-
Postów
4 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Informacje dodatkowe
-
Discord
on.zed
Ostatnie wizyty
587 wyświetleń profilu
Osiągnięcia Friendly Fire
-
smieszneobrazkipl polubił odpowiedź w temacie: A thief from Hunnington Beach (Alexa “Lexi” Moreno)
-
Alexa “Lexi” Moreno, urodziła się i wychowała w Huntington Beach — mieście surferów, pomarańczowego słońca i pastelowych zachodów. Jej dom rodzinny był nieduży, pełen miłości, choć zasobów nigdy tam nie było za wiele. Rodzice chcieli dla niej tego, czego sami nie mieli: poczucia bezpieczeństwa i stabilnej pracy. Plan był prosty — szkoła, pielęgniarstwo, etat w szpitalu, życie bez turbulencji. Ona jednak od najmłodszych lat miała inne pragnienia. W szkole ledwo się zdawała do kolejnych klas, a zamiast w podręcznikach, jej myśli szybowały gdzieś między plażami a ulicami pełnymi neonów. Gdy tylko wyprowadziła się z rodzinnego domu rozpoczęła podwójne życie. Dla rodziców była ciężko pracującą studentką, pełną ambicji i planów. Dla siebie — łowczynią przygód. Plaże po zmroku, pulsujące głośniki auta, koncerty, lokalne bójki i adrenalina przelewająca się jak tania tequila. Zaczęła obracać się w towarzystwie skinheadów i ulicznych rajdowców. W tej mieszance niegrzecznych chłopaków, głośnych silników i zakazanych pragnień odnalazła miejsce, gdzie mogła być kimś zupełnie innym. Była atrakcyjna, odważna i zawsze w centrum wydarzeń. Czasem pracowała jako barmanka na imprezach. Czasem stawała na środku ulicy, między dwoma samochodami, odliczała i dawała znak do startu nielegalnych wyścigów. Z każdą nocą było bardziej jaskrawo, szybciej, niebezpieczniej. Adrenalina też potrafi uzależnić. Z biegiem czasu ci „źli chłopcy” zaczęli jej ufać i wykorzystywać jej pozorną niewinność. Najpierw drobiazgi: dostarczyć paczkę, przekazać wiadomość. Z czasem potrafili wykorzystywać ją do przemytu narkotyków do więzienia podczas widzeń. Wpłacała też pieniądze na konta poszczególnych więźniów i przekazywała informacje z wewnątrz na zewnątrz. Stała się cichą księgową więziennej ekonomii — bez znaczenia w hierarchii, ale niezbędną. Korzystano z jej twarzy, uroku i tego, że wciąż wyglądała jak „grzeczna dziewczyna”. Ona sama czasem wykorzystywała naiwność tych, którzy chcieli zaimponować jej pieniędzmi — wystawiała ich odpowiednim ludziom i wtedy nagle znikały zegarki, motocykle, samochody. "Po imprezie na plaży Lexi wypatrzyła bogatego faceta z całkiem nowym, sportowym autem. Kilka uśmiechów, kontakt wzrokowy, dyskretny dotyk. Tego samego wieczora siedziała obok niego w lśniącym cabrio, udając zmęczoną imprezą dziewczynę proszącą o podwózkę. Prowadziła go daleko od świateł Huntington Beach, w ciemne zaułki, gdzie czekała jej ekipa. Gdy samochód się zatrzymał, z mroku wypadli jej znajomi — szybcy, bezwzględni, dobrze przygotowani. Mężczyzna został obezwładniony, a Lexi płynnym ruchem zajęła miejsce za kierownicą. Silnik zawarczał, opony zapiszczały. Ucieczka była triumfem — mieszanką prędkości, adrenaliny i smaku łatwych pieniędzy. W tamtej chwili Lexi czuła się nietykalna. Właśnie dla takich momentów żyła — dla brzmienia silnika, nocy za szybą i uczucia, że świat należy tylko do niej.” Kolejne lata szkolnych ściem stały się dla niej ciężarem. Mówiła o egzaminach, poprawkach, semestrach, które nigdy nie istniały. Kiedy w końcu musiała pochwalić się dyplomem i zakończeniem nauki prawda wyszła na jaw. Kłamstwa wylały się na światło dzienne. Dom przestał istnieć jako opcja ucieczki, a relacje z matką się urwały. Jej prawdziwe życie również coraz bardziej wymykało się kontroli. Aresztowania znajomych, akcje policji.Pewnej nocy zatrzymano samochód jakim jechała wraz ze znajomym. Facetowi nie udało się z tego ujść na sucho. Za posiadane narkotyki podczas kontroli dostał wyrok. Ją wypuszczono — była dla policjantów tylko nieświadomą, głupią dziewczyną. Nawet niespecjalnie próbowano przycisnąć ją by zeznała cokolwiek. Wyszła z tego cało, ale paranoja podpowiadała jej, że poszło aż za łatwo. Może teraz Ci znajomi, którzy jej jeszcze zostali, zaczną ją podejrzewać o to, że coś powiedziała? Z tym miastem przestało ją teraz wiele wiązać, a Los Santos jako metropolia daje ogromne możliwości. Włóczy się teraz po nowym mieście i szuka okazji i nowych znajomych. Zarówno tych, z którymi można zrobić biznes, jak i frajerów, na których można zarobić. Jeśli będzie trzeba udawać słodką dziewczynkę lub zagubioną kobietkę w opresji to niech tak będzie. Pieniądze są jak samochody. Szybkie są lepsze, ale wiąże się z tym ryzyko. Jak najszybciej chciała wejść w lokalny obieg części zamiennych w podejrzanych warsztatach samochodowych. Konkretnie jako dostawca. Kradzież samochodów to był dla niej najbardziej sprawdzony motyw. Nie tylko miała już pewne doświadczenie, ale postrzegała to jako przestępstwo idealne dla niej. Żadnej przemocy, przynajmniej zazwyczaj. Jeśli stać Cię na wóz warty kradzieży, to na biednego nie trafiło. Wszystko jest zresztą ubezpieczone, więc tak naprawdę jest to zbrodnia bez ofiar - tak sobie powtarza. Obecnie, jeśli nie jest w dziupli, większość czasu spędza na mieście wypatrując ofiar. Kluby, hotele, plaża. Szuka naiwniaków, których może zwabić w ciemny zaułek. Czasami wystarczy jej obserwacja celu. Gdzie mieszka, gdzie jeździ do pracy, gdzie parkuje i czy ten parking jest strzeżony. Jeśli na rynku jest obecnie zapotrzebowanie na części z jakiegoś konkretnego modelu to Lexi go znajdzie.
-
Nastyce Williams — Złodziejka z południa Los Santos Los Santos to miasto, które nigdy nie śpi. Z nieba spadają światła reklam, ulice pachną benzyną, a nocą można usłyszeć, jak w oddali odpalany jest silnik, którego właściciel nie zdążył jeszcze zauważyć zniknięcia. W statystykach te historie zlewają się w liczby — kolejne skradzione pojazdy, kolejne zgłoszenia. Ale za każdą z nich stoi ktoś taki jak Nastyce, kobieta, która zamieniła przestępstwo w rzemiosło. Dzieciństwo i początki Urodziła się na przedmieściach East Vinewood. Dzielnica, która balansowała między przyzwoitością a przestępczością, była miejscem, gdzie dzieci szybciej dorastały, niż zdążyły skończyć szkołę. Jej ojciec, Ray Miller, prowadził mały warsztat samochodowy, a matka, Gloria, pracowała w barze. W domu nie było bogactwa, ale był porządek i coś, co można by nazwać spokojem. Wszystko skończyło się, gdy młodszy brat Nastyce, Jamie, zachorował na białaczkę. Rodzina zaczęła tonąć w długach. Leczenie, leki, dojazdy, rachunki — wszystko pochłaniało więcej, niż byli w stanie zarobić. Ojciec zaczął pić, matka sypiać po cztery godziny dziennie. Nastyce, mając zaledwie siedemnaście lat, dorastała w domu, w którym codzienność była walką o przetrwanie. Tam nauczyła się, że pieniądze są jedyną prawdziwą wartością, a wszystko inne — moralność, uczucia, zasady — można nimi kupić lub zastąpić. Śmierć brata złamała rodzinę definitywnie. Ojciec zapił się na śmierć kilka miesięcy później, matka popadła w depresję, a Nastyce została sama z pustym kontem i obietnicą, że nigdy więcej nie pozwoli, by brak pieniędzy decydował o jej losie. Pierwsze kroki w świecie mechaniki Po skończeniu szkoły średniej podjęła pracę w warsztacie swojego sąsiada, Hectora Rivery. Stary, cichy mechanik był jednym z niewielu ludzi, którzy nie zadawali zbyt wielu pytań. To właśnie on nauczył ją wszystkiego, co wiedziała o samochodach — jak rozpoznawać silniki, czytać dźwięki, analizować wibracje i zapachy. Dla Nastyce motoryzacja stała się językiem, który rozumiała lepiej niż ktokolwiek inny. Hector był człowiekiem z przeszłością. Nigdy nie mówił, skąd znał się na układach zabezpieczeń i jak potrafił otworzyć niektóre auta bez klucza. Ale to z jego ust padła pierwsza zasada, którą zapamiętała na całe życie: „Kradzież nie polega na tym, żeby coś zabrać. Chodzi o to, żeby nikt nie zauważył, że to już nie jest jego.” Po jego śmierci warsztat zamknięto. Dla Nastyce to był koniec dzieciństwa. Przeniosła się na południe miasta, gdzie przez pewien czas pracowała w lakierni należącej do Kassandry Morales — kobiety, która miała reputację „czyścicielki”. To właśnie Kassandra wprowadziła ją w świat czarnego rynku części samochodowych, nielegalnych warsztatów i fałszywych dokumentów. Pokazała, że samochód to nie tylko maszyna, ale produkt — taki sam jak każdy inny, który można kupić, sprzedać i ukryć. Manipulacja jako narzędzie W miarę jak Nastyce nabierała doświadczenia, zaczęła dostrzegać, że największym zabezpieczeniem samochodu nie jest alarm — tylko człowiek, który go posiada. To wtedy odkryła swoją drugą, równie niebezpieczną umiejętność. Zrozumiała, że ludzie zdradzają więcej, niż myślą. Wystarczyło umieć słuchać. Nauczyła się zadawać pytania w sposób, który nie budził podejrzeń, utrzymywać kontakt, który wyglądał na przypadkowy. Wchodziła w relacje — czasem krótkie, czasem długie — tylko po to, by zdobyć potrzebne informacje. Najgłośniejszy przypadek dotyczył właściciela salonu luksusowych samochodów w Vinewood Hills. Przez niemal rok Nastyce była jego dziewczyną. W tym czasie poznała wszystkie kody zabezpieczeń, harmonogramy, numery części, a nawet imiona pracowników. Gdy zniknęły trzy samochody warte pół miliona dolarów, on był przekonany, że to napad. Nikt nigdy nie połączył kradzieży z kobietą, która zniknęła z jego życia dzień wcześniej. W jej świecie emocje były narzędziem. Uśmiech, spojrzenie, rozmowa — wszystko mogło być formą ataku. Nigdy nie robiła tego z nienawiści; robiła to z chłodnej kalkulacji. Wiedziała, że w świecie, w którym mężczyźni rządzą ulicą, kobieta musi rządzić informacją. Pierwsza kradzież Każdy, kto wchodzi w świat kradzieży, ma ten moment, w którym teoria zderza się z rzeczywistością. Dla Nastyce Miller ten moment przyszedł pewnej zimnej nocy, na parkingu za stacją benzynową w dzielnicy Mirror Park. Miała wtedy dwadzieścia dwa lata i więcej determinacji niż doświadczenia. Samochód, który wybrała, był czarnym Albany Primo — nic luksusowego, nic, co rzucałoby się w oczy. Auto należało do mężczyzny, którego obserwowała od tygodnia — pracownika warsztatu, który regularnie zostawiał pojazd w tym samym miejscu, o tej samej porze. Wtedy wydawało się to idealnym celem: stary model, proste zabezpieczenia, brak kamer w pobliżu. Plan był prosty. W torbie miała zestaw narzędzi po zmarłym Hectorze — śrubokręty, druty, urządzenie do podłączenia się pod zapłon. Wiedziała, jak to powinno wyglądać. W teorii. Kiedy otworzyła drzwi, serce biło jej tak głośno, że wydawało się, iż słyszy je całe miasto. Siedziała w środku, dłonie drżały, a każdy dźwięk brzmiał jak alarm. Wsunęła narzędzie pod kierownicę i zaczęła manipulować przewodami. Wtedy usłyszała kroki. Zamarła. Spojrzała w lusterko. Właściciel samochodu wyszedł z baru wcześniej niż zwykle. Miał papierosa w zębach i telefon w ręce. Gdy zobaczył otwarte drzwi auta, rzucił się biegiem. Nastyce zareagowała instynktownie — przekręciła przewody, silnik zaskoczył, a ona wrzuciła bieg, zanim mężczyzna zdążył dotknąć klamki. Koła zapiszczały, auto szarpnęło, a ona ruszyła, nie mając pojęcia, dokąd jedzie. W lusterku widziała tylko malejącą sylwetkę człowieka, który jeszcze przed chwilą trzymał klucze w kieszeni. Dopiero po kilku minutach, gdy wjechała w boczną uliczkę, ręce zaczęły jej się trząść tak mocno, że nie mogła złapać kierownicy. Zapach spalonej gumy i adrenaliny mieszał się z uczuciem paniki. Nie czuła triumfu — tylko strach i niedowierzanie, że naprawdę to zrobiła. Auto porzuciła kilka godzin później na obrzeżach miasta. Nie sprzedała go, nie ukryła. Po prostu zostawiła. Tamtej nocy nie spała. Rano, siedząc przy oknie w wynajmowanym pokoju, zrozumiała, że granica została przekroczona. Nie było już odwrotu. Niezależność Kiedy zaczęła działać na własną rękę, przyjęła zasadę, że nigdy nie będzie pracować dwa razy dla tej samej osoby. Każde zlecenie miało być jednorazowe, czyste i bez emocji. Stała się wolnym strzelcem — kimś, kto przyjmuje zadania z różnych stron, ale nigdy nie pozwala się wciągnąć w żadne struktury. Nie interesowały jej gangi, organizacje ani układy. Wiedziała, że lojalność to słowo, które w Los Santos znaczy tyle co dług — prędzej czy później trzeba je spłacić krwią. Działała więc sama, utrzymując sieć kontaktów, ale nigdy przyjaźni. Wśród handlarzy była znana z dyskrecji, a wśród przestępców z niezawodności. Mieszkała w małym apartamencie na południu miasta, ale często zmieniała lokum. Nie miała konta bankowego, rachunków ani stałego numeru telefonu. Komunikowała się przez burnery lub za pośrednictwem pośredników. W świecie cyfrowym istniała tylko w formie cienia. Choć jej działania były bezwzględne, Nastyce miała swój kodeks. Nie kradła samochodów należących do zwykłych ludzi — unikała rodzin, ludzi w trudnej sytuacji, pojazdów z dziećmi. Celowała w tych, którzy mieli za dużo, by odczuć stratę. W jej oczach to nie była przestępczość, tylko równowaga — odebranie światu tego, co wcześniej odebrał jej. Część zarobionych pieniędzy wysyłała matce, która po latach leczenia i długów mieszkała w małym miasteczku pod Sacramento. Nikt nie wiedział, że pieniądze, które ratowały jej czynsz, pochodziły z nielegalnych źródeł. Dla Nastyce było to jedyne usprawiedliwienie dla tego, co robiła — że zło, które popełnia, służy czemuś dobremu. Niektórzy twierdzili, że miała kontakty w policji — funkcjonariusza, który ostrzegał ją przed obławami. Inni mówili, że to tylko plotka rozsiana przez nią samą, by zyskać przewagę. Jedno było pewne: przez ostatnie lata Nastyce działała skutecznie, ostrożnie i zawsze z dystansem. Jej historia to opowieść o kobiecie, którą miasto nauczyło przetrwania. Nie była zła z natury — była skutkiem miejsca, w którym urodziła się i dorastała. Dla niej kradzież nie była wyborem, tylko ewolucją; sposobem, by odzyskać kontrolę nad światem, który wcześniej zabrał jej wszystko. W jej oczach pieniądze nie były luksusem, ale gwarancją bezpieczeństwa. Każdy silnik, który odpalała w ukradzionym aucie, był dla niej przypomnieniem, że w Los Santos przetrwają tylko ci, którzy potrafią patrzeć na innych jak na narzędzia, a nie jak na ludzi. Niektórzy nazwaliby to cynizmem. Ona nazywa to równowagą.
-
Friendly Fire zmienił(a) swoje zdjęcie profilowe
-
Friendly Fire polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Klub] KITTY'S PALACE
-
Friendly Fire polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Warsztat] Vehicles Heaven
-
Friendly Fire polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Warsztat] Vehicles Heaven
-
Friendly Fire polubił odpowiedź w temacie: **Vespucci objęte plakatami bezdomnego weterana, szukającego dorobku**
-
Zalewa polubił odpowiedź w temacie: Elo czego sluchasz mordo :)
-
@Krzysiu@Zalewa@Wawriczek
-
Friendly Fire polubił odpowiedź w temacie: [Biznes/Warsztat] Vehicles Heaven
-
Mateuszovsky obserwuje zawartość Friendly Fire
-
Friendly Fire polubił odpowiedź w temacie: Kyler "Kylie" Kelly
-
WATAHA polubił odpowiedź w temacie: [Biznes][Warsztat]Hayes Autos
-
Mr. Feniks polubił odpowiedź w temacie: [Biznes][Warsztat]Hayes Autos
-
Joven polubił odpowiedź w temacie: [Biznes][Warsztat]Hayes Autos
-
Kekse polubił odpowiedź w temacie: [Biznes][Warsztat]Hayes Autos
-
Vecino polubił odpowiedź w temacie: [Biznes][Warsztat]Hayes Autos
-
Normalnie zupełnie inne doświadczenie niż w innych warsztatach, gość odgrywa tak świetnie swoje RP, że to szok. A czujesz się jakbyś się cofnął do lat 80 i gadasz z kumplem mechanikiem, a nie gościem co ci da ofke i odjeżdżasz, polecam z całego serca i jeszcze bardziej
