Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

5element

Gracz
  • Postów

    703
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    13

Ostatnia wygrana 5element w dniu 27 Grudnia 2024

Użytkownicy przyznają 5element punkty reputacji!

Informacje dodatkowe

Ostatnie wizyty

20 619 wyświetleń profilu

Osiągnięcia 5element

  1. Napisze tu jako osoba, ktorej tez zabrali te cala plakietke "Zasluzony". Mimo, ze nie mam pojecia czemu to mam jednak wiadomosc do osob ktore te plakietke tez stracily, a nie do administratorow. Sukcesywnie jest wam plute w jape odkad tu jestescie. Na kazdym kroku administracja was zawodzila i zawodzi dalej. Czego sie spodziewacie/spodziewaliscie? Dajcie se siana. To po prostu ostateczny dowod, ze pora sie pozegnac. Czujecie sie pokrzywdzeni, odejdzcie. Nie liczcie na zmiane. Toyer. Gracze pisza i pisali o tym, ze ekipa jest duzym problemem. Mam wrazenie, ze dalej nie masz swiadomosci, ze lwia czesc tych osob uwzglednia w to grono "problemowych" Ciebie. Nie jest to hejt, pstryczek w nos, tylko mysle, ze zyjesz w iluzji, ze wyplewiles pare niewygodnych kolesi i gra i trabi zespol kombi. Co prawda sporo kasztanow odeszlo, ale jednak praca u podstaw dalej lezy. Jestes glownym administratorem. Miales wplyw na wszystko. Ublizanie czlonkom, wtedy aktualnej administracji, na prywatnych wiadomosciach u swoich kolegow to nie bylo poprawne zarzadzanie ekipa. Wyrzucanie ich bo ktos nie byl kukla przytakujaca i zgadzajaca sie ze wszystkim co rzucicie, tez nie bylo poprawnym zarzadzaniem ekipa. Ekipa byla kwestia problemowa, ale nie do konca chyba rozumiesz, ze to TY za to odpowiadales. TY osadziles tych ludzi. TY popierales ich decyzje, a sam podejmowales jeszcze bardziej watpliwe decyzje. TY wyrzucales osoby, bo smieli SZCZERZE KRYTYKOWAC PRYWATNIE to co im nie gra, zeby POPRAWIC zycie na serwerze graczom. Ty traktowales to jako atak, prawie w 99% i padaly teksty "to wypierdalajcie na X serwer albo Y serwer" lub znany juz klasyk @Broom ktory padl do @boa, ze "w zmiany elementa to mielismy wyjebane jaja bo on sie do nas przypierdalal i powiedzielismy ze go jebac", gdzie ja po prostu chcialem dobrze I DLA CIEBIE i DLA SERWERA i moje "przypierdalanie" w prywatnych konwersacjach to byla czysta, zdrowa krytyka ktora powinna panowac w kazdym srodowisku administracyjnym, co prawda z pominieciem korporacyjnych gadek Azzi, bo badz co badz to serwer gry komputerowej i mysle ze moje przeklenstwa czy podworkowy charakter wypowiedzi nie ujmowal temu co chcialem przekazywac - jak kazdy se przytakuje i kiwa glowka to jest tak jak jest na Vibe wlasnie. Osoby na poziomie byly w ekipie w wielu momentach, ale historie pisza sie same, a kazdy pomysl lub proba zmiany spotykala sie ze sciana i mysle, ze potwierdzi to kazdy ktory byl w tej ekipie. Czy to Ci ktorzy odeszli na wlasnych warunkach/i lub w zgodzie czy to Ci ktorzy zostali wyjebani. Nie bede tu wstawial screenow i probowal udowadnaic wam cos, bo sami dobrze wiecie jak bylo i ja w porownaniu do tych ludzi, co tu jeszcze pisza i mimo takiego zachowanie dalej tu sa, wiem ze wasze gadanki tutaj o wielkich zmianach to czcze gadanie i sie obudziliscie z reka w nocniku po prostu bo kazdy z ekipy albo spierdalal albo odpierdalal kongo jakies. I tak, nikt graczy nie sluchal. Z wami nawet w wiekszosci wypadkow nie bylo kontaktu na linii GM, CM <-> Wy (czerwoni), a jak juz byl kontakt to spotykalismy sie na mega meetingu prowadzonym jak w korporacji, gdzie trzeba bylo odhaczyc liste obecnosci w kajeciku Azzi (ciesze sie, ze chociaz tu przejrzales na oczy, ale ciezko mi oceniac aktualny sklad osob opiekujacych sie ekipa, bo przestalem sledzic roszady). Przypominam ze byly sytuacje jak na cos sie umawialismy i musialem sie upominac o to po 50 razy tydzien lub dwa po ustalonym terminie, mimo ze juz cos oglosilem graczom to przez brak komunikacji z m.in. z Tobą, te czasy sie rozjezdzaly, a zjebe nie dostawales TY. Tylko JA. Skup sie na sobie. Chcesz wyjac reke z nocnika to nie powtarzaj bledow, ktore powtarzales przez ten caly czas. Nie zyj w iluzji, ze miales dookola samych zjebow i wina lezy w skryptach i teraz to bedzie mega bo placisz skrypterom. Miales WIELU dobrych ekipowiczow z poziomem, ktorych TY zaniedbales. Ja osobiscie nie daje jebania o te plakietki czy jakies nagrody na profilowym, bo to Twoj serwer. Robisz co chcesz. Ale widze, ze probujesz przekonac ludzi, ze nastapila wielka zmiana, ale nie widac jej wcale po Tobie i wiekszosc graczy to widzi. Ten serwer LEZY u podstaw. Pomijajac kwestie skryptowa. Nie gram na zadnym serwerze Roleplay na ten moment. Ten serwer byl moim pierwszym serwerem RP w Polsce i na 99% bedzie ostatnim, napewno na GTA. Do tej pory nie wstydzilem sie mimo wszystko ze w ekipie bylem. Utozsamialem sie z serwerem gdy gralem na innych, zagranicznych serwerach np. DayZ. Mimo wszystko, uwazam ze ja swoj okres dobrze wypelnilem mimo betonowej sciany z ktora sie tu spotkalem wielokrotnie, ale faktycznie, masz racje. Lepiej nie utozsamiac sie z tym serwerem, bo w kazdym momencie, nawet jak probujesz cos, Toyer, naprawic to dalej potrafisz splunac ludziom na leb, pomimo czasu ktory tu wlozyli pro bono czy to w ekipie czy to poza nia, tworzac projekty i ciagnac community za jaja, badz co badz nabijajac ci te cyferki graczy na liczniku jak serwer ledwo zipie. Wielokrotnie o serwerze wypowiadalem sie w nieprzychylny sposob, czesto obrazliwy. Nie bede ukrywal i udawal. Ale znane przyslowie leci. Jak Kuba Bogu tak Bog Kubie. Mam nadzieje, ze nie macie za zle tego ze wielokrotnie wypowiadalem sie przez pryzmat tego jak wy traktowaliscie mnie w swoich "prywatnych" gronach, Toyer. Mam nadzieje, ze nie zostanie to usuniete czy ukryte. Uslyszalem, zebym se dal siana z pisaniem tego bo wiele osob tutaj zostalo poukrywanych, ale licze ze nie odbierzecie tego jako toksyczny atak, tylko rzeczywiscie jakkolwiek wazne bardziej lub mniej slowo.
  2. Niewielkie, regionalne przedsiębiorstwo zajmujące się sprzedażą nowych i używanych części samochodowych oraz akcesoriów i środków do pielęgnacji auta, założone w 2025 roku w Los Santos przez około 40-letniego Patricka Crane’a. Witrynę z nazwą można bez problemu ujrzeć przejeżdżając obok stacji benzynowej na La Mesa, która sąsiaduje z przedsiębiorstwem. Lokal pomimo tknięcia przez niedoświadczanego biznesmena raczkuje całkiem przyzwoicie w strefie motoryzacyjnej, oferując często tanią alternatywę dla wielkich molochów, którzy dominują rynek. Sklep jest rodzinną firmą, w której największy udział ma właśnie Patrick Crane i jego partnerka Lexy Mason. Sklep, poza sprzedażą stacjonarną, oferuje również sprzedaż internetową, jednak duży nacisk jest stawiany na kontakt stacjonarny oraz pielęgnację kontaktów z lokalnymi warsztatami czy salonami tunerskimi, operując w większości przypadków twarzą w twarz z klientem niż na odległość. Biznes może uchodzić przez to za nieco przestarzały lub, dla innych, swego rodzaju "swojski" i bardziej przyjazny oraz jakościowy klientowi przez mniejszy nakład pracy. Dla osób z półświatka nie będzie niczym zaskakującym, że właściciel wydaje się z jakiegoś powodu znajomy. Patrick Crane, który niejednokrotnie znalazł się pod okiem służb porządkowych nie uchodzi za aniołka, a jego powiązania z gangami więziennymi takimi jak. Public Enemy Number 1 czy Aryan Brotherhood, mogą zapalić zieloną lampkę, że być może za interesem kręci się coś większego. Oficjalnie jednak to jedynie normalny, przyziemny biznes gangstera na emeryturze, który po prostu próbuje ustatkować swoją sytuację ze względu na podeszły wiek. Właściciel firmy korzysta z programu „second-chance hiring”, który polega na aktywnym oferowaniu zatrudnienia osobom z kryminalną przeszłością, chcącym rozpocząć nowe, uczciwe życie. Dzięki udziałowi w tym programie przedsiębiorstwo nie tylko wspiera resocjalizację i integrację byłych skazanych, ale również korzysta z federalnych ulg podatkowych, ubezpieczeń oraz innych form wsparcia przewidzianych dla pracodawców decydujących się na takie działania. Pozwala to firmie zmniejszyć koszty operacyjne, rozbudować kadrę o zmotywowanych pracowników i wzmocnić swój pozytywny wizerunek społeczny. Sklep w swojej ofercie jest w stanie zapewnić wiele ciekawych rozwiązań zarówno dla niedzielnych kierowców jak i pasjonatów motoryzacji, którzy mogą składać spersonalizowane zamówienia w dobrej cenie. W magazynie sklepu znajdą się części eksploatacyjne: filtry oleju, powietrza, kabinowe, paliwa, oleje silnikowe, płyny, świece zapłonowe i żarowe, paski rozrządu, klocki, tarcze hamulcowe oraz akumulatory, części mechaniczne: elementy zawieszenia, układy kierownicze, hamulcowe, wydechowe, części silnika, lampy, opony, szeroko pojęte akcesoria samochodowe, w tym wycieraczki, żarówki, dywaniki, gaśnice, chemia, części elektryczne, narzędzia. Pomimo, że w oficjalnym inwentarzu nie znajdą się części dla zaprawionych pasjonatów motoryzacji, to sklep oferuje pomoc w znalezieniu szukanych przez siebie customowych czy dopicowanych części mechanicznych czy tuningowych. Wystarczy zadzwonić do właściciela lub po prostu z nim porozmawiać, a na pewno każdy znajdzie coś dla siebie przy odrobinie cierpliwości i odpowiedniej, dość przystępnej jak na standardy, sumie.
  3. FRESNO — Całkiem niedawno (luty tego roku) zakończył się proces trójki starych wyjadaczy z Bractwa Aryjskiego, którzy byli oskarżeni o morderstwa, przemyt narkotyków, kradzież i wyłudzenia. 70 letni John Stinson, który już odsiadywał wyrok, został uznany winnym za kierowanie działalnością o charakterze przestępczym. 58 letni osadzony, Francis Clement, również został uznany winnym za ten sam zarzut, a dodatkowo był zaangażowany w pięć morderstw - Allana Roshanski, Ruslana Megomedgadzhieva, Michael Brizendine, James Yahgle i Ronniego Ennisa. Ostatnią osobą uznaną za winną za te same zarzuty jest 63 letni osadzony, Kenneth Johnson. Cała ta trójka od 2015 do 2023 razem ze swoimi wspólasami, wykonywali masowe operacje, które dotyczyły głównie, ale nie tylko przemytu i hurtowej sprzedaży narkotyków, wyłudzeń i morderstw. Co ciekawe, ale raczej już nie zaskakujące, trójka która stanęła przed sądem, kierowała operacją będąc w prawie całkowitym odizolowaniu, korzystając z przeszmuglowanych komórek. Sąd jak i wiele różnych agencji federalnych uznaje Johna Stinsona za aktualnego lidera Bractwa Aryjskiego. Według nich to właśnie on miał najwięcej do powiedzenia w całym przedsięwzięciu, rozwiązywał spory między członkami i wydawał polecenia morderstw obecnych i byłych członków AB. Clement i Johnson natomiast byli odpowiedzialni za kilkanaście morderstw, które raczej miały piętno porachunków między Bractwem a innymi syndykatami przestępczymi. Głównym informatorem w tej sprawie był niedawny wspólas AB, Robert Eversole, aka “Rage,” któremu w 2020 zostały postawione zarzuty handlem bronią oraz narkotykami. Był jednym z prawie 60 osób z powiązaniami z Bractwem, zatrzymanych wtedy po dużej operacji służb federalnych i lokalnych. Rage zaczął sypać, bo chciał uchronić swoją córkę i żonę, którą wmieszał w swoją przestępczą operację, od wyroków, które na nich wisiały. Rage był odpowiedzialny za dopięcie morderstwa Allana Roshanskiego i Ruslana Megomedgadzhieva do końca. Roshanski nie był przypadkowym kolesiem, co nie jest niczym zaskakującym, bo bez powodu na hit liście by się nie pojawił. Allan zaangażowany był w sutenerstwo w Hollywood, za co gibał już w więzieniu przez cztery lata. Roshanski sypiał ze swoimi dziwkami, a jedną z nich była Haley, która była typowym meth headem. Jednego dnia, gdy ten spał, Haley ukradła kluczyki do jego auta, a w środku znalazła dwa funty metamfetaminy, którą trochę powciągała i resztę sprzedała. Okazało się, że narkotyki, które znalazła były od Bractwa Aryjskiego. Te informacje usłyszała od jednego właśnie ze skazanych członków AB - Francisa Clementa. Laska jeszcze tego samego dnia wróciła do Kalifornii i przekazała zarobioną gotówkę wspólasowi AB. Laska nigdy więcej Roshanskiego nie widziała na oczy. Reszta historii należy do Rage. Rage był jednym z kolesi, który płacił na łapę Bractwa w pace, za możliwość kręcenia tam interesu. Standardowa praktyka, ale kluczowa w reszcie historii, bo zasady dotyczyły białych przestępców zarówno za kratami, jak i w pace. Jak sam Rage podkreślił: "ZAWSZE ZWYKLIŚMY SOBIE MÓWIĆ: 'TO NIE JEST TWOJE WIĘZIENIE. TO JEST WIĘZIENIE BRACTWA ARYJSKIEGO. TO ONI POZWALAJĄ WAM TU BYĆ.'" Rage chciał dopaść Roshanskiego w więzieniu, ale pierw musiał wiedzieć czy tak właściwie może. Skontaktował się z paroma głowami z Bractwa i paroma ziomalami z ormiańskiego syndykatu, aby zweryfikować to czy Roshanski jest członkiem jakiegokolwiek rosyjskiego mobu, bo nosił na kolanach wytatuowane gwiazdy, które w rosyjskim systemie więziennictwa są noszone przez największych kotów. Jak się okazało, koleś nie powinien mieć tych dziar na sobie, więc Bractwo wzięło sprawy w swoje ręce i próbowali wyłudzić od niego grubą forsę z kart kredytowych. Roshanski robił na łapę syndykatu, więc miał spokój, ale szybko się to zmieniło, bo właśnie po tej sytuacji z dziwką, która buchnęła mu forsę, cała narracja nabrała innego rozmachu. "Zajebiemy go i weźmiemy wszystko, wszystkie karty." - powiedział Kenneth "Kenwood" Johnson, skazany w 96 za próbę morderstwa zastępcy szeryfa, a teraz piastujący funkcję w Aryan Brotherhood, czego oficjalnie się wyrzeka. Johnson do wykonania zlecenia wybrał byłego skazanego Justina "Sidetrack" Graya, który według zeznań był jednym z lepszych żołnierzy. Sidetrack mimo wszystko, po wyjściu z więzieniach wyszedł na prostą, założył rodzinę i odsuwał się od gangsterskiego życia. Sidetrack za kratami miał brata, który popadł w spore problemy z Bractwem. Zostało mu postawione ultimatum - albo zabije Roshanskiego, albo jego brat zginie. Rage poinstruował go jak wykonać to zlecenie i co dokładnie zrobić. Pojawiły się jednak problemy, bo na ustawione spotkanie przyszło dwóch gości i w dodatku bez teczki, w której miały być naładowane forsą karty kredytowe. Sidetrack mimo wszystko dopiął to co miał dopiąć i zabił Roshanskiego, razem z drugim kolesiem, którym okazał się być Megomedgadzhiev, były bokser z Czczeni i rosyjski wojskowy. Sidetrack wykazał się wyjątkową lojalnością, bo mimo, że snuł plany i odsuwał się od gangsterskiego życia, a robotę wykonał jedynie z przymusu, to jak detektywi go złapali, to nie pisnął ani słowa. Więzienie było jego drugim domem. Pomimo, że początkowo udało mu się wywinąć, to popełnił błąd ze względu na to, że zabrał ze sobą gangstera z South Bay, Brandona “Bam Bam” Bannicka, który zaczął zeznawać na swojego kumpla i gangsterów z Bractwa Aryjskiego. Zeznania Bannicka i Rage'a, w głównej mierze przyczyniły się do kolejnych wyroków dla dużych nazwisk z dobrze prosperującego syndykatu. Poza nimi, dodatkowo na wyroki w przyszłym roku czekają m.in. Jayson “Beaver” Weaver, Waylon Pitchford, Andrew Collins, Evan Perkins.
  4. dali mu zakaz na granie Cipy za szerokopojete Pedalstwo w trakcie Sluzby
  5. **Sprawa trafiła w dłonie detektywów z Operation Safe Streets Detail.** Kto zadzwonił pod 911, wzywając służby ratunkowe? Koroner przy sekcji zwłok zapewne zebrał naskórek spod paznokcia ofiary. Czy napastnik był wcześniej notowany za poważne przestępstwo, jakiekolwiek felony np. napad, włamanie, morderstwo lub coś w tym stylu? Czy na ciele lub ubraniu odbił się but sprawcy? Jeśli tak, czy odbiło się coś konkretnego? Jakieś logo dla przykładu. Jaki napastnik miał rozmiar buta? Czy Javier Argueta miał rodzinę czy mieszkał sam? Jeśli miał to co detektywi mogli usłyszeć, przesłuchując rodzinę? Ofiara miała jakiś wrogów, wisiała komuś forsę, przynależał do jakiegoś gangu? Rodzina mogła zdradzić najbliższy krąg ofiary? Kim byli jego najbliżsi znajomi? (jeśli to był faktyczny gracz, a nie postać fabularna, to spingujcie go tu i niech odpowie odgrywając swoją rodzinę) @Kawa
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin