Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów '1%ers' .
-
THE SIGIL Podjeżdżasz pod bar, który wygląda, jakby czas dawno o nim zapomniał. Rdza przegryzła się przez blachę dachu, zostawiając rany w metalu, które przypominają blizny starego wojownika. Drewniany szyld nad wejściem ledwo trzyma się łańcuchów, kołysząc się leniwie na wietrze. Litery, niegdyś świecące neonem, teraz tylko cicho skrzypią, jakby szeptały imiona tych, którzy nigdy stąd nie wrócili. Z wnętrza dobiega przytłumiona muzyka — stary blues zmieszany z ciężkim basem i odgłosami szkła obijającego się o drewno. Rozmowy w środku brzmią bardziej jak pomruki niż ludzkie słowa. Na parkingu stoi równo ułożona armia motocykli — ciężkich, chromowanych potworów, które wyglądają, jakby mogły przejechać przez mur i nawet tego nie zauważyć. Każdy z nich błyszczy w żółtawym świetle miejskiej latarni, a asfalt pod nimi mieni się tysiącem kolorów od rozlanej benzyny i oleju. Zanim wejdziesz, czujesz zapach starych papierosów, taniego paliwa i... coś jeszcze. Coś, czego nie potrafisz nazwać. To niepokój. Ale nie taki, który pcha cię do ucieczki. To raczej ostrzeżenie. Świadomość, że ten świat cię obserwuje, ocenia. Tutaj nie ma przypadków. Albo jesteś częścią tego układu, albo jesteś tylko gościem, który zaraz pożałuje, że tu przyszedł. Otwierasz drzwi. Pierwsze, co cię uderza, to gęsty dym, jakby powietrze miało własną wolę i nie chciało nikogo wypuścić. Światło wewnątrz jest słabe, zżółkłe jak stara fotografia, bije tylko z kilku przybrudzonych, ledwo działających lamp. Cienie tańczą po ścianach w rytm muzyki, a ich ruchy są zbyt powolne, zbyt pewne siebie. W rogu stoi stół bilardowy. Kulki stukają z głuchym dźwiękiem, który rozbrzmiewa w przerwach między śmiechem i przekleństwami. Kilku mężczyzn w skórzanych kurtkach, pokrytych naszywkami, rozgrywa partię, ale ich oczy co jakiś czas zerkają w twoją stronę. Nie tak, jakbyś był intruzem. Raczej jakby chcieli zapamiętać twoją twarz. Obok nich kręcą się dziewczyny — blade, wymalowane, pachnące zbyt słodko jak na to miejsce. Ich ruchy są zmysłowe, ale wyuczone. Wiedzą, co robią. Wiedzą, czego chcą. Przy stolikach zalegają butelki, puste kufle, wypalony tytoń i cisza. Nie taka zwykła cisza, ale ta, która zostaje po kłótni, po bójce, po krzyku, który zgasł za szybko. Każdy tutaj ma za sobą historię, której nie opowiada się nawet szeptem. Barmanka, kobieta po czterdziestce, z włosami spiętymi w niedbały kucyk i spojrzeniem, które mogłoby przeciąć stal, nawet nie pyta, co chcesz. Tylko kiwa głową i nalewa. Piwo jest ciepłe, zbyt gorzkie, ale nie skarżysz się. Tutaj nie chodzi o smak. Chodzi o obecność. O to, że siedzisz, że jesteś. I że nikt cię jeszcze nie wyrzucił. Siadasz przy barze, a z każdym uniesieniem szkła czujesz, jak coś z ciebie odchodzi. Może to zmęczenie, może gniew. Może coś, czego sam nie rozumiesz. Ale to miejsce, mimo całego brudu, smrodu i przemocy wiszącej w powietrzu jak mgła — działa. Wciąga cię jak bagna, które obiecują spokój, jeśli tylko przestaniesz się opierać. Wędrując wzrokiem za barmanką, zauważasz tylne drzwi. Czarna, porysowana płyta z białym napisem „STAFF ONLY”. Ale nie jesteś głupi. To nie są drzwi, za którymi trzymają papier toaletowy i beczki z piwem. To są drzwi, za którymi zapadają decyzje. Tam siadają ci, którzy nie krzyczą.
-
Southern Reapers MC jest klubem zaliczających się do grona klubów z 'OUTLAW MOTORCYCLE GANG' powstałym w bliskim okresie po wojnie w Wietnamie, założyło go kilku żołnierzy będącymi jej uczestnikami. Klub powstał w San Antonio w Teksasie i do dziś to miasto jest jego stolicą, ponieważ po dziś dzień funkcjonuje tam macierzysty oddział klubu - zarazem największe jego skrzydło. Klub w przeszłości miał wiele powiązań z Outlaws MC, które również w głównej mierze lata temu zajmowało Teksas, stąd chcąc nie chcąc ich szlaki się przecierały nie raz, a Outlaws będącym o wiele większym klubem wykorzystywał mniejszy z tej samej okolicy w zamian poszerzając jego koneksje na arenie przestępczej. Klub stacjonuje głównie na południu kraju, posiada 12 oddziałów w samych Stanach Zjednoczonych, oraz kilka pojedynczych na zachodzie Europy. Rozkład ten wygląda następująco: Texas: San Antonio (mother chapter), Amarillo, Lubbock Arizona: Tucson, Sedona Luisiana: Jackson Oklahoma: Norman, Wichita New Mexico: Santa Fe, Las Cruces Georgia: Myrtle Beach, Charlotte Florida: Sarasota San Andreas: Los Santos (2024, First West Chapter) EUROPA: Holandia: Haga Belgia: Brugia, Liege Niemcy: Hamburg, Brema, Bielefeld Klub potocznie nazywany 'żniwiarzami' liczy łącznie około 180-230 członków. Największymi aktywnymi oddziałami klubu są te w stanie Texas. SR-MC jest klubem, który dość szybko goni standardy świata, co można zauważyć po wyglądzie jego członków, po tym czym się poruszają, oraz po tym, że odnoszą się z pieniędzmi. W klubie bardzo pilnowana jest rozwaga jeżeli chodzi o jego działalność, wyznaje się zasady, że pieniądze przyciągają wzrok - zatem od każdego reprezentującego barwy klubowe wymaga się tego, by żył na poziomie, ale nie sprowadzał problemów na klubowe barwy. Co za tym idzie wielu członków posiada swoje legalne biznesy, aby w ten sposób oszukiwać Amerykański IRS i najzwyczajniej w świecie prać pieniądze zarobione na ulicy za pośrednictwem interesów klubowych. Żniwiarze oraz osoby związane z klubem identyfikują się często z kolorem złotym/czarnym/żółtym - co jest dość mocno widoczne w ich stylu ubioru na co dzień, oraz na wydarzeniach w środowisku bikerów. SRMC głównie zarabia na dystrybucji, oraz handlu narkotykami. Zostali w ten biznes wciągnięci już na samym początku swojej działalności na terenie San Antonio w Texasie, będąc w sytuacji bez wyjścia. Bowiem rządzące na tym terenie Outlaws MC po krótce dało ultimatum zarządzającym w klubie Żniwiarzy, że albo wejdą w ich interes i pomogą kontrolować tamtejszy rynek, albo po prostu zostaną spisani na wygnanie z własnego domu. Na przełomie lat osiemdziesiątych nikt zbyt długo się nad tym nie zastanawiał, a narkotyki płynące z Meksyku czy innych krajów Ameryki łacińskiej do Stanów Zjednoczonych dawały monopol grupom przestępczym, które były w stanie kontrolować jakikolwiek rynek. Do klubu należą głównie biali i latynosi ( co jest efektem 'latenizacji' w kraju). Jednakże ewenementami w kilku oddziałach są członkowie czarni, oraz Azjaci - są to pojedyncze przypadki, które występują i raczej są to osoby, które od bardzo dawna w jakiś sposób wspierały klub/oddział, przyczyniały się do wielu jego spraw i wykazywały się lojalnością. FIRST WEST CHAPTER; Pierwszym skrzydłem klubu po południowo-zachodniej części kraju jest ten z San Andreas, a jego siedzibą jest Los Santos. Oddział uformował się w głównej mierze z Nomadów, którzy przez różne sytuacje biznesowe, czy prywatne opuszczali swoje rodzime oddziały by wyruszyć w pogoń za własnymi sprawami w nowym miejscu. Nie trudno się domyślić, że znaczną większość z nich przyciągnął tutaj narkobiznes, który notabene na zachodnim wybrzeżu jest dość mocno rozwinięty za sprawą kanałów przerzutowych chociażby z Meksyku. Jako, że w ostatniej dekadzie większość oddziałów zaczęła liczyć się tylko ze sobą - dochodziło do tego, że stolicę klubu (San Antonio) odcięto od wielu zyskownych interesów, a kran z płynącą forsą został przykręcony. Koneksje klubu z innymi, większymi klubami czy grupami przestępczymi otwiera po dziś dzień multum możliwości wejścia w różne gałęzie ulicznego interesu. W latach 2011-2015 ilość NOMAD-ów znacznie się powiększyła, a zdecydowana większość z nich pochodziła z Teksasu. Osadzali się głównie w pobliżu innych oddziałów na południu kraju, by mieć oko na dotychczasowe interesy spod bandery klubu, innymi słowy by nie pozwalać na samopas w klubie. Po latach ilość Nomadów powodowała formowanie się nowych oddziałów, głównie mniejszych i nieopodal istniejących już. Małym wyjątkiem od reguły jest jedyny, nowo-powstały oddział z San Andreas, który zrzeszył ze sobą samotnych członków koczujących w tych okolicach i kręcących swoje lody. Nie od dziś wiadomo, że przynaleźność do zorganizowanej grupy przestępczej pozwala na kontrolowanie znacznie poważniejszych interesów - to jest główny motyw związywania nowych skrzydeł danego klubu. Mówi się, że siedziba chapteru z Los Santos nie jest przypadkowa, ponieważ jest to najbliższa metropolia kontrolowana przez uliczne gangi od Sandy Shores, w której podobno oddział z L-S ma mieć koneksje dotycząca narkobiznesu - wszystko za sprawą przejęcia pewnego układu, który od dłuższego czasu sypał się przez brak odpowiednich ludzi kontrolujących to.
- 86 odpowiedzi
-
- outlaw motorcycle gang
- 1%ers
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
REDRIDERS MOTORCYCLE CLUB. Redriders MC (OMG) 1% - Założony w roku 1972 w mieście Roosevelt w stanie Utah. Usytuowanie aglomeracji na terenie Rezerwatu Rdzennych Indian Untah i Ouray wpłynęło na demografię Redriders MC. Znaczną większość klubu stanowili członkowie o korzeniach Indiańskich, wpływając na stylistykę grupy. Kolory, z którymi utożsamiają się członkowie RRMC to czerń i czerwień. Logo przedstawia profil czaszki z charakterystycznym indiańskim pióropuszem. W pierwszych latach działalności popularną ozdobą klubowej kamizelki były motywy indiańskie i frędzle. Obecnie z racji przewagi kultury gangowej, najpopularniejszym elementem charakterystycznym dla klubu, jest wzór czarnej bandany, którym członkowie obszywają górną część kamizelek. Redriders MC nigdy jednak nie utożsamiał się jako klub wyłącznie Indiański a przez kolejne dekady członkowie o rdzennych korzeniach stawali się mniejszością. Obecnie w Redriders MC dominuje rasa kaukaska, drugą co do liczebności jest rasa latynoska, Indianie stanowią jedynie niewielki odsetek, głównie w oddziałach z Utah. Klub posiada osiem oddziałów w pięciu stanach (Utah, Nevada, New Mexico, Idaho, Arizona) i jeden oddział w Meksyku (Chihuahua). Twórcą i pierwszym Presidentem Redriders MC był Jimmy Harjo. Klub nigdy nie znalazł się w Wielkiej Piątce. Rozrastał się sukcesywnie, jednak pozostawał w szeregu kilkuset OMG przyćmionych przez Bandidos, Mongols czy Hells Angels. EARLY NINETIES. Początkowy etap istnienia Redriders MC nie opiewał w skandale. Dopiero ekspansja na południowe stany i uformowanie oddziału w Meksyku - jedynego poza granicami USA przyniosła Redriders MC złą sławę. Odnotowano liczne epizody powiązane z kryminalną działalnością członków z koneksjami wśród zorganizowanej siatki dystrybucji narkotyków i kontrabandy na granicy meksykańskiej. Klub, od samego początku wykluczony z AMA, w latach dziewięćdziesiątych nabrał cech zorganizowanej grupy przestępczej, którą w kulturze MC występuje pod akronimem OMG(Outlaw Motorcycle Gang). - Październik 1993, New Mexico - Zorganizowana obława Border Patrol i lokalnego biura szeryfa dokonała odkrycia czterech i pół kilograma kokainy ukrytej na ranczu. Późniejsze dochodzenie doprowadziło do zatrzymania czterech członków Redriders MC i kilkunastu osób powiązanych z kartelem z Północnego Meksyku. - Maj 1995, Arizona - Zbrojna napaść na siedniu członków Speed Devils MC. Podczas zdarzenia padły strzały odbierające życie Jose Bartesowi Juniorowi, winnym śmierci Bartesa został Patt Dover, który z kilkunastoma innymi motocyklistami z Redriders MC uczestniczył w ataku na wrogi gang. Prawdopodobnym powodem zdarzenia była kradzież kontrabandy, której dopuściło się dwóch członków Speed Devils MC. WEST COAST - 2022 Redriders MC działa w sąsiadujących ze sobą stanach, rozciągając się na terytorium od północy do południa kraju. Dotychczas, jedynym stanem dzielącym klub od zachodniego wybrzeża pozostawało San Andreas. Wieloletni członek Redriders MC - Steven Leinart zostaje Presidentem pierwszego a tym samym najmłodszego oddziału w Los Santos. Z racji demografii aglomeracji, wielu jego członków wywodzi się z latynoskich gangów ulicznych. Drugą część oddziału stanowią biali, którzy nie odnaleźli swego miejsca w obecnie działających klubach na terenie stanu San Andreas. Założony oddział klubu Redriders MC na zachodnim wybrzeżu, konkretnie w stanie San Andreas z siedzibą w Los Santos ma kontrolować biznes klubowy, który opiera się na dystrybucji, przemycie, czy handlu narkotykami (głownie pochodne amfetaminy) - z takim też celem klub wjechał do słonecznej metropolii. Obecny oddział składa się głównie z Nomadów, którzy w jakikolwiek sposób są powiązani z tutejszymi rejonami. Mówi się, że pierwsza czwórka pochodzi właśnie stąd na czele z S. Leinartem, który urodził się, oraz przeżył nastoletnie lata właśnie na przedmieściach Los Santos. Klub zasilił tutejszy oddział również transferami z innych oddziałów, wysyłając tym samym w podróż kilku młodszych, ambitnych członków, którzy mają okazje rozwinąć skrzydła i wykazać się na nowym terenie wpływów. Credits: @Th3Pitterr, @Karach, @lorenc, @moszyn
- 149 odpowiedzi
