Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 26.04.2025 w Odpowiedzi
-
29 polubień
-
25 polubień
-
Zgłoszenie dotyczące nieprzytomnej osoby, bez funkcji życiowych Nieprzytomna kobieta na pasie bez funkcji życiowych, współpraca z Los Santos County Fire Department podczas działań. Zapotrzebowanie Los Santos Police do postrzelonego nastolatka z taser po ucieczce pieszej Transport poszkodowanego pomiędzy Mount Zonah Medical Center <---> Eugenics Medical Center przy eskorcie Los Santos County Sheriff's Zapotrzebowanie Los Santos Police do trójki poszkodowanych po napaści na Officerów ((Wojowniczy żółw ninja w roli głównej 🐢, poszkodowana Officer po dostaniu kijem baseballowym))22 polubień
-
21 polubień
-
Southern Reapers MC jest klubem zaliczających się do grona klubów z 'OUTLAW MOTORCYCLE GANG' powstałym w bliskim okresie po wojnie w Wietnamie, założyło go kilku żołnierzy będącymi jej uczestnikami. Klub powstał w San Antonio w Teksasie i do dziś to miasto jest jego stolicą, ponieważ po dziś dzień funkcjonuje tam macierzysty oddział klubu - zarazem największe jego skrzydło. Klub w przeszłości miał wiele powiązań z Outlaws MC, które również w głównej mierze lata temu zajmowało Teksas, stąd chcąc nie chcąc ich szlaki się przecierały nie raz, a Outlaws będącym o wiele większym klubem wykorzystywał mniejszy z tej samej okolicy w zamian poszerzając jego koneksje na arenie przestępczej. Klub stacjonuje głównie na południu kraju, posiada 12 oddziałów w samych Stanach Zjednoczonych, oraz kilka pojedynczych na zachodzie Europy. Rozkład ten wygląda następująco: Texas: San Antonio (mother chapter), Amarillo, Lubbock Arizona: Tucson, Sedona Luisiana: Jackson Oklahoma: Norman, Wichita New Mexico: Santa Fe, Las Cruces Georgia: Myrtle Beach, Charlotte Florida: Sarasota San Andreas: Los Santos EUROPA: Niemcy: Hamburg, Brema, Bielefeld Holandia: Haga Belgia: Brugia, Liege Klub potocznie nazywany 'żniwiarzami' liczy łącznie około 180-230 członków. Największymi aktywnymi oddziałami klubu są te w stanie Texas. SR-MC jest klubem, który dość szybko goni standardy świata, co można zauważyć po wyglądzie jego członków, po tym czym się poruszają, oraz po tym, że odnoszą się z pieniędzmi. W klubie bardzo pilnowana jest rozwaga jeżeli chodzi o jego działalność, wyznaje się zasady, że pieniądze przyciągają wzrok - zatem od każdego reprezentującego barwy klubowe wymaga się tego, by żył na poziomie, ale nie sprowadzał problemów na klubowe barwy. Co za tym idzie wielu członków posiada swoje legalne biznesy, aby w ten sposób oszukiwać Amerykański IRS i najzwyczajniej w świecie prać pieniądze zarobione na ulicy za pośrednictwem interesów klubowych. Żniwiarze oraz osoby związane z klubem identyfikują się często z kolorem złotym/czarnym/żółtym - co jest dość mocno widoczne w ich stylu ubioru na co dzień, oraz na wydarzeniach w środowisku bikerów. SRMC głównie zarabia na dystrybucji, oraz handlu narkotykami. Zostali w ten biznes wciągnięci już na samym początku swojej działalności na terenie San Antonio w Texasie, będąc w sytuacji bez wyjścia. Bowiem rządzące na tym terenie Outlaws MC po krótce dało ultimatum zarządzającym w klubie Żniwiarzy, że albo wejdą w ich interes i pomogą kontrolować tamtejszy rynek, albo po prostu zostaną spisani na wygnanie z własnego domu. Na przełomie lat osiemdziesiątych nikt zbyt długo się nad tym nie zastanawiał, a narkotyki płynące z Meksyku czy innych krajów Ameryki łacińskiej do Stanów Zjednoczonych dawały monopol grupom przestępczym, które były w stanie kontrolować jakikolwiek rynek. Do klubu należą głównie biali i latynosi ( co jest efektem 'latenizacji' w kraju). Jednakże ewenementami w kilku oddziałach są członkowie czarni, oraz Azjaci - są to pojedyncze przypadki, które występują i raczej są to osoby, które od bardzo dawna w jakiś sposób wspierały klub/oddział, przyczyniały się do wielu jego spraw i wykazywały się lojalnością. FIRST WEST CHAPTER; Pierwszym skrzydłem klubu po południowo-zachodniej części kraju jest ten z San Andreas, a jego siedzibą jest Los Santos. Oddział uformował się w głównej mierze z Nomadów, którzy przez różne sytuacje biznesowe, czy prywatne opuszczali swoje rodzime oddziały by wyruszyć w pogoń za własnymi sprawami w nowym miejscu. Nie trudno się domyślić, że znaczną większość z nich przyciągnął tutaj narkobiznes, który notabene na zachodnim wybrzeżu jest dość mocno rozwinięty za sprawą kanałów przerzutowych chociażby z Meksyku. Jako, że w ostatniej dekadzie większość oddziałów zaczęła liczyć się tylko ze sobą - dochodziło do tego, że stolicę klubu (San Antonio) odcięto od wielu zyskownych interesów, a kran z płynącą forsą został przykręcony. Koneksje klubu z innymi, większymi klubami czy grupami przestępczymi otwiera po dziś dzień multum możliwości wejścia w różne gałęzie ulicznego interesu. W latach 2011-2015 ilość NOMAD-ów znacznie się powiększyła, a zdecydowana większość z nich pochodziła z Teksasu. Osadzali się głównie w pobliżu innych oddziałów na południu kraju, by mieć oko na dotychczasowe interesy spod bandery klubu, innymi słowy by nie pozwalać na samopas w klubie. Po latach ilość Nomadów powodowała formowanie się nowych oddziałów, głównie mniejszych i nieopodal istniejących już. Małym wyjątkiem od reguły jest jedyny, nowo-powstały oddział z San Andreas, który zrzeszył ze sobą samotnych członków koczujących w tych okolicach i kręcących swoje lody. Nie od dziś wiadomo, że przynaleźność do zorganizowanej grupy przestępczej pozwala na kontrolowanie znacznie poważniejszych interesów - to jest główny motyw związywania nowych skrzydeł danego klubu. Mówi się, że siedziba chapteru z Los Santos nie jest przypadkowa, ponieważ jest to najbliższa metropolia kontrolowana przez uliczne gangi od Sandy Shores, w której podobno oddział z L-S ma mieć koneksje dotycząca narkobiznesu - wszystko za sprawą przejęcia pewnego układu, który od dłuższego czasu sypał się przez brak odpowiednich ludzi kontrolujących to.17 polubień
-
**Dnia 26.04.2025 na kanale Jaden'a pojawił się kolejny utwór pod nazwą Roller Coaster, całość dość różni się od ostatnich wydań artysty głównie z racji na samą energiczność i skoczność utworu, jest to coś w stylu mieszanki PopPunk z lekką domieszką RockPunk. Za cały mix jak zwykle odpowiadał najlepszy przyjaciel Jaden'a czyli Dominic Doyle, kawałek był już od jakiegoś czasu zapowiadany na LifeInvader Jaden'a, oraz został zagrany podczas jego koncertu w Dead in Vinewood.** (są napisy) ODGRYWKA PROMOCJA DANE IC16 polubień
-
14 polubień
-
12 polubień
-
10 polubień
-
Ekipa oraz liderzy projektu Vibe Roleplay
sentinobln i 9 innych polubił temat przez southLAnd
@Karach zostaje v-liderem frakcji Police Department, podczas gdy @Piklo wskakuje na v-lidera Sheriff's Department. Powodzenia i wytrwałości w nowych funkcjach od całej ekipy!10 polubień -
9 polubień
-
9 polubień
-
8 polubień
-
______________________________________________________________________________________________________________ PODSUMOWANIE #2 ______________________________________________________________________________________________________________ Cały miesiąc kobiety był bardzo intensywny - otrzymała ona wiele ofert współpracy, które oczywiście akceptowała, większość z nich jest w trakcie rozwoju, a niektóre skończyła. W następnym miesiącu kobieta będzie chciała dopiąć resztę współprac które jej pozostały, a z niektórymi nawet je przedłużyć. Poznała wiele osób z branż, z którymi trzyma kontakt i dobrze się dogaduje. Z niektórymi nawet nawiązała nowe współprace, które rozwiną portfolio kobiety. 01.04.2025r. - Melamed Airlines Tego dnia kobieta otrzymała pierwszą wiadomość w miesiącu odnośnie współpracy z Melamed Airlines na portalu Lifeinvader. Uzgodniła na nim warunki, a następnego dnia spotkała się na lotnisku firmy, gdzie promowała linie lotniczą, robiąc sobie selfie na skrzydle samolotu i wrzucając je na portal z oznaczeniem linii lotniczej. - Rozmowa o współpracy - Wykonanie 11.04.2025r. - Just Gym Rozpoczęła wstępne rozmowy na temat jej współpracy z jedną z siłowni na Vinewood, a parę dni później rozpoczęła rozmowy kontraktowe z samym właścicielem Siłowni, czyli z Lukas Carter. Same rozmowy nie miałyby miejsca gdyby nie jej koleżanka - Oliva Kain , która znała się z właścicielem siłowni, i poleciła im do współpracy modelkę Jess. Dzięki znajomości przyjaciółki, kobieta może dziś mieć pewność, że będzie twarzą na suplementach tej siłowni, jak i ich główną twarzą na reklamach. 17.04.2025r. - Okładka Tego dnia Jess rozpoczęła wstępne rozmowy z artystką Suzy, na temat okładki w której Jessica miałaby możliwość wystąpić - Bez zastanowienia oczywiście przyjęła tą ofertę. Kobieta ma wystąpić w nocnej sesji zdjęciowej dla artystki, a według ich umowy będzie miała okazje aż dwa razy wystąpić dla artystyki, w postach zapowiadających jak i na głównej okładce. 25.04.2025r. - Nordic Delight Modelka tego dnia omówiła z właścicielką lokalu warunki na temat kolejnej współpracy Jess, tym razem ma być to restauracja Nordic Delight. Kilka dni przed spotkaniem z główną właścicielką, kobiecie zaoferowano możliwość współpracy z lokalem gastronomicznym. Jess nie czekając zgodziła się, a 25 kwietnia miała rozmowę wstępną na ten temat. W najbliższych dniach będzie wiadomo, czy współpraca dojdzie do skutku, czy nie. 21.04.2025r. - Teledysk Kobieta podjęła się współpracy z raperem Adonisem , ma wystąpić w teledysku do nadchodzącego utworu rapera. Była to klasycznie szybka decyzja ze strony Jess, szczególnie, że zna się w jakimś stopniu z raperem. Modelka również regularnie wrzucała swoje zdjęcia na portal Lifeinvader. Niektóre były bardzo odważne, a niektóre klasyczne, lub po prostu z jej chłopakiem. 1 , 2 , 3 , 4 , 5 , 68 polubień
-
Dziękuje wszystkim, którzy przewinęli się przy tym projekcie zarobkowym za grę. Przez jakiś czas godnie piastowaliśmy rolę najstarszego projektu zarobkowego aktywnie działającego na serwerze, ale zmieniające zasady zmuszają nas do czegoś, co bez zmian nie stało by się jeszcze długie miesiące, mimo to pozdrawiam, dzięki za przywrócenie projektu przy okazji rozpoczęcia projektu freelancera przezemnie, i szykuje się, aby ruszyć z czymś nowym. Po następnej wycenie zamykamy temacik Pozdro dla wszystkich, którzy brali udział przy projekcie od ponownego otwarcia @ariwederczi @aikon @universe @dyniukowski @lli @spxmer @DeVo @Forki @Mekk @Rjeck @kaszkiet @kleszczu @dixoniak7 @Vesa @Skuucx. @adamm082 @GEBI7 polubień
-
**Na reddicie pojawiły się pierwsze zdjęcia z akcji promocyjnej LIBIDUO. Sieć zalewają fotki, na których potężny alfons z Los Santos prowadzi sznur swoich "podopiecznych" na smyczach niczym rasowe pupilki. Laski, ubrane jedynie w skąpy merch "City Babes by Libiduo" stały się żywą reklamą ich najnowszego albumu. To kolejna bezczelna prowokacja raperskiego kolektywu LIBIDUO, podgrzewająca atmosferę przed premierą ich płyty i gorącym eventem 3 maja w Maze Bank Arena. Co chwila wpadają nowe zdjęcia tej akcji na różnych mediach spolecznosciowych z naróżniejszych zakątków Los Santos.**7 polubień
-
www.onlyfans.com/larakozlova
don_klejgong i 5 innych polubił temat przez phenoman
** Na profilu pojawił się nowy wpis ze zdjęciem w sekcji darmowej - treści dla subskrybentów. ** [ŚLEDŹ PROFIL TUTAJ]6 polubień -
Malakai Guthrie urodził się 21 października 1998 roku w Los Santos. Jego rodzice byli imigrantami z Francji. Przyjechali do Stanów Zjednoczonych z nadzieją na lepsze życie – marzyli o tak zwanym American Dream. Mieli nadzieję, że w Los Santos uda im się zacząć od nowa, znaleźć dobrą pracę, a ich syn będzie mógł dorastać w kraju pełnym możliwości. Jednak rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała ich plany. Rodzina Guthrie nie zdążyła się jeszcze na dobre zaaklimatyzować, kiedy problemy zaczęły się piętrzyć. Koszty życia były wysokie, a językowa bariera utrudniała znalezienie życie codzienne jak i zawodowe rodzinie. Ojciec Malakaia próbował swoich sił w różnych zawodach – pracował jako kierowca, pomocnik na budowie, a czasem dorabiał nawet dorabiał na aplikacjach z dowozami jedzenia.. Matka głównie dorabiała jako sprzątaczka czy to w domach czy w firmach. Mimo ich wysiłków, pieniędzy wciąż brakowało. Zaledwie przed drugimi urodzinami Malakaia zapadła trudna decyzja – trzeba wracać do Francji. Dorastanie w Marsylii nie było łatwe. Rodzina Guthrie wróciła do ojczyzny z niczym, a lokalna społeczność nie była zbyt przyjazna. Dla sąsiadów byli tymi, którym nie wyszło za oceanem. Malakai od najmłodszych lat czuł się inny – nie tylko dlatego, że urodził się w Ameryce, ale też dlatego, że jego rodzina zawsze żyła na marginesie. W szkole był często obiektem żartów. Dzieci potrafiły być brutalne. Wytykały mu jego pochodzenie, akcent matki, biedne ubrania. W domu również nie było kolorowo. Ojciec Malakaia, sfrustrowany niepowodzeniami życiowymi, często uciekał w alkohol. Matka starała się trzymać rodzinę w całości, ale samotna walka z codziennością coraz bardziej ją przerastała. Malakai dorastał w atmosferze napięcia. Już jako nastolatek czuł, że świat nie ma mu wiele do zaoferowania. W wieku trzynastu lat Malakai po raz pierwszy wszedł na złą ścieżkę. Początkowo były to drobne wybryki jak na przykład kradzież batonika ze sklepu, rozbicie szyby, bójki po szkole. Jednak z czasem granice zaczęły się przesuwać. Chłopak, który kiedyś marzył o normalnym życiu, zaczął coraz częściej obracać się w towarzystwie starszych kolegów, którzy już wtedy mieli na koncie poważniejsze przewinienia. W wieku szesnastu lat Malakai wszedł w kontakt z lokalną grupą przestępczą działającą w Marsylii. Grupa miała powiązania z organizacjami zajmującymi się handlem narkotykami i przemytami na zdecydowanie większą skalę. Początkowo jego zadania były proste, zaczęło się od przekazywana małych paczek, obserwowania miejsc, gdzie odbywały się transakcje. Jednak Malakai szybko udowodnił, ze nie jest byle dzieciakiem z francuskich ulic. Był bystry, lojalny i potrafił zachować zimną krew, kiedy było to potrzebne. Z ubiegiem czasu rola Guthrie w lokalnej grupie zaczęła rosnąć. W końcu zaczął samemu rozprowadzać narkotyki w lokalnych szkołach i klubach. Nagły zastrzyk pieniędzy jakich nie widział nigdy na oczy pozwolił mu w końcu kupić sobie lepsze ciuchy, nowy telefon czy chociażby pomóc rodzicom w opłatach. W końcu zaczął czuć się potrzebny. W wieku osiemnastu lat był już znany lokalnej policji. Jego twarz znajdowała się w kilku raportach, a nazwisko zaczęło pojawiać się w dochodzeniach dotyczących przestępczości zorganizowanej. Wszystko zaczęło się sypać tuż po jego osiemnastych urodzinach. Służby zaczęły mocniej przyglądać się organizacji, której był częścią. Jeden z członków grupy poszedł na współpracę z policją. Wkrótce potem wydano nakaz aresztowania za Malakaiem. Wiedział, że zostało mu niewiele czasu. Nie czekał – zaczął uciekać. Z pomocą znajomych i fałszywych dokumentów udało mu się opuścić Francję i ponownie wylądować tam, gdzie wszystko się zaczęło – w Los Santos. Jeszcze wtedy nie wiedział, że to będzie jego pierwsze i nie ostatnie spotkanie z fałszerstwem. Powrót do Los Santos miał być dla Malakaia nowym początkiem. Drugą szansą. Przynajmniej tak to sobie wmawiał. Prawda była jednak inna – on wcale nie chciał się zmieniać. Głęboko w środku wiedział, że życie na granicy prawa było jedynym, które znał i chyba jedynym, w którym czuł się naprawdę sobą. Krótko po wylądowaniu w Los Santos Malakai poznał Phenoma Nadala – człowieka, który od razu wzbudził jego zaufanie. Phenom nie zadawał zbędnych pytań. Miał doświadczenie, kontakty i znał miasto jak własną kieszeń. To właśnie dzięki niemu Malakai szybko odnalazł się w nowym środowisku. W miarę upływu czasu zrozumiał, że wcale nie musi zaczynać od zera. Wystarczyło tylko dobrze wykorzystać to, co już potrafił. Wkrótce poznał Pierre’a – fałszerza, z którym od razu złapał wspólny język. Pierre był mistrzem w swoim fachu, a Malakai z czasem zaczął podpatrywać każdy jego ruch. Najpierw tylko mu pomagał – odbierał zamówienia, dostarczał materiały, pilnował, by wszystko odbywało się bez zbędnego szumu. Malakai zdecydowanie miał talent. Był dokładny, cierpliwy i myślał strategicznie. Po kilku miesiącach sam zaczął tworzyć dokumenty – umowy, fałszywe dyplomy, identyfikatory, a nawet paszporty. Ich mały warsztat fałszerzy działał jak dobrze naoliwiona maszyna. Wszystko było precyzyjne, bezpieczne i przede wszystkim – dochodowe. Z pomocą Phenoma, który dostarczał im kupców, interes szybko zaczął się rozrastać. Nie pracowali jednak z byle kim. Malakai i Pierre od początku mieli jeden cel – pracować tylko z dużymi graczami. Mniejsi przestępcy byli zbyt impulsywni, zbyt nieprzewidywalni. Duzi gracze, tacy jak bossowie gangów, skorumpowani politycy czy szemrani przedsiębiorcy, wiedzieli jak trzymać język za zębami i płacić odpowiednią cenę. Przez ponad dwa lata wszystko szło idealnie. Malakai w końcu poczuł, że żyje. Miał pieniądze, miał respekt, a przede wszystkim – miał kontrolę. Ale jak to bywa w tym świecie – nic nie trwa wiecznie. Pewnego spokojnego wieczoru wszystko się posypało. Bez ostrzeżenia, bez uprzedzenia – oddział federalny wkroczył do mieszkania Malakaia. Aresztowanie było szybkie i brutalne. Malakai początkowo myślał, że chodzi o działalność w Los Santos, ale prawda była jeszcze gorsza – to Francja się upomniała. Złożono oficjalny wniosek o ekstradycję. Chcieli, by stanął przed sądem za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Jego przeszłość dogoniła go szybciej, niż myślał. Amerykański sen Malakaia zakończył się szarą, zimną celą francuskiego więzienia. Siedem lat. Tyle dostał. Siedem długich lat za kratami. Dla wielu to wyrok śmierci dla duszy. Ale nie dla Malakaia. Pierwsze miesiące były ciężkie. Zamknięty w ciasnym świecie betonu i żelaza, bez dostępu do ludzi, którym ufał. Bez pieniędzy, bez wolności. Z czasem jednak nauczył się oddychać tym więziennym powietrzem. Zaczął poznawać zasady, budować swoją pozycję, zdobywać szacunek. Więzienie, mimo że odebrało mu wszystko, dało mu też coś innego – siłę hart ducha, cierpliwość. W trakcie odsiadki dostał list, którego nadawcą był jeden z nielicznych ludzi, którym ufał – Phenom. List był krótki, ale jego treść zmroziła Malakaia. Pierre został złapany. Skazany na dwadzieścia dziewięć lat w więzieniu stanowym. Jeden z najlepszych fałszerzy, jakich znał, zakończył swój żywot na wolności. Po siedmiu latach Malakai wyszedł z więzienia. Wolny, ale bez niczego. Jego majątek został skonfiskowany. Ludzie, których znał, zniknęli. W kieszeni miał tylko nazwisko jednego człowieka – Phenoma Nadala. To właśnie on, po raz kolejny, wyciągnął do niego rękę. To dzięki niemu Malakai znów znalazł się w Los Santos. Kolejna szansa otrzymana od swojego byłego znajomego sprawiła, że ponownie po mieście zaczęła krążyć jego twarz. Tym razem nie było miejsca na żadne potknięcia, zaraz po powrocie Malakai zaczął ponownie badać swoje stare „tereny”, ale dość szybko zdał sobie sprawę z tego jak daleko w tyle został z swoimi technikami fałszerskimi, okazało się to nie do nadgonienia w krótkim czasie, a go nie miał za wiele. Powrót do przeszłości, ponowne wmieszanie się w handel narkotykami to była jedyna opcja dla Francuza. Na szczęście miał przy sobie Phenoma, który w środowisku był już bardzo znany z handlowania ketaminą. Dużo czasu nie minęło, a przez ręce Malakaia zaczęły już przechodzić pierwsze kilogramy narkotyków, mimo tego nie bał się podejmować także innych robót wykładanych przez bardziej doświadczonego kolegę. Dokładny, chłodny umysł Malakaia zdecydowanie przyczynił się do rozrostu operacji prowadzonych przez niego oraz Phenoma, w niedługim czasie dwójka zaczęła obracać dziesiątkami kilogramów narkotyków a imię Malakai dzięki jego pracy i kontaktom znajomego zaczęło wybrzmiewać na ulicach jeszcze głośniej niż za czasów współpracy z Pierre.5 polubień
-
5 polubień
-
Los Santos County Fire Department Send Application, now! Swoją kandydaturę należy zamieścić w [ tym dziale ]. Nowo tworzone tematy są moderowane oraz z automatu ukrywane, dostępne będą tylko dla Ciebie oraz osób rozpatrujących podania. Nazwa tematu: W przypadku osób niedoświadczonych: [Fire - B] Imie Nazwisko postaci przykład: [Fire - B] John Henderson. W przypadku osób, które grały wcześniej w Fire, przy czym posiadają odpowiednie doświadczenie i wiedze: [Fire - A] Imie Nazwisko postaci przykład: [Fire - A] John Henderson. Uwaga! Osoby piszące podanie na weterana mogą zostać przydzieleni na Probationary FF Firefighter I Zależy to od tego czy grali w niedługim czasie wcześniej w projekcie FD na Vibe lub nie. Głównie na pełnoprawnego trafiać będą weterani, którzy grali niedawno u nas we frakcji i znamy ich możliwości. Natomiast na Probationary, może trafić weteran, który ma za sobą doświadczenie we frakcjach FD na całej scenie RP, jednak nie jesteśmy w stanie określić faktycznej wiedzy wymaganej na vibe (lub chcemy aby taki kandydat wpasował się najpierw w skrypt vibe i uniwersum). Proszę tego nie traktować jako "obrazę", jest to po to abyście mogli nauczyć się skryptu i realiów jakie tutaj się odgrywa - ponieważ każdy serwis się różni od siebie. Weteran na Probationary za to nie musi przechodzić obowiązkowych szkoleń, może przystąpić od razu do egzaminu po zapoznaniu się z uniwersum. Wzór do uzupełnienia (należy uzupełnić i zamieścić w temacie): Identyfikator discord: Imię i nazwisko postaci: Data urodzenia postaci: Background postaci: Czy postać spełnia podstawowe wymagania? Tak/Nie Doświadczenie na serwerach role play: Doświadczenie we frakcjach typu Rescue (Fire/Med) (zostaw puste jeśli brak): W jakich sektorach grałeś na serwisie vibe-rp podczas ostatniego pół roku? (Biznesy, frakcje, projekty): Preferowana ścieżka rozwoju: (Firefighter/Paramedic) Nie ma określonego czasu zamknięcia rekrutacji - zostanie zamknięta jeśli stwierdzimy, że posiadamy aktualnie wystarczająco dużo osób. Podania staramy sprawdzać się na bieżąco. Jakich postaci nie przyjmujemy? Oto kilka przykładów jak NIE pisać backgroundu postaci: Którym zmarli rodzice w wypadku i teraz bohaterski John postanawia ratować świat. Z oklepanymi, sztucznymi backgroundami jak to nie miał przerąbane w życiu. Postaci z mentalnością dziecka i niestabilnych psychicznie. Z backgroundem pisanym na szybko na kolanie. Jak już nie masz kompletnie pomysłu to zapytaj sztucznej inteligencji, tylko nie kopiuj 1:1 a opisz własnymi słowami. Byle byś się tego trzymał później. PAMIĘTAJ! W USA nie istnieje OSP w takim rozumieniu jak jest to w Polsce. Proszę aby w podaniach NIE PISAĆ NIC O SZKOLENIACH FIRE, ODBYTYCH AKADEMIACH FIRE. Skupcie się na biografii Waszej postaci, co robił zanim wstąpił na ścieżkę FIRE bo to to jest najważniejsze. Często gdy tak piszecie, kłóci się to z tym co rzeczywiście jest odgrywane, dlatego resztę dopiszecie sobie jak już zapoznacie się z systemem szkolenia. Pamiętaj, że background Twojej postaci ma wpływać na rzeczywiste doświadczenia, poglądy i zachowanie Twojej postaci. Status rekrutacji: Ścieżka FIREFIGHTER/EMT: Otwarta zarówno podstawowa jak i zaawansowana. Ścieżka PARAMEDIC: Otwarta zarówno podstawowa jak i zaawansowana. *W przypadku ścieżki paramedyka nie jest obowiązkowe przejście egzaminów z Fire Suppression.5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
By Timothy Clinard - DAILY GLOBE, 04/26/2025 UNDERGROUND TALKS - Program Daily Talk Show Wyjątkowy program typu Daily Talk Show, który przyciąga uwagę widzów swoją autentycznością i wrażliwością. W centrum uwagi są ludzie, którzy stawili czoła najtrudniejszym wyzwaniom życiowym, często sięgającym dna, aby następnie odbudować swoje życie i odnaleźć siłę, by iść naprzód. Każdy odcinek programu to intymna podróż przez historie osób, które doświadczyły zarówno bólu, jak i wyzwolenia - opowieści o walce, przetrwaniu i nadziei. W "Underground Talks" nie chodzi o sensację, lecz o stworzenie przestrzeni w której zapraszani do studia goście - czują się bezpiecznie i dzięki temu mogą otworzyć się przed innymi. Prowadzący pozostający w cieniu historii swoich rozmówców, zadają pytania, które zachęcają do refleksji i umożliwiają odbiorcom wgląd w prawdziwe emocje bohaterów. Program stworzony przez dwóch dziennikarzy Daily Globe - Timothy Clinard oraz Antonio Williams, koncentruje się na ludziach, których historie rzadko przebijają się do głównego nurtu mediów. Są to osoby, które mierzyły się z problemami takimi jak uzależnienia, utrata pracy, problemy psychiczne, samotność, a także wykluczenia społeczne. Dzięki ich odwadze, szczerym rozmowom i otwartości - widzowie mają szansę zrozumieć, że życie mimo trudnych chwil, daje możliwości do przemiany i powrotu na prostą. Wolność śmierdzi ropą i smakuje kawą o 4 rano. Gośćmi w dzisiejszym odcinku są Taliyah Holloway i Bruno Antosiewicz. Są to ludzie, którzy codziennie są królami autostrad jadąc swoim 18-tonowym truckiem. Tam z kolei, gdzie wjeżdżają inni zawracają, Przedstawią oni tajniki pracy kierowcy ciężarówki, trudy tego zawodu i dobre strony. Szykuję się ciekawy odcinek, a o tym sami się przekonacie. **Wieczorem 16 kwietnia na stronie Daily Globe pojawił się zapis audio oraz transkrypcja z kolejnego odcinku podcastu - UNDERGROUND TALKS prowadzonego przez dziennikarzy Daily Globe - Timothy Clinard. Spotkanie zostało przeprowadzone w nowo powstałym studiu - specjalnie dedykowanym pod owy program. Po kliknięciu w odnośnik przenoszący do zapisu z wywiadu, wyświetla się komunikat z potwierdzeniem swojego wieku.** 💬💬💬🎵🎵🎵 Timothy Clinard: Dobry wieczór Los Santos! Mówi do was Timothy Clinard w programie Underground Talks. Program stworzony, by pokazać silne i ciekawe charaktery naszego miasta. Dziś mam przed osobą dwie osoby, które na co dzień pokazują jak wielkie mają jaja. Oczywiście w przenośni. Są tu osoby, które na co dzień prowadzą wielkie kilkunastutonowe ciężarówki wożąc różne przedmioty po naszym stanie... i nie tylko. Jest z nami kobieta, Taliyah Holloway, która ma większe umiejętności w prowadzeniu niż nie jeden facet - wliczając w to mnie. Jest z nami jej bliski przyjaciel, Bruno Anto-sie-wski! Tak, dziś witamy truckerów! Taliyah Holloway: No cześć, Taliyah Holloway, rodowita mieszkanka Los Santos County, od przeszło pięciu lat pracuję w transporcie jako kierowca komercyjny klasy A. Bardzo mi miło, że mogę dzisiaj tu być z wami. Bruno Antosiewicz: Cześć, Bruno Antosiewicz, mam 35 lat, pochodzę z Katowic, Polski. Od szesnastego roku życia siedzę w temacie ciężarówek, a od osiemnastki już pełną parą – najpierw w warsztacie, potem za kółkiem. Przejechałem całą Europę, od fińskich śniegów po hiszpańskie upały, a od pięciu lat jeżdżę po Stanach. Timothy Clinard: Niby lubicie to samo - jeżdżenie wielkim truckiem. Ale mimo to każdy różny... każdy ma inne doświadczenia. Jak się poznaliście? Czyżby wykręcaliście razem pauzę na jakimś ruchliwym parkingu? Często razem wyjeżdżacie? Taliyah Holloway: Powiem tak... poznaliśmy się przez to, że odeszłam z mojej pierwszej firmy gdzie pracowałam przy dowozie paliw na stacje benzynowej jednej z sieci. Szukałam nowej pracy w branży, czegoś ciekawszego niż jeżdżenia cały czas po tych samych stacjach benzynowych na terenie hrabstw LS i Blaine, a Bruno akurat wtedy zaczął rozwijać swoją jeszcze jednoosobową działalność. Zbiegło się to w czasie, umówił się ze mną autentycznie na stacji benzynowej w Santos, po krótkiej rozmowie zatrudniłam się u niego, potem się zaprzyjaźniliśmy, a teraz... jesteśmy parą i mamy adoptowaną córkę. Timothy Clinard: Historia godna ekranizacji... myślę, że każdy z naszych słuchaczy marzyłby o takiej relacji. Bruno, opowiedziałeś, że zaczynałeś w warsztacie i jako kierowca w Europie. Jak oceniasz, gdzie branża transportowa jest lepiej rozwinięta? Gdzie lepsze drogi, gdzie więcej prostytutek przy drogach? Bruno Antosiewicz: Gdzie lepiej? Powiem tak - w USA wszystko jest większe: dystanse, ciężarówki i... przydrożne pokusy też. Ale Europa ma swój klimat - więcej zasad, mniej luzu, ale za to więcej kultury w trasie. A jeśli chodzi o panie lekkich obyczajów? W Europie są, w Ameryce też, ale ja zawsze mówiłem, że najlepsze, co możesz złapać na parkingu, to dobry sen i gorącą kawę. Reszta to już kwestia gustu i sumienia... a ja? Nigdy nie narzekałem. Kobiet było i tak nadmiar, a czasem za dużo żeby też dobrze zapamiętać. Timothy Clinard: Widać, że przemyślałeś tę odpowiedź w domu *śmiech*. Taliyah, jesteś truckerką. Raczej ten zawód nadal jest zdominowany przez facetów. Skąd pokusa, by pójść w to? Jak zareagowali twoi rodzice? Jak reagują inni kierowcy, gdy widzą Ciebie za kółkiem? Pewnie dostajesz dużo komplementów na CB radio. Taliyah Holloway: Powiem tak - ja zawsze, dosłownie od dziecka byłam lekką chłopczycą nazwijmy to w ten sposób - oboje z moich rodziców pracowało w Porcie, ale tylko tata miał na tyle ciekawą robotę, by móc mnie tam zabrać i pokazać mi co i jak. Co mi się tam najbardziej wtedy spodobało? Ciężarówki odbierające ładunki ze statków. Były wielkie i głośne, podobało mi się to... po High School najpierw twierdziłam, że wolę być na miejscu zamiast jeździć po kontynencie, więc skręciłam w kierunku półtorarocznego programu nauki zawodowej mechaników w Community College w Cypress Flats. O ile nauka była ciekawa i fajna, o tyle praca w praktyce już mi się nie spodobała tak bardzo. Pewna sieć stacji benzynowych wystosowała w tym czasie ogłoszenie, że szukają kierowców na dowozy paliw i są w stanie sfinansować uprawnienia za umowę lojalnościową na okres trzech lat. Poszłam na ten deal. Tata? Był dumny. Mama nie komentowała sprawy, po prostu to zaakceptowała. Jeśli chodzi o obecne czasy, to CB Radio jest prawie martwe współcześnie. Ludzie przeszli na informowanie się przez aplikacje na smartfony pokroju Waze. Ludzie ogólnie są pełni podziwu, że sobie radzę w tym, że... potrafię "okiełznać te bestie", że tak to ujmę... manewrowanie po ciasnych uliczkach i innych nietypowych miejscach wiele osób by przerosło, ale ja... jakoś sobie radzę. Są tacy co nie dowierzają i wydaje im się, że mam jakiś inteligentnych asystentów parkowania, ale nie ma tak łatwo, hah! Timothy Clinard: No wiadomo - większość facetów owszem podjęła, by się tego, ale przy okazji urwali lusterka, rozdarli plandekę. Zostając przy Tobie, Taliyah. Syntetycznie, co jest dla Ciebie największą trudnością w tej pracy? Napewno jakieś występują... ciężkie palety? Taliyah Holloway: Powiem tak - współcześnie kierowca w większości firm tylko jeździ i nie musi się bawić w targanie przy załadunkach, rozładunkach. Otwieram tylne drzwi i nic innego się dla mnie nie liczy, ten czas jest dla mnie. Jeśli chodzi o trudności w zawodzie, to wiadomo - czas pracy, przy którym mamy masę obwarowań prawnych, które musimy sobie sami ogarnąć, przez co czasami jest tak, że przez nie wiem... głupie pomylenie zjazdu czy stłuczkę na autostradzie i konieczność stania w korku jesteśmy uziemieni na parę ładnych godzin dajmy na to dwa, trzy kilometry przed rozładunkiem bo braknie czasu i koniec. Jest to czasami trochę frustrujące... czasami też ludzie na drogach zwyczajnie głupieją widząc dziewczynę w tak wielkim aucie w jakimś nietypowym miejscu. Powiem przykładowo - jakiś czas temu woziłam regularnie transporty na lotnisko, przez co musiałam przepchać się przez terminal. Ludzie dosłownie potrafią zgłupieć widząc tak wielkie auto w takim miejscu, zapatrzeć się i nie myśleć totalnie co robią - a w starciu z moim autem statystycznie nie mają żadnych szans i moja odpowiedzialność zawsze, ale to absolutnie zawsze jest olbrzymia i zawsze muszę być w tak zwanym high-alert. Cokolwiek się nie stanie, to potencjalnie może być moja wina, mogę odebrać komuś życie nie tylko przez to, że on nie pomyślał, ale także, że ja nie zauważyłam, a mogłam zrobić coś inaczej. Timothy Clinard: No tak, odpowiedzialność i godziny pracy. Bruno, a ty jakie trudności widzisz w tym zawodzie? Może problem ze spedytorami, firmami transportowymi. A może... no właśnie. Samotność. Zdarza Ci się zatęsknić za domem w trakcie długiej trasy... nie wstydź się, Bruno. Ja płaczę na królu lwie. Bruno Antosiewicz: Problemy? Gówno zarobki na początku, wieczne kombinowanie z papierami, kontrole jakbyś woził złoto, i klienci, co myślą, że kierowca to ich chłopiec na posyłki i bezwartościowy człowiek. A najgorzej? Jak ktoś z biura, co w życiu nie siedział w kabinie, mówi ci, jak masz jechać co robić i cię poucza... na każdym twoim kroku. A samotność? Jasne, że się zdarza. Ale ja potrafię się wyłączyć. Radio, asfalt, silnik - i jadę. Nie muszę mieć ludzi obok, żeby być spokojny. Zbyt długo robię w tym otoczeniu by lamentować za domem... a jeszcze lepiej jak się mijam czasem na trasie z Taliyah. Timothy Clinard: Uh, widzę, że branża transportowa wymaga poprawek. Mówisz, że się spotykacie na trasie. I co, jak się pozdrawiacie? Zjeżdzacie razem do burger kinga? No właśnie, jaki jest twój i Taliyah ulubiony fastfood. Taliyah, nie podpowiadaj, niech się wykaże. Bruno Antosiewicz: Jak się mijam z moją kobietą na trasie? No to różnie bywa… Czasem to człowiek tylko pomacha przez szybę, czasem zrobimy wspólną pauzę - wiadomo, te 9 godzin można dobrze wykorzystać, nie tylko na spanie. Jak się kocha, to trzeba być kreatywnym. A fastfoody? Powiem tak - jak już muszę, to biorę klasyka: podwójny burger i fryty z najgorszej stacji. Ale prawda jest taka, że ja wolę sam coś ogarnąć. Mam w kabinie kuchenkę, garnek, przyprawy, składniki - jak zrobię gulasz albo jajecznicę z kiełbasą, to się żaden fastfood się nie umywa. Timothy Clinard: Romantyczna randka na postoju, jedzenie domowej roboty. Muszę przyznać, że Polacy są naprawdę pracowici i kreatywni. Taliyah, jakiego fastfooda najbardziej lubisz, bo Bruno wymiękł. Musi Cię częściej zabierać do restauracji. Taliyah Holloway: Powiem tak - gdy jestem na trasach na skalę krajową - a obecnie po zmianie firmy przy o dziwo lepszych zarobkach zdarzają nam się takie o wiele rzadziej - to wtedy zdecydowanie wybieram klasyczny kubełek z Cluckin' Bell. Na miejscu? Z reguły Ocean's Bounty Bar albo WigWam. Timothy Clinard: Świetnie się z wami rozmawia. W każdej pracy są chwile, które zapamiętujemy na całe życie. Są to chwile śmieszne lub związane z jakimiś negatywnymi emocjami. Chcecie się podzielić taką historią? Taliyah? Bruno? Taliyah Holloway: Ja zacznę. Mam tego parę, do jednej się już nawet odwołałam się wcześniej... ale od początku. Same początki mojej kariery - Taliyah lat wtedy 23, woziłam sobie te paliwa po stacjach benzynowych. Stacja dobrze znana każdemu mieszkańcowi LS, Little Seoul - jak wiemy, podjazd dla ciężarówek pod pompę stacyjną tam jest stosunkowo wąski, ciasny dla pełnowymiarowego zestawu, a dodatkowo blokuje się wtedy wyjazd ze stacji oraz ładowarek EV. Był to mój drugi raz na tej stacji, wjechałam za pierwszym idealnie... i wyskoczył zaskoczony placowy, że jak to, że dziewczyna dała radę za pierwszym, że niemożliwe, że gdzie jest drugi kierowca, że na pewno porwałam kierowcę i tak dalej... no szurnięty typ po prostu! Wkręciłam go, że mam autopilota w ciężarówce, chyba dalej w to wierzy... jak to słucha, to pozdrawiam! A druga taka pomniejsza historia to jest rzecz relatywnie świeża, już jak pracowałam u Bruno. Otóż ja ostatnimi czasy często wożę paliwa na lotnisko jak już wspominałam. Bardzo często. Jadę sobie spokojnie, osiemdziesiąt kilometrów... droga nieopodal warsztatu SPIRITS... zatrzymuje mnie Sheriff's, mówię sobie no dobrze, może to rutynowa kontrola z sekcji transportu komercyjnego, zdarza się... otóż nie tym razem! Wysiadło dwóch naprawdę WIELKICH zastępców, takich po dwa metry... i uwaga... rzekomo załadowaną pod sam korek wybuchowym paliwem ciężarówką skręciłam w lewo na skrzyżowaniu mając 110 na liczniku. TAK, rzekomo tyle pokazał im miernik, jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi. Jaki był finał? Taki, że po propozycji sprawdzenia prędkości w naszej nazwijmy to czarnej skrzynce zastępcy się spłoszyli i mnie puścili. Dlaczego tak to wyglądało? Nie wiem. Może szukali łatwej ofiary. Timothy Clinard: Pewnie dlatego, że jesteś kobietą o blond włosach. Niestety stereotypy są krzywdzące. Ale ty je łamiesz, zdecydowanie Taliyah! Bruno, Taliya - zbliżyliśmy do końca. Tradycją naszego programu jest to, że każdy gość mówi kilka słów do widzów. To może być mowa motywacyjna, cytat lub suchar. Taliyah Holloway: wtedy jeszcze miałam czarne... no ale dobra. Powiem krótko - dziewczyny, tu szybkie słowo do was. Nie dajcie sobie wmówić, że w czymś nie podołacie, w czymś jesteście gorsze od facetów, że to nie wasza rola... to nie te czasy, wierzymy w siebie i do przodu! Bruno Antosiewicz: Pamiętajcie jedno: życie to nie rondo - nie kręci się w kółko. Czasem trzeba docisnąć gaz i pojechać przed siebie. A jak ktoś wam mówi, że trucker to nie zawód z przyszłością - to powiedzcie mu, żeby sam nosił swoje zakupy z Chin na plecach... a jak chcecie dobrą robotę? Wiecie gdzie uderza. Timothy Clinard: No raczej, że wiemy. To wszystko na dziś. Dziękuję moim gościom za rozmowę. W tym Underground Talks zobaczyliśmy świat zza kierownicy trucka – tam, gdzie granica między snem a rzeczywistością to linia na asfalcie, a radio CB to twoje jedyne social media. Jeśli kiedykolwiek myślałeś, że życie jest nudne – to znaczy, że nie przesiedziałeś 12 godzin w kabinie z widokiem na nic... i wszystko jednocześnie. Dzięki dla Bruno i Taliyah za autentyczność, za silnik w duszy i za to, że nie boicie się jechać pod prąd – i to nie tylko na drodze. A ty słuchaczu, pamiętaj - nie ważne czym jedziesz! Ważne, że nie stoisz w miejscu! Pamiętajcie te słowa, drodzy słuchacze. Do zobaczenie w następnym odcinku Underground Talks. Byli z wami Bruno Antosiewski, Taliyah Holloway i ja, Timothy Clinard! Dobranoc!5 polubień
-
5 polubień
-
Los Santos County Fire Department - zostań jednym z nas! Los Santos County Fire Department poszukuje odważnych, zaangażowanych osób pełnych pasji chcących rozwijać swoje umiejętności i kwalifikacje oraz potrafiących pracować w zespole. LS County Fire Dept. jest publiczną organizacją zajmująca się ochroną przeciwpożarową i ratownictwem na terenach Los Santos oraz w miasteczkach nieposiadających własnych służb w hrabstwie San Andreas. Jak wygląda przebieg rekrutacji? Aplikacja do LS County Fire Academy, testy fizyczne i psychologiczne oraz kontrola tła. Szkolenie w akademii. Uczestnictwo w intensywnym szkoleniu w akademii, obejmującym wiedzę teoretyczną i praktyczne umiejętności z zakresu pożarnictwa, ratownictwa medycznego (EMT), ratownictwa technicznego i innych dziedzin niezbędnych do działań ratowniczo-gaśniczych. Egzaminy końcowe. Przydział do stacji - okres próbny. Po ukończeniu akademii następuje okres próbny, podczas którego nowi strażacy są oceniani w warunkach służby. Zdanie okresu próbnego, stałe doskonalenie umiejętności, dodatkowe specjalizacje. (( OOC zostaniecie przydzieleni już na etap okresu próbnego (jednak w tym czasie możecie szkolić się), jednak Twoja postać ma mieć obowiązkowo w “pamięci” zapisany i odgrywany fakt przebycia akademii Fire. )) Jakie są możliwe ścieżki rozwoju? Fire Suppression Urban Search & Rescue (USAR) - Wyspecjalizowana jednostka County Fire zajmująca się poszukiwaniem i ratowaniem ludzi uwięzionych w zawalonych budynkach, po katastrofach budowlanych, trzęsieniach ziemi lub innych zdarzeniach powodujących naruszenie struktury budynków a także specjalizująca się w ratownictwie wysokościowym. Posiadają specjalistyczny sprzęt do cięcia betonu, stali, stabilizacji konstrukcji, sprzęt ratownictwa wysokościowego oraz psy ratownicze. Hazardous Materials Squad (Hazmat) - Zespół strażaków wyszkolonych i wyposażonych do reagowania na incydenty z udziałem substancji niebezpiecznych (chemicznych, biologicznych, radiologicznych, nuklearnych, wybuchowych). Ich zadaniem jest identyfikacja zagrożenia, zabezpieczenie miejsca zdarzenia, ograniczenie wycieku, neutralizacja substancji i dekontaminacja. Emergency Medical Service Możesz również zostać członkiem: Fire Prevention Bureau (FPB) - odpowiedzialny za zapobieganie pożarom. Zajmuje się inspekcjami budynków pod kątem zgodności z przepisami przeciwpożarowymi, edukacją społeczeństwa w zakresie bezpieczeństwa pożarowego oraz opiniowaniem projektów budowlanych. Press Information Officer (PIO) - Osoba odpowiedzialna za reprezentowanie imienia oraz komunikację LS County Fire z mediami i społeczeństwem. Zajmuje się udzielaniem informacji na temat prowadzonych akcji, przyczyn pożarów oraz działań prewencyjnych. ARSON (Counter-Terrorism Section, Arson Investigation Section) - Jednostka specjalizująca się w dochodzeniach dotyczących przyczyn pożarów, ze szczególnym naciskiem na przypadki podpaleń. Air Operations Unit (AOU) - Jednostka dysponująca helikopterami i samolotami, które wykorzystywane są do gaszenia pożarów z powietrza, transportu medycznego, poszukiwania i ratownictwa, rozpoznania terenu i transportu personelu. (( OOC: Obierasz ścieżkę Paramedic lub Firefighter/EMT, dodatkowo możesz zdecydować czy chcesz dołączyć do USAR/HAZMAT/FPB/PIO/ARSON/AOU itd. Zezwalamy na grę na kilku postaciach jeśli zdecydujesz się obrać dodatkowo FPB/Arson i inne tego typu jednostki, więc nie musisz rezygnować z co dziennej gry strażaka jeśli chcesz grać dochodzeniowca lub kontrolera FPB. )) Czego wymagamy od kandydata? Ukończenia 21 roku życia. ((Bierzemy postacie z minimum 23)) Dobrej kondycji fizycznej jak i psychicznej. Ważnej licencji kierowcy wydanej w Stanach Zjednoczonych. Niekaralności, czystej kartoteki. Ukończenia szkoły średniej. (( Wymagania OOC: Aktywności głównie w godzinach wieczornych: +- 20-22. Komunikatora discord. Sprawnego mikrofonu (w związku z nową regulacją opiekunów). Chęci do nauki oraz gry. Dobrej znajomości trybu Role Play a także znajomości zasad i realiów panujących na serwisie vibe-rp. Nienagannej kartoteki i opinii. Dodatkowo wymóg narzucony przez wymagania ogólne: Sprawny mikrofon oraz komunikator TeamSpeak 3. Przegrane minimum 100h na serwerze (łączna suma wszystkich godzin ze wszystkich postaci). )) Grafika: @Towarzysz Niedźwiedź Opisuje: @ZSW4 polubienia
-
W naszej organizacji dominującą rasą są głównie osoby czarnoskóre. Jednak historia klubu Chosen Few MC pokazała, że jest to klub wieloetniczny. Na dostępnych zdjęciach można zobaczyć członków o różnym pochodzeniu – białych, Latynosów, a nawet Azjatów, choć ci ostatni są rzadziej spotykani. Aby dołączyć do naszego projektu, pierwszym krokiem jest wejście na Discord. Tam będziesz miał możliwość wysłania ticketa, w którym zamieścisz link do swojego profilu na forum oraz przedstawisz swój pomysł na postać, czyli jej background. Jeśli wszystko będzie zgodne z koncepcją naszej organizacji, zaprosimy Cię do gry In Character. Szukamy osób z ciekawymi pomysłami na rozwój swojej postaci w obrębie naszej organizacji. Nie narzucamy konkretnej ścieżki – masz pełną swobodę w kreowaniu swojego bikera. Może to być były członek gangu ulicznego (ex-puton dowolnego setu), ale oczywiście w granicach rozsądku. Warto podkreślić, że nie każdy motocyklista należący do klubu jest przestępcą. W rzeczywistości duża część społeczności w klubach to ludzie, którzy dołączają z pasji do motocykli lub szukają odskoczni od codzienności. Wśród nich są zarówno osoby przestrzegające prawa, jak i takie, które jedynych wykroczeń jakich się dopuszczają np. w postaci bójek w barach. Naszym celem jest stworzenie realistycznego i wiarygodnego środowiska, dlatego zależy nam na graczach, którzy chcą rozwijać swoją postać w interesujący i przemyślany sposób. Nie oznacza to, że szukamy wyłącznie osób mających doświadczenie w odgrywaniu postaci ze świata przestępczego. Jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę w tej tematyce, również jesteś mile widziany. Po uzyskaniu dostępu do dodatkowych kanałów na naszym Discordzie będziesz mógł zapoznać się z poradnikami, które przygotowaliśmy, aby ułatwić nowym graczom wejście w realia klubów motocyklowych. Warto również wziąć pod uwagę fakt, że przeglądając zdjęcia członków tego klubu na ich Social Mediach, mozna zauwazyć - wiele róznych zdjęć na których widać członków Chosen Few na innych motocyklach niz Harley czy Indian. Discord: https://discord.gg/vxXMug3y4 polubienia
-
4 polubienia
-
VOSTOKA REBYATA
ps. Klima i 3 innych polubił temat przez WjezdzamOstro
4 polubienia -
4 polubienia
-
[15/04] my life need savin' WORLD TOUR
El Fenomeno i 2 innych polubił temat przez sleepwalker
26/04 LISBON/PORTUGAL - COLISEU DOS RECREIOS **Lizbońskie Coliseu dos Recreios wypełniło się po brzegi. W powietrzu unosiło się napięcie, które czuło się w każdym spojrzeniu, w każdym niespokojnym szepcie. Światła przygasły, a tłum zamarł w oczekiwaniu. Na ekranie rozpoczęło się intro. Obraz był rozmazany, nierealny — Maxine, siedząca w garderobie, rozmawiała przez telefon. Jej śmiech rozbrzmiewał miękko w ciszy sali. Przez dłuższą chwilę zapatrzona w swoje odbicie, śmiała się, odgarniała włosy, jakby zapominając o świecie dookoła. Nagle rozmowa się urwała. Maxine odłożyła telefon na toaletkę. Cisza zgęstniała. Jej spojrzenie, utkwione w lustrze, stało się ciężkie i niepokojące. Bez ostrzeżenia rozbiła taflę ręką — ekran zalała feeria szklistych odłamków, a sala na moment zapadła się w ciemność. Wybuch świateł i pierwsze ostre uderzenia perkusji wyrwały publiczność z transu. Maxine wkroczyła na scenę pewnym krokiem, otoczona tancerzami, którzy w płynnych, zsynchronizowanych ruchach budowali wokół niej pierwszy układ choreograficzny. Ruszyli w rytm "X", otwierając wieczór z energią, która niemal fizycznie unosiła powietrze. Kolejne utwory rozwijały się niczym historia - "my life need savin'", "breath", "grave" — każdy z nich miał swój własny puls. Światła zmieniały odcienie od lodowatych błękitów po gorące czerwienie, a wizualizacje na ekranie za plecami artystki tworzyły zmienne, niemal żywe tła: rozsypujące się miasta, pękające niebo, rozmyte kontury ulicznych świateł. Podczas show zdarzały się drobne wpadki - nieoczekiwane poślizgnięcia, zderzenie z tancerzem - jednak Maxine wychodziła z nich z uśmiechem, który z miejsca podbijał serca fanów. Każdy jej ruch, nawet przypadkowy, wydawał się naturalnym fragmentem show. W kulminacyjnym momencie koncertu, gdy napięcie dosłownie wisiało w powietrzu, Maxine zatrzymała się w ciszy. Wzięła głęboki oddech, patrząc wprost na tłum, i rzuciła zaczepnie: - Co powiecie na to, żeby trochę ożywić "ruin your life"? Reakcja publiczności była natychmiastowa - okrzyki, piski, brawa. Maxine zaśmiała się i dodała: - No to robimy to! Lisbon, specjalnie dla Was! Zróbcie ogromny hałas dla lilma! Na scenę wpadł lilma — witany eksplozją wrzawy. Maxine przywitała go krótkim uściskiem, po czym natychmiast przeszli w pierwszy wspólny numer. "ruin your life" w duecie nabrało zupełnie nowego wymiaru: głosy artystów przeplatały się dynamicznie, na zmianę ścierając się i łącząc w refrenach. Tancerze otoczyli ich pulsującym ruchem, a światła zmieniły się w iskrzącą lawinę kolorów. Wspólna energia udzieliła się całej sali - każdy wers śpiewany był już razem z publicznością. Farush został na scenie, wykonując kolejno "quincy rawley", "demon time" i "jetski", a Maxine wspierała go z boku sceny, podbijając rytm krótkimi interakcjami z widownią. Scena wibrowała od emocji - śmiech, śpiew i dziki taniec splatały się w jeden wielki, pulsujący organizm. W końcowej części koncertu Maxine wróciła do pierwotnej setlisty. Atmosfera nie opadła ani na chwilę. Gdy zabrzmiały ostatnie nuty, artystka zatrzymała się na środku sceny, przez chwilę patrząc na widownię bez słów. Dopiero potem, głosem pełnym wzruszenia, podziękowała za tę noc Lizbonie i lilma, za wspólny moment, którego nikt w sali nie chciał kończyć. Owacja trwała długo po zgaszeniu świateł.**3 polubienia
