-
Postów
266 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Treść opublikowana przez haha10
-
[Morderstwa] Wena mordu szeptem, Noc pelzna martwa. Mark Polk.
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Zakończone
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
-
[Morderstwa] Wena mordu szeptem, Noc pelzna martwa. Mark Polk.
haha10 opublikował(a) temat w Zakończone
W dzielnicy gdzie swiatla (Mirror Park, budynek mieszkalny przy skrzyzowaniu) gasna szybciej niz sumienie, siedem kobiet zniknelo jak dym z rozdartego pluca nocy. Mialy imiona, ktore juz nie odbijaja sie echem w ustach matki ani szeptem po brudnych korytarzach zostaly tylko numery i zdjecia ktore nie chca sie starzec. Wszystkie ostatni raz widziano z nim. Mark Polk twarz spokojna jak zakopana trumna, oczy jak stare telewizory w ktorych migocze tylko snieg. Niosl zapach lawendy i rdzy, mowil lagodnie ale w jego glosie szelescil jezyk much ktore juz wybraly swoje miejsce w mroku. One wchodzily w jego ramiona jak w sen z ktorego nikt sie nie budzi. Znikaly bez krzyku, bez sladu, jakby ziemia sama chciala ich ciala zatrzymac dla siebie. Kazda z nich byla jedna nuta w jego symfonii zagubienia, cicha fraza w poemacie napisanym cisza i bezpowrotem. Nie znaleziono zadnej. Tylko odglosy. Jakies stukanie pod podloga. Mokre sny miasta. Czasem kiedy wiatr przechodzi przez opustoszale zaulki mozna uslyszec ich imiona rozwleczone w przestrzeni jak zerwane struny. Mark zyje gdzies dalej, moze juz nie w ciele, moze jako cien pod mostem, moze w odbiciu w szybie autobusu gdy wracasz sama noca i przez chwile czujesz ze ktos oddycha za twoim karkiem. Bo on nie zabieral dla sily. On zabieral dla ciszy. Wielka czesc z nich, po opuszczeniu domostwa Mark Polk, ktore wynajmuje, nie zobaczyly swiatla, tylko ciemna piwnice, zwiazane dlonie i utknieta dusze w twardej linie. Najczesciej bral je z Hollywood, z ulic gdzie neon jest jedynym Bogiem, a asfalt pamieta wiecej sekretow niz ludzkie sumienie. Nie byly niczyje. Nikt za nimi nie plakal, nikt ich nie szukal na powaznie. Dorabialy sobie. Od tak. Czasem w cieniu klubow, czasem pod latarniami, ktore gasna same z siebie. Nie mialy straznikow ani swietych slow na ustach. Byly wolne, ale nie bezpieczne. Kazda z nich myslala, ze kontroluje swoj los, dopoki nie poczula oddechu Marka. Nie mial zlosci w oczach. Nie mial ostrzezen. Po prostu byl. Jak blad, ktorego nie mozna cofnac. Hollywood zna ich twarze, nawet jesli nikt juz ich nie pamieta. Zostaly w zakamarkach kamer przemyslowych, w odblaskach szyb, w sciekach, gdzie wszystko w koncu trafia. Kazda z nich weszla w jego cien dobrowolnie. Moze liczac na pare dolarow. Moze na cos cieplego do wypicia. Moze tylko na to, ze jeszcze kiedys beda mogly spojrzec w lustro. Nie spojrzaly. Zadna z nich, po tym jak weszla z nim do starej kamienicy, nie zostala juz nigdzie zlamana na kamerach. Znikaly jak gasnace piksele, jakby samo miasto je wymazalo. System widzial drzwi, widzial Marka, czasem cień obok niego, ale potem nic. Cisza. Pustka. Techniczne milczenie. Kamienica stala od lat, z oknami jak slepe oczy i klatka schodowa pachnaca staroscia i kurzem. W srodku nie bylo nic, co by zdradzalo, ze jeszcze zycie tam przeszlo. Ale nie one. One nie wyszly. Prawdopodobnie zostaly przetransportowane do piwnicy zaraz za kamienica, tej ukrytej pod warstwa gruzu i zapomnienia, gdzie nie dziala zasieg, gdzie rury sa jak zylosci potwora, a sufit sapie wilgocia. Tam, gdzie nikt nie wchodzi z wlasnej woli. Tam, gdzie czas nie jest juz linia, tylko pulsem. Tam, gdzie Mark mowil do nich szeptem, ktorego nie slychac, ale ktory wrasta w kosc. Tylko jedna z nich przerwala milczenie. Skokiem. Wysokosc byla smiesznie mala, ale smierc nie potrzebuje wielkich gestow. Wyskoczyla przez brudne okno na drugim pietrze, o trzeciej nad ranem, kiedy miasto jeszcze spi, a swiatlo lampy ulicznej drzy jak bladnacy oddech. Jej cialo uderzylo w beton bez dzwieku. Jakby nawet upadek nie chcial robic hałasu. Lezala na plecach z oczami szeroko otwartymi, patrzacymi w niebo, ktore jej juz nie chcialo. Mozna by pomyslec, ze to koniec. Ale nie dla Marka. Wyszedl spokojnie, w samych rekawiczkach, nie spieszac sie. Mial w sobie cos, co sprawialo, ze swiat zwalnial. Przeszedl przez brame jak przez zaslone z mgly, przykucnal przy niej, dotknal policzka, jakby chcial ja obudzic. Potem wciagnal ja do garazu. Garaz stal zaraz za kamienica, przykucniety jak swiadek, ktory nie chce zeznawac. Zielone drzwi obdrapane z lakieru, z zawiasami, ktore skarzaly sie przy kazdym ruchu. Betonowe sciany spuchniete od wilgoci, wneki jak oczodoly, a sufit przygiety tak nisko, ze powietrze nie mialo gdzie uciekac. W srodku nie bylo swiatla. Tylko jedna zarowka, tlaca sie bez przekonania, zawieszona na kablu, jakby bala sie byc zbyt widoczna. Jej zoltawy blask nie grzal, tylko przenikal skore, jak spojrzenie czegos, co nigdy nie mruga. Zapach byl pierwsza rzecza, ktora czulo sie w srodku. Nie byl to smrod. To byla mieszanka rzeczy, ktore nie powinny istniec razem. Metaliczny zapach starej krwi, ale nie swiezej, tej, ktora zdazyla juz zapomniec, ze byla w ciele. Wilgoc, jak w podziemnym grobie. Tluszcz, wsiakniety w ziemie, w narzedzia, w drewno. Smuga rozkladu, niewidzialna, a jednak obecna, jak nuta w martwej symfonii. Gdzies pod tym wszystkim czulo sie jeszcze cos innego, cos chemicznego, jak wybielacz zmieszany z plastikiem, cos co udawalo czystosc, ale nigdy nie bylo czyste. Podloga, zimna, poplamiona. W niektorych miejscach wypalona, jakby cos sie palilo, ale tylko na chwile. Na scianach zawieszone byly haki, puste, rdzewiejace. Kiedys cos na nich wisialo. Teraz byly tylko echem dawnej funkcji. Prawy rog garazu prowadzil do piwnicy, do tej przestrzeni, ktora juz nie oddychala. To byl dawny schowek, zamieniony w cos, czego nie da sie nazwac pokojem. Trupiarz. Ale juz pusty. Wszystko, co tam lezalo, zniknelo. Jakby kiedys tam cos lezalo, ale teraz zabrano to gdzies indziej. Moze do lasu. Moze do kanalow. Moze do snu, ktory nie ma konca. Zostal tylko kurz i slad, cien na podlodze, jak cien po czyms, co sie nie ruszalo przez bardzo dlugo. Na jednym z regalikow stal stary telewizor. Niepodlaczony. Czasem jednak migotal. Nie wiadomo dlaczego. Pokazywal tylko snieg. Taki sam jak w oczach Marka. To tutaj wciagnal ja po skoku. Przeciagal po betonie delikatnie, jakby bal sie ja obudzic. Nie spieszyl sie. Ulozyl ja obok drzwi do piwnicy, pod zarowka, ktora sie lekko kolysala. Usiadl obok niej. I przez chwile, bardzo dluga chwile, nic nie robil. Tylko patrzyl. Jakby czekal, az znow zacznie oddychac. Mark mial rytm. Nie zegarek, nie kalendarz. Mial wewnetrzny puls, ktory byl starszy niz on sam. Cos, co budzilo sie w nocy i prowadzilo go do tej piwnicy jak psa do miski. Kazdy wieczor byl podobny, ale nigdy taki sam. Przychodzil po zmroku, kiedy Hollywood byl juz tylko maska z plastiku. Zakladal rekawiczki , te same, z ktorymi rozmawial cicho, zanim jeszcze dotknal klamki. Wchodzil przez garaz, nie zamykajac za soba drzwi. Jesli ktos by tam stal, moglby wejsc. Ale nikt nigdy nie stal. Jakby powietrze wiedzialo, zeby nie patrzec. W piwnicy panowal chlod, ktory nie mial nic wspolnego z temperatura. Sciany pokryte byly ciemnoscia, jakby sama przestrzen nie chciala pamietac, co tu sie dzialo. W kacie stal metalowy stol, dawno juz nieuzywany, ale ciagle gotowy. Jego powierzchnia byla pelna drobnych wglebien, jakby cos sie na niej rozpadalo na czesci, powoli, z cierpliwoscia. Na suficie byla kreska , dluga, cienka, zrobiona palcem w kurzu. Mark co wieczor sprawdzal, czy jeszcze tam jest. Jesli znikala, nie schodzil. Znaki byly wazniejsze niz plan. Znaki mowily, kiedy mozna, a kiedy nie. Nie rozumial ich, ale im ulegal. Ciala juz tam nie bylo. Zadnego. Ale pamiec piwnicy nie wyparowala. Ona wisiala w powietrzu jak para nad cieplym miesem. Byly tam szepty, ciche, ulotne, ale nie do zignorowania. Nie pochodzily od ofiar. Pochodzily z niego. Z tej czesci, ktora juz dawno przestala byc czlowiekiem. Czasem siadal w rogu i wpatrywal sie w sciane. Nie robil nic. Tylko sluchal. A potem, bardzo delikatnie, zaczynal mowic. Powoli, jakby czytal listy, ktorych nikt nigdy nie napisal. Jestes tu. Ja wiem. Wiem, ze zostalas. Czesc, chcialbym, aby tym przestepstwem zajeli sie gracze z tematu https://forum.v-rp.pl/topic/40401-wszyscy-święci-skid-row/ bo jestem w stanie zaufac, ze rozegraja to poprawnie oraz ze smakiem. Nie tylko przeczytanie tresci, oraz nalozenie na moja postac dozywocia (jesli nie ma mozliwosci, to prosze, aby zajal sie ktos tym z otwarta glowa i nastawieniem na dobre rozegranie tego). Pisalem tresc na kilka take'ow, wiec jesli sa jakies niejasnosci, smialo mozna sie kontaktowac na forum, lub poprzez pytania ze swiata IC. Jest to przestepstwo napisane czysto pod gre IC i watki, ktore sam sobie nalozylem w moim temacie https://forum.v-rp.pl/topic/39942-mark-polk-butchery-overdose-degeneracy-romantic-psycho/. Wieksza czesc byla realnie odgrywana przez event team, lub innych graczy, ktorzy byli podstawieni. Tresc zostala podciagnieta przez AI, typu zamienniki slow, oraz dopelnienie znakow interpunkcyjnych. -
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
-
https://forum.v-rp.pl/topic/39942-mark-polk-butchery-overdose-degeneracy-romantic-psycho/
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
-
@charon3
-
szybka fura gaz do pizdyyyy
-
leb mnie napierdala od szampana ruchalem ja do rana eeeeeeeeeeey
-
rip syn chajzera i Khaled Al Taha.... dobry temat.....
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
-
jak spucujecie buty
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
Noc pozniej... -
oby troche sily bog dal
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
-
Mark Polk (butchery, overdose, degeneracy, romantic psycho)
haha10 odpowiedział(a) na haha10 temat w Biografie postaci
-
Thomas Hawkins (shooting instructor, ex-vip security and DELTA force sgt)
haha10 odpowiedział(a) na shmoneyski temat w Biografie postaci
na dziesiate pietro z buta a tera na drugie winda
