Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

[Projekt IC] Slavic Witch


Zazi

Rekomendowane odpowiedzi

0pTOt3M.png______________________________________________________________________________________

Pośród nieprzerywalnego hałasu Los Santos - w którym migoczące neony oświetlają ulice i budynki, a dźwięk klaksonów miesza się z rozmowami przechodniów... swoje życie wiedzie Suzanna Zabadevya - folk-metalowa artystka szerząca kulturę dawnych Słowian na obczyźnie. Muzyka i słowiańskie tradycje splatały się w jej życiu od najmłodszych lat. Kolejne sceniczne sukcesy i nowe doświadczenia napędzały ją do działania, choć z każdym miesiącem pobytu w Stanach coraz mocniej czuła, że potrzebuje czegoś innego a jednocześnie bliższego jej naturze i neopogańskim korzeniom. W chwilach narastającego zwątpienia, pośród studyjnych nagrań i głośnych wydarzeń narodził się pomysł na 'Slavic Witch' - niewielką zielarnię i pracownię słowiańskiego rękodzieła. Miejsce, które z czasem miało stać się dla niej duchowym schronieniem i powrotem do korzeni, na które nie zawsze mogła sobie pozwolić.

______________________________________________________________________________________

Jesienią, właśnie wtedy gdy Los Santos zaczynało pachnieć wilgotnym powietrzem i oceanem Suzy coraz częściej powracała myślami do swojego rodzinnego kraju, ludzi i bliskich (w tym kultur) które tam pozostały. Powód? Chociażby proste i częste wśród ludzi zwątpienie czy też z tęsknoty... a po części i potrzeby poszukiwania sensu po zamknięciu wytwórni z którą zdążyła sie zżyć. Myślami błądziła po lasach, które w dzieciństwie przekazywały jej oczami wyobraźni i poprzez baśnie legendy czy historie o dawnych bogach... błądziła wśród tematycznych neopogańskich książek i publikacji po miejscach gdzie kultura i tradycja wciąż były pielęgnowane z szacunkiem.

Z biegiem czasu w sercu dziewczyny powstawało nowe pragnienie - stworzenia na obczyźnie małej przestrzeni w której słowiańska kultura mogłaby oddychać pełną piersią, bez konieczności wyjazdu poza Stany. Miejsca, gdzie zdobywana przez lata wiedza o ziołach czy rytuałach praktykowanych przez jej rodzimych przodków łączyłaby się z artystyczną duszą; gdzie można byłoby przysiąść przy filiżance aromatycznego naparu, posłuchać ludowych folklorowych pieśni i choć na chwilę zapomnieć o zgiełku miasta. Początkowo zielarnia mieściła się w chatce Suzanny pod Paleto, gdzie ta sama suszyła i przechowywała zioła tworząc z nich różnorodne mieszanki a każdą w oparciu o tradycyjną wiedzę - o ich znaczeniu, i zastosowaniu. Z czasem tęsknota i potrzeba dzielenia się tym z innymi narastała na sile... . Podczas spacerów po obrzeżach miasteczka gdy bywała w swojej chatce - ta coraz częściej zaglądała w zaułki i stare budynki aż w końcu natrafiła na niewielki, niemal zapomniany lokal przy jednej uliczce. Drewniane framugi okien, zakurzone wnętrze i zapach wilgoci w powietrzu miały w sobie coś znajomego - coś co sprawiło że poczuła się jak w domu i tak właśnie narodziło się Slavic Witch.

_________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

ZWzwfNQ.pngSlavic Witch w swoim zamyśle to nic innego jak niewielka klimatyczna zielarnia i pracownia* stworzona przez rosyjskojęzyczną bohaterkę tej opowieści... miejsce w którym dawna kultura Słowian spotyka się z nowoczesną duchowością, muzyką i sztuką. Sam w sobie projekt zrodził się z potrzeby równowagi i oddechu od scenicznego zgiełku czy Los Santos - nie pozostając ogromnym biznesem; ani szczególnie dochodowym źródłem zarobku - zwłaszcza że na te jako artystka Suzy nie ma co narzekać. Slavic Witch jest również przestrzenią twórczego spokoju, centrum rytuałów, wiedzy o Słowianach, rękodzieła i ciepłych rozmów przy parującej filiżance naparu; schronieniem dla dusz pokrewnych czy też tych - którzy szukają kontaktu z naturą, tradycją ze własnym autorskim i niezapomnianym wnętrzem.

Wystrój pozostaje utrzymany w mistycznym, słowiańskim stylu. Drewniane meble, miękkie światło świec i zapach suszonych ziół mają tworzyć niezapomnianą przez odwiedzającego atmosferę spokoju. W powietrzu unosi się charakterystyczny aromat lawendy, szałwii oraz innych ziół przepełniających tą przestrzeń. Na ścianach widnieć mają słowiańskie symbole ochronne w tym popularyzowane przez samą artystkę takie jak: znak Welesa, Mokoszy i Peruna. Na drewnianych półkach znajdować się będą słoiki z ziołami, kadzidła oraz drobne rękodzieła wykonywane również przez bohaterkę tej opowieści: nawęzy, motanki, zawieszki z symbolami, zapachowe woreczki czy pleciona biżuteria inspirowana dawną symboliką (która głównie splatana jest na zamówienie). W samej zielarni znajduje się też niewielka ograniczona do dwóch, trzech miejsc przestrzeń z kilkoma stolikami przy których odwiedzający mogą odpocząć i spróbować wybranej mieszanki ziół - często sprowadzanych lub zbieranych i suszonych przez Suzanne - w tym i takich nadających się do parzenia sezonowo. Każda z dostępnych mieszanek ma posiadać swój rytuał picia, kąpieli, palenia i własne znaczenie... przygotowana w duchu tradycji i szacunku do dawnych zielarek i mądrych kobiet.

_________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Nowopowstała zielarnia ma stać się niczym innym jak takim pomostem między dawną kulturą a współczesnym światem w którym codzienność obczyzny na której zamieszkuje i tworzy Suzanna spotyka się z duszą tej dawnej wschodniej Europy..  - w tym z tradycjami dziewczyny, duchowością i darami natury. A dla artystki? Dodatkowo miejscem w którym pielęgnuje swoje korzenie wcale nie opuszczając Stanów jak i częścią promocji jej persony.

_________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Spoiler

Poboczny projekt zielarni w klimacie słowiańskim (sprzedaż ziół i mieszanek zielarskich, naturalnych kadzideł, rękodzieła oraz j/w - z naciskiem na zioła (w większości importowane)) związany z moją postacią w branży rozrywkowej; w przewadze rozwój poszczególnych wybranych wątków - w tym epizody dla graczy i sposób promocji postaci wraz z jej kulturą. Rozgrywka głównie skupiona na pielęgnacji wątków które sobie rozwijam niżeli jakiś wielki przychód z tego. Sam temat będę chciała prowadzić w formie IC a główny wpis uzupełniać/ aktualizować (poza podsumowaniami, screenami) co jakiś czas informacjami o ziołach i ciekawostkami z kultur dawnych Słowian i zielarstwa (z czym mocno jest powiązana i praktykuje postać Suzanny). Decyduje sie na projekt by nie zajmować slota biznesu, i powoli fabularnie rozbudowywać to miejsce - z być może w przyszłości przejściem na biznes, jeśli pozamiejska/miasteczkowa miejscówka ucieszy sie powodzeniem w swoim bycie na serwerze. Miłego dnia czytającym!

Nazwa biznesu/Projektu IC: Slavic Witch
Postać lidera: Suzanna Zabadevya
UID postaci lidera z panelu gracza: 55939
Nick Discord: zazi1091
Link URL do mapy z lokalizacją biznesu/projektu: klik
Typ projektu (Biznes/Projekt IC): Projekt IC
Typ biznesu (Gastro, Salon Tatuażu...): n/a
Wybrany interior* : n/a
Link do tematu organizacji** : n/a
Startowy skład - 3 osoby***: n/a

 

Edytowane przez Zazi
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

image.png.199c4dbe6524cd68ae98ff787f48fc9a.png

Cześć @Zazi, po ustaleniach Twoja aplikacja na Projekt IC zostaje przyjęta. 

Zgłoś się na oficjalnego Discorda biznesów i projektów IC VIBE ROLE PLAY https://discord.gg/SrtCf9PvQA

Na miejscu utwórz ticket z prośbą o nadanie rangi poprzez wejście do kanału ⁠kontakt. Pamiętaj, by w nazwie użytkownika dołączyć po znaku "|" nazwę biznesu/projektu, który prowadzisz.

UWAGA!

  • W swoim tickecie zawrzyj prośbę o stworzenie dla Ciebie skryptu, kopiując w treść ticketa formatkę ze swojej aplikacji.
  • Na Discord zapraszana jest jedna osoba z każdego biznesu/projektu. Nie dopuszczamy więcej reprezentantów. Wszelkie sprawy techniczne czy ustalenia są rozwiązywane poprzez ticket na discordzie biznesowym.


Pamiętaj, że twoim obowiązkiem jest aktualizować temat przynajmniej raz na 30 dni!

„Do what you feel in your heart to be right – for you’ll be criticized anyway.”
„Hate is too great a burden to bear.”


Click here

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

EsaCSWw.pngPierwsze dni funkcjonowania projektu to czas organizacyjny pełen chaosu i nie da sie ukryć że bałaganu, czy nowych wychodzących niespodzianek. Suzanna przejęła lokal po poprzednim właścicielu dzierżawiąc pozostawioną powierzchnie; wspólnie z ERECTUS DESIGN zabrała sie za projekt realizacji i wykończenia wnętrza. Artystka na wystrój miejsca które miało i stawało sie jej azylem przeznaczyła ogromne środki, tak samo postąpiła z pierwszymi zamówieniami które zrealizowała w wybranych hurtowaniach. Jeszcze zanim zielarnia oficjalnie otworzyła swoje drzwi, można było dostrzec zmiany. Z każdym dniem wnętrze zyskiwało coraz więcej charakteru; z surowych, pustych ścian zaczęła wyłaniać się inna przestrzeń pełna drewna, symboli i zapachu świeżych ziół. Z czasem w social mediach Slavic Witch pojawił się pierwszy wpis: krótka wiadomość o tym, czym właściwie jest ten projekt i co oferuje. Bez zbędnych opisów, bez reklamy a jedynie zapowiedź, że wkrótce w samym sercu Paleto zacznie tętnić nowe, niewielkie słowiańskie życie. W międzyczasie przez zielarnię przewinął się serwis techniczny Tyuyu Community Services , który zajął się wymianą starego okablowania pozostawionego przez poprzedniego właściciela. Podczas pracy okazało się, że instalacja była w niepokojącym stanie - poplątane przewody, niestabilne gniazda i przestarzałe zabezpieczenia nie nadawały się do użytku. Dla bezpieczeństwa i spokoju odwiedzających a i również właścicielki konieczne było pełne odświeżenie systemu. Przez pewien czas pomieszczenie przypominało bardziej warsztat niż przyszły azyl - leżały kable, narzędzia i pudła z oznaczeniami elektryków. Dopiero po zakończeniu prac i ponownym uruchomieniu oświetlenia wnętrze rozbłysło ciepłym, miękkim światłem ledów połączonych ze świecami, które idealnie wpasowały się w mistyczny klimat tworzonego miejsca. Gdy już technicy zakończyli swoje prace a zapach metalu i kurzu powoli ustąpił miejsca aromatowi ziół, młoda właścicielka mogła wreszcie wrócić do swoich celów - również oczyszczania i przygotowywania przestrzeni pod zielarską działalność. Od wschodu do zachodu słońca przesuwała dym z szałwii i bylicy przez wnętrze, pozwalając aby nowa energia wypełniła każdy zakątek. Ściany przestały być obce; przesiąkły dymem, zapachem i intencją z jaką ta stworzyła Slavic Witch. Drewniane ciemne półki zaczęły zapełniać się pierwszymi słoikami z mieszankami ziół które Suzanna suszyła i przygotowywała (również tych jeszcze w swojej chatce pod Paleto). Każdy słoik otrzymał odpowiednią etykietę, symbol i znaczenie na tyle by całość nie była tylko dekoracją. Pod zielarnią również zachodziły zmiany, dziewczyna wykorzystując magazynowane w swojej chatce meble ogrodowe postanowiła przewieźć je do zieralni; od teraz przechodnie za każdym razem gdy Suzy tam stacjonowała, mogli na swej drodze napotykać pod lokalem rozstawione, drewniane ławy pozwalające na odpoczynek na świeżym powietrzu. 

GTA5-2025-10-20-19-59-28.png

Spoiler

1.png2.png5.png6.png7.png8.png9.png3.png4.png

 

Edytowane przez Zazi
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Anza95j.pngW zielarni znów zaczął panować porządek i spokój po pierwszym chaosie organizacyjnym. Po ostatnich niespodziankach (zwłaszcza tych z elektryką) Suzy postanowiła zadbać nie tylko o zioła i ludzi, ale też o bezpieczeństwo miejsca. W narożnikach pojawiły się nowe kamery, a dyskretne światełka monitoringu skromnie migają nocą jakby same czuwały nad zapachem suszonych roślin. Podpisano też umowę z firmą ochroniarską Bobcat Security a sama zielarnia objęta jest stałymi patrolami które co jakiś czas będą zaglądały by upewnić się że wszystko jest w porządku.

Młoda wiekiem właścicielka i artystka wróciła do pracy z tym samym zapałem i dokładnością z jaką mieszała zioła i zapisywała ich właściwości w swoim starym zeszycie - chociaż większość przepisów znała na pamięć, w myśl wiccańskiej zasady..

„Naucz się tyle, ile jesteś w stanie - by później przepisać Księgę na nowo, jeśli w niebezpiecznych czasach będziesz musiała ją spalić”

W niewielkim magazynie szeleści świeży asortyment a do suszarni trafiły kosze pełne składu dziewanny i krwawnika... w powietrzu unosi się stale ten charakterystyczny zapach - ciepły, gorzkawy, pełen tajemnic. Zielarnia ożywa też w przestrzeni wirtualnej - strona którą niedawno otwarto, zaczyna tętnić swoim rytmem... pojawiają się pierwsze wpisy, zdjęcia i opowieści. Najnowszy tekst poświęcony jest Dziadom - świętu pamięci i duchów przodków. To jednocześnie pierwszy większy krok w stronę tego, by Slavic Witch stało się nie tylko miejscem gdzie można kupić zioła, ale też takim - które przypomina o korzeniach, i kulturze przodków neopogańskiej właścicielki. Jesień w Paleto śmiało zagląda przez okno a między dymem kadzidła i parą z kubka melisy unosi się poczucie spokoju. Po burzy zatacza się zgodnie z kręgiem równowaga - zielarnia żyje, swoim tempem i zgodnie z nią.

leu282L.pngsqBHryk.pngA5ozXzx.png

____________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________

**W Los Santos co raz większymi krokami Halloween, jak wyglądał ten okres u Słowian? Jakie święto wtedy przypadało oraz jak celebrowano je? Na stronie zielarni pojawia sie wpis przybliżający Dziady. **

E6a8VGg.png

W momencie gdy jesienny wiatr zrywa z drzew ostatnie liście a dym z ognisk niesie znany nam zapach mokrego drewna wiemy, że nadchodzi szczególny czas. Czas gdy granica między światem żywych a umarłych staje się cienka jak chociażby pajęcza nić. Właśnie wtedy obchodzimy Dziady czyli jedno z najstarszych świąt Słowiańskich przodków...  święto pamięci, wdzięczności i ku pewnie dla wielu z Was zaskoczeniu światła. Zacznijmy od podstaw i tego że dziady przypadały dwa razy w roku; wiosną, gdy ziemia budziła się do życia, i jesienią na przełomie października i listopada kiedy przyroda zamierała a ludzie szykowali się na długie zimowe noce. Jesienne Dziady te które najczęściej wspominamy były momentem zadumy, ale i wspólnoty bo wierzono że w tę noc dusze zmarłych wracają do swoich domów by posilić się, ogrzać i spędzić chwilę z żywymi.

Przed wiekami... dziesiątki i setki lat temu przodkowie sprzątali domostwa jakby mieli przyjąć najważniejszych gości - zmarłych przodków (Dziadów). Na stołach kładziono białe obrusy, a na nich stawiano pożywienie - najczęściej kaszę z makiem, jajka, chleb, miód i kutię. Nie dodawano soli... uważano że ta „pali dusze”. Gospodarz otwierał drzwi i zapraszał: „Chodźcie, dziadowie, do nas... [..]” Po uczcie jedzenia nie sprzątano a zostawiano je na noc dla tych co przyszli z Nawi (znanej Wam chociażby dobrze z moich utworów) krainy zmarłych. Nie wolno było wylewać wody ani szyć by przypadkiem nie zranić niewidzialnych gości a już na pewno nie przyszyć ich do odzienia. Podczas kolacji pokarmy spożywano w milczeniu, nie wykonując gwałtownych ruchów. Duchy uważano bowiem za istoty płochliwe, które mogą łatwo się wystraszyć. Przy mogiłach rozpalano ognie które miały za zadanie ogrzać dusze i wskazać im drogę do rodzin. Ogień w tę noc był święty (i jak doskonale wiecie pozostaje ważnym łącznikiem między światami) - symbol życia i oczyszczenia, a zarazem brama między Nawią a Jawią. Wierzono że światem zmarłych włada Weles bóg magii, mądrości i duchów (ale i chociażby opiekun bydła nazywany często rogatym panem), strażnik Nawi. To do niego kierowano wszelkie modlitwy prosząc o spokój dla przodków i ochronę dla żyjących. Obok niego czczono Mokosz... boginię ziemi, wilgoci i płodności, która jesienią przyjmowała w siebie ziarno by wiosną obudzić je do życia. Dziękowano też Rodowi i Rodzanicom, duchom losu i rodu które opiekowały się każdym człowiekiem od narodzin aż po śmierć... dzięki nim wierzono że więź między pokoleniami nigdy się nie zrywa i w nas wciąż płynie pamięć o tych którzy byli przed nami. 

W noc Dziadów po ziemi miały chodzić nie tylko dusze bliskich, ale i inne istoty te dobre i złe. Żeby ochronić się przed tymi, które nie zaznały spokoju, noszono karaboszki* - maski z drewna lub papieru które zasłaniały twarz i odstraszały złe moce. Pod nimi duchy nie mogły rozpoznać człowieka. W domach za piecem, zostawiano miseczki z jedzeniem dla domowików - opiekuńczych duchów przodków, którzy czuwali nad ogniem i rodziną. Choć dziś nie ucztujemy już z duchami przy stole, wciąż mimo biegu lat niesiemy w sercu pamięć dawnych zwyczajów. Zapalamy znicze na cmentarzach, by „ogrzać zmarłych”. Dziady to nie tylko wspomnienie o tych co odeszli... to także przypomnienie że wszystko w przyrodzie ma swój cykl jakim jest zaplatające sie naprzemiennie śmierć i odrodzenie, ciszę i ruch, zanik i powrót. Uświadamiają nam że każdy z nas jest częścią wielkiego kręgu życia, w którym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość splatają się w jedno. Więc gdy nadejdzie koniec października zapal dodatkowy ogień lub świecę w oknie by wskazać drogę tym którzy nadchodzą tej nocy. Postaw kubek miodu na stole, zostaw kromkę chleba. Usiądź w ciszy i posłuchaj.. może odczujesz bliskich, którzy przyszli w odwiedziny? To czas, gdy ich pamięć żyje najmocniej i to od nas zależy czy ten ogień nie zgaśnie.

Spoiler

 

PUHuaS0.jpegKaraboszki to słowiańskie maski obrzędowe zakładane podczas święta Dziadów gdy wierzono, że dusze zmarłych powracają do świata żywych. Wykonywano je najczęściej z drewna, kory, gliny lub papieru, a ich wygląd bywał różny... jedne przypominały twarze przodków, inne miały odstraszające oblicza duchów i demonów. Karaboszki pełniły podwójną rolę: z jednej strony symbolizować miały obecność zmarłych wśród żywych, z drugiej? Maski chroniły uczestników wszelakich obrzędów przed złymi mocami. Zakładając maskę, człowiek stawał się kimś „pomiędzy”... nie całkiem z tego świata a za tym bezpiecznym przed istotami z zaświatów. Często rozstawiano je też wokół świętego kręgu lub domostwa by odstraszały złe duchy i wskazywały przodkom drogę do ogniska (chociaż od wskazywania drogi były bardziej kultowane ogniki). Słowiańskie maski obrzędowe noszone podczas Dziadów wykonywano zwykle z drewna lipy, osiki lub brzozy natomiast unikało się drewna dębu, wierzby i topoli które były uważane za święte lub zbyt związane z duchami. Dzięki odpowiedniemu doborowi drzewa sądzono również że maski chroniły żywych przed złymi mocami, nie zbliżając ich niebezpiecznie do zaświatów.

Żródła:

- Prywatna, posiadana literatura o kulturze Słowian.

- Strony związane z neopogańskim kultem Słowian.

 

Edytowane przez Zazi
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

892MM5N.pngZielarnia żyje, rozwija sie i działa swoim tempem. Młoda artystka w ostatnim czasie i dalszym ciągu postawiła na dopinanie kwestii organizacyjnych. Dzięki ponownemu spotkaniu i współpracy z Tyuyu Community Services zostały dopieszczone wszystkie sprawy techniczne, niewielkie źródło światła swoim ciepłym blaskiem, w połączeniu ze świecami zaczęło oświetlać wnętrze głównej sali w której jest serce 'Slavic Witch'. Na social mediach pojawia sie seria wpisów, wśród nich ta przybliżająca co tydzień wybrane zioła - uporządkowana w odpowiednich, i prostych dla czytelnika kategoriach tematycznych kojarzonych z ich działaniem.

Slavic Witch czy też prościej Suzy weszła we współprace z firmą  GoPostal Corporation - Southern San Andreas Operations Branch która jak podano do dalszej informacji, ma obsługiwać przesyłki kurierskie jeśli klient wyrazi taką chęć; potrzebę. Dzięki współpracy czy budowaniu sobie nici kontaktów, dziewczyna nie tylko zyskuje nowe rozwiązania ale i przydatne w prywatnej karierze kontakty. Marka jaką zaczyna powoli na miasteczkowym rynku stawać się Słowiańska Wiedźma otrzymuje pierwsze zaproszenia do udziału w wydarzeniach; i jako że w kulturze dawnych Słowian nie pojawia sie termin Halloween - ta (co już nie raz pokazała) mimo swojego udziału, nie zamierza całkowicie dopasowywać się do schematu a niezmiennie szerzyć swoje rodzime zwyczaje. Jednym z miejsc na którym będzie można odwiedzić Słowiańską Wiedźme ma być Harvest Festival na który sama Suzy przygotowała kilka spersonalizowanych pod interesantów mieszanek do parzenia czy kadzideł naturalnych. 

 

cbpE87w.pngVIDeymz.pngRfoaFeR.pngIu7WrtY.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

dWLvDr0.pngSłowiańska wiedźma cieszy się co raz to większym zainteresowaniem. Poza przygotowaniami do Harvest Festival została również zaangażowana swoją obecnością (i nie muzyczną) do udziału w kilku innych wydarzeniach wraz ze swoimi sprowadzanymi, czy samodzielnie zbieranymi i sporządzanymi suszami czy pozostałymi produktami z oferty. Strefa pod zielarnią równie zaczyna powoli cieszyć się życiem, a wiedźma? Ochoczo przesiaduje na niej ze swoimi gośćmi czy po prostu mieszkańcami miasteczka - częstując ich przeróżnymi, pełnymi smaków mieszankami ziół i nie tylko. Rzeźbienie w dyni oraz Herbaciane spotkanie by Whispering Pines & Slavic Witch to kolejne z wydarzeń na którym Suzanna pojawi sie w roli Słowiańskiej Wiedźmy; i zapewne tak jak podczas Harvest Festival przybędzie pełna nowych i inspirujących połączeń smaków, aromatów, właściwości. Podczas rozmów z dziewczyną zawsze można spodziewać sie jakiś ciekawostek nawiązujących do wierzeń neopogańskich rodzimych Słowian - najwidoczniej ta poza fascynacją kulturą przodków poniekąd i żyje nią.

Mimo że na social mediach zielarni nie podano daty oficjalnego otwarcia, sklep jak i sam fanpage żyje aktywnie - pojawiają sie nowe wpisy, te zapowiadające coś bądź po prostu (ograniczone dostępnością do obserwatorów) takie które mają szerzyć wiedze na temat ziół czy kultury Słowian - zależnie od serii. W ostatnim ze wpisów właścicielka Słowiańskiej Wiedźmy postanowiła przybliżyć swoim obserwującym postać Leszego, znanego zależnie od regionów również jako Borowiec, Laskowiec etc. . Poprzez takie publikacje 'Wiedźma' chce nie tylko szerzyć wiedze o swoich korzeniach, i tradycji - ale i również podkreślić charakter miejsca jaki stara się stworzyć i zbudować. 

iPrAyH4.pngpwwAQlk.pngYOwxc5B.pngQ89MZNi.pngWsQjW4x.png5UfnJmh.pngmCKmcXi.png5sxRjKT.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 miesiąc temu...

IXVC571.pngOstatni okres w miasteczkowej zielarni zapełniony zdawać się może był nadzwyczajną i niemal charakterystyczną pustką wynikającą z trasy koncertowej właścicielki - FOLLOWING THE WHISPER OF THE ANCESTORS.  Podczas wspominanego projektu właścicielka tego miejsca na mapie Paleto znana większości jako Słowiańska Wiedźma  przemierzała kolejne miasta Stanów Zjednoczonych niosąc ze sobą zapach ziół, słowiańskie pieśni i opowieści inspirowane z dawnych wierzeń. W każdym z odwiedzanych miejsc zioła i kultura słowiańska były nieodłączną częścią jej występów, a publiczność zanurzała się w zapachu kadzidła, ognia i szeptów. Po intensywnym czasie powrót do zielarni niósł w sobie coś specyficznego.. miejsce wreszcie znów czekało na swój oddech, na ciepło dłoni i porządek którym tylko ta potrafiła tchnąć życie w zakurzone półki. Tak więc właśnie po powrocie Suzy zabrała się za porządki - od odkurzenia dawno nieużywanych regałów, przez przewietrzenie aż po uporządkowanie misternie opisanych słoików. W tym czasie lokal przeszedł również rutynową kontrolę PPOŻ obowiązkową dla każdego z miejsc. Zielarnia pełna suszonych roślin, olejków, rękodzieła i kadzideł mogła budzić szczególną czujność inspektorów... mimo poślizgów i problemów wszystko jednak było dopięte na ostatni guzik.

 

Nadeszły wszechobecne i nieuniknione w przypadającym czasie przygotowania do świątecznego czasu; nie tyle Bożego Narodzenia o ile dużo bliższych jej sercu Szczodrych Godów obchodzonych przez współczesnych rodzimowierców i głęboko zakorzenionych w zwyczajach dawnych Słowian. Mimo wyraźnych różnic między chrześcijańskim świętem narodzin Jezusa a słowiańskim świętem przesilenia zimowego Suzy notorycznie podkreślała to jak wiele wspólnych elementów obie tradycje w sobie niosą. Dawni Słowianie celebrowali moment w którym rodziło się nowe słońce, dzień zaczynał ponownie wydłużać się a wraz z nim odradzała się nadzieja, płodność i siła natury. Kiedy chrześcijaństwo zaczęło stopniowo przenikać na ziemie Słowian wiele obyczajów przesilenia zimowego zostało przejętych i przekształconych...  jak choćby domowe ozdoby z wiecznie zielonych gałęzi, świąteczne ognie symbolizujące oczyszczenie i odrodzenie, kolędowanie czy zwyczaj składania sobie darów na znak pomyślności (a to tylko wybrane przykłady). To właśnie te dawne nieuświadomione dziś niewielu tematy Suzy najchętniej przytaczała w rozmowach z klientami, opowiadając jak wyglądały one jeszcze wtedy zanim religie ochoczo siłą, niszczeniem świątyń i mordem wpoiło się w wierzenia miejscowych ludów. W ramach przygotowań do świątecznego okresu Suzy pojawiała się także na kilku wybranych jarmarkach promując swoje mieszanki ziół, kadzidła, zestawy do robienia świec czy proste gliniane naczynia. Jej stoisko zazwyczaj wyróżniało się prostym i rodzimym charakterem: płótna, naczynia, wiązki jałowca... bylicy, symbole ochronne splecione ze słomy oraz wszystko pozbawione chrześcijańskich akcentów pozostające w duchu czystej jej tradycji. Ku zdziwieniu wielu odwiedzających przyciągała właśnie ta surowa naturalność a właścicielka korzystając z każdej okazji snuła opowieści o dawnych obrzędach czy świętach które obchodzono z szacunkiem do natury, do przodków i odwiecznego rytmu światła. Zielarnia choć zdawać się może chwilowo opustoszała ponownie zaczęła tętnić życiem wciąż realizując zamówienia (w tym takie spersonalizowane). W powietrzu co raz intensywniej mieszały się zapachy żywicy, mięty i dziurawca a wraz z nimi aura zbliżających się Szczodrych Godów - czasu obfitości, odrodzenia i wdzięczności dla tych którzy byli przed nami. Neopogańska artystka jak zawsze wierna swoim korzeniom wprowadzała do miasteczka odrobinę tego zapomnianego słowiańskiego światła, które kiedyś rozświetlało najciemniejsze dni roku - jednocześnie sama obchodząc ten czas w zgodzie z dawnymi wierzeniami a nie współczesną modą. 

OiN9H7j.png

Edytowane przez Zazi
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

r6jc95w.png

**Na stronie gdzieś w odpowiedniej zakładce z newsami, czy kulturą Słowian pojawia sie wpis pokrótce przybliżający postać Baby Jagi znanej we Słowiańskich tradycjach/ wierzeniach.**

🌳 Wierzenia i tradycje Słowian - 002 Baba Jaga.


Kim tak właściwie była Baba Jaga i jakie znaczenie odgrywa jej postać w Słowiańskich wierzeniach? Matka wiedźma, symbol silnej kobiety - wychodzącej naprzeciw wszystkim trudnościom; nie zawsze tak zła jak przedstawiana w niektórych baśniach... ale od początku. W wielu źródłach, w tym opartych na wierzeniach Słowian opisywano że Jaga przyszła na świat na przekór wszystkiemu. Urodzona w czasie burzy gdy pioruny dudniły nad domostwem jej rodziców a wiatr wył na rozstajach. Już jako niemowlę była inna: niespokojna, milcząca, złośliwa (chociaż bardziej w obronie) i patrząca na ludzi takim spojrzeniem które dorosłych wprawiało w niepokój. Jej twarz nie była twarzą dziecka błogosławionego urodą zesłaną przez Mokosz a przeciwnie... - nos miała krzywy, usta wąskie, zmarszczki pojawiały się na niej wcześniej niż na twarzach rówieśników. W czasach gdy piękno kobiety było jej największą wartością Jaga od początku była pozbawiona tej cechy. Dzieci bały się jej jakby była upiorem, dorośli traktowali jak ucieleśnienie kary, a matka (chociaż podobno kochała) nie potrafiła obronić jej przed światem który nie chciał  przyjąć odmienności dziewczyny inaczej niż przez odrzucenie. 

Mijały lata a wraz z nimi nasza Jaga dorastała, wraz z nią rosła jej samotność i ból który sprawiali jej ludzie. Wieś nanosiła na nią swoje lęki a że każde nieszczęście potrzebowało winnego, najłatwiej było obarczyć winą tę która i tak nie pasowała do ich porządku. Z czasem Jaga (pod naciskiem innych) zaczęła wierzyć że naprawdę jest inna, może nawet przeklęta? Kiedy próbowała pomagać odrzucano ją. Gdy przestała oskarżano ją o zło. W jednym ze źródeł i interpretacji tej postaci w mitologii pewnego wieczoru chłopi ruszyli by ją przepędzić, niebo na przekór im przecięły błyskawice tak gwałtowne że musieli się cofnąć. W tym momencie zaczyna sie najważniejsza historia postaci... Jaga właśnie wtedy rzekomo uwierzyła że nie tylko ludzie ją obserwują. Następnego ranka odeszła porzucając wieś która nigdy nie była domem. Źródła czy interpretacje często podają jakoby dziewczyna miała wędrować przez dni i noce karmiona gniewem i pragnieniem odpowiedzi. W pewną mglistą noc podczas swojej podróży spotkała starca który śpiewał pieśń o Welesie (jak już wiecie 'Rogatym Panie' i władcy tajemnic, czy krainy umarłych) a ten jak nikt inny podobno miał znać prawdę o każdym ludzkim losie. W słowach napotkanego starca brzmiało coś, co wstrząsnęło Jagą i tej samej nocy zrozumiała że powinna odnaleźć Welesa... - niekoniecznie też po to by prosić o piękno (najmniej miał wspólnego z urodzajem) a by zapytać dlaczego dano jej twarz, która wywołuje strach. Czy była to kara, próba dla samej Jagi i miała ją czegoś nauczyć? Wyruszyła kierując się światłem Chorsa księżycowego syna Welesa. Gdy po wielu nocach znalazła się przy świętym jeziorze z którego światło odbijało się nienaturalnym blaskiem Chors stanął przed nią w postaci młodzieńca o oczach zimnych jak srebro. Jaga na jego warunek opowiedziała  mu swoją historię a on sam poruszony szczerością jakiej rzadko doświadczał od ludzi zabrał ją w głąb Nawii. 

W podziemnym świecie (prowadzona przez syna Rogatego Pana) gdzie korzenie drzew splatały ze sobą, Jaga stanąć rzekomo miała przed tronem Welesa. Jego twarz była jak cień, przeplatana mrokiem... Jaga człapiąc przyklękła i zapytała wprost: 'Czemu dałeś mi taką twarz? Czemu uczyniłeś mnie inną od ludzi? Czy mam w sobie winę, której nie pamiętam?'. Cisza która nastała mogłaby złamać praktycznie każdego człowieka. W końcu Weles przemówił głosem głębokim jak ziemia 'Nie ja, a Rodzanice wybrały twoją Dolę. Ludzie widzą w tobie to, czego boją się w sobie samych... słabość, niedoskonałość, prawdę. Ale jeśli pragniesz, mogę dać ci dar większy niż piękno... wiedzę, która uczyni cię wolną od ich sądów.'  I tak Jaga została uczennicą Welesa (pierwszą 'wiedźmą'). Uczyła się magii roślin, zaklęć, rozmów z lasem, rozumienia duchów i ich szeptów. Poznała tajemnicę ziół stając się istotą, która widzi świat inaczej przez pryzmat korzeni, znaków wiatru, ruchu cieni (chociaż w zamian ceną tych nauk miało być nie przekazanie niczego żadnemu mężowi - nawet swojego serca). Zamieszkała w lesie, w chacie która sama rosła z drewna i kości a ludzie zaczęli ją nazywać Baba Jagą tą która zna prawdę o rzeczach których boją się nazwać. Przychodzili do niej po pomoc, choć drżeli przed jej spojrzeniem. Przynosili dary, ale nigdy nie wiedzieli, czy ich przyjmie. Jaga nie była ani zła, ani dobra.. była sprawiedliwa tak jak natura którą reprezentowała. Ze starej wiedźmy której się bali, Jaga stała się symbolem. Współcześnie pozostaje dla mnie uosobieniem kobiety niezależnej, mądrej i silnej. Strażniczką (zwłaszcza swoich) dóbr, granic... kobietą umiejącą władać między rozsądkiem a intuicją, między zwyczajem a naturą. Jaga przetrwała nie jako potwór a też jako postać kobiety odrzuconej przez społeczeństwo, która odnajduje swoją moc DOPIERO (bo w krainie umarłych pod Rogatym Panem) poza jego granicami... kobiety świadomej której siła nie wynika z nabytego i tak kruchego piękna a z poznania własnej wartości. Baba Jaga pozostaje symbolem przemiany (co podkreśla każda z interpretacji) zwłaszcza takiej która zaczyna się w momencie odrzucenia a kończy na znalezieniu własnej ścieżki. Dla nas? Niech pozostanie jeszcze na zakończenie tego wpisu  przypomnieniem, że brak urodzaju może być solidną zbroją i ścieżką po której pokonaniu zdobywamy niesamowitą siłę. Jeśli czujesz historia Jagi odzwierciedla chociaż część Twojego życia... pamiętaj że jak ona jesteś tą która nie prosi o pozwolenie na istnienie - i wcale o nie prosić nie musisz. Trwaj bo świat ciągle potrzebuje fundamentów, które uczą nas/ innych... że różnorodność jest równie ważna jak światło i piękno. A Jaga? Niech zamieszka (co dalej robi) w legendach, czy naszej podświadomości oraz przypomina nam że to, co odrzucone, często ma ogromną moc.

* źródła' prywatne piśmiennictwo o kulturze Słowian + strony poświęcone w/w

 

Evemek, Verisa, Vesa i 3 innych lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 5 miesięcy temu...

GrFRv9w.png

Przez większość czasu ... od początku roku praktycznie aż do teraz zielarnia pozostawała otwierana jedynie sporadycznie. Sama 'wiedźma' coraz rzadziej pojawiała się w Paleto, ograniczając działalność głównie do realizacji zamówień online na zioła, autorskie mieszanki oraz asortyment dostępny pod szyldem Slavic Witch. Drewniane witryny częściej pozostawały zasłonięte ciężkimi i haftowanymi kotarami niż zapraszały klientów do środka, a charakterystyczny zapach suszonej bylicy i jałowca unosił się w pustawym wnętrzu bardziej jak echo dawnych wieczorów niż znak tętniącego życia. W tym wszystkim również folk-metalowa artystka wyraźnie zwolniła tempo swoich działań scenicznych i wydawniczych. Po intensywnej trasie koncertowej po Stanach Zjednoczonych całą uwagę skierowała na nadrabianie semestru i zaległości na ULSA, które przez miesiące oddawania sie karierze i bycia 'w drodze' zaczęły narastać szybciej niż kolejne pomysły na utwory. Koncerty ograniczyły się do pojedynczych występów bardziej dla podtrzymania obecności w środowisku i przypomnienia fanom, że nie zniknęła całkowicie niż z realnej potrzeby powrotu na scenę.

Ten okres przyciszenia odcisnął swoje piętno również na samej zielarni. Kurz zaczął osiadać grubą warstwą na szklanych słojach, świeczniki coraz częściej dogasały przed zmrokiem, a ręcznie rzeźbione słowiańskie symbole zdawały się obserwować pustkę lokalu w niemal melancholijnym bezruchu. Jednocześnie jednak cisza odsłoniła coś, co wcześniej ginęło pod natłokiem klientów, koncertów i nieustannego ruchu - autentyczny charakter tego miejsca.

Ponownie właśnie teraz, z tą widocznie przerwą można było dostrzec, że zielarnia nigdy nie była wyłącznie sklepem. Była i stawała się bardziej prywatną przestrzenią Suzanny, jej sanktuarium utkanym z dawnych wierzeń które kultowała na obczyźnie w swoim poganiźmie, suszonych wiązek ziół, ludowych śladów i ciężkiej muzyki płynącej cicho z radia stojącego za ladą. Każdy przedmiot wydawał się mieć własną historię: popękane słoje z intencją zapisaną cyrylicą, amulety oplecione czerwonymi nićmi czy ceramiczne misy pełne zasuszonych kwiatów zbieranych podczas pełni. O w tym wszystkim... choć dla wielu mieszkańców Paleto miejsce mogło sprawiać wrażenie opuszczonego to ci którzy nadal zaglądali do środka odnosili wrażenie że zielarnia po prostu 'zasnęła' na czas potrzebny swojej właścicielce. A sama wiedźma? Zamiast zniknąć, wydawała się przechodzić przez jeden z tych cichych etapów po których zwykle wraca się z nową energią, kolejną muzyką i nowymi historiami ukrytymi między stronami jej zielników.

Spoiler


 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin