Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

samer

Gracz
  • Postów

    143
  • Rejestracja

Treść opublikowana przez samer

  1. **Czy to pocztą pantoflową, postem zespołu na portalach społecznościowych czy kolejnych plakatach, dowiedzieć się można o następnym koncercie zespołu REMEDY, który niedawno grał w Bass Lenc Bar. Tym razem skład można będzie zobaczyć w WILD ROVER PUB.** (https://li.v-rp.pl/posts/53668)
  2. samer

    HELVEGEN

    Isolde Akerfeldt (ur. 1997) Gitarzystka współpracująca z Jorgenem Bjorklundem od czasów zespołu The Rejecters, grającego już pare lat wstecz. Rozpoznawana wtedy z rzucenia gitarą w jednego, będącego w tłumie, człowieka, wykrzykującego wszelkie negatywne zdania odnośnie grupy. Podająca się za osobę niesamowicie spokojną w istocie jest nieco większą frustratką niż jest się w stanie przyznać - co z resztą pokazuje przykład wyżej. Jednak nie tylko nerwowość i porywczość ją definiuje. Gdy chce potrafi wydobyć z siebie i tą przyjemniejszą stronę, żartując, śmiejąc się i wygłupiając. Jej przygoda z muzyką zaczęła się właśnie, gdy podczas pijackiej bójki werbalno-miotanej w jej rodzimym kraju - Norwegii, w Stavanger, w jednym z tamtejszych barów. Jej przeciwnikiem był pierwszy lepszy pijaczyna, który podobnie do niej miał sporo do powiedzenia po alkoholu, a wiele z tych rzeczy nie miały się dobrze z Isolde, która nie ustępowała kroku w obalaniu wypluwanych mitów. Ciskali w siebie każdą obelgą znaną językowi norweskiemu, kupiło im to zakaz powrotu do baru. Po usłyszeniu tego postanowili wyjść (z małą pomocą wezwanej na miejsce policji) i nigdy nie wracać, na odchodne oczywiście nie żałując dalszych bluzgów. Konfrontacja ta obudziła w niej chęć wykrzyczenia tego co ma w sercu do większych publik, zainspirowana tym wydarzeniem złapała za gitarę i marzenia zaczęła przekuwać w rzeczywistość próbując nauczyć się wszystkiego co mogła umieć na tym instrumencie. Przez kilka następnych miesięcy nie robiła nic innego, pobudka, nauka instrumentu, sen, pobudka, nauka, sen... To narobiło jej kilku problemów z jej przybraną rodziną przez co nie chciała dłużej mieszkać z nimi pod jednym dachem - uciekła z domu biorąc ze sobą jedynie gitarę i najpotrzebniejsze rzeczy, wiek buntu pełną gębą. Taka tułaczka doprowadziła ją do wielu skrajnych sytuacji i jeszcze większej ilości złych wspomnień jakie owe wywołały. Natłok tych wspomnień popchnął dziewczynę do decyzji o opuszczeniu ojczyzny i próby odszukania lepszego życia gdzie indziej - amerykański sen? Dokładnie takim wyimaginowanym szczęściem pokierowała się młoda, wybierając Amerykę jako cel swojej podróży przez życie. Razem ze swoją gitarą oraz torbą wyleciała w kierunku Los Santos - miasta okazji, miasta gwiazd i spełniających się marzeń... Będąc już na miejscu, rozpoczynając powoli życie na nowo, zaczęła się przyzwyczajać do nowego otoczenia i poznawać nowych ludzi. Właśnie podczas jednego z "wyjść w poszukiwaniu znajomych" poznała Marcusa Callena, który siedział samotnie i wystukiwał na nogach rytmy różnych utworów muzycznych. Rozmowa tej dwójki przerodziła się później we wspólne uczenie się instrumentów, na których grali oraz znajomość - przepełnioną dokuczaniem drugiej osobie i żartobliwymi wyzwiskami. Drugim dość bliskim znajomym Isolde okazał się, po kilku wybojach na drodze do koleżeństwa, Jorgen Bjorklund - wtedy wokalista The Rejecters, zespołu, który tak jak Isolde wykrzykiwał wszystko co miało cokolwiek wspólnego z indoktrynacją systemową i ogłupianiem ludzi przez media. Poznali się w trakcie zebrania im podobnych a za razem małego "koncertu" Rejecters. Zespół potrzebował gitarzystki, dziewczyna skorzystała z okazji, postanowiła dołączyć - stąd początkowa niechęć Bjorklunda do Akerfeldt, to nie on powiedział, że szukają gitarzysty, wręcz przeciwnie - upierał się, że on radzi sobie świetnie i nic nie stoi na przeszkodzie by robił za wokal i gitarę jednocześnie. Ten moment rozpoczął również mały konflikt między basistą zespołu - Mattem oraz Jorgenem, którzy na każdym wręcz kroku patrzyli na siebie krzywo. I, gdy wydawało się, że będzie już dobrze, że wszystko się ułoży zespół rozpada się. O dziwo nie przez wcześniej wspomnianą niechęć, a przez to, że basista pękł i zaczął wyrzucać z siebie wszystko co miał do każdego z członków zespołu, by finalnie odejść. Isolde będąc tą, która wspiera ludzi niżeli odwraca się do nich plecami próbowała załagodzić sytuację. Tego jednak nie dało się odratować, ale zaskarbiła sobie tym czynem szacunek Jorgena, szacunek, który później przerodził się w przyjaźń. Pokazuje to oferta wokalisty. Po rozpadzie Rejecters każdy z członków poszedł w swoją stronę i utrzymywali ze sobą znikomy kontakt. Pewnego wieczoru cisza pomiędzy Akerfeldt a Bjorklundem została przerwana - zadzwonił do niej z propozycją dołączenia do HELVEGEN... . **Początki jak to początki, nigdy nie są łatwe i przepełnione wybojami, które mają zniechęcić tych, którzy nie poradzą sobie z osiągnięciem szczytu. HELVEGEN nie przetrwało tej próby, a przynajmniej nie pierwszy skład, w jakim zespół się pojawił na scenie i wydał swój pierwszy album. Jorgen ciężko to znosił, a przez to również i Isolde, która odnajdywała spokój i ukojenie od stresu przesiadując całe dnie na dachu budynku sąsiadującego z garażem zespołu.** **A stresu było niezmiernie dużo. Od nieporozumień między ludźmi, przez niewielkie kłótnie aż do czegoś, co nawiedzało Isolde przez długi, długi czas. Pewnego wieczoru przesiadywała jak zawsze na ławce przy siłowni, na Vespucci. Nie działo się wiele, póki nie spotkała znajomego i nie zaczęła z nim rozmowy. Czas mijał powoli, do dialogu dwójki dołączył się trzeci człowiek - jak się okazało przyjaciel towarzysza Isolde. Pożegnali się po krótkiej wymianie zdań i wszystko zdawało się wrócić do normy. Było tak do momentu, w którym Jacob - przyjaciel dziewczyny, otrzymał telefon od pożegnanego mężczyzny. Przez telefon brzmiał na pijanego i rozgoryczonego, takiego też go znaleźli. Na dachu sklepu Binco, z którego, pomimo wielu prób powstrzymania go, później skoczył, roztrzaskując sobie głowę o bruk. Od tamtej chwili zwykły budynek, zwykły dach sklepu, stał się dla dziewczyny obrazem, którego prędko nie zapomni - wypływający mózg człowieka, z którym jeszcze przed momentem rozmawiała** **Isolde nie potrafiła się pozbierać. Cały jej entuzjazm gdzieś uciekł, jakby umarł w środku jej samej. Wszystkie wspomnienia zaczęły wracać częściej i ze zdwojoną siłą nawiedzając ją w koszmarach, ale i w trakcie dnia. Popełniała przez to błędy, których nigdy wcześniej nie popełniała, od błahostek jak przestrzeganie przepisów drogowych aż po kompletne zamykanie się na bodźce zewnętrzne i na innych, w tym bliskich, ludzi.** **Bezradność dziewczyny widać było gołym okiem. Nawet obcy ludzie zaczęli interesować się kobietą, dopytując czy wszystko jest z nią w porządku, czy nie potrzebuje pomocy. Jednymi z takich ludzi byli przedstawiciele LSPD - Harald Hoff oraz Jacob Oretta, którzy próbowali pomóc dziewczynie poprzez rozmowę oraz przekonywanie jej do tego, że wszystko co widziała nie działo się z jej winy - na przekór myślom Isolde, która obwiniała się za każdy jeden konflikt oraz samobójstwo wymienione wcześniej. Kolejnymi osobami, które próbowały każdej metody na przywrócenie starej Isolde były Anelli Nyqvist oraz Jorgen Bjorklund, w tamtej chwili jej jedyne najbliższe osoby.** **I gdy wydawało się, że wszystko będzie w porządku stało się coś czego żadne z nich się nie spodziewało. Isolde, jak to już było w jej rutynie dnia, spędzała czas rozmyślając na pobliskim dachu, chciała z niego zejść. Kiedy była już w połowie drabiny prowadzącej na ziemię ześlizgnęła się jej noga z jednego ze szczebli przez co dziewczyna spanikowała, zaczęła wierzgać zamiast próbować się złapać i uspokoić - spadła na ziemię nie potrafiąc utrzymać się na drabinie. Uderzyła głową o beton, tracąc przytomność i lądując w szpitalu. Doznała wtedy wstrząsu mózgu, poważna, przykra rzecz wywołana momentem słabości oraz głupotą ludzką. Mimo wszystko miał on pewien plus - dziewczyna zapomniała, przynajmniej na chwilę, o całej reszcie problemów życiowych dookoła**
  3. samer

    REMEDY

    **Zespół nie czekał długo, aby pójść za ciosem i ruszył z nagraniami szykując się do wydania nowych utworów. Dnia 24.08.2021 zebrali się w studio we trójkę - Opie, Alice i Jack, gdzie spędzili większość, jeśli nie cały dzień razem z dźwiękowcem Riot Nation.** - - **Na kolejne dni nagraniowe w studio pojawił się Terry Hughes - gitarzysta, który odciążył Alice, aby mogła w pełni skupić się na wokalu. Znacznie usprawniło, ale i ułatwiło to pracę nad muzyką wszystkim, a w szczególności dźwiękowcowi.**
  4. że to już człowiek nie może się w spokoju do komina wysrać bo zaraz jakiś kolega kochany zawiadomienie wystosuje
  5. Imię /ksywa/ nazwisko: Jack "Saint" Wesker Wiek: 28 Krótka historia postaci: Prosty człowiek z jeszcze prostszymi ambicjami. Za dzieciaka mieszkał i wychowywał się w Walii, aby później razem z rodziną wyprowadzić się do Ameryki i tam próbować zbudować sobie lepsze życie. Klasyczna historia typowej rodziny myślącej, że przeprowadzka coś zmieni. W tym wypadku zmieniła, ale na gorsze. Jack, zamiast normalnie dorastać był bombardowany przekonaniami religijnymi matki i filozofią ojca, raz miał pracować, za innym nie przemęczać się za dużo — trwało to na tyle, że go to złamało przez co pewnego dnia zniknął z domu i zaczął szlajać się po ulicach. Często pojawiał się na zlotach czy to motocyklowych, czy samochodowych, czy jeszcze jakichś innych. Nigdy nie interesował się motoryzacją, nic w sumie o niej nie wie oprócz tego, że pojazd ma silnik, ale po prostu lubił warkot wszystkich maszyn, a jedzeniem jakie było na zlotach też nie gardził. W trakcie jednego z takich zlotów trafił na Skull Tribe MC, do którego w wielkim skrócie dołączył, zdobył w nim swój pseudonim "Święty" lub czasami "Świętoszek" - od tego, w jaki sposób wypowiadał się do ludzi. W STMC był sierżantem, stąd często jego znajomi żartobliwie rzucają do niego teksty tego typu. Klub, a raczej chapter, w którym był Jack, się rozpadł przez wewnętrzny konflikt. Jack i Dexter (wtedy prezydent STMC LS) przeszli w bycie Nomadem, ciągle pozostając lojalnym. Wesker jednak stracił coś, co się dla niego liczyło, przez co postanowił odejść od swoich barw i zapomnieć o poprzednich konfliktach z innymi klubami, "wykupił swoją wolność" i wrócił do LS szukać szczęścia. Discord: summersby#1981
  6. samer

    skull tribe

    Krótka akcja pożegnania dwóch osób, które postanowiły opuścić szeregi. Skull Tribe ciągle żyje. (niedługo inne screenki, trochę więcej ich będzie)
  7. samer

    skull tribe

    Że niby ja nie wrzuce? @szybki
  8. samer

    Metal/Rock

    Ja po sobie zostawię tylko takie o coś
  9. samer

    Bykovsky Bunch

    ¯\_(ツ)_/¯
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin