Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Aiden2500

Gracz
  • Postów

    53
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Aiden2500

  1. Szybki zarobek czy szybka śmierć? Dążenie do usuwania zdrajców, przeciwników czy niepożądanych jednostek towarzyszy ludziom od wieków. W historii pojawiali się niezliczeni najemnicy i zabójcy, którzy uczynili z przemocy i bezwzględności fundament swojego życia. Rozkwit tej branży w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się w głównej mierze w momencie rozwoju zorganizowanych grup przestępczych Zlecenia morderstw w Stanach Zjednoczonych miały długą historię, zwłaszcza w związku z rozwojem przestępczości zorganizowanej. Początki tej działalności można utożsamiać z mafijnymi strukturami imigrantów włoskich i irlandzkich, które zyskały na znaczeniu na przełomie XIX i XX wieku. Jednak prawdziwy rozkwit tego „biznesu” przypadł na okres prohibicji, kiedy nielegalny handel alkoholem przynosił ogromne zyski, a konflikty między rywalizującymi grupami były rozwiązywane głównym towarem eksportowym Ameryki, podczas operacji pustynna burza. W drugiej połowie XX wieku, gdy La Cosa Nostra zaczęła słabnąć, na scenie pojawiła się nowa grupa, zajmująca się zleceniami – kartele i gangi uliczne. USA w latach 70. i 80 zmagało się z epidemią narkotykową, a kartele, takie jak kartel z Medellín i Sinaloi, wykorzystywały sicarios, do utrzymywania kontroli nad torami przerzutowymi dragów i zastraszania swoich przeciwników. Aktualnie sposoby zlecania morderstw również się zmieniły. Oprócz tradycyjnych mafii i karteli narkotykowych pojawiły się nowe metody, a w nich Darknet - Istna mekka, nielegalnej przedsiębiorczości świata. Umożliwiająca zamówienie zabójstwa w kilkanaście minut, co znacznie zwiększyło popyt na ten biznes. Dużą odnogą tego biznesu stały się teraz „prywatne zlecenia”, w których ludzie niezwiązani z półświatkiem, zamawiają takie usługi, by pozbyć się swoich rywali, lub innych przeciwników (zdradzających żon). Rozwój technologii sprawił, że tego rodzaju interesy stały się jeszcze łatwiejsze do wykrycia i zwalczenia. Przez co, teraźniejsze modus operandi kontraktorów musiało się zmienić i przejść przez szereg ewolucji, by zaczęło być znów opłacalne. Dzisiaj by stać się takim cynglem, nie wystarczy mieć pistolet i marzenie. Lecz szeroko zakrojoną siatkę kontaktów i pojęcie o temacie, w którym się operuje. Viktor Story Tym zajmował się Viktor ojciec dwójki braci którzy żyją w Los Santos i prowadzą swoje legalne jak i nielegalne biznesy. Obaj synowie byli wychowani przez weterana Radzieckiej Armii, którego służba w armii jak i jego życie go przeżuło i wypluło. Viktor gdy wrócił na matczyną ziemię miał problemy z utrzymaniem stałego zarobku. Przez swoje wyszkolenie i nieczułość na krzywdę bliźnich zrozumiał jak może na tym zarobić, postanowił wywalczyć pieniądze tym czym go uczono czyli likwidacją ludzi. Przez jego pracę nie było go często w domu, nagle umiał zniknąć. Nikt w rodzinie nie wiedział czym się zajmuje do czasu. Yakov- młodszy syn Viktora zawsze był zafascynowany historią ojca o wojsku i służbie dla dobra kraju, Erast przeciwnie nigdy nie rozumiał tego, jak można poświęcić życie dla polityków których nic nie znaczysz. Aura bezpiecznego i miłego domu zanikała w momencie gdy Viktor wracał po paru dniach/tygodniach ze swojej tajemniczej pracy. Nikogo to nie dziwiło, że znika tak często a wraca na parę dni, zawsze wmawiał rodzinie, że ma masę kontrahentów w różnych częściach państwa, do czasu feralnego wieczoru do ich rodzinnego domu wpadły służby porządkowe wyciągając ojca w kajdankach na oczach całej rodziny, dopiero w tamtym momencie każdy zrozumiał, że Viktor nie działał zgodnie z prawem jak zawsze mówił. Erast Story Po aresztowaniu ojca przez służby porządkowe Erast wyemigrował do Stanów Zjednoczonych twierdząc, że tam będzie żył jak król w tym samym czasie młodszy brat zrobił prawie to samo ale wstąpił do armii Federacji Rosyjskiej. Erast tułał się po Stanach jako imigrant który łapał się każdej pracy która mogła go postawić na nogi. W końcu jego życie doprowadziło go do Los Santos gdzie poznał podobnych sobie. Tutejsi mieszkańcy wprowadzili go w życie w dzielnicy Cypress Flats, gdzie tylko legalną pracą nie przeżyjesz. Erast zorganizował sobie ludzi którzy umieli sobie poradzić w trudnych sytuacjach. Potrzebował jeszcze człowieka który posiada szkolenie wojskowe i widział piekło własnymi oczami, skontaktował się z Yakovem- swoim bratem. Którego na początku oszukiwał jak tu jest świetnie i będzie żył z nim jak król. Rzeczywistość wyglądała inaczej. Yakov Story Po opowieściach swojego ojca, był na tyle zafascynowany wojskiem, że sam w wieku dwudziestu lat postanowił wkroczyć w szeregi armii Federacji Rosyjskiej. Gdzie nauczył się wielu technik oraz obsługi broni palnej. Drugi października 2015 roku, był to dzień który zmienił go zawsze. Dowództwo wysłało jego oddział do Syrii w której już trwał konflikt zbrojny. Dwa lata na wojnie wystarczyły by szeregowy zamienił się w młodszą wersję swojego ojca. Podczas jednej z misji Yakov został poważnie ranny, na skutek tego wysłano go do domu. Po powrocie w rodzinne strony nic na niego nie czekało oprócz otaczającej go biedy i braku swojego brata w rodzinnym domu. Wówczas dwudziestopięcioletni żołnierz nie wiedzący co ze sobą zrobić. otrzymał wiadomość od swojego brata Erasta, żeby ten wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, a dokładniej Los Santos. Yakov bez większego zastanowienia to uczynił, myśląc że otrzymał zloty bilet do lepszego życia. Rzeczywistość była zgoła inna, Yakov dostał wsparcie od swojego brata oraz jego znajomych, lecz dalej miał problem z oswojeniem się w nowych realiach. Czując że daleko nie zajdzie w takim tempie, postanowił pójść w ślady swojego ojca i z pomocą swojego starszego brata utworzył coś co mógł nazwać drugą służbą- tylko na rzecz pieniędzy a nie kraju.
  2. Upadek Związku Radzieckiego okazał się jedną z największych katastrof geopolitycznych dzisiejszego świata-niegdyś karmione potęgą swojego imperium obywatele zza wschodniej części żelaznej kurtyny musieli zmierzyć się z nieprzychylnym obrazem rzeczywistości; potęgująca recesja z powodu ekonomicznego izolacjonizmu gospodarka wraz ze wzmożonymi wydatkami na zbrojenia zwiastowały upadek, nie tyle, ile samego państwa a zamieszkujących go społeczeństw. Wynędzniały, uległy i mocno zhierarchizowany naród wykreowany przez internacjonalistyczne doktryny sowieckich biurokratów z powodu dostrzegalnych przemian wywołanych interwencją wojsk radzieckich w Afganistanie powoli odbierał im najsilniejszy powód ich narodowej myśli scalającej zamieszkujące ZSRR społeczeństwa w jeden byt-mit bycia światowym hegemonem zdolnym do konfrontacji z kapitalistycznymi państwami zachodu, w zamian oddając gorzką świadomość pozostania częścią przestarzałego, niewydolnego organizmu. Spadek cen ropy naftowej spowodowany normalizacją stosunków krajów arabskich z zachodem wymusił na gospodarce wschodnioeuropejskiego giganta utrzymującej się dzięki eksportowi surowców naturalnych wprowadzenia tak bardzo potrzebnych innowacji. Zaproponowany przez Mikhaila Gorbaczowa pakiet reform nazwany dumnie “Pierestrojką” miał być lekarstwem na potęgujący kryzys polityczny, hucznie zapowiadana liberalizacja życia publicznego wraz z urynkowieniem gospodarki pozornie wprowadzała pożądane zmiany w pogrążonym od lat 70’tych w stagnacji państwie, jednak hybryda centralnego planowania z elementami, powstałych na wzór anglosaskiego kapitalizmu, zamiast tamować rany, przyspieszyła jego rozkład. Kres istnienia mocarstwa oficjalnie nastąpił pod koniec 1991, poprzedzony zamachem stanu będącym wyrazem dezaprobaty niektórych partyjnych dygnitarzy wobec reform. Dalsza destabilizacja polityczna regionu wywołała największą od początku lat 20’tych XX wieku falę imigracji wschodnich narodów do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Powstania terminu rosyjskiej zorganizowanej przestępczości na terenie USA należy doszukiwać się w pierwszej połowie lat 70’tych. Polityka państw bloku wschodniego, zdaniem niektórych o zabarwieniu zdecydowanie antysemickim skłoniła wielu Rosjan żydowskiego pochodzenia do opuszczenia swojego kraju. Drugim, poza Izraelem najczęściej wybieranym kierunkiem okazały się Stany Zjednoczone. Pierwszy raport FBI uwzględniający potęgujący problem ugrupowań zakładanych przez rosyjskich Żydów charakteryzował ich model działania w sposób następujący: Były to grupy mniej zhierarchizowane, słynące z oszustw finansowych, wyłudzeń, prania brudnych pieniędzy czy udziału w rynku narkotykowym. Niewątpliwie rzutującym aspektem na efektywność ich działań można uznać wcześniejsze działania co niektórych osobistości na rosyjskim czarnym rynku mającym ogromny “podziemny” udział w radzieckim produkcie narodowym; handel produktami codziennego użytku stojący naprzeciw monopolom regulowanym przez państwową politykę cenową. Naturalnie, determinowane realiami życia codziennego w socjalistycznych republikach działania wykształciły wśród wielu imigrantów naturalne predyspozycje do rozpoczęcia działalności w wyzwolonym z federalnych oraz stanowych regulacji handlu. Prowadzenie nonkonformistycznego stylu życia jeszcze przed emigracją, problemy z konwersją kulturową w nowym, odległym od dotychczasowych realiów i implementacja metod dotychczas wykorzystywanych w bardziej inwigilowanym od amerykańskiego społeczeństwie zrodziły problem będący zaledwie zwiastunem przyszłego fatum, z jakim zmaga się obecna Ameryka. Przed niesławną erą Ivankova na terenie Bringhton Beach działała składająca się z nieco ponad dwudziestu osób hanza Agrona Jawiesieja-imigranta z Leningradu zamieszkującego Wschodnie Wybrzeże od połowy lat 70’tych. Gang terroryzował rosyjską społeczność, nakładając na wielu mniejszych przedsiębiorców horrendalnie wysokie podatki. Cechowało ich szczególne okrucieństwo, bazując na wyznaniach jednego ze świadków-szef szajki zawsze trzymał w swoim samochodzie elektroniczną cechownicę służącą zazwyczaj do wypalania piętna oznaczającego bydło. Niektóre doniesienia z lokalnej prasy mówią natomiast o przetaczających się przez tamte społeczności falach morderstw niepodszytych jakimkolwiek oficjalnym motywem. Ludzie Jawiesieja słynęli przede wszystkim ze sprzedaży kradzionych kamieni szlachetnych, napadów na salony jubilerskie oraz wyłudzeń. Potencjalne dochody z tej działalności szacunkowo mogły przynieść dochód oscylujący wokół kilkadziesięciu milionów dzisiejszych dolarów. Obecnie historia przybysza ze wschodu została ulokowana pośród wielu mrocznych legend o XX wiecznych, zdegenerowanych ciemiężcach, które świat mógłby zapomnieć i nijak na tym cokolwiek stracić. "The Russians are ruthless and crazy. It’s a bad combination. They’ll shoot you just to see if their gun works." from Red Mafiya: How the Russian Mob Has Invaded America by Robert I. Friedman. Pośród pamiętających ten chaotyczny okres jednostek znaleźli się bracia Aaronovich-dwóch rosyjskich Żydów z Archangielska prowadzących na nowej ziemi niewielki sklep dla rosyjskojęzycznej społeczności. Wyemigrowali w czasach napięć politycznych na bliskim wschodzie. Otrzymawszy izraelskie wizy-wyruszyli, analogicznie względem wielu sobie podobnych, do kraju uznawanego na całym globie za bastion wolności osobistych-USA. Początki, jak to zwykle bywa, nie należały do najprostszych; początkowa nieznajomość angielskiego i brak znajomości realiów życia w systemowo odległym od ojczyzny państwie wyznaczyły trudną do przekroczenia barierę. Problemy te, choć ciężkie do przezwyciężenia nie zmiotły ich optymizmu, w długofalowej optyce system zdecydowanie bardziej sprzyjający przedsiębiorczym umysłom sprawił, że poczuli się jak ryby w dobrze odfiltrowanej wodzie. Dotychczas nabyte zdolności do operowania wyjętym z oficjalnego obiegu kapitałem uzyskane dzięki wieloletniej praktyce w rodzinnym mieście polegającej na wychodzącym poza nawias państwowego przyzwolenia obrocie zagranicznymi walutami w niedługim czasie uczyniły ich konkurencyjną siłą względem rodzimych przedsiębiorców. Między starymi blokowiskami Małej Odessy zaczęła krążyć nowina rozpowiadająca wśród diaspory, jakoby u rodzeństwa można było zakupić każdy produkt w bardziej lukratywnych cenach. Opracowana strategia przyniosła wymierne korzyści, już w 72 roku nazwisko Aaronovich zagościło na stałe wśród najbardziej znanych biznesmenów nowej dekady wywodzących się z nadbrzeżnych dzielnic metropolii. Niezależnie od potencjalnej kategorii produktu, w interesie zdominowanym merkantylistyczną myślą gospodarzy każdy mógł zrobić zakupy mieszczące się w posiadanym zasobie gotówki. Wzbudzało to naturalną ciekawość spowodowaną swobodnym operowaniem polityką cenową, szczególnie uwzględniającą tanie papierosy, mimo wszystko najczęściej podobne pytania prędzej czy później wpadały w odmęty nicości. Niezależnie od pochodzenia sprzedawanych artykułów w pewnym stopniu odciążały one nadszarpnięty budżet zwykłego mieszkańca dystryktu, a ten argument poprzedzony chłodną kalkulacją opartą na priorytetyzacji aktualnych potrzeb uciszał pytania skąd, jak i dlaczego. Największą grupę nabywców stanowili bowiem wschodni pracownicy fizyczni zatrudnieni w zindustrializowanych regionach stanu, liczący każdy, choćby z najmniejszym nominałem pieniądz potrzebny do przeżycia. Fakty są jednak takie; najbardziej dynamiczny rozwój przedsiębiorstw żydowskich imigrantów przeplata się z okresem istnienia bandy Jawiesieja. Mężczyźni nie tylko nie odczuli żadnych szkód spowodowanych działalnością rosyjskojęzycznej grupy, ale również otworzyli dwa nowe sklepy w regionie oznakowane własnym nazwiskiem. Obecnie trudno jest jednoznacznie ocenić czy jest to nieprzychylny zbieg okoliczności, czy może rzeczywiste fundamenty sukcesu podstawili ludzie zrzeszeni z lokalnym półświatkiem. Czasem w społecznościach pamiętających szaloną przeszłość przewija się teoria dotycząca potencjalnej pomocy dwóch błyskotliwych Rosjan żydowskiego pochodzenia w transakcjach zawłaszczonymi kamieniami szlachetnymi, lecz przymglona dłuższym odstępem czasowym od minionych wydarzeń wizja rzeczywistości spiera się z wieloma innymi domysłami dotyczącymi ich biznesowego sukcesu. Pod koniec 1986 roku Victor i Ivan Aaronovich postanowili wyjechać do intensywnie rozwijającego się stanu na drugim krańcu unii-San Andreas. Ostatni podpis na umowie dotyczącej sprzedaży należących do nich interesów konkurencyjnej sieci marketów przekreślił niejasną przeszłość kosztem przyszytego optymizmem, możliwie jeszcze lepszego jutra. ,,California is particularly vulnerable to Russian organized crime because only New York state has a larger population of immigrants from the former Soviet Union. These new crime groups have been identified in major California cities, including Los Santos, San Francisco, San Jose, Sacramento, and San Diego. They maintain ties to criminal organizations back in Russia and are forging working agreements with other Latin American and Asian syndicates” Przybycie braci do Kalifornii zaczęło odpowiadać krajowym tendencjom, poza Nowym Jorkiem, Florydą i Pensylwanią gorący klimat południowej części stanu okazał się jednym z najbardziej atrakcyjnych celów podróży. Mało optymistyczne scenariusze w państwie Gorbaczowa, a potem Jelcyna przekonywały coraz więcej osób do wyjazdu na zachód uważany za pozbawioną większości towarzyszącym im problemów, zwiększonych do utopijnych rozmiarów krain dobrobytu. W samym 92 roku Amerykanie wydali obywatelom ZSRR ponad 130 tysięcy wiz turystycznych, utrzymując przez całe lata 90’te średnią wynoszącą na podstawie danych statystycznych około 50 tysięcy zaakceptowanych wniosków rocznie. Nastała nowa era, pełna sfrustrowanych, wyczerpanych doktryną “równej” dystrybucji zasobów przez socjalistyczne władze osób pragnących lepszej od zamieszkiwania ponurych tworów zaniedbanej sowieckiej myśli urbanistycznej. Nowe pokolenie zmagało się z podobnymi utrudnieniami w codziennej egzystencji względem ich poprzedników sprzed dwudziestu lat takimi jak niemożność w odnalezieniu dobrego zatrudnienia lub kwaterunku. Odpowiedzią na rosnące obciążenie systemu socjalnego Los Santos okazała się stworzona z prywatnej inicjatywy organizacja “Slavic Bridge” zapewniająca nowym przybyszom ze wschodu pomoc w odnalezieniu się na rynku zatrudnienia i wypatrzyć tani zakwaterowanie. Według oficjalnej kampanii promocyjnej fundacja jest “aktem solidarności” ze strudzonymi próbami dostosowania się do amerykańskich realiów byłymi mieszkańcami Wschodniej Europy. Jednymi z głównych inicjatorów działalności dobroczynnej okazała się para dawnych kupców z Nowego Jorku. Rodzeństwo przeznaczyło znaczną część zebranych funduszy na opłacenie pełnego etatu pracowników, i wynajęcie przyszłej siedziby ulokowanej w industrialnej Los Santos. W powszechnej opinii stowarzyszenie bezinteresownie pomogło setkom Rosjan, Ukraińców, Serbów i Uzbeków, niedługo rozszerzając swoją działalność o udział wielu wolontariuszy działających pro bono. Znaczny udział, prócz osób natchnionych niepodyktowaną jakimś szczególnym powodem stanowili sami podopieczni. Inicjatywa osób chcących odwdzięczyć się tą samą otrzymaną niegdyś pomocą stworzyła filar pozwalający organizacji zrzeszającej wschodnioeuropejską diasporę po upływie trzydziestoletniej historii wciąż istnieć. Sam Victor Aaronovich założył interes gastronomiczny, w którym zatrudnił tylko i wyłącznie imigrantów. Blokowiska nieopodal budynku Slavic Bridge do dnia dzisiejszego są zaludniane przez grupy określane pejoratywnie “bolszewią”. Osiedla mieszkaniowe umiejscowione na granicy La Mesa z El Burro zaczęły być określane “Małym Arbatem” Zachodniego Wybrzeża. Ogromny wkład krewniaków w budowę całej społeczności został przyćmiony przez wysunięte w ich stronę z ust miejscowego pastora liczne oskarżenia dotyczące wykraczających poza ramy moralności praktyk; podobno wiele osób uzyskujących zatrudnienie za pośrednictwem fundacji zmagało się z katorżniczą robotą w lokalnych zakładach przemysłowych. Wymieniani pracodawcy nie respektowali kodeksu pracy, umyślnie wykorzystując niewiedzę znajomości prawa stanowego. Duchowny określił całą praktykę biegunowo oddaloną od jakichkolwiek standardów cywilizowanego społeczeństwa, nawołując do zaprzestania zmowy milczenia w imię wyższego dobra. Przywódca zboru dodatkowo oskarżył kilku wschodniosłowiańskich i semickich o angaż w półświatku, zgodnie z jego relacjami osoby te odegrały istotną rolę w stworzeniu przestępczego zaplecza opierającego własne istnienie na wyłudzeniach, handlu niezarejestrowaną w bazie danych hrabstwa bronią palną, a także stworzenia jednego z wielu istniejących szlaków przerzutowych w dokach. Zarzuty spotkały się z lakoniczną odpowiedzią reprezentantów wspólnoty niechętnej do jakiejkolwiek rozmowy na ten temat, cały poruszany temat nazwali chorą imaginacją zdominowaną przez awersję do imigrantów starego rasisty. W sierpniową noc 1993 roku Cletus Trager, bo tak nazywał się pastor, został zamordowany przez bliżej nieokreślonych sprawców. Informacje o jego śmierci były na tyle drastyczne, że część szczegółów musiała zostać ocenzurowana przez środki masowego przekazu. Nieoficjalne facet miał zmasakrowaną twarz od wystrzału broni o kalibrze .45 AE, a obie dłonie, oderznięte od kończyn-zostały umieszczone na jego klatce piersiowej. Prawdopodobnie w trakcie okaleczania facet zachował świadomość. Córka duchownego odmawia udzielania jakichkolwiek informacji na temat szczegółów popełnionej zbrodni. Nieznani są do dnia dzisiejszego oficjalni sprawcy i ich powody. W 2005 zmarł z powodu przegranej walki z chłoniakiem Hodkina młodszy z braci-Victor. Trzy lata po jego śmierci Ivan całkowicie wycofał się z życia publicznego, zostawiając w spadku swojemu synowi fundację i dobrze prosperującą restaurację. Nazwisko założycieli Slavic Bridge wzbudza w mieszkańcach Los Santos ambiwalentne odczucia; z jednej strony twórców największej inicjatywy wspierającej zagubionych w zachodnich realiach ludzi, z drugiej natomiast osób ulokowanych na piedestale pośród potencjalnie odpowiedzialnych osób za śmierć Tragera. Niezależnie od tego czy oskarżenia w ich kierunku miały w sobie, chociaż ziarno prawdy - historia ich działalności stała się nieodłączną częścią kolorytu wschodniego Los Santos.
  3. Paleto Bay to cholernie dziwne miejsce, gdzie albo się świetnie bawisz, albo kończysz z nożem przy gardle. Idealnym przykładem tego szaleństwa jest 3-12 RoadHouse – lokal, który z jednej strony daje ci okazję, żeby się odprężyć, a z drugiej, by wpaść w niezłe gówno. Wchodzisz tam na piwko, a wychodzisz z rozbitą mordą albo jeszcze gorzej. RoadHouse to bar jakich mało – pełen taniego alkoholu i jeszcze tańszych przekąsek meksykańskich, które raczej przypominają karmę dla psów niż prawdziwe jedzenie. Ale kto by się tam przejmował jakością, kiedy po ciężkim dniu harówki możesz dorwać zimne piwo za grosze i zapchać żołądek czymś ciepłym? W końcu dla mieszkańców Paleto Bay to raj na ziemi – tanie, tłuste i pożywne żarcie, które ratuje życie po całym dniu roboty. A zasady są proste: szybko, tłusto, pożywnie – taki jest ich święty graal kulinarny. Kiedyś knajpa należała do Johnego Braileya, gościa, który stracił rozum przez miłość do heroiny. W końcu długi go dopadły, a jedynym wyjściem było sprzedanie lokalu za grosze. Obecny właściciel, członek klubu Calaveras Rojas MC, wszedł do gry i zgarnął pub za psie pieniądze. W poprzedniej wersji biznesu wszystko się jakoś kręciło, dopóki heroina nie zrujnowała Johnego. A teraz lokal jest prawdziwą twierdzą dla członków klubu – miejsce, gdzie można się napić, spotkać i może trochę nielegalnie dorobić. Paleto Bay od dawna potrzebowało takiego miejsca. Większość innych pubów padła z niewyjaśnionych powodów, a Jose wstrzelił się w tę lukę jak złodziej w bank. Wnętrze ma swój klimat – ceglane ściany, duże stoły, gdzie możesz usiąść z całą swoją bandą i poczuć się jak w domu. A jak wchodzisz, to od razu czujesz zapach alkoholu, słyszysz kultową muzykę i widzisz, jak wszyscy dobrze się bawią. Ale niech cię nie zmyli ten spokojny klimat – w nocy pub staje się centrum wszystkich szemranych interesów CR MC. W ciągu tygodnia jest względnie spokojnie, ale w weekendy to inna bajka. Ludzie zjeżdżają się jak do jakiegoś pieprzonego świętego miejsca, a napięcie rośnie, zwłaszcza kiedy alkohol leje się strumieniami, a miejsca zaczyna brakować. Ale dopóki trzymasz się zasad – nie robisz awantur i nie próbujesz być mądrzejszy niż jesteś – to nic ci nie grozi. Poza tym zawsze możesz podziwiać piękną wystawę motocykli zaparkowanych przez członków Calaveras, co samo w sobie jest wizytówką tego miejsca. W skrócie, 3-12 RoadHouse to miejsce, gdzie możesz przeżyć przygodę swojego życia... albo szybko zakończyć karierę w Paleto Bay.
  4. Miejsce, które miało już niezliczoną ilość właścicieli spośród których na uwagę zasługuje jedynie pierwszy i ostatni. Theodore Pillmark, bo to o nim mowa otworzył złomowisko w roku 1982 na pozostałościach po starej fabryce stali. Wykorzystał złom pozostający po poprzedniej znajdujacej się tam działalności i w ten sposób zrekompensował sobie drogi zakup terenu na którym powstało złomowisko. Trzymał je przez wiele lat i miał miejsce tam często szereg niekoniecznie legalnych czynności w których Theo utulizowal rzeczy i pojazdy pochodzące z przestępstw. Cała jego nielegalna działalność przysłonięta była standardowymi rzeczami jakich podejmować się mogło złomowisko - skupem i utylizacją metalowych odpadów czy też handlem samochodami, których prawo dopuszczenia do ruchu możnaby było śmiało podważyć. Jego sielanka trwała dziesięć lat, by w ich trakcie pomóc ogromnej ilości przestępcom, którzy byli podwaliną działaności jego biznesu. Jednak nic nie może trwać wiecznie, a styl życia Pillmarka postanowił dać się we znaki. Mężczyzna przez większość swojego życia stołował się nadzywczaj dobrze przez co dorobił się pokaźnych rozmiarów brzucha na którym dosyć często stawiał swoją schłodzoną butelkę Pissweisera. Cholesterol, który wynikał z spożywania ilości o nadzwyczajnie dużym poziomu tłuszczu, jak też zniszczona wątroba od alkoholu doprowadziły do śmierci mężczyzny, a brak jakichkolwiek dziedziców wysłał złomowisko wprost na urzędową listę aukcyjną. Jak się okazało w przyszłości nie będzie to jedyny raz, gdy biznes trafia na tą listę głównie przez zatrzymania przyszłych właścicieli mających związek z przęstępczością Los Santos, bądź śmiercią tychże właścicieli. Jedną z ostatnich osób w ręce, których wpadł ten interes był John McClemore, facet o irlandzkich korzeniach upatrujący w złomowisku swojej zgubnej przyszłości. Mężczyzna wylicytował na jednej z ostatnich aukcji w których pojawiło się złomowisko miejsce z którego chciał uczynić swoje nowe królestwo i stać się przysłowiowym królem złomu. Nie słuchał jednak miejscowej ludności, która głośno mówiła o powiązaniach miejsca z przestępcami, zamiast tego postanowił je zlekceważyć i pokazać gburom, że to co miało miejsce dziesięć czy dwadzieścia lat temu nie jest w stanie powrócić w dniu dzisiejszym. Za swoją ignorancję i egoizm mężczyzna musiał sporo przypłacić. W niedalekim od rozpoczęcia przez jego królestwo z metalu działalności w jego progi zawitali mężczyźni powiązani z niemal nieobecną już w mieście yakuzą - Tsuru Sedai, którzy zamierzali uczynić z złomowiska kolejny punkt na mapie swoich przestępczych procederów i wciągnąć złomowisko w gałęź z którą bardzo dobrze się znała, a mianowicie złodziejką. Japończycy składali często wizyty dla Johnny'ego, jednak ten wciąż uparty przy swoim wypędzał ich z wręczonym kwitkiem jasno symbolizującym, że facet nie ma zamiaru się sprzedać i być kimś podległym dla przestępców. Zachowanie jakie pokazywał dla japończyków mężczyzna wprost pokazało im, jak lekceważącym dupkiem jest mężczyzna, jednak nie chcieli oni rezygnować z takiej zdobyczy jaką może wydawać się złomowisko. Zdając sobie sprawę z tego ile razy złomowisko trafiało już na aukcje licytacyjne wiedzieli, że wystarczy wysłać obecnego właściciela na drugi świat, aby móc się do niego dobrać, a wtedy można by było pchnąć domina w ruch i poprzez podstawienie słupa w złomowisku rzeczywiście nad nim sprawować władze. Reprezentanci Tsuru Sedai wyznaczeni do przejęcia złomowiska wprawili w ruch kostki domina, aby w przeciągu tygodnia móc wyczytać w internecie, że John McClemore, właściciel złomowiska na obrzeżach Davis i Little Seul został znaleziony martwy w swoim domu, a przyczyną jego zgonu wydawał się być zawał serca. Taki ruch mógłby okazać się niezwykle satysfakcjonujący, gdyby gwiazdy szykowały dla yakuzy lepszy żywot. Niedługo po stuknięciu się kieliszkami z sake zostali wyłapani, a na przekór ich zatrzymaniu w sieci można było zauważyć ogłoszenia wskazujące na nadchodzącą aukcję w której zlicytowanie zostanie złomowisko. Tym razem inny przestępca, z kompletnie innej bajki pojawił się na licytacji, aby postanowić ugrać swoje i zająć pewne miejsce wraz ze swoim biznesem, a przy tym wspomóc braci. Vincent Belov, biker pochodzący z stolicy San Andreas, a jeżdżący w stajni żniwiarzy stawił się na licytacji i walczył zaciekle o złomowisko. Przebijał kwoty rzucane przez innych licytantów, aby finalnie wyjść z sali jako wygrany. W swoich planach Vincent miał zamiar skopiować ruchy Theodore o którym słyszał i poza skupem złomu, jego utylizacją, jak też handlem starymi gratami miał zamiar wspomóc lokalnych przestępców, by utylizować dla nich zbędne kradzione części, samochody pochodzące z przestępstw czy inne rzeczy, które nie powinny wypłynąć na światło dzienne. Czas pokaże czy to był odpowiedni ruch na Vincenta, może będzie następnym Theodore'm umierającym ze swojej starości, a raczej przez swój styl życia lub będzie kolejnym John'em, który umarł przez swoje wartości.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin