Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

HAWICK UNDERCODE | We keep it cool, we ain't fools...


Rekomendowane odpowiedzi

1 godzinę temu, charon napisał:

Lider tej organizacji zachował się bardzo zniewieściale. Kiedy porwaliśmy i przetransportowaliśmy go do sali tortur, aby zabawić się z nim w sadystyczny sposób, postanowił uśmiercić swoją postać unikając tym atrakcji, które dla niego przygotowaliśmy. Takie zachowanie powinno być piętnowane a lider tej org publicznie zlinczowany na forum. Już niedługo w moim temacie skriny z przecinania lidera tej org pilą tarczowa i zakopywania go w dole. Polecam obserwować moj profil

Skoro już zaczęliście pisać alternatywną historię tej sceny, to pozwolę sobie ją delikatnie sprowadzić z powrotem na ziemię. Otrzymałem BW w lombardzie na 10 minut po tym, jak moja postać dostała kilkanaście strzałów z bliska ze switcha. Po około dwóch minutach BW zostało zdjęte przez administratora, żebyście mogli mnie zabrać i przetransportować dalej. Więc narracja, że „nie wpisałem /akceptujśmierć”, jest dość komiczna, bo ja nie zdążyłem nawet porządnie odegrać stanu postaci, a już byłem uprzejmie eskortowany do waszego bagażnika. Trudno wymagać od kogoś wpisania komendy w sytuacji, w której szybciej organizujecie transport zwłok niż własne argumenty na forum. I teraz rzecz, którą najwyraźniej trzeba wyjaśnić bardzo powoli. Podanie antybiotyku, kroplówki, bandaża czy innego magicznego zestawu z podręcznika „medycyna bojowa dla opornych” nie sprawia, że postać po kilkunastu strzałach z bliska nagle staje się waszą własnością fabularną do dalszego wożenia, torturowania i odgrywania sobie finału, jaki akurat zaplanowaliście. Zwłaszcza gdy ta postać odgrywa krwotok wewnętrzny, ciężkie postrzały i stan, który logicznie prowadzi do śmierci, a nie do kolejnego odcinka waszego sadystyczno-medycznego serialu. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy wasze pojęcie o skutkach obrażeń kończy się gdzieś między GTA Online a kreskówką. Przy poprzednim porwaniu żyliście w przekonaniu, że człowieka z pękniętymi żebrami, wstrząsem mózgu i utratą przytomności wystarczy nafaszerować metamfetaminą, żeby wrócił do rozmowy jak młody bóg. Teraz dochodzą antybiotyki na postrzały, adrenalina na wszystko i pewnie za chwilę akumulator samochodowy jako defibrylator klasy premium. Naprawdę imponująca szkoła leczenia. Brakuje tylko okadzenia postaci szałwią i wpisania w /do, że „organizm walczy”. Decyzja była prosta. Moja postać zginęła w wyniku strzelaniny w lombardzie. Nie dlatego, że „uciekłem od tortur”, tylko dlatego, że po kilkunastu kulach z bliska człowiek zwykle nie przechodzi płynnie do etapu atrakcji dodatkowych z piłą tarczową. Zostało to rozstrzygnięte decyzją gamemastera, więc możecie sobie dorabiać do tego legendę, ale dalej będzie to tylko legenda pisana przez ludzi, którym nie wyszedł zaplanowany finał. Najbardziej zabawne jest to oburzenie, że nie udało się wam jeszcze „dograć fajnych rzeczy”. Bo o to w zasadzie chodzi, prawda? Nie o logikę sceny, nie o konsekwencje, nie o stan postaci, tylko o to, że ktoś wam zabrał zabawkę zanim zdążyliście nagrać pełny zestaw screenów do profilu. I tu faktycznie rozumiem ból. Kiedy cała kreatywność opiera się na tym, żeby najpierw kogoś rozstrzelać, potem cudownie utrzymać przy życiu, a następnie jeszcze godzinę pastwić się nad półmartwą postacią, to śmierć w logicznym momencie musi wyglądać jak sabotaż wielkiej sztuki. Do tekstu, że „na trupie można grać bardzo fajne rzeczy bez pozwolenia OOC” też się odniosę. Oczywiście, można. Tylko najpierw trzeba zaakceptować prosty fakt, że trup jest trupem, a nie próbować przez pół sceny udowadniać, że dzięki antybiotykowi, bandażowi i waszej ambicji fabularnej jednak jeszcze chwilę podziała. Trup nie jest postacią na pilocie, którą można sobie włączyć, wyłączyć i przeciągnąć do sali tortur, bo komuś nie domknął się scenariusz. Także spokojnie. Nie uciekłem od konsekwencji. Konsekwencją kilkunastu strzałów z bliska była śmierć postaci. To, że nie była to śmierć w miejscu i formie, którą sobie zaplanowaliście, nie robi z tego żadnej sensacji. Robi z tego tylko wasz problem z zaakceptowaniem, że nie każda scena musi kończyć się dokładnie tam, gdzie wam wygodnie. A co do zapowiedzi screenów na profilu; śmiało, obserwujcie, wrzucajcie, budujcie napięcie. Skoro potrzeba całego trailera, żeby udowodnić, że po rozstrzelaniu człowieka najbardziej poszkodowani byli porywacze, to faktycznie materiał może być przełomowy i edukacyjny, bo kto inny jak użytkownik @charon gra postać psychopaty, na którą oczywiście ma zgodę? Ale czy na pewno tylko psychopaty?

image.png.0456a6984f7dbdccfddc42e7b5beb8f3.png

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, Salvatrucha napisał:

Skoro już zaczęliście pisać alternatywną historię tej sceny, to pozwolę sobie ją delikatnie sprowadzić z powrotem na ziemię. Otrzymałem BW w lombardzie na 10 minut po tym, jak moja postać dostała kilkanaście strzałów z bliska ze switcha. Po około dwóch minutach BW zostało zdjęte przez administratora, żebyście mogli mnie zabrać i przetransportować dalej. Więc narracja, że „nie wpisałem /akceptujśmierć”, jest dość komiczna, bo ja nie zdążyłem nawet porządnie odegrać stanu postaci, a już byłem uprzejmie eskortowany do waszego bagażnika. Trudno wymagać od kogoś wpisania komendy w sytuacji, w której szybciej organizujecie transport zwłok niż własne argumenty na forum. I teraz rzecz, którą najwyraźniej trzeba wyjaśnić bardzo powoli. Podanie antybiotyku, kroplówki, bandaża czy innego magicznego zestawu z podręcznika „medycyna bojowa dla opornych” nie sprawia, że postać po kilkunastu strzałach z bliska nagle staje się waszą własnością fabularną do dalszego wożenia, torturowania i odgrywania sobie finału, jaki akurat zaplanowaliście. Zwłaszcza gdy ta postać odgrywa krwotok wewnętrzny, ciężkie postrzały i stan, który logicznie prowadzi do śmierci, a nie do kolejnego odcinka waszego sadystyczno-medycznego serialu. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy wasze pojęcie o skutkach obrażeń kończy się gdzieś między GTA Online a kreskówką. Przy poprzednim porwaniu żyliście w przekonaniu, że człowieka z pękniętymi żebrami, wstrząsem mózgu i utratą przytomności wystarczy nafaszerować metamfetaminą, żeby wrócił do rozmowy jak młody bóg. Teraz dochodzą antybiotyki na postrzały, adrenalina na wszystko i pewnie za chwilę akumulator samochodowy jako defibrylator klasy premium. Naprawdę imponująca szkoła leczenia. Brakuje tylko okadzenia postaci szałwią i wpisania w /do, że „organizm walczy”. Decyzja była prosta. Moja postać zginęła w wyniku strzelaniny w lombardzie. Nie dlatego, że „uciekłem od tortur”, tylko dlatego, że po kilkunastu kulach z bliska człowiek zwykle nie przechodzi płynnie do etapu atrakcji dodatkowych z piłą tarczową. Zostało to rozstrzygnięte decyzją gamemastera, więc możecie sobie dorabiać do tego legendę, ale dalej będzie to tylko legenda pisana przez ludzi, którym nie wyszedł zaplanowany finał. Najbardziej zabawne jest to oburzenie, że nie udało się wam jeszcze „dograć fajnych rzeczy”. Bo o to w zasadzie chodzi, prawda? Nie o logikę sceny, nie o konsekwencje, nie o stan postaci, tylko o to, że ktoś wam zabrał zabawkę zanim zdążyliście nagrać pełny zestaw screenów do profilu. I tu faktycznie rozumiem ból. Kiedy cała kreatywność opiera się na tym, żeby najpierw kogoś rozstrzelać, potem cudownie utrzymać przy życiu, a następnie jeszcze godzinę pastwić się nad półmartwą postacią, to śmierć w logicznym momencie musi wyglądać jak sabotaż wielkiej sztuki. Do tekstu, że „na trupie można grać bardzo fajne rzeczy bez pozwolenia OOC” też się odniosę. Oczywiście, można. Tylko najpierw trzeba zaakceptować prosty fakt, że trup jest trupem, a nie próbować przez pół sceny udowadniać, że dzięki antybiotykowi, bandażowi i waszej ambicji fabularnej jednak jeszcze chwilę podziała. Trup nie jest postacią na pilocie, którą można sobie włączyć, wyłączyć i przeciągnąć do sali tortur, bo komuś nie domknął się scenariusz. Także spokojnie. Nie uciekłem od konsekwencji. Konsekwencją kilkunastu strzałów z bliska była śmierć postaci. To, że nie była to śmierć w miejscu i formie, którą sobie zaplanowaliście, nie robi z tego żadnej sensacji. Robi z tego tylko wasz problem z zaakceptowaniem, że nie każda scena musi kończyć się dokładnie tam, gdzie wam wygodnie. A co do zapowiedzi screenów na profilu; śmiało, obserwujcie, wrzucajcie, budujcie napięcie. Skoro potrzeba całego trailera, żeby udowodnić, że po rozstrzelaniu człowieka najbardziej poszkodowani byli porywacze, to faktycznie materiał może być przełomowy i edukacyjny, bo kto inny jak użytkownik @charon gra postać psychopaty, na którą oczywiście ma zgodę? Ale czy na pewno tylko psychopaty?

image.png.0456a6984f7dbdccfddc42e7b5beb8f3.png

 

1HY8gjw.jpeg

.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin