Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

009. Agresja słowna? Homofobia? Naruszanie przestrzeni osobistej? Kulisy niedoszłej współpracy między Harvest Fesitval a LAROCQUE.


bajtek

Rekomendowane odpowiedzi

XJJRiSJ.png


lB7qiz3.png

Harvest Festival to tradycyjne wydarzenie organizowane jako symbol zakończenia sezonu zbiorów i powitania jesieni, które w tym roku zawitało również do stanu San Andreas. Jednodniowy fesitwal na świeżym powietrzu, pełen atrakcji w postaci stoisk, koncertów, licytacji i loterii, w finale zakończony wielkim ogniskiem już po samym opisie brzmi, jak okazja na spędzenie czasu w ciepłej, jesiennej - a nawet w pewnym sensie rodzinnej atmosferze. A jak było naprawdę?

Chociaż samo wydarzenie przebiegło pomyślnie i obyło się bez większych kontrowersji w jego trakcie, nie można powiedzieć tego samego o kulisach organizacyjnych całego festiwalu. Pierwszym zawahaniem w opinii publicznej okazał się być angaż Gracie Welch - perkusistki związanej niegdyś z zespołem The Rearview Lovers, której komentarzową batalię zakończoną blokadą konta opisaliśmy w siódmym artykule Chatter Central - "007. ADONIS i zapowiedź albumu - czyli jak z prostego postu wyciągnąć zablokowane konta.". Ogłoszenie Welch jako jednej z występujących spotkało się z mieszanym odbiorem, głównie przez fakt przytaczanej sytuacji z komentarzy, w której ze strony perkusistki padły niefortunnie dobrane słowa, za które zyskała opinię rasistki. Ta sytuacja opisana została na łamach profilu OnSpot, na co humorystycznie i olewczo zareagować postanowił jeden z głównych organizatorów i osób reprezentujących Harvest Festival - Regan Flaherty. Jego sylwetka będzie istotna w dalszej części tekstu - w tym momencie warto skupić się nie na samym oświadczeniu Flaherty, a na komentarzu Anne Wells, powiązanej z zespołem The Blue Whale.

qLXQYSe.pngWells wprost zarzuca organizatorowi - Regan Flaherty - niestabilność psychiczną i groźby, kierowane w stronę osób, z którymi współpracuje, przytaczając nawet konkretny cytat o "rozjebaniu [komuś] łba". Ta wypowiedź artystki wzbudza w zainteresowanym jedynie rozbawienie, które okazuje zostawioną pod komentarzem reakcją. 

Niepokojący komentarz prowadzi do spotkania między Anne Wells a MMCB, podczas którego kobieta decyduje się opisać wspominaną przez siebie sytuację z własnej perspektywy. Według relacji liderki The Blue Whale, parę tygodni przed festiwalem, jej kuzynka zaproponowała całemu zespołowi występ podczas w/w wydarzenia, którego jednym z organizatorów był Flaherty. Doszło do wstępnego ustalenia i zaakceptowania warunków wspólpracy, zarówno na linii organizatorzy - zespół, jak i między organizatorami a CEO Blood Moon Records, z którym związany kontraktem jest zespół Anne - Raven Morgan.

Dalej, Wells mówi o "dziwnych problemach" z Flaherty, przytaczając sytuację, w której w wiadomościach do niej, "oświeciło go" o innych artystach, zadeklarowanych aby wystąpić na miejscu The Blue Whale. Finalnie Raven Morgan miała dogadać się z organizatorami i oficjalnie dopiąć koncert Anne i jej zespołu. Równolegle, matka Anne Wells - Chenille Carter-Larocque - za pośrednictwem asystenki kontaktowała się z organizatorami festiwalu, nie wiedząc o wspomnianym dopięciu występu przez CEO wytwórni. Angelique Linder, jako prawa ręka Larocque, kontaktuje się nie z Flaherty, a z Angela White, która również zajmowała się organizacją wydarzenia. Warto zaznaczyć - w tym momencie ani Larocque ani Linder nie są świadomi ustaleń między Raven Morgan, a Harvest Festival, co jest istotne w dalszej części relacji Anne.

Angela White przekierowała Angelique Linder do głównego organizatora, czyli nikogo innego, jak Regan Flaherty, ponieważ sama miała nie odpowiadać za angaż artystów. Pojawienie się asystentki Larocque w tej sprawie - według osób odpowiedzialnych za wydarzenie - miało być ewidentną próbą nacisku i wywołania na nich presji. Dalej, według wersji Anne, Flaherty po dowiedzeniu się, że spotkanie i cała "presja" dotyczy The Blue Whale, miał oskarżyć Angelique Linder o wprowadzanie chaosu i wywołanie niepotrzebnego przy masie obowiązków stresu. Dzięki tej sytuacji, miał też rzekomo dowiedzieć się, że jeden z głównych inwestorów nadchodzącego festiwalu - spółka LAROCQUE - jest powiązana z Anne Wells, a konkretnie mowa tu o Chenille Carter-Larocque, która jest "matką" artystki. Po połączeniu "presji" wywoływanej na organizatorach przez asystentkę Larocque i faktu powiązania Chenille z Anne, Flaherty miał zrezygnować z głównego inwestora i angażu The Blue Whale, aby zrobić drugiej stronie na złość.

Podczas opisywanego spotkania między Flaherty a Larocque i Linder, mężczyzna miał oskarżać asystentkę małżeństwa - Angelique Linder - o pozyskanie swojej posady przez kontakty seksualne z przełożonymi, to jest: obecnymi na miejscu Chenille i Nannie Larocque. Po zakończeniu spotkania, to własnie Linder była osobą, do której przytaczane przez Anne słowa o "rozjebaniu łba" były kierowane. I rzeczywiście, w nagraniu z monitoringu przesłanym przez Anne, padają takie słowa.

**W tym miejscu tekstu, dołączony jest zapis z kamer monitoringu w formie audio-video. Data nagrania wyświetla się przez cały czas trwania - 12 października 2025, między 2 a 3 w nocy.**

Spoiler

(Czytać od dołu do góry, zamazane animacje i komendy)

NyOLOrv.png

MMCB odezwało się w tej sprawie do Angelique Linder - wspominanej zarówno w tekście, jak i na nagraniu z monitoringu, asystentki LAROCQUE, w celu poznania jej perspektywy na przytaczaną sytuację. 

"W trakcie tego spotkania - Pan Flaherty wniósł broń na teren naszego wieżowca w którym posiadamy biurowiec LAROCQUE. Zachowywał się względnie normalnie, aczkolwiek po tym jak ja zostałam potraktowana - Pani Chenille nie chciała z nim o niczym innym rozmawiać niż biznes. Poprosiła Panią White żeby została na moment i.. Zaczęłyśmy wyjaśniać sytuację z Panem Flaherty' - ponieważ to właśnie Angela White, nastawiła przeciwko mnie Pana Flaherty, opowiadając mu plotki związane z moją osobą - bo to że jestem niekompetentna - nawiązanie do rozmowy telefonicznej między Flaherty a Linder, kilka dni przed spotkaniem w biurowcu - to są właśnie słowa Pani White, które nie raz miała czelność kierować w moją stronę. Za tym kryje się bardzo długa historia, nigdy nie było nam po drodze. Okeeeej.. Więc Pani White została, dopóki Pan Flaherty nie dobijał się do naszego biura jak opętany. Po tym postanowiłyśmy zakończyć rozmowę z Angela White - Pani Larocque zjechała do garażu, a ja wysiadłam w biurowcu. Tam wpadłyśmy na Flaherty, który był bardzo zniesmaczony i zdenerwowany tym, że Pani Angela White negocjuje z "lesbijkami", wykrzykiwał jej frazy obok mnie, że "jak mogłaś przepraszać tą lesbę, która ma stanowisko dzięki nierządu z Paniami Larocque. [...]  Czułam wtedy strach. Jechał ze mną windą, ubliżał mi i zachowywał się jak osoba.. Niespełna rozumu. Płytkie miał myślenie, czego mu strasznie współczułam. Wysiadając z jednej windy, uciekłam od razu do drugiej - nie chciałam aby ten facet za mną dalej szedł - wiedziałam, że ma broń."

- Angelique Linder, transkrypcja rozmowy z 27 października 2025 roku, około 9PM.

Zarówno Anne Wells jak i Angelique Linder informują MusicMedia ChatterBox o tym, że przytaczane zachowanie Regan Flaherty zostało zgłoszone do Bureau of Alcohol, Tobacco, Firearms and Explosives (ATF). Motywacją zgłoszenia był fakt posiadania przez Flaherty licencji na broń i prowadzenie przez niego Flaherty's Shooting Club & F&N Airsoft Arena. Zawiadomienie ATF o tej sprawie miało wyjść od samej Chenille Carter-Larocque.

Pod koniec rozmowy z Angelique Linder, kobieta proponuje rozmówcy z ramienia MusicMedia zebranie dowodów związanych z niepokojącymi zachowaniami Regan Flaherty od paru osób, aby "nie narażać reputacji spólki LAROCQUE" przez bazowanie tylko na relacjach osób z nią powiązanych, celem uniknięcia opinii publicznej o "przyjściu Chenille Larocque na skargę do mediów", co mogłoby być odebrane jako akt zemsty i prowokacji. Zgodnie z propozycją Angelique Linder, w dalszej części tekstu daliśmy przestrzeń medialną drugiej stronie konfliktu - Reganowi Flaherty, który postanowił przygotować obszerny materiał wideo, w którym poza nim samym, pojawia się również Angela White, wspominana wcześniej w tekście. Flaherty, opisując przytaczane wyżej spotkanie w budynku LAROCQUE, wspomina także o genezie rzekomego konfliktu na linii Linder - White.

4RgZ7mN.png

Według mężczyzny, w trakcie rozmów dotyczących udziału zespołu The Blue Whale w festiwalu, Chenille i Nannie Larocque wysłały Angelique Linder, aby "upewniła się", że zespół rzeczywiście wystąpi. Problem w tym, że udział grupy był już dawno dogadany - kontrakt miał być podpisany w ciągu kilku dni, a nawet Raven Morgan z Blood Moon Records włączyła się w rozmowy o współpracy. Innymi słowy: nie było czego potwierdzać, bo wszystko zostało dopięte. Flaherty określa Linder fatalnym wyborem do tego zadania, wskazując jako powód jej otwarty konflikt z Angelą White, który miał trwać już od czasu "afery jachtowej". Regan stwierdza, że nieścisłości między kobietami wynikają z wcześniejszego odrzucenia Angelique z Ice Dreams, gdzie rolę w decyzji miał odegrać Nicholas Galvan z CaféVelvet. Podczas pierwszych rozmów, Linder nie negocjowała, tylko stawiała żądania - wprost, bez wprowadzenia. Zamiast zapytać o stan rozmów, zaczęła od deklaracji „ŻĄDAMY, by The Blue Whale zagrało”. To miało doprowadzić do spięć i konieczności prostowania sytuacji. Ostatecznie wytłumaczono to jako nieporozumienie i sprawa została chwilowo załagodzona.

Kluczowe miało okazać się czwarte spotkanie - czyli to, do którego Anne Wells nawiązywała w swoim komentarzu i to, podczas którego Flaherty miał grozić Linder "rozjebaniem łba". Według właściciela F&N Airsoft Arena, spotkanie początkowo przebiegło poprawnie - ustalono nagrodę główną w losowaniu dla uczestników festiwalu: ekologiczny domek w Paleto Bay, sponsorowany przez Larocque i Green Energy. Po rozmowie Chanille Larocque miała poprosić Angelę White o pozostanie „na chwilę”. Ta „chwila” przerodziła się w ponad dwie godziny, co wywołało frustrację, spowodowaną opóźnieniem kolejnych obowiązków zawodowych. Gdy Flaherty zwrócił na to uwagę - przerywając dwugodzinną "chwilę" - miał zobaczyć, jak Angela White poprawia ubrania i fryzurę. Punktem zapalnym, który przerodził się w agresywną wymianę słowną, miały być słowa Linder kierowane do Regana, w których twierdzi, że "Angela White musiała świecić za niego oczami" [słyszane na nagraniu z monitoringu]. Wymiana uprzejmości przeniosła się ostatecznie na parter budynku - to właśnie tam, zgodnie z nagraniem z monitoringu, padają słowa będące całym trzonem sytuacji

"Tutaj pojawiają się nadprzyrodzone zdolności Angelique. Naprawdę jestem pod ich wrażeniem. Gdy tylko weszła do windy, a drzwi się zamknęły - odwrócilem się do Angeli oraz Lily, rzucając tekstem “Rozkurwię jej głowę, przysięgam”. Ja wiem, wiem - szyby w windach niosą echo dźwięków - dlatego szanuję Angelique za bycie nietoperzem i usłyszenie tego! Naprawdę. Ale, uznała to za groźbę."

q2AVYS1.gif
[plansza z materiału przesłanego przez R.Flaherty - łac. "Kto mieczem wojuje, od miecza ginie"]

Dalsza część materiału dotyczy następstw przytaczanej sytuacji. Flaherty, razem z Angelą White postanowili "zarzucić wędkę" w postaci nagrywającego rozmowę dyktafonu, z którym White odwiedziła małżeństwo Larocque, czego efektami są dwie zapisane rozmowy: pierwsza, między White a Nannie Larocque i druga - już z udziałem Nannie i Chenille. 

W pierwszym nagraniu, celem spotkania między kobietami miało być omówienie konfliktu związanego z organizacją Harvest Festival. Nannie Larocque przekazuje Angeli White, że zarówno ona jak i Chenille, wycofują się z udziału w wydarzeniu jako LAROCQUE. Powodem tej decyzji mają być obelgi i groźby, które miał kierować Flaherty. Angela w rozmowie próbuje załagodzić sytuację, wskazując udział Angelique Linder w rozmowach jako źródło konfliktu, a nie zachowanie swojego partnera biznesowego. Nannie Larocque utrzymuje jednak, że winny jest Regan, który miał obrażać jej żonę i asystentkę spółki, zachowywać się agresywnie, wykazywać seksistowskie i homofobiczne podejście i sugerować, że współpraca z Larocque to dla nich przysługa. White twierdzi, że sama została potraktowana wbrew oczekiwaniom i działania, które planuje Chenille Carter-Larocque mogą zaszkodzić wszystkim uczestnikom i sponsorom festiwalu - w ramach dalszej chęci wyjaśnienia sprawy, proponuje spotkanie w większym gronie (z udziałem Chenille i Angelique Linder). Nannie Larocque otwarcie popiera działania i zamiary swojej żony, mimo świadomości, że są one motywowane zemstą - co budzi niepokój w Angeli White, związany z możliwym uszczerbkiem na reputacji jej własnej firmy (Ice Dreams).

HfCJqYr.gif

Drugie nagranie to kontynuacja rozmów, tym razem już z udziałem nieobecnej podczas pierwszej rozmowy Chenille. Na początku rozmowy, Chenille otwarcie przyznaje, że planuje działania wymierzone zarówno w festiwal, jak i w samego Flaherty, mówiąc o tym, że "jutro spadną bomby". White w dalszym ciągu próbuje uspokoić sytuację, wskazując na możliwe szkody wśród sponsorów, uczestników i Ice Dreams, którym zarządza. Chenille pozostaje nieugięta i wprost mówi, że chce "zniszczyć mu [Reganowi] życie". Angela White, broniąc partnera biznesowego, po raz kolejny wskazuje Angelique Linder jako źródlo problemów w całym wątku, mówiąc o jej rzekomych tendencjach do przesady i robienia z siebie ofiary. Larocque uznają słowa White za uzasadnianie przemocy psychicznej i upokorzenia, po czym Chenille wprost mówi o zgromadzeniu dowodów przeciwko Flaherty, swoich kontaktach w FBI i ATF i planach zgłoszenia całej sprawy do władz federalnych, celem doprowadzenia do odebrania mężczyźnie licencji na broń.

"Pracowałam dziesięć lat w FBI. Prowadzilam sledztwa o naprawde duzym kalibrze. Mam skompletowane wszystkie dowody na tego fiuta i jutro z tym działem. Straci swój sklep z bronią, straci prawdopodobnie licencje na broń. [...] Jednak pisał o moim "SUKCESIE". On nawet nie uważa, że odniosłyśmy z Nannie sukces. Gardzi nami. Dlatego ja nim tez gardze i nie zatrzymam sie na sklepie."

W niektórych ze słów Chenille i Nannie Larocque słychać jasny cel, który idzie za ich wypowiedzeniem. Zaczynając od wypowiedzi, mających wskazać nadchodzące działania i potencjalne negatywne skutki, mówią:
- "Jutro spadną bomby, Angela"
- "Zniszczę go za bycie takim ludzkim śmieciem"
- "Nie chcę uderzać w Ciebie, ale jeśli w tym zostaniesz - na pewno w jakiś sposób dostaniesz rykoszetem"

Padają nawet słowa, które nawet jeśli rzucone pół-żartem, mogą zahaczać o zastaszanie, w kontekście całego napięcia.

- "Denerwujesz mnie powoli. Zaraz Cię zleje, słowo." ~ Nannie Larocque

Dalej, pojawiają się wypowiedzi mające na celu wywołanie presji psycjicznej i wymuszenia konkretnej decyzji.

- "Powinnaś się z tego wymiksować"
- "Nie przesadzaj... Nie chcemy Ci zaszkodzić, powtarzam to wielokrotnie"
- "Przepraszam, że trafiło na Ciebie. Mówiłam Ci, że powinnaś się z tego wymiksować"
- "Nie cofniesz tego raczej już. No, ale zobaczymy co się wydarzy"
- "Nie chcemy Ci zaszkodzić...Ale to biznes, nic personalnego"

Chenille Carter-Larocque w przytaczanym nagraniu rozmowy, posuwa się nawet do wysnucia teorii i zarzutów dotyczących swojego "przeciwnika", chcąc możliwie osłabić jego pozycję w oczach Angeli White.

- "Kto wie, może kogoś w przeszłości molestował?"
- "On ma problemy prawne, większe niż mu się zdaje."

Całe drugie nagranie, przytoczone w filmie Regan Flaherty, bez wątpliwości stawia małżeństwo Larocque w tym samym, złym świetle, w którym pierwotnie to jego chciały postawić. Druga rozmowa przepełniona jest klimatem presji, wywołania poczucia zagrożenia i dominacji. Pada nawet pytanie dotyczące bielizny Angeli White, które jest dodatkiem innych wypowiedzi nawiązujących do sfery intymnej obu stron rozmowy. Chenille i Nannie Larocque wykazują w rozmowie dominujacy ton, mówiąc o tym, że "zorganizują wspólnie kolejny festiwal i to na dodatek pewny", "wpłacą pół miliona dolarów na fundację, aby Angela White nie czuła, że ktoś stracił" czy umniejszając wypowiedziom White, mówiąc że "powinna przejść szkolenie z PR" i żeby "zajęła się firmą, a nie współpracą z jakimiś głupkami". Reszta materiału wideo to wypowiedzi Angeli White, która relacjonuje kulisy niedoszłej współpracy z własnej perspektywy, zarzuty dotyczące CEO jednej z korporacji ochroniarskiej Bobcat Security. Słowami zakończenia, Flaherty zachęca osoby, które były świadkami "równie niepokojących" zachowań ze strony głównie Chenille Carter-Larocque do zabrania głosu oraz oznajmia, że zgłosił sprawę loterii podczas festiwalu DesertFest (którego jednym z organizatorów i głównych sponsorów było LAROCQUE) do komisji, podejrzewając naruszenie przepisów.

Materiał dostarczony przez Regan Flaherty jest dołączony w całości pod tekstem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Bezpośrednio pod tekstem, dołączony został cały materiał wideo omawiany w drugiej części artykułu.**

Spoiler

**Materiał w formie filmiku. Zaczyna się od przejść z nagranymi dyktafonem głosami, nie ma żadnych zaburzeń wskazujących na to, że to AI. Głosy nie zmieniają nagle tonacji, nie mają dziwnych zacięć i wydźwięku. Są natomiast poddane lekkiej obróbce dźwiękowej, by pasowały do intro i tajemniczej - ale dynamicznej muzyki w nim zawartej. **

k2LalLU.gif
Chenille Carter-Larocque mówi: Zniszcze go za bycie takim ludzkim smieciem.
1DM1sfs.gif
Chenille Carter-Larocque mówi: Wszystko tyczy sie tego fiuta.
HfCJqYr.gif
Nannie Larocque mówi: Chyba tych samych majtek co wczoraj, dziś nie ubrałaś?
nWh8jXW.gif
Angela White mówi: Proszę Cię... Nie dotykaj mnie.
LZ2A28F.gif
Chenille Carter-Larocque mówi: Chce mu zniszczyc zycie.
V4uk9kq.gif
Nannie Larocque mówi: Denerwujesz mnie powoli.. zaraz Cie zleje, słowo..
V4uk9kq.gif
Anne Wells mówi: A może właśnie rozsądniej jest chyba wrzucić go "pod autobus"?
KSxqhz2.gif
Chenille Carter-Larocque mówi: Wpłacę na te instytucje pieniądze. Mogę przeznaczyć na to pół miliona. Żebyś nie czuła, że ktoś stracił.
HfdvrJO.gif
Nannie Larocque mówi: Słuchaj.. Niech zostawią te nagrody.. Przekaże sie je na kolejny festiwal.. Jasne?

oaDsqzD.gif

Spoiler

Chenille Carter-Larocque mówi: Zniszcze go za bycie takim ludzkim smieciem.
Chenille Carter-Larocque mówi: Wszystko tyczy sie tego fiuta.
Nannie Larocque mówi: Chyba tych samych majtek co wczoraj, dziś nie ubrałaś?
Angela White mówi: Proszę Cię... Nie dotykaj mnie.
Chenille Carter-Larocque mówi: Chce mu zniszczyc zycie.
Nannie Larocque mówi: Denerwujesz mnie powoli.. zaraz Cie zleje, słowo..
Chenille Carter-Larocque mówi: Wpłacę na te instytucje pieniądze. Mogę przeznaczyć na to pół miliona. Żebyś nie czuła, że ktoś stracił.
Anne Wells mówi: A może właśnie rozsądniej jest chyba wrzucić go pod autobus?
Nannie Larocque mówi: Słuchaj.. Niech zostawią te nagrody.. Przekaże sie je na kolejny festiwal.. Jasne?

**Jako zakończenie intro, pojawia się ostatnia plansza z wygenerowanym przez AI demonicznym - ale łagodnym głosem, mówiącym po łacinie.**

q2AVYS1.gif

**Muzyka po chwili wygasa, a na ekranie pojawia się Regan Flaherty, popijający whisky. Mówi do kamery ze spokojem.**

4RgZ7mN.png

I właśnie tymi słowami, przywitam się z wami w tym.. materiale? Jeśli można tak to ująć. To ja, przemocowiec, rasista i cokolwiek jeszcze sobie wymyśliła mała zgraja. Regan Flaherty.

Pora aby pewne rzeczy ujrzały światło dzienne, bo nie pozwolę więcej na oczernianie mojej osoby i pomawianie mnie, tworzenie niestworzonych historii - a przede wszystkim pora na mój ruch.

Opowiem wam o tym.. Jak załatwia się interesy w Los Santos. Usiądźcie wygodnie, przygotujcie drinka, kawę albo herbatę - i spójrzcie na to, jak rekiny biznesu - LAROCQUE, załatwiają swoje sprawy.

Wszystko zaczęło się przy organizacji Harvest Festival. Pojawiło się wiele pytań, czemu dwa tygodnie przed festiwalem - plany się troszeczkę pozmieniały. Troszeczkę, bo więcej się nie udało zepsuć - kobiecie z przerośniętym ego oraz jej podnóżkowi, zwanego sekretarką.

Jak niektórzy wiedzą - planowo na festiwalu miał wystąpić Nate Tucker oraz zespół The Blue Whale. Osoby, które swoim talentem i muzyką urozmaiciłyby wieczór na Grapeseed i zapewniły dobrą zabawę wszystkim gościom.. Ale.

Ale ktoś nie potrafi utrzymać tego co ma pomiędzy nogami w spokoju. Chanille Laroqcue, Nannie Larocque i główny powód całego zamieszania - Angelique Linder.

Jak dobrze wiecie, organizatorów całego przedsięwzięcia było trzech. Lokalny farmer, ja - oraz Angela White. Każdemu z nas rozdzieliliśmy inne obowiązki, w tym czym się specjalizują. Właściciel farmy i labiryntu na Grapeseed zabrał się za zaproszenie przedsiębiorstw, grup społecznych i charytatywnych - całej rzeszy ludzi do wzięcia udziału  naszym festiwalu i ustawienia tam swojego stanowiska. Mi przypadł marketing, muzyka, inne firmy, przygotowanie całego terenu imperzy, ochrony.. Masa drobnych rzeczy, typowo organizatorskich. Natomiast Angela White zajęła się pozyskaniem sponsorów i partnerów wśród spółek i przedsiębiorstw działających w naszym stanie.

Z większością naszych pierwotnych sponsorów, partnerów strategicznych i medialnych nie było żadnych problemów. Niezależnie czy rozmowy prowadziłem ja bądź Angela - wystarczyło jedno, maksymalnie dwa spotkania - by dopiąć wszystko co trzeba i ruszyć z kopyta z przygotowaniami do festiwalu. Z jednym, małym wyjątkiem. Spółka LAROCQUE.

i2uqgfL.gif

Początkowe rozmowy rozpoczęły się pomiędzy Nannie, a Angelą. Pierwsze spotkanie do niczego nie doprowadziło, poza wyrażeniem chęci. Drugie - do niczego poza potwierdzeniem zostania sponsorem głównych nagród. Jakich? Sami nie wiedzieli. Trzecie spotkanie.. Się pokomplikowało. Początkowo rozmowa biznesowa przerodziła się w pierwszy akt nękania seksualnego. Nannie Larocque już od dawna próbowała poznać Angelę, ze swoją “koleżanką”. Podstępem sprowadziła ją na trzecie spotkanie biznesowe, do którego nie chciała dopuścić - dopóki wszyscy się nie rozbiorą i nago nie wejdą do jacuzzi. Temat tej koleżanki przewinie się jeszcze kilka razy - a może niedługo ujrzą światło dzienne bilingi z rozmów telefonicznych i SMSów - gdzie Nannie NATARCZYWIE, próbuje wymusić.. W sumie co? Trójkąt? Bo naczytała się o aferze jachtowej? Wtedy stwierdziliśmy razem z Angelą, że wystarczy tej zabawy w kotka i myszkę. Zgadnijcie co? Czwarte spotkanie ze mną, Chanille, Angelą oraz CEO Green Energy - doprowadziło do załatwienia wszystkiego w niecałą godzinę. Każdy wiedział co robi, jak robi i kiedy robi. Może to wina tego, że mam między nogami coś innego, do czego żadna z panien Larocque nie chce się dobrać i napastować mnie. No - tak bywa, nie jest mi smutno z tego powodu. Z początku uznałem, że winna może być Nannie i to, że jest ciągle napalona na Angelę, nie potrafiąc skupić się na meritum sprawy.. Aaale! Nastąpiło kilka przełomów.

W międzyczasie tych “rozmów”, o ile można je tak nazwać - asystentka panien Larocque - Angelique Linder dostała zadanie od swoich przełożonych. Upewnić się, że ich adoptowana córka Anne Wells - zagra ze swoim zespołem na naszym festiwalu. Cóż - ta rzecz była pewna od samego początku, nawet tknęła Raven Morgan z Bloodmoon Records, do zakontraktowania zespołu pod swoją wytwórnią. Nie było potrzeby się w niczym upewniać, bo kwestia podpisania kontraktu na tamten moment - wynosiła kilka dni.

Niestety, panny Larocque wybrały złą osobę do tego zadania. Tutaj trzeba nadmienić, że Angelique Linder już wtedy była w konflikcie z Angelą White, którą podgryzała publicznie kilka miesięcy wcześniej. W trakcie afery jachtowej i przy każdej innej nadarzającej się okazji - nawet na żywo. Cała ta nienawiść wynikała z nieprzyjęcia Angelique Linder do Ice Dreams, ze względu na Nicholas Galvan - CEO istniejącej niegdyś spółki CaféVelvet. Początkowo telefon został wykonany do Angeli, gdzie tok rozmowy zaskoczył nas wszystkich. Wiecie jak wygląda upewnienie się, że z festiwalem idzie wszystko dobrze? Po powitaniu od razu mówimy “The Blue Whales MAJĄ zagrać”. Nie “Hej, udało się dopiąć sprawę z The Blue Whales?” Nie, nie, nie moi kochani. Od razu po tym padają słowa “ŻĄDAMY”, by The Blue Whales zagrało.

Rozumiemy wiele, sponsorzy wydarzenia mogą mieć swoje zastrzeżenia i wymagania, w końcu nikt nie chce rzucać pieniędzy w błoto, prawda? Angelique została przekierowana do mnie, jako że to ja zajmowałem się zapleczem muzycznym na koncercie. Gdy tylko usłyszałem słowa “żądamy”, “ma być tak jak chcemy”, “musicie” - miałem ochotę ją wyśmiać. I to zrobiłem. Wtedy jeszcze w spokojny i inteligentny sposób, zwracając jej uwagę, że musi podszkolić się z charyzmy i retoryki, bo nie tak wygląda zwyczajne upewnienie się, że wybrany przez sponsora zespół zagra. Pożegnałem kobietę zachwalając IQ stołków barowych, które na tamten moment wydawały mi się - że mają wyższe IQ od niej. Zwróciłem jej uwagę, że zachowuje się jak naburmuszona nastolatka, która tupa nóżką i ma być tak jak ona chce. Reakcja? Jak nastolatka - kto się przezywa, ten się sam tak nazywa.

Wyszła z tego mała afera, którą trzeba było załagodzić. W końcu zostało wyjaśnione, że dziewczyna to źle przedstawiła, dostała zadanie, które zrozumiała naopak - cóż, zrozumiałe, załatwione. Doszło do czwartego spotkania, którego efekty pewnie zobaczycie za chwilę.

DcxS477.gif

Czwarte spotkanie poszło dobrze, umówiliśmy się na konkretną nagrodę w głównym losowaniu, gdzie Larocque razem z Green Energy miało przygotować ekologiczny domek w Paleto Bay. Niestety, prywatne fetysze Chanille Larocque musiały przejąć górę. Niedosyt władzy, dominacji i bóg wie czego więcej.

Po skończonej rozmowie, mieliśmy z Angelą White udać się na kolejne spotkanie z innym inwestorem oraz dopiąć plan marketingowy. Panna Chanille zażyczyła sobie, by Angela została na chwilę po spotkaniu - więc grzecznie usiadłem w lobby i zacząłem czekać. Chwila, przerodziła się w ponad dwie godziny. Co tam się działo? No, mogę się tylko domyślać. O ile dalsza część historii pokaże wam jasno, że Angela White również ma zatarg z małżeństwem Larocque, tak trzyma się zobowiązań. Jakich? Nie wiem, bo podpisała NDA i jej zawartości nie zdradzi - do momentu przyszlej rozprawy sądowej, gdzie zarządamy jej ujawnienia, bo jak wszyscy dobrze wiemy - umowami NDA można sobie podetrzeć tyłek i spuścić w toalecie.

Kontynuując - żyłka zaczęła mi powoli pękać, bo czekała nas praca, a wyszlo.. Może opiszę sytuację? W końcu nie wytrzymałem i zacząłem dobijać się telefonem, wrócilem do biura LAROCQUE by ich sekretarka powiadomiła Chanille, że przegina pałę i koniec spotkania. Narobiłem maluśkiego rabanu - Angela White wyszła, poprawiając swoje ubrania, fryzurę i tak dalej. Mała aluzja do tego co czeka nas dalej.

Zaraz za nią wyszła główna gwiazda całej afery - Angelique Linder. Oczywiście jej pycha i duma nie mogła pozwolić na brak komentarza i musiała mnie powiadomić, że “Angela White musiała za mnie świecić oczami”. Wtedy stwierdziłem, że to przesada i się odpaliłem. Cóż - efektem była frustracja, odrobina alkoholu wypita w trakcie czekania.. i te pieprzone przerośnięte ego Angelique.

Jak widzicie idealnie na nagraniu - obrażam ją ze spokojem, trzymając ręce za sobą, nie dotykam jej ani razu. Nie grożę jej, tylko obrażam.. A raczej mówiłem prawdę i podbijam to co o niej myślę. Wszystko miało miejsce w Lobby biur Larocque w LUX Skyscraper. Dalsza część - już na dole, na parterze wieżowca, gdzie czekała na mnie Angela White oraz moja znajoma Lily.

Nie żałowałem słów dla Angelique - i dalej nie żałuję. Ale nigdy nie padła w nich groźba, atak fizyczny, czy chociaż proste wskazanie na nią paluszkiem. Tutaj pojawiają się nadprzyrodzone zdolności Angelique. Naprawdę jestem pod ich wrażeniem. Gdy tylko weszła do windy, a drzwi się zamknęły - odwrócilem się do Angeli oraz Lily, rzucając tekstem “Rozkurwię jej głowę, przysięgam”. Ja wiem, wiem - szyby w windach niosą echo dźwięków - dlatego szanuję Angelique za bycie nietoperzem i usłyszenie tego! Naprawdę. Ale, uznała to za groźbę.

Tej samej nocy padła moja decyzja o skreśleniu LAROCQUE z listy sponsorów, bo patrząc po tym co - prawdopodobnie się działo w ich biurze, stwierdziłem, że mam dość. Ludzie, każde spotkanie musi się kończyć napastowaniem seksualnym kobiet przez nie? Potem usłyszycie na własne uszy do czego zmierzam. Chyba fakt zrozumiały, że nie dopuszczam do interesów niewyżytych jednostek?

Sytuacja dalej rozwinęła się ciekawie. Bo wyszła kolejna nadprzyrodzona moc Angelique Linder. Po nerwach zdecydowała znaleźć sobie kogoś do seksu, by zrzucić napięcie. ZUPEŁNYM przypadkiem - trafiło na moją koleżankę Lily. Minęło.. Dziesięć minut, od afery? Gdy usłyszałem “Kojarzycie Angelique Linder? Może wpaść?”. Zdążyłem wtedy ochłonąć i powiedzieć “Okej”. Podałem swój adres - by razem z Angelą załagodzić spór, a potem puścić Lily i Angelique w objęcia upojnej nocy.

Niestety Angelique wykorzystała swoje supermoce rozpoznawania twarzy jak cholerne AI - i uznała to za próbę sprowadzenia jej do mnie i.. nie wiem czego? Z tego co się potem dowiedziałem, tworzyła narrację, że chciałem popełnić na niej przestępstwo. Zdeeecydowanie, pod kamerami, wśród wspólniczki i znajomej - to było coś czego wtedy chciałem. Yup.

Po wielu godzinach rozmów i dyskusji, powiadomiłem Chanille, że zrywamy z nimi współpracę - oraz dodałem mały pstryczek w nos, który nie miał przełożenia w rzeczywistości. Powiadomiłem ją, że jej adoptowana córka nie zagra, przez zachowanie Chanille. I była to jedyna osoba, która dostała taką informację. Po co? By w końcu poczuła konsekwencje swoich działań.

Po południu juz, tego samego dnia - miałem spotkać się z Raven Morgan i podpisać kontrakty na koncerty. Nikt inny nie dostał informacji o odrzuceniu The Blue Whale. Ale informacje dotarły! Chanille Larocque nie mogła odpuścić urażenia jej przerośniętego ego.

Z wiadomych przyczyn podpisanie kontraktu zostało przeniesione na potem, a ja zapoznałem Raven Morgan z sytuacją - oraz tym jakie kroki prawne będą kierowane przeciwko Chanille. Bo już wtedy - wiedzieliśmy, że będzie organizowała swoje wydarzenie. Wtedy jeszcze bez nazwy - dzisiaj już znane “Desert Fest”. Próbowała zrekrutować Angela White, ale.. Nie udało się. Womp womp.

Najwyraźniej okazanie zaufania wobec Raven było błędem. Powiadomienie jej o przygotowaniu przedsięwzięć z Federal Trade Comission, w sprawie łamania Cartwright Act przez LAROCQUE, poskutkowało tym, że obecnym głównym organizatorem Desert Fest.. Jest Bloodmoon Records. Raven, Chanille. Dla was to cwany ruch - ale w prawie nazywa się to współudziałem i malwersacją, bo wszyscy dobrze wiemy, kto i dlaczego stoi za Desert Fest.

W ciągu kilku następnych dni wyszły próby sabotowania naszego wydarzenia. Obie Larocque próbowały namówić Angelę White na odpuszczenie Harvest Festival i dołączenie się do nich, sponsorzy, partnerzy i reszta osób z wydarzenia próbowała być namawiana do sabotażu podczas eventu albo rezygnacji z eventu. Najśmieszniejszym jest to, że poszli za nimi tylko ci, którzy nie widzieli nagrań z kamer. Ci którzy widzieli, zostali przy nas, bo każdy dobrze wie, że nie ma mowy o groźbach, gdy pada jedna, nieskierowana do konkretnej osoby “per se”, nie było żadnych agresywnych zachowań, prób działania na szkodę i tak dalej, i tak dalej..

No, z jednym wyjątkiem - o którym opowiem później.

Angelique Linder tworzyła narrację wobec różnych osób, że jestem niebezpiecznym człowiekiem, że czuje się zastraszona, że boi się, że stanie się jej krzywda.. Ba, był nawet moment, że przez chwilę tworzyła narrację, że groziłem jej bronią! Ale bez problemu siedziała obok mnie dzień po aferze w barze. Kolejny dzień również bez problemu - ramię w ramię! Zagrała nam nawet piękny koncert na pianinie. To jak to jest? Boisz się mnie wszędzie Angelique, każdemu próbujesz wmówić, że Ci zagrażam, ale w Maycos możemy siedzieć obok siebie i bawić się ze wspólną grupą znajomych? Żałosne.

Nie wymieniłem z Tobą żadnych wiadomości na LI, nie wykonałem do Ciebie żadnych telefonów, żadnych SMSów - nawet nie wyciągnąłem do Ciebie ręki gdy CIę obrażałem. Ale próbujesz zrobić z siebie ofiarę i wmówić wszystkim naokoło, że Ci zagrażam. Na szczęście - udało się tylko to zrobić tylko z tymi, którymi klęczałaś pod biurkiem. Czyli nie znaczącymi dla mnie ludźmi.

Starałem się załagodzić cała sytuację, zdając sobie sprawę, że poniosły mnie emocje i niepotrzebnie wdałem się w dyskusję z idiotką, która sprowadziła mnie do swojego poziomu, i pokonała mnie doświadczeniem. Niestety - o ile Nannie była chętna na załagodzenie sporu, tak kruche ego Chanille na to nie pozwoliło. Zostałem bez odpowiedzi - mimo chęci wszystkich na spotkanie w dziesięć oczu i wyjaśnienie wszystkiego - oraz przeproszenie.

Nie pozostało nic innego, jak zarzucić wędkę. Wypuścić Angelę z dyktafonem na spotkania z nimi, bo przecież nie odpuszczą sobie próby dobrania się do niej. I się nie myliłem.

JUEAoGk.gif

**Odgłos zamykanych drzwi auta, potem kroków**
Angela White mówi: Heey.
Nannie Larocque mówi: Niezbyt ciekawa pogoda. Hey..
Angela White mówi: Niestety, dlatego też mi zeszło trochę.
Nannie Larocque mówi: Chodźmy na górę..
**Dalsze kroki, po schodach.**
Angela White mówi: Zdjąć buty? W sumie mam suche.
Nannie Larocque mówi: Nie ma takiej potrzeby.
**Odgłosy siadania, trzask materiałów ubrań.**
Angela White mówi: Mogę obok?
Nannie Larocque mówi: Sure, jeśli chcesz.
Angela White mówi: Chcę... Lepiej się rozmawia, jak nie trzeba podnosić głosu, ze względu na odległość.
Nannie Larocque mówi: Gadałam dziś z Chenille, w sumie nie tylko z nią i to, że się wycofaliśmy to już decyzja.. no wiesz.. nie zmieni się. Chyba o tym wiesz, Angela..?
Angela White mówi: Niestety wiem. I wiem też, ile mnie kosztowały rozmowy w tej sprawie. Przede wszystkim czasu i nerwów.
Angela White mówi: Możesz mi uwierzyć, że starałam się to wszystko ogarnąć. Załagodzić sytuację... Nie zawsze wychodzi.
Nannie Larocque mówi: Mam podobnie, dlatego odpuściłam temat i nie naciskałam już. Szczególnie po tym jak dowiedziałam się, że ten facet potrafi grozić niektórym i obraził moją żone.
Angela White mówi: Nawet nie pamiętam, jak obraził... Co Ci mówiła Chenille? Z grożeniem też jestem ciekawa, bo przez część sytuacji byłam, ale chyba nie cały czas. Sytuacja była napięta, specyficzna. Nie miałam na to siły, po rozmowach w biurze u Was. Nie wiem czy wiesz, ale zostałam na dłużej.
Angela White mówi: Wyjaśniałam sytuację z Angelique. Chyba doszłyśmy wtedy do porozumienia. Chyba było wszystko dobrze.
Nannie Larocque mówi: Chenille mówiła, lecz nie pytałam o szczegóły..
Nannie Larocque mówi: Niezbyt mnie interesowały, jeśli mam być szczera. Jednak cieszy mnie, że doszłaś do porozumienia z Angelique. No ale to niestety niezbyt wiele dało, sama rozumiesz..
Angela White mówi: Szkoda... Ostatnio mam tyle na głowie, że połowy nie pamiętam. Liczyłam, że powiesz mi coś więcej, przedstawisz mi sytuację z twojej, czy może bardziej Waszej perspektywy. Szkoda, że nie ma z nami Chenille, a najlepiej jeszcze Angelique. Może udało by się dojść do porozumienia?
Angela White mówi: Bo z tego co wiem, to jest źle…
Nannie Larocque mówi: Nie dojdziemy do porozumienia, nie z tym człowiekiem.
Nannie Larocque mówi: Do Ciebie nic nie mamy, dlatego Cie tu zaprosiłam aby wszystko wyjaśnić. To po prostu nie Twoja wina, rozumiesz..
Angela White mówi: Tak... Ale dostaje rykoszetem. Współpracuję z nim i niezależnie, co by się nie działo, to nie mogę odpuścić tego festiwalu, bo... Zapewniałam duże twory jak firmy małżeństwa Bonventre... Jak i inne, że festiwal się powiedzie.
Angela White mówi: I to zaczyna się odbijać na mnie. A co gorsza, na renomie spółki. Nie mam zamiaru doprowadzić do tego, żeby to była pierwsza wpadka spółki w historii. Nie moja, a mojej firmy.
Nannie Larocque mówi: Nie musisz odpuszczać festiwalu. Po prostu przemyśl czy współpraca PO nim jest w ogóle sensowna, Angela..
Angela White mówi: Chenille pisała mi coś innego. Dlatego chciałam spróbować to dodatkowo załagodzić.
Angela White mówi: Już przepraszałam za mojego wspólnika w organizacji eventu. Przepraszałam za siebie. Mogę zrobić to kolejny raz, ale... Chenille dobrze wie, że moje przeprosiny muszą być wiarygodne, przede wszystkim dla mnie. Nie przepraszam dla zasady.
Nannie Larocque mówi: Co takiego napisała?
Angela White mówi: Radziła mi odstąpić od festiwalu. Bo się może to na mnie źle odbić.
Nannie Larocque mówi: Nie musisz przepraszać za tego facet, Angela - bo to nic nie zmieni. Po drugie to nie twoja wina.. nie wiedziałaś, że tak się zachowa. Dlatego ja wolałam załatwiać to z Tobą, niepotrzebnie gościa angazowałaś w rozmowy.
Angela White mówi: Zaczęło się to od Angelique, która dzwoniła do mnie. Dzwoniła o rzecz, z którą miałam mało wspólnego. W trakcie rozmowy musiałam sprawdzać, jak to wygląda.
Angela White mówi: Dzwoniła i mówiła, że Anna ma zagrać. W momencie, gdy zespół był zapisany na liście pewnych artystów, którzy mają wystąpić. Gdzie za nich odpowiada dodatkowo wytwórnia. A ja nie miałam z nimi kontaktu, więc odesłałam Angelique do organizatora, który się tym zajmuje.
Angela White mówi: I wyszło później takie bagno. Chciałam dobrze... Uwierz mi, że sama nie jestem w stanie tego wszystkiego ogarnąć. Mam też spółkę na głowie, a festiwal to dodatek do mojej pracy.
Nannie Larocque mówi: To już mało istotne, facet nie zachował się poważnie. Potraktował moją żonę i Angelique jak szmate, taka prawda. Przy okazji sugerował różne dziwne rzeczy..
Nannie Larocque mówi: Dlatego nie przejmuj się już tym, jasne? To jego wina, a nie Twoja. Po prostu potem przemyśl czy chcesz z nim robić jakiekolwiek interesy, skoro wyprawia takie rzeczy.
Angela White mówi: Staram się zachować profesjonalizm w każdej sytuacji. Nawet przy naszym pierwszym spotkaniu w trójkę, w biurze Ice Dreams. Jedynie na początku, dałam małego pstryczka Angelique. Ciężko mi się dziwić, skoro miałyśmy taki konflikt. Wyjaśniłyśmy go sobie.
Nannie Larocque mówi: Po drugie..
Nannie Larocque mówi: To MY dostałyśmy PROPOZYCJE WSPOŁPRACY OD WAS, nie WY od NAS, a on do nas wyskakuje z tekstem; 'nie robicie nam łaski', 'więcej WY stracicie niż MY'. Jak możemy cokolwiek stracić?
Angela White mówi: Co do strat. Czy stracicie więcej niż my? Kwestia dyskusyjna, bo wymyślona reklama dla spółki we współpracy z Green Energy, na pewno by się dobrze odbiła. Czy byłaby warta tych pieniędzy? Teraz się nie dowiemy. Faktem jest jednak to, że OBIE strony na tym tracą. Na konflikach i wojnach tylko się traci. Nie ma wygranych, a sami przegrani.
Angela White mówi: Nie bez powodu, firmy płacą za różnego rodzaju reklamy. To też by była forma reklamy. Przecież ze sponsoringu i nagrody, nie dostajemy bezpośrednio nic.
Nannie Larocque mówi: To wina twojego znajomego i tylko Niego.
Angela White mówi: I wiesz co jest straszne? Ludzie też na tym stracą. Inne firmy też poniekąd, bo zasięg i ranga zmaleje.
Nannie Larocque mówi: Jakby nie wyskakiwał z takimi numerami, to współpraca by nadal istniała i by nie było żadnego problemu. Teraz jest jak jest i nie cofniemy tego.
Angela White mówi: Prawda. Raczej tego nie cofniemy.
Nannie Larocque mówi: Może wspólnie coś jeszcze zorganizujemy, kto wie? W ogóle.. czym ten facet zajmuje się oprócz prowadzeniem strzelnicy, czy co on tam ma...?
Angela White mówi: Głównie tym. W sumie to nawet nie wiem, co jeszcze robi. Prowadzi ASG, pokazuje się tu i tam ze stanowiskiem. Czy przez kogoś takiego, musi dość do dalszej eskalacji? Mam tu na myśli ruchy Chenille, o których mówiła.
Nannie Larocque mówi: Chenille jest uparta i ma słuszność tym co robi.
Nannie Larocque mówi: Pisał do Niej jak do gówniary, sama nie wiem czemu. Dodatkowo jest do Nas uprzedzony, tak mi się wydaje z powodu orientacji.
Nannie Larocque mówi: Nie siedzę mu w głowie, ale.. po prostu facet jest dziwny. Mimo iż traktował mnie dobrze, a Chenille wręcz przeciwnie..
Angela White mówi: Nie wiem, nie rozumiem tego... Mówisz, że ma słuszność w tym co robi? Czemu tak uważasz? Przecież to zaszkodzi każdemu uczestnikowi.
Nannie Larocque mówi: Po prostu tak nie traktuje się ludzi w biznesie, Angela, w tym rzecz. Jak nie to wydarzenie, to kolejne.. albo zrobimy swoje.. dla nas nie robi to wielkiej różnicy, naprawdę. Mamy wystarczająco środków na takie akcje.
Angela White mówi: Też mam wystarczająco środków, żeby bez problemu zafundować wszystko na tym festiwalu, ale nie o to chodzi w biznesie. Jeśli chodzi o traktowanie ludzi... Doskonale sobię z tego zdaję sprawę. Nie warto też palić za sobą mostów, czy robić jakiś bezwartościowych wojen, najeżdżać na kogoś, czy obrażać.
Nannie Larocque mówi: No właśnie.. chodzi o traktowanie ludzi - zostałyśmy potraktowane bardzo źle.
Nannie Larocque mówi: Chyba rozumiemy się?
Angela White mówi: Wiem…
Angela White mówi: Szkoda, że Cię nie było na naszych rozmowach. Wspominałaś, jak bardzo źle została potraktowana Chenille, czy Angelique. Chyba asystentce też mówiłaś. A postaw się w mojej sytuacji, jak ja zostałam potraktowana. Tylko popatrz na to obiektywnie. Chenille powinna Ci opowiedzieć. Chodzi mi o rozmowę w trójkę, jak już wszyscy wyszli.
Angela White mówi: Sam temat rozmowy, był... Był taki, że trwał chyba z dwie godziny.
Nannie Larocque mówi: To już kwestia Angelique i twojego konfliktu, nie dotyczy to tej sprawy, Angela..
Angela White mówi: Dotyczy. O to chodzi, że dotyczy i to bezpośrednio
Nannie Larocque mówi: Do tego zmierzam..
Nannie Larocque mówi: Nie dotyczy biznesu, tylko Ciebie.
Angela White mówi: Aa.. Okay. Mnie, jasne... Może coś źle rozumiem. Przecież zapalnikiem napiętej sytuacji była Angelique. Iskrą, która doprowadziła do... Do tego, co się stało i nadal się dzieje.
Nannie Larocque mówi: Zapalnikiem u Ciebie, owszem. Wszystko zostało wyjaśnione, a potem ten facet.. uderzył w Nią, potem w Chenille... pisał, że Angelique to nasza dziwka - nie wprost, ale sugerował, że pracuje pod biurkiem i w ogóle nie podchodził do niej poważnie.
Nannie Larocque mówi: Miałaś z Nią zatargi, ale mimo wszystko potrafiłaś podejść profesjonalnie do Naszego spotkania i załatwienia tego wszystkiego, prawda? No, a on nie..
Angela White mówi: Tak... Cieszę się, że też odbierasz to w ten sposób, że przynajmniej postarałam się zachować profesjonalizm. Nawet jeśli znałam jej przeszłość i rozwiązłość, przy jednoczesnym tworzeniu wokół siebie otoczki świętej. To nie sugerowałam nic. Nie wypada... Chyba, że na uszko spytać, czy faktycznie tak jest. Aaa... Jest tak? Bawicie się razem? Nie musisz odpowiadać.
Nannie Larocque mówi: Nie, Angelique dla mnie pracuje tylko.
Angela White mówi: Aa okay. Rozumiem. Czyli w nowej pracy, już zachowuje się normalnie.
Nannie Larocque mówi: Częściej Ciebie widuje nago, niż ją. Bo ją nigdy nie widziałam. Bawiłaś się z Nią?
Angela White mówi: Nie.
Nannie Larocque mówi: Mamy więc wiele wspólnego, widzisz?
Angela White mówi: Temat się troszkę wyczerpuje. A mnie nago widziałaś jedynie w jacuzzi. Chyba, że o czymś nie pamiętam? Też byłaś wtedy prawie nago. Jedynie stringi, czy... mylę się? Ciężko mi wszystko zapamiętać.
Nannie Larocque mówi: Miałam majtki, prawda..
Angela White mówi: Tylko majtki… A myślisz, że to będzie dalej eskalować?
Angela White mówi: Chodzi mi wiesz... To co wcześniej wspominałam. Liczę, że nie. Ale mogę się przeliczyć. Co powiesz na jakieś spotkanie w większym gronie? Chenille, Angelique, Ty i ja.
Nannie Larocque mówi: W większym, w jakim celu?
Angela White mówi: W celu wyjaśnienia sytuacji i powstrzymania niepotrzebnej wojny, która wiem, że się rozpoczęła. Jeśli nie wiesz, to możesz spytać Chenille. Skoro ja się dowiaduje o jej ruchach, to Ty tym bardziej powinnaś wiedzieć.
Nannie Larocque mówi: Angelique właśnie napisała, pyta jak rozmowa.
Angela White mówi: Czyli wie o naszym spotkaniu? Odpisz jej faktyczny stan. Jest chyba dobrze i przyjemnie.
Nannie Larocque mówi: Nic nie cofnie tej sytuacji, wiesz. To nie Twoja wina, jak już mówiłam.
Angela White mówi: Wiem, ale nie chodzi mi o cofanie sytuacji. Chodzi mi o dalszą eskalację, o której dziś przypominam wielokrotnie.
Nannie Larocque mówi: Nie przeniesie się ona na Ciebie.
Angela White mówi: Przeniesie się. I to nie tylko na mnie.
Nannie Larocque mówi: No to czyja to wina, jeśli dojdzie do tego.. nasza, czy Twojego znajomego?
**Słychać ciche skrzypnięcie kanapy i odchodzące kroki.**
Nannie Larocque mówi: Zaraz przyjdę, zajrze na moment do Anne.
Angela White mówi: Dobrze.
**Trwa chwila ciszy, przeplatana stukaniem paznokcia o ekran telefonu. Trwa kilka minut.**
Nannie Larocque mówi: Jestem..
Angela White mówi: I jak u niej? Wszystko okay?
Nannie Larocque mówi: Yeah, nie najgorzej.
Angela White mówi: To... To dobrze. A wracając do rozmowy, bo tak troszkę wyszłaś w trakcie... Na czym my to...
Angela White mówi: Mówiłam o tej eskalacji, prawda? W sensie... eskalacji waszego konfliktu, ruchach Chenille, o których już zdążyłam się dowiedzieć. Pewnie częściowo tylko... Czy jest to potrzebne?
Nannie Larocque mówi: Nie wiem co zamierza Chenille, oraz nie wiem czy to jest potrzebne. Czas pokaże, Angela.. nie masz raczej na to wpływu już. Chyba, że ten facet jakkolwiek przeprosi albo zrozumie błąd, to chyba jedyne wyjście.
Angela White mówi: Co zamierza... Też nie wiem, chociaż mogę się domyślać, jak zaczyna tak ostro. Nie mam na to wpływu pozornie. Jednak... Może uda się coś zdziałać?
Nannie Larocque mówi: Niby co?
Angela White mówi: To, o czym mówię cały czas. Chenille przestanie marnować swój cenny czas, żeby tylko dopiec jednej osobie. Gdzie cała reszta jest niewinna.
Nannie Larocque mówi: Nie wiem, nie mam na to wpływu, może jej przejdzie, może nie. Póki co sama ją popieram, koleś na to zasłużył. Niech przeprosi to może sytuacja się zmieni.
Angela White mówi: To okrutne. Nie uważasz?
Nannie Larocque mówi: To jego wina, przypominam i z jego powodu wyszło całe zamieszanie.
Angela White mówi: Nie dostrzegasz w tym winy innych? Nawet mojej? Nie mówiąc już o samej iskierce. Nie jest to wina jednej osoby... Chociaż ciężko mi zaprzeczyć, że nie wstydziłam się jego zachowania w stosunku do Angelique. Tak samo, nie obrywa tylko on.
Angela White mówi: To by było za proste, gdyby tak świat wyglądał.
Angela White mówi: Trzeba też czasem pomyśleć o innych, a nie tylko o sobie. Czasem trzeba coś olać i zignorować.
Nannie Larocque mówi: Miałaś z nią konflikt, ale wybrnęłaś z tego..
Angela White mówi: Mhmm…
Nannie Larocque mówi: Sugerujesz, że też powinnaś oberwać?
Angela White mówi: Już oberwałam. Po rozmowie u Was i aferze z Angelique. Siedziałam do siódmej rano i próbowałam to załagodzić. Następstwem tego, był mój ciężki weekend. Do dziś nie ogarnęłam się po tym.
Nannie Larocque mówi: To wina twojego znajomego, Angela.. Przykro mi?
**Słychać głośne i mocne plaśnięcia o ciało, bliżej dyktafonu co wskazuje na to, że klepana jest Angela.**
Angela White mówi: Mnie również.
Nannie Larocque mówi: Zobaczymy co się wydarzy. Pogadam jeszcze jutro z Chenille jak będzie okazja, no ale.. raczej to nieuniknione, sama rozumiesz..
Angela White mówi: Tak... Rozumiem. Nieuniknione będzie również odwołanie całego festiwalu, jak nadal będzie sabotowany mówiąc wprost. A co za tym idzie? Anna nie wystąpi, bo już są jakieś. Nie chcę tu rozsiewać plotek, ale chyba problem pojawił się ze strony wytwórni. Oczywiście nikt nie odsuwał Blue Whale oficjalnie.
Nannie Larocque mówi: Ja nie decyduje za Raven, sama rozumiesz.
Angela White mówi: A wiesz skąd wątpliwość się pojawiła? Przez Chenille. I między innymi dlatego chciałam o tym porozmawiać.
Nannie Larocque mówi: Podejmie decyzje taką jaką uważa za słuszną, podobnie jak i reszta. Nie wiem co zrobią, moja droga..
Angela White mówi: Wiem.
Angela White mówi: Z tego co wiem, to zależy Chenille najbardziej na wystąpieniu Anny. I właśnie przez nią, może do tego występu nie dojść. Już obrywam nie tylko ja, nie tylko inni biorący udział, ale też wasi najbliżsi.
Angela White mówi: A to dopiero początek.
Nannie Larocque mówi: Anne zrozumie to, wtedy zagra gdzieś indziej. Pewnie Chenille ma już na to plan. Po prostu to są konsekwencje podejścia Twojego partnera biznesowego, zrozum to..
Angela White mówi: Lepiej to zakończyć, zanim się rozpoczęło. Ta cała zemsta i eskalacja.
Nannie Larocque mówi: Nie cofniesz tego, Angela.
Angela White mówi: Tak, wiem. Konsekwencje są szerokie. Można je załagodzić, ale można iść w innym kierunku. Nie cofnę... Jasnę... Też nie zastopuje, bo przecież się nie da.
Nannie Larocque mówi: Dlatego po prostu jakoś to musisz znieść? Nie masz na to wpływu..
Angela White mówi: A gdybym tak załatwiła przeprosiny, spotkanie i rozmowę? Najlepiej w piątkę.
**Słychać zbliżające się kroki, głośniejsze z kroku na krok.**
Nannie Larocque mówi: Najpierw zapytaj go czy ma zamiar przeprosić, a potem zobaczymy.. Umówimy pewnie spotkania i przemyślimy to.. Okay?
Nannie Larocque mówi: Moment, Angela..
Delight Moonwill mówi: Pani Nannie... ten...moge... moge na chwile?
Nannie Larocque mówi: Yeah, co jest?
**Słychać szeptanie, nie można z niego nic zrozumieć.**
Delight Moonwill mówi: Dziękuje... już nie przeszkadzam.
Nannie Larocque mówi: Cool, Deli..
Nannie Larocque mówi: Wracając.. Zrób tak jak powiedziałam i zobaczymy? Nie obiecuje, że uda się to odkręcić.
Angela White mówi: Mhm... Wracając... Czyli... Dla jasności, bo się już lekko pogubiłam. Co twoim zdaniem powinnam zrobić? Oprócz odpuszczenia sobie sprawy, bo tego nie zrobię.
Nannie Larocque mówi: Powiedz mu, że wyszło bardzo słabo z jego strony i nie zachował się zbytnio fair i rozsądnie w naszym kierunku, tyle..
Nannie Larocque mówi: Pogadaj z nim, jak przeprosi to zobaczymy czy da się zorganizować spotkanie, to może załagodzi sprawe, Angela.
Angela White mówi: I jak ma przeprosić? Pisemnie? Filmikiem? Przecież najlepiej by było zorganizować spotkanie. Jeśli się obawiacie, to nie widze problemu żeby była z nami ochrona.
Nannie Larocque mówi: Na spotkaniu..
Angela White mówi: Przegadam to z nim. O to się nie martw. Może być ciężko…
Angela White mówi: Też tak uważam, tak będzie najlepiej.
Nannie Larocque mówi: Po prostu na spotkaniu, Angela..
Angela White mówi: Wyobraź sobie, że po tej aferze byłam o krok od odstąpienia.
Nannie Larocque mówi: Ughm, jasne.. Nie przesadzaj Angela.
Angela White mówi: Nie przesadzam. Takie są fakty... Nie udowodnię Ci tego, ale jak wspomniałam - rozmowy były do siódmej rano. Próbowałam jakoś na to zaradzić, aż sama stanęłam przed decyzją, czy nie zostawię tego. Aleee... Powstrzymałam się.
Nannie Larocque mówi: Postąpiłaś słusznie, Angela..
Angela White mówi: I zamiast odpuścić, zostawić to. Nawet tak jak mi Chenille radziła. To się męczę, żeby to naprawić.
Angela White mówi: Dziękuję, też tak uważam.
Nannie Larocque mówi: Hej i na tym bym zakończyła? Padam z nóg, naprawdę.. Jutro jak chcesz przegadamy jeszcze to..
Angela White mówi: Dobrze, to zbieram się. Dziękuję Ci za dziś. Nawet jak rozmawiałyśmy o takich tematach, to spotkanie było bardzo fajne i… Boże... Ale ten czas zleciał, jestem tu blisko dwie godziny. A czuję się, jakby minęło maks pół godziny, czy czterdzieści minut.
Angela White mówi: Ale w dobrym towarzystwie, czas szybko mija. A też się spóźniłam ciut do Ciebie i ta pogoda… To otworzysz mi?
Nannie Larocque mówi: Sure, Angela..

sT1HWlW.png

Jak słychać - Nannie nie angażuje się za bardzo w sprawę i rozmowę.. No, chyba, że chodzi o nagość Angeli, wtedy się w nią angażuje. Jak sami widzicie, sytuacja próbowała być załagodzona - ba! Nawet po tej wiadomości ukłoniłem się i przeprosiłem - wtedy jeszcze szczerze? Teraz? Mam to głęboko gdzieś.

Dlaczego? Chanille zaczęła swoje działania wtedy. Jakie? Organizacja Desert Festu, chęć ukradnięcia nam sponsorów, spotkania i sabotaże, które.. Nie wyszły? Jedyne co się od nas odcięło, to Bloodmoon Records ze swoimi artystami. Czy to zrozumiałe? Pewnie. Raven Morgan stwierdziła, że spyta się swoich artystów co sądzą o sytuacji i czy chcą zagrać. Przyszywana córka Larocque, która.. Cholera wie czy jest tylko córką, patrząc na plotki, które wychodzą Z JEJ środowiska - miała pełne prawo stanąć w obronie swoich sponso.. chrząknięcie matek. Potem próbowały przekonać inne przedsiębiorstwa, ale nikt zbytnio się nie przejął moim grożeniem plecami do drzwi windy. Poza Bobcat Security - ale dla nich zostawimy osobny rozdział. A raczej dla ich CEO - Jacob Roxterhood. Od partnerstwa odstąpiło też Daily Globe, ale finalnie - nikt nie zabronił nam zapłacić za ich usługi pełnej kwoty, bez jednoczesnego umieszczenia ich w gronie partnerów czy sponsorów.

Oh, Chanille.. Ależ Ty mi zniszczyłaś życie i festiwal.. Naprawdę.. Każdy problem, który nam zrobiłaś - rozwiązałem szybciej niż pół godziny. No - prawie każdy, bo nie wszystkie Twoje plany wyszły. Jakie plany? Usłyszycie zaraz.

Wracając - sabotaże i działanie Chanille niekoniecznie wyszło. Próbowała przeciągnąć Angelę na swoją stronę, by jako jedna ze współorganizatorek odwołała festiwal i zaczęła organizować z nią Desert Fest. Nie zostało nic innego jak się zgodzić i wyruszyć na spotkanie.

ftybVAm.gif

**Nagranie zaczyna się od przyśpieszonego audio, gdzie słychać wyraźnie jazdę autem. Przyśpieszenie kończy się chwilę przed dojechaniem na miejsce, słychać dźwięk otwieranej bramy, zamknięcie drzwi i kroki.**


Nannie Larocque mówi: Chenille czeka, wejdź.
**Kolejne kroki przez kilkadziesiąt sekund, odgłos zamykanych drzwi.**
Chenille Carter-Larocque mówi: Czesc, Angela.
Angela White mówi: Hey.
Chenille Carter-Larocque mówi: Co sie stalo? Nannie mowila, ze mocno chcialas z nami pogadac.
Angela White mówi: Tak. Co się stało, to powinnyście obie wiedzieć. Coraz więcej dostaję wiadomości, związane z waszym działaniem na szkodę festiwalu.
Chenille Carter-Larocque mówi: Szczerze mowiac to nawet jeszcze dobrze nie zaczelam.
Angela White mówi: Mhmm... Czyli będzie tylko gorzej, zgadza się?
Chenille Carter-Larocque mówi: Jutro spadna bomby, Angela.
Angela White mówi: Ważne, żeby na festiwal nie spadły, bo to już podchodzi pod akt terroryzmu.
Nannie Larocque mówi: No cóż mówiłam Ci wczoraj Angela, że Chenille nie odpuści. Twój znajomy poszedł nie o krok, ale o dwa kroki za daleko.
Chenille Carter-Larocque mówi: Przeprosil mnie, ale co z tego? Nawet w tych przeprosinach musial wbic mi szpile.
Angela White mówi: Czyli przeprosiny, nie są ważne... Jasne, rozumiem. Niepotrzebnie się starałam, a kto mi odda teraz ten czas, newy i zdrowie? Możecie mi uwierzyć, że od czasu wybuchu tej małej afery, próbuję to cały czas naprawić i załagodzić. Z każdej strony... Udało mi się po części, bo Regan jednak zrozumiał swój błąd i napisał w tej sprawie. Domyślałam się, że to nie będzie takie proste. Ale nie sądziłam, że problemy będą się nadal nawarstwiać.
Chenille Carter-Larocque mówi: Angela, ja Ci cos przeczytam.
Angela White mówi: Oprócz samej organizacji, dochodzi... Okay…
Chenille Carter-Larocque mówi: Nie robię tego pod przymusem, bo Twoje sabotaże mają mały wpływ na nas i wydarzenie, ale robię to - bo chcę.
Chenille Carter-Larocque mówi: Dostrzegłem swój błąd, dałem się ponieść frustracji związanej z Twoim zachowaniem, drobnej dawce alkoholu i sprowokowaniem mnie przez Twoją asystentkę.
Chenille Carter-Larocque mówi: Kłamstewko, które miało cię zwyczajnie w świecie zdenerwować i dać jakąś "nauczkę”, której wtedy chciałem.
Chenille Carter-Larocque mówi: Gdybym karał niewinną dziewczynę i jej zespół za zachowanie jej matki.
Chenille Carter-Larocque mówi: No, no, jestes wkurwiajaca baba, ale przeprosze Cie, bo mozesz mi zniszczyc zycie.
Angela White mówi: Napisał, że jednak chce... I nie jest to z przymusu, a długo go o to prosiłam. Przynajmniej nie przeprosił w takim tonie, co mnie przepraszała Aimee Levine. Przy okazji... Ten temat też chciałam poruszyć, bo dziś mi pisał ktoś, że mamy wspólnie ją wspierać?
Chenille Carter-Larocque mówi: Yeah, tez cos slyszalam. To jakas informacja z dupy, Angela.
Nannie Larocque mówi: Nic nam o tym nie wiadomo.
Angela White mówi: Mhmm... Czyli ktoś sobie rozpuszcza plotkę... Dosłownie nic o tym nie wiem. Dlatego mnie to zdziwiło, bardzo zdziwiło. A wracając do tematu głównego.
Angela White mówi: Nic nie zrobił w kierunku wykluczenia zespołu. Jak on to mówi, miał być to pstryczek w nos. Chenille, byłaś jedyną osobą,której zapowiedział wycofanie zespołu z Anne. A przez twoje działania, sami się wycofali z brania udziału. Teraz musimy kogoś znaleźć na ich miejsce.
Angela White mówi: I nie rozumiem, po co to było…
Chenille Carter-Larocque mówi: Skarbie, ja wiem o tym, ze ostatecznie pewnie by zagrali. Z tym, ze ja tego nie chcialam.
Angela White mówi: Osoby trzecie przez to cierpią.
Chenille Carter-Larocque mówi: Ten event bedzie mocno naznaczony, jesli tak dalej pojdzie. Mojej Anne nie jest potrzebna taka reputacja.
Angela White mówi: Czyli oberwie też każdy sponsor, każdy biorący udział. Oberwie również Daily Globe, już nie wspominając o renomowanych dużych spółkach. A kto najbardziej oberwie? Ja... Bo to ja zapewniałam, że będzie wszystko perfekcyjnie. O wasz udział też walczyłam, nie była to moja decyzja.
Chenille Carter-Larocque mówi: Raczej sie wycofaja, jesli mam byc szczera. Dlatego Ty tez powinnas to zrobic. Jutro jestem umowiona z agentami ATF.
Angela White mówi: Daily Globe się nie wycofa, bo wczoraj z nimi rozmawiałam. A jeśli anulujemy event, to nie weźmiemy winy na siebie. Jest to chyba oczywiste, prawda? Nie mam zamiaru tracić i tak nadszarpniętej reputacji aferami, bo chcesz zemsty na jednym człowieku, Chenille.
Nannie Larocque mówi: Przecież on jest organizatorem, nie ty.
Chenille Carter-Larocque mówi: Zobaczymy, Angela. Zniszcze go za bycie takim ludzkim śmieciem.
Angela White mówi: Otóż nie. Jesteśmy współorganizatorami, mój udział to [CENZURA] procent. Można tak to ująć. Organizujemy wspólnie, ale do ostatecznej decyzji, nie mam nic do gadania.
Chenille Carter-Larocque mówi: Wiesz, jemu sie wydaje, ze robil nam przysługę tym sponsoringiem. Zreszta tak mi napisał. Ja pierdole, jak mozna byc takim idiota?
Angela White mówi: To działa w dwie strony. Rozmawiałam wczoraj z Nannie o tym.
Chenille Carter-Larocque mówi: Przychodzisz do milionowego funduszu inwestycyjnego i potem mówisz, że w sumie to chuj Wam w dupe, bo przecież robimy Wam przysługę. Chociaż nie, wyraził się inaczej.
Chenille Carter-Larocque mówi: Napisał.. Że potrzebujemy dostać klapsa. Przemocowiec znowu w akcji, co?
Chenille Carter-Larocque mówi: Zobaczymy. Kto wie, może kogoś w przeszłości molestował?
Angela White mówi: Zakładam, że był to żart... Może nie na miejscu, ale żart. Do mnie też czasem ludzie piszą, nawet obleśne rzeczy. Może chciał tym rozładować napięcie? Tylko ze względu na wasz status i orientacje, mogło to być nie na miejscu... co powtarzam w sumie
Nannie Larocque mówi: Po prostu Angela.. Zauważ jedną rzecz
Nannie Larocque mówi: ON rozpoczął to wszystko i ON zaszkodził całej sytuacji. Gdyby nie ON to dawno wszystko by było dopięte.
Angela White mówi: To nie jest takie zero jedynkowe…
Nannie Larocque mówi: To jest biznes, to nic personalnego do Ciebie, zapamiętaj to.
Chenille Carter-Larocque mówi: O tym, czy przemocowiec żartował będą decydować władze federalne.
Angela White mówi: Biznesem jest niszczenie festiwalu? Bo personalnie w was uderzył?
Chenille Carter-Larocque mówi: Jednak, szczerze? Ja się osobiście obawiam, Angela.
Chenille Carter-Larocque mówi: Gość wyglada groznie, chodzi z bronią. A co jeśli nas zaatakuje?
Chenille Carter-Larocque mówi: Zdaje się, że prowadzi sklep z bronią? No zobacz..
Angela White mówi: Kiedy? Kiedy by Was miał zaatakować? Ma CCW i prowadzi strzelnice, a także szkolenia.
Chenille Carter-Larocque mówi: Do czasu.
Nannie Larocque mówi: Wydawał się chory psychicznie, dodatkowo groźby..
Chenille Carter-Larocque mówi: Nie wygląda to za dobrze, Angela.
Chenille Carter-Larocque mówi: Jednak mam dla Ciebie propozycje. Pod koniec miesiąca bedziemy organizowac event, najpewniej na pustyni. Przydadzą się tam lody, więc.. W sumie idealny rynek zbytu.
Angela White mówi: Pod koniec miesiąca jest organizowany Harvest Festival, właśnie w tamtych okolicach. Ice cream truck, regularnie widywany jest na takich wydarzeniach, ale... Z tego nie ma zarobku prawie. Dziennie są tony lodów produkowane i to na dwa stany aktualnie. Ten pojazd działa bardziej w formie reklamy.
Angela White mówi: Nawet część dziennej produkcji się do niego nie mieści.
Angela White mówi: Myślałam, że to będzie ciekawsza propozycją, niż po prostu pojazd na kolejnym evencie.
Chenille Carter-Larocque mówi: To będzie ciekawsza propozycja, ale w momencie, kiedy przyjdzie na to czas. Na razie jeszcze wszystko ustalamy.
Chenille Carter-Larocque mówi: No nic.. Ja muszę iść, niestety. Mam jeden meeting, wiec musze za piec minut być przy laptopie.
Angela White mówi: Szkoda... Myślałam, że dłużej porozmawiamy.
Chenille Carter-Larocque mówi: Angela, ja swojego zdania nie zmienie. Przepraszam, ze trafiło na Ciebie. Mowilam Ci, ze powinnas sie z tego wymiksować. Nie chce uderzac w Ciebie, ale jesli w tym zostaniesz - na pewno w jakiś sposób dostaniesz rykoszetem.
Angela White mówi: Już dostałam, a mogę tylko dostać mocniej.
Angela White mówi: Najlepiej by mi było teraz zrezygnować z firmy. W końcu odkryłaś, jak mnie zawstydzić i co mnie upokarza.
**Słychać westchnięcie Chenille Carter-Larocque i ciche skrzypnięcie sofy, wskazujące na to, że ktoś się podnosi.**
Chenille Carter-Larocque mówi: Nie chce Cię zniszczyć, nie mam Ci nic do zarzucenia w tej sprawie.
Chenille Carter-Larocque mówi: Wszystko tyczy się tego fiuta.
Chenille Carter-Larocque mówi: Wspominał, że mój sabotaż nie wpływa na festiwal. Więc niech i tak będzie.
Chenille Carter-Larocque mówi: Popieprzona Chenille robi sobie coś, a on moze miec to w dupie.
Angela White mówi: Cały czas mówię, że mnie przy okazji tym niszczysz…
Chenille Carter-Larocque mówi: Nannie, porozmawiaj z Angela jeszcze o tym. Będę na gorze.
Chenille Carter-Larocque mówi: Przepraszam, ale naprawde musze isc.
Nannie Larocque mówi: Nie przesadzaj.. Nie chcemy Ci zaszkodzić.. Powtarzam to wielokrotnie..
Angela White mówi: Przesiądę, się, hmmm? Chyba, że wolisz usiąść obok. Wczoraj też wspominałam, że rozmowa na taką odległość jest... średnia?
Nannie Larocque mówi: Pewnie, siadaj..
**Słychać ciche klepanie dłonią o materiał sofy.**
Nannie Larocque mówi: Chyba tych samych majtek co wczoraj dziś nie ubrałaś? Bo jesteś ubrana tak samo..
*** Nannie Larocque śmieje się.**
Angela White mówi: Wiem, że to powtarzacie, że nie chcecie zaszkodzić mi. Nie chcecie zaszkodzić mojej firmie, ale z kolei ja wam cały czas tłumaczę, że się to odbija na mnie i będzie się odbijać. Odbija się to też dosłownie na każdym, kto bierze w tym udział. Już teraz się odbija... Dzięki, nie jestem tak samo…
Angela White mówi: Mam inną bluzeczkę, spódniczka faktycznie ta sama, a raczej ten sam model. Lubię ją, jest wygodna. Nie muszę pamiętać o torebce. Mam też inne rajstopy, buty…
Angela White mówi: A o to szkodzenie, bo nie skończyłam... Wystarczy sam fakt, że tyle osób poświęciło czas. Załóżmy, że to odwołamy. To już będzie dla każdego strata. A jeśli źle się odbije? Też strata. Jest to sytuacja bez wyjścia, ponieważ dochodzą czynniki z zewnątrz... Od was, a mówię zwykle w liczbie mnogiej, bo działacie na szkodę obie... Nie jesteś jej w stanie powstrzymać, a razem prowadzicie firmę...
Nannie Larocque mówi: No wiesz.. Nie cofniesz tego raczej już. No ale zobaczymy co się wydarzy?
Angela White mówi: Mhm... Wiem, często to mówisz. Nie cofnę tego... A ja na to zwykle odpowiadam, że chcę po prostu to zatrzymać. Nie rozumiem czemu, akurat festiwal ma być atakowany. Czemu nie zaczniecie działać dopiero po? I faktycznie uderzając tylko w jedną osobę. A nie w tyle osób…
Nannie Larocque mówi: Chenille to już wyjaśniła, Angela..
Angela White mówi: Nie wyjaśniła. Znaczy... Ona mówi wprost. Szuka zemsty na jednej osobie, nie zważając przy tym na pozostałych. W tym na mnie…
Angela White mówi: Nie jest to zdrowe zachowanie. Fakt... Została obrażona, padło wiele słów. Zostałyście odsunięte od festiwalu. Ale czy ma to skutkować taką katastrofą?
Nannie Larocque mówi: To moja żona, popieram ją, musisz mnie zrozumieć. Taka Chenille jest.
Angela White mówi: Nie jestem w stanie. Przykro mi... Rozumiem, że w związku trzeba się wspierać, ale też trzeba czasem powstrzymać drugą stronę. Chcesz ciekawą informację? Dość prywatną? Nawet ją przytoczę…
Nannie Larocque mówi: Yeah, mów..
**Dłuższy szum, służący za cenzurę.**
Angela White mówi: I dlatego tyle Cię prosiłam, żebyś spróbowała to ogarnąć. A Ty ją wspierasz w sabotowaniu festiwalu, bo jest twoją żoną.
Nannie Larocque mówi: Niepotrzebnie mi o tym powiedziałaś, Angela.. nie takich rzeczy chce wiedzieć..
Nannie Larocque mówi: Wiesz, to inna sytuacja.. Niż ta o której mówimy tutaj..
Angela White mówi: Potrzebnie. Pokazuję tym, że nie zawsze warto wspierać bliskich w decyzjach, bo lepiej przemówić im do rozsądku. A mocne przykłady najlepiej działają.
Angela White mówi: Tutaj Chenille chce doprowadzić, by firmy, które jednak wezmą udział, dostaną wizerunkowy cios.
Nannie Larocque mówi: Gorzej, bo ja się zgadzam z Chenille.
Nannie Larocque mówi: Próbujesz teraz mnie przekonać abym odwiodła ją od tego pomysłu, prawda?
Angela White mówi: Próbuję Cię do tego przekonać, od czasu wybuchu tego... Tej całej dramy. W sumie to minęły dopiero trzy dni, bo stało się to z soboty na niedzielę.
Angela White mówi: A dziś poświęcę noc, na pisanie do każdego zainteresowanego festiwalem, że chcecie go zniszczyć i sabotować.
Nannie Larocque mówi: Nie cofne tego, za późno..
Angela White mówi: Boże... Dobrze. Jeśli powtarzasz w kółko to samo, bo już słyszę to z dziesiąty raz. To nie mamy o czym rozmawiać. Możesz mi otworzyć, a przy okazji... To co pisałam na Lifeinvader - przeprosiny. Czekam na nie od całej trójki. Inaczej koniec wszelkich kontaktów między nami. Próbowałam, nie wyszło.
Angela White mówi: Możesz mi otworzyć. Skończyłam.
**Słychać skrzyp kanapy i szuranie materiału, kilka kroków.**
Nannie Larocque mówi: Hej, Angela.. Mówiłam to.. Nie rozumiesz. To nic personalnego do Ciebie, uwierz mi..
Angela White mówi: Ale uderza to we mnie. Róbcie sobie co chcecie PO festiwalu.
Nannie Larocque mówi: Co powinnam zrobić, przerwać to? Za bardzo nie mam jak, uwierz mi.
Angela White mówi: Nie masz jak? Czyli co? Nie masz jak zatrzymać kolejnych wiadomości? Czy tutaj chodzi o coś innego, co? Wystarczy nic nie robić i wszystko będzie dobrze.
Nannie Larocque mówi: Chenille raczej nie chce nic nie robić.
Angela White mówi: Nie rozumiem…
Nannie Larocque mówi: Zobaczymy co zrobi, oraz jak wiele.. potem zobaczymy co dalej..
Nannie Larocque mówi: Nie znam jej planów dokładnych, sama rozumiesz.
Angela White mówi: Ale mówisz... Alee... Jakby zaprzeczyłaś sama sobie. Mówisz, że raczej nie chce nic robić... A potem mówisz, że zobaczymy co zrobi i jak wiele…
Angela White mówi: Wystarczy nie robić nic i nam nie przeszkadzać w organizacji. Przecież dostaje wiadomości o to nie bez powodu
Angela White mówi: Przecież Angelique by nie robiła tego bez wiedzy Chenille. O ile ona to robi... A nie Chenille osobiście. Wiem jedno. Mam wiadomości i informację, że teraz muszę wyjaśniać. Odbija się to na mnie, jak mówiłam. Stresuje się tym, zabiera mi to czas... Nie jest to przyjemne.
Nannie Larocque mówi: Niech zajmie się tym osoba któa namieszała. Czyli twój partner biznesowy, czemu ty?
Angela White mówi: Bo akurat ja się zajmuję w większości tym... Większymi tworami... Więc do mnie idzie zapytanie, skoro jestem za to odpowiedzialna.
Angela White mówi: I skoro ja to z nimi załatwiam... Żałuję, że z Wami w pełni nie miałam tylko ja kontaktu, ale to przez to, że nie zajmuję się festiwalem sama od a do z, bo nie byłabym w stanie tego ogarnąć. Chyba, że przez kilka miesięcy, a nie w miesiąc…
Angela White mówi: Odesłałam Angelique do niego i się zaczęło.... Z resztą, ten telefon do mnie był też taki, że ehh... Ale! My potrafiłyśmy dojść do porozumienia i to szybko, mimo że sytuacja między nami była napięta.
Nannie Larocque mówi: Hej..
Nannie Larocque mówi: Bardzo Ci współczuje, serio.. na Twoim miejscu podobnie bym się czuła i to jest pewne, ale.. nic na to nie potrafie poradzić? Musisz przez to jakoś przebrnąć, po prostu..
Angela White mówi: Proszę Cię... Nie dotykaj mnie. Rozumiesz mnie, a i tak... Mówisz, że nie jesteś w stanie nic poradzić... Przebrnąć przez to, jasne... To po prostu kolejna rzecz... Jak nie jakieś... Uhh... Nawet nie będę już mówić.
Nannie Larocque mówi: Bo to biznes, nic personalnego.
Nannie Larocque mówi: Nie prowadzimy go od wczoraj.
Angela White mówi: Łatwo Ci mówić…
Nannie Larocque mówi: Po prostu taka osoba jak Twój partner biznesowy nie powinna piastować na takim stanowisku, po prostu.
Angela White mówi: Tak jak u was Angelique na stanowisku asystentki. Powtórzę się po raz setny. To ona była zapalnikiem wszystkiego. Najpierw wkurzyła mnie, a potem Regana. Następstwem tego były kłótnie, chociaż zupełnie nie rozumiem, czemu akurat po rozmowie w trójkę w biurze, gdzie byłam ja, Chenille i Angelique.
Angela White mówi: Chwilę wcześniej był też on i nic nie mówił… Nic z tego nie rozumiem.
Nannie Larocque mówi: Sama nie wiem czemu to potem tak eskalowało. Wiem, że dogadałaś się z Angelique i było super, ale.. nie wiem czemu dalej tak wyszło?
Nannie Larocque mówi: Może niepotrzebnie dopuściłaś tego faceta do sprawy.. Może on jest zazdrosny? Nie mam pojęcia.
Angela White mówi: Tak, właśnie. Było super... Było słowo klucz. Nie wiem... Mam narzeczonego, raczej nie ma być jak o mnie zazdrosny.
Nannie Larocque mówi: To nie wiem?
Angela White mówi: Ja właśnie też. I to jest najgorsze. Dlatego mam tego wszystkiego dość. Czuję taką bezsilność i... Chęć odpuszczenia sobie tego wszystkiego na dłuższy czas. Mam ochotę iść do łóżka i płakać w poduszkę. Ale wiem, że jak to zrobię, to będzie tylko gorzej…
Angela White mówi: Wiesz jakie to straszne uczucie?
Nannie Larocque mówi: Miałam tak wiele razy, pracowałam w duzo gorszych sytuacjach, wielokrotnie.
Angela White mówi: Mówisz? Może... Opowiesz mi o tym? Ja miałam w życiu wiele, baaardzo smutnych sytuacji. Sytuacji, które nie powinny mieć miejsca.
Nannie Larocque mówi: Byłam managerka wielu osób, dziwnych bardziej i mniej.. po prostu.. był OGROM sytuacji, Angela.. i uwierz mi, miałam wiele problemów. W tym finansowych, sama rozumiesz.
Nannie Larocque mówi: Po prostu przemyśl to wszystko co powiedziałam i sobie odpocznij.. spotkamy się gdy emocje opadną.. Jak chcesz..
Nannie Larocque mówi: Pójdę do toalety, a ty.. po prostu usiądź?
Angela White mówi: Dobrze... To czekam na Ciebie.
**Znowu odgłos skrzypnięcia sofy, odchodzące kroki - zaraz potem odgłos siadania na krokie i klikanie w telefon paznokciami.**
Nannie Larocque mówi: Nie rozmawiajmy już o tym wszystkim, dobra? Mam dość gadania o robocie, Angela..
Angela White mówi: Ale... To co masz na myśli? Jednak mam się zebrać? Uwierz mi, że też mam tego wszystkiego dość... Każdego dnia teraz budzę się i pracuję aż nie usnę. Ciągle jest jakiś temat spółki albo eventu.
Nannie Larocque mówi: Nie, możemy posiedzieć i pogadać o czymś innym.
**Słychać nieokreślony szum, pojawia się plansza "Tutaj Nannie poprawia włosy Angeli i głaszcze ją po głowie"**
Nannie Larocque mówi: Kiedy chciałabyś się widzieć ze mną i Chloe, w takim razie? Bo pytała się mnie.
Angela White mówi: Nie wiem... Wiesz... Mam tyle na głowie ostatnio, tyle stresu. Nie potrafię się nawet już wyluzować. Nie potrafię normalnie korzystać z życia. Jak próbuję, to może przez chwilkę jest fajnie, ale potem wracam do tej smutnej rzeczywistości.
**Słychać odgłos zbliżających się kroków.**
Chenille Carter-Larocque mówi: Skonczylam.
Nannie Larocque mówi: O, hej, Chenille.
Chenille Carter-Larocque mówi: O czym rozmawiacie?
Angela White mówi: W sumie... Nadal o tym samym. Szkoda, że akurat ominęła Cię rozmowa.
Nannie Larocque mówi: Ciągle o tej samej sytuacji.
** Chenille Carter-Larocque wzdycha krotko.**
Chenille Carter-Larocque mówi: Niezbyt dobrze.
Nannie Larocque mówi: No cóż.. nie dziwi mnie to?
Nannie Larocque mówi: Przeżywałam to samo kiedyś, wiele razy.
Angela White mówi: Niestety... Ciężko o inny temat, gdy dzieją się takie rzeczy. Pewnie jak wyjdę od was, to będę musiała odpisać na kolejne wiadomości... Wiadomości związane z festiwalem i działaniem na szkodę. Teraz moje życie się kręci wokół tego. Co jest smutne…
Chenille Carter-Larocque mówi: Wiesz, naprawde jest mi Ciebie w tym wszystkim szkoda. Prawde mowiac to mimo szczerej nienawiści do niego to juz mi sie nie chce.
Chenille Carter-Larocque mówi: Ale nie po to umawialam spotkania, zeby teraz je odwoływac. Odbede spotkania, które mam odbyć i zostawię ten temat.
Chenille Carter-Larocque mówi: Kto zdecyduje tak ten zdecyduje, nie bede nagabywać ludzi.
Chenille Carter-Larocque mówi: Niemniej, facet ma duze problemy, wieksze niz mu sie zdaje.
Angela White mówi: Mogłabym powiedzieć to samo, że jeśli załatwiłam tyle z festiwalem, to nie będę od niego nagle odchodzić.
Chenille Carter-Larocque mówi: Chodzi mi o problemy prawne.
Angela White mówi: Nie mam już na to siły... Może i ma takie problemy, może będzie miał... Ale on, a nie wszyscy inni. O czym mówiłam Nannie. Odbije się i odbija to na każdym, a przede wszystkim na mnie. Może... Załatwicie sobie już z nim sprawę po festiwalu? Proponowałam to Nannie. Dlatego wspomniałam, że szkoda że Cię nie było przy rozmowie, Chenille.
Chenille Carter-Larocque mówi: Chce mu zniszczyć życie. Nie chcę, żeby czuł się bezkarny.
Nannie Larocque mówi: Mi to obojętne, ale zostawiam temat Chenille.
Nannie Larocque mówi: Ona jest bardziej wkurwiona na niego, niż ja.
Chenille Carter-Larocque mówi: Gdyby wyjebał mnie z tego eventu z tego eventu to bym machnela reka. Ale wszystkie wyzwiska, ktore padly w moja strone, bardzo zabawna groźbą wyrzucenia Anne i na dodatek te nocne ściąganie asystentki do apartamentu..
Chenille Carter-Larocque mówi: No nie moge tego puścić, Angela.
Angela White mówi: Ściąganie asystentki do apartamentu? Chodzi o jego mieszkanie, w którym również i ja czekałam, a oprócz tego taka dziewczyna?
Chenille Carter-Larocque mówi: Nie wiem kto tam był, ale to byl strasznie, ale to strasznie głupi pomysł, Angela.
Nannie Larocque mówi: To było bardzo dziwne, pisała do Angelique jakaś laska i ją tam chciała ściągnąć.
Angela White mówi: Siedziałam do siódmej rano i próbowałam wszystko naprawić. Czemu głupi pomysł?
Nannie Larocque mówi: Jakby mnie ktoś tak próbował zwabić, to bym dostała chyba paranoi, serio..
Angela White mówi: Tak i również tam byłam…
Nannie Larocque mówi: Mogłaś ty napisać do niej, a nie jakaś laska pod pretekstem randki lub seksu..
Nannie Larocque mówi: Pomyśl, Angela..
Angela White mówi: Nie pomyślałyście, że Angelique ZNOWU przesadza i ZNOWU to JEJ wina? Rozdmuchała sytuację co najmniej tak, jakbyśmy chcieli ją tam zgwałcić albo zabić. Potrafi z siebie zrobić ofiarę. Aż dziwne, że o mnie nie nagadała do Was, jak to lubiła robić.
Angela White mówi: Zaczęła się mścić za to, że jej nie przyjęłam do pracy. Próbowała mi zniszczyć reputację.
Chenille Carter-Larocque mówi: Widziałam te wiadomości. Dla mnie nie ma tam żadnej przesady.
Chenille Carter-Larocque mówi: Jakaś laska pisze do niej o trzeciej w nocy czy spi i czy chce meet. Potem podaje adres goscia, ktory pare godzin wcześniej krzyczał, ze rozjebie jej głowę.
Angela White mówi: Ja chyba nie widziałam, albo nie pamiętam... A gdyby napisał, że również tam byłam, to nadal by to było odbierane w taki sposób?
Chenille Carter-Larocque mówi: Tam nie było żadnej informacji o tym, ze on tam jest.
Angela White mówi: Aha... Czyli zostało to świetnie rozegrane w nocy, też bez mojej wiedzy w pełni. Nie wiedziałam, że ona ją ściąga.
Angela White mówi: Przecież mogłam ją osobiście zaprosić.
Nannie Larocque mówi: Do tego zmierzam.
Angela White mówi: A jak nie pasowało tam, to nawet w moim biurze.
Nannie Larocque mówi: Yeah, widzisz Angela..?
Nannie Larocque mówi: On jest stuknięty.
Chenille Carter-Larocque mówi: Ściągała ja podstępem, Angela. Ona się przestraszyła, a następnego dnia zweryfikowała listę mieszkańców LUX.
Nannie Larocque mówi: Słuchaj powiem Ci szczerze, Angela..
Nannie Larocque mówi: Jakbyśmy były bardzo wrednymi sukami to byśmy potraktowały Ciebie jak go, bo trzymasz z nim. Jednak.. nie robimy tego? Znamy Cie, lubimy i widzimy jak prowadzisz swój interes, oraz widzimy, że to nie twoja wina.
Nannie Larocque mówi: Ja po to chce z Tobą o tym gadać abyś poczuła komfort psychiczny oraz wsparcie którego nie otrzymujesz od tego fiuta..
Nannie Larocque mówi: Najzwyczajniej miałaś pecha, że trafiłaś na niego. No ale jakoś przez to przebrniesz..
Chenille Carter-Larocque mówi: San Capital nie poruszy w zaden sposob tematu Twojej spółki, kiedy będzie smarować o nim artykuł. Na spotkaniu z Daily Globe też o to poprosze.
Angela White mówi: Potraktowały tak samo, czyli jak? Bo w zasadzie, to odbija się to na mnie bardziej, niż na nim. Chcecie działać przeciwko niemu, a działacie przeciwko wszystkim uczestnikom, w tym przeciwko mnie. Głównie przeciwko mnie.
Nannie Larocque mówi: Nie odbije się na Tobie w długoterminowym słowa znaczeniu.
Nannie Larocque mówi: Przeżyjesz parę chwil stresu i tyle, po kłopocie.
Angela White mówi: Nie są mi potrzebne takie zapewnienia. San Capital może nawet napisać, że Ice Dreams to wizerunkowe dno, a ich CEO jest balastem.
Angela White mówi: A i tak będzie działać.
Angela White mówi: Daily Globe nie napisze nic złego.
Chenille Carter-Larocque mówi: Angela, powiem Ci zupełnie szczerze. Pracowałem dziesięć lat w FBI. Prowadzilam sledztwa o naprawde duzym kalibrze. Mam skompletowane wszystkie dowody na tego fiuta i jutro z tym działem. Straci swój sklep z bronią, straci prawdopodobnie licencje na broń.
Chenille Carter-Larocque mówi: Jednak pisał o moim "SUKCESIE" (zaznaczyła palcami cudzyslow). On nawet nie uważa, że odniosłyśmy z Nannie sukces. Gardzi nami.
Chenille Carter-Larocque mówi: Dlatego ja nim tez gardze i nie zatrzymam sie na sklepie.
Angela White mówi: W takim razie, zabieram się za odwoływanie festiwalu. Po co dalej się w to angażować?
Angela White mówi: Napiszę, że oczywiście to moja wina. Kolejna wtopa wizerunkowa, to przecież nic złego. Przynajmniej nie ucierpią na tym inni. Prawda?
Chenille Carter-Larocque mówi: To event charytatywny, prawda?
Angela White mówi: Nie. Ale jest wpleciona akcja charytatywna, nawet dwie.
Nannie Larocque mówi: Czemu twoja wina?
Chenille Carter-Larocque mówi: Wpłacę na te instytucje pieniądze. Mogę przeznaczyć na to pół miliona. Żebyś nie czuła, że ktoś stracił.
Chenille Carter-Larocque mówi: Żebyś nie czuła, że ktoś stracił.
Nannie Larocque mówi: Napisz, że z przyczyn organizacyjnych albo braku jakichkolwiek gwiazd w 'Santos, albo po prostu przyczyny techniczne. Nie pisz, że to twoja wina.
Angela White mówi: A czyja? Nie będę kłamać publicznie i wymyślać takich bajeczek.
Chenille Carter-Larocque mówi: Do tego.. Dostaniesz duży angaż w Desert Fest.
Angela White mówi: To nie chodzi o pieniądze…
Nannie Larocque mówi: Jak powiesz, że Twoja to wtedy skłamiesz..
Nannie Larocque mówi: Denerwujesz mnie powoli.. zaraz Cie zleje, słowo..
Angela White: C-co? Mam nadzieję, że to był żart...
Chenille Carter-Larocque mówi: Uważam, że przesadzasz. Nikomu nie musisz sie tlumaczyc. Jeśli się będziesz tłumaczyć, zrobisz z siebie ofiarę.
Nannie Larocque mówi: Po prostu wymyślisz coś innego. Yeah..
Chenille Carter-Larocque mówi: A mniejsi sponsorzy? Po prostu im powiedz, ze nie będziesz kontynuować współpracy z tym gościem i ze zaprosisz ich do innego eventu. Tyle.
Angela White mówi: Nie lubię robić z siebie ofiary, a skoro najwięksi sponsorzy będą wiedzieć, czyja jest to wina. To chyba mogę umyć od tego rączki.
Chenille Carter-Larocque mówi: Beda wiedziec. Zaznaczę, że chciałaś dobrze.
Nannie Larocque mówi: Zorganizujemy wspólnie kolejny festiwal i to na dodatek PEWNY. Mamy już wszystko dograne.
Chenille Carter-Larocque mówi: Nie stracisz wizerunku. A ludzie postronni? Zapomną.
**Nannie Larocque roześmiała się.**
Nannie Larocque mówi: Yeah, byś oberwała w tyłek..
Chenille Carter-Larocque mówi: Sprawa zostanie wyciszona, a Ty dostaniesz ekspozycje na Desert Fest.
Nannie Larocque mówi: Mamy wszystko pod kontrolą, Angela..
Angela White mówi: Przynajmniej jeszcze nie był tak promowany Havest Festival... A ekspozycję na Desert Fest? Co to miałoby być? Sam ten event..
Chenille Carter-Larocque mówi: Kiedyś był event tego rodzaju, Raven chce to ponowić. To jest.. Koncerty na pustyni, trzy dni koncertów, spanie w namiotach.
**Słychać dwie pary nadchodzących kroków.**
Anne Wells mówi: Czy ktoś powiedział Desert Fest?
Chenille Carter-Larocque mówi: Ja?
Angela White mówi: Mhmmm... Czyli już nad tym pracujecie…
Delight Moonwill mówi: Dobry wieczór... noc... no... ten... tak
Chenille Carter-Larocque mówi: Pracujemy. Od wczoraj, ale pracujemy. Raven tez na tym zalezy, bo sama ubolewa nad tym, ze miala mozliwosc eskpozycji na Waszym evencie i.. I ze juz jej nie ma.
Anne Wells mówi: My idziemy. Widzę, że rozmawiacie o w sumie istotnych dla nas tematach, więc od razu zapytam. Potrzebujecie nas tu? Teraz?
Chenille Carter-Larocque mówi: Teraz nie. Rozmawiamy o Harvest Festival. Angela chce go jednak odwolac.
Chenille Carter-Larocque mówi: Co jest bardzo, BARDZO sluszna decyzja.
Anne Wells mówi: Dobry ruch, rozsądny.
Angela White mówi: Jasne... Świetny ruch.
Anne Wells mówi: A co na to główny organizator?
Delight Moonwill mówi: Nie bierzcie przykładu z Anne - nie ryzykujcie kontaktu z psychopatą.
Anne Wells mówi: A z kim ja ryzykowałam?
Chenille Carter-Larocque mówi: Główny organizator będzie miał inne zmartwienia. Sklep mu się zamknie.
Angela White mówi: Tak i go zamkną, będzie super... Mhmm… Jeden facet mniej w przestrzenii publicznej.
Chenille Carter-Larocque mówi: Jego raczej nie, Angela. Na to nie ma az takich mocnych dowodów.
Chenille Carter-Larocque mówi: Ale są dowody na to, ze nie powinien mieć styczności z bronią.
Angela White mówi: Zobaczymy jak to będzie.
Chenille Carter-Larocque mówi: Ciesze sie, ze poszlas po rozmów do głowy. Mam nadzieje, że się nie rozmyślił. Serio, wyjdzie Ci na lepsze. Dużo zaryzykujesz, jesli nadal bedziesz w to brnęła.
Angela White mówi: Tak jak każdy biorący w tym udział. Powtarzam to w kółko.
Anne Wells mówi: Too... możemy iść?
Angela White mówi: Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak napisać wszystkim, że odwołujemy, bo taki mam kaprys.
Delight Moonwill mówi: Zaraz wracam.
Chenille Carter-Larocque mówi: Możecie, leccie.
Chenille Carter-Larocque mówi: Angela, na Boga.
Anne Wells mówi: Jednak nie idziemy, Deli musi wrócić.
Nannie Larocque mówi: Nie pisz na razie nic.
Chenille Carter-Larocque mówi: Powinnaś przejść szkolenia z PR. Zaden Twój kaprys, do cholery.
Angela White mówi: Przecież jestem kobietą, zrozumieją. Przecież nikt nie odwołuje tak dużego wydarzenia, bo jeden z organizatorów nabroił.
Angela White mówi: Ja szkolenia z PR'u?
Chenille Carter-Larocque mówi: Pewnie, że odwołują. Damage control.
Anne Wells mówi: A może właśnie rozsądniej jest chyba wrzucić go pod autobus?
Chenille Carter-Larocque mówi: Nikogo nie trzeba wrzucać. Kurwa, nic nie trzeba w zasadzie nikomu tłumaczyć.
Nannie Larocque mówi: Anne, nie mów tak..
Chenille Carter-Larocque mówi: Mowisz, ze nie widzisz dalszej współpracy i tyle.
Anne Wells mówi: No na logikę, prostą. Skoro nabroił..
Angela White mówi: To też powinnam skoczyć pod autobus, nie mówiąc o masie osób... Zgodnie z taką logiką?
Chenille Carter-Larocque mówi: Jeśli nie chcesz czekać - wyśle dowody mailowo do największych sponsorów, opisze sytuacje.
Angela White mówi: Chyba, że autobus to już dla mnie za mało.
Anne Wells mówi: A czemu? Nabroiłaś coś?
Chenille Carter-Larocque mówi: Oni beda poinformowani.
Angela White mówi: Tak, nabroiłam wiele razy w życiu.
Anne Wells mówi: A w tej konkretnej sytuacji?
Angela White: Wolę o tym nie mówić
Delight Moonwill mówi: Już.
Angela White mówi: Co do dowodów i rozsyłania maili. Rób co uważasz. Ja mam dość zajmowania się tym od pobudki, aż do snu.
Chenille Carter-Larocque mówi: Nie zaprzataj sobie tym glowy, Anne.
Angela White mówi: Prawdopodobnie też.
Anne Wells mówi do Angela White: Jeśli tylko Ty o tym wiesz, to tak jakbyś nie nabroiła. Proste
** Anne Wells zaśmiała się.**
Anne Wells mówi: Dobra, jakby co jestem pod telefonem mamo. Jak jeszcze chcesz "rozmawiać o tym Desert Fest, co nie?
Chenille Carter-Larocque mówi: Uwazajcie na siebie.
Anne Wells mówi: Pa!
Chenille Carter-Larocque mówi: To juz nie dzisiaj..
Anne Wells mówi: Aha.
Chenille Carter-Larocque mówi: Angela. Czyli na czym stoimy? Moze powiedz mi jak sie teraz czujesz?
Angela White mówi: Czuję się fatalnie. Mam ochotę zmienić rzeczywistość na taką, w której nie mam zmartwień i problemów. Przez to wszystko zaniedbuję firmę, co jeszcze bardziej mi siada na głowie.
Chenille Carter-Larocque mówi: To zajmij sie firma, a nie wspolpraca z jakimis glupkami.
Angela White mówi: Chyba powinnam…
Nannie Larocque mówi: Dobra, więc to wszystko..
** Nannie Larocque wzdycha pod nosem.**
Angela White mówi: Nie wiem, czy wszystko... W sumie, to sama nie wiem na czym stoję. Jakakolwiek pomoc z waszej strony, w postaci gotówki na fundację, nic nie zmienia. A jeszcze wpłynie negatywnie na PR. Shifted przygotowało gokarda specjalnie na zamówienie. Inni też przygotowują nagrody...
Angela White mówi: Trzeba by było im zwrócić koszta, albo sama nie wiem co... Sytuacja jest tragiczna.
Chenille Carter-Larocque mówi: Kto oprócz Shifted?
Chenille Carter-Larocque mówi: Raven i jej samochód ogarne.
Nannie Larocque mówi: Słuchaj.. Niech zostawią te nagrody.. Przekaże sie je na kolejny festiwal.. Jasne?
Angela White mówi: Zależy chyba od tego, ile firm już przygotowało pomniejsze nagrody, jak się wykosztowali. Oczywiście mogę im to zwrócić nawet z własnej kieszeni. Ale ja mam nadal wątpliwości...
Angela White mówi: Myślisz, że się zgodzą? Z resztą... Czy chcieliby? To są kolejne godziny rozmów.
Nannie Larocque mówi: Powiedz po prostu, że będzie inny festiwal i to w innym terminie, ale za to w lepszym wykonaniu.
Chenille Carter-Larocque mówi: Zgodzą się, Raven i Angelique to ogarna. Moze zatrudnie Skyler na dodatkowa robote. Bedzie chodzic i tłumaczyć.
Nannie Larocque mówi: Mamy od tego ludzi, po prostu ty ich skontaktujesz z nami.
Angela White mówi: W lepszym wykonaniu, bo nie będę tego organizować ja, a Wy. Jasne... Jestem tak samo formalnie organizatorką, ale w mniejszym stopniu, dlatego nie mam mocy, żeby o czymś w pełni decydować.
Nannie Larocque mówi: Pogadam z Fehu, może zagrają pożegnalny koncert..
Angela White mówi: To Fehu kończy karierę? Myślałam, że tylko zamykają wytwórnię.
Chenille Carter-Larocque mówi: Dziewczyny, szczerze mowiac to ja jestem troche zmeczona.
Nannie Larocque mówi: Nie wiem sama, dowiem się u źródła.
Nannie Larocque mówi: Odprowdzę Angela Cie..
Chenille Carter-Larocque mówi: Ciesze sie, ze doszłyśmy do porozumienia, Angela. Uwierz mi, ze to bedzie dobra decyzja. A kasa sie nie przejmuj, nie bedziesz stratna.
Nannie Larocque mówi: Angeli nie chodzi o forse. Mówiła to wielokrotnie..
Angela White mówi: Nie do końca doszłyśmy do porozumienia... Ale zbiorę się, sama jestem już zmęczona. Jak robicie coś swojego, to ja nie mam zamiaru pomagać w tym. Jedynie mogę wziąć w tym udział, ale to jeszcze zobaczymy. Nie mam zamiaru znowu się w coś angażować.
**Słychać skrzyp kanapy i szuranie materiału, kilka kroków.**
Chenille Carter-Larocque mówi: W porządku.
Nannie Larocque mówi: Uzgodnimy to wszystko jeszcze bliżej terminu.
Chenille Carter-Larocque mówi: Angela, wiesz.. Lepiej trzymać się z zwycięzcami.
Angela White mówi: Też nie chciałabym, żeby Angelique jakkolwiek za mnie odpowiadała... To Wasza asystentka.
Chenille Carter-Larocque mówi: Dobrze, dostaniesz kogoś innego. Albo Raven, albo faktycznie zatrudnie Skyler pod ten event.
Angela White mówi: Nie znam Skyler... Wolę ważne sprawy załatwiać osobiście.
Nannie Larocque mówi: Pogadamy bliżej terminu, teraz nie ma co.
Angela White mówi: A tutaj? Nie mam zamiaru się angażować. Znowu się w coś angażować... Jedynie co, to mogę wyłożyć kasę na reklamę spółki w postaci logo i tyle. Standardowy sponsoring, ewentualnie coś na evencie. Wystarczy mi po tym festiwalu…
Angela White mówi: Coś, co mi nie zje czasu.
Chenille Carter-Larocque mówi: Przespij sie z tym. Napisz mi jutro co dokladnie zamierzasz.
Angela White mówi: Odpocząć... Czyli nie angażować się jakoś bardzo.
Chenille Carter-Larocque mówi: Dobranoc, Angela. Wyspij sie.
Angela White mówi: Dobranoc, ja raczej nie usnę za szybko…
**Słychać kilka poklepywań w tyłek.**
Angela White mówi: Uhh…
**Słychać kolejne kroki.**
Nannie Larocque mówi: Przejdzie Ci, uwierz mi..
Angela White mówi: Zaparkowałam na zewnątrz.
Angela White mówi: Przejdzie, może i tak…
Nannie Larocque mówi: Powinnam Ci podziękować, Angela..
Angela White mówi: Mi? Za... Za co?
Nannie Larocque mówi: Bo dogadałyśmy się?
Angela White mówi: Nie do końca…
** Na filmiku pojawia się napis “Tutaj Nannie chwyta Angelę za dłoń i kładzie na swoim pośladku” **
Nannie Larocque mowi: Nie krępuj się..
Nannie Larocque mówi: Sądze, że dogadamy się, Angela.. tak czy siak..? Po prostu jesteś mocno rozemocjonowana..
Angela White mówi: Nie... Nie mam ochoty... Uwierz mi, że w moim aktualnym stanie... bliskość, to jest ostatnie na co mam ochotę.
**Słychać szurnięcie dłoni zabranej z materiału, potem znowu - tym razem dłuższe - szurnięcie materiału i cichy śmiech Nannie, pojawia się napis “Tutaj Nannie podwija spódniczkę i chwali się brakiem bielizny”***
Nannie Larocque mówi: Taki jest ten biznes. Czasem gorzej, a czasem lepiej..
Nannie Larocque mówi: W porządku, Angela.. w porządku.. Chciałam być tylko.. Miła..?
Angela White mówi: Rozumiem... Było chyba całkiem miło na rozmowach? Mimo tematów…
Angela White mówi: Mhmmm... Ładnie się dziś przygotowałaś…
Angela White mówi: Wiem, wiem. Ostatnio miałam często gorzej, niż lepiej.
Angela White mówi: A teraz czekały mnie też... Czekał mnie lepszy okres. Festiwal to tylko jedna z rzeczy.
Angela White mówi: Wszystko się opóźnia, wszystko się... Psuje?
Angela White mówi: Depresja…
Angela White mówi: Jadę już.
Nannie Larocque mówi: Poradzisz sobie. Wrócimy do rozmowy o tym wszystkim jeszcze, nie raz..
Angela White mówi: Pewnie tak... Oby.
Nannie Larocque mówi: Dobranoc w takim razie, Angela..
Angela White mówi: Nie przedłużając, idę... A stoję przed. Jedynie potrzebuję otworzenie bramy

4RgZ7mN.png

No także ten.. Jak słychać - ciekawie się działo. Może zacznę od siebie, hm? Odpowiem po kolei na słowa Chanille. Po pierwsze - pogratuluję zdolności manipulacji. Naprawdę - metoda na kanapkę zagrana świetnie. Najpierw zjebać, potem popocieszać - a potem znowu zjebać i znowu wyrazić chęć pocieszenia.

Idąc dalej - co Ty niby na mnie masz? Chyba nic.. Patrząc na to, że ani ATF ani Sheriffs do mnie nie zapukało. Krzyczałem, że odstrzelę łeb waszej asystentce? 
**śmiech Regana** Cudownie tworzycie swoją narrację, szczególnie, że wideo z kamer przekazałyście gdzie się da i myślę, że zobaczymy je w tym samym miejscu co ten materiał.

Agentko FBI od dziesięciu lat, czyżby pokonał Cie głupi był detektyw RHD po jedenastu latach służby? Co takiego ATF miałoby zrobić z moim..
**cichy śmiech** sklepem z bronią? Od kiedy ATF zajmuje się tym, że ktoś mówi do kogoś o rozwaleniu czyjejś głowy, nie wspominając nic o broni - a w dodatku.. nic więcej z tym nie robi? Żadnych gróźb potem, żadnych dziwnych akcji i sytuacji. Jestem prawdziwym zagrożeniem.. Myślę, że agenci ATF wytłumaczyli Ci, że nie są od tego? A Sheriffs nie wyśmiali w twarz za taką pierdołę? Biedna Chanille..

Ale dalej.. Te tajemnicze ściąganie Twojej asystentki do mojego mieszkania. Jak mówiłem wcześniej - nic o tym nie wiedziałem. Ale to kolejny pokaz supermocy Angelique! Cholera.. Z kim ja zadzieram? Słyszy przez ściany, rozpoznawanie twarzy jak AI - a na dodatek tego wszystkiego, wie, gdzie mieszkam - sprawdzając to dopiero na następny dzień. Może jeszcze umiesz nagrywać rozmowy na chodniku przy zamkniętych szybach? Kto wie, kto wie.. Masz nieograniczone możliwości!

Jak widzimy, próby przeciągnięcia Angeli na swoją stronę były mało-skuteczne, choć dała wam chociaż pozory. Ale naprawdę.. Wrzucenie pół miliona na fundację, żeby wyjść dobrze wizerunkowo? Żałosne troszkę. A teraz może wspomnimy o złamaniu Cartwright Act? Próby przeciągnięcia siłowo organizatorów i zagarnięcia nagród od sponsorów, łamie ten akt. Szczególnie, że - no proszę Was, czym ten Desert jest? Kopią Harvestu, tylko zamiast błota mamy piasek.

Co my tu mamy dalej..
**sięga po kartkę i spogląda na nią** Ano tak.. Anne Wells, biedna nastolatka, która chce mnie wrzucić pod autobus. Tu już mamy konkretną groźbę! A co do gróźb. Czym Ty się niby czułaś zagrożona? Że wyśmieję Cię w twarz, a nie przez Lifeinvader? “Nosi ze sobą broń” *zasymulował rubaszny i gruby głos*. Oh nie! Człowiek z CCW, nosi CCW. Cholernie niebezpieczny facet. Szczególnie, że tylko raz moja nietoperzo-sekretarka usłyszała, że rozwaliłbym jej łeb. Może komplementami, co? Albo.. Ja wiem? Co? Nie powiedziałem “I will blow her head up”, więc o broni nie ma mowy.. Może.. No powiedz mi Chanille? Czym się tu czuć zagrożonym? Bo Angelique nie wydawała się wystraszona gdy dwa dni z rzędu spędzała obok mnie czas w Maycos.

Co do waszych seksualnych fantazji.. Pytań o bieliznę, klepania i dotykania Angeli.. W ogóle, ta cała chęć dominacji, zbicie tyłka dziewczynie.. Tak się załatwia interesy w Santos. Dokładnie tak. Nagabując potencjalną partnerkę biznesową, molestując ją i ciagle próbując zaciągnąć do łóżka. A ja mam takie pytanko - na które raczej odpowiedzi nie dostanę. Co znaczą słowa Angeli, gdy mówi “wiesz jak mnie upokorzyć”? Myślę - że jest to związane z waszym spotkaniem podpisanym NDA, ale może się mylę? Nie wiem - Angela nic mi na ten temat nie mówi. Trzyma się zasad! Wy nie umiecie.. Już dawno słyszałem, że Nannie jest najbardziej obrzydliwa w tych sprawach z waszej dwójki, ale pokazywanie swojej cipki bez powodu na pożegnanie? Bleh. Oczywiście jak nie mówię prawdy, to na pewno macie monitorowany garaż i tak dalej nie? Pokażcie, że kłamię!

Po tym wszystkim, ruszyliśmy dalej z organizacją. Nikt więcej nie odpadł - a Angela szła dalej w “chęć współpracy”. Wtedy odbyło się trzecie spotkanie - o którym opowie Wam sama Angela.

d1wwIKN.png

Hej, z tej strony Angela White i opowiem dziś nie tylko o trzecim spotkaniu. Zostawimy sobie to na później. Najpierw przedstawię moją perspektywę na całą sytuację i spróbuję Was przekonać, że czasem warto się poświęcić dla większego dobra. Bez tego materiału, nikt by się nie dowiedział, co czasem dzieje się za kulisami i zwykle kreowany wizerunek, ma mało wspólnego z rzeczywistością. Wiem, że mogę na tym ucierpieć, że wiele osób może na mnie patrzeć inaczej, jak po aferze na jachcie, ale nie mogę przejść obok tego obojętnie, mimo że bardzo bym chciała mieć spokój i zająć się rozwojem Ice Dreams.

Przechodząc już do tematu, to zacznę od najważniejszej kwestii moim zdaniem - czyli różnicy między tak zwanym „dirty talk” i chęci tego rodzaju rozmów obu stron, przy dobrej atmosferze. A wymuszaniem na drugiej stronie dotyku i przekraczania granic, co jest czystą definicją sexual harassment.

Miałam różne okresy w swoim życiu, a mój związek jest… można śmiało powiedzieć, że otwarty. Co już jest wiadome z afer i nie ukrywam tego, bo ludzie są różni i akceptacja jest najważniejsza, póki nie krzywdzi drugiego człowieka. Dlatego z małżeństwem Larocque, czasem ostro żartowałyśmy i każda ze stron się na to godziła. Oczywiście wszystko w ukryciu, bo jest to nasze życie prywatne, które nie powinno być wyciągane, ale czasem nie ma innego wyjścia... Wszystko było w porządku, póki nasze relacje były dobre. Ale nastąpił przełom…

Nastąpił moment, w którym zaczęłam się dystansować, ponieważ zaczęłam odczuwać zagrożenie zamiast komfortu, więc zaczęłam dawać granicę. Jednak małżeństwo Larocque są dla mnie zupełnie obcymi kobietami. Nie było między nami zbliżenia, to od razu mówię, ale wracając do tematu.

Mówiłam wprost, że nie jestem w humorze na takie rzeczy jak dotyk i dwuznaczne teksty. Mimo wszystko druga strona tak pragnęła ode mnie tego, czego nie mogłam dać w tamtym momencie – dobrowolnego dotyku. Zaczęło dochodzić do dotykania pod przymusem i wymuszania na mnie niepożądanych czynności.

Pozorne udawanie, że nic się nie dzieje i uśmiech na moich ustach dość często w takich sytuacjach, to najwyraźniej jeden z moich mechanizmów obronnych, co również mogło zostać odebrane, jako prowokacja i chęć z mojej strony. Jednak na nagraniach słychać, że nawet informuję werbalnie, że nie chcę. Nawet zabrałam rękę z pupy, gdy Nannie ją tam kładła i chciała mnie obmacywać. Mówiłam nie, a i tak… Nie dawało to rezultatu. Podobnie jak nie dawały rezultatu moje próby załagodzenia całej sytuacji, gdy jeszcze był na to czas.

Próbowałam załagodzić sytuację, zanim jeszcze zaczęła eskalować. A wszystko się zaczęło od głupiego telefonu Angelique Linder – nowej asystentki Larocque, z którą miałam od dawna nie po drodze. Po prostu starałam się jej unikać, ale przez chęć zachowania profesjonalizmu, współpracowałam z nią ze względu na jej stanowisko. W końcu nie wybieram na podstawie swoich prywatnych przekonań, z kim będę współpracować, a z kim nie… I czasem myślę, że to może być mój błąd, bo mogłam to zdusić w zarodku odcinając Linder od festiwalu. Wracając do tematu, to Regan wcześniej opowiedział o telefonie, który był zapalnikiem do zniszczenia moich relacji z małżeństwem Larocque, jak i zapalnikiem do niszczenia naszej pracy związanej z Harvest Festival, co się odbiło nie tylko na głównym celu jakim był Regan, ale na dosłownie wszystkich. Na mnie, czy na na osobach postronnych – w tym firmy biorące udział w festiwalu, czy po prostu uczestnicy festiwalu, którzy o niczym nie wiedzieli i przyszli się bawić. Wiedziałam, że się tak stanie i chciałam to powstrzymać. Niestety mi się to nie udało. 

Nagrania obrazują tylko część moich prób. Nie jestem zwolenniczką nagrywania wszystkiego, dlatego są tylko dwa nagrania, ale uważam, że wystarczą. 

Pod koniec pierwszego nagrania, mówię bardzo ciekawe słowa o odstąpieniu od festiwalu, podczas długiej rozmowy do siódmej rano, co nie było ironią w porównaniu do tego, co mówię w drugim nagraniu. Tak, zgadza się – ten sabotaż Harvest Festival sprawił, że podczas intensywnej rozmowy z Reganem, byłam o krok od rezygnacji ze współorganizacji i najprawdopodobniej wydarzenia by nie było. Mimo trudności festiwal się udał i chyba wyszło nie najgorzej, mimo słów Chenille na początku drugiego nagrania. Festiwal miał być naznaczony...
Cokolwiek by to znaczyło, to chyba się nie udało? 

Strasznie żałuję, że nie mam nagrania z innych spotkań. W tym z najważniejszego trzeciego spotkania, o którym miałam opowiedzieć.

Na nim działo się bardzo dużo. Spotkanie było bardzo niekomfortowe, bo Chenille kazała mi się rozbierać i rozmawiać z nią nago… Nie do uwierzenia… Nie przyjechałam w tym celu, był to następny dzień po drugim nagraniu, a już tam słychać w jakim jestem stanie. Zakładam, że to jej stała praktyka, bo czuła się w tym wybitnie dobrze, jakby każdego dnia komuś kazała rozmawiać ze sobą nago. 

Pamiętam dobrze, że Chenille miała wtedy ograniczony czas, ze względu na umówione spotkanie. Więc starałam się przez cały ten czas przetrwać w ubraniu, bez awantur i wprowadzenia złej atmosfery. Robiłam wszystko, byle tylko pozostać ubrana, bo jednak to dziwne, żeby podczas rozmowy jedna osoba była nago. Nannie przyszła w trakcie i w przeciwieństwie do Chenille, nie naciskała tak o moją nagość. Ale później wydarzyło się coś… Coś o wiele poważniejszego.

4lPjVfA.png

Słuchajcie teraz uważnie. Zebrałam się z willi Larocque i w garażu przed odjazdem, Nannie zaczęła mnie napastować i molestować dość brutalnie przyciskając mnie do mojego wozu, trzymając za włosy… resztę szczegółów oszczędzę. Zakładam, że są tam kamery, więc zawsze można mi spróbować udowodnić, że było inaczej. Nagrania głosowego niestety nie mam i tak tego żałuję… Ale biorąc pod uwagę, to co jest na udostępnionych nagraniach, chyba nie trudno mi uwierzyć, że takie zachowanie mogło mieć miejsce.

Obstawiam, że wiele osób boi się przeciwstawić. Ofiary boją się skrzywdzić oprawcę, który próbuje manipulować faktami i powtarzać, że będzie dobrze – sama chciałam w to uwierzyć, ale nie potrafiłam. Nie chciałam tego nagrywać, ale muszę… Jeśli mam do wyboru olać całą sytuację i zostawić ją bez echa, nie mając widocznych konsekwencji na pierwszy rzut oka. A nagrać o tym i opowiedzieć ryzykując bardzo dużo, to już wiecie co wybrałam.

Często ofierze się grozi i szantażuje, bądź zapewnia się, że wszystko będzie dobrze i nawet jeśli tak to wygląda z zewnątrz, to odbija się to na psychice skrzywdzonych. To, że coś jest opłacalne materialnie i mamy pozorne korzyści, nawet w postaci całkowitego braku negatywnych skutków – chociaż tutaj było inaczej, bo straty były… To nie znaczy, że nie odbija się to na psychice. Coraz więcej afer wychodzi na światło dzienne, coraz częściej okazuje się, że gwiazdy naszego dzieciństwa, wręcz idole, tak naprawdę cierpieli, gdy my oglądaliśmy ich uśmiechniętych. Często jest to wina umów i NDA, z których może wynikać strach u wielu osób. Teoretycznie mieli wybór, jak ja miałam tutaj wybór, ale to nie jest takie proste. Nic nie jest czarno białe. Całe szczęście treść, o której Wam opowiadam i która jest publikowana nie podlega pod umowy, a jedynie pod moralne i społeczne zasady - jak nie wyciąganie prywatnych rozmów i prywatnego życia. Nie jest to dla mnie proste - to mnie w moim stylu, ale wyjść ze swojej strefy komfortu dla większego dobra? Czemu nie? 

Już wiele osób zdążyło mnie poznać od innej strony. Od tej, w której zamiast PRowej gadki, mówię wprost i po swojemu jak to wygląda.

Na sam koniec chciałam kierować swoje słowa bezpośrednio do małżeństwa Larocque. Mam nadzieję, że tego słuchacie. Nannie, Chenille… Pamiętajcie, że to nic personalnego, to tylko biznes… yeah? Na wojnach się tylko traci, mówiąc w największym uproszczeniu i marnuje się niepotrzebnie wiele zasobów, zamiast spożytkować je na rozwój. Tłumaczyłam to, a Wy mimo to wybrałyście wojnę. Wasze zabawne zapewnienia nie działały na mnie, to że nie odbije się to na innych. A wyszło na moje, niestety odbiło się. Chęć zemsty do jednego człowieka, nie może być usprawiedliwieniem i powodem do takich działań. To nie jest normalne, że nie możecie sobie odpuścić kilku słów, które zostały wypowiedziane w złości. Nie jest normalne też zapewnianie mnie, że pozostali nie ucierpią. To przeczy logice i chyba pokazuje, że żyjecie w jakiejś bańce bez konsekwencji i nie potraficie wyważyć korzyści względem szkód. 

Dziękuję wszystkim za przesłuchanie do końca. Mam nadzieję, że się podobało i nie przynudzałam.

O3V9cuf.png

Ostatni rozdział przeznaczę na hipokrytę - Jacoba Roxterhooda. CEO wielkiej korporacji ochroniarskiej działającej w Los Santos. Dlaczego? Wedle otrzymanych informacji, Jacob podobno kiedyś miał bliższe.. stosunki z sekretarką Panien Larocque. Co to ma do całej sprawy? Dużo. Angelique wybrała się do niego, jako głównego wykonawcę usług ochrony i bezpieczeństwa na naszym wydarzeniu. Koordynowali oni zabezpieczenia i współpracę z Gruppe Sechss. Po spotkaniu z Angelique - zerwano umowę. Nie tyle co na obstawę wydarzenia, ale na jakiekolwiek usługi ochroniarskie dla mojej strzelnicy oraz areny ASG. Co więcej, poinformowano nas błędnie, że Gruppe Sechss też nie będzie z nami współpracowało w żaden sposób.. Co okazało się kłamstwem. Bobcat Security nawet nie chciało świadczyć usług ochrony dla areny, nawet gdy odszedłem ze stołka właściciela czy kierowniczego. Dalej jestem w tej arenie - ale bardziej jako doradca dla obecnej właścicielki, która nie ma dużego doświadczenia w zarządzaniu interesem. Co się okazało? Gruppe Sechss tylko czekało, aż arena ASG się z nimi skontaktuje w sprawie ochrony, wbrew słowom Jacoba, który broni swojej kochanki mimo słabych dowodów i..?

Jacob, wiedziałeś do kogo się zgłosić gdy brakowało Ci pieniędzy. Wiedziałeś kogo i kiedy nazywać przyjacielem czy starym druhem. Wiedziałeś też - do kogo zadzwonić, gdy Twoja była dziewczyna została zakładnikiem w jakiejś sprawie pod Maycos. Może przypomnimy sobie wszyscy razem, co chciałeś zrobić z napastnikiem, którego już wtedy ujęła policja? Może jakich słów użyłeś i wypowiedzianych myśli, co sie z nim stanie gdy wyjdzie z więzienia? Były o wiele gorsze niż moje do twojej kochanki. Jak pamiętam.. Tortury i morderstwo? A ja jestem tym złym, bo kogoś obraziłem i nic nikomu nie zrobiłem? To hipokryzja Jacob. A przede wszystkim strasznie gówniane zachowanie - branie czynnego udziału w sabotażu i myślenie fiutem, zamiast mózgiem. Zastanawia mnie czy każdego klienta tak wystawiasz? Chyba nie.. Bo Ci, którzy też mają sporo za uszami - PUBLICZNIE - dalej są przez was ochraniani. Zrobiłeś sprawę prywatną ze spraw biznesowych. 

OcrLgWL.gif

A teraz. Na zakończenie - dziękuje wszystkim za wysłuchanie i czekam na pozwy, płacz i lament. Mam je głęboko w dupie. Poza tymi, które wynikną ze zgłoszeń do San Andreas Lottery Commision, za źle przeprowadzoną loterią na Desert Fest - oraz sprawą zgłoszoną do Federal Trade Commision. Życzę wam wszystkim dziewczyny powodzenia. Jeżeli z tematem zapoznał się ktoś, kto również został skrzywdzony przez LAROCQUE, mam tu na myśli molestowanie, nękanie i prześladowanie seksualne - kontakt do mnie znacie i macie. Nie musicie dawać się wplątywać w syndrom sztokholmski i ulegać manipulacjom Chanille. 

Pozostałym, życzę udanego początku tygodnia.

**Po komentarzu Chenille Carter-Larocque pod postem Regan Flaherty, do załączników pod artykułem został dodany zrzut ekranu z rozmowy tekstowej między Angelique Linder a Lily Cox - którą w swoim materiale, Flaherty nazywa przyjaciółką, a z kolei druga strona konfliktu zarzuca mu wykorzystanie Cox do zwabienia Linder do mieszkania w niewiadomym celu.**

Spoiler

TehEjGy.png

 

Edytowane przez bajtek
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Regan dostając linka, poprawił whisky w dłoni i przeczytał artykuł. Mlasnął ustami kilka razy, zastanawia się czemu nie jest nic wspomniane o trzecim spotkaniu gdy Angela White została napastowana seksualnie - ale finalnie machnął ręką, przesłał dalej i zaczął szykować post na LI.**

Edytowane przez Nas Nie Dogoniat
Centurion i Vesa lubią to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

** Chenille uważa, że zupełnie nieetyczny dyktafon A. White, który na pewno wpłynie dość negatywnie na jej postrzeganie w biznesie, niewiele do sprawy dodał, sama zupełnie nie wstydzi się swoich słów i w pełni podpisuje pod pomysłem zniszczenia życia Regan Flaherty. Uważa go za homofoba i wiejskiego głupka. Czeka na rozwój wydarzeń, nie odnosząc się obszernie do artykułu. **

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Talah Chee jest w kompletnym szoku. Czuje niesmak do całego grona biorącego udział w aferze**

**Fehu Skarsgard popłakała się ze śmiechu czytając artykuł. Nie wie która strona jest głupsza, czeka z popcornem aż zadyma rozrośnie się bardziej.**

image.png.5cb8aa22c8b19db3c3f177627bc6f119.png

VEA1ykW.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Felicity przerwała swój wieczorny serial - przeczytała i przesłuchała cały materiał i po rozmowie z mężem @Garrett stwierdziła, że Larocque muszą zawsze znaleźć sobie kozła ofiarnego, z którym najczęściej pragną rywalizować. Współczuje A. White całego zamieszania, ale jednocześnie dziwi się, że organizatorzy nie wykazali się należytym profesjonalizmem, i nie ucięli tej awantury już po pierwszych zatargach. Zastanawia się czy małżeństwo Larocque naprawdę napastowało A. White, czy R. Flaherty wraz z A. White prowadzą swoją narrację jako kontra na zapowiedziane ruchy Larocque. Czuje zażenowanie.**

Edytowane przez Madlyn
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**S. Vasseur czuje niesmak po zapoznaniu się z całym materiałem. Jest w ogromnym szoku po informacjach na temat działań małżeństwa Carter-Larocque i ciekawi ją czy organy ścigania zainteresują się tą sprawą. Z drugiej strony nie dziwi ją opisane zachowanie R. Flahery patrząc na wcześniejsze doniesienia i posty, jakie zamieszczał na LifeInvader. Jest zażenowana postawą A. White, która z jednej strony kreuje się na ofiarę w całej tej sprawie, ale z drugiej strony nie omieszkała pytać Nannie o jej powiązania łóżkowe z Linder. Zastanawia się, dlaczego White nie zgłosiła napastowania do odpowiednich służb.**

Raised on pop punk and bubblegum

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Carlos Tyuyu przeglądał newsa, nie czytał do końca. Wrócił do swojej roboty bo jest zawziętym pracoholikiem, cieszy się jednak że nie ma artykułów o nim i jego pracoholizmie**

*E. Sickleman w grobie zaczął się przewracać że ludzie wykorzystują jego okolice spoczynku by narobić komedii medialnej i syfu narodzonego na jego ziemiach*

Edytowane przez GraczSerwera

Znienawidzony przez społeczność od 2021 roku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

**Amanda Oxenberg lecąc w nocy z Denver do Los Santos czytała sobie artykuł z początkowym zainteresowaniem. Po kilku akapitach odpuściła resztę czując jednakże znaczną ulgę, że nie współpracuje już z żadną z zainteresowanych stron. Jak zwykle nie zamierza komentować ani angażować się w opisywany spór.**

Juzi lubi to
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, morgan napisał:

**Melanie zobaczyła obszerny artykuł w sieci i bez zawahania wysłała go do T.Vexley (@Madziula). Czeka aż wrócą do domu i będą mogły jak rasowe żmije plociuchować na ten temat**

**Tayla zobaczyła artykuł przesiadując w barze, gdy M.Hathaway jej go wysłała, przeczytała popijając piwo. Zbiera siły na domowe ploty z przyjaciółką**

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin