-
Postów
495 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
10
Treść opublikowana przez dior
-
**eyeball slucha i lubi**
-
**Nasir słucha w domowym zaciszu, buja głową jak travis scott - pcha dalej**
-
**Nasir se posluchal**
-
-
**Nashar sobie slucha na zjezdzie narkotykowym**
-
Przemyt w USA to gruba sprawa i trwa na ogromną skalę. Chodzi tu głównie o narkotyki, ludzi, broń i różne towary, które przemycane są przez granice w najbardziej kreatywny sposób, jaki można sobie wyobrazić. Największym problemem jest fentanyl – ten syf jest tak mocny, że nawet mikrogramy potrafią zabić człowieka. Kartel Sinaloa i inne meksykańskie ekipy zarabiają na tym fortunę, przemycając go w ciężarówkach, paczkach, a nawet w ludzkich żołądkach. Poza fentanylem lecą kokaina, heroina i meta, które zalewają Stany i napędzają gigantyczny kryzys uzależnień. Ale nie kończy się na narkotykach. Przemyt ludzi to kolejna brutalna rzecz. Codziennie tysiące migrantów próbują przedostać się do USA, a przemytnicy, zwani „coyotes”, robią na nich biznes życia. Biorą od nich po kilka tysięcy dolarów za przeprowadzenie przez granicę, ale wielu z nich nigdy tam nie dociera – giną na pustyni, w ciężarówkach bez powietrza albo wpadają w ręce handlarzy ludźmi. Do tego dochodzi broń – USA to raj dla handlarzy, a broń z amerykańskich sklepów często kończy w Meksyku, gdzie kartelowi zabójcy używają jej do swoich porachunków. Są też inne przekręty – podróbki markowych ubrań, lewa elektronika, papierosy bez akcyzy czy nawet alkohol, który przemycany jest głównie z Kanady. Wielu ludzi myśli, że przemyt to tylko granica z Meksykiem, ale to idzie na pełnej petardzie przez porty, lotniska i nawet przez drony, które lecą z towarem przez granicę. USA nie zostaje w tyle i cały czas próbuje coś z tym zrobić – miliardy dolarów idą na technologie wykrywania przemytu, drony, sztuczną inteligencję i strażników granicznych. DEA, FBI, Homeland Security i cała reszta codziennie walczą z przemytnikami, ale ci zawsze kombinują nowe sposoby, żeby towar dalej płynął. Szacuje się, że cały ten nielegalny biznes odpowiada nawet za 2-5% gospodarki USA, co oznacza miliardy dolarów rocznie. Prawda jest taka, że dopóki w USA będzie popyt na narkotyki, tanią siłę roboczą i nielegalne towary, to przemytnicy zawsze znajdą sposób, żeby to dostarczyć. To trochę jak niekończąca się gra w kotka i myszkę – rząd ściga, a oni i tak znajdują drogę.
-
Lorenzo Ferrant /eyeball/ - przyszedł na świat 7 kwietnia 1996 roku w jednej z tych dzielnic Madrytu, gdzie życie nie jest ani łatwe, ani sprawiedliwe. Tam, wśród ulicznych gangów, przemytników i nielegalnych interesów, chłopak od małego miał jedno – musiał przeżyć. Ojciec, Patricio, nie był nikim wielkim w tej grze, ale potrafił utrzymać rodzinę i dać jej poczucie, że mają coś, czego inni nie mają. Zajmował się przemytem papierosami, alkoholem. Nie było to życie, które zachęcało do marzeń, ale dawało wystarczająco dużo, by przeżyć. Lorenzo patrzył na ojca z podziwem, ale i zrozumieniem – ten świat nie tolerował słabości, a tylko twardzi przeżywali. Chłopak miał to wpojone od dziecka. Jeśli chcesz coś znaczyć, musisz wiedzieć, jak się odnaleźć. Wiedział, że nie może się bać. I tak zaczynał. Najpierw w drobnych sprawach przewoził paczki papierosów dla ojca, potem sam zaczął rozkręcać interesy. Pierwszy raz przekroczył granicę, mając 10 lat. Pamiętał to uczucie strach, ekscytację, dreszcz adrenaliny, który czuł, gdy paczki znikały w schowku samochodu. To było jak chrzest bojowy. Wkrótce, wiedząc już, jakie przejścia graniczne omijać, kogo przekupić, a z kim lepiej nie wchodzić w układy, Lorenzo zaczął działać na własną rękę. Biznes wciągał go coraz bardziej, a z wiekiem nabierał coraz więcej pewności siebie. Miał plan na każdy krok, obserwował innych, wiedział, jak rozgrywać ruchy. Blisko był z Enrique Santosem, synem starego kumpla ojca. Dorastali razem, trzymali się jak bracia, wspólnie zaczynali robić interesy. Enrique był jego partnerem w tym brudnym, ryzykownym świecie. Jednak w 2016 roku, po 10 latach wspólnej gry, Enrique pokazał mu, że nie ma przyjaźni, gdy chodzi o przeżycie. W zamian za obietnicę, że sam nie trafi za kratki, sprzedał go służbom. To był cios w plecy. Dzień, który zmienił wszystko. Po kilku dniach od jego zdrady Lorenzo znalazł się w areszcie. Przewrócił się cały świat. Więzienie to zupełnie inny świat. Kiedy trafiasz tam, wiesz, że nie możesz pozwolić sobie na żadną słabość. Musisz być czujny, musisz przewidywać kolejne ruchy, musisz znać ludzi, którzy w tym piekle potrafią przeżyć. Lorenzo nigdy nie był największy ani najsilniejszy, ale miał coś, czego nie mieli inni potrafił myśleć. Rozumiał, że jeśli chce przeżyć, musi nawiązywać sojusze, zdobywać zaufanie. Więzienie to nie tylko walka o przetrwanie fizyczne – to walka o umysł, o wpływy, o pozycję. Ale nie wszystko poszło zgodnie z planem. Jednej nocy, podczas bójki, Lorenzo został ranny w wyniku ciosu nożem stracił oko. Pamiętał moment, kiedy ostrze przeszywało mu skórę. Jakby cały jego obraz rozpadł się na pół, sprawiło, że poczuł się jeszcze bardziej samotny. W tej samej chwili wiedział, że musi być silniejszy, bo na nikogo nie może liczyć. Więzienie stało się jeszcze bardziej brutalne. I mimo tego, co się stało, Lorenzo przetrwał. Strata oka zmieniła go. Stał się bardziej zamknięty, bardziej ostrożny. Teraz musiał liczyć się z każdym krokiem, każdy błąd kosztował go więcej niż kiedyś. Siedem lat później, w 2023 roku, Lorenzo wyszedł na wolność. Po wszystkim, co przeszedł, nie miał ochoty wracać do Madrytu. Zatrzymał się w Los Santos, aby na chwilę odetchnąć. Rok spędził na patrzeniu z boku. Obserwował, analizował. I choć nic specjalnego nie robił, wiedział, że ten czas to nie tylko odpoczynek, ale okazja, by zebrać siły, by pomyśleć o tym, co dalej. Po roku wrócił jednak do Madrytu. Wiedział, że to miasto jest jego domem w tym świecie nie można być nigdy pewnym, co przyniesie jutro, ale jedno było jasne: Madryt go potrzebował. A on nie miał zamiaru pozwolić, by ktoś inny zajął jego miejsce. Kiedy wrócił, to już nie był ten sam Lorenzo, który wyszedł z Madrytu przed siedmioma laty. Więzienie go zmieniło, ale nie tylko zewnętrznie. Był teraz bardziej ostrożny, bardziej zdystansowany, nie ufał nikomu. Wiedział, że życie w tym świecie to gra, której nie można przegrać. Musiał zacząć od nowa, bo Madryt się zmienił. Pojawiły się nowe twarze, nowi gracze, którzy nie znali go z czasów, gdy był królem tego miasta. Musiał odbudować pozycję, musiał pokazać, że nie zapomniał, jak się gra w tę grę. Miał jedno nie ufał nikomu. Każdy, kogo spotkał, mógł być tym, który go sprzeda. Madryt był inny, a Lorenzo teraz był gotowy na to, co miało nadejść. Chciał odzyskać wszystko, co stracił. Ale to nie miało być łatwe. Czasem, siedząc przy whisky, patrzył w okno na miasto i myślał, że to, co przeżył, nie mogło pójść na marne. Teraz musiał znowu znaleźć swoje miejsce, wrócił do Los Santos.
-
[21.03.2025] Babykidgrindin - Monyun (Prod. Sully)
dior odpowiedział(a) na straightouttala temat w Wycenione
**Nashar kocha** -
**nashar posluchal pol na pol**
-
@bieluu@straightouttala @P8ToJa@1999 Wildfire @Pluto @attention klimatycznie do wczorajszej pielgrzymki
-
**Nashar sprawdzil też przed próbą bo Adonis sprawdzil przed próbą koncertową**
-
[28/02/25][EA][LP] Maxine Koci - my life need savin'
dior odpowiedział(a) na sleepwalker temat w Wycenione
**Nasir posluchal jakis czas po premierze, zakochal sie w okladce** -
**nashar przesluchal**
-
**nashar patrzy i nie wierzy**
-
**Nashar z glownego konta** Maxine zawsze promienieje
-
**Przesłuchał na głosnikach w domu wraz z Adonisem, leży naćpany na kanapie. Pcha dalej**
-
sigma boy bez nomino
-
zwariowana noc i bez nomino
-
**Nasir przesluchal i powiedzial do siebie ze fajne**
-
**Dokładnie o północy raper Nashar wypuścił swój nowy utwór, który od razu trafił na platformy streamingowe. To pierwszy numer od dłuższego czasu – poprzedni kawałek ukazał się wiele miesięcy temu. Długa przerwa w twórczości artysty związana była z jego pobytem na odwyku, o czym sam wspominał w wywiadach i mediach społecznościowych. Po trudnym okresie Nashar wraca z nową muzyką, a najnowszy utwór zdaje się być nie tylko artystycznym, ale i osobistym rozliczeniem z przeszłością. W tekstach porusza temat uzależnienia, walki z własnymi demonami oraz drogi do odzyskania kontroli nad życiem. Słuchacze szybko wychwycili emocjonalny charakter numeru i docenili jego autentyczność. Już wcześniej fani mogli usłyszeć fragment utworu podczas krótkiego live’a na Instagramie – na ekranie widniała jedynie czerń, a w tle leciał niewydany jeszcze kawałek. Teraz, gdy całość jest już dostępna, odbiór utworu jest niezwykle pozytywny, a wielu słuchaczy nazywa go jednym z najbardziej osobistych w karierze rapera.** Genius ROZGRYWKA WYDATKI PROMOCJA INFO DLA OPIEKUNÓW
