Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Big Red Machine; BeachSide Chapter


Nóż

Rekomendowane odpowiedzi

911pr2C.pngCxKmCUh.png

Hellbound Angels MC; Beachside chapter

Południowa Kalifornia połowy lat 90. była miejscem intensywnej rywalizacji między klubami motocyklowymi. Venice, od lat kojarzone z dominacją Mongols MC, uchodziło za jeden z najtrudniejszych rejonów, w których można było utrzymać stabilną obecność. W tym kontekście Seth Myers – znany w środowisku jako charyzmatyczny lider i doświadczony klubowy weteran – uznał, że HAMC potrzebują przyczółka właśnie tutaj. Założenie Beachside Chapter w 1995 roku było zarówno aktem odwagi, jak i strategiczną decyzją. Celem było wsparcie pozostałych oddziałów Hellbound Angels MC w rejonie Los Santos oraz zabezpieczenie zachodniego wybrzeża przed rosnącymi wpływami rywali. Venice miało być buforem, punktem logistycznym i symbolem obecności Hellbound Angels w sercu terytorium przeciwnika. Beachside Chapter od początku wyróżniał się spójnym charakterem. W szeregi oddziału wchodzili głównie biali motocykliści z lokalnych społeczności Venice i okolicznych dzielnic. Wielu z nich dorastało w cieniu kalifornijskiej kultury surfingu i skateboardingu, gdzie lojalność wobec „swoich” była normą. Ich jednorodność nie wynikała z formalnych zakazów, lecz z lokalnych więzi i tradycji środowiska motocyklowego w tym rejonie. Klub podkreślał wartości braterstwa, dyscypliny i gotowości do wspierania innych oddziałów. Nowi rekruci przechodzili klasyczną drogę – od hang-arounda, przez prospekta, po pełnoprawnego członka z naszywkami. W Beachside wyjątkowo dbano o testowanie lojalności i wytrwałości prospektów: udział w przejazdach wysokiego ryzyka, pomoc przy organizacji wydarzeń i wsparcie logistyczne dla innych chapterów były traktowane jako dowód oddania. Chociaż Beachside musiał utrzymywać silną pozycję wobec Mongols MC, jednocześnie dbał o swój wizerunek wśród mieszkańców Venice. Organizowano przejazdy charytatywne, wspierano lokalne warsztaty motocyklowe i nawiązywano współpracę z właścicielami barów oraz punktów usługowych. Imprezy dla społeczności – zloty motocyklowe, koncerty czy pikniki – pomagały ocieplić wizerunek i pokazywały, że Hellbound Angels MC nie są jedynie surowym klubem motocyklowym, ale również częścią lokalnej tkanki społecznej. Dzięki Beachside Chapter sieć Hellbound Angels MC zyskała stabilny przyczółek na zachodnim wybrzeżu. W trudnym i ryzykownym rejonie Venice klub nie tylko przetrwał, ale stał się przykładem determinacji i solidarności. Wspomina się go jako rozdział, który udowodnił, że Hellbound Angels MC potrafią działać nawet w sercu wrogiego terytorium, jednocześnie utrzymując dobre relacje z lokalną społecznością. Na początku 2024 roku pierwszy prezes Beachside Chapter, Seth Myers, ogłosił, że rezygnuje z funkcji Presidenta ze względu na wiek i pogarszający się stan zdrowia. Decyzja ta nie była łatwa – to on w 1995 roku powołał do życia oddział w jednym z najtrudniejszych rejonów i przez dekady prowadził go przez konflikty, wyzwania logistyczne i kluczowe momenty dla całej sieci Hellbound Angels MC. Myers nie opuścił jednak klubu. W miarę swoich możliwości nadal pojawia się w kamizelce z insygniami HAMC podczas ważniejszych wydarzeń Beachside Chapter – zlotów, rocznic czy przejazdów upamiętniających braci. Z dystansu, ale z dumą, obserwuje teraz młodsze pokolenie, które przejęło stery. Często, gdy sytuacja wymaga doświadczenia i spokojnej rady, podpowiada swoim następcom, przekazując wiedzę zdobytą przez niemal trzy dekady. W ten sposób Myers pozostaje żywą legendą Beachside Chapter – symbolem tradycji, lojalności i braterstwa, które od zawsze definiowały Hellbound Angels MC.

Operation Broken Wings;

W 2018 roku lokalne służby porządkowe Los Angeles przeprowadziły zakrojoną na szeroką skalę operację pod kryptonimem Operation Broken Wings, wymierzoną bezpośrednio w Beachside Chapter Hellbound Angels MC. Celem akcji było rozbicie struktur oddziału działającego w Venice i osłabienie jego pozycji w całej sieci klubu. Śledczy twierdzili, że zgromadzili wystarczające dowody, by postawić zarzuty większości aktywnych członków. Kluczową rolę odegrały zeznania byłych motocyklistów związanych niegdyś z Beachside – ludzi, którzy z różnych powodów zniknęli z miasta i nigdy nie zostali ponownie odnalezieni. W grę wchodziły oskarżenia o handel narkotykami i bronią, pranie brudnych pieniędzy, wymuszenia oraz inne przestępstwa finansowe. Operacja była dla HAMC bolesnym ciosem. Większość członków została tymczasowo wyeliminowana z ulic, a działalność oddziału praktycznie zamarła na niemal cały rok. Mimo tak dotkliwego uderzenia, nie udało się jednak zebrać dowodów przeciwko wszystkim. Niewielka grupa motocyklistów, w tym zasłużony stary President, uniknęła najcięższych zarzutów i pozostała na wolności, podtrzymując ducha klubu w najtrudniejszym okresie. Rok 2019 przyniósł powolne odrodzenie. Beachside Chapter, choć osłabiony i zmuszony do ostrożniejszych działań, zaczął odbudowywać swoje szeregi, kontakty oraz pozycję w Venice. Stopniowy powrót na ulice był wyraźnym sygnałem: mimo dotkliwych strat, Hellbound Angels MC – Beachside potrafił podnieść się po najpoważniejszym ciosie w swojej historii i ponownie zaznaczyć swoją obecność na mapie miasta.

Hellbound Angels MC/Mongols MC

W późnych latach 90. i na początku 2000. napięcie między Mongols MC a Hellbound Angels MC w Venice osiągnęło punkt krytyczny. Oba kluby rościły sobie prawa do strategicznych terenów nadmorskich i tras biegnących przez Venice, kluczowych dla przepływu ludzi, towarów oraz wpływów w całym regionie Kalifornii Południowej. Początkowo były to jedynie sporadyczne konfrontacje podczas zlotów czy przejazdów – ostrzejsze spojrzenia, pojedyncze incydenty, prowokacje słowne. Z czasem jednak napięcia narastały, a małe utarczki przerodziły się w pełnowymiarowy konflikt. Seria prowokacji – od sabotażu motocykli, przez przejmowanie lokalnych barów jako symbolicznych „terenów wpływu”, aż po zuchwałe przejazdy przez terytoria rywala w pełnych barwach klubowych – sprawiła, że starcia stały się codziennością. Venice zmieniło się w pole bitwy, a mieszkańcy zaczęli unikać określonych tras po zmroku, wiedząc, że wystarczy chwila, by przypadkowy przejazd przerodził się w konfrontację dwóch potężnych grup. Beachside Chapter Hellbound Angels MC, jako plażowy bastion klubu, znalazł się w samym epicentrum tej wojny: musiał bronić wpływów i terytorium, jednocześnie pełniąc funkcję logistycznego zaplecza dla innych oddziałów. Choć żadna strona nie zdobyła ostatecznej przewagi, obie z czasem wyczerpały się ciągłymi starciami. Nie doszło do formalnego porozumienia ani traktatu pokojowego – wojna zakończyła się jedynie cichym, niewypowiedzianym zawieszeniem broni. Mimo to napięcie nigdy nie zniknęło. Zarówno w Venice, jak i w innych częściach Stanów Zjednoczonych, wrogość między Mongols MC a HAMC pozostała głęboko zakorzeniona w kulturze obu klubów. W kolejnych latach rywalizacja przybrała subtelniejsze formy: sporadyczne sabotaże motocykli, „przypadkowe” przejazdy w pełnych barwach pod domem klubowym przeciwnego klubu czy demonstracyjne pojawianie się na wydarzeniach blisko siebie nawzajem. Te drobne akty wrogości stały się niemal rytuałem – symbolem starej nienawiści, która przekracza granice miast i oddziałów. To już nie była jedynie lokalna wojna HAMC z Mongols MC. Na poziomie całych Stanów Zjednoczonych oba kluby mają w naturze wzajemną niechęć, pielęgnowaną od dekad. Nawet gdy otwarty konflikt wygasł, historia rywalizacji i urazów z przeszłości sprawiła, że każdy kontakt między nimi miał w sobie napięcie i możliwość eskalacji – jak żarzące się węgle pod popiołem, gotowe znów zapłonąć.

 

Hellbound Angels to odpowiednik istniejącego w świecie realnym klubu motocyklowego. Klub, który odwzorowujemy wielokrotnie zaznaczał, że nie życzy sobie korzystania z ich marki w grze - za zgodą poprzedniej ekipy, która grała juz podobny projekt - zapozyczyliśmy nazwe.

 

P9MRbuG.pngPo ponad pół roku przerwy wracam do RP i udało mi się zebrać w większości swoją starą ekipę – chłopaków, z którymi gram i znam się od lat. Po lekkiej selekcji zespołu chcemy wrócić do korzeni, tym razem w nieco innym wydaniu. Wraz z obecną ekipą najlepiej odnajdujemy się w klimatach Vespucci. Nie zamierzamy po raz kolejny odpalać Mongols ani Vagos, bo tego było już naprawdę sporo. Wybór padł na klub inspirowany HAMC, oczywiście pod inną nazwą i z innym logiem, historia wielokrotnie pokazała, że oryginalny klub nie życzy sobie korzystania z ich nazwy czy symboli, więc to nasze zabezpieczenie. Warto dodać, że podobny projekt był już kiedyś na serwerze bazujemy na pomyśle chłopaków, którzy grali pierwotnie w Mirror Park. Aplikacja wygląda tak, jak wygląda to nasza pierwsza próba w tym formacie. Zależało nam aby znalazło się w niej jak najmniej bezpośrednich odniesień do klubu, na którym się wzorujemy. Większość tekstu została stworzona od podstaw. Choć mogliśmy skorzystać z gotowych materiałów poprzedniego zespołu (mieliśmy ich zgodę na użycie większości treści, by kontynuować historię), woleliśmy spróbować czegoś własnego. Zaczynamy z gotowym backgroundem, który będziemy rozwijać w trakcie gry. To, co zaczynamy teraz, jest jedynie fundamentem, który w miarę upływu czasu będzie się wzbogacał o nowe wydarzenia, dramaty, sukcesy i porażki. Nie traktujemy tego jak zamkniętą historię, ale raczej jak początek czegoś, co ma ewoluować w czasie. Wiemy, że nie ma jednej uniwersalnej definicji tego, czym jest gang motocyklowy, więc nie zamierzamy sztywno trzymać się jednego obrazu, ale raczej podążać za tym, jak nasze postacie się rozwijają i jakie wybory podejmują. Ważne jest dla nas, by ta organizacja była w pełni żywa, z realnymi ludźmi, ich problemami, ambicjami i dylematami. Z tego względu kluczowym dla nas elementem jest właśnie rozwój postaci – bo to on będzie stanowił o sile i charakterze tego chapteru.

Ekipa:

@Nóż @goldonmywrist @vabeni @ZagramPojebaPisacPW @1Neesqik @malik_smietana @rodeo @stokilowagi @Bsk @Nathalyne @idiot doom spiral @szeryfuwa @Nina @street law @Sam @kielonws @Arigiine @ixenea @Mimik @Madziula @Mirabelek @LaMiradaPunks @jjayjoker

Edytowane przez Nóż
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

zdpum4J.png

PARĘ PORAD NT. 1%ERS, ICH KRYMINALNEJ STRONY I ŻYCIA CODZIENNEGO (WARTO PRZECZYTAĆ)
Bycie jednoprocentowym motocyklista nie jest równoznaczne z byciem przestępca. Duża nagonka na gangi motocyklowe i artykuł RICO spowodowały, że w obecnych czasach lwia część członków klubów jednoprocentowych to zwykli ludzie, których jedyna przestępcza działalnością są bojki w barze. Są oni główna „tarcza” przed RICO i jednym z legalnych źródeł zarobku klubów.

Klubowe „barwy”, określenie to dotyczy tego, co każdy członek klubu motocyklowego nosi na plecach swojej kamizelki. Górny rocker to nazwa klubu, środek to symbol/logo, a dolny rocker określa rejon, który konkretny oddział claim uje jako „swój” (może być to cały stan, jakaś konkretna jego cześć, cały kraj albo tylko miasto). Niektóre kluby rezygnują z tego typu obszycia (np. Galloping Goose MC), nie jest to żadna reguła. Barwy dla motocyklistów to świętość i ważna rzecz, ale dla opinii publicznej i mediów już niekoniecznie. Cala społeczność 1% jest wrzucana do jednego wora i traktowana tak samo – czyli jak przestępcy, bez podziału na konkretne kluby i ich działalność. Jeśli klub jest zbyt „problematyczny” i sam sobie pisze kryminalne nagłówki na stronach głównych gazet – w każdym przypadku kończy się to źle. Najlepszym przykładem jest zbanowanie Bandidos MC w Niemczech, rozprawa sądowa Mongols w USA, czy tez zbanowanie ich barw klubowych w Nowej Zelandii. Z tego powodu kluby 1% dokładają wszelkich starań, zeby wybielić się w oczach społeczności i ukrywają cała swoja nielegalna działalność jak to tylko możliwe.

Twoja kamizelka, twoje obszycie, twoje barwy są dla ciebie świętością. Pokazują twoje poświecenie i drogę, jaka przeszedłeś, żeby zając konkretne miejsce przy stole. Mając na sobie kamizelkę reprezentujesz nie siebie, reprezentujesz cały klub, dlatego odpowiednia postawa i zachowanie są niesamowicie istotne. Nikt nie ma prawa jej dotknąć ani tym bardziej z ciebie zdjąć (jedynym wyjątkiem jest twoja kobieta albo twój brat, jeśli mu na to pozwolisz). Kradzież kamizelki, zerwanie naszywek to największy disrespect, jaki może cię spotkać. Jest to obraza całego klubu, nie tylko ciebie. Twoje barwy nie powinny celowo dotykać ziemi, ich widok na ziemi jest hańbiący dla twojego klubu i braci, którzy za te właśnie barwy zginęli. Nie nosisz zniszczonych i zużytych naszywek – możesz je zawsze wymienić u sekretarza twojego klubu, który jest za to odpowiedzialny. Wszystkie nie-klubowe naszywki (customowe) nie mogą być wszyte na tył kamizelki, mogą być wszyte jedynie z przodu pod warunkiem otrzymania zgody od sierżanta. Walka w barwach nigdy nie jest fair. Twój obszyty brat bije się z kimś? Nie dopingujesz mu, a wskakujesz razem z nim, niezależnie od sytuacji. Nigdy nie plamisz swoich barw i imienia klubu, starasz się nie popełniać przestępstw, będąc w kamizelce. Jeśli zostaniesz sfotografowany albo co gorsze złapany obciążysz cały swój klub i mu zagrozisz. Będąc w barwach uważasz na to co robisz i z kim robisz.

W klubie wszystko opiera się o dyscyplinę, szacunek i zaangażowanie. Proces dołączenia do klubu jest wyczerpujący i trudny do przejścia. Dlatego też każdy obszyty członek klubu jest szanowany za poziom zaangażowania w życie klubowe i jego osiągnięcia, które pozwoliły mu stać się członkiem klubu. Każdy obszyty jest w tej samej pozycji, ma takie samo prawo głosu niezależnie od piastowanej pozycji w hierarchii, wszyscy są równi.

Cała działalność klubowa jest omawiana na spotkaniach, które nazywa się „kaplicami”. Największym mitem cd. kaplicy jest to, że są one zawsze organizowane przy długim stole, przy którym zbierają się wszyscy członkowie klubu. Jest to oczywiście ściema napompowana przez takie seriale jak Sons of Anarchy. Kaplica może równie dobrze odbyć się w domu któregoś z memberów na kanapie przy piwie, nie ma tu żadnej reguły ani tradycji. Głównym celem jest po prostu omówienie działalności klubu na najbliższe dni/tygodnie, omówienie finansów, wydarzeń, rajdów, członkostwa i tak dalej. W kaplicy nie mogą uczestniczyć kobiety ani prospects (są wyjątki od tej reguły, w zależności od sytuacji). Spotkania takie mogą dzielić się na część o legalnych biznesach i część o nielegalnych biznesach. Ta druga jest zazwyczaj omawiana pod sam koniec, a wszyscy memberzy, którzy nie biorą udziału w nielegalnym procederze wychodzą.

BACKGROUND POSTACI
Kto dołącza do gangów motocyklowych? Ciężko to jednoznacznie określić ze względu na niesamowitą różnorodność. To tak naprawdę zależy od konkretnego klubu. Przykładowo do Vagos MC dołączali głównie peckerwoodzi, skinheadzi, meksykanie, a Mongols swojego czasu było mocno zorientowane na werbowanie członków Surenos w swoje szeregi, co też zresztą zdarza się u Vagosow. To nie czasy, kiedy kluby składały się z weteranów komandosów. My gramy, tak jak już się pewnie domyślacie, oddział HAMC, więc jesteśmy zorientowani tylko i wyłącznie na białe postacie. W tych czasach każdy biały Amerykanin może dostać się w szeregi klubu, nie musicie ograniczać swoich postaci do grania ex memberów gangów (np. białej supremacji), macie co do historii postaci totalną dowolność - jedynie musicie dobrać umiejętnie wiek, bo trzeba też pamiętać, że obszyci w pełni członkowie to w większości są ludzie grubo po 30, ale wiadomo są wyjątki i jako, że jest to gra to też możemy delikatnie nią manipulować w granicach dobrego smaku. Możecie odgrywać zwykłego kolesia, który pracuje/pracował w fabryce i został wciągnięty w szeregi klubu, możecie odgrywać cokolwiek zechcecie w granicach dobrego smaku i wyczucia.

Lifestyle członków 1% MC jest obecnie mocno zorientowany na pieniądze, jak zresztą cały współczesny świat. Wszystko opiera się głównie na braterstwie i na zarabianiu forsy dla siebie samego i dla klubu. Bikerzy mają swoje życia, niektórzy z nich pracują na etacie, niektórzy mogą być nawet prawnikami, czy lekarzami. Mają żony, mają dzieci, którymi muszą się zajmować. Odgrywanie jednoprocentowca nie powinno ograniczać się do bycia popierdoleńcem, który codziennie jara crack, handluje dragami, jeździ na motocyklu i morduje ludzi. Mimo wszystko wasza postać bikera przekłada jednak klub i motocykle ponad wszystko, nawet swoją rodzinę. Życie jednoprocentowców kręci się wokół pieniądza i dobrej zabawy. Zjazdy, eventy motocyklistów, BBQ, imprezy, kobiety, dragi i motocykle, a dopiero na samym końcu, po drugiej strony monety – nielegalna działalność, której każdy klub się wypiera, a nawet zabrania w swoich regulaminach (kolejny przykład na to jak RICO i nagonka medialna wpłynęła na gangi motocyklowe). Komitet wykonawczy klubu (najczęściej president) zazwyczaj oddelegowuje konkretnych członków klubu do działania w konkretnych operacjach, takich jak szmuglowanie, czy też handel bronią/dragami. Nie zdarza się raczej, ze znaczna część członków klubu działa przy jednej operacji, bo w sytuacji wpadki znacznie łatwiej będzie uruchomić artykuł RICO i zamknąć cały oddział. W skrócie – wszystkie nielegalne działania są raczej podejmowane w małym gronie i wykonywane w taki sposób, żeby nie można ich było powiązać z samym klubem.

PROSPECTS, GRA NA TYM "ETAPIE".
Tutaj jest chyba najwięcej mitów do obalenia, bo głęboko w polskim role playu zakorzenione jest to, że kadet to śmieć do pomiatania i zamiatania podłogi. Wcale tak nie jest. W rzeczywistości wygląda to w ten sposób, że zanim stajesz się prospectem kręcisz się jakiś czas przy klubie i jego członkach, którzy muszą coś w Tobie dostrzec i cię polubić, czyli krótko mówiąc jesteś określany jako "hangaround". Kto to hangaround? To taki przyjaciel klubu, który ze względu na swój support i relacje z bikerami może przychodzić do clubhouse, może brać udział w imprezach i w niektórych sytuacjach może nawet z nimi jeździć. Już na tym etapie znasz się z motocyklistami jakiś czas, lubicie się i szanujecie. Po jakimś czasie może zostać ci zaproponowane zostanie prospectem klubu. Dlaczego ktoś, kto zna się z bikerami tak długo, jest z nimi w dobrych relacjach, miałby zostać nagle szmata do podłogi przez to, że nosi rocker z napisem Prospect? Kadeci w 90% przypadków nie mogą uczestniczyć w kaplicach ani w żadnym oficjalnych klubowych biznesach, ale jeśli chodzi o nielegalny proceder jest już inaczej. Jest to uzależnione już od samego kadeta, jego inicjatywy i tego, jakim zaufaniem jest obdarzony przez klub. Każdy prospect ma swojego sponsora, czyli obszytego członka klubu, który go wprowadza i się nim opiekuje. To sponsor decyduje, kiedy jesteś gotowy, to sponsor może wysunąć podczas kaplicy temat obszycia twojej kamizelki, i to ze sponsorem w głównej mierze działasz.

PROPERTY OF/OLD LADY (KOBIECE POSTACIE, RODZINY BIKERÓW)
Jak odgrywać kobietę motocyklisty, czyli jego „własność”? Zacznijmy od tego kim jest w ogóle property/ol' lady. W 90% przypadków jest to kobieta, która kręci się przy klubie i pozostaje w bliższej relacji z którymś z jego członków. Nie wszystkie dziewczyny, czy też żony bikerów decydują się na wejście w życie klubu, bardzo często wolą trzymać się od tego świata z daleka. Nie działa to w ten sposób, że dymasz się z członkiem klubu i od razu wchodzisz w jego szeregi i zostajesz ol' lady. Musisz zyskać szacunek, okazać swoje wsparcie i zaangażować się w życie klubu, dopiero wtedy jest to możliwe i Twoja postać może otrzymać obszycie swojej kamizelki, które wygląda tak jak na załączonym zdjęciu. Nie nosisz barw klubowych, jedynie rockery, które mówią o tym, że jesteś własnością konkretnego bikera. Czasem kobiety odchodzą od noszenia obszytych kamizelek i decydują się na wykonanie tatuażu z ksywa swojego wybranka. Tytuł „Property” może brzmieć przedmiotowo i uwłaczająco, ale w świecie bikerów jest to dość ważne oznaczenie kobiety traktowane jak ślubny pierścionek. Ol' lady nie uczestniczy bezpośrednio w biznesie klubu, ale wspiera go na każdy możliwy sposób często biorąc na siebie ryzyko.

Najważniejsze zasady, których taka postać powinna przestrzegać: nie kwestionuj decyzji swojego faceta, respektuj jego lifestyle i nie przywołuj Waszych prywatnych problemów przy klubie. Klub jest najważniejszy dla twojego faceta, musisz to zrozumieć i uszanować. Nigdy nie stawiaj go przed wyborem klub/bracia albo ty. Jako ol' lady nie zajmujesz się klubowym biznesem, nie uczestniczysz w nim bezpośrednio i nie masz prawa go kwestionować. Nawet jeśli twój ol' man zdradza Ci jakieś szczegóły – zostaw to dla siebie. Wspieraj klub, tam gdzie to tylko możliwe – noś i sprzedawaj klubowy merch, przygotuj jedzenie i drinki na imprezę, upewnij się, że kobiety kręcące się przy klubie zachowują się odpowiednio i nie przekraczają cienkiej linii. Weź broń i dragi swojego faceta i jego braci, jeśli jest możliwość, że policja w nich uderzy. Odwiedzaj członków klubu w więzieniu, przekazuj im istotne wiadomości. Mimo Twojej pozycji nie próbuj wydawać rozkazów prospectom ani tym bardziej członkom klubu. Szanuj wszystkich, a szacunek wróci do ciebie. Nie ograniczaj się roleplayowo tylko i wyłącznie do postaci Twojego faceta i klubu. Niech Twoja postać ma swoje życie.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         credits: pomógł Degus, pozdrawiam

Edytowane przez Nóż
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin