Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 18.04.2026 w Odpowiedzi
-
[V-Tube] @AlmostGuitar_Hero
Flavoli i 15 innych polubił temat przez zniszczyc.samotnosc
**W późniejszych porach sobotniego wieczoru do internetu trafiło nagranie z świeżo utworzonego konta @AlmostGuitar_Hero. Filmik nie trwa długo, jest przycięty i skierowany wyłącznie na posturę mężczyzny bez twarzy, który pogrywa na gitarze jedną z popularnych piosenek. Dźwięk nagrania i obraz jest w Low Quality, a sama gra pozostawia sporo do życzenia co da się usłyszeć po pierwszych paru sekundach - mimo koślawej gry sekcja komentarzy pozostaje otwarta.** TITLE: Sk8er boi [Guitar Version]16 polubień -
All roads lead to ROME - Nowo otwarta restauracja i bar na poziomie mid-high end serwująca posiłki znane z wysokiej klasy restauracji, a zarazem klubowe przystawki służące delektowaniu się podczas rozmowy przy słonecznym (lub gwieździstym) niebie miasta. Lokal oferuje z jednej strony widok na pole golfowe - z drugiej panoramę miasta rozciągającą się aż do Vespucci Beach. Położony na dachu luksusowego apartamentowca Von Crastenburg Rockford wskazuje na wysoką klasę miejsca w którym znajduje się klientela przybytku. Wystrój samego budynku, serwowane potrawy i alkohole komponują się w idealne miejsce na spędzanie czasu po pracy i relaks w weekendowe wieczory. Notka OOC Projekto-biznes został założony w celu wypełnienia znaczącej luki w gastronomiach. Widząc masę ludzi którzy nie mają regularnie aktywnej gastronomii do której mogą po prostu przyjść i pograć - po konsultacjach z opiekunami zdecydowałem się wprowadzić biznes podobny do niegdyś prowadzonego "the Roof". Sama gastronomia będzie działała jako otwarty projekt - postaram się zrzeszyć graczy którzy aktywnie będą grać w biznesie i robić to ze smakiem, polegając na kontakcie z klientem i rozbudowanym odgrywaniem w komendach narracyjnych.6 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
5 polubień
-
3 polubienia
-
2 polubienia
-
Warrior's Path That Really Never Ends...
Zbigi oraz jeden pozostały polubił temat przez kasiasty
Tu też...2 polubienia -
HAWICK UNDERCODE | We keep it cool, we ain't fools...
WOLY oraz jeden pozostały polubił temat przez Salvatrucha
2 polubienia -
2 polubienia
-
C3ROW Private Security - to nowoczesna agencja ochrony która zajmuje się przede wszystkim zapewnieniem bezpieczeństwa ludziom oraz ich prywatną posiadłością. Nasza firma powstała z myślą o tym żeby dawać realną pomoc każdemu kto czuje się zagrożony lub po prostu chce lepiej chronić swoje życie i bliskich. Działamy w taki sposób że nie tylko stoimy na posterunku ale też dokładnie planujemy każdy ruch żeby uniknąć niebezpiecznych sytuacji zanim one w ogóle się wydarzą. Wierzymy że w dzisiejszych czasach ochrona musi być bardzo sprytna i profesjonalna dlatego zatrudniamy tylko sprawdzonych ludzi którzy znają się na swojej pracy i potrafią szybko reagować. Nasza oferta jest skierowana do osób prywatnych oraz właścicieli różnych budynków którzy szukają kogoś komu mogą w pełni zaufać w każdej chwili. Zajmujemy się pilnowaniem konkretnych osób oraz ich posiadłości w trakcie trwania życia prywatnego poza domem. Oprócz tego dbamy o bezpieczeństwo podczas publicznych eventów w klubach stojąc na bramkach czy ogólnie ochraniając teren. Pomagamy też naszym klientom zrozumieć jakie mają słabe punkty w swoich zabezpieczeniach i co warto poprawić żeby czuć się jeszcze pewniej we własnym otoczeniu. C3ROW to odpowiedź na to że świat staje się coraz bardziej skomplikowany i każdy z nas potrzebuje solidnego wsparcia w zakresie ochrony mienia. Stawiamy na szczere relacje z naszymi klientami oraz na to żeby każda usługa była wykonana na najwyższym poziomie bez żadnych wyjątków. Nasi pracownicy przechodzą bardzo dokładne szkolenia i są przygotowani na różne scenariusze dzięki czemu wiemy że nasi klienci są w dobrych rękach. Chcemy być najlepsza firmą w branży ochrony prywatnej dlatego cały czas się uczymy i wprowadzamy nowe metody pracy które najlepiej sprawdzają się w praktyce. Nieważne czy sprawa jest mała czy bardzo poważna bo do każdego zadania podchodzimy z takim samym zaangażowaniem i szacunkiem do klienta. Możecie na nas liczyć przez całą dobę bo Wasze bezpieczeństwo jest dla nas najważniejszym zadaniem jakie mamy do wykonania każdego dnia. Dzięki naszemu profesjonalizmowi możecie spokojnie zajmować się swoimi sprawami a my dopilnujemy żeby nic złego się nie stało i żebyście zawsze czuli się bezpiecznie w swoim otoczeniu. Nasza kadra to osoby z pasją które wiedzą jak chronić innych i robią to z pełnym poświęceniem dbając o każdy najmniejszy szczegół. działania były zawsze skuteczne i dopasowane do indywidualnych potrzeb ponieważ wiemy że każda sytuacja wymaga innego podejścia. C3ROW to inaczej profesjonalna agencja ochrony która stale dąży do doskonałości i wykorzystuje najnowsze metody pracy aby zapewnić maksymalny komfort i bezpieczeństwo wszystkim którzy nam zaufali. OOC1 polubienie
-
[Projekt IC] GET LOW STANCE CARTEL
szwedzkakatastrofa polubił temat przez WJTKdesign
To nie była żadna wielka historia - zaczęło się banalnie. Grupa zajawkowiczów, którzy poznali się na stacji benzynowej, spuszczając się nawzajem nad swoimi projektami. Jedno auto, drugie, szybkie “co masz tu zrobione?”, potem wspólna kawa z automatu i kolejne godziny gadania o glebie, felgach i spasowaniu. Z czasem te przypadkowe spotkania zaczęły przeradzać się w coś większego. Ekipa rosła, ale nie w sposób chaotyczny. Każdy nowy był „sprawdzony” - czy ma zajawkę, czy kuma klimat, czy potrafi uszanować to, co już zostało zbudowane. Dzięki temu do dziś trzymają się w raczej sterylnym gronie, bez zbędnych dram i przypałów. Bardziej rodzina niż banda przypadkowych typów z parkingu. Mimo wspólnej zajawki, każdy z nich żyje swoim życiem. W ekipie znajdziesz przekrój ludzi z różnych światów - od kierowców, przez urzędników, korposzczurów, po totalnych świrów, których ciężko gdziekolwiek przypisać. Łączy ich jedno: klimat i podejście do aut. To nie jest grupa, która musi być razem 24/7 - ale kiedy się spotykają, wszystko wraca na swoje miejsce. Z czasem dorobili się własnego warsztatu, który stał się ich drugim domem. I choć to ich wspólna baza, nie każdy tam grzebie przy autach. Są tacy, którzy potrafią zbudować projekt od zera, ogarnąć zawieszenie co do milimetra i dopiąć każdy detal. Ale są też tacy, którzy mają dwie lewe ręce - i nawet tego nie ukrywają. Dla nich liczy się efekt końcowy, vibe i to, jak auto siada na ziemi. Każdy ma w tym swoje miejsce. To tam powstają projekty od zera - od pierwszego cięcia nadkola, przez dobór odpowiedniego offsetu felg, po idealne spasowanie opony pod rant. Static czy air? Jedni przysięgają na gwint skręcony do granic możliwości, inni siedzą na dopracowanych setupach air-ride z perfekcyjnie ustawionymi presetami. Camber ustawiony na tyle agresywnie, żeby robił robotę wizualnie, ale nadal pozwalał wyjechać bez zdzierania opony po tygodniu. Tu nie ma przypadków - każdy milimetr ma znaczenie. „Nie da się bardziej? Potrzymaj mi piwo.” To nie jest tekst dla żartu - to standard pracy. Mimo tego, że mają swoje miejsce, nie zniknęli z ulicy. Dalej łapią się na spotach - stacje benzynowe, parkingi pod marketami, opuszczone place czy dachy parkingów. Stoją godzinami. Maska w górę, latarki w telefonach, ktoś sprawdza spasowanie, ktoś inny analizuje setup zawieszenia, a reszta po prostu gada. O tym co było, co jest i co jeszcze można zrobić lepiej. Bo zawsze można. Nie są jednak typową ekipą, której w głowie tylko wyścigi i odcinka na czerwonym. Tu liczy się prezentacja, detal i klimat. Jasne - zdarzają się wyjątki, czasem ktoś lubi przycisnąć albo sprawdzić, jak auto zachowuje się poza parkingiem… ale to nie jest główny kierunek. Oni wolą powoli wjechać na spot i zgasić wszystkich jednym przejazdem. A to, że niektórzy mają coś za uszami? Każdy wie, nikt nie pyta. I tak ma zostać.1 polubienie -
Hater Crew | The Shadow Of Orange County
el padrino polubił temat przez Rjeck
Christopher Melton (A/K/A PENI Hater, Boogeyman) od zawsze był kwintesencją życia w Orange County, oraz w hybrydowym gangu Public Enemy Number One kto nie rozumiał znaczenia tych słów, po chwili spędzonej z nim wiedział już wszystko o tutejszych realiach, kto co, gdzie, kiedy i jak. Jego najlepszy ziomek, Dave Warren alias PENI Skipper który w późniejszym czasie na 30-urodziny w prezencie od ojca dostał tatuaż koniczyny, który przypieczętował wstąpienie do Aryan Brotherhood, powiedział kiedyś "Kolo chyba zasuwa z książką telefoniczną bo raz potrzebowałem numeru do serwisu Makity to ten koleś wyciągnął trzy numery do biura." w rozmowie z Daniel Blade, kiedy potrzebował kontaktu z właścicielką undergroundowego klubu, który na przestrzeni czasu kiedy gang South Bay Skinheads 310 hrabstwo dalej, upadał i odchodził w zapomnienie, służył za safe-spot białym gangsterom którzy uszli z życiem z metamfetaminowego horroru Los Angeles County i wrócili do codzienności w Huntington Beach. Public Enemy Number One (PENI) is an unusual hybrid of a racist skinhead gang, street gang and prison gang. Since the early 2000s, the group has grown considerably, particularly in California, where it originated, and has also spread to nearby states. Urodził się i wychowywał na ulicach Newport Beach i mając ledwo czternaście lat, kręcił się z lokalnymi pomniejszymi klikami i większymi gangami peckerwoodów, ze względu na zajawke do surfingu gdzie dzięki znajomym z podobnymi zainteresowaniami łatwo wpaść w towarzystwo które łączy miłość do fal, ale także zarabiania gotówki wycierając mordę swastyką. To łączyło się z szybkim kontaktem z narkotykowym światem, głównie metamfetaminą w której zakochał się automatycznie. Trudne warunki w domu nie pomagały, młodszy i bezbronny brat Ronald padał ofiarą przemocy od strony matki, kiedy jedyny i ten "normalny" żywiciel rodziny Vincent Melton A/K/A Junior większość dni w tygodniu spędzał na oddalonym o około pięćdziesiąt mil Hollywood, na którym oddział Vagos Motorcycle Club rozwijał się w najlepsze, a Vincent pełniąc funkcję sierżanta oddziału dbał o jego interesy na pierwszej linii frontu. To co działo się, kiedy wracał do domu? Lepiej tego nie tykać, niektóre rzeczy powinny pozostać zapomniane na wieki wieków amen. PENI's increasing strength stems to a large degree from its ability to position itself as a white power criminal organization capable of operating both on the streets and in the prison yards as foot soldiers for older, more established white supremacist prison gangs, such as the Aryan Brotherhood. Dwa lata później dochodzi do decyzji która prawdopodobnie odmieniła losy wielu białych gangsterów którzy dalej prężnie działają na zachodnim wybrzeżu, a konkretnie przeprowadzka do Huntington Beach. Właśnie tam stare znajomości z Newport Beach pozwoliły lepiej zaadaptować mu się w to środowisko. Uzależnienie od metamfetaminy przybliżyło go do nawiązywania tych nowych znajomości, wymieniać można po kolei wyszukując członków gangu z wykresów oraz dokumentów U.S JUSTICE DEPARTMENT a następnie przypisując, jakich przestępstw zdążył się dopuścić z tymi łysymi łbami. Ale to jedna osoba, po której odziedziczył na przestrzeni tamtego roku pozycję władzę odegrała najważniejszą rolę. To za Skipperem poszedł młody i gniewny Christopher Melton i to on był triggerem, aby mógł podążać dalej ścieżką białej supremacji w SoCal której trzonem jest, był i najprawdopodobniej już zawsze będzie Aryan Brotherhood (AB), nazywane również One-Two, Alice Baker czy The Brand. W tamtych latach jak powszechnie wiadomo, Bractwo Aryjskie zdecydowanie wolało już stawiać na Public Enemy Number One, tym samym przemieniając gang punków w pełnoprawnych i bezwzględnych żołnierzy podlegających im, niżeli chociażby Nazi Low Riders, zostawiając ich daleko w tyle. Dzięki tym warunkom i jego starszemu ziomalowi Skipperowi, mógł zacząć obracać się w towarzystwie pełnoprawnych gangsterów PEN1, ze względu na to że to ostatni wychowanek starych PENI z lat 1994-1998, a jego przyszywany ojciec mógł pochwalić się dochodami na tle zorganizowanej przestępczości, czyli The Brand. Dzięki koneksjom, jakie Warren posiadał, ale że Melton znał Warrena, to głowę zgolono mu w wieku siedemnastu lat, czyli w tym samym wieku co on, ale kilka lat później. Ten słynny /put-on/ do hybrydowego gangu odbył się na ulicy, mimo że spora część dzieciaków która nawet była lepsza i wtedy inteligentniejsza od Hatera do więzienia stanowego wchodziła jedynie ze swastyką, a dopiero po paru latach wracała na wolność z gangową dziarą. Heavily involved in the drug trade, PENI members have a strong history of violence, both in the prisons and on the streets. In addition to drug-related criminal activity, PENI members have committed a number of violent crimes, including assault, murder and attempted murder. Na wolności Christopher Melton nazywany jeszcze PENI Boogeyman, ze względu na to jak jarał się się za dzieciaka franczyzą filmową Halloween któryś z ziomów połączył to z tym, jakim jest ogromnym sukinsynem noszącym rozmiar buta US 12 i tak rozniosło się po dzielni, że każdy zaczął tak mówić, zaczynał raczej klasycznie od handlu metamfetaminą oraz heroiną na ulicach i punkowych koncertach odbywających się w Huntington Beach, na których był stałym bywalcem z innymi starszymi czy młodszymi PENI. To właśnie narkotyki były rzeczą która była powodem dla którego pierwszy raz został skazany. Postawiony przed sądem Wyższym w West Justice Center w Westminster usłyszał wyrok sześciu lat pozbawienia wolności, ze względu na przynależność do gangu oraz tego, że był już pełnoletni karę odbywał w Pelican Bay State Prison w Crescent City. Mimo, że życie za kratami zmienia człowieka nawet jeżeli na ulicy widziało się wiele, dla świeżego PENI to same kontakty. The group’s mercenary and criminal nature, coupled with a white supremacist ideology and a subculture of violence, makes it a triple threat, both to law enforcement and to the public at large. Mimo tego, że Hater na dobre wychylił się na ulicę po grubej odsiadce kiedy największe legendy wybrzeża zaszyły dupę, to parę lat temu uzyskał status Enforcera czyli prawej łapy Warrena, który nigdy nie wypadł z gry. Udało mu się to dzięki zbudowania siatki białych gangsterów którzy działali pod jego okiem, jako starszego i bardziej doświadczonego PENI. Załoga ta liczyła innych skinheadów z tego samego gangu, którzy byli mu najbliżsi oraz tych mniej wpływowych gangsterów z pomniejszych klik, albo tych, którzy sami je tworzyli, jak dla przykładu Hate Riders które latało po plaży z puchami i rzucało tematem który wychodził spod jego ręki. Najciekawsze ksywy i nazwiska jakie można wymienić z tamtych lat? Nie wielu zostało ich przy życiu, lecz wciąż Derek "Joker" Kilpatrick (Trzymający Hate Riders za mordę), Maller "Shotgun" Kragger (Na którego Hater zdążył wydać zielone światło), Landon "Mad Dog" Freeman, Weston "Sicko" Murray, a zapomnieć nie można o nazwiskach które znaczyły najwięcej, czyli Vince "Reaper" Bale, oraz wisienka na torcie załogi z tamtych lat, czyli sam brat Christophera Meltona, Ronald "Turbo" Melton. Mimo wszystko, tamte lata nie odbudowały renomy gangu, która unosiła się jeszcze parę lat wstecz, a najprawdopodobniej przez zbyt duży hałas który wygenerowała grupa dzieciaków czująca się zbyt pewnie przez towarzystwo Peneyee. Po dłuższym czasie wszystko stanęło w miejscu, a każdy kto uszedł z życiem wędrował od tej chwili własnymi ścieżkami. Kilpatrick zaćpał się na śmierć, Murray stracił życie z rąk pechowego duo, czyli Cisco i Maniaca, No a Freeman? Freeman po prostu się rozpłynął. Jedynie młodszy Melton poszedł w ślady ojca ukierunkowując się na jazdę dla Vagos Motorcycle Club, a Kragger oraz Bale zajęli się swoimi sprawami. Christopher Melton miał zdecydowanie gorzej, bo jego życiem metamfetamina zawładnęła tak mocno, że typowy piątkowy wieczór zakończył się rozprawą oraz przymusowym odwykiem, który jak się okazało uratował jego życie. Teraźniejszość okazała się być niesamowicie kusząca, ze względu na doniesienia o South Bay Skinheads 310 które stara się przetrwać na ulicach Hermosa Beach. Starsi z Public Enemy Number 1 zainteresowali się pomocą dla prawie martwego gangu, przepuszczając metamfetamine, fałszywe dokumenty oraz broń palną do South Bay Area. Mimo wskrzeszenia gangu, prawdopodobnie starszyzna Los Angeles County strzeliła sobie w kolano i pozwoliła przejąć inicjatywę Peneyee i zabierając ze sobą tych, którzy wyróżniali się najbardziej. Ta ciężka i codzienna walka o wpływy w Hermosa i Redondo Beach zakończyła się sukcesem, który trwał krótko. South Bay Skinheads 310 decyzją świeżego Shotcallera PEN1, oraz dwóch nazwisk które ciągnęły za sobą legendę Aryjskiego Bractwa zostało zakopane dwa metry pod ziemią a głównym powodem było zniknięcie tamtejszego Keyholdera gangu, czyli Daniel "Baron" Blade. Był to czas kiedy Peneyee nad którym bezpośrednio Christopher "Hater" Melton trzymał już pieczę znowu przeżywało swoją złotą erę, której skutkiem był powrót do Orange County. Hater razem ze swoją załogą, która była już zdecydowanie większa, silniejsza i bardziej wpływowa oblegała tereny Huntington Beach. No a Skippera? on zdecydował się wrócić na stare śmieci, czyli do Newport Beach. Kolesi od Hatera może nie było zbyt wielu, ale nadrabiali łbem i umiejętnościami zarabiania gotówki. Ksywy takie jak Pokey, Silent, Terror, Doc, Guilty, Scabby i w dalszym ciągu Reaper, budziły szacunek w rozkładzie jazdy białej fury, bo każdy wiedział że są sztywno powiązane czerwonym markerem z PENI Hater. Tyle że w tym samym czasie Hater ukierunkował swoje życie na to bardziej "normalne" po lawinie gówna jakie wylało się na niego i jego kolesi przez cały ten czas. Kiedy reszta zarabiała gotówkę w jego imieniu, odchodziła na swoje, trafiała za kraty albo po prostu traciła życie, on chcąc zminimalizować to ryzyko oświadczył się i myśląc o rodzinie odciął się od całego hałasu, lecz w dalszym ciągu nie dopuszczając do siebie słów /Drop-Out/. Na plaży gdzie gangi decydują się na głośne działania, brutalne morderstwa oraz ryzyko przy stawianiu każdego swojego kroku, on sam zdecydowanie woli już ciszę i unikanie sytuacji w których będzie musiał podjąć decyzję czy pobrudzić sobie ręce, czy stracić wszystko. Można powiedzieć, że biali gangsterzy którzy działają bezpośrednio pod PENI Hater, tworzą raczej zorganizowaną grupę o charakterze przestępczym, niżeli odnogę hybrydowego gangu, którą jednak mimo wszystko w dalszym ciągu są. Dziś można stwierdzić że do Peneyee dołączasz tak naprawdę w momencie w którym zrozumiesz, że to nie jest teatrzyk ćpunów o rasistowskich przekonaniach, a biała mafia która od lat zakorzeniona jest w punkowej scenie z której się wywodzi.1 polubienie -
Florence ma teraz dwadzieścia trzy lata i od kilku dni świat stał się jakby cichszy. Nie w oczywisty sposób. Ulice nadal brzmią tak samo. Ludzie mówią, śmieją się, samochody przejeżdżają pod jej oknem. Plażowicze palą ogniska nieopodal domu, w którym aktualnie mieszkała. W tym wszystkim czegoś jednak brakuje – jak nuty, której wcześniej się nie słyszało, póki ta nie zniknęła. Było spokojne, letnie popołudnie. Słońce wpadało przez okno w miękkich, złotych smugach, padając na starodawne meble i lekko zżółkniętą, wzorzystą tapetę na ścianie. Powietrze w starym domu babci stało w miejscu, ciężkie od zapachu lawendy i czegoś jeszcze – może kurzu, może czasu. Firanki ledwie się poruszały, jakby nawet wiatr nie chciał wpadać do środka niszcząc panującego wokół klimatu. Florence siedziała na podłodze, bawiąc się guzikami znalezionymi w pudełkach po ciastkach – czerwone do czerwonych, niebieskie do niebieskich. Co chwilę w trakcie zabawy zerkała na babcię, która przyglądała się jej z bujanego fotela; długo, spokojnie, jakby nie patrzyła tylko na dziecko, ale coś więcej, co dopiero nabierało kształtów. – Najpiękniejsza dziewczynka na świecie. – Powiedziała w końcu, niemal do siebie, ale na tyle głośno, by Florence to usłyszała. W tamtym momencie Florence poczuła coś, co nie było dumą, bo była na nią zdecydowanie za mała. Raczej lekkie ciepło w sercu, jakby ktoś postawił w niej małe światełko. – Chodź do mnie, modelko. – Mruknęła z fotela babcia. Florence podeszła do niej po skrzypiącej podłodze. Babcia posadziła ją sobie na kolanach i bardzo delikatnie odgarnęła jej włosy z twarzy, gdy dziewczynka przyglądała się jej oczami pełnymi zaciekawienia. – Babciu, a co robi modelka? – Babcia na słowa dziewczynki uśmiechnęła się szerzej, niż dotychczas. – Pokazuje światu piękno. – Powiedziała cicho starsza kobieta, bujając dziewczynkę na kolanach. – Ty masz go w sobie bardzo dużo. Kiedyś sama przekonasz się o pięknie, które pokażesz światu. Nie po to, aby ktoś Cię oceniał. Po to, aby inni mogli zobaczyć to, co ja widzę każdego dnia. Florence pamięta, że wtedy przestała przyglądać się babci. Spojrzała na swoje dłonie, później gdzieś przed siebie, jakby próbowała uchwycić coś niewidzialnego. I choć nie potrafiła tego nazwać, poczuła, że coś się zmieniło. Jakby ktoś bardzo delikatnie skierował ją w stronę, której wcześniej nie znała. Dziś jest w stanie stwierdzić, że to był ten moment. Nie jedyny, ale pierwszy. Początek wcześniej niewidocznej dla niej drogi, którą później zaczęła iść. Teraz stoi przed lustrem w swoim mieszkaniu. Cisza – cięższa, niż kiedyś. Brakuje tego spojrzenia, które zawsze widziało w niej więcej, niż ona sama. Dotyka włosów dokładnie tak, jak robiła to babcia. Nagle rozumie coś jeszcze. To nigdy nie było o byciu najpiękniejszą dla świata. To było o jednym spojrzeniu, które sprawiło, że uwierzyła, że może taka być. Florence bardzo długo nie myślała o modelingu jako o czymś realnym. Jako dziecko potrafiła grzebać godzinami w starych stertach ubrań swoich dziadków. Przekładała materiały między palcami, zapinała i rozpinała guziki, przypinała je w innych miejscach, owijała się za dużymi swetrami będąc ciekawą, jak będą na niej leżeć. Czasem sięgała po igłę – jeszcze nieporadnie, trochę krzywo – i próbowała coś zszyć. Nie wychodziło idealnie, ale to nigdy nie było najważniejsze. Chodziło o próbę. O sprawdzanie, jak coś wygląda, kiedy się to zmienia. Z biegiem lat potrzeba ta nie zniknęła, lecz dojrzała razem z nią. Zamiast szafy dziadków pojawiły się szkicowniki, projekty i tablice inspiracji. Florence zaczęła widzieć ubrania nie jako rzeczy, lecz formę człowieka. Sposób opowiadania historii bez słów. Wybór studiów przyszedł jej naturalnie, sztuki piękne na ULSA. Tam nauczyła się porządkować to, co wcześniej było jedynie jej intuicją. Pracy z formą, sylwetką, fakturą i światłem. Po ukończeniu studiów Florence nie poszła od razu w stronę sztuki, ani modelingu. Zatrudniła się w kawiarni. Nie był to wybór z pasji, a raczej z potrzeby. Dni zaczęły wyglądać podobnie – wczesne poranki, zapach kawy wsiąkający w ubrania, powtarzalne ruchy dłoni. Wszystko miało w sobie rytm, który pomagał nie myśleć za dużo. Babcia była coraz bardziej chora. Florence nigdy nie mówiła o tym głośno. Po prostu pracowała więcej, odkładała pieniądze, wracała do domu zmęczona, ale obecna. W tych ostatnich miesiącach najważniejsze było tylko to, żeby być blisko. Babci nie ma od kilku dni. Cisza. Florence nadal chodzi do pracy. Nadal podaje filiżanki, nadal robi kawę, nadal mówi "proszę bardzo". Tylko, że między tymi momentami pojawia się smutek – nie masz do kogo wracać. Nie masz komu już pomóc. W ciszy czasami najwięcej można ułożyć. Kilka dni po jej śmierci, Florence poszła na swoją pierwszą prawdziwą sesję zdjęciową. Nie była pewna, czy to dobry moment. Nie czuła się gotowa. Jednocześnie nie czuła też powodu, aby dłużej odkładać coś, co zawsze przy niej było. Stanęła przed obiektywem ostrożnie, trochę spięta. Niepewność przejawiała się drobnymi gestami i spojrzeniem, które czasem gdzieś uciekało. Między tym wszystkim pojawiały się chwile, w których jednak coś się zgadzało. Jakby na moment trafiała dokładnie tam, gdzie zawsze chciała być. Z tej sesji powstało jej pierwsze portfolio. Jeszcze niedoskonałe, ale wystarczające, aby postawić pierwszy krok w drodze do marzenia.1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
LSSD BLACK AND YELLOW "A Tradition of Service"1 polubienie
-
No... Locals only kurwa jego mac1 polubienie
-
1 polubienie
-
Nie no moglibyście chociaż dać jakieś info na czym to wszystko stoi i jak wygląda sytuacja, skoro mamy opóźnienie. Skoro wam rzekomo zależy na powrocie graczy, to chyba ta komunikacja powinna być teraz wręcz dopieszczana. @Herbata gdzie jesteś? Z takim podejściem to tylko utwierdzacie w przekonaniu, że nic w Waszym podejściu się nie zmienia i nie zamierza.1 polubienie
-
1 polubienie
-
[Biznes/Warsztat] Lily's Garage
luukisek polubił temat przez Szymek_Se_Jestem
1 polubienie -
**Jeden z początkujących dziennikarzy sportowych rozpoznał Lucię Avilę na siłowni Salllnts Of Steel. Prędko skontaktował się z lokalnymi mediami hiszpańskimi, które potwierdziły, że ta kobieta to Lucia. Dziennikarz przetłumaczył i opublikował pierwszą część jej życiorysu sportowego** Lucía Avila(ur. 20 stycznia 2005 w Madrycie) - hiszpańska pięściarka amatorska, mistrzyni Hiszpanii w boksie amatorskim z 2023 roku. Do dziś pozostaje najmłodszą zawodniczką, która zwyciężyła w turnieju mistrzowskim, mając zaledwie 18 lat i 123 dni. Bilans Lucii: lista walk Lucii Avila z hiszpańskiej encyklopedii internetowej Życiorys: Rozdział I – Dziewczyna, która nie miała prawa przetrwać. Lucia urodziła się w Madrycie - w dzielnicy, gdzie nikt nie pytał, czy coś jest sprawiedliwe. Tam liczyło się tylko jedno: czy potrafisz wytrzymać. Jej dzieciństwo nie było bajką. Nie miało bogactwa, nie miało wygód, nie miało planów na przyszłość. Miało za to zapach potu w starych halach sportowych, pęknięte płytki na podłodze, rękawice większe od jej dłoni i dźwięk uderzeń, które odbijały się od ścian jak echo gniewu. Pierwszy raz weszła na salę bokserską jako dziesięciolatka. Nie dlatego, że chciała być mistrzynią, nie dlatego, że ktoś ją do tego zmusił, nie dlatego, że widziała to w telewizji. Weszła tam, bo chciała walczyć. Od tamtej chwili nie zmieniła klubu ani razu. Club Deportivo Ray Events Boxing School stał się jej drugim domem. Jednym trenerem. Jedną filozofią. Jednym rytmem. „Albo robisz to serio, albo nie robisz wcale” - powtarzał trener José Antonio Calderón. Nie mówił tego głośno; mówił to spokojnie. Tak, jak mówi się rzeczy, które są niepodważalne, a Lucia słuchała i nigdy nie odpuszczała. „Pamiętam, jak przyszła tu taka mała… Przyprowadził ją tata, który już miał dosyć słuchania w domu, że chciałaby trenować boks… Od pierwszych treningów wykazywała się niesamowitym zaangażowaniem. Powiedziałem sobie wtedy, że jak nie odpuści, to będzie zawodnik na skalę światową.” - José Antonio Calderón Nie była najszybsza, nie była najsilniejsza i nie była największa. Miała jednak coś, czego nie da się wytrenować. Ona się nie cofała. Kiedy inne dzieci przestawały, gdy bolało - ona zaczynała, kiedy inni prosili o przerwę - ona prosiła o kolejną rundę, kiedy płakali - ona zaciskała szczękę. To właśnie wtedy, zanim ktokolwiek ją znał, zanim padło jej nazwisko w mediach, zanim ktokolwiek mówił o mistrzostwach, w klubie zaczęły krążyć pierwsze słowa: ,,Ta dziewczyna nie pęka!'' Pierwszą walkę amatorską stoczyła dokładnie w swoje szesnaste urodziny — 20 stycznia 2021 roku. Tak! Było to możliwe i jednocześnie symboliczne. Nie chciała tortu, ani prezentów - chciała ringu. Wyszła do niego bez strachu; nie drżały jej ręce, nie patrzyła w dół, nie szukała wzrokiem rodziców. Wyszła, jakby należała tam od zawsze i od tamtej chwili zaczęło się coś, czego nikt nie potrafił wytłumaczyć. Przez całą swoją karierę: - nigdy nie była liczona - nigdy nie była znokdaunowana - nigdy nie została złamana mentalnie Nigdy. Zaczęto o niej mówić szeptem, potem coraz głośniej. „La Mandibula de Acero” - Stalowa Szczęka „La Chica que no cae” - Dziewczyna, która nie pada To nie były marketingowe pseudonimy, lecz obserwacje ekspertów, a w jej walkach nie było kalkulacji, czekania czy „bezpiecznego stylu”. Lucia nie odpuszczała otwartych wymian i nie cofała się, gdy inni się cofali. Nie ratowała się klinczem - to była wojowniczka z krwi i kości! zdjęcie z otwartej sesji treningowej Rozdział II – Narodziny legendy boksu amatorskiego. Pierwsze zwycięstwo nie zmienia człowieka, drugie daje nadzieje, a trzecie buduje pewność siebie. Lecz seria zwycięstw… Seria zwycięstw zmienia wszystko. Nie kalkulowała, nie kombinowała, nie próbowała oszukać czasu, sędziów ani przeciwniczek. Wchodziła do ringu i robiła jedno: szła do przodu. Każda walka wyglądała podobnie — a jednak każda była inna. Zmieniał się styl rywalek. Zmieniał się ich plan. Zmieniał się ich sposób oddychania w trzeciej rundzie. Jedno było niezmienne: Lucia nie pękała. Z czasem zaczęto to zauważać. Najpierw trenerzy, potem sędziowie, potem organizatorzy. Na galach młodzieżowych coraz częściej padało jej nazwisko. Nie jako ciekawostka. Jako ostrzeżenie. - „Uważaj na Avilę.” - „Ta dziewczyna nie zwalnia.” - „Ona nie ma w sobie strachu.” Zaczęła budować reputację, która w amatorskim boksie jest najgroźniejsza: nieprzewidywalnej i nieustępliwej. Nie była geniuszem technicznym. Nie była produktem akademii. Nie była „projektem federacji”. Była dziewczyną z hali, która nie miała zamiaru nikogo prosić o miejsce. W pewnym momencie wydarzyło się coś, co odróżniło ją od wszystkich innych. Lucia zaczęła publicznie mówić, czego chce. Nie o medalach, nie o rankingach, nie o powołaniach. O walce. - „Chcę piętnaście rund.” - „Chcę trzy minuty.” - „Chcę sprawdzić, kto naprawdę zostaje w ringu.” Dla środowiska amatorskiego to było… niemal bluźnierstwo. Taka formuła nie istniała w praktyce - nie była bezpieczna, „rozsądna” i „rozwojowa”. Ale Lucia nie mówiła o rozwoju - mówiła o prawdzie. W Hiszpanii nikt nie chciał podjąć tego wyzwania. Nie dlatego, że jej nienawidzili czy ją lekceważyli. Dlatego, że nikt nie chciał ryzykować kariery w takiej walce. Federacja milczała, a promotorzy uciekali. Trenerzy innych zawodniczek mówili „nie”. Za długa, za ciężka, za niebezpieczna, za niepotrzebna. Lucia słyszała tylko jedno: - „Nie teraz.” - „Może później.” - „Nie ma sensu.” A ona odpowiadała: - „Dla mnie jest.” zdjęcie z otwartej sesji treningowej(2) Rozdział III – Piętnaście rund prawdy. We Włoszech trwał kryzys. Niepokonana, potrójna mistrzyni Włoch, aktualna mistrzyni Europy - Alessandra Romano - została bez rywalki. Kontuzja, terminy, telewizja, gala charytatywna, tłumy i sponsorzy. I nagle ktoś rzucił nazwisko. - „Jest taka dziewczyna z Madrytu…” Dziewczyna, która mówiła o piętnastu rundach, dziewczyna, która się nie cofała, dziewczyna, która nigdy nie była liczona. Lucia miała wtedy świeżo skończone 18 lat. Federacje hiszpańskie milczały, a Włosi podjęli ryzyko. Od ogłoszenia walki do pierwszego gongu trener powtarzał tylko jedno: „Jest twarda i wygra. Kto jak nie Lucia?” We Włoszech mówiono o niej: eksperyment. W Hiszpanii: ryzyko. Dla niej: spełnienie. Avila miała wtedy osiemnaście lat. Formalnie wciąż była juniorką i nie powinna nawet być rozważana do takiej walki. Eksperci mówili, że to był błąd. Ale boks nigdy nie był sportem formalności. To miała być gala charytatywna. Telewizja, pełna hala, mistrzyni Europy. I nagle — brak rywalki. Za długa, zbyt ryzykowna, brutalna. Tylko Lucia powiedziała: -„Biorę.” Runda 1–4: cisza przed burzą Od pierwszego gongu było widać różnicę. Alessandra była większa, starsza, doświadczona. Wiedziała, jak rozkładać siły, jak przetrwać i jak punktować. Lucia była… głodna. Nie kalkulowała i nie oszczędzała się - po prostu szła po swoje. Komentatorzy mówili: „Młoda Lucia uwielbia walczyć pod presją i świetnie wychodzi z ataków Alessandry.” Runda 5–9: wojna To przestało wyglądać jak walka pokazowa, to już była wojna. Zawodniczki przestały się badać - zaczęły się łamać. W jednej z rund Lucia po mocnym sierpowym cudem nie upadła na ziemię - prawie została znokdaunowana, a ona mimo to dalej szła na Alessandrę. To była prawdziwa próba charakteru! Runda 10–14: granica Lucia i Alessandra na zmianę dominowały. Włoszka dobrze czytała i rozumiała ruchy Lucii - doświadczenie robiło swoje Po czternastu rundach na kartach sędziów był: REMIS. W narożnikach nie było już mowy o taktyce. Były tylko krzyki trenerów. „Przewalczyłaś czternaście rund z Mistrzynią Europy! Idziesz tam i wracamy do Hiszpanii ze zwycięstwem, rozumiesz, Lucia?!” „To tylko człowiek! Nie masz żadnych kompleksów! Wiesz już wszystko! IDZIESZ TAM I WYGRYWASZ! TO CAŁE TWOJE ŻYCIE!” - mówił pełny emocji trener José Antonio Calderón. Runda 15: moment Wyszły jak cienie samych siebie. Nie było już techniki, planu czy strategii. Było tylko serce i charakter. W połowie rundy komentatorzy mówili: „Walka dobiega końca i Alessandra najprawdopodobniej stanie z ręką uniesioną ku górze!” Lucia odstawała. Była wolniejsza, zmęczona i mocno obita. w pewnym momencie... Nie przyspieszyła, nie spanikowała, nie rzuciła się na ślepo. Zobaczyła moment... Lewy prosty, prawy sierpowy, lewy podbródkowy. NOKAUT. 30 sekund przed końcem. Najpierw była cisza, a potem eksplozja Stadio Olimpico w Rzymie! „Od początku wiedziałem, że tak to się skończy. Trenowałem ją od dziesiątego roku życia. Przez osiem lat można poznać człowieka bardzo dobrze. I wiedziałem, że to wygra.” - powiedział w wywiadzie po walce trener José Antonio Calderón. zdjęcie przedstawiające zawodnika przed galą charytatywną CBP ciąg dalszy nastąpi...1 polubienie
-
SkyLove to firma, która powstała z pasji do lotnictwa oraz chęci dzielenia się pięknem Los Santos widzianym z wysokości. Naszą specjalnością są loty helikopterem – zarówno te romantyczne, jak i typowo widokowe – które pozwalają odkryć miasto oraz jego okolice z zupełnie nowej perspektywy. Wierzymy, że każdy lot to coś więcej niż podróż – to wyjątkowa chwila, która zostaje w pamięci na lata. Zajmujemy się tworzeniem niepowtarzalnych doświadczeń, które idealnie sprawdzają się podczas zaręczyn, rocznic, urodzin czy innych ważnych okazji. W naszych lotach chodzi nie tylko o samą trasę, ale o emocje – zachód słońca nad Vinewood, nocne światła Los Santos czy majestatyczne widoki Blaine County potrafią zamienić zwykłą chwilę w magiczne przeżycie. To momenty, które łączą – możliwość podziwiania panoramy miasta z ukochaną osobą obok, toast szampanem w powietrzu czy cisza przerywana tylko szumem wirnika sprawiają, że lot staje się czymś więcej niż atrakcją – staje się wspomnieniem, które zostaje na całe życie. Dla wielu naszych gości lot helikopterem to spełnienie marzeń – pierwszy kontakt z niebem, pierwsze spojrzenie na znajome miejsca z zupełnie innej perspektywy. Dla innych jest to wyjątkowa okazja, aby zaskoczyć bliską osobę i sprawić, że zwykły wieczór przerodzi się w niezwykłą historię. Nie brakuje też osób, które wybierają nasze przeloty jako oryginalną formę spędzenia wolnego czasu – zamiast spaceru czy kolacji w restauracji, oferujemy przygodę, która łączy luksus, adrenalinę i romantyzm. SkyLove oferuje szeroką gamę usług dostosowanych do różnych potrzeb i oczekiwań. Organizujemy: Romantyczne loty helikopterem – idealne dla par, które chcą spędzić niezapomniane chwile we dwoje w niezwykłej scenerii. Loty widokowe nad Los Santos i Blaine County – doskonała okazja, by odkryć uroki miasta, gór oraz wybrzeża z lotu ptaka. Loty nocne – wyjątkowe przeloty nad rozświetlonym Los Santos, które zachwycają niepowtarzalną atmosferą. Pakiety okolicznościowe – personalizowane loty z możliwością dodania dekoracji, muzyki czy toastu lampką szampana. Loty prywatne i biznesowe – komfortowe i dyskretne przeloty dla osób ceniących wygodę oraz indywidualne podejście. Loty akrobacyjne - Pokazy lotnicze samolotem mallard'em dla specjalnych okazji. Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo, komfort i niezapomniane wrażenia. Dbamy o każdy szczegół – od profesjonalnej obsługi, przez wysokiej jakości sprzęt, aż po indywidualne dopasowanie oferty. Dzięki temu każdy lot staje się czymś unikalnym i wyjątkowym. SkyLove to propozycja dla tych, którzy chcą wyrwać się z codzienności, spojrzeć na Los Santos z innej strony i przeżyć coś, co zostanie w ich sercach na zawsze. U nas niebo nie ma granic – a każdy lot to nowa historia, którą można przeżyć razem z nami. ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- OOC Discord: Klik! Wzór:1 polubienie
-
Iron Fist's Fight Club (IFFC) powstał w 2026 roku w Los Santos z inicjatywy Lucii Avili - jednej z najbardziej obiecujących i utalentowanych zawodniczek w historii hiszpańskiego boksu amatorskiego. Projekt narodził się dzięki współpracy z właścicielką siłowni Saiiints Of Steel - Valerią La Vontee, która udostępniła przestrzeń i zaplecze do stworzenia nowej, profesjonalnej gałęzi treningowej w ramach swojej rozwijającej się sieci sportowej. IFFC od początku wyróżnia się konkretnym podejściem do szkolenia, skupionym na jakości, rzetelności i indywidualnej pracy z zawodnikiem. Mimo ograniczonego, skromnego zaplecza technicznego, projekt przyciąga młodych i ambitnych fighterów, którzy chcą wejść do świata sportów walki, ale nie mieli dotąd właściwego miejsca, aby odpowiednio rozwinąć swoje umiejętności. LUCIA AVILA – ZAŁOŻYCIELKA I GŁÓWNA TRENERKA Lucia Avila urodziła się i wychowała w Hiszpanii, gdzie od najmłodszych lat trenowała boks. Szybko stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych zawodniczek amatorskiej sceny zostając najmłodszą w historii mistrzynią Hiszpanii w boksie. Jej kariera została jednak zatrzymana przez skandal w hiszpańskiej federacji — decyzje polityczne odebrały jej realną szansę na udział w Igrzyskach Olimpijskich. W konsekwencji Avila pełna rozczarowania i wypalona medialną burzą, zdecydowała się rozpocząć nowy etap życia w miejscu, w którym liczy się praca, a nie układy. Wybór padł na Los Santos, gdzie szybko znalazła zatrudnienie w Saiiints Of Steel. Jej profesjonalizm oraz doświadczenie sprawiły, że niemal natychmiast została trenerką. Właśnie tam narodził się pomysł stworzenia Fight Clubu – miejsca, które ma nie tylko trenować, ale budować przyszłe gwiazdy sportów walki od podstaw. Lucia wyznaje najważniejszą zasadę pracy, która brzmi - „mistrza się tworzy, a nie wynajduje”. IDEA FIGHT CLUBU Iron Fist's Fight Club nie jest kolejną wielką marką ani projektem nastawionym na szybki zysk. To system, który ma działać w oparciu o trzy filary: 1. Rekrutacja nieodkrytych talentów Klub nie skupia się na ściąganiu znanych twarzy, celebrytów ani medalistów(chodź drzwi nie są dla nich zamknięte). Lucía prowadzi selekcję wśród: • amatorów, • osób trenujących rekreacyjnie, • młodych zawodników bez zaplecza trenerskiego, • sportowców, którzy zostali niedocenieni lub odrzuceni przez inne kluby. Każdy, kto przejdzie przez jej proces wstępny, otrzymuje pełną uwagę i indywidualny plan rozwoju. 2. Profesjonalne szkolenie. Lucía przeniosła do Los Santos metody treningowe, których nauczyła się pod skrzydłami trenera José Antonio Calderóna: • twardy, siłowy boks, • praca na nogach, • przygotowanie motoryczne, • dyscyplina i kontrola procesu treningowego, • duży nacisk na mental i odporność psychiczną. IFFC ma być miejscem, które wychowuje kompletnych zawodników. 3. Turniejowy format gal Zamiast klasycznych, pojedynczych pojedynków, Iron Fist's stawia na system drabinkowy, który ma wypromować zawodników poprzez rywalizację na równych zasadach: • turnieje wstępne wyłaniające pierwszą ósemkę zawodników, • turniej zasadniczy wyłaniający dwóch najlepszych zawodników, • FIGHT OF THE NIGHT, w którym odbędzie się wielka walka o mistrzostwo Californii. Każda gala w formacie drabinkowym ma pokazywać postęp zawodników oraz budować ich karierę. MISJA Fight Club ma być miejscem, gdzie niewidoczni stają się zauważalni. Lucia chce udowodnić, że każdy atleta niezależnie od przeszłości może zdobyć szczyt, jeśli ma odpowiednie wsparcie, warunki i wiarę trenera. WSPÓŁPRACA Z SAIINTS OF STEEL Projekt jest integralną częścią działalności Saiiints Of Steel - siłowni znajdującej się na Davis za Hotelem. Koncepcja zakłada, że: • siłownia dostarcza zaplecze, • IFFC rozwija sportową markę, • zawodnicy promują obie organizacje na arenie stanowej. Dla Valerii La Vontee to krok w stronę uczynienia Saiiints Of Steel największą siłownią w Stanach Zjednoczonych, a dla Lucii to droga do stworzenia własnej szkoły mistrzów. Materiały pokrewne: 1. Lucia Avila - biografia 2. Saiiints Of Steel GYM1 polubienie
-
**Dnia 06.03.2026r odbyła się rozmowa biznesowa między Magnusem Rochefort, a Lucią Avila w Iron Fist's Fight Club**1 polubienie
-
**Okolice 23 nie były spokojne, a ludzie w okolicach baru zapamiętają tę noc na dłużej. Właśnie tej nocy doszło do wymiany strzałów. Tej nocy został postrzelony człowiek, w oczach napastnika, to zwykła karma, która to brzydzi się od dziecka. Tej nocy wszedł do lokalu niczym mrok, zmierzył towarzystwo zimnym, nad wyraz spokojnym wzrokiem. Mężczyzna, widząc, jak to dwóch afroamerykanów obraża jego rodzinę, nie mówiąc za wiele, wyszedł z lokalu. Spoglądając w oddali, jak czarnuchy skradają się za tyłami lokalu, ruszył w ich stronę. Dobiegając do pierwszego winkla, zobaczył postać, poszedł dalej, następnie, widząc, jak jeden z czarnych przeskakuje przez płot, dobiegł do niego, a jego oczom ukazał się zamaskowany facet czyhający na jego braci. W ten sam, niewiele mając do stracenia, wiedząc, że nie może wrócić do rodziny, wyjął pistolet 9 mm, wszedł po raz kolejny na złą drogę, wypalił kilkanaście strzałów w stronę oponenta, aż ten upadł na ziemię, następnie uciekł za lokal, zastraszając jednego z kierowców auta za lokalem, odjechał w stronę Little Seul, następnie pokierował się w stronę Dell Perro. Z faktów, facet nie miał rękawiczek ani maski, to był bezlitosny akt przemocy, na nagraniach z lokalu, jak i kamer, można było zauważyć Cathal Walsh, który to dokonał tego nadzwyczaj krwawego aktu przemocy.**1 polubienie
-
[Biznes/Warsztat] Lily's Garage
luukisek polubił temat przez Szymek_Se_Jestem
**Pierwszy tydzień od otwarcia warsztatu można zaliczyć do udanych, Lily's Garage mimo małej powierzchni warsztatowej i napiętych terminów wykonuje swoje zlecenia jak najszybciej potrafi a duże grono klientów wraca z kolejnymi wozami. Lily's nawiązał też współpracę z innymi firmami gdzie prowadzą czynny marketing, ekipa z małego garażu nie zwalnia tempa i podejmuje się coraz to większych i bardziej kosztownych projektów a wszystko po to aby klient był zadowolony z wykonywanych usług. Sama właścicielka dostała pseudonim "Rudej" i zawziętej **1 polubienie -
[Biznes/Warsztat] Lily's Garage
luukisek polubił temat przez Szymek_Se_Jestem
**Kolejny dzień, kolejne wyzwania, Warsztat Lilith coraz bardziej wchodzi na obroty pokazując jak bardzo szanuje wozy klientów, wykonuje swoja pracę z należytym przyłożeniem i dba o każdy możliwy element w wozie. Robi to wszystko po to aby właściciel był zadowolony z obsługi i wyglądu swojego wozu**1 polubienie -
**Dnia 05.02.2026 miało miejsce postawienie octagonu w budynku Iron Fist's Fight Club poświęconym walkom **1 polubienie
-
1 polubienie
-
Ciąg dalszy: Rozdział IV – Mistrzostwa Hiszpanii, które zmieniły wszystko... Lucia ma 18 lat i 6 miesięcy, ale wchodzi na turniej jako zawodniczka, która ma już za sobą wojnę życia we Włoszech, 15 rund przeciwko niepokonanej mistrzyni Europy, z zakończeniem, które śniło się kibicom tygodniami. W Hiszpanii jednak panuje inny klimat - federacja mówi półgłosem, ale wszyscy to słyszą: „Zobaczycie jak się kończy, gdy młoda zaczyna za dużo gadać.” W mediach krąży plotka: jeśli walka potrwa pełen dystans, Lucia przegra. Dlatego Avila nie zamierza dawać federacji tej szansy. 1. Walka — Claudia Herrero Twarda jak skała, trzy razy walczyła o medal, nigdy nie była nawet naruszona, a gdy przegrywała — wyłącznie decyzją. Lucia wie, że pobicia przed czasem nie zrobi, więc punktuje ją w każdej rundzie tak, aby nie było nieporozumień. Wygrywa jednogłośnie, a federacja siedzi kamienna, ale w środku gotują się ze złości — pierwszy plan się sypie. 2. Walka — Teresa Ibanez Od pierwszej minuty otwarte wymiany - atak na atak, presja na presję. Lucia uwielbia takie akcje i udowadnia po raz kolejny, że jest stworzona do takich wymian - techniczny nokaut w końcówce pierwszej rundy prawym overhand'em. Widzowie zaczynają czuć, że powietrze robi się ciężkie — jakby coś miało pęknąć. 3. Walka — Lucia Benitez Twarda, szybka, niebezpieczna. Trudna i niezwykle taktyczna walka, lecz Avila nie zostawia żadnych złudzeń — prawy, lewy, seria na korpus. Rywalka upadła na ziemię i nie wstała w ciągu dziesięciu sekund, a ręka Lucii została skierowana ku górze Znowu wszyscy powtarzają jak mantrę: „To nie jest normalna 18-latka.” Finał — walka, która miała zakończyć jej karierę Po drugiej stronie ringu stoi Sofia Carrasco: 31–0, 27 lat, trzykrotna mistrzyni, pogromczyni wszystkich, którzy mieli odwagę z nią wejść między liny. Prasa zgodna: „Młoda Avila może być dumna, jeśli dotrwa do trzeciej rundy.” Federacja zacierająca ręce: „Będzie ściągnięta na ziemię. Wróci w szeregi.” Lucia jednak nigdy nie kierowała się opinia innych, bo gdyby miała słuchać wszystkich wokół, to dziś najprawdopodobniej nie byłoby tego artykułu. Druga runda — 15 sekund do końca drugiej rundy Carrasco rusza jak taran. Jej trener krzyczy: „Domknij ją! Teraz!” Lucia się cofa... Raz... Drugi... Publiczność wstrzymuje oddech, a komentator mówi półgłosem: „Lucia jest na skraju… musi uważa...” I wtedy… BAM. Podbródkowy - ten sam, którym zgasiła Włoszkę; idealny, precyzyjny i z premedytacją. Carrasco leci na ziemię jak kłoda... Parkiet tylko wydał puste dudnienie... Sędzia nawet nie liczy, tylko macha rękoma: - OUT! Chaos. Cisza. Eksplozja. Ławki federacji zrywają się w panice. Prezesi wychodzą obrażeni, czerwoni, niektórzy rzucają papiery, inni telefony. Kamery to widzą. Publiczność to widzi... Hiszpania wstaje i krzyczy. Lucia unosi ręce, ale jej twarz jest zimna i spokojna tak, jakby zrobiła tylko to, co miała zrobić. Trener Avili ściska ją tak, że aż trzeszczą kości. „Miałem rację… powtarzałem im wszystkim — ona jest innego kalibru.” To był nokaut, który nie tylko wygrał finał. To był nokaut, który złamał układ sił w hiszpańskim boksie! post z X po walce Lucia Avila - Sofia Carrasco Rozdział V - Skandal, który wstrząsnął Madrytem Nadchodzi czas powołań na Igrzyska Olimpijskie. Prasa dyskutuje o tym kto zostanie wybrany, jednak największym pewniakiem i faworytem jest Lucia Avila. Czeka Lucia, jej rodzina oraz cały Madryt i... Lucia nie dostaje powołania. Wielkie oburzenie w mediach. Już nie tylko lokalne gazety piszą o tym skandalu... Wybuchła afera sportowa na całą bokserską Hiszpanię! Komunikat federacji: „Zawodniczka Avila nie spełnia wymogów programu rozwojowego oraz prezentuje styl niezgodny z wizją bezpieczeństwa w boksie olimpijskim.” Wywiad z Lucią po treningu w Club Deportivo Ray Events Boxing School. Lucia siedzi z ręcznikiem na ramionach pełna spokoju: – Jeśli moje serce nie spełnia ich wymogów, to trudno. Mówią, że mój styl jest zbyt dziki, zbyt odważny, więc tym bardziej nie zamierzam go zmieniać. Chciałam walczyć dla Hiszpanii. Tutaj się urodziłam i tutaj trenuje całe życie. Reprezentowałam godnie swój naród we Włoszech. Dobrze wiedzą, że brak powołania na Igrzyska to strzał w kolano dla zarządu związku.... Ale jeśli nie chcecie mojej walki — znajdę ring, który mnie przyjmie. Podjęłam decyzję i gdy skończę tu wszystkie swoje sprawy wylatuję do Stanów i tam będę kontynuować swoją karierę... Statement trenera José Antonio Calderón mówi wprost: – Federacja mści się na Lucii. Najpierw walka z Alessandrą Romano, potem wygranie z ich pupilkiem w walce o mistrzostwo kraju. To już nie sport, tylko polityka. Ojciec Lucii Alvaro Avila mówi: – Moja córka chciała tylko jednego. Odpłacić się swojej ojczyźnie za rozwój właśnie reprezentowaniem jej na arenie międzynarodowej, a oni mówią, że nie pasuje do systemu?! Jakiego niby systemu? Chyba do tchórzostwa! Ona nie jest jedną z tych, która wchodzi w układy. Lucia jest twardą kobietą i nie da się wplątać w jakieś durne zagrywki. Jeśli nie będzie walczyć tutaj, to będzie walczyła gdzie indziej. Napisała tu kawał pięknej historii i z takim CV nie będzie miała problemu znaleźć dobrego promotora za granicą... Od tamtej pory Lucia nie stoczyła żadnej walki. Dzisiaj świętuje swoje dwudzieste pierwsze urodziny w słonecznej Californii w mieście Los Santos, gdzie rozwija się i pracuje na siłowni w Davies. Nie można stwierdzić jednoznacznie kiedy Lucia wróci do ringu, ale jedno jest pewne. Robi wszystko, aby znów speaker zapowiedział jej wejście do ringu...1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
(( Event przełożony na 18.12.2025 (CZWARTEK) że względów na problemy altv jakie występują ))1 polubienie
-
SkyLove Cześć, już 18 grudnia odbędzie się wydarzenie o nazwie AeroFest! Na scenie wystąpi - DJ Gabriella Morgan - Aeri Hae - Seth Dagaard. Widzimy się razem na AeroFest? Nie może Ciebie tam zabraknąć! Chciałbyś przegapić pokazy lotnicze? PS. Na dole umieszczamy dla was krótki dźwięk lektora dla osób z wadą wzroku by nie musiały wysilać oczu 😆 **SkyLove na swojej oficjalnej stronie umieściło krótki wpis na temat wydarzenia który planowali już parę miesięcy przed. Na dole wiadomości dołączyli dźwięk lektora. ** (( https://youtu.be/yUsmLg4KjBM )) Lektor w linku1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
-
DWÓCH CZŁONKÓW PUBLIC ENEMY NUMBER ONE (PENI) PODEJRZEWANYCH O UDZIAŁ W ZORGANIZOWANYM MORDERSTWIE DOMNIEMANEGO LIDERA GANGU SAN ANN, 7 października 2019 r. - By Nate Gartrell | [email protected] Władze federalne oraz lokalne służby śledcze zidentyfikowały dwóch mężczyzn uznawanych za kluczowe postacie w roszadzie wewnątrz gangu Public Enemy Number One (PENI) - białej hybrydowej grupy przestępczej działającej wewnątrz systemu penitencjarnego San Andreas wraz z ulicami pobliskich stanów oraz hrabstw m.in Los Santos, Ventura. Dylan „Scarface” Butler, 36 lat, notowany członek PENI Death Squad z wcześniejszymi wyrokami w hrabstwie Los Santos, oraz Cody „Packs” Preston, 42 lat, opisywany przez organy ścigania jako „nieformalny lider” po śmierci dotychczasowego shot callera Patt „Tucker” Grand, są obecnie pod obserwacją w związku z podejrzeniami o działalność w ramach zorganizowanej siatki przestępczej z ramienia elitarnego syndykatu przestępczego Aryan Brotherhood ( The Brand ) Zgodnie z wewnętrznym raportem departamentu więziennictwa San Andreas State Prison (SASP), jak podaje reporter z grupy South Bay Area News, Preston miał podnieść swoją pozycję w szczeblach gangu za murami więzienia stanowego Pelican Bay krótko po tym jak doszło do morderstwa P. Grand pod koniec 2018 r., jak podaje jeden z strażników więziennych San Andreas State Prison, Grand 13 grudnia miał być przeniesiony do jednej z dwuosobowych celi w jednostce największego bezpieczeństwa poziomu 5 - SHU(Special Housing Unit), gdy po około 26 minutach Patt miał zostać znaleziony przez jednego z strażników martwy w swojej nowej celi, z licznymi ranami kłutymi leżącego we własnej kałuży krwi. Całe zajście zgłosił jego współosadzony z celi, którym jak się okazało był sam D. Butler, na dany moment wieloletni oznakowany członek gangu z liczną historią przemocy wobec innych więźniów oraz samego personelu. – „To nie jest zwykłe zabójstwo za niewyrównane warunki, to celowy ruch ze strony młodszego członka ugrupowania, aby podnieść swoją pozycję wewnątrz, za sprawą brutalnego morderstwa dotychczasowego lidera” – mówi anonimowe źródło w Departamencie Sprawiedliwości. – „W ich świecie chodzi tylko i wyłącznie o to kim jesteś, jak mocną siłę przebicia posiadasz i co jesteś w stanie zrobić. Nie ma miejsca na znajomości, miłość i lojalność – warunki dyktuje ten, który ma najsilniejszą pozycję podtrzymywaną przez strach.” Preston, niegdyś tworzący nową generację Santa Maria Death Squad, gangu ulicznego, który był zamieszany między innymi w tradycyjny handlem narkotykami oraz bronią poza granicami zamieszkiwanego przez nich hrabstwa, wykorzystującego najnowsze metody popełniania przestępstw takie jak: skimming oraz tworzenie fałszywych ID, oraz cechującego się przemocą, sutenerstwem, i rabunkami na każdej płaszczyźnie jak osoba/biznes/dom. Dziś, kilka lat po śledztwie prowadzonym przez FBI wewnątrz murów San Andreas State Prison( SASP ) na osobach wywodzących się z owego środowiska, znów został wzięty pod lupę służb federalnych. Tym razem prace Departamentu Sprawiedliwości dotyczą inwigilacji gangstera zgodnie z pogłoskami o przejęciu przez niego pozycji lidera w gangu hybrydowym "Public Enemy Number One", którego członkiem jest już ponad dekadę. Cody "Packs" Preston znany jest ze swej brutalności, tendencji do manipulowania ludźmi i traktowania ich jako narzędzia w swej grze, czego przykładem może być wdrożenie jego brata - Aiden Preston, niegdyś wchodzącej gwiazdy surfingu - do brutalnego świata białej przestępczości celem uzyskania lojalnego żołnierza dla organizacji w czasach, gdy co raz więcej osób z białych gangów w okolicy Dogtown trafiały na długie wyroki w Pelican bay lub kończyło zabite na ulicy. Przejęcie organizacji przez takiego człowieka może przynieść tylko większy rozlew krwi, czemu Departament Sprawiedliwości stara się zaradzić swoimi działaniami. Butler, rozpoznawalny dzięki charakterystycznej bliźnie na twarzy, znany lokalnym służbom już jako niepełnoletni z uwagi na przynależność do lokalnego gangu Verona Suicidal Peckerwoods ( VSP313 ). Raporty z zakładów dla nieletnich wskazują na częste przypadki agresji, ataki na współwięźniów oraz długoterminowe izolacje. W wieku 17 lat został skazany za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia, co otworzyło drogę do jego dalszej kryminalizacji i wstąpienia w struktury gangów białej supremacji w zakładach penitencjarnych. Pierwsze wiarygodne wzmianki o jego aktywnej przynależności do PENI pojawiły się w 2013 roku podczas jego odsiadki w zakładzie San Andreas State Prison. Według wewnętrznych notatek więziennych, Butler został „oznakowany” przez członków PDS (PENI Death Squad) po brutalnym ataku na współwięźnia powiązanego z czarnoskórym gangiem Bloods. Ma na koncie zarzuty związane z handlem metamfetaminą, nielegalnym posiadaniem broni i brutalnymi atakami na mniejszościach rasowych. Według służb porządkowych operuje w całym hrabstwie Los Santos, utrzymując niski profil z dużym prawdopodobieństwem oczekuje na zwolnienie warunkowe swojego partnera C. Preston który o dziwo ma zjawić się na ulicach jeszcze w tym roku.1 polubienie
-
The Story of Dylan Butler [...]1 polubienie
-
CODY PRESTON 480P VS CODY PRESTON 4K (A WŁAŚCIWIE PRESTONN, BO KTOŚ MI NICK UKRADŁ POZDRO)1 polubienie
-
1 polubienie
-
1 polubienie
