając m. in. 'In the shadow' oraz 'Echo of You'. W końcówce koncertu Suzanna zapaliła trzy świece symbolizujące sobą trzy światy: żywych, umarłych oraz bogów - pozwalając im dogasnąć po bisie z niewydanych (w większości anglojęzycznych) kawałków podziękowała zebranym za uczestnictwo w koncercie. Nadszedł moment kiedy muzyka ucichła jak i wypaliły się w brzmieniach bisu świecie, to był właśnie moment pożegnania - (metaforycznie) jak w dawnych Dziadach gdy gaszono ogień i żegnano duchy prosząc aby wróciły tam skąd przyszły. Po koncercie w półmroku sceny zebrała się mała grupa fanów prowadzona przez pracowników technicznych do innej części hali - Ci którzy wykupili bilet na 'część zakulisową'. Na mniejszej drugiej scenie czekały już kosze z ziołami: bylica, lawenda i jałowiec. Uczestnicy podczas spotkania z artystką tym razem splatali ziołowe kadzidła łącząc je lnianymi sznurkami przy opowieściach Suzanny o kulturze Słowian i znaczeniu ziół w obchodach Dziadów. Cassius przygrywał cicho na perkusji, Ricky stroił gitarę a Romy znikła w cieniu. Akustycznie przygrano takie utwory jak chociażby 'Echo of You', 'a shout to him' czy 'Charm' - dziewczyna chętnie również podzieliła się swoimi wskazówkami co do postępów i ćwiczeń nad wokalem które sama stosuje bądź wyniosła z zajęć muzycznych; nie zabrakło też utworów nad którymi zespół jakoby dopiero pracował a te pojawić sie mają z końcem roku w najnowszym albumie. W pewnym momencie Suzy zapaliła jedno z kadzideł którego dym uniósł się w spiralnym kształcie. Dym tańczył w powietrzu jak wybudzony zaspany jeszcze duch, wśród ludzi zaległa cisza której nikt nie śmiał przerwać - Suzy podczas wspólnych warsztatów pozwalających ją bliżej poznać wyszła z kolejną przypowiastką. Kiedy ostatni uczestnik wychodził z sali, dym wciąż wił się w powietrzu - chociaż dla wielu był to nic nie znaczący ruch, artystka patrząc na niego wiedziała doskonale że trasa którą rozpoczęła - przyniesie na swej drodze ważne dla niej doświadczenia.** Chicago [Radius Chicago] **Artyści ochoczo skorzystali z dnia wolnego miedzy kolejnym planowanym przystankiem trasy koncertowej - a każde z nich spędziło (tym razem) te chwile na swój sposób. Cassius wraz z Romy zwiedzali lokalne knajpki, Ricky wraz z Suzy pracował nad swoim nowym kawałkiem a później większość wieczoru (tak samo) oddali swoim bliskim @ixenea @Kituss. Nadeszła pora dalszej podróży przez zaplanowaną trasę a po Seattle przyszła pora na Chicago czyli trzeci przystanek w projekcie; miasto o stalowym sercu i historii zapisanej w dźwiękach. Zespół przyleciał już wczesnym rankiem, (niektórzy pewnie skacowani..) zmęczeni ale pełni oczekiwania co do kolejnego swojego wystąpienia czy nowych twarzy jakie przyjdzie im poznać. Na lotnisku powitało czwórkę ostre światło poranka i nadzwyczajny chłód który różnił się od ciepłego powietrza Kalifornii. Wypożyczony jak zawsze czarny bus czekał przed terminalem - oblepiony kurzem i naklejkami z poprzednich tras koncertowych innych muzyków. Suzy usiadła tym razem przy oknie obserwując jak miasto rośnie z każdym pokonanym kilometrem a niebieskoszare wieżowce odbijają się w wodach jeziora Michigan; tradycyjnie szybkie przygotowania w budżetowym hoteli nieopodal miejsca koncertu i kierunek zaplanowane wydarzenie. Hala koncertowa w której dziś mieli zagrać to Radius Chicago - ta mieściła się w przemysłowej części miasta, w miejscu dawnej fabryki stali. Wysokie sklepienia, surowe ściany i chłód betonu tworzyły przestrzeń w której echo potrafiło zniekształcić każdy dźwięk. Technicy od początku wiedzieli że akustyka tego miejsca jak zawsze będzie wyzwaniem, mimo to pracowano nad nią do ostatniego momentu. Podczas prób pojawiły się zakłócenia - chociażby metaliczne sprzężenia, szumy, a raz nawet krótkie przeciążenie systemu które uśpiło wzmacniacze. We właściwym momencie po przygotowaniu wszystkich jak i wszystkiego pod wystąpienie przyszła pora na otworzenie bramek, hala napełniła się ludźmi. Ciepłe światła świec przy scenie, powoli unoszący sie dym kadzideł, i reflektory które ślepo ruchem odbijały się od stalowych belek - na scenie pachniało już palonym jałowcem i mchem; u artystów nie brakowało tradycyjnego dla Suzanny makijażu pełnego Słowiańskiej symboliki i znaków. Performance Suzanny w Chicago nawiązywał do Dziadów jesiennych nie tyle rekonstrukcji samego obrzędu, ile jego współczesnego echa. Na początku koncertu światła zgasły.. przez kilka minut słychać było tylko dźwięk dzwoneczków i szmer bosych kroków.. statystki w białych sukniach rozstawiały na scenie gliniane naczynia w których tliły się kolejne kadzidła z bylicy, dziewanny i szałwii. Z głośników popłynął ciężki dźwięk gitary, niespodziewanie i nagle - mniej więcej jak zgrzyt żelaza po kamieniu którego nikt sie nie spodziewał? Za zgrzytem kolejne, kolejne, pierwsze uderzenia perkusji... aż na tle rytmu jednego ze swoich rosyjskojęzycznych utworów Suzy wyszła ze światła; twarz miała pokrytą gliną, włosy splecione w długi warkocz. W dłoniach artystka trzymała niewielkie naczynie z którego unosił się dym a zarazem żywy wśród zebranych są obecnością symbol ognia - co w noc Dziadów miał prowadzić dusze wędrowców do domu. Właściwy koncert rozpoczął się od melodii nakierowanych w rosyjskich utworach (nim przeszli na angielskie kawałki) wchodząc nieśpiesznie w coraz cięższe i metalowe motywy. Początek rozpoczynał utwór 'колыбельная' znany jako wydana 'kołysanka' z początków kariery Suzanny; kolejno usłyszeć można było takie klasyki jak 'Хоровод' który Suzy często gra na swoich koncertach, 'Ночь Купалы' oraz 'Мокош' - po zagraniu kilku rosyjskojęzycznych utworów przyszła pora na anglojęzyczne pozycje zaczynając te chociażby od 'Cursed Santos' idąc przez 'Always & Together' i 'Forbidden Tale' (jak doskonale co wiemy) wywodzą sie spod WIMI NEXT STAR. Każdy utwór zagrany był z improwizacją muzyków podczas powtarzających sie niestety czasami zakłóceń, potraktowany jak rozdział ciągle pisanej na trasie opowieści o pamięci, ogniu i przodkach którzy nadal czuwają przy Suzy w jej karierze. W unoszącym sie po sali dymie z kadzideł można było dostrzec cienie i ruch ludzi, i chociaż to naturalne - dla artystów ze sceny widok mógł przypominać jakby duchy poruszały się w rytm muzyki. Po wszystkim, gdy hala opustoszała odbyła się planowo część zakulisowa czyli spotkanie dla nielicznych posiadaczy biletów 'One Step Beyond'. W panującym półmroku na scenie oświetlonej tylko świecami Suzy tym razem samotnie (nie wiedząc czemu) tłumaczyła znaczenie roślin używanych w rytuałach Dziadów. Bylica dla ochrony, dziewanna dla odwagi, piołun dla mądrości. Zebrani siedząc w kręgu tworzyli własne kadzidła z tych samych ziół które wcześniej paliły się na scenie. Dziewczyna między opowieściami przygrywała akustycznie swoje utwory - między innymi zagrała dla swoich słuchaczy ponownie 'Ночь Купалы', ale też dodatkowo 'Потерянный' i kilka anglojęzycznych w tym - 'Cursed Santos' gdzie chętnie refren wraz z innymi (jak to już ma w zwyczaju) akcentowała. Wieczór zakończył się dość cicho a poprzedni spędzony dobrze dzień wolny wydawać sie mógł dla nim zbawieniem w trasie. Późnym wieczorem nad Chicago zapadła mgła, zespół spakowany już w busa po pożegnaniu i wymianie nowych kontaktów odjechał spod hali zostawiając za sobą zapach kadzideł i ślad ich utworów; na jednej ze ścian garderoby pojawił sie schowany ich podpis cyrylicą z rosyjskojęzycznym przekazem w tłumaczeniu 'A gdy już tu dotarłeś, teraz Ty wspomnij nas i podążaj dalej śladem przodków...'. Gdzieś wśród ulic i pustych magazynów zapach niósł się jeszcze przez chwilę - mniej więcej jak 'coś' budzące sie w nas po rytuale który miał trwać tylko jeden wieczór... a jednak został w ludziach dłużej niż wszystkie dźwięki razem. Kolejny przystanek? Cleveland - i to, co przyniesie im jutro [..].** Cleveland [House of Blues] **Lot z Chicago do Cleveland całemu składowi minął wyjątkowo spokojnie. Strumień światła wpadający przez okno samolotu tworzył na dłoni Suzanny losowe kształty przypominające ochronne znaki i jakby przypadek znowu igrał z symboliką... w którą i tak nikt już nie wierzył (poza nią samą). Pod samolotem przesuwały się tafle jezior od których odbijało się chłodnawe słońce Ohio. Ricky przeglądał zapisane na kartkach improwizacje gitarowe, Cassius z słuchawkami na uszach notował tempo nowych partii perkusyjnych chcąc się popisać a Romy? No cóż... po prostu ucięła komara i pierwszy raz od tygodni wyglądała naprawdę spokojnie. Na lotnisku przywitał ich wilgotny zapach zbliżającego się deszczu. Miasto wydawać sie można mniejsze od Chicago miało w sobie podobny do Los Santos spokój który po trzech intensywnych (oraz pełnym jak wiemy zawirowań) koncertach wydawał się niemal zbawieniem. Wypożyczony busik jak zawsze stary i wysłużony (w myśl tani a sprawny), z trzaskiem zamykał drzwi jakby sam chciał powiedzieć im że w trasie każdy zbiera swoje blizny. Przez okna przechadzały sie wraz z drogą szyldy knajp, starych hoteli i neony aż w końcu pojawiła się fasada House of Blues a wraz z nią ciepłe światło z wnętrza, drewniane belki i ściany pokryte plakatami po dawnych występach. Hotel który zabookowała Suzanna znajdował sie kilka uliczek dalej, żadne z nich więc nie miało problemu ze szybkim dostaniem sie na wystąpienie - tradycyjnie rozpakowanie manatków i pora na przygotowanie sie pod kolejny występ. Wewnątrz hali już panował znany im półmrok; technicy rozstawiali sprzęt a w powietrzu unosił się zapach przygotowanych do występu kadzideł i dębowej kory. Scenografia była znów swoimi akcentami oparta o motywy słowiańskich rytuałów (co pozostanie niezmienne w całej trasie sądząc po Suzy). Na scenie pojawiły się w tle plecione wieńce, drewniane maski i rozrzucone po podłodze pędy suszonego jałowca. Za sceną ustawiono gliniane misy z wodą do których co jakiś czas dodawano garść soli i kilka liści dębu w przygotowaniach przed występem Suzy (i zgodnie z niewiadome skąd jej poleceniem). Zanim rozpoczęto występ, Suzy wyszła na moment zza kurtyny ciekawsko spoglądając po nowych twarzach - wiedziała że trasa która trwa jest jej szansą na pokazanie sie tym którzy niekoniecznie znają ją z codziennego życia w Los Santos. Zgasły światła, dźwięk dzwoneczków zapowiedział rozpoczęcie 'rytuału' a na scenę wkroczyły statystki w maskach z dębowej kory, niosąc w dłoniach gliniane dzbany rozstawiały je wokół Suzy. Koncert rozpoczął sie spokojnie, statystki obchodząc Suzanne tanecznym krokiem jakby budziły całość do życia; przywoływały przodków - lada moment przedstawiane zostały pierwsze utwory. Tym razem Suzy zaczęła koncert od 'Ритуальная Песня' podkreślając tym samym że bedzie to głośniejszy i agresywniejszy jej punkt trasy - wraz z dźwiękiem rozległ sie jej gardłowy i rozpaczliwy krzyk nakazujący powstać (ale komu, zmarłym?). Utwór rozpoczęła w anglojęzycznej zwrotce aby każdy zrozumiał jej przekaz a słowa** 'Bogowie wielcy, przodkowie nasi miejcie śpiewających w swojej opiece. Płomień święty wznosi się w góre - hey wysoko aż po nieba kres. Bogowie wielcy ześlijcie łaskę na swój lud, by w dostatku wiecznie żył. Niech chleb i miód Wam niosą na cześć, wola wasza prowadzi przez wieki nas. [..]' **stały sie rozpoczęciem kolejnych scenicznych rytuałów. Jako następne zagrano 'Мокош' oraz 'Цветок Папоротника' dopiero po krótkiej przerwie w której Suzy przeniosła dzbany na kraniec sceny przeszli do w pełni anglojęzycznej części koncertu - nie zabrakło w niej takich kawałków jak 'Cursed Santos'; 'Always & Together'; 'Ending' czy 'Unromantic'. Podczas koncertu brzmienie z utworu na utwór stawało się coraz cięższe a gitara Ricky’ego wzbudzała wiele emocji; osoby przy scenie udawały jakoby naśladowały jego ruchy i Romy, perkusja przeplatając brzmienie z nimi niosła się echem po całej sali. W jednej z pieśni artystka rozrzucała po scenie ziarna zbóż (co znamy już z innych koncertów jak i symbolike tego) które przy blasku reflektorów wyglądały jak iskry. Publiczność śledziła wszystko każdy ich ruch, wciągnięta w rytuał który wtedy? Wydawał się trwać poza czasem. Po krótkiej przerwie rozpoczęła się zakulisowa część „One Step Beyond”. Przygotowane do tego wnętrze sali (już po koncercie) oświetlały tylko świece i kilka lamp z matowego szkła. Wokół sceny ułożono krąg z gałązek dębu i wiklinowych koszy. Suzy siedziała pośrodku wraz z resztą zespołu tłumacząc uczestnikom znaczenie karaboszek, masek które dawniej miały chronić człowieka w czasie Dziadów. W tle przygrywano utwory Suzy akustycznie; ale i nie tylko - bo również covery w tym takich pieśni ludowych; rozpalono delikatne kadzidła dzięki czemu zapach jałowca i lawendy unosił sie dodając nastrojowej atmosfery. W rozmowach artyści chętnie opowiadali o sobie, Suzy jak zaczarowana o kulturze i tym co widzi w muzyce. Wśród pytań padały chociażby takie jak:** - Ricky! Jak Ci sie współpracuje z Suzanną? Co na obecnie jest dla Ciebie największym wyzwaniem podczas gry w zespole? - Bardzo dobrze. W zasadzie to ona wyciągnęła do mnie rękę i namówiła do tego abym zaczął tworzyć coś swojego *zerknal na nia "pogardliwo żartobliwie"* wiedźma... A wyzwania nie ma. Początkowo było w postaci dostosowania się do stylu Suzy, ale teraz jest z górki. - Opowiedz... Jakie odczucia niesiesz za sobą po koncercie w Sacramento? To Twoje rodzinne miasto prawda? - Sacramento dobrze nie wspominam, ale koncert był jedną z niewielu dobrych rzeczy które będę wspominać. Sacramento dla mnie to masa złych wspomnień, które przeważają nad tymi dobrymi. Nie chcę do końca o nich mówić, i nie wiem czy ten występ odczarował moje postrzeganie tego miasta... Ale, było i minęło. Teraz jestem w innym punkcie swojego życia by się tym przejmować. - Romy...? Często wydajesz się najbardziej skupiona ze wszystkich... Co myślisz tuż przed wyjściem na scenę? - No słuchaj... myślę że jak nie zepne pośladków to będzie katastrofa. Scena niby to samo, ale ludzie różni. A co myślę? Jak chodzić żeby nie zaliczyć gleby. - Hey powiedz nam! Jak to jest dzielić trasę z bratem? To wsparcie czy czasem dodatkowe wyzwanie? - Dzielić trasę z bratem zaufajcie mi... jest różnie. Kiedyś mu oddam za podkradanie paletki! - Cassius? Jak wygląda Twoja codzienność w trasie? Jakbyś miał powiedzieć... to jesteś tym, który dba o organizację czy raczej pozwalasz by leciało wszystko na żywioł? - U nas wszystko jak na razie idzie swoim tempem, bo co ma być to będzie. Mimo to jednak, gdy gdzieś coś podupada to staram się pomóc - po to jednak jakoś jest zespół i wzajemne wsparcie? - Suzy czy jest jakiś utwór którego nie zagrasz nigdy wiecej ponownie? - Myślę że nie ma, chociaż jest kilka które staram sie grać całkiem rzadko; głównie przez to że zamknęłam w nich pewną opowieść - a za nią mase emocji, niekoniecznie przyjemnych po czasie. - Interesuje mnie... skąd wzięłaś pomysł by łączyć metal z folklorem i tematyką słowiańską? - Kultura Słowian to kultura moich przodków, i mimo bycia na obczyźnie chce wciąż z nią być silnie związana. Metal? Przypomina mi okres buntu, i chociaż jest za mną - pokazał mi że czasami lepiej wykrzyczeć niż wyszeptać o! **Po ostatnich pytaniach i śmiechach (tym razem sie mendzie udało) sucharów Cassiusa które powoli przycichły, w sali zapadała cisza przemyśleń - w niej świece migotały a ich płomienie odbijały się w spojrzeniach jak wspomnienia z innego czasu. Dym z jałowca i lawendy unosił się miękko wirując w powietrzu w rytm cichych akustycznych dźwięków, które jeszcze przez chwilę dopełniały przestrzeń. Suzy odłożyła gitarę jakby zamykała nie tylko instrument a cały rytuał. Chwile później po pożegnaniu zespół pomógł w porządkach na sali nawiązując przy tym nowe kontakty i przyjaźnie z osobami które z nimi współpracowali; Ricky w milczeniu wpatrywał się w maskę pozostawioną przez jedną z osób (czyżby ta wzbudziła w nim chwile decyzji i przemyśleń). Na zewnątrz powietrze było już chłodne; wilgotne, na niebie noc a światła miasta migotały jak echo blasków'. Suzy zatrzymała się na schodach patrząc w niebo i na dłonie pokryte popiołem. Cassius przechodząc obok, rzucił tylko: 'Chyba sie starzeje młoda...' - zaraz to zebrali sie wszyscy wspólnie na kolacje a po niej do hotelu gdzie szykowali sie w następną podróż przez przystanki trasy koncertowej Suzanny. ** New York City [Terminal 5] **Lot z Cleveland do Nowego Jorku minął składowi w takiej nietypowej wyjątkowej ciszy - jakby cały zespół potrzebował tej chwili zawieszenia między jednym światem własnych myśli a drugim (tym jaki nas najbardziej dotyczy) rzeczywistości. Tym razem to Suzy siedziała przy oknie, obserwując poza widokami chociażby losowo idący promyk (odbicie) słońca po skrzydłach samolotu. W jej dłoniach spoczywał mały lniany woreczek (nawęza) z bylicą i innymi składnikami... właśnie tym zielem które towarzyszyło jej na praktycznie każdym występie od początku trasy i większości koncertów w Santos. Ricky drzemał, otulał niesfornie do siebie koc niczym maskotkę... Cassius przeglądał notatki z rytmami a Romy w milczeniu szkicowała coś w notesie - po przyjrzeniu się był to zarys sceny, być może wizja kolejnego wystąpienia jaką zaproponować chciała Suzy? Gdy samolot wylądował Nowy Jork przywitał ich wyjątkowo chłodnym powietrzem i zapachem deszczu odbijającego się od betonu. Na parkingu czekał znajomy już wyglądem z poprzednich przystanków wysłużony czarny bus, którego karoseria pokryta była śladami (jak wiemy również i to) poprzednich tras. W środku pachniało kurzem, tytoniem, a gdyby muzyka miała zapach - to i nią... właśnie tak jakby sam pojazd nasiąkł dźwiękami i wspomnieniami całej swojej wysłużonej innym artystom drogi. W międzyczasie odbył sie szybki booking noclegu, organizacja, sprawdzenie terminarzy oraz garderoby - bo jakby o niej zapomnieć w tej trasie? Podczas jazdy w stronę Terminal 5 (miejsca odbywającego sie koncertu) światła miasta migały w oknach jak ogromne barwne iskry, za szybą przesuwały się kolejne warstwy rzeczywistości którą byli tym razem ludzie w pośpiechu, neony czy para z krat. Suzy milczała, trzymając dłonie splecione w modlitewnym geście nie tyle z religii co bardziej wewnętrznego rytuału [..]. Terminal 5 to zasadniczo dość chłodna hala o surowych - zimnych ścianach która intensywnie pachniała farbą sceniczną i metalem. W środku panował już gwar techników i dźwiękowców, scena zaczynała powoli przybierać znany wszystkim kształt: wokół rozstawiano zieleń i gałązki, ustawiono gliniane misy w których tliły się nieśpiesznie kadzidła z bylicy i szałwi. Zapach intensywny, gęsty nieco charakterystyczny (chociażby) jak dym z rytualnego ogniska. Wśród osób zaangażowanych tego dnia w wystąpienie poza technikami czy resztą składu pojawiła sie Isalyn; strażniczka trasy a i dokładniej partnerka organizacyjna - w prywatnym spojrzeniu Suzanny kobieta o silnym spojrzeniu i pewnym kroku. Dzisiejsza obecność Is' oznaczała również że za Suzy półmetek jak i nadchodzi moment aktualizacji czy rozmów z dalszymi planami co do wystąpień (a zwłaszcza przy organizacji finału). Suzanna przyjęła Isalyn w prywatnym pokoju, obie spędziły tam dłuższą chwile wymieniając sie przemyśleniami oraz swoimi odczuciami z trwającej wciąż trasy - najprawdopodobniej dopinały również finał jaki miał mieć miejsce w Paleto już dwudziestego listopada. Podczas gdy technicy z resztą zespołu stroili instrumenty te rozmawiały przy stole zasypanym notatkami. Oświetlenie, aranżacje, sposób zejścia po ostatnim utworze - dla Suzy każdy detal ma (i miał) znaczenie; każdy musiał tworzyć spójny rytuał. Dziewczyna słuchała uważnie poprawiając drobne szkice symboli w marginesie kart a na nich dla osoby postronnej niby nic nie znaczące spirale, kołowroty, znaki rodowe. W oczach Isalyn tliło się napięcie oraz pewien mieszający sie z tym spokój kogoś kto wiedział oraz czuł doskonale, że końcówka trasy nad którą przyszło jej pracować będzie czymś więcej niż koncertem; kiedy zapadł zmierzch hala pogrążyła sie w ciemności. ciemności; zgasły światła, publiczność ucichła tak jak cichnie się w przeczuciu czegoś niecodziennego. Nadszedł moment w którym rozbrzmiał pierwszy dźwięk (dość głęboki), zaraz za nim niski ton perkusji. Z ciemności wyłoniły się postacie w białych płótnach niosące gliniane misy z których unosiły się spirale dymu. Bylica, lawenda, jałowiec oraz inne zioła dawniej używane by prowadzić dusze przodków przez granicę światów... . Nie trzeba było długo czekać aby na scenie pojawiła się i bohaterka tej trasy - Suzy. Artystka miała twarz pokrytą gliną i popiołem a na dłoniach ślady węgla (co świadczyło o tym że ponownie sama wykonywała dla siebie makijaż). Poruszała się powoli i nieśpiesznie w rytm uderzeń, powoli jak kapłanka prowadząca obrzęd. Gdy Suzy uniosła ręce światło świec odbiło się w dymie tworząc (zaplanowany) krąg w którym zaczęło się coś rodzić - ciężar, napięcie; magia? Statystki ustawiły misy z których unosił się dym wokół niej, z czasem sam dym przesłaniał sylwetkę atystki sprawiając że powoli nikła w nim. W dymie i gęstości pojawiać zaczęły sie pierwsze utwory; wśród nich Suzanna zagrała takie jak 'Ритуальная Песня' rozpoczynający jej wystąpienie w NYC a zaraz to 'Мокош', 'Потерянный' oraz 'Заколдованный Ворон' gdzie role Rodiona zastąpił Cassius (oraz kilka innych - oraz te jakie zagrali po planowanym pojawieniu sie Daagarda). W pewnym momencie niespodziewanie melodie ucichły.. przez kilka sekund panowała cisza tak niepokojąca, że dało się słyszeć jedynie cichy syk palonych ziół. Wśród dymu pojawiać zaczęły sie zamaskowane persony przebiegające przez scene; jedna z nich pozostała na niej zdejmując maskę i ujawniając sie. Ronnie jako zbudzony przez performance Suzy demon wstąpił gościnnie kontynuując jej koncert. Jego pojawienie się było jak przebudzenie czegoś uśpionego? - gdzieś w tym Suzy zniknęła a widownia porwała się w utwory Setha. W trakcie samego koncertu, Ronnie utrzymał swój charakterystyczny już manieryzm śmieszka. Rzucał żartami i nawiązaniami opierając się na całym setupie trasy oraz sceny. Wykorzystał każdą okazję do pogadania z ludźmi NYC, zważając na to, że kiedyś miewał tutaj przeboje z Mindless swoim starym zespołem, głownie te, które wychodziły w trakcie grania w obskurnych pubach i garażach. Przypominał fanom śledzącym go od tego czasu jak jednego wieczora rzucali pluszowymi kaktusami (Maskotka zespołu nazwana Lil Pricky), by później przejść do zakrytej w opowieści niczym ta Suzanny, pełnej mistycyzmu i tajemnicy - a za chwilę dojść do konkluzji, że mogli nie jeść surowych gnocchi przed koncertem, bo zew ducha był nie do wytrzymania! Seth swój koncert wykończył już typowo - Firestarter wybrzmiał głośno, a zakończył się przeciągnięciem ciszy i zniknięciem w dym z którego znów wystąpiła Suzy wracając do swojej publiki jakby odpędziła wywołaną dusze. Podczas tego przystanku w New York CIty scena stała się takim szczególnym rytualnym miejscem spotkania w którym dym tańczył w spiralach, płomienie świec falowały w rytm gitar i perkusji. W tle widać było projekcje symboli w tym takie jak koliste znaki, kołowroty, krzyże słoneczne, maski. Całość przypominała obrzęd wzywania przodków a tego metaforą miało być pojawienie sie Setha z dymu (i jego zniknięcie potem w nim). Suzy została na scenie sama; po kolejnych zaplanowanych utworach w które wchodziło m. in. 'In the shadow', 'Memories of the Trip', 'New Worlds', 'Cursed Santos' jak i kilka nie wydanych kawałków... jej dłonie uniosły się w geście pożegnania. Kadzidlany dym rozstąpił się po raz ostatni pozostawiając za sobą swój zapach i ciężar. Gdy ostatni dźwięk koncertu ucichł a scena otulona była jeszcze resztkami zapachu kadzideł publiczność (naturalnie) powoli zaczęła się rozchodzić. Ci, którzy posiadali bilety premium zostali poproszeni o pozostanie - skierowani do bufetu na godzinną przerwę przed dalszą częścią. Standardowo w tym czasie hala zaczęła sie zmieniać a technicy przygasili reflektory; odsunięto barierki, przestrzeń która jeszcze przed chwilą była miejscem potężnego rytuału zamieniła się w cichy krąg 'zascenicznej' integracji artystki z częścią swoich fanów. Na podłodze ułożono wygodne dywany, wiklinowe kosze z ziołami, a do akustycznych brzmień szykował sie już sam Ricky. Świece które wcześniej otaczały scenę ustawiono między ludźmi, tak by każdy mógł poczuć tego wieczora (z odpowiednim zabezpieczeniem i rozsądkiem) ciepło ognia blisko siebie. Cassius w dłoniach trzymał mały bęben, Romy jak to Romy - gitarę, Rick dodatkowo swoją pozytywną energię. Suzy podczas zakulisowego spotkania w NYC tłumaczyła znaczenie użytych symboli podczas koncertu - bylicy, lawendy, popiołu i mis z gliny w których tliły się resztki kadzidła. Opowiadała o tym jak w wierzeniach dawnych Słowian ogień i dym były bramą między światami czy mostem dla dusz. Uczestnicy spotkania mogli dotknąć masek które wcześniej nosili tancerze, spróbować własnoręcznie ulepić swoją karaboszkę której wizerunek miał ochronić noszącego od złych bytów. W kącie sali inna statystka pokazywała jak wiązać kadzidła z suszonej lawendy, Cassius z fanami tworzył wspólny rytm na małych bębnach podłapując losowe brzmienia i wystukując melodie które być może kiedyś wykorzystają w przyszłych wydaniach... . Tego wieczora artystka siedząc otoczona garstką słuchaczy na ziemi opowiadała szczególnie wylewnie o swojej drodze i tym że muzyka to dla niej pamiętnik a koncerty tej trasy nie są tylko występami. Ricky dostrajając gitarę pod zagranie kilku akustycznych utworów z Suzanną, wspomniał o towarzyszących mu emocjach z pierwszych występów oraz o tym jak tłum potrafi nieść muzyka i jak niebezpiecznie łatwo jest zatracić się w tym wszystkim (dzielił sie przemyśleniami..). Cassius jak to starzec wspominał o zmęczeniu, ale też o katharsis' które czuje po każdym wieczorze. W tle rozmów i rękodzieła rozbrzmiewać zaczęły akustyczne wersje kilku utworów a wśród nich chociażby takie jak 'In the shadow', 'New Worlds', 'Charm' czy 'Ending'. Czas płynął swoim tempem, jakby ta chwila spotkań po koncercie należała do innego świata. Gdy zakulisowa część przystanku dobiegało już końca Suzy uniosła wzrok na zgromadzonych. W powietrzu wciąż unosił się zapach bylicy oraz ciepło wosku. W końcu po pożegnaniach którym nie było końca każde z nich (artystów) czuło że w New York City poza melodią, została część ich historii po którą zapewne będą chcieli wracać jeszcze nie raz.** Philadelphia [Franklin Music Hall] **Po intensywnym rytualnym wieczorze w Nowym Jorku zespół wyjechał już z miasta późną nocą (w kierunku następnego przystanku). Terminal 5 mimo to zdawał się jeszcze 'stygnąć' od dźwięków bębnów i zapachu palonych ziół ... - w starym busie w drodze na lotnisko zapanowała cisza. Okna zaparowane, za nimi prawie puste późną nocą miasto rozciągało się jak oświetlona blaskiem neonów rzeka. Suzy, oparta o zagłówek siedziała na tylnej kanapie w pojeździe, jej dłonie pachniały kadzidłem i gliną jakby wciąż była częścią tamtego obrzędu (i tak samo w głowie miała pewne słowa Isalyn jakie padły w ich rozmowie). Kiedy przekroczyli granicę stanu niebo zaczynało już jaśnieć. O świcie artyści dotarli do Philadelphii miasta bardziej stonowanego niż Nowy Jork a zarazem i mniej głośnego. Franklin Music Hall wyrastała z ulic jak stalowy blok (taki bardzo) chłodny, prosty i jednocześnie gotowy przyjąć kolejne setki ludzi pod koncert w trasie jaką wykonują - nieopodal znajdował sie ich budżetowy hotelik z pokojami w których sie zabookowali. Po krótkiej drzemce w hotelu zespół wrócił (jak zawsze podnajmowanym) busem pod halę. Na rampie stały już skrzynie z materiałami do performance. Obok? Perkusja Cassiusa, wzmacniacze Rickiego, walizki Romy, a na samym końcu skrzynia Suzy z kadzidłami... glinianymi miskami i akcesoriami. Technicy za uporczywymi docinkami Suzy przenosili ją ostrożnie, już przez to wiedzieli że dotykają czegoś - co dla niej ma wyjątkową ważną symbolikę. Docelowo podczas tego przystanku Suzy miała wystąpić w białej, zwiewnej sukience a materiał jej lekko otulał biodra artystki; we włosy wplecione poroże przypominające rogi symbolicznej (leśnej) strażniczki granicy między światami. Biały kolor był celowy - po nowojorskiej aurze miał symbolizować oczyszczenie i wejście już na drugą stronę. Podczas prób scenicznych, przed koncertem Suzy chodziła boso po scenie omiatając dłonią powietrze tak, jakby badała jego gęstość (i być może faktycznie to robiła?). W Franklin Music Hall akustyka była wyjątkowo czysta (jak nie najlepsza ze wszystkich przystanków); każdy cichy dźwięk odbijał się mniej więcej niczym echo w grocie. Właśnie i ta akustyka, w tym miejscu.. zachęciła Suzy to zmian w performance - na spokojniejszy; o wiele niż mogło sie wydawać. Statystka gdzieś w międzyczasie ustawiła na scenie cztery gliniane misy (jak cztery kierunki świata) napełnione mieszanką jałowca i lawendy - (co wiemy) ziół używanych m. in. dawniej do oczyszczania przestrzeni i odpędzania chorób, złych snów mogących być niesionych przez istoty wędrowne. Gdy światła zgasły jak i przyszła odpowiednia pora a hala zapełniła sie już słuchaczami czy ciekawskimi personami koncertu artystki - nadszedł czas rozpoczęcia... scena rozbłysła mglistym i lekkim pulsującym co jakiś czas oświetleniem. Z głośników wydobył się cichy śpiew - dosłownie jeden głos, chwile później powtarzalny chóralnie przez kilka zatrudnionych pod koncert chórzystek. Suzy weszła na scenę spokojnym krokiem ... - w tej pierwszej (rosyjskojęzycznej) części koncertu prowadziła wystąpienie otulona dymem czysto a i niemal medytacyjnie. Dużo gestykulowała, każdy gest dłoni zdawał się wypuszczać w powietrze niewidzialne nici (nawiązując do Rodzanic). Wśród pierwszych utworów rozbrzmiały takie jak; 'Потерянный' otwierający koncert a następnie kolejne 'Мокош '. 'Род' i 'Перун' będącym ostatnim z tych rosyjskojęzycznych... w anglojęzycznej części m. in artystka zaprezentowała 'Echo of You', popularne 'Cursed Santos', 'Always & Together' i kilka innych wraz z tymi jakie podczas przebiegu trasy prezentowane są przedpremierowo (a docelowo znajdą sie na noworocznym albumie). Gdzieś w międzyczasie też w połowie koncertu rozpoczął się przygotowany wcześniej taneczno-rytualny fragment inspirowany słowiańskimi praktykami 'przebłagania dusz rodzinnych'. Na scenie pojawiły się postacie w półprzezroczystych płótnach, niosące maleńkie lampiony i szepczące słowa modlitw do Bóstw (głównie Welesa, Moreny czy Rodzanic). Ich ruchy były powolne zarazem falujące... trochę tak jakby reprezentowały dusze wędrowne, które w czasie Dziadów wracają by ogrzać się w światłach domostwa. W tym wszystkim sam dym z kadzideł unosił sie nadając gęstości powietrza i otulając persony ze sceny, Suzy pochwyciła sama jeden z lampionów dołączając do modlitwy wypowiadanej przez błądzących.** 'Welesie mój Panie cieni i dróg ukrytych... otwórz ścieżkę miękką jak mech, cichą jak oddech ziemi. Niech ci którzy wracają, odnajdą miejsce przy ogniu. *powtarzał chór chodzących postaci za Suzanną* Mareno moja matko nocy i przemijania, - otul tych co błądzą, srebrnym ramieniem chłodu. Ukołysz wszystkie lęki a i odprowadź od bram burz. *powtarzał chór chodzących postaci z Suzanną* Rodzanice, córki i strażniczki losów splecionych trzymajcie nas w niciach - a te niech nie pękają. Nasza pamięć nie stanie się popiołem i serca pozostaną domem dla tych, co byli przed nami. - co byli przed nami, co będą po nas, co pozostaną z nami... *dopowiedzieli półszeptem wędrownicy* Przychodzimy bez pragnień, z światłem w dłoniach, przychodzimy za nich, i dla nich. Wy żywi, (my żywi *przeinaczył chór*) pochylmy przed Wami głowy, - niosąc światło dla tych, co poszli w ciemność nieznaną. *zamknęła z chórem*' **W ostatniej części koncertu miski powoli zaczęły 'gasnąć' jedna po drugiej, światło stawało się coraz bardziej subtelne - koncert a domknięto coverem 'The Wolven Storm' z popularnej produkcji; zaraz przy końcu tego na scenę znów weszły w/w postacie z lampionami tworząc swoim ruchem coś, co mogło pozwolić artystom 'zniknąć w tłumie'. Po koncercie w przygotowanej sali do części zakulisowej panował znany nam z opowieści półmrok. Świece i lampiony ustawione w kręgu tworzyły atmosferę odpowiadającą całej trasie - dość prostą ale i intymną, lekko magiczną. Fani wchodzili w małych grupach - Suzy siedziała już na poduchach... nadal w bieli, wciąż tak samo bosonoga bez przebrania po występie. Na sali pachniało woskiem, jałowcem i chłodnym powietrzem wchodzącym przez drzwi. W tym mieście część zakulisowa opierała sie nie tyle na rękodziele (chociaż każdy mógł spleść swoje własne naturalne kadzidło) - co prostych rozmowach, słuchaniu, i wspólnym wraz z artystką śpiewaniu coverów czy jej utworów - 'po ludzku', przy piwie bez pogoni. Dyskusje raczej były spokojne i ciche, padały momenty pełne wzruszeń. Ktoś zapytał o sens jej symboli... Ktoś gdzieś o proces twórczy. czy złamane serce.... a jeszcze ktoś o strach przed występami. Inni dyskutowali z artystką o tym, jak wytrzymuje intensywność trasy. Suzy odpowiadała jakby zmęczona - wyciszona chociaż wciąż uważna. Czasem Ricky czy Romy dorzucali komentarz; a jak trzeba było to i menda zabił cisze jakimś swoim sucharem czy nic nie wnoszącą ale w jego stylu 'uroczą' ciekawostką. Po koncercie, planowanej części zakulisowej artyści udali sie do hotelu aby odświeżyć się i przygotować do lotu; niektóre z nich nawet ucięło sobie małą drzemkę. Przy wylocie na lotnisku panowała cisza. Terminal prawie pusty, oświetlony bladym i zimnym światłem. Suzy szła przodem szukając drogi, za nią reszta ciągnęła swoje walizki - powoli i bez pośpiechu, wciąż każdy z nich był myślami gdzie indziej. Artyści docelowo mieli o pierwszej w nocy samolot do Los Santos - przed nimi chwila przerwy w trasie którą każde z nich wykorzysta na swój sposób; poza Suzy... . Bohaterka tej opowieści (a przynajmniej główna bo jej poświęciłam docelowo temat) doskonale wiedziała że ten czas będzie dla niej inny; pełen napięcia ale i cieszyła sie na spotkanie z bliskimi w tym narzeczonym. W San Andreas zamiast odpoczynku czekają próby i przygotowania do finału; przegląd spraw i postępów a wraz z nimi konsultacje z Isalyn, zielarnia, dojrzenie lokalu po ponownym otwarciu czy inne obowiązki jakie ta pozostawiła w Los Santos na czas realizacji swojej trasy. Gdy samolot wzniósł się nad nocną Philadelphią jeszcze przez chwilę widzieli z góry linie miasta a potem? Chmury zasłoniły wszystko [..]. Podczas lotu noc pochłonęła ich snem - tak jakby pozwalając im odpocząć; w Los Santos wylądowali dopiero nad ranem dnia następnego. [..]. ** Miami [Fillmore Miami Beach] **Po nocnym locie z Filadelfii samolot osiadł na pasie w Los Santos, niebo dopiero zaczynało przecierać się z granatu w błękit.. [..]. Powietrze pachniało znaną Suzannie wilgocią oceanu - chłodne jednak niosące w sobie zwiastun kalifornijskiego ciepła. Zespół wyszedł powoli z terminala wciąż zaspani i zdezorientowani po ośmiogodzinnej podróży (coś prawie) jakby między jednym miastem a drugim zgubili po drodze właściwy rytm dnia. Zasadniczo obrane dwa dni przerwy rozpłynęły się jak mgła a każdy z nich rozszedł się własnymi 'ścieżkami' próbując w krótkim czasie nadrobić tysiąc zostawionych tutaj spraw, uczuć, oddechów. Cassius większość czasu spędził w swojej dziupli majsterkując przy ulubionym samochodzie który ma już lata w tym też próbując odciąć się od wszystkiego intensywnym biciem rave. Romy zniknęła w pubie mając swój świat czy cele o których nie dzieliła czy rozmawiała z każdym. Ricky spotkał sie z partnerką która wciąż jak i narzeczony Suzy pozostawali w Los Santos - no właśnie a Suzy? Dla niej te dni nie były odpoczynkiem... bardziej częścią trasy i jakby czymś innym bo skrzyżowaniem obowiązków, spotkań i cichego, wyczekiwanego spokoju. Pierwszy dzień artystce pochłonęły przygotowania finału: spotkania z partnerami (w tym i tancerkami oraz innymi artystami), konsultacje świateł, sprawdzanie próbnych nagrań, przegląd kostiumów i rekwizytów na Paleto Bay; kolejno dogląd zielarni czy nowego lokalu po rebrandingu (starego Dead in Vinewood). Drugiego dnia Suzka pozwoliła sobie na zamknięcie sie w swoim mieszkaniu wraz z narzeczonym - a co za tym szło przygotowaniami do wylotu i dalszych przystanków na trasie koncertowej. Para chociaż na kilka godzin zniknęła 'dla świata'... uciekając od trasy, pytań, obowiązków, timleine i presji. Tego samego dnia ale już w nocy (17 listopada) ruszyli w końcu dalej wraz z pozostałymi (poza Rickym który dołączył z późniejszym lotem) na lotnisko. Tym razem Suzy nie podróżowała sama z zespołem; towarzyszył artystce jej narzeczony co jak sie później (w opowieści okazało) pomoże jej utrzymać równowagę między występami a pojawiającymi sie nagle zawirowaniami losu. Gdy artyści dolecieli do Miami miasto przywitało ich cięższym wilgotnym powietrzem. Podnajęty bus to zawsze ten sam model, lekko za głośny ale tani i sprawny zawiózł ich przez wąskie ulice miasta mijając palmy kołyszące się w intensywnych podmuchach wiatrów. Fillmore Miami Beach (po bookingu, krótkim odpoczynku) było miejscem ich wystąpienia jak i czekało już praktycznie przygotowane: oświetlone mocno ściany, reflektory i klimat który wydawał się na tyle lekki aby bez problemu unieść to wystąpienie. Wewnątrz panowały przygotowania na kolejny z koncertów jaki miał sie już niebawem odbyć [..]. Technicy ustawiali sprzęt, Cassius sprawdzał perkusje... Romy pomogła wraz z Rickym w podłączaniu wszelkich przewodów. Sama Suzy z Denisem skupiła sie na wsparciu w dopinaniu scenografii; w tym wszystkim chciała też jak najwięcej pokazać 'swojego świata' partnerowi - który zazwyczaj zna jej prace jedynie ze studia czy widząc ją od drugiej strony, tej 'przy scenie'. W związku ze zmęczeniem i charakterem miejsca Suzy zrezygnowała z pełnego i długiego rytuału wybierając subtelniejszy wstęp na swoim koncercie dla w/w. Statystki spokojnie przy rozpoczęciu miały obchodzić Suzanne niosąc lampiony; i tak nieśpiesznie spacerować zataczały krąg przez pierwszy utwór by potem zmyć się za narastającym z każdą minutą dymem z kadzideł. Właśnie wtedy, po wszystkich próbach kiedy nadeszła godzina rozpoczęcia Fillmore powoli spowiła mgła nawiewanego dymu z kadzidlanych mis, a w tych zioła jakie znamy z poprzednich przystanków. Artystka powitała publiczność po rosyjsku jak i angielsku wypowiadając słowa jednej ze swoich piosenek - w pierwszych momentach koncertu unosiła dłonie powoli rysując nimi kręgi w powietrzu... gesty które wyglądały jak zapisywanie symboli przed wpatrzoną w nią (i ciekawską co będzie dalej) publiką, tych symboli rytualnych czy ochronnych (tych co też mają na ciałach przy każdym występie, a zwłaszcza na twarzy). Podczas koncertu standardowo pojawiły sie pierw rosyjskojezyczne utwory w tym m. in. 'Стрибог', 'Мокош', 'Потерянный' oraz kilka niewydanych które ta trzyma w zapasie pod przyszłe produkcje [..]. Przechodząc do anglojęzycznego wystąpienia Suzy zeszła ze sceny, zapadła kurtyna a część zebranych myślała że to koniec - zdziwiła sie gdy po chwili oświetlenie na sali zmieniło sie na inną barwę. Przed podniesieniem kurtyny z mikrofonu rozległ sie głos Cassiusa który powtarzał chociażby słowa z pomocą megafonu 'Siostro spalona.. w południowym żarze. Córko słońca, strażniczko pól.... - Przynosimy ci popiół jako pamięć o ogniu, ziarno za zabraną obietnicę życia - nie odbieraj nam oddechu; bądź z nami, a nie przeciw nam. [.]' i mimo że słuchacze doskonale wiedzieli co za chwile nastąpi głos przy podnoszeniu kurtyny wypowiadany przez Suzy 'Zaklęte Santos' - był potwierdzeniem jakoby właśnie zaczęła sie anglojęzyczna część. Zaraz po jednej z popularniejszych piosenek jakie ostatnio ta wydała (poza niewydanymi) usłyszeć można było takie tytuły jak; 'Echo of You', 'Forbidden Tale', 'Unromantic ' czy też i 'a shout to him'. Koncert zakończył się coverem 'Nothing Else Matters' w wykonaniu Suzy, odchodząc powoli ze sceny zaśpiewała ostatnie słowa (znanej na świecie) piosenki. Część zakulisowa odbywała się docelowo gdzieś w niewielkiej sali z drewnianą podłogą i kilkoma poduchami rozrzuconymi obok siebie. Tutaj Suzy prowadziła ją sama i tym razem bez zespołu. Ricky zrezygnował z trasy zaraz po zejściu ze sceny i rozmowie z resztą grupy artystów... - po publikacji artykułu w „Celebrity Preview” który rozbił jego serce, i wiarę w ludzi. W sali unosił się zapach ziół, świec i resztek kadzidła przyniesionego przez Suzy. Fani wchodzili jak zawsze powoli... w małych grupkach. Atmosfera była spokojna a sama Suzy siedziała witając ich ciepło bardziej jak gospodyni domowego ogniska niż postać na scenie chcąca zrobić show. Podczas dzisiejszego zakulisowego spotkania dziewczyna postawiła na karaoke do jej utworów; o dziwo wiele osób sie w to zaangażowało - przy tym i dziewczyna dzieliła sie opowieściami nie tyle z kultury Słowian co historią powstania danego utworu pozwalając im poznać nieznane sekrety wydań. Nie zabrakło krótkiego koncertu otulonego akustycznym wykonaniem przez artystkę swoich kilku kawałków - w tym wszystkim otuleni ziołami i naparami mogący (goście) poznać ich smak czy właściwości. Po zakończeniu spotkania nocne Miami pachniało jak inne przystanki jeszcze w niektórych miejscach (tym charakterystycznym) kadzidłem, część zespołu co została z Suzy wróciła do hotelu. Dziewczyna i jej narzeczony nieśpiesznie szli obok siebie w ciszy wiedząc że przed nią poszukiwanie zastępczych instrumentalistów oraz prawdopodobnie ciężka noc - zwłaszcza artystka jakby niespokojnie zatopiona w myślach o tym, co za nimi i o tym... co dopiero nadejdzie. Trasa koncertowa wchodziła już w ostatni łuk - jednak nad tym wisiało Paleto Bay i finał, który miał być nie tyle koncertem co domknięciem projektu- a jego los zawisł właśnie na włosku.** Phoenix [The Van Buren] **Lot z Miami do Phoenix zajął kilka godzin, Suzy i Cassius spędzili je raczej w ciszy wymieniając sie najważniejszymi informacjami z perkusistą (jakby podłamana i niespokojna z sytuacji która miała miejsce). Artystka przysypiała co jakiś czas opierając głowę o ramie Denisa, mimo to nie przespała więcej niż godziny pozostając nerwowa. Gdy samolot wylądował już na płycie lotniska (a zaraz za nim czekał podnajęty bus') nadszedł świt, powietrze suche i gorące niosło w sobie zapach napięcia które towarzyszyło im przy ostatnim zakręcie - dokładnie tego samego napięcia zbudowanego przez wydarzenia jakie ostatnio miały miejsce; i niespodziewane odłączenie sie od artystki ważnych filarów trasy koncertowej, w czasie jej trwania. Stary czarny van czekał już na nich przed terminalem, oblepiony kurzem z poprzednich najmów... śladami naklejek i lekkimi rysami jakby sam pojazd pamiętał wszystkie historie w których brał udział. Zaraz po szybkiej odprawie w hotelu (a w tym przygotowaniach i jakimś odpoczynku), Suzy ze składem ruszyła do The Van Buren czyli miejsca wydawać sie może w jej ocenie (ale czy faktycznie?) idealnego do stworzenia atmosfery zarówno rytualnej jak i metalowej (bo w końcu nasza bohaterka tworzy mieszając te dwa gatunki muzyki). Wnętrze hali pachniało mocnym zapachem dymu z kadzideł a technicy rozstawiali scenę dbając o każdy jej szczegół: drzewka, wiklinowe kosze, gliniane misy, gałązki jałowca i suszone kwiaty. Suzy z cierpliwością układała kadzidła wiążąc je jakby w spiralne wzory... światło reflektorów odbijało się w powyginanych metalowych ramach sali jednocześnie nadając jej niemal mistyczny charakter. Chwile przed wystąpieniem na scenę wkroczyły statystki w maskach z dębu (karaboszkach), niosąc gliniane misy z których unosił się kadzidlany dym. Spiralny ruch dymu łączył się z pulsującym brzmieniem perkusji Cassiusa a sam (zatrudniony z innymi na resztę trasy) gitarzysta prowadził spokojną niemal hipnotyczną melodie zgrywając sie z resztą osób będących na scenie pod wstęp. Koncert Suzy rozpoczął się od 'Велес ', potem kolejne utwory przeszły w płynne anglojęzyczne wybrane pozycje - wśród zagranych zebrani na hali mogli usłyszeć takie wydania jak m. in - 'Стрибог', 'Велес', 'содержание', 'Echo of You', 'Cursed Santos' i kilka innych wraz z tymi niewydanymi. Zakulisowe spotkanie po koncercie było typowe dla trasy i znane doskonale ze wcześniejszych przystanków... mały krąg, świece, kosze z ziołami, opowieści o Słowiańskich wierzeniach i znaczeniu roślin. Suzy podczas zakulisowej części (niestety) była samotna, nie otoczona zespołem a jedynie swoją siłą przebicia - uczyła na tym przystanku ponownie tworzenia karaboszek jak i tłumaczyła różnice między prostymi dostępnymi w większości domów ziołami. Poza rękodziełem spotkanie zakulisowe dopieszczone zostało akustycznym koncertem na którym artystka zagrała swoje kilka ostatnich wydań. Nadszedł czas pożegnań, gdy wszyscy opuszczali salę na zewnątrz czekał umówiony z nią (Suzanną) narzeczony jak i SHIRO z którym dziewczyna miała sie złapać po wystąpieniu (prawdopodobnie powspominać, i omówić kilka obecnych spraw). Trójka wyruszyła do lokalnych knajp gdzie spędzili resztę wieczoru przed wylotem do Los Santos na ostatni przystanek trasy koncertowej naszej artystki [..]. ** Paleto [Forest Stage] **Przyszła pora na ostatni przystanek trasy koncertowej Suzanny - a i przy tym zamknięcie jej do końca. Po przygodach w innych miastach artystka postawiła na (jak sie potem okazało niekoniecznie) spokojne miasteczko. Po powrocie z Phoenix do Los Santos Suza wraz z narzeczonym rozpakowali sie, chwilkę odpoczęli we własnych 'czterech ścianach' - i rusz kierunek miejsce wytępienia. Forest Stage to zupełnie nowe miejsca na okolicznej 'mapie'; scena w środku lasu pod patronatem pobliskiego kempingu już czekała na dziewczynę jak i jej słuchaczy oraz osoby wspomagające ją w trasie. W terenie przygotowanym pod koncert nie zabrakło zaplecza gastronomicznego, te kolejne przypadło na Nordic Delight czy Jewish Tavern (które też przy zakupie pozycji z ich oferty, rozdawały pamiątkowe koncertowe upominki z trasy Suzy). Tak naprawdę przygotowania do finału miały już wiele wcześniej swój początek (co wiemy z poprzednich części opowieści) - mimo to, dzisiaj również nie zabrakło wyzwań przed jakimi stawała Suzanna z resztą swojego składu. W Paleto zespół który miał towarzyszyć bohaterce, tworzony był od zera - zastępczo... co już samo w sobie rodziło setki wyzwań przed nimi i finalnym efektem oczekiwanym przez (jak można sie domyślać) większość zebranych w tym punkcie osób. Artystka na samo miejsce wydarzenia zajechała wcześniej gdzie spotkała sie m. in. z tancerkami, strażniczką dróg (Isalyn) czy zastępstwem za zespół z innych miast - w tym Abigail czy SHIRO. Próby, próby i jeszcze raz próby to element pochłaniający ogrom ich pracy - te generalne przed wystąpieniem, otoczeni powoli już podpalanymi gdzieś w rogach sceny przez Suzanne kadzidłami (z ziół jakie doskonale znamy w tej historii). W momencie gdy wszystko zdawało być sie dopięte na ostatni guzik, a ochrona, medycy czy inne zaangażowane podmioty zgłosiły swoją gotowość w tym i także godzina zgadzała sie z tą podaną w plakatach - zabrzmiały pierwsze dźwięki. Podczas performance tancerki odziane w białe szaty wyszły rozpoczynając swój układ - niedługo za nimi (i do instrumentalu) dołączyła sama Suzanna nucąc melodie w której padły takie słowa jak 'Daj mi Moreno język zgniły, chce przeklinać ich życie. Niech moje kości staną się ofiarą, a moje oczy lustrem Twojej mocy. [..]' - co mocno, i z dalszą treścią nawiązywać miało do osób jakich już nie ma przy artystce. Dziewczyna niedługo po performance płynnie przeszła do kolejnej części rosyjskojęzycznych wydań - w których nie mogło zabraknąć tego z początku jej kariery 'История странника' czy innych opublikowanych w tym roku twórczości. W połowie koncertu Suzy 'wywołała na scenę' tajemniczą personę z maską na twarzy - przy wejściu nieznajomego zespół grający przy Suzannie zdjął z twarzy karaboszki (drewniane maski ochronne noszone podczas obchodów Dziadów); zaraz za nim i swoją maskę gość specjalny. Jaden Morrow (jako special guest) pozostał z widownią pozwalając Suzannie odejść w ciszy - w tym czasie przygrywał chociażby takie swoje wydania jak 'Empty Wordsl, 'God Save Me'. Mniej więcej w połowie wystąpienia Jadena Suzy powróciła na scene, w zupełnie innej (białej z zasłoniętymi oczami) stylizacji przybierając postać zagubionej - ślepej wiedźmy. Gest zasłoniętych (przez maske z czarnych piór) oczu miał nie tylko wpłynąć na charakteryzacje a i głębszy przekaz całej trasie - wędrowała (równie na oślep) po scenie wyszeptując przy utworach Jadena słowa rosyjskojęzycznych modlitw, takie także składała z jego utworów które obecnie śpiewał, wyłapując pojedyncze elementy danej piosenki [..]. Podpalając świece za świecą (czasami błędnie, z pomocą statystów) wciąż modliła sie jakoby o błogosławieństwo do bóstw czuwających nad nią, dokładnie tych znanych z neopogańskich wierzeń Słowian (oraz jej utworów). Charakteryzacja Suzy, jej ślepa wędrówka miała nawiązywać do przyszłości dziewczyny... czystości ale niepewności - przekazała tym jakoby sama wiedziała i nauczyła sie jak kruchy może być byt ludzki. Po odprawieniu krótkiego rytuału... w czasie gdy Jaden czarował słuchaczy, wezwaniu bóstw i okadzeniu przestrzeni Suzy powróciła ze swoimi piosenkami; w tym takimi wydaniami jak jej ulubione 'Cursed Santos' (zagrane w bis), czy 'Echo of You' - oraz tymi mającymi pojawić sie na przyszłym albumie. W momencie oficjalnego zakończenia koncertu artystka spaliła na oczach widowni ludową, słomianą lalke przyczepioną do statywu (na początku performance) - gest ten oznaczać miał uwolnienie i pogrzebanie zebranej energii do rogatego pana'. O samym znaku Welesa na trasie warto napomknąć - jak doskonale wiemy ten towarzyszył jej przez całą podróż (a i część prywatną życia w Santos), pojawił sie chociażby kolejny raz na rozdawanych amuletach oraz karaboszkach pozostając swoistym opiekunem Dziadów. Wspólny koncert zwieńczyło (ku zdziwieniu i śmieszkowaniu Suzy z innymi - nie wyniesienie toi toi'a na scene) zdjęcie zrobione wspólnie z osobami które znajdowały sie na wydarzeniu; a przynajmniej chętną do tego częścią. Dziewczyna potwierdziła podczas tego tym prace nad albumem, oficjalnie też zaprosiła do współpracy z nim Jadena po czym nadeszła dodatkowa (organizowana już przez Whispering Pines Camp) część wieczoru. W przypadku Paleto ten wieczór miał inny charakter, meeting zaangażowany przez odpowiednie persony odbył sie na kempingu projektu sceny [..]. Osoby odwiedzające miejsce mogły sie napoić czy zjeść coś ciepłego przy blasku wspólnego ogniska. Całość dodatkowej części miała spokojny, luźny przebieg w którym chętni mieli okazje tak samo poznać (obecną na tym oczywiście) artystkę - w tym pozadawać jej pytania, posłuchać ciekawostek z wierzeń Słowian, zaproponować nowe współprace, czy po prostu zbić 'piąteczkę' bądź spędzić czas z resztą osób (nie tylko tymi co byli na koncercie). Opowieść o projekcie 'Following the Whisper of the Ancestors' to nie tylko historia trasy koncertowej pewnej artystki z Los Santos - to znacznie więcej [..]. Historia przepełniona wzlotami, upadkami, sukcesami, czy też zwątpieniami - ta całość pokazuje nam jak ważna jest współpraca w wielkim ale wciąż małym świecie; ile znaczą przyjaźnie? Jak bardzo konflikty (czy problemy) rzutują na naszych bliskich? 'Following the Whisper of the Ancestors' tym samym stało się kolejnym osiągniętym kamieniem milowym w życiu Suzanny, zwieńczeniem jej roku (ponad) twórczości; jak i cennym doświadczeniem dzięki któremu tylko zebrała na siłach - chociaż i był w tej trasie moment, w którym ta chciała z niej zrezygnować. Przed Samą Suzy na pewno nowe wyzwania, oraz (poza albumem) Szczore Gody - i czas tych świąt które zamierza spędzić w iście słowiańskim stylu [..]. ** ___________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________ -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama ściśle trasy -> Reklama artystki/artystów z trasy/podmiotów powiązanych -> Wydatki -> Dane postaci (Trasa bedzie aktualizowana w głównym temacie w danym dniu i we wpisach; zapraszamy do przeczytania historii losów 'młodych artystów'.) Menyo: @Zazi Opowieść: @Zazi @samer @Centrolewus @kage- Wsparcie graficzne w temacie: @ZAW
-
[20.11] Finał trasy koncertowej Following the Whisper of the Ancestors.
Zazi opublikował(a) temat w Wydarzenia
**W sieci czy na forach i tablicach ogłoszeń co raz to więcej informacji o ostatnim koncercie folk metalowej artystki działającej pod nazwą 'Suzy'. Ostatni koncert jej obecnie trwającej trasy został potwierdzony jak i podane jest co raz to więcej szczegółów co do niego - jednym z tych jest chociażby lokalizacja. 'Final Grove' ma odbyć sie 20 listopada w Lesie Paleto na przygotowanej specjalnie scenie działającej pod projektem Forest Stage. Poza koncertem odwiedzający liczyć mogą na zapewnioną obsługę gastronomiczną przez takie miejsca jak Jewish Tavern czy Nordic Delight; w tych też punktach można będzie odebrać pamiątkowe i symboliczne upominki rozdawane z okazji domknięcia projektu Following the Whisper of the Ancestors przez artystkę. Koncert ma charakter gatunku folk - metalowego; co też jest oczywistym podzielony zostanie na dwie części - rosyjskojęzyczną będącą jego wstępem i anglojęzyczną na zakończenie. **-
- paleto bay
- folk-metal
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
**Późnym wieczorem, a nawet nocą na streamingach i w odpowiednich punktach pojawia sie EP Suzanny nad którą pracowała z większymi przerwami kilka tygodni. Produkcja jest w pełni anglojęzyczna, przepełniona metalem symfonicznym i operowymi wstawkami - nie brakuje jednak takich w których Suzy podejmuje sie śpiewu bez wyciągania poszczególnych oktaw. Lost Forest jest pierwszym i jednocześnie ostatnim na chwile obecnym jak zapowiadała na swoich socialach dziewczyna 'projektem' w pełni anglojęzycznym - co nie oznacza że takie wychodzić już w przyszłości nie będą. W produkcje zaangażowany jest zespół Suzy który obecnie przechodzi cięższe chwile o których żadne z nich nie wypowiada sie publicznie. Za gitary odpowiada Suza wraz z Cassiusem @kage-, perkusja przypadła jej rodakowi Yakovowi który dochodzi do siebie po ciężkiej operacji @Lando. W Lost Forest również zaangażowano takie osoby jak Maysaa Spencer @z00nia która odpowiadać miała za brzmienie pianina przy jednym z utworów czy @STRXRD Laila która na prośbę Suzy stworzyła z nią 'letniaczka' dając tym samym odskocznie od cięższych brzmień przeważających na wydaniu. EP dostępna jest na streamingach artystki, w profilach wytwórni a do sprzedaży fizycznej trafiło jedynie 400 płyt - sama promocja była rozległa w czasie chociaż tematyka 'zagubionych lasów' może słuchaczowi wyjaśniać dlaczego. W utworach nie brakuje zamkniętych w słowach i metaforach przekazów od artystki - może nawet wydawać się jakoby projekt był modlitwą o zapomnienie - tylko o kim, czy o czym? Jak już wiadomo, projekt jest W PEŁNI ANGLOJĘZYCZNY a jakość nagrań studyjna, bez zarzutów - kilka utworów zostało zagrane przedpremierowo na OPEN MIC w Dead in Vinewood. Można jasno uznać że projekt jest ukłonem artystki do i dla wielu komentarzy z prośbą o więcej anglojęzycznej twórczości pojawiającej sie w komentarzach słuchaczy przy ostatnim albumie (narracja BR po albumie @El Fenomeno). Bezsprzecznie unikatowości może nadawać fakt że artystka nazwała EP jedynie chapterem - co może wskazywać że przyszłe wydania znów przeważać będą folklorowi, rosyjkojęzycznemu. ** 01. New Worlds feat @kage- Tekst: 02. Memories of the Trip Tekst: 03. In the shadow Tekst: 04. a shout to him feat Maysaa @z00nia Tekst: 05. Forests of Fey (wydane jako zapowiedź) Tekst: 06. Unromantic feat Laila Aguirre @STRXRD (SUMMER REMIX) Tekst: (Proszę już o wycene - przy edycji z jakiegoś powodu formatowanie, zrobiło wywrotkę) -> Wydatki ($273.875) -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Dane postaci
-
**Do sieci i na wszystkie dostępne platformy streamingowe rosyjskojęzycznej folk - metalowej artystki jak i współpracujące z nią oficjalnie podstrony trafił singiel Цветок Папоротника. Цветок Папоротника w wolnym tłumaczeniu oznacza 'Kwiat Paproci' i do tego też odnosi sie najnowszy utwór Suzanny. Przedpremierowo wykonanie można było usłyszeć na specjalnym koncercie zorganizowanym przez nastoletnią artystkę z okazji Nocy Kupały; tam również wydanie było zagrane na 'bis' na prośbę publiki. W singlu znajduje sie wiele metafor co nie powinno być niczym dziwnym dla słuchaczy Suzanny. Wykonanie to folklorowa produkcja z elementami metalu i innych 'cięższych' brzmień z których słynie nastoletnia Rosjanka - język niezmiennie rosyjski będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z takowych zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics' a niektóre platformy same generują je nakładając tekst na 'okładkę' przy odsłuchiwaniu. Nagranie jest jakości studyjnej, pozbawione jakichkolwiek zakłóceń czy niedoskonałości. Osoby doszukujące sie składu jaki pracował nad singlem mogą zauważyć okrojony zespół; z racji na wydarzenia jakie przydarzyły się byłemu perkusiście (a obecnie basiście) artystki Cassiusowi @kage- - skład pozostał okrojony. Wydanie to bonusowa produkcja domykająca Noc Kupały czy też promująca singiel z nią związany. ** Wokal i tekst: Suzy Gitary: Suzanna Perkusja: Yakov Tikhonovich @Lando Produkcja: Suzy & banda... -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> SINGIEL NIE PODLEGA WYCENIE: Traktować jak promocja poprzednika i postaci.
-
**Późną porą dziesiątego czerwca do sieci trafia singiel Suzy - znanej jako Suzanna Zabadevya; folklorowej rosyjskojęzycznej artystki tworzącej na obczyźnie. Singiel w całości poświęcony jest Nocy Kupały której obchody przypadają według kalendarza Słowian na 21 czerwca - jego tekst w pełni skupia sie na rytuałach czy opowiadaniu o zwyczajach tamtej nocy. Singiel wykonany jest w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics' a niektóre platformy same generują je nakładając tekst na 'okładkę' przy odsłuchiwaniu. Nagranie jest jakości studyjnej, pozbawione jakichkolwiek zakłóceń czy niedoskonałości. Wydanie singla poprzedzała tematyczna sesja którą Suzy rozkładała na swoich socialach zamieszczając krótkie ciekawostko o w/w nocy, święcie, obrzędach przypadających na ten termin. Prawdopodobnie singiel nie jest zamknięciem pracy - znając nastolatkę można spodziewać się że raczej to 'kamień milowy' między celami jakie sobie postawiła do zrealizowania. Wykonanie to folklorowa produkcja z elementami metalu i innych 'cięższych' brzmień z których słynie nastoletnia Rosjanka - ku zaskoczeniu osoby obserwujące creditsy mogą doszukać sie nowej persony w jej składzie przy instrumentalu. Cassius @kage- będący do tego czasu wpisywany jako perkusista Suzy podpisany został na gitarę basową. Perkusje objął nikomu nie znany Yakov Tikhonovich - rodak artystki @Lando. Wokal, tekst, reszta niezmiennie przypadła nastolatce. ** Wokal i tekst: Suzy Gitary: Cassius Arcenaux, Suzanna Zabadevya Perkusja: Yakov Tikhonovich @Lando new!! Produkcja: Suzy & zgraja... -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Dane postaci
- 8 odpowiedzi
-
- folk
- folk-metal
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
26 maja 2025 roku w godzinach ok 20:00 do sprzedaży fizycznej jak i na platformy streamingowe trafia pierwszy pełnoprawny album Suzy pod nazwą (Божественный) Ритуальный круг co w wolnym tłumaczeniu ma oznaczać 'Boski, rytualny krąg'. Album w pełni jest rosyjskojęzycznym wydaniem z zawarciem tłumaczeń do każdego z utworów (lirycs) - co nie powinno dziwić obserwujących solową twórczość folk - metalowej nastoletniej artystki. Wydanie fizyczne zawiera nakład kilku tysięcy sztuk w tym winyle kolekcjonerskie, a sam album wydany został ze wsparciem wytwórni pod którą już oficjalnie działa Suzanna. Album poprzedzała rozłożona w czasie promocja która poza dwoma dedykowanymi koncertami obejmowała m. in. zapowiedzi w dwóch wydaniach singli nawiązujących i znajdujących sie w (Божественный) Ритуальный круг; wprowadzenie drinka z nazwą albumu do karty wybranego lokalu w mieście (Distortion); wystąpienie w dedykowanym wywiadzie Soul Talks with Hugo @Kierbii; rozdawanie podczas koncertów czy w losowych spotkaniach dedykowanego albumowi rękodzieła słuchaczom jak i krótka tematyczna sesja z Jessicą Valasquez na social mediach - przedstawiająca starosłowiański klimat, zachowany zwłaszcza w utworze otwierającym całe zestawienie wydań w (Божественный) Ритуальный круг. Na album składa się dziewięć utworów, z czego dwa zostały wydane już wcześniej przez artystkę - dziesiąta pozycja to bonusowy podcast który z wokalistką jak i jej perkusistą przeprowadziła Ailya Vesai @lorenic działająca na rzecz radiostacji Venture @CZEMP1ON. Album otwiera utwór Ритуальная Песня co w tłumaczeniu oznacza m. in 'Rytualna pieśń' - zaraz po nim jest pierwszy (również już wydany jako element promocji) utwór Мокош w całości nawiązujący do bogini Mokoszy bogini ziemi, wilgoci, urodzaju i kobiecości. Patronce kobiet jak i pracy ręcznej (w tym wszelakie rękodzieło). Trzeci utwór niesie nazwę Велес co odnosi sie do Welesa który jest m. in bogiem odpowiadającym za magię czy śmierć, przedstawiany jako władna krainy umarłych (Nawia). Czwarty z utworów na albumie nazwany został Род co odnosi sie do Roda; bóstwa prarodzic, opiekuna rodu, losu i narodzin. Sam Rod w mitologii i kulturach starych słownian często łączony był z kultem ich przodków. Piąty z utworów to Марена który należy tłumaczyć jako Morena; w tym utworze gościnnie występuje również jako wokal wspierający Suzę - jej perkusista Cassius @kage-. Morena to postać która została przez Suzanne (zgodnie z kultem) przedstawiona jako bogini zimy, śmierci i odrodzenia. Kojarzona w utworze (głównie przez przekaz i rozmowę wokalistów) z końcem cyklu życia i rytuałami przejścia. Szósta pozycja o nazwie Перун dedykowana jest Perunowi - i tak również przetłumaczyć można tytuł. W wierzeniach słowian Perun m. in był bogiem burzy, piorunów i wojny. To również on jest najwyższym bogiem nieba w wierzeniach (zwłaszcza) wschodniosłowiańskich a także patronem wojowników. Siódmy z utworów 'Стрибог' to w wolnym tłumaczeniu Strzybóg - bóg wiatrów, nieba i powietrza. Często kojarzony w wierzeniach z losem i zmianami. Ósma pozycja o nazwie 'Хорс' poświęcona (i tłumaczona) jest Chorsowi którego pozycja pozostaje wciąż niejasna - najczęściej ten przedstawiany jest jako bóg księżyca lub światła - łączy się go z nocnym niebem czy cyklem miesięcznym. Ostatni z bogów na albumie którzy sie pojawiają to Яровит czyli Jarowit; bóg m. in. płodności i młodości, męstwa, siły ale też i wojen; silny symbol odradzającej się przyrody i siły życiowej. Na dziesiątej pozycji bonusowo zamieszczony jest podcast; w nim Suzy wraz z Cassiusem opowiadają o przygodzie jaką przeszli przy tworzeniu wydania. Przez tematy przeplatają sie też i takie nie związane z albumem - chociażby fakt w jakim sie poznali i jak to wszystko się zaczęło... . Specjalną niespodzianką od artystki mogło cieszyć się kilka osób z jej grona (Cassius & Zara @ixenea @kage-; Fehu, Aimee, Laila, Mads @Sava @Kaniaczek @STRXRD @Meph; Vaila, Verity, Ruqa, @Paciaaa @Shellys @Qaczi. oraz Diego, Deli, Freya, Yakov, Mia @75nts @Kamikaze @ZAW @Lando @SarneK jak i Dominic @Centrolewus) którzy otrzymali wersje albumu w wydaniu winylowym z podpisem na okładce oraz listownymi, ozdobnymi podziękowaniami za wsparcie przy produkcji; do wydania załączone są kadzidełka które Suzy już wcześniej rozdawała (a zostały jej na stanie) - zapewne kilka osób jeszcze na dniach mogło zdobyć takową przy osobistym spotkaniu z Suzanną. W albumie udział wzięły w mniejszym czy większym stopniu persony/miejsca które zamieszczone są przy creditsach. Wydania na platformach streamingowych zawierają tłumaczenie tekstu w odpowiedniej do tego zakładce. 01 Ритуальная Песня 02 Мокош 03 Велес 04 Род 05 Марена (feat Cassius Arcenaux) 06 Перун 07 Стрибог 08 Хорс 09 Яровит 10 [BONUS] Special Podcast Ailya Vesai: A więc, witamy, i witajcie! Po jednej stronie dla was dzisiaj mówi Ailya, z drugiej jest z nami właśnie Suzy, słowiańska piosenkarka; poniekąd już znana w Los Santos. Cięzko o Tobie ostatnio nie usłyszeć - co Suzy? Bardzo dziękuje za zaproszenie, znajdujemy się dzisiaj u was - w studio Unsainted. Miał być z nami Cassius, niestety siła wyższa.. zrobiła swoje. *podesmiala sie* Tak na początek naszej rozmowy.. wszelkie prace zaczęły się tutaj? Chodzi mi o Twój album, który ujrzy światło dziennie już chyba niedługo? Suzanna Zabadevya: Cześć Aila, miło mi że wpadłaś do naszego studia - trzeba przyznać że ma w sobie pewien klimat... mało gdzie spotykany. Mam nadzieje że będzie sie nam dobrze rozmawiało, a Cassius zdąży sie zjawić by dodać od siebie dwa słowa - być może poopowiadać też coś o pracy ze mną nad albumem. Tak, jeśli chodzi o mój album to wszystkie jego pozycje jak i cała moja twórczość... skupiona nawet poza tym co usłyszymy w wydaniu; została skomponowana w studio przynależnym do Unsainted Records. Z ciekawostek, pierwsze rozmowy o albumie już niekoniecznie tu miały miejsce - a na niczym innym jak... pizzy *zaśmiała sie*; tak. Tam właśnie pierwszy raz padł temat albumu i rozważania nad jego tematyką czy charakterem. Ailya Vesai: Wyprzedziłaś jedno z moich pytań tak sie składa, oczywiście nic w tym złego - mianowicie chciałam spytać dokładniej... - kiedy dostałaś, a tak w sumie to.. dostaliście może insporacji, by stworzyć coś wspólnego, pominę fakt że same okoliczności są równie ciekawe! * Ailya Vesai usmiecha sie dosc czule do kobiety, stara się jej nie stresować przy tym, nie pospiesza jej w zaden sposob. * Suzanna Zabadevya zaśmiała sie pogodnie, spokojnym - melodyjnym głosem prowadzi rozmowę z kobietą. Nie śpiesząc sie z kolejną odpowiedzią dała sobie chwile na zebranie myśli. Suzanna Zabadevya: Wiesz, prawdę mówiąc był to początek kwietnia - pierwszy tydzień tego pięknego miesiąca? Wiem że moja twórczość dla wielu osób jest specyficzna, chociażby ze względu na język, tematykę, czy gatunek. Mimo wszystko jeśli chodzi o solową karierę to jest dla mnie niezmienny schemat. Folklor przeplatany inspiracją praprzodków z moich ziem ojczystych. Na album składa sie kilka pozycji, taki pełnoprawny album... te poświęciłam bóstwom występujących w mitologii słowiańskiej. Za teksty w pełni odpowiadam ja - melodię utworów komponowaliśmy wspólnie dobierając brzmienia pod jakiś tam pojawiający zarys melodii. Skład przy singlach jednak nie jest taki sam, przy jednych współpracowało ze mną więcej osób - przy innych mniej. Ailya Vesai mówi: O przyznam teraz i mnie zaciekawiłaś, chociaż dla mnie i tak szczególnie interesującą osobą już jesteś. Czy specyficzna? Zależy jak na to spojrzymy, dla jednych to normalne, dla drugich jest to coś nowego, a dla trzecich dziwne, a czwarci mają całkowicie inne zdanie, nie jesteśmy w stanie być uniwersalni, i niestety taka jest prawda! Pierwszy tydzień kwietnia, a sam album miał już wyjść dziesiątego maja - doznaliście troszkę opóźnienia spoglądając chociażby na to, że mamy już dwudziesty czwarty *zasmiala sie, kontynuowała* Posługujesz się językiem ojczystym, jest to rosyjski - co nie jest już raczej niczym dziwnym na pewno nie dla Twoich stałych słuchaczy. Więc też wychodzi na to, że schematu, gatunku - nie zamierzasz zmieniać i w tym przypadku? Opowiedz nam coś więcej o tej mitologii słowiańskiej, tak wiesz krótko ale z nutą inspiracji? Zdecydowanie wielu to zaciekawi, tym bardziej że takową mało kto chyba tutaj zna, dlaczego akurat ją wybrałaś? Suzanna Zabadevya: Uh dużo wątków, ale od początku - język rosyjski a moja twórczość. W Stanach mieszkam dopiero trzeci rok, jasne wcześniej uczyłam sie angielskiego ale jakoś gdzieś tam ten folklor lepiej mi sie tworzy jednak w jezyku który jak i kultura słowian... jest bliski mojemu sercu. Nawiązując do ewentualnej twórczości anglojęzycznej - prowadzę pobocznie, swoim tempem projekt Forests of Fey; i w nim tworzę utwory anglojęzyczne... na chwile obecną nie planuje żadnych zmian; w tym zmian językowych na solowej twórczości. Wiem że pojawia sie tu pewna bariera i jestem świadoma że nie każdy musi znać rosyjski. Mimo to uważam że w dobie czasów jakie mamy, przetłumaczenie piosenki zajmuje chwilę - sama też zawsze staram sie załączyć tłumaczenie by odbiorca mógł zrozumieć o czym jest dany utwór. Wiesz, ja zawsze miałam wrażenie że mitologia słowiańska to coś co żyje gdzieś między naszymi snami a pamięcią. Niby nikt nie mówi o tych bogach, niby nie ma ich już na co dzień w kulturze, obrzędy są wspomnieniami pra dziadów… a jednak jak tylko się człowiek zagłębi – to jakby wracał do swojego domu. Wybrałam ją, bo to… moje korzenie - to nieodłączna część kultury moich przodków; pełna pięknych postaci; opowieści, czy właśnie bóstw przeplatujących się wzajemnie w rytualnych szeptach nad płonącym ogniskiem. Na przykład taka Morena, bogini śmierci którą znajdziemy w albumie – co roku ją topiono, palono - tu zależnie od regionu podczas końca zimy. Ale to nie była tylko jej śmierć – to był cykl, coś jak reset? I ta sama symbolika bardzo mocno we mnie tkwi. Bo ja też wiele razy musiałam "utonąć", żeby wrócić. Dokładnie, wrócić jak Morena, czy Jaryło który powracał trzymając w dłoni odciętą swoją starą głowę. * Suzanna Zabadevya zaśmiała sie po porównaniu, podczas rozmowy zachowuje sie swobodnie - wzięła łyk napoju z filiżanki oddalając sie na moment od mikrofonu aby uniknąć jakiś szumów. Ailya Vesai: Mamy tu słyszę bardzo ciekawe nawiązanie.. chyba w mojej ocenie najbardziej do dzieciństwa, opowiesz nam coś o nim? Od zawsze się interesowałaś muzyką czy przyszło to dopiero z jakimś /wydarzeniem/ które miało miejsce w Twoim życiu? A może jakiegoś rodzaju problemy w dzieciństwie skłoniły Cię do tego? Ucieczka od czegoś? Wiesz Suzy, wspomniałaś o /utonięciu/ dlatego pytam w takim kontekście. * Ailya Vesai usmiechnela sie, wziela mniejszy łyk swojej herbatki, oparła wygodnie na fotelu sprawdzając stan nagrywania, przytaknela głową. Do podcastu dołączył spóźniony Cassius - perkusista Suzanny @kage-, z piwem w dłoni uczestniczy w rozmowie. Suzanna Zabadevya: To chyba... nigdy nie był taki typowy wybór, wiesz? Muzyka nie przyszła nagle - ona tam po prostu była w moim domu, życiu. Moja mama grała na skrzypcach – pięknie, jakby każda nuta leczyła kawałek świata. Nawet kiedy było źle… a było źle często… to ona nie przestawała grać, niestety przez pewne kwestie ... niewiele osób mogło usłyszeć jej grę. To mama była moją pierwszą nauczycielką? Tak to nazwijmy... ona nauczyła mnie że muzyka potrafi nie tylko tworzyć światy, ale i przenosić nas po nich... jak po takich 'ścieżkach dźwięków'? Ale tak… pytasz, czy to była ucieczka? Po śmierci matki dom, w którym się wychowywałam nie był miejscem do którego się chce wracać. Uciekałam, nie raz - nie dwa... wiele razy, a towarzyszyła mi muzyka. Ona nie raz uratowała mnie przed głodem, czy przez załamaniem się. Przypominała, prowadziła, wspierała. A dziś… nadal gram, ale już nie tylko po to żeby przetrwać - gram bo muzyka jest moim światem. Jeśli krótko jeszcze mam wspomnieć o utonieciu, wiele razy sama musiałam pokonać własne lęki... przekonania... czy myśli - tu w Santos, jak i podczas życia w Rosji. Więc można powiedzieć że też nie raz tonęłam, by przyjść ponownie - i pewnie jeszcze nie raz utonę. * Suzanna Zabadevya przytaknęła, spojrzała na zebrane osoby - na moment zamyśliła sie nad wspomnieniami które sie pojawiły w jej głowie. Ailya Vesai: A więc się w pełni utożsamiasz ze swoją twórczością, tak? Bardzo miło mi to słyszeć, zwłaszcza że robisz to z pasji, z serca, niżeli jak większość z tej /drugiej strefy/, tak to nazwę - tworzy na odczep, lub po prostu byle to było... bez żadnego przekazu. W twojej muzyce można coś poczuć, przede wszystkim są to emocje - wiem sama o tym ponieważ słuchałam Twojej twórczości, ba.. byłam też nawet na obu Twoich ostatnich koncertach, przy tym dobrze się bawiąc. Apropo ponownie utonięć - Los Santos nie jest łatwym miastem i tego jestem pewna; często sama czuje negatywną energię tego miejsca, lecz na pewno mam większe pole do /popisu/ i mogę się przynajmniej rozwijać - podobnie jak ty, chociaż jesteśmy w dwóch różnych sferach! Rozumiem tez to, że miałaś nie łatwe dzieciństwo, ale mawia się że tacy ludzie jak ty, z trudną do uniesienia przeszłością wychodzą na niesamowicie silnych ludzi, zresztą - już jesteś w pewnym sensie wzorcem, według mnie oczywiście. Ogromny szacunek i radość, że miałaś te chociaż chwilowe wsparcie w rodzicielce. Jak też dobrze wiemy.. nikt ani nic nie trwa wiecznie i to przykre, sama wiedząc co się stało z moimi bliskimi... nie odbiegając - dołączył do nas Cassius, przywitaj sie? Cassius Arceneaux: Cześć, cześć - Cassius z tej strony, we własnej osobie. Ailya Vesai: Dokladnie tak.. więc teraz mamy nieco większe pole do popisu? Jednak moi drodzy, wracając raz jeszcze. Przejdźmy do tych pogodniejszych mam nadzieje i sądzę spraw.. w jaki sposób sie poznaliście? Suzanna Zabadevya: Może Ty Cassius haha? Proszę, oddaje Ci tą opowieść - sam najlepiej ją przedstawisz. * Suzanna Zabadevya zasmiała sie, spoglądając na Cassiusa delikatnie odwróciła swój fotel w jego kierunku. Ailya Vesai uśmiechnęła sie po obu, wzięła lyk swojej herbatki. Cassius Arceneaux: Właściwie było to za sprawą Victora Dwighta z Social Therapy @greatking @samer... znamy się od dawna, za czasów gdzie Souls Evisceration @Meph@Sava dopiero startowało... Pandora prowadziła wtedy miejscówkę tuż za rogiem - Hakael. Sporo się tam działo, sporo ludzi się poznało - no i w tym też właśnie poznałem Victora! Odezwał się do mnie gdy byłem na takich... nazwijmy to dłuższych wakacjach w Teksasie. Krótko i na temat - napisał po prostu, czy mam ochotę przyjechać i wspomóc jego... na tamten moment bliską znajomą. No iii... dałem się namówić w dużym skrócie. Tyle czasu spędziłem sam jeżdżąc po tych wszystkich ulicach szukając jakieś pracy, próbując tam zostać... ale jednak miło było odświeżyć kontakt z kimś z "starych czasów". Ailya Vesai: Brzmi dobrze, bardzo fajnie wręcz! *podesmiala sie* Jak dobrze wiemy, stare znajomości mają sie najlepiej, a więc tą znajomą bliską jak się domyślam - była Suzy. Kiedy dokładnie to było? Suzanna Zabadevya: Po powrocie Cassiusa spotkaliśmy sie w trójkę, krótko przedstawiłam Cassiusowi co i jak - zwłaszcza że perkusista był mi niesamowicie wtedy potrzebny... no i nadal jest nieodłączną częścią w instrumentalu moich utworów oczywiście. Szczerze? *zasmiała sie, zerka na Cassiusa* Jestem ciekawa Cassius co Ty wtedy pomyślałeś sobie jak usłyszałeś że grać będziesz rosyjski folklor haha! Oj kilka miesięcy? Jakoś kilka miesięcy już razem ze mną trwa Cassius. * Suzanna Zabadevya zapytała Cassiusa, spojrzała na Aile kolejno znów zerknęła na Cassiusa - zastanowiła sie moment. Cassius Arceneaux: Wiesz co, Suzy? Ciekawy byłem, po prostu. Akurat eksperymenty z muzyką są bardzo w moim stylu. A co do twojego pytania, Ali - z teego co pamiętam było to jakoś pod koniec Marca tego roku. Ailya Vesai: To już dość spory czas przyznam wam szczerze. Znam przypadki gdzie znajomość, czy współpraca potrafiła się skończyć tak o, w tydzień nawet. Dla mnie taki układ jest co najmniej bez sensowny - jak się podejmujemy czegoś, to w tym trwamy... tym bardziej jak obie strony zyskują. Wszystko da się naprawić - a tym bardziej znajomości.. nie wszystko jest skazane na porażkę od razu. A skoro jest z nami Cassius i rozmawiamy o znajomościach - wyjaśnisz dlaczego akurat jest taki szczególny, Suzy? Wiemy, że jest jeszcze wiele osób, które wchodzą w skład projektu - ale interesuje mnie Cassius. Suzanna Zabadevya: Może nie tyle w skład bo to wciąż moja solowa kariera, co w osoby współpracujące ze mną pod względem instrumentalu czy to na scenie; czy w studio. Dlaczego Cassius jest szczególny? Zaskoczyłaś mnie tym pytaniem, wiesz początkowo traktowałam go jak muzyka z którym łączy mnie jedynie jakiś dokument o wykonanie usługi - w tym przypadku nagrania odpowiedniej melodii; pod dany utwór. Z czasem moja relacja z Cassiusem sie rozwijała, mimo że nazywa mnie mendą to pokazał mi że jest osobą pracowitą ale i też nie przychodzącą na gotowe. Potrafi mnie wesprzeć, powiedzieć co mu lezy a co nie - angażuje sie w moją muzykę, a to już wiele. Z biegiem czasu... *zerkając na Cassiusa* myśle że sie zaprzyjaźniliśmy - i to tak dobrze nawet; jest nieodłączną częścią moich utworów - a tu ciekawostka nawet na albumie pojawi się w jednym z utworów jako drugi wokalista. * Cassius Arceneaux przytaknął głową, zwliżył gardziel podtlenkiem chmielu w postaci piwa. Suzanna Zabadevya poprawiła sie na fotelu - sięgnęła po losową rzecz ze stolika, zaczęła sobie ją oglądać w dłoniach. Odstawiła bezszelestnie, wzięła sama łyk napoju z filiżanki. Ailya Vesai: O! Jako wokalista, teraz to mnie zaskoczyłaś - nie wiedziałam, że spiewasz Cassius! *zaśmiała sie przelatując po nich wzrokiem* Hm.. ugryziemy teraz coś z koncertów, które były ostatnio - jaka była dla was największa trudność podczas nich? Jest to chyba pewna forma promocji tego albumu, prawda? Suzanna Zabadevya: Hmmm Cassius może więc Ty zacznij - jak myślisz, który z koncertów był najtrudniejszy? Albo z czym miałeś największy problem podczas koncertowania? Ja muszę *zaśmiała się* - haha, zebrać chyba wspomnienia. Cassius Arceneaux: Hmm... czy ja wiem, czy jakoś odczuwałem problemy? Jakby, po takim czasie na scenie z moim starym zespołem, którego codziennie mi brakuje to idzie przywyknąć to pewnych mankamentów. Zdarzały się jakieś problemy techniczne, wpadki podczas performance'ów... ale wszyscy jesteśmy ludźmi, to się zdarza. Czasami bywało też tak, że to wychodziło po prostu od naszej strony, robiąc misz-masz w planie na ostatnią chwilę. Jest jak jest, moim zdaniem. Nie ma za bardzo czym się denerwować. Jeśli serio się kocha grać, to zrobi się to tak czy siak - z czyimś narzekaniem, albo i bez niego. Suzanna Zabadevya: Jeśli ja bym miała coś wymienić? Może nie problem... ale ciężar oddania każdego z utworów - tematyka jaką poruszaliśmy to bogowie starosłowiańscy. I był moment że czułam, że mimo będąc już po koncercie gdzieś na backstage - to część mnie nie chce zejść ze sceny, chce śpiewać i opowiadać. Na pewno najcięższym dla nas koncertem w realizacji było Song of The Forgotten Forest - tutaj moje ogromne podziękowania wszystkim osobom którzy od strony Unsainted Records @Kaniaczek @Sava wspierały mnie organizacyjnie. Był to drugi typowo mój koncert - poświęcony wyłącznie mojej twórczości, na tak dla mnie ogromną skalę. Drugi koncert promujący album miał miejsce w Distortion @_wiktor, tam mieliśmy mały poślizg jeśli chodzi o sprawy techniczne - nagłośnienie i mikrofony niezbyt chciały z nami współpracować. Ale wydaje mi się, że jakoś temu zwinnie zaradzono - a sam instrumental goszczący na scenie również świetnie zagrał na czas improwizując i zagadując czy to fraszkami, czy żartami, osoby znajdujące sie w lokalu i oczekujące na kontynuację występów. Każdy koncert to masa pracy, nie tylko przygotowania się ale i kwestie same typowe organizacyjne. Poza tymi trudami nie odczułam żadnych - to pewnie wynika ze wsparcia które dostałam, czy to od wytwórni, czy to od instrumentalu, supportu wokalnego, czy też nawet widowni. Ailya Vesai: Bardzo się cieszę, że miałaś wsparcie, nadal je masz tak naprawdę, tym bardziej we wszystkich którzy siedzą tutaj, sama nim jestem w pewnym sensie dla was. Najważniejsze, że te najtrudniejsze już jest tak naprawdę za wami! Zaciekawiły mnie te upominki które dostałam od Ciebie, mają one jak rozumiem że nawiązanie do tego wszystkiego o czym dyskutowaliśmy juz wcześniej? Szczerze, w mojej ocenie bardzo ładnie wyszły, to muszę przyznać. Macie jakieś plany na przyszłość? Kolejny obszerny projekt, występy przed wydaniem jakieś jeszcze? Suzanna Zabadevya: Upominki które można było od nas otrzymywać nawiązują tematyką do albumu... Cassius jeszcze kilka sztuk powinien też mieć - więc no, jeśli ktoś sie nie załapał a chce pogadać z nami o twórczości, folklorze i przygarnąć jedno z tych cudownych rękodzieł... zapraszamy! Czy planujemy? Dobre pytanie, sama po albumie robie sobie tydzień dwa odpoczynku - obiecałam już nawet moim bliskim wspólne wakacje, wyjazd do małego domku gdzieś na krańcu lasu! Będę chciała sie skupić po powrocie na kilku zaplanowanych działaniach - i będzie w nie zaangażowany również Cassius. Jednak nie chce zdradzać co to bedzie, kiedy i w jakiej formie - tak samo Forest of Fey wymaga... odkurzenia. Ailya Vesai: Okaay, czyli lekka nutka tajemnicy. Jakie macie oczekiwania wobec odbioru samego albumu? Czy może zamierzacie mieć podejście, takie jak dotychczas? W kontekście, że nic się właściwie nie zmienia? * Suzanna Zabadevya zerknęła na Cassiusa, dała mu sie wypowiedzieć - sama jest ciekawa oczekiwań swojego perkusisty. W tym czasie złapała za filiżankę, wzięła łyk, nie śpiesząc sie dopowiedziała. Cassius Arceneaux: Myślę, że... co ma być to będzie, co Suzy? Suzanna Zabadevya: Jak już wspominałam, mam świadomość że folklor to niezbyt popularny gatunek - może troche boostuje to przeplecienie go tymi mocniejszymi brzmieniami. Dochodzi tutaj język w jakim tworzę - ale czy to złe? Nie uważam, tworze w zgodzie ze sobą, coś co czuje i autentyczne niż pchanie kawałka na siłe w metaforyczny wiral. Po kilku miesiącach mam swoje grono słuchaczy, i wierzę że album na pewno poza byciem jakąś miłą niespodzianką dla tych co już są - przyciągnie nowe osoby, a i może większa część zostanie na dłużej? Będzie mi niezmiernie miło! Ailya Vesai: Mi również by było Suzy! Więc chyba wiem co czujecie? Powoli zbliżamy się chyba do końca? Tak myślę jeszcze na zakończenie - emocje, jakie wam towarzyszą, gdy sam album praktycznie jest na wykończeniu? Strach, stres, a może niepokój przy tym? Czy jednak ponownie, jak Cassius na przykład - macie neutralne? * Suzanna Zabadevya zaśmiała sie, spojrzała na Cassiusa - dała mu zacząć jakieś podsumowanie w obszerniejszej wypowiedzi. Cassius Arceneaux: Wiesz co... stres właściwie jedynie jaki był w jakimś tam stopniu przez to, że... Criel i Victor @samer @greatking zapadli się pod ziemię i musieliśmy zdecydowaną większość prac wykonywać sami, bardzo często na kilka etapów przy jednym utworze. Poza tym? Jak mówiłem - co ma być to będzie, chodź sam jestem pesymistą. Wolę się po prostu przygotować mentalnie na porażkę... ewentualnie miło zaskoczyć, gdy będzie inaczej. Ailya Vesai: Według mnie nie będzie to porażka, lecz sama gotowość na to, że jest taka ewentualność - jest dość adekwatna, względem tego żeby się samemu nie zawieść w razie takiej sytuacji. Suzanna Zabadevya: Ja natomiast uważam ze wykonaliśmy kawał dobrej roboty - jednak dwa miesiące ciężkiej pracy... . Dla mnie, ogromny sukces - pierwszy album. Owszem, było troche potknięć i trudów po drodze - ale poradziłam sobie z nimi, w tym i Cassius czy osoby które nas wspierały. Każde z nich zostało wymienione w creditsach - bo są również pewną częścią tej produkcji, ważną częścią. Wyszło opóźnienie, wyszły po drodze zawirowania, były też upadki a sama raz miałam moment w którym zaproponowałam Cassiusowi by zamknąć to na EP i odpuścić ten album. Przytłoczona wszystkim zwątpiłam, jednak pojawili sie ludzie którzy powiedzieli 'hey, odpocznij - nie jesteś sama' - i warto było ich posłuchać. Wolniej, ale tak samo starannie stworzyliśmy album - pierwszy pełnoprawny związany z moją solową twórczością, karierą. Teraz zapraszam do odsłuchania efektów pracy wielu osób - bardziej, bądź mniej zaangażowanych w realizacje czy organizacje. Ailya Vesai: Cieszy mnie to bardzo, że jednak przełamałaś się i nie poddałaś - nawet jestem z Ciebie, z was dumna. Pamiętajcie, by sie nigdy nie poddawać, by dążyć do sukcesu, jesteście silni i nie myślcie inaczej. Zdecydowanie odsłucham też utwory osób, które Ci pomagały, a jestem też pewna - że słuchałam ich wcześniej. Hm.. mamy więc jakieś tematy jeszcze do poruszenia? Suzanna Zabadevya: Cassius, jak Ci sie pracowało ze mną przy albumie? W sumie to jestem ciekawa, haha - zostajesz na dłużej w kolejne przygody pełne folklorowych dźwięków? Cassius Arceneaux: Właściwie mam jeszcze do dodania, propo odsłuchu - dziś wpadł album od Zary @ixenea, serio polecam obczaić... również brałem udział przy jego produkcji częściowo. Cieszy mnie to, że ta scena próbuję wrócić na dobry tor. Bądź co bądź, ktoś kto przesiedział przy tym tyle co ja, albo i dłużej sam będzie wiedział o czym mówię. A co do ciebie, Suzy... pewnie, że zostaję. Miejmy nadzieję, że jak najdłużej. Nagrosze co może się dzisiaj przydarzyć to wypalenie się i zostanie sam na sam z sobą. Każdy z nas mimo faktu, że widzi siebie samego to cały czas na siebie patrzy, więc... yeah. Suzanna Zabadevya: Sama Zara również brała udział w kilku nagrywkach u mnie przy albumie - jako jedna z gitar, więc również zapraszam do śledzenia. Większość z artystów tworzy coś swojego, więc polecam się zapoznać. Myśle że mamy wszystko Ailya, Tobie dziękuje że poprowadziłaś z nami ten podcast. Ailya Vesai: O, Zara - sprawdzę, sprawdzę, coś obiło mi sie podczas podróży. W takim razie nic nam nie zostaje a pożegnać się. Dziękuje za ugoszczenie mnie tutaj i za samo zaproszenie, było mi miło z wami porozmawiać, dowiedziałam się kilku ciekawostek których bym nie usłyszała przy odsłuchiwaniu albumu - tych związanych z pracą nad nim, przeszłością i może przyszłością. Suzanna Zabadevya: Miło było, zapraszamy częściej do naszego studia - myślę że podcasty to fajny sposób na przedstawienie nie tylko samych artystów, ale i dobra forma rozmowy. Spokojnego wieczoru, a wszystkim słuchającym - życzę miłego odsłuchu; liczę że każde z Was znajdzie coś dla siebie w tej produkcji! Narracja dodatkowa, podsumowująca. **Album (Божественный) Ритуальный круг to folk - metalowa twórczość słowiańskiej rosyjskojęzycznej artystki Suzanny mieszkającej i rozwijającej sie na obczyźnie (Los Santos). Produkcja w całości poświęcona jest starosłowiańskim wierzeniom z naciskiem na przedstawienie wybranych bóstw któremu przypisany jest każdy ze singli znajdujących się w wydaniu. Fizyczny nakład w postaci płyt CD jakie zagościły w sklepach wynosi 2500 sztuk; w wybranych miejscach można nabyć specjalny (i o wiele droższy) nakład winylowy który jest edycją kolekcjonerską dla słuchaczy Suzanny. Wypuszono do sprzedaży 100 winyli podpisanych własnoręcznie przez artystkę - do nich dołączony jest list z podziękowaniami za wsparcie w jej twórczości. W kolekcjonerskich vinylach dołączono również amulety i kadzidełka które można było zdobyć przy spotkaniach z artystką, perkusistą Cassiusem - czy też na obu koncertach tematycznych promujących sam album. ** Creditsy: -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Informacje dla wyceniających
- 20 odpowiedzi
-
- album
- russian-american
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
**W mieście, na stronach internetowych czy reklamach wydarzeń można zauważyć plakat informujący o koncercie rosyjskojęzycznej folklorowej (z elementami metalu) artystki. Koncert odbywać będzie się w Leliel Concert Hall, a jego przebieg nie jest nigdzie podany. Osoby które bywały już na wystąpieniach Suzy mogą spodziewać się poza mistycznym klimatem przygotowanego performance - celującego pod promocje przyszłej płyty. W support wydarzenia wchodzą tacy artyści jak Criel czy Hope's Path. **
- 1 odpowiedź
-
- russian-american
- folk-metal
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
**Do sieci i na odpowiednie profile na platformach streamingowych trafia utwór rosyjskojęzycznej artystki tworzącej ostatnimi czasy aktywnie wydania w szeroko pojętym folklorze czy też metalowych brzmieniach (pod projektem Forests of Fey). Utwór nosi nazwę 'Ритуальная Песня' co w wolnym tłumaczeniu może oznaczać 'pieśń rytualną', całość zachowana jest jak większość (przynajmniej na chwile obecną) twórczości - w języku rosyjskim z załączonym tłumaczeniem. Ритуальная Песня to folklorowy singiel z gatunku w jakim rozwija swoją solową kariere Suzanna, otwierający najprawdopodobniej płytę nad która pracuje - wraz z poprzednikiem wydanym przez nastoletnią artystkę Мокош stanowi część wprowadzenia i zapowiedzi projektu płyty. W Ритуальная Песня Suzanna wspomina o kilku bóstwach do których przyjmując rolę prowadzącej pieśni oddaje swoje prośby wraz z ludem towarzyszącym jej przy obrzędach i wyznaniach - jak przystało na charakter rytualny tego typu pieśni. Spodziewać po tym można się jakie z bóstw zostaną wymienione w albumie, całość nagrana została we współpracy w studiu z którym nastolatka wiąże swoją ściezkę kariery. Singiel skomponowany jest w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics' a niektóre platformy same generują je nakładając tekst na 'okładkę' przy odsłuchiwaniu. Nagranie jest jakości studyjnej, pozbawione jakichkolwiek zakłóceń czy niedoskonałości. Za gitarę prowadzącą w instrumentalu odpowiada Suzanna, gitara rytmiczna wyjątkowo przypadła Zara Nightbourne @ixenea, basową niezmiennie przejął Victor Dwight @greatking. Perkusja niezmiennie została przydzielona współpracującemu ze Sunanną w solowej twórczości jak i projekcie, byłemu perkusiscie Lost Empire - Cassius Arcenaux @kage-. ** Wokal: Suzanna Zabadevya Gitary: Victor Dwight, Zara Nightbourne, Suzanna Zabadevya Perkusja: Cassius Arcenaux Inne: n/a (Problem z jakością? Ustaw na klipie największą.) -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Informacje dla wyceniających
-
(Problem z jakością? Ustaw na klipie największą.) **Późnym wieczorem 29' marca na platformy streamingowe przy odpowiednich profilach pojawia sie najnowszy singiel nastoletniej folk-metalowej artystki będący jednocześnie pierwszym wydaniem po zrealizowaniu [EP] Путешествие. Utwór pojawia się znacznie wcześniej niż planowała nastolatka, najprawdopodobniej wynika to z faktu zmobilizowania prędzej zespołu instrumentalistów którzy wspierali Suzanne przy nagrywkach. Wśród wymienionych osób które towarzyszyły Suzy w procesie nagrywania był m. in. basista Social Theraphy Victor Dwight @greatking, czy też ku zaskoczeniu dawny perkusista zespołu Lost Empire - Cassius Arcenaux @kage- z którym najprawdopodobniej Suzy weszła we stałą współpracę przydzielając mu rolę nowego, stałego jej perkusisty. Singiel wykonany jest w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics' a niektóre platformy same generują je nakładając tekst na 'okładkę' przy odsłuchiwaniu. nagranie jest jakości studyjnej, pozbawione jakichkolwiek zakłóceń czy niedoskonałości. W utworze nie zabrakło starosłowiańskich motywów, w tym przypadku singiel w całości poświęcony jest Mokoszy - jednej z bogiń występującej w wierzeniach ludowych. ** -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Dane postaci
- 7 odpowiedzi
-
- folk-metal
- russian-american
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
(Obrazki sie psują? Sprawdź na powiększeniu/zmniejszeniu strony! Pamiętaj ustawić wysoką jakość w utworach - napisy na filmach) **Szóstego marca na profile Suzy na platformach streamingowych artystki trafia pierwszy projekt EP niosący nazwę Путешествие co w wolnym tłumaczeniu oznacza 'podróż'. Путешествие składa się z komplikacji czterech utworów i jednego dodatkowego jako 'special track' - które dla doszukujących sie w treści, pierwsze trzy przeplatane są w jedną całość. Cztery z pięciu utworów zawierają ścieżkę wokalną, jeden pozostaje samym instrumentalem. Nastolatka w jednej z pozycji dodatkowo zawarła prosty teledysk za którego nagranie i realizację była odpowiedzialna Malia Yo Parris @ka6i. Całość to składanka folk - metalowych brzmień przeskakujących miedzy (ku zaskoczeniu odbiorcy) spokojnymi a dynamicznymi częściami tego małego muzycznego projektu, utwory są jakości studyjnej nagrane w studiu w którym Suzy od początku swojej 'kariery' wydaje prace na światło dzienne. Single wykonane w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, zawierają standardowo tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics'. Dla osób które pozostawiły obserwacje pod profilami kobiety (na użytkowanej platformie) udostępniony jest dodatkowy, specjalny singiel będący niespodzianką dla słuchaczy. W instrumental wpisane są firmy/freelancerzy mniej rozpoznawalni nawet na lokalnym rynku branży muzycznej, z bardziej kojarzonych person pracujących częściowo przy projekcie i mających swój wkład w rozwój EP wpisany jest MOTH @AMG czy Victor Dwight @greatking; przy utworze вступление. Nad montażem i w wykończeniu czuwała jedna z producentek współpracująca ze studiem nagraniowym Laila Aguirre @STRXRD, tak samo została wpisana w creditsy. ** **'Suzy & Anna' to komplikacja brzmień począwszy od skrzypiec po dochodzące kolejno z upływem kolejnych sekund instrumenty. Całość stworzona została w taki sposób by wraz z dodawaniem nowych 'brzmień' skrzypce wciąż pozostawały pierwszoplanowe i szły ramię w ramie sile z resztą instrumentów wykorzystanych do nagrania. Instrumental jak sam jego tytuł wskazuje jest poniekąd hołdem dla matki Suzanny, która właśnie w dziewczynie zaszczepiła pasje do muzyki. Ma budować napięcie, siłę i być elementem wprowadzenia w przygotowane dla słuchaczy zestawienie utworów. W samych brzmieniach i pojawianiu się kolejnych instrumentów ukryte są odpowiednie przekazy; jednak te jak już doskonale po Suzy można się spodziewać - odkryją Ci, co znają historie artystki. Nastolatka postawiła na tego typu pierwszy utwór również z faktu że sama działa jako instrumentalistka i poza wokalem aktywnie gra na gitarach, skrzypcach czy innych instrumentach strunowych od kilkunastu lat. Utwór jest studyjnej jakości, pozbawiony jakichkolwiek zakłóceń i tym podobnych. ** **'вступление' to rosyjskojęzyczny utwór który był jedną z części promocji/zapowiedzi EP. Premiera 'вступление' miała miejsce dnia 17.02, w obecnym wydaniu singiel został dopracowany o zapętlony teledysk którego realizacją zajęło sie studio Parris Eye @ka6i. 'вступление' w wolnym tłumaczeniu oznacza wstęp a sama historia w treści przedstawia zgubionych sobie ludzi którzy prowadzeni są w nieznane przez mroczną karoce, charakterystycznym elementem jest motyw drogi - ten będzie się powtarzać w kolejnych utworach dopinając wszystko w miarę spójną całość. Utwór w szczególności wyróżnia się swoimi mocniejszymi brzmieniami, i dark folkowym klimatem - czyli standardem z którego znana jest już nastolatka. Singiel jest studyjnej jakości, pozbawiony jakichkolwiek zakłóceń i tym podobnych. ** -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Tekst [Rosyjski] **'содержание' jest trzecią pozycją na EP Suzy - jak poprzedni utwór, w wydaniu rosyjskojęzycznym.'содержание' w wolnym tłumaczeniu oznacza 'treść' - zachowane są również nawiązania do poprzedniego utworu. Singiel przedstawia historie dwójki ludzi którzy poszli w nieznane, samą podróż jaką odbyli można interpretować na wiele sposobów. W treści swojego poprzednika zawarty jest miedzy innymi wers 'A kto nas ujrzy na swojej drodze, niech porwie ich zaświatów łaska.' - bazując na tym i kilku innych można właśnie kierować się przeczuciem, że wspomniana dwójka wstąpiła na metaforyczną ścieżkę która zabrała ich w dalszą tułaczkę. Tą drogą jest nic innego jak przeplatanie się życia ze śmiercią. Utwór jest studyjnej jakości, pozbawiony jakichkolwiek zakłóceń i tym podobnych. ** -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Tekst [Rosyjski] **Ostatni utwór z całej części 'opowieści' pozostaje wielką odskocznią od poprzedników, jest spokojny, wręcz kojący - i anglojęzyczny. 'Ending' który ma być niczym innym jak zakończeniem (nie tylko przedstawianych historii) opowiada o losie kobiety która odeszła w zaświaty - na pierwsze skojarzenia i najprawdopodobniej, bohaterki znanej nam z poprzednich komplikacji utworów. Zawarte słowa 'Karoca zatrzymała w nieznanym się.' ponownie nawiązują do utworu 'вступление' i zawartego chociażby wersu 'Nie widzisz woźnicy, więc kto biczem trzaska?'. Można też domyśleć się że jedno z dwójki przetrwało spotkanie ze śmiercią, pozostając bez drugiej - bliskiej osoby. Utwór to poza historią, metafora do straty Suzy jaką poniosła i nadzieja że będzie jej dane spotkać swoją matkę po drugiej stronie 'życia'. Nastoletnia artystka nigdy wcześniej nie była znana z tak spokojnych brzmień, być może jest to zapowiedź zmian w utworach/ życiu Suzy i dodania nieco spokoju i delikatniejszych tonacji, brzmień. Produkcja to spokojna, folk metalowa ballada - dźwięk i wykonanie wysokiej, studyjnej jakości. ** -> Tekst [Anglojęzyczne] **'Charm' jest dodatkowym utworem dostępnym do odsłuchania po zaobserwowaniu profilu artystki na obecnie korzystanej przez użytkownika platformie. Singiel nie jest powiązany treścią z poprzednimi, a raczej można traktować go jak bonusową zawartość do EP. Nastolatka utrzymuje w nim spokojne, delikatne melodyjne brzmienia zamykając z takim samym spokojem swój pierwszy 'mini album'. Sama treść produkcji to nic innego jak kolejna kojąca po ciężkich brzmieniach ballada, przenosząca słuchacza mniej więcej do średniowiecza i bardów grających po tawernach/gospodach. W utworze znajdują się nawiązania do rosyjskiej kultury, nie zabrakło też fantastyki tworząc dzięki temu magiczny z niewielką folkową nutą klimat. Dźwięk i wykonanie pozostaje tak jak w poprzednikach wysokiej, studyjnej jakości. ** -> Tekst [Anglojęzyczne] -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Dane postaci
- 9 odpowiedzi
-
- folk-metal
- dark-folk
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
** Pierwszy oficjalny koncert folk - metalowej artystki będący częścią promocji, zapowiedzi przyszłej EP'ki. Koncert w klimatach folk - metalowych ze specjalnymi gośćmi wybranymi przez główną organizatorkę. Całe wydarzenie odbędzie sie w Dead in Vinewood, zgodnie z informacjami podanymi na plakatach. ** Artyści wspierający (ogłaszani są na bieżąco na socialach Suzy)
-
** Siedemnastego lutego, na wszystkie konta na platformach streamingowych artystki trafia kolejny singiel. Szósty studyjny utwór Suzanny jest kolejnym folkowo metalowym brzmieniem który przenosi słuchacza do narracji w dłuższej dla projektu Путешествие opowieści. Singiel jest wykonany w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics', niektóre platformy automatycznie generują napisy przy okładce; studyjna jakość nagrania pozbawiona jest jakichkolwiek niedoskonałości. Zgodnie z informacjami, za część instrumentalu odpowiada @greatking (gitara basowa), za perkusje odpowiadał przyjaciel Suzanny - Rodion @AMG. Przy masteringu i wykończeniu utworu Suzy nie potrzebowała większej pomocy producenta, opierała się na zdobytej już wiedzy i doświadczeniu mając w pogotowiu wsparcie dźwiękowców. вступление jest wstępem do EP'ki artystki, historią z której wywodzić najprawdopodobniej będą sie kolejne utwory powiązane z tytułem. Osoby obserwujące profile artystki na platformach streamingowych, mogą też zauważyć zmienioną szatę graficzną - najprawdopodobniej właśnie z racji na nadchodzącą EP. ** (jakość na yt sie rozdupczyła ale napisy w klipie - postaram sie to w kolejnym projekcie poprawić) -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Tekst [Rosyjski] -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Dane postaci
- 10 odpowiedzi
-
- russian-american
- folk-metal
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
** Czwartego lutego, na wszystkie konta na platformach streamingowych artystki trafia kolejny singiel. Piąty studyjny utwór Suzanny jest kolejnym folkowo metalowym brzmieniem który przenosi słuchacza do pewnej opowieści i wykreowanego na potrzeby utworu świata pełnego metafor czy nawiązań do słowiańskich wierzeń. Singiel jest wykonany w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics', niektóre platformy automatycznie generują napisy przy okładce; studyjna jakość nagrania pozbawiona jest jakichkolwiek niedoskonałości. Zgodnie z informacjami, za część instrumentalu odpowiada @greatking (gitara basowa, rytmiczna), reszta składu nie została podana przez artystkę co znaczy że partie jak perkusja mogły zostać zlecone do wykonania odpowiedniej firmie czy freelancerom. Przy masteringu i wykończeniu utworu pomogła Laila Aguirre @STRXRD pracująca w studiu, w którym artystka regularnie nagrywa swoją twórczość. ** -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Tekst [Rosyjski] -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Dane postaci
- 5 odpowiedzi
-
- underground music
- folk-metal
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
** Dwudziestego siódmego stycznia, na wszystkie konta na platformach streamingowych artystki pojawia się kolejny singiel - tym razem we współpracy z @AMG MOTH. Singiel to kolejny folkowy, pełen metafor track, przeplatający ze sobą dwie historie - całość wibruje między delikatnym wokalem Suzanny który w takim wykonaniu jest rzadkością, jak i growlem drugiego wykonawcy. Singiel jest wykonany w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics', niektóre platformy automatycznie generują napisy przy okładce; studyjna jakość nagrania pozbawiona jest jakichkolwiek niedoskonałości. Zgodnie z informacjami, za perkusje przy nagraniach odpowiadał również MOTH @AMG, gitary wraz z Suzanną dograł Victor Dwight @greatking a przy masteringu i wykończeniu pomogła Laila Aguirre @STRXRD pracująca w studiu, w którym artystka regularnie nagrywa swoją twórczość. ** -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Tekst [Rosyjski] -> Wydatki -> Rozgrywka i inne screeny -> Reklama -> Dane postaci
- 7 odpowiedzi
-
- folk-metal
- russian-american
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
** 22 stycznia, pojawia się trzeci singiel undergroundowej artystki - singiel zawitał na wszystkich portalach streamingowych w których ta posiadała aktywne konto. Utwór zatytułowany 'Хоровод' w wolnym tłumaczeniu oznacza najczęściej 'taniec w kręgu' - co odnosi się do jednego z najstarszych wschodniosłowiańskich obrzędów, form tańca przy których wyśpiewywano ludowe treści. Organizatorką lub liderką tańca była kobieta zazwyczaj określana mianem 'chorovodnica' - to też przedstawia okładka utworu, artystkę na tle natury - podającą dłoń. Gest jaki wykonuje Suzy na zdjęciu jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech tańca, czyli trzymanie się partnerów za ręce lub za małe palce podczas tańca w kole. Singiel jest wykonany w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics', niektóre platformy automatycznie generują napisy przy okładce. Gatunek w jakim osadzony jest utwór to folk - metal. Zgodnie z informacjami, za perkusje przy nagraniach odpowiadał przyjaciel Suzanny @AMG Rodion Sukhoi, w gitarach wspomógł nikt inny jak @greatking Victor Dwight. Zaskoczeniem może być obecność skrzypów na których przygrywała sama wokalistka, czy też uwzględnienie takiej persony jak @STRXRD Laila Aguirre w wykończeniu i masteringu. -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Tekst [Rosyjski] -> Wydatki -> Reklama -> Rozgrywka i inne screeny -> Dane postaci
- 10 odpowiedzi
-
- underground music
- folk-metal
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
**Tydzień po wydaniu pierwszego pełnoprawnego singla pojawia sie na wszystkich założonych profilach przez artystkę, platformach streamingowych nowy singiel studyjnej jakości. Singiel w wolnym tłumaczeniu znaczy 'kołysanka' i tym też nawiązuje w treści - jest opowieścią o nocy, śnie, przez którą przeplatane są bóstwa ze słowiańskich wierzeń które bliskie są artystce. Singiel został nagrany w RagnaRock Studio, za instrumental odpowiadają bliskie postacie artystce; Chandler Beasly ( @Czokleet), Cathal Carrigan ( @Meph), Rodion Sukhoi ( @AMG) czy też ku zaskoczeniu Victor Dwight ( @greatking) który swoją karierę rozwijał między innymi w Social Therapy. Pojawienie sie ostatniego nazwiska może być zaskoczeniem dla odbiorców, gdyż sam gitarzysta rzadko kiedy ostatnimi czasy pojawiał sie na scenie muzycznej. Singiel jest wykonany w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics'. Na niektórych z platform klip generuje tłumaczenie automatycznie na okładce będącej podglądem. ** **Dosłownie kilka godzin po wypuszczeniu na profilach artystki pojawia sie 'bonus' w postaci nagrania w wersji akustycznej. Wersja akustyczna utworu zawiera jedynie grę na gitarze klasycznej jak i wstawki dźwięku wydawanego przez flet. Samo nagranie jest dodatkiem i elementem jakiejś promocji w twórczości Suzy. Jakość nie jest studyjna, słychać niosące sie czasami echo co dodaje jedynie 'swojskiego' folkowego klimatu jakby ta grała to w otwartej przestrzeni. Za wersje akustyczną w pełni odpowiedzialna jest tylko Suzy, nie pomagał nikt w niej artystce. ** -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Tekst [Rosyjski] -> Wydatki -> Reklama -> Dane postaci -> Rozgrywka i inne screeny
-
** Późnym wieczorem dnia 06.01.2024 do sieci na założone różne profile na platformach streamingowych przez artystkę trafia pierwszy pełnoprawnie wydany singiel. Singiel jest jakości studyjnej nagrany w RagnaRock Studio, wokal jak i tekst utworu oraz gitara wspierająca należy do artystki. W pozostałym instrumentalu przy nagraniach pomogły takie persony jak między innymi Chandler Beasly ( @Czokleet), czy też Cathal Carrigan ( @Meph). Utwór w swoim wydaniu jest folk-metalowym brzmieniem, Suzanna zadebiutowała nim i zdążyła go po raz pierwszy zaprezentować przed publicznością na ⛧ OPEN MIC W DISTORTION ⛧ gdzie przyjął się względnie dobrze. Singiel jest wykonany w języku rosyjskim będącym ojczystym językiem dziewczyny, dostępne jest jednak tłumaczenie na angielski - każde z nich zawarte pod utworami po kliknięciu 'lyrics'. Tytuł utworu 'Рассказ странника' co oznacza w tłumaczeniu 'historia wędrowca'. -> Tekst [Tłumaczenie IC] -> Tekst [Rosyjski] -> Wydatki -> Reklama - Wystąpienie przedpremierowo na ⛧ OPEN MIC W DISTORTION ⛧ - pierwsze jakiekolwiek pokazanie sie artystki przed większym gronem. - Rozpoczęcie aktywnego prowadzenia sociali. - Wystąpienie w instrumentalu w utworze ROCK THA ROOM nagranym i wydanym przez swojego przyjaciela (gitary). - Podziękowania z oznaczeniem w poście poniekąd reklamującym ROCK THA ROOM na social mediach Chandleya. - Wpis na swoim profilu (lifeinvader) informujący nieliczne grono odbiorców o dostępności singla w sieci. - Wyjątkowość twórczości; wbicie sie w mniejszość z zachowaniem ojczystego języka w swoich utworach podczas życia na obczyźnie. - Postowany publiczny post informujący o pracy nad kolejnym singlem. - Dodatkowy post na tablicy [dla znajomych/obserwujących] z cytatem - prawdopodobnie z zapowiadanego kolejnego singla. -> Dane postaci -> Rozgrywka i inne screeny
