Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

HAWICK UNDERCODE | We keep it cool, we ain't fools...


Rekomendowane odpowiedzi

lKoEZyH.png

HOUSING PROJECT | HAWICK UNDERCODE UNDERCODE

Cześć, wrzucamy post dla osób, które chciałyby zakręcić się przy naszej grze i wejść w klimat ulicznego środowiska budowanego wokół Hawick. Szukamy graczy, którzy chcą grać konsekwentnie, naturalnie i bez pośpiechu, niezależnie od tego, czy mają już doświadczenie w crime, czy dopiero chcą spróbować takiego kierunku. Nie zamykamy się wyłącznie na jeden typ postaci. Możesz grać dzieciaka z okolicy, mieszkańca motelu, osobę z biedniejszego środowiska, drobnego hustlera, kogoś świeżo po wyjściu z problemów, człowieka szukającego pieniędzy, szacunku albo zwyczajnie miejsca dla siebie. Interesują nas postacie, które mają powód, żeby być na dole, wśród ludzi, ulicy, presji i codziennych problemów, a nie takie, które po kilku dniach chcą od razu być wielkimi gangsterami z miasta. 

CO TAK WŁAŚCIWIE GRAMY?

Nasza rozgrywka dzieli się na dwa główne kierunki, które wzajemnie się uzupełniają, ale nie są tym samym. Pierwsza część to bardziej uliczna strona projektu. To ludzie z dołu, młodsze osoby, mieszkańcy okolicy, dzieciaki z motelu, ziomki kręcące się po Hawick i postacie, które dopiero budują swoją pozycję. To właśnie tutaj pojawia się najwięcej codziennej gry związanej z ulicą: handel narkotykami, drobne zlecenia, kradzieże samochodów, włamania, napady, konflikty z innymi ludźmi, pilnowanie terenu, wożenie towaru, załatwianie prostych spraw i robienie rzeczy, które mają pokazać, że postać faktycznie chce być częścią tego środowiska. To nie jest etap głupiego stania na hoodzie. Wręcz przeciwnie, to fundament całego projektu. Bez ludzi na dole nie ma klimatu, presji, ruchu ani ulicznego życia. Postać zaczynająca w tej części nie musi być od razu pewna siebie, groźna i gotowa na wszystko. Może być młoda, chaotyczna, głupia, ambitna, przestraszona, agresywna albo po prostu zagubiona. Ważne, żeby miała powód do działania i żeby jej rozwój wynikał z gry, a nie z samej chęci szybkiego awansu. Druga część projektu to bardziej strukturalna strona - "Hellwick". To już nie jest poziom zwykłego dzieciaka z ulicy, który łapie pierwsze zlecenia i próbuje zarobić na cornerze. Ta część opiera się na osobach, które mają większą odpowiedzialność, szersze kontakty i zajmują się sprawami wykraczającymi poza prostą uliczną aktywność. W grze oznacza to bardziej poukładane interesy, wpływy, decyzje dotyczące kierunku organizacji, kontakt z biznesami, kontrolę nad przepływem pieniędzy, układami i tym, co dzieje się za plecami zwykłej ulicy. Nie będziemy publicznie rozpisywać wszystkich szczegółów tej strony projektu, bo część rzeczy powinna zostać odkryta dopiero w grze.

JAKIE POSTACIE PASUJĄ DO PROJEKTU

Najlepiej odnajdą się u nas postacie, które mają jakiś związek z ulicą, biedniejszym środowiskiem, motelem, Hawick albo ludźmi kręcącymi się wokół tej okolicy. Nie musi to być od razu gangster. Może to być ktoś, kto szuka pieniędzy, ucieka przed problemami, wraca po odsiadce, próbuje się ustawić, chce coś udowodnić, żyje z dnia na dzień albo po prostu dorasta w miejscu, gdzie przestępczość jest częścią codzienności. Nie zamykamy się tylko na Afroamerykanów, ale projekt bazuje głównie na czarnoskórym, ulicznym środowisku Los Santos. 

 

 

DISCORD HP

Edytowane przez Salvatrucha
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

a to śmieszne akurat 

"Nie popełnia przestępstwa, kto dopuszcza się czynu, o którym mowa w § 2, w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej."
"Gry komputerowe i obrazy mogą być traktowane jako forma działalności artystycznej, zwłaszcza jeśli użycie symboli nazistowskich służy przedstawieniu historycznych wydarzeń, tła fabularnego lub kontekstu narracyjnego. W takim przypadku ich użycie może być uznane za dozwolone, pod warunkiem że nie ma na celu propagowania ideologii faszystowskiej."

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

Kolejne miesiące działalności Hawick Undercode okazały się momentem, w którym organizacja ostatecznie przestała funkcjonować wyłącznie jako grupa ludzi zebranych wokół motelu przy Hawick Avenue. To, co jeszcze niedawno było improwizowanym układem opartym na kontaktach, ulicznym zaufaniu i krótkich łańcuchach dystrybucji, zaczęło przeradzać się w znacznie bardziej dochodową i trudniejszą do uchwycenia strukturę. Coraz większe pieniądze, coraz szersze kontakty i coraz poważniejsze konflikty sprawiły, że Hawick musiało przestać działać jak zwykła uliczna szajka, a zacząć myśleć jak organizacja, która chce przetrwać dłużej niż kilka głośnych tygodni. Jednym z najważniejszych źródeł pieniędzy stała się sieć nielegalnych plantacji marihuany, z czasem rejestrowanych, przepisywanych i zabezpieczanych przez podstawione osoby oraz pozornie legalne przedsięwzięcia. Towar bardzo szybko przyjął się na rynku, głównie ze względu na stałą jakość, dostępność i niski poziom ekspozycji samego procesu dystrybucji. Zioło zaczęło dostarczać do obrotu ogromne ilości brudnej gotówki, a dobrze prowadzone plantacje potrafiły przynosić nawet do dziesięciu kilogramów gotowego suszu tygodniowo. Dla grupy z Hawick był to moment przełomowy, bo problemem przestało być samo zarabianie pieniędzy. Problemem stało się ich ukrywanie, przerzucanie i zabezpieczanie przed ludźmi, którzy zbyt szybko zaczęli interesować się tym, dlaczego środowisko spod motelu obraca kwotami, które nie pasowały już do zwykłego ulicznego handlu. Gotówka przepływała przez mieszkania, samochody, zaplecza lokali, podstawione osoby i drobne biznesy, które z zewnątrz wyglądały jak normalne próby legalnego życia. W praktyce były kolejnymi warstwami oddzielającymi ulicę od właściwych decyzji. To właśnie w tym okresie Hawick Undercode zaczęło rozumieć, że dalsze przetrwanie wymaga nie tylko ludzi zdolnych sprzedawać towar na rogu, ale też osób potrafiących myśleć kilka ruchów do przodu. Ulica dawała pieniądze i ludzi, ale nie dawała bezpieczeństwa. A im większe stawały się zyski, tym wyraźniej było widać, że sama lojalność i strach nie wystarczą do utrzymania kontroli. Wraz z rosnącymi pieniędzmi przyszły konflikty. Pierwsze poważniejsze zatargi wybuchły w rejonie Devis, gdzie część środowiska powiązanego z Avalon Crips weszła w otwarty konflikt z grupą z Hawick. Spór nie trwał długo. Już po pierwszych tygodniach napięć obecność Avalonu zaczęła znikać z ulicy, a sama grupa wycofała się z części aktywności, które wcześniej prowadziła z dużo większą pewnością siebie. Mówiło się, że wpływ miały na to nie tylko działania ludzi z Hawick, ale także równoległe problemy i zatargi, które Avalon prowadził w innych częściach miasta. Dla Hawick Undercode był to jednak jasny sygnał, że organizacja zaczyna być traktowana poważniej niż dotychczas. Równocześnie grupa zaczęła zabezpieczać swoje interesy poprzez kontakty z innymi gangami ulicznymi, szczególnie tam, gdzie przecinały się szlaki narkotykowe, handel bronią i dostęp do klientów z South Central. Sojusze te nie miały charakteru braterstwa ani ulicznej romantyki. Były oparte na interesie, chłodnej kalkulacji i wzajemnej korzyści. Hawick dostarczało towar, broń, dojścia i gotówkę. Ulica dawała ochronę, zasięg oraz ludzi zdolnych utrzymać przepływ pieniędzy w miejscach, gdzie sama obecność grupy z Hawick mogłaby ściągnąć zbyt dużo uwagi. W tym układzie każda nieterminowość, każde pogrywanie i każdy brak szacunku do ustaleń zaczynał być traktowany nie jak błąd, ale jak zagrożenie. Najgłośniejszym cieniem tego okresu pozostaje śmierć Gervonty “Slugera” Malarkeya, jednego z wyżej postawionych przedstawicieli 112th Hoover Criminals. Oficjalnie nikt nie potrafił wskazać sprawców, a sama sprawa szybko obrosła plotkami. Nieoficjalnie mówiło się jednak, że Sluger zapłacił cenę za przeciąganie ustaleń, nieterminowość oraz próbę rozgrywania ludzi z Hawick na własnych warunkach. Nikt nie wiedział, kto dokładnie usunął go z ulicy, ale w środowisku przestępczym nie było większych wątpliwości, że motel przy Hawick Avenue miał przy tej sprawie przynajmniej pośredni udział.

Od tamtej chwili część rozmów z grupą zaczęła wyglądać inaczej. Mniej ludzi testowało cierpliwość Hawick, a więcej zaczęło rozumieć, że za pozornie chaotycznym low-mobem stoi coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Największy wstrząs przyszedł jednak wtedy, gdy porwany został Treyvon “Rolla” Rowland. Do zdarzenia doszło przy jednej z ulic Vinewood, gdy jechał na uliczną wymianę i wpadł w przygotowaną wcześniej pułapkę. Zniknięcie Rolli wywołało natychmiastowy chaos wewnątrz organizacji. Ludzie przestali odbierać telefony, część kontaktów została zamrożona, a ci, którzy jeszcze dzień wcześniej trzymali się blisko motelu, nagle zaczęli znikać z ulicy. Przez krótki czas wydawało się, że cała konstrukcja, budowana miesiącami na ostrożności, gotówce i ograniczonym zaufaniu, może runąć w kilka dni. Rolla wrócił ledwo żywy, poturbowany i wyraźnie świadomy tego, że od tamtej chwili każdy kolejny ruch może być ostatnim błędem. Po porwaniu grupa zeszła z widoku. Wielu ludzi powiązanych z ulicznym zapleczem Hawick ukryło się w mieszkaniach, odcięło telefony i zaczęło spotykać się wyłącznie w wyznaczonych miejscach. Motel, który wcześniej był sercem codziennego ruchu, na pewien czas stał się bardziej punktem obserwacji niż otwartym centrum aktywności. Dla zewnętrznych obserwatorów mogło wyglądać to jak strach, paraliż albo początek rozpadu. W rzeczywistości właśnie wtedy zaczęto porządkować rzeczy, które wcześniej działały tylko dlatego, że nikt jeszcze nie uderzył w sam środek organizacji. Zniknięcie Rolli pokazało, kto potrafi zachować zimną krew, kto jest jedynie dzieciakiem z ulicy, a kto rozumie, że przestępczość zorganizowana nie wybacza emocjonalnych decyzji. Z czasem zaczęły wychodzić na jaw informacje wskazujące, że za porwaniem stała włoska społeczność z Del Perro, skupiona wokół zorganizowanej grupy przestępczej kierowanej przez Randy’ego Coppolę. Wcześniejsze relacje między Hawick a Coppolą miały wyłącznie biznesowy charakter. Nie łączyła ich lojalność, wspólna historia ani głębsze koneksje. Były rozmowy, interesy i pieniądze, nic więcej. Dlatego decyzja o uderzeniu w Rollę do dziś pozostaje dla ludzi z Hawick czymś nie do końca zrozumiałym. Nikt nie miał pewności, czy chodziło o pieniądze, kontrolę nad kanałami dystrybucji, próbę zastraszenia, czy zwykłe włoskie przekonanie, że ludzi z motelu można ustawić w szeregu. Pewne było tylko jedno, po tym porwaniu nie dało się już wrócić do dawnego układu. W czasie gdy ludzie z Hawick trzymali się z dala od ulicy, wewnątrz organizacji dojrzewał plan odwetu. Nie chodziło o szybką zemstę, która dobrze wyglądałaby w oczach najmłodszych, ale mogłaby ściągnąć na nich kolejną falę problemów. Rolla, mimo skutków porwania, po czasie ponownie odezwał się do Randy’ego Coppoli. Nie zrobił tego z pokory ani potrzeby zażegnania konfliktu. Zrobił to świadomie, fałszywie się ukłaniając i pozwalając Włochowi uwierzyć, że porwanie osiągnęło swój cel. Relacja między Hawick a Del Perro zaczęła na zewnątrz wracać do dawnego, biznesowego rytmu. Pojawiły się rozmowy, ostrożne transakcje i pozorny spokój, który miał odbudować podstawowe zaufanie po obu stronach. W rzeczywistości był to fałszywy pakt, budowany wyłącznie po to, by uśpić podejrzenia Coppoli. Hawick pozwoliło Włochom uwierzyć, że grupa z motelu przyjęła porwanie jako ostrzeżenie i nie ma siły albo odwagi, by odpowiedzieć. Przez kolejne tygodnie czarnoskórzy z Hawick obserwowali, jak Del Perro stopniowo traci ostrożność. Każda rozmowa, każda wymiana i każdy pozorny ukłon miały jeden cel, doprowadzić Randy’ego do momentu, w którym uzna, że najgorsze już minęło. Dopiero wtedy ludzie Rolli zdecydowali, że nadszedł czas, by wrócić do gry nie jako ofiary, ale jako strona gotowa rozpocząć wojnę na własnych zasadach.

Po około miesiącu od zejścia z ulicy Hawick wykonało ruch, który ostatecznie przeciął relacje z włoską społecznością. Podczas transakcji zorganizowanej w podobnym schemacie do tej, która wcześniej doprowadziła do porwania Rolli, ludzie z Hawick przejęli towar należący do Włochów. Łupem padło pięć tysięcy tabletek ecstasy, zabranych nie tylko dla zysku, ale przede wszystkim jako jasny komunikat. To nie była zwykła kradzież. To był odwet za porwanie, publiczne zerwanie pozornego spokoju i decyzja o wejściu w otwarty konflikt z grupą Randy’ego Coppoli. Od tamtej chwili wojna między włoską społecznością z Del Perro a czarnoskórą grupą z Hawick stała się faktem. Konflikt nie przybrał formy jednej wielkiej strzelaniny ani prostego starcia dwóch ekip na jednej ulicy. Zaczął rozlewać się po mieście w formie porwań, zasadzek, strzelanin, wzajemnego eliminowania ludzi oraz utrudniania sobie ruchów na ulicy. Każda ze stron zaczęła uderzać tam, gdzie mogła wyrządzić realną stratę, w ludzi, transport, kontakty, interesy i reputację. Dla Hawick był to moment, w którym porwanie Rolli przestało być traumą, a stało się paliwem do przebudowania całej organizacji. Dla Del Perro był to sygnał, że motel przy Hawick Avenue nie tylko przetrwał uderzenie, ale wyszedł z ukrycia z gotowością do wojny. Wewnętrzne napięcie dodatkowo pogłębiła sprawa Coreya “Slima” Simmonsa. Człowiek, który od początku stanowił jeden z fundamentów całej historii, został uznany za zdrajcę grupy. Jego kontakty, dojścia i resztki wpływów zostały przejęte przez ludzi, którzy pozostali przy organizacji. Dla wielu był to symboliczny koniec starego Hawick Undercode, tego zbudowanego na przyjaźni ze Skid Row, dawnych obietnicach i przekonaniu, że wspólna historia wystarczy, by utrzymać lojalność. Siostra Slima, Cassandra Simmons, nadal oczekiwała na możliwy dożywotni wyrok, pozostając odcięta od świata zewnętrznego przez izolację procesową, ryzyko dalszych zarzutów i ciszę, która stała się dla niej jedyną formą przetrwania. Jej brak obecności tylko wzmocnił poczucie, że dawny rdzeń organizacji został nieodwracalnie rozbity.

To właśnie te wydarzenia, pieniądze z plantacji, konflikt z Avalon, śmierć Slugera, porwanie Rolli, fałszywy pakt z Randym Coppolą, kradzież pięciu tysięcy tabletek, wojna z Włochami, zdrada Slima i milczenie Cassandry, zmusiły Hawick Undercode do przebudowania samego siebie. Organizacja zrozumiała, że dalsze funkcjonowanie w jednej, luźnej formie jest zbyt ryzykowne. Ulica potrzebowała widoczności, ludzi, ruchu i codziennej obecności. Przestępczość zorganizowana potrzebowała ciszy, dystansu, legalnych przykrywek i decyzji podejmowanych poza zasięgiem przypadkowych oczu. Z tego powodu struktura zaczęła dzielić się na dwa wyraźne filary, które wywodziły się z tego samego miejsca, ale miały działać na zupełnie innych zasadach. Pierwszym filarem pozostała ulica, skupiona wokół motelu przy Hawick Avenue. To tam nadal funkcjonował codzienny ekosystem dilerów, kmłodych dzieciaków uciekających przed domem, problemami i biedą, ludzi szukających przynależności oraz tych, którzy chcieli szybko zarobić bez pytania, jak długo da się tak żyć. Motel stał się miejscem, w którym ulica oddychała własnym rytmem. Przez parking, pokoje, klatki schodowe i zaplecza przewijali się ludzie od drobnych zleceń, handlu, obserwacji, kradzieży i pilnowania lokalnego ruchu. Nad tym chaotycznym środowiskiem zaczęły czuwać wyznaczone osoby, mające trzymać najmłodszych blisko, ale nie dopuszczać ich do informacji, które mogłyby pogrążyć całość. Drugi filar zaczął funkcjonować jako Hellwick, grupa wywodząca się z motelowego środowiska, ale świadomie odchodząca od typowego ulicznego funkcjonowania. Jej celem nie było stanie pod motelem, pokazywanie twarzy ani budowanie reputacji przez hałas. Hellwick zaczęło odpowiadać za dystrybucję, zabezpieczanie pieniędzy, kontakty z większymi odbiorcami, legalne biznesy oraz tworzenie przykrywek, które miały oddzielić realne zyski od ulicznego brudu. Na czele tego kierunku stanął Treyvon “Rolla” Rowland, który po porwaniu nie wrócił już do roli zwykłego człowieka od rozmów i produktu. Stał się kimś, kto rozumiał, że przetrwanie organizacji zależy od tego, czy uda się utrzymać ulicę przy życiu, jednocześnie nie pozwalając jej decydować o wszystkim. Od tej chwili Hawick Undercode zaczęło funkcjonować jako struktura o dwóch twarzach. Jedna była widoczna, głośna, młoda i uliczna, przywiązana do motelu, codziennego handlu i lokalnych problemów. Druga była cichsza, ostrożniejsza i bardziej uporządkowana, oparta na pieniądzach, kontaktach oraz biznesach, które z zewnątrz nie musiały zdradzać swojego prawdziwego znaczenia.

 

Aktualizacja ekipy: @Salvatrucha @13TERROR37 @Trzeżwy @WJTKdesign @Karola1203 @raszejski oprawca @Wantedd_ @xmaver @gaszokRdm @Platynovxd @bbbb. @9mjleaa @Mat_225 @Kapixxo @GEBI @lownee @n3kiri @OGdziadzia @wojtekshawty @icytwin 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin