Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 11.11.2024 w Odpowiedzi
-
Moto Magneto MC to barwny klub motocyklowy, który wyróżnia się swoją historią i międzynarodowym zasięgiem. Rozpoczynając działalność w Poznaniu, zyskał uznanie w środowisku motocyklowym i ostatecznie przeniósł się do Los Santos, gdzie osiągnął status 1% – symbolizujący przynależność do elitarnej grupy niezależnych klubów motocyklowych.Jako oddani entuzjaści marki Harley-Davidson, członkowie Moto Magneto cenią tradycje klubowe i dzielą się swoją pasją do motocykli, a ich kobiety często z dumą noszą emblematy klubu na plecach. Klub od lat angażuje się w różnorodne, często nielegalne działania, od handlu narkotykami, takimi jak mefedron i czeska meta, po szmuglowanie nielegalnych papierosów z Ukrainy. W przeszłości Moto Magneto specjalizowało się również w przemycie bimbru do Niemiec przez Kołbaskowo, co wymieniali na wysokiej jakości produkty chemiczne.Moto Magneto to także zamiłowanie do tradycyjnych, wspólnych posiłków – grillowanie kiełbas jest ich znakiem rozpoznawczym. Klub uzyskał status MC (Motorcycle Club) w 2011 roku podczas posiedzenia kongresu KPKM, co potwierdziło ich silną pozycję w świecie klubów motocyklowych. Historia Moto Magneto MC ma w sobie wiele rywalizacji, a jednym z bardziej kontrowersyjnych epizodów była ich „wojna handlowa” z konkurencyjnym klubem Iskra MC. Konflikt między Moto Magneto a Iskra MC zaostrzył się, gdy członkowie Iskra MC, słynący z bezwzględności, przeprowadzili śmiałą akcję na terenie Niemiec, kradnąc znaczną ilość wysokiej jakości chemii gospodarczej z jednego z magazynów.Moto Magneto wcześniej zorganizowało tam sobie dostęp do tych środków, które miały być przemycone do Polski w ramach regularnych dostaw. Jednak Iskra MC, dowiedziawszy się o tej operacji, wykorzystała sytuację i wyprzedziła Moto Magneto, zgarniając cenny towar. Ta kradzież była nie tylko ciosem finansowym, ale też symbolicznym upokorzeniem, co wywołało dużą frustrację wśród członków Moto Magneto. W odpowiedzi Moto Magneto postanowiło umocnić swoje szlaki przemytnicze i zabezpieczyć kolejne dostawy, zwiększając środki ostrożności. Konflikt z Iskra MC eskalował, co doprowadziło do serii kolejnych incydentów, potyczek, a także prób przejęcia kontroli nad wspólnymi trasami przemytniczymi. Ten etap w historii Moto Magneto MC znacząco wpłynął na ich późniejsze decyzje o przeniesieniu i umocnieniu swoich wpływów na terenie Los Santos. ekipa; @Oberschutze eugen, @Dalmian, @kolorwe223, @Aiden2500, @kapralraju11, @SmoQ, @TaOwca, @ZAW, @lli, @wiciaticia, @Bestia z Warszawy, @I3uLwers, @JamaTo_,36 polubień
-
MOTO MAGNETO MC CHAPTER LOS SANTOS
vinsu i 22 innych polubił temat przez Oberschutze eugen
Przyjrzeliśmy się tematowi i na serwerze nie ma możliwości gry Moto Magneto MC, ze względu na brak skryptowego wsparcia wielu aspektów życia tego klubu. Grupa ta jest zresztą zbyt agresywna, by pozwolić na jej kreację w realiach serwera, gdyż codzienne (przy tym - liczne) morderstwa nie są dla nas na ten moment osiągalne. Poza tym nie jesteśmy w stanie pozwolić iść dziadkom z Moto Magneto na grzyby, bo w Los Santos nie ma gdzie.23 polubień -
Dnia 10 listopada 2024 doszło do strzelaniny na wyludnionym obszarze Sandy Shores między dwójką niezidentyfikowanych mężczyzn a prawdopodobnie członkami lokalnego klubu motocyklowego Vandals MC. Wydarzenie to kontynuuje cykl krwawej sagi na terenach regionu Grand Senora, w której śmierć ponoszą głównie motocykliści chapteru. Mnóstwo szkarłatnej krwi, facet podziurawiony jak ser szwajcarski i muscle car niezdatny do użytku-taki obraz widzieli w dniu dzisiejszym mieszkańcy Sandy wracający po ciężkim dniu z pracy z bardziej industrialnych części regionu. "Jest to epidemia strachu i bliżej niepodyktowanej wyższymi pobudkami bezsensownej przemocy, codziennie na ulicach naszego miasteczka giną ludzie, twarze, które przewijały się każdego dnia podczas przechadzek po ulicach. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że przed zapadnięciem w nocny sen prawdopodobnie usłyszymy strzały. Okolica nigdy nie była zbyt bezpieczna, ale obecnie wychodzenie po zmroku z bronią jest totalną koniecznością" - Mówi David A. Smith, kierowca zawodowy i prawdopodobny świadek zdarzenia dzisiejszej strzelaniny. Jego słowa są odbiciem nastrojów panujących w samym regionie, pełnym strachu, trwogi, i bólu. Badania statystyczne potwierdzają ten stan, bowiem ponad 50% mieszkańców Grand Senora deklaruje, że poziom bezpieczeństwa znacznie zmalał. W ciągu ostatniego miesiąca liczba wniosków o CCW spowodowana zagrożeniem wzrosła o prawie 300 procent. Cały trend zdecydowanie nasila, a napięta sytuacja potęguje obawy każdego cywila. Chwilę po godzinie 18:00 za gauntletem wyjechał czerwony liberator o przyciemnianych szybach i indexie stanowym. Według doniesień przechodniów posiadacz muscle cara, a zarazem prawdopodobna ofiara pokazała wcześniej w stronę napastników środkowy palec, miało to zaognić całą sytuację. Czerwony liberator pojechał za muscle carem, finalnie oddając serię strzałów z broni automatycznej w auto i jego kierowcę, jego właściciel padł ranny na miejscu, a jeden z oprawców wyszedł w jego stronę prawdopodobnie ze względu na znikomą ilość przechodniów. Ofiara zajechała w offroad na odludziu, ciężko było o jakichkolwiek kierowców. Zamaskowany facet prawdopodobnie wyszedł z zamiarem przechwycenia ofiary, jednak po kilku chwilach pojawił się zamaskowany facet na motocyklu, który wjechał swoim harleyem w offroad jakby robił za kaskadera w najnowszym Days Gone czy pustynnym postapo, oddał strzały w stronę napastnika udającego się w kierunku rannego kierowcy, lecz dostał serię strzałów od drugiego z napastników, wciąż pozostałego w wozie-zginął na miejscu. Incydent ten na swój pokraczny sposób był spektakularny, gdyż sceneria, jaką ujrzał David, choć makabryczna, to była zarazem iście filmowa. Agresorzy zgarnęli jeszcze żywego kierowcę do auta i pojechali w stronę Harmony, kompletnie ignorując Smitha. Ich początkowa trasa była nieznana, lecz po około 15 minutach kamery CCTV zarejestrowały czerwonego liberatora zjezdzającego na trakt ulokowany jakieś 30 mil od więzienia stanowego, tam ich ślad się urywa na jakieś dwadzieścia minut. Po upływie dwudziestu minut ten sam liberator wyjechał na autostradę Los Santos, jadąc w stronę części przemysłowej El Burro-tam, tam znikęli pośród licznych faktorii. Fakty: Jeden ze sprawców zostawił odcisk butów na piasku, nosi prawdopodobnie rozmiar 41 i luźne tenisówki. Mężczyźni przez ponad 20 minut przebywali w regionie nieobejmującym kamer, nie wiadomo, co mogli robić w tym czasie. Na miejscu znaleziono pot jednego z napastników, choć był on prawdopodobnie niemożliwy do wydobycia ze względu na niezwykle duże zanieczyszczenie. (Nie mam pewności, nie wiem). W miejscu strzelaniny znaleziono krew napastnika, lecz jej wydobycie było naprawdę trudne i wymagało bardzo szybkiej reakcji techników. Jesli natomiast udało im się coś z tego wykrzesać to: Poziom erytrocytów w zebranym materiale wskazuje, że mężczyzna jest dorosły. Zawarte melanocyty sugerują, jakoby facet był białej karnacji i posiadał ciemne włosy (pochodzenia etnicznego nie podam, bo szanujmy się-i tak idziemy depowi na rękę). Amunicja, z której wykonano ostrzał to 9x9 mm. Mężczyźni mieli rękawiczki, a nawet i bez nich wydobycie materiału genetycznego do najłatwiejszych nie należy. Zebrane materiały nie wystarczą, by znaleźć punkt odniesienia, bo otrzymane informacje najpewniej odpowiadają połowie osób z bazy danych. Zresztą sprawcy i tak nie ma w CODIS. Liberator był używany pierwszy raz podczas strzelanin, choć nie wiadomo, czy to nie był ten sam z wcześniejszych ataków-model i specyfikacja się zgadzają, inny natomiast jest lakier. Osobą porwana, był Timmy Esposito. Zamordowanym Jack Redelk(chyba). Obaj faceci byli związani z klubem Vandals MC. Dalszy los uprowadzonego pozostaje nieznany. Obszar poszukwiań zawęża się do El Burro/La Mesy(z naciskiem na południową część). Przez cały przejazd po LS kolesie mieli maski. Mapa poglądowa (jutro uzupełnię o dokładną trasę): Kolor czerwony-miejsce strzelaniny Niebieski-miejsce, w którym ostatni raz widziano liberatora na terenie Grand Senora. Czerwony - miejsce strzelaniny. Notka OOC: Cześć. Pozwoliłem sobie dodać małą narrację do całego przestępstwa w postaci sytuacji na terenie całego regionu Grand Senora. Żadne z faktów nie są naciągnięte i mogą mieć realne podłoże w rzeczywistości, więc mam nadzieję, że żadna ze służb porządkowych mi nie będzie miała tego za złe. Postać Davida w świecie gry NIE ISTNIEJE, stworzyłem go narracyjnie, aby nie grać miasta duchów. Nie brałem udziału w tej akcji ofensywnej i jako lider organizacji mogę podjąć się odegrania przesłuchania jako ta postać, jeśli chłopaki z depu wyrażą chęć(kazdy gracz PD potwierdzi, że nigdy nie naginałem rzeczywistej sytuacji na moją korzyść, więc przedstawię wam realny obraz tego, co tam się odwaliło. Myślę, że podczas przesłuchania będę skory rzucić jakieś dodatkowe fakty. Jeśli pojawiły się nieścisłości, to chłopcy jutro je poprawią w postach poniżej @xfresh @Luxder_21 polubień
-
20 polubień
-
**11 listopada wieczorem objawiła się premiera nowego teledysku Sloppy Toppy, jako kolejny element promocji nadchodzacego albumu "Songs You Didn't Ask For". Teledysk przez swoją atmosferę i podniosłość kadrów z ostatnich koncertów grupy, jest swoistą formą wizytówki i podsumowania ich ostatnich miesięcy szybującej kariery. Track został wyprodukowany i wydany z pomocą zakontraktowanego Unsainted Records. Okładka i tekst jak zwykle wyrażają specyficzne poczucie humoru Sloppy Toppy. Utwór jest dostępny wraz z premierą na wszystkich popularnych streamingach w internecie.** Lyrics: Członkowie zespołu: Reece Gilmore - Wokal, druga gitara Raymond Seward - Drugi wokal, mikser, grzechotka, gramofon, didgeridoo Rene Hunt - gitara basowa Lawrence Reach - Gitara prowadząca Edward Settles - Perkusja PROMOCJA • Wcześniejszy teledysk "The Ballad of Penny Trait" jako element promocji tego samego, nadchodzącego albumu • Pierwszy merch Sloppy Toppy • Koncert Sloppy Toppy w Sapphire Palace • "Spooky, scary, horny?" Koncert Sloppy Toppy w Ocean's Bounty Pub • Koncert Sloppy Toppy na otwarciu w Dead in Vinewood, supportowanie Soul Evisceration • Post CP o Rizzym G • Post na stronie Unsainted Records • Posty na stronie Sloppy Toppy • Billboardy Koszta SSy: OOC:17 polubień
-
16 polubień
-
**11 listopada w godzinach wieczornych ukazał się na platformie V-Tube oraz platformach streamingowych w wersji audio czwarty odcinek podcastu My stick of the view - drummer podcast about non drum things, który prowadzi Noah Alexander - artysta powiązany z Soul Evisceration jako perkusista oraz zakontraktowany z wytwórnią Unsainted. Jest to pierwszy odcinek, który powstał w ramach oficjalnego wchłonięcia podcastu przez w/w wytwórnie. Co może się rzucić w oczy? Przede wszystkim szata graficzna wykonanych grafik, które reprezentuje swoimi barwami Unsainted. Gościem kolejnego epizodu jest Aniyah "KAYES" Geovanney, jedna z najbardziej aktualnie rozpoznawalnych postaci w show-biz z bogatą paletą swojej twórczości zarówno jako piosenkarka i producentka oraz wielokrotnie okrzykiwana jako ta kontrowersyjna gwiazdeczka. Co w takim razie możemy usłyszeć w dzisiejszym odcinku podcastu? Przede wszystkim prezentacja samej siebie, rozmowa o nadchodzącym albumie KAYES, DSE i jej osobista oficjalna opinia na ten temat. Czy Noah też zamierza standardowo wbić szpilkę w artystkę, zadając niewygodne pytania? Cóż, tą odpowiedź należy znaleźć właśnie w podcaście przesłuchując go. ** **Tytuł odcinka nawiązuje do tego, że sam materiał jest na tyle długi i obszerny, że ostatecznie został on podzielony na dwa odcinki. Jest to rekordowy czasowo wywiad na ten moment.** Noah Alexander mówi: Czołem V-Tube i inne platformy streamingowe, Noah Alexander melduje się w kolejnej części podcastu My stick of the view - drummer podcast about non drum things. Minęło sporo czasu od ostatniej serii i w sumie głośnej zapowiedzi oficjalnej współpracy z Unsatinted Records. Jednak musicie mi wybaczyć, mój stan zdrowia i osobista sytuacja nie pozwoliła się w pełni skupić nad tym projektem, a ja po prostu nie chcę tutaj prezentować czegoś, co bym robił na siłę i od niechcenia. Tak, po krótce jeśli chodzi o wyjaśnienia, a teraz przejdźmy do naszej gwiazdy... I to DOSŁOWNIE gwiazdy! **Aniyah Geovanney uśmiechnęła się, poprawiła pozycję na fotelu.** Noah Alexander mówi: Aniyah KAYES Geovanney, artystka producentka, businesswoman, można powiedzieć osoba o wielu talentach i umiejętnościach. Hej! Jak się masz? Jeeez... Mam nadzieję, że dobrze wypowiedziałem Twoje nazwisko i nie dostałem na start u Ciebie red flag. **Noah Alexander zaśmiał się głupkowato.** Aniyah Geovanney mówi: Ding, ding, ding! Punkt dla ciebie, Noah - nie minąłeś się przy niczym z prawdą, nawet załapałeś nazwisko. Hiyaaaah... Jest świetnie, czuję się tak jak wyglądam. Noah Alexander mówi: No i to nastawienie mi się cholernie podoba, serio! Od razu chcę Ci podziękować, że udało Ci się znaleźć czas by wpaść tutaj do mnie. Twój grafik od ostatniego czasu wydaje się być bardzo napięty, jak nie występy na żywo to praca nad albumem oraz zarządzanie wytwórnią Eternal Atake, jak Ci się udaje to wszystko tak dobrze ze sobą zgrać i pogodzić czasowo? Aniyah Geovanney mówi: Hej, nie jestem w tym wszystkim sama - przy Eternal Atake muszę oddać kwiaty mojej menedżer Viviane czy Melody... Znacznie odciążają mnie w tym temacie. Ja skupiam się na muzyce, to mój konik - to coś, czym mogę się męczyć się do usranej śmierci. Testuję teraz swoje limity, chcę je tylko przekraczać. Będąc szczerą, jeszcze nie wiem gdzie jest moja granica... Yeah - pracuję teraz nad albumem, oddaję mu się jak najbardziej mogę. Chciałabym pokazać tego roku, że stać mnie na jeszcze więcej. Noah Alexander mówi: W sumie mogę powiedzieć, że popieram Twoje słowa w kwestii muzyki, w zasadzie wręcz się z nimi utożsamiam. Chyba trochę nadajemy na podobnych falach. **Noah Alexander podrzucił brwiami, robiąc przy tym głupkowatą ironiczną minę.** **Aniyah Geovanney prychnęła śmiechem, podrzuciła barkami.** Aniyah Geovanney mówi: Identyfikujemy się jako ARTYŚCI. Noah Alexander mówi: Idealnie powiedziane, wracając do tego, co mówiłaś wcześniej. Sugerujesz w takim razie, że poza nowym albumem chcesz nas zaskoczyć czymś jeszcze? Aniyah Geovanney mówi: Nie chcę zdradzać też za dużo - to po prostu jest już na prawdę blisko. Miasto da ludziom odpowiedź... Taka mała podpowiedź. Poza samą muzyką, mam w zanadrzu inne rzeczy - słuchałeś No Broke Boys? Noah Alexander mówi: Yeah, staram się śledzić na bieżąco Twoje nowe produkcje. Jednak otwarcie mogę powiedzieć, że Love Hurts jest u mnie osobistym numerem jeden. Aniyah Geovanney mówi: Love Hurts to uczuciowy numer, nieco ambitniejszy niż No Broke Boys - jak na moje. No Broke Boys to bop... To piosenka, przy której masz zakręcić nóżką. Track, którego refren ma ci się wbić w głowie, czy ta melodia... **Aniyah Geovanney zaśpiewała melodycznie fragment refrenu piosenki, nawiązując do niego w dalszej wypowiedzi.** Aniyah Geovanney mówi: Zła suka, z jeszcze gorszymi przyjaciółkami... Bez spłukanych chłopców, wyglądamy jak Pegassi. **Noah Alexander zaklaskał w rytm śpiewu Aniyah w międzyczasie.** **Aniyah Geovanney dźgnęła się palcem w pierś.** Aniyah Geovanney mówi: Linijka z Pegassi stała się rzeczywistością - zostałam twarzą marki. Noah Alexander mówi: Daamn, osobisty koncert tylko dla mnie w moim studio, tego jeszcze nie grali. **Aniyah Geovanney zaśmiała się. Pomachała dłonią, jakby rozwiewała dym.** Noah Alexander mówi: Współpraca z Pegassi to był Twój cel, który obrałaś już dawno czy jest to efekt, który wyszedł wraz z rozwojem Twojej kariery? Aniyah Geovanney mówi: Nie sądziłam, że ta linijka przyniesie mi współpracę z tak WIELKĄ MARKĄ. Wiesz jaką miałam minę, kiedy to do mnie przyszło? Sama nie mogłam uwierzyć, że... **Aniyah Geovanney nie dokończyła myśli.** Noah Alexander mówi: Aż nawet teraz odebrało mowę, co? Aniyah Geovanney mówi: Byłam zszokowana... Utwierdziłam się tylko w tym, że deptam sobie dobrą ścieżkę. Noah Alexander mówi: Uwielbiam to jak ktoś emanuje taką pewnością siebie i jest po prostu pewny tego co robi. Pozwolisz, że przejdę nieco do pytań, które przygotowałem na dzisiejsze spotkanie, co ty na to? Jesteś gotowa? **Noah Alexander upił w międzyczasie kilka łyków Fuzzy Cola z puszki.** Aniyah Geovanney mówi: Możesz pytać o cokolwiek, Noah.. Zawsze jestem gotowa, śmiało. Noah Alexander mówi: No to zaczynamy... Pochodzisz z Dallas, zgadza się? Od Twojej wyprowadzki minęło już trochę czasu, czy w takim razie w pełni utożsamiasz się z San Andreas, czy jednak Twoje korzenie Teksasu nadal się w Tobie rozrastają? Aniyah Geovanney mówi: Pozwolisz, że zanim odpowiem, to też o coś cię zapytam? Noah Alexander mówi: Pewnie... Zaraz wyjdzie na to, że będe gościem w swoim podcaście. Aniyah Geovanney mówi: Lubię przejmować inicjatywę... Z czym kojarzy ci się słowo Kayes? - Nie liczymy odpowiedzi, że ze mną. **Noah Alexander zaczął się chwilę zastanawiać.** Noah Alexander mówi: Powiem Ci szczerze, że na ten moment nie jestem w stanie wymyśleć alternatywnego skojarzenia, szczególnie jak po prostu mam Ciebie przed sobą, w takim razie rozwiniesz mi to pytanie i odpowiesz w taki sposób, jak oczekiwałaś ode mnie? Aniyah Geovanney mówi: Mogłeś powiedzieć cokolwiek, to nawet nie musiało mieć sensu... Widzisz, jestem z Dallas - yeah - utożsamiam się z miejscem, z którego pochodzę przez całą swoją karierę. Wychowałam się w dystrykcie Queen City, dokładniej na Kynard Street. Mój pseudonim artystyczny to skrócona nazwa tej ulicy... Aniyah Geovanney mówi: Wzięłam pierwsze litery - K, bo wymawiasz to jako kay... I S - wymawiasz to jako Es. **Aniyah Geovanney klasnęła dłońmi, wytypowała go nimi.** Aniyah Geovanney mówi: Co otrzymujesz razem? Noah Alexander mówi: Kayes, sprytnie to zagrałaś. Niczym decydujący ruch w szachach. Aniyah Geovanney mówi: Kocham San Andreas, jednak Teksas stawiam ponad. Na zawsze. **Aniyah Geovanney poprawiła czapkę z logiem drużyny bejsbolowej z Texas leżącą na jej głowie.** Noah Alexander mówi: Idealne zaakcentowanie wypowiedzi z tą czapką. James? Złapałeś to? **Noah Alexander spojrzał na kamerzyste w międzyczasie.** **Aniyah Geovanney zaśmiała się, spoglądając przez chwilę w kamery. Wróciła wzrokiem na N. Alexander.** Noah Alexander mówi: W takim razie jak to się stało, że ostatecznie mamy Ciebie właśnie tutaj w San Andreas? Aniyah Geovanney mówi: Musielibyśmy zajrzeć do czasów, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły... Wcale nie chciałam się tutaj przeprowadzać, to była decyzja mojej matki.. **spojrzała w kamery, cmoknęła w ich kierunku** Kocham cię, Desiree. **Aniyah Geovanney spojrzała z powrotem na N. Alexander, kontynuując wypowiedź.** **Noah Alexander pomachał w stronę kamery, sugerując pozdrowienia.** Aniyah Geovanney mówi: Kiedy skończyłam middle school, przeprowadziłam się z siostrą i matką do Los Santos... Nie miałam za dużo do powiedzenia w tamtym momencie. Ciężko było się zaklimatyzować, ale w końcu wyszło mi to na dobre... Los Santos zainspirowało mnie do tworzenia muzyki. Zakochałam się w brzmieniu rapu z tych stron. Noah Alexander mówi: To miasto wypuściło w świat wiele muzycznych perełek i to balansując przy tym przy praktycznie każdym gatunku muzycznym. Aniyah Geovanney mówi: Wiele legend muzycznych... Wiesz, spojrzysz w kierunku rockowych brzmień, to wymienisz Dick in Dixie czy Raven Lockheart.. Tam spojrzysz na rapową scenę, stoi MTM Reecey czy Protais. Noah Alexander mówi: Jeeez, Dick in Dixie. Katowałem jeden z ich utworów przez kilka dni w domu po mojej aferze na Celebrity Awards. ** Noah Alexander zaśmiał się.** Aniyah Geovanney mówi: Jebać Celebrity Awards... (zaśmiała się zakrywając usta dłonią) Oh.. Wciąż nie mogę uwierzyć, że tak ci to wyskoczyło. Noah Alexander mówi: Daj spokój, chyba za bardzo się nakręciłem wtedy tym wszystkim, wiesz... Postaw się w sumie z mojej perspektywy. Jesteś chłopakiem, którego rodzina się wyrzekła bo postawiłaś na swoim, trafiłaś dosłownie na ulice mając tylko swój samochód, który został po zmarłej babci. Stał się on Twoim domem na jakiś czas. Szukasz pracy, w której poznajesz ekipe Soul, prezentujesz swoje umiejętności za garami... Stajesz się jednym z nim i w przeciągu niecałego roku, stajesz na scenie razem z nimi, odbierając nagrodę roku. Nie jestem w stanie opisać jaka wtedy mi towarzyszyła euforia, co spowodowało też chyba, że mój mózg na chwilę miał odcięty tlen i nie myślałem po prostu o tym, co mówię. **Noah Alexander zaczął się śmiać sam z siebie.** Aniyah Geovanney mówi: Miałam podobnie przy swoim pierwszym wystąpieniu na scenie... Takim wiesz, solowym, kiedy już zaczęłam karierę wokalną. Pomieszałam się przy kilku kwestiach, ale jakoś to nadratowałam żartami.. Pierwszy raz niezawsze musi być najlepszy, idealny. Noah Alexander mówi: Na swoją obronę Ci tylko powiem, że chodziło mi wtedy o Celebrity Preview. Aniyah Geovanney mówi: Pamiętam! Dlatego to przejęzyczenie było w tym wszystkim takie komiczne. Noah Alexander mówi: Słuchaj, ludzie wymagają od artystów nieskazitelności, taka jest prawda. A jednak prawdą jest to, że każdy z nas jest takim samym człowiekiem, który popełnia błędy. Ile razy miałaś tak, że pod prysznicem sobie przypominałaś jakiś kłótnią i Ci przychodziły do głowy akurat wtedy riposty, jakich mogłaś użyć? Aniyah Geovanney mówi: Mnóstwo... Ludzie zawsze będą bardziej patrzeć na najmniejsze brudy, najpierw zaczną je wytykać zamiast skupić się na tych pozytywnych rzeczach, które za sobą ciągniesz. I... Wiesz, zawsze jak wypuszczam następną premierę, tylko myślę - co mogłam zrobić lepiej, co mogłabym teraz poprawić? Za każdym razem, Noah... Mam to po swojej menedżerce, zaraziłam się od niej. Zawsze kiedy robię coś dużego, ona tylko mówi - super, Aniyah, stać cię na więcej. To tak jak z tymi ripostami... Noah Alexander mówi: Gówno prawda, zawsze dajesz z siebie sto procent, a to, że stać Cie na więcej to fakt. Tylko wydając jakiś projekt zbierasz doświadczenie, które możesz przełożyć na kolejne przyszłe plany. Tylko w danej chwili wydaje mi się, że nie ma co oczekiwać 120 procent na start. Po prostu dajesz z siebie te sto procent, które kiedyś będą miały przelicznik na 80 procent. Wiesz mniej więcej do czego pije, no nie? Matma nie jest moją mocną stroną, mimo, że mam korzenie azjatyckie po babci. **Aniyah Geovanney poprzytakiwała powoli głową, uśmiechnęła się.** Aniyah Geovanney mówi: Zawsze chciałam cię zapytać czy masz coś z siebie Azjaty, ale nie zgadzało mi się nazwisko ani imię... Już nie muszę. Noah Alexander mówi: Zobaczyłabyś mojego młodszego brata. W ogóle nie jest do mnie podobny, mówie poważnie. Zawsze wyróżniałem się od bliskich w tej kwestii. Aniyah Geovanney mówi: Mam podobnie. Noah Alexander mówi: Dobra Aniyah, przejdę do kolejnego pytania. Uwielbiam jak temat się rozwija, w sumie to zaczęło się o Teksasie, a skończyło się o ripostach pod prysznicem, dawaniu z siebie 100 procent i moich genach. Chyba to dobry moment by zaatakować w jakiś inny temat, co? **Aniyah Geovanney przeleciała dłonią po swoim prawym barku, szczególnie dotkniętym przez chorobę bielactwa, nawiązując do jego słów.** Aniyah Geovanney mówi: Proszę bardzo... Noah Alexander mówi: Kariera muzyczna, jak to się wszystko zaczęło u Ciebie, że akurat postanowiłaś kierować się tą ścieżką? Co Cię skłoniło do podjęcia takiej, z perspektywy czasu, świetnej decyzji? Aniyah Geovanney mówi: Nigdy nie sądziłam, że będę w miejscu, w którym jestem... Moja kariera rozwinęła się z przypadku. Kiedyś byłam tylko dziewczyną, która próbowała utrzymać siebie i swojego faceta z pracy w lokalnym studio nagraniowym na Davis... Byłam zwykłą lokalną producentką, realizatorką za 50 dolarów. Aniyah Geovanney mówi: Nie sądziłam, że kiedyś pojawię się na billboardach. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę występować przed tymi wszystkimi fanami. Dostałam szansę, którą złapałam i wykorzystałam. Zaczęłam to brać na poważnie, kiedy odezwali się do mnie poważni ludzie - dokładniej z Vinewood Most Wanted. Noah Alexander mówi: Czyli można powiedzieć, że wygrałaś ten złoty bilet, albo trafiłaś ten jackpot. Aniyah Geovanney mówi: W tamtym czasie to była raczkująca wytwórnia muzyczna, która nie miała żadnego zaplecza artystów... Potrzebowali producentki i realizatorki, wypatrzyli mnie. Przez nich poznałam Trigga Happy - niech mu ziemia lekka - z którym stworzyłam dalszą historię. Zaczynaliśmy ramię w ramię... Z perspektywy czasu, nie wiem czy to był jackpot. Ta wytwórnia była jednym wielkim przekrętem, mogę to otwarcie powiedzieć. Dzięki niej wzięłam się za to gówno na poważnie, ale przez to ile pracy w to włożyłam. Kiedy wypełniłam warunki swojego kontraktu, od razu się stamtąd wypisałam. Noah Alexander mówi: Słuszna decyzja, szczególnie, że mogłyby się ważyć wtedy dalsze Twoje losy. Aniyah Geovanney mówi: Za sterami stali niekompetentni ludzie... Kiedy wypuściłam swój debiutancki, producencki album - Ocean Views - od razu dałam dyla. Między innymi on przyniósł mi nominacje w nagrodach na wcześniej wspomnianej gali Celebrity Awards. To był mój najcięższy okres w całym życiu. Życie nabrało tempa, ja zaczęłam wkręcać się w życie Vinewood... W tym samym momencie zaczęłam tracić tych, z którymi to budowałam. Trigga został postrzelony, Wicked w tym samym momencie... Mój facet przekręcił się na moich oczach, kiedy ratownicy walczyli o jego życie całą noc - wszystko jednego miesiąca, przestrzeń kilku tygodni. Ciężkie czasy tworzą silnych ludzi. Przeszłam i przez to, by stać gdzie jestem. **Noah Alexander wsłuchuje się w milczeniu w jej wypowiedź, złożył ręce, na których oparł swoją głowę i kiwa nią co jakiś czas odruchowo.** Aniyah Geovanney mówi: Nigdy o nich nie zapomnę, dopóki sama stoję... Rozumiesz, Noah. [Noah Alexander mówi: Z perspektywy własnych doświadczeń i tego co ja sam przeszedłem i przechodzę to mogę Ci powiedzieć jedno, że zazdroszczę Ci tego jak masz silny charakter. **Aniyah Geovanney starała się utrzymywać dosyć spokojny ton głosu, chociaż momentami mógł się jej załamywać. Napiła się wody ze szklanki, odchrząknęła.** **Noah Alexander spojrzał na nią, kiwnął w milczeniu głową, że ją rozumie w stu procentach.** Noah Alexander mówi: Paradoks podcastów na żywioł to jest taki, że jeszcze kilka minut temu śmialiśmy się z czegoś, a teraz poruszamy ciężkie tematy, które wywołują w nas trudne emocje. Aniyah Geovanney mówi: To po prostu ja... Sama na to weszłam, nie musiałeś nawet nic dodawać. Jak już dajesz mi temat, to potrafię popłynąć na prawdę dalekooooo.... **Aniyah Geovanney kiwnęła porozumiewawczo głową, poprawiła się na fotelu.** Noah Alexander mówi: No to chyba pora trochę popłynąć dalej, zadając kolejne pytanie co? Nadal kategoria twojej kariery muzycznej. Aniyah Geovanney mówi: Zamieniam się w słuch. Noah Alexander mówi: Utożsamiasz się bardziej jako producentka czy raperka oraz czym kierujesz się, wybierając artystów, z którymi chcesz współpracować? Aniyah Geovanney mówi: Nazwałabym się w tym wszystkim bardziej piosenkarką... Czerpię dużo z rapu, ale moje całe rapowane piosenki zliczysz na palcach. Robię hip-hopowe R&B. W większości produkuję jedynie swoje następne piosenki, ale staram się otwierać na równie utalentowanych producentów - czy to Lilma, czy to CHA$E... Zazwyczaj to wychodzi tak, że łapię z kimś wspólny vibe i naradza się myśl - hej, stwórzmy coś razem. Albo... Albo po prostu wypatruję sobie kogoś twórczość, kogo mi się podoba i dopiero wtedy się poznajemy - w trakcie tworzenia. Miałam tak między innymi z FHY. Noah Alexander mówi: Współpraca z Maxine Koci też w taki sposób się narodziła? Aniyah Geovanney mówi: Spodobała mi się jedna z jej premier, napisałam do niej... Stestowałam ją w studio, złapałyśmy dobry vibe - wynikiem jest jedna z piosenek, która znajdzie się na najnowszym projekcie. Z Maxine też poznałam się dopiero w studio, wcześniej w ogóle nie rozmawiałyśmy... Miałam ją trochę za inną osobę, zanim ją poznałam - patrzyłam na nią z góry, co było moim błędem. Spiknęła nas wspólna menedżerka, poznałyśmy się... Do tej pory lubię realizować się przy niej jako producentka. **Noah Alexander podrzucił tylko brwiami, słuchając opinii o Koci.** Aniyah Geovanney mówi: Czujemy podobnie muzykę... Wciąż myślę, że ma w sobie dużo potencjału. Ludzie różnie na nią patrzą, zwłaszcza ci z show-biznesu... Tworzą na nią nagonkę, kiedy ona nie robi niczego złego - po prostu dba o swój biznes, o swój tyłek. Noah Alexander mówi: Cóż... Pozwolisz, że przejdę do kolejnego tematu i teraz zacznę wbijać nieco szpileczki w Ciebie. **Aniyah Geovanney położyła dłonie na torsie, wskazując na siebie.** Aniyah Geovanney mówi: Śmiało. **Na tym momencie pierwsza część podcastu zakończyła się. Odbiorcy na V-Tube zostali poinformowani o drugim epizodzie poprzez komunikat na czarnym tle, natomiast osoby, które słuchają podcastu na platformach streamingowych mogły usłyszeć krótki komentarz głosowy samego Noaha, który zaprasza do odsłuchania drugiej części. Obie strony odbiorców zostały poinformowane, że zabieg ten spowodowany jest obszernym i długim materiałem, w związku z zachowaniem komfortu odsłuchu oraz podzielenia sensownie czasowo podcastu, został on rozdzielony na dwa epizody. Pierwsza część podcastu skończyła się po około godziny czasu.** Noah Alexander mówi: Chciałbym przejść do tematu Twojej poprzedniej wytwórni jaką była DSE. Co wpłynęło na Twoją decyzję by sprzedać swoje udziały i po prostu odejść z wytwórni? To nie z DSE wyszedł Twój kolejny krążek The Rose That Grew From Concrete? **Aniyah Geovanney wypuściła marudnie powietrze z ust, przytrzymała obie dłonie na daszku czapki.** Noah Alexander mówi: Chyba troche zakłuło. **Noah Alexander zaśmiał się.** Aniyah Geovanney mówi: To była moja wspólna decyzja z Viviane. Zwyczajnie męczył ją ten cały show-biznes, a ja już osiągnęłam wtedy więcej niż chciałam... Kupiłam swojej mamie dom, sama byłam dobrze ustawiona. Umówiłam się z Viviane wtedy, że wydam ostatni album i odpuszczę sobie karierę na dłuższy czas. Noah Alexander mówi: Ostatecznie ile ta przerwa trwała? Aniyah Geovanney mówi: Tak to się kręciło... Ja wydałam Różę, odsunęłam się od muzyki na rzecz spełniania jednego ze swoich marzeń - chcę zwiedzić każdy zakątek świata. Po czerwcu wyleciałam z Los Santos i zaczęłam podróżować po świecie... Nagle przy początku sierpnia Viviane do mnie dzwoni i mówi - hej, a co jakby tak wrócić do działania? Noah Alexander mówi: Czyli można powiedzieć, że Viviane wyczuła niedosyt Twojej osoby na rynku muzycznym? Aniyah Geovanney mówi: Chciała zapełnić pewną lukę. Kiedy odsprzedałyśmy udziały do Marquis i CHA$E, to widzisz jak to się potoczyło... Wytwórnia upadła. Czy po moim odejściu z wytwórni wyszły jakieś ambitniejsze projekty? No nie... Wiesz czym było to spowodane? Noah Alexander mówi: Zamieniam się w słuch. Aniyah Geovanney mówi: Marquis wolał zająć się najeżdżaniem na innych przez social media niż swoimi podopiecznymi i swoim biznesem. Między innymi to zgubiło całą markę, jego... To można nazwać zawiścią? Noah Alexander mówi: Czyli według Ciebie poczynania Marquisa Northa doprowadziły ostatecznie do tego, że DSE zaczęło zbliżać się do upadku? Aniyah Geovanney mówi: Oczywiście, że tak. Dobrałabym do tego dobór nietrafionych artystów, których wytwórnia próbowała promować... Jednym z nich był już nieaktywny Tremi G. Kiedy CHA$E pierwszy raz przyprowadził mi go do studia, byłam sceptycznie nastawiona. Po prostu wiedziałam, że to nie wypali. Przeniósł swoją małą karierę z Chicago do San Andreas, gdzie CHA$E próbował go przepychać... Nawet jeśli osiągnąłby coś więcej, nadal miałby łatkę roślinki DSE. Noah Alexander mówi: Przyznam się szczerze, że w ogóle nie kojarze gościa. Aniyah Geovanney mówi: No właśnie! Bo to nie wypaliło. Nie pierwszy raz.bDlatego tak - Marquis North i dobór nieodpowiednich artystów zgubił Digital Scale. Noah Alexander mówi: Czy w takim razie gdybyś mogła cofnąć swoje decyzję związane z wytwórnią, to zrobiłabyś to, patrząc na to, co się ostatecznie stało z DSE? Odpowiedz na to pytanie tak jakby Eternal miało nie istnieć. Jakby... Że nie odsprzedałabym jednak udziałów, tak? Noah Alexander mówi: Tak. Aniyah Geovanney mówi: Zostałabym dalej przy marce. Gdyby Viviane była, to i ja bym była. Ona była głową w tej wytwórni... Ja tylko zajmowałam się artystami, zajmowałam się muzyką - byłam sensei w studiu. Podobnie to się toczy w przypadku Eternal Atake, jednak jesteśmy bardziej doświadczone po tym, co zdziałałyśmy z DSE. Noah Alexander mówi: Chase Love miał swoje udziały w DSE i prowadził całość razem z Marquisem, ostatnio został ogłoszony oficjalnie jako artysta pod skrzydłami Eternal Atake, czy nie obawiasz się jakichś spięć z tego powodu? Obstawiam, że obowiązuje Was współpraca na linii artysta z jego strony, zgadza się? Aniyah Geovanney mówi: CHA$E został podpisany pod Eternal Atake, tak... Nie obawiam się żadnych spięć, w żadnym wypadku.. Sporo myślałam o decyzji odnośnie podpisania go, jednak doszłam do wniosku, że to będzie dobre posunięcie. Poza tym... Zostałam chwilę w DSE po odsprzedaniu udziałów, tak? Zostałam tam ze względu na niego. Kiedy on się odsunął, to i zrobiłam to ja.... Tak oficjalnie. Noah Alexander mówi: Nieoficjalnie rozumiem, że czekają nas ploteczki poza kamerą, tak? **Noah Alexander zaśmiał się.** **Aniyah Geovanney przekręciła oczętami, zaśmiała się.** Aniyah Geovanney mówi: Kto wie... Kto wie... Noah Alexander mówi: Spodziewasz się czegoś nowego i świeżego od Chase Love, po jego przerwie? Masz wobec niego i nadchodzącej płyty NOMAD duże oczekiwania? W sumie jest to pytanie retoryczne, skoro chcecie to puścić spod Twojej stajni. Aniyah Geovanney mówi: Wiem, że dostarczy ludziom tego, czego oczekują. Bierze muzykę tak samo poważnie jak ja - chce robić duże rzeczy, a ja tylko chcę mu w tym pomóc... Ja już wiem, że to będzie coś znacznie innego niż jego poprzedni projekt. To jego... Nowa era, yeah. Zdążyłam ją już poznać przedpremierowo. Z pewnością zapisze się na dłużej w rankingach. Noah Alexander mówi: Chyba mi właśnie zasugerowałaś intuicyjnie tą wypowiedzią, kogo powinienem wziąć pod lupę w kolejnym odcinku. Chase, jak to to oglądasz to co ty na to? **Noah Alexander skierował wzrok i palce w strone kamery i uśmiechnął się szyderczo.** **Aniyah Geovanney popatrzyła w kamerę, przysunęła na fotelu do biurka.** Aniyah Geovanney mówi: Mają wygodne fotele, wpadaj! **Noah Alexander parsknął śmiechem, po czym napił się coli z puszki.** **Aniyah Geovanney opróżniła szklankę z wody, popatrzyła na N. Alexander.** Noah Alexander mówi: Chciałbym jeszcze poznać Twoją opinie w pewnej sprawie, która ostatnio troche zrobiła się głośna. Jaka jest Twoja opinia w kwestii afery związanej z nim oraz małżeństwem Lloyd? Uważasz, że to w jaki sposób wywiązał się z sądowego nakazu publicznych przeprosin było adekwatne i słuszne? Czy powinien jednak stonować tą sprawę? Aniyah Geovanney mówi: Nie może obyć się bez tego tematu... Nie wiem. Co ci mogę powiedzieć... Nakarmił hejterów, zatańczył jak małpa w cyrku i to wszystko. Na ten temat wolałabym się nie rozgadywać, bo nawet nie wiem co mam powiedzieć. **Aniyah Geovanney postukała paznokciami w stolik. Otworzyła usta jakby chciała coś dodać, jednak się powstrzymała.** Noah Alexander mówi: Myślę, że Twoja odpowiedź idealnie się wpasowuje w moje pytanie i tak samo idealnie podsumowuje ogół tej sprawy. Skoro zaczęliśmy temat kontrowersyjnych występków to pora przejść do kolejnej puli pytań. Noah Alexander mówi: Nie ma co ukrywać, że kontrowersja też się nieco utożsamia z Tobą i Twoją karierą, często można spotkać Twoją osobowość na portalach plotkarskich. Czy obecność Twojej osoby na nich wpływa na Twoje decyzje zawodowe? Aniyah Geovanney mówi: Po prostu żyję swoim życiem, a media to podłapują... Staram się wychodzić na prostą, Noah.. Skupiam się na swojej muzie, na następnych pokazach, na tym co na prawdę chcę pokazać fanom przez swoją twórczość. Nie dbam o to jak o mnie gadają, zawsze będą gadać. Nie mam czasu na przejmowanie się tym, że tamten portal opisał moje następne zatrzymanie czy kolejną imprezę. To moje życie... Kariera była usłana kilkoma dramami, ale ludzie dalej mnie kochają - dalej idę w górę. Noah Alexander mówi: Czy uważasz z perspektywy czasu, że reakcja Pandory w stosunku do Ciebie była słuszna, a może wręcz przeciwnie i całkowicie przesadzona? Możesz odpowiadać na to pytanie ze spokojem, kazałem ją jak coś zamknąć w składziku na końcu wytwórni i pilnować. Chodzi mi o pogrzeb Kenny'ego Whitfielda. Aniyah Geovanney mówi: Hell nah. Zrobiła największą burdę w tym wszystkim przez to, że pokazałam się w innym kolorze sukni... Pominę już kwestię zdjęcia Maxine i tego plaskacza. Nie czuję do niej złej krwi, ale jak już pytasz czy reakcja była przesadzona, to tak - myślę, że tak. Noah Alexander mówi: Jakie znaczenie miało to dla Ciebie pojawienie się akurat w limonkowej sukience na pogrzebie? Był to celowy zabieg by wywołać falę komentarzy, która była tak naprawdę nieunikniona? Mogę Ci powiedzieć, że z mojej perspektywy to świeciłaś się w tłumie wtedy jak neon. Aniyah Geovanney mówi: Przyznam ci, że w podobny sposób pokazałam się na pogrzebie własnej babci - nie widzę nic złego w kolorze. To nie było dla mnie czymś INNYM, skądże. Nie sądziłam, że to wywoła tak wielkie oburzenie, nie rozumiałam tych reakcji... Nie przyszłam tam w zbyt krótkiej spódniczce czy nawet bieliźnie. To była suknia. Długa, limonkowa suknia. Znaczy.. No, bieliznę miałam - pod suknią. **Aniyah Geovanney zaśmiała się, pomachała dłonią.** **Noah Alexander zaśmiał sie mimowolnie.** Noah Alexander mówi: Wiesz ja Ci mogę po prostu też odpowiedzieć jak to wyglądało z mojej perspektywy, może po prostu tu chodziło o to, że niektóre osoby mogły to odebrać jako brak szacunku do zmarłego. Pogrzeby jakby nie patrzeć są kojarzone z kolorem czarnym, załobnym, a limonkowy kolor bardziej z niezła imprezą. W moich stronach to nic szczególnego, dlatego przeważyło o wyborze. Kelly był wspaniałym artystą, który dołożył wiele do sceny w Los Santos... Był jedną z ciekawszych osób, z którymi miałam okazję pracować - bardzo się wyróżniał. Nie chciałam go w żadnym wypadku, ummm... **Aniyah Geovanney pomasowała się po policzku.** Aniyah Geovanney mówi: Nie chciałam okazać przez to braku szacunku, yeah. Źle mnie odebrano przez ten ubiór, nie chciałam zrobić niczego złego. Noah Alexander mówi: Ciesze się, że mogliśmy też to oficjalnie wyjaśnić i postawić sprawę jasno, szczególnie, że po tej sprawie nie wypowiadałaś się publicznie. Czy chciałabyś przekazać osobom, które na bieżąco komentują Twój styl życia w mediach społecznościowych? Takie już ostatnie pytanie jeśli chodzi o tą tematykę i przejdziemy do ostatniego już tematu na dziś, cool? **Aniyah Geovanney obróciła buźkę do kamer, popatrzyła na każdą po kolei. Zatrzymała wzrok na N. Alexander.** Aniyah Geovanney mówi: Niech żyją swoim życiem - to wszystko. Możemy przejść do tematu. Noah Alexander mówi: Można uznać, że z perspektywy czasu oraz rozwijającej się Twojej kariery, wraz ze sławą pojawiły się również niebezpieczne sytuacje, które niejednokrotnie mogłyby mieć wpływ na Twoje zdrowie lub życie. Jak się z tym czujesz? Aniyah Geovanney mówi: Ludzie są zawistni, zawsze to pamiętaj. Pieniądze, sława... To brzmi dobrze, aż za dobrze. To druga strona medalu, z którą przyszło mi się tylko pogodzić - nie zmienię niczego w tym temacie, pozostaje mi na siebie uważać. Noah Alexander mówi: Zostałaś porwana, otarłaś się o strzelaninie w Arabic Photography, Twoja menadżerka została postrzelona, czy po tych wydarzeniach przykładasz większą uwagę do ochrony samej siebie? Aniyah Geovanney mówi: W tym roku zdarzyło mi się stanąć twarzą w twarz ze śmiercią, z czego wyszłam cało - szczęśliwie. Nawet nie wiesz przez ilu terapeutów, psychologów, psychiatrów przeszłam... Noah Alexander mówi: Zdecydowanie takie wydarzenia mają ogromny wpływ na nasze zdrowie psychiczne, mogę się tylko domyśleć, że nie jest to łatwy powrót do społeczności. Trzeba na nowo uczyć się tego zaufania do dnia codziennego. Aniyah Geovanney mówi: Dokładnie tak... Przyznam, że te wszystkie przykre wydarzenia opóźniły wiele moich planów czy w ogóle spuściły je jak papier w kiblu. Pakuję pieniądze w swoją protekcję, zabezpieczam się. Nadal odżywam po tym, co wydarzyło się na przestrzeni tej połowy roku. Muszę przyznać, że wiele przyniosła mi moja relacja pomiędzy Jacob... Jacob Mlynarczyk. To moje pierwsze, głębsze uczucie w 2024 roku. **Aniyah Geovanney nie chwaliła się żadnym związkiem publicznie w 2024 przed zejściem się z Jakub Mlynarczyk.** Aniyah Geovanney mówi: Zaczęłam czuć się pewniej i po prostu zaczęłam być taka jakby... szczęśliwsza? - Yeah. Noah Alexander mówi: Hold up! Czyli Ty i Młynarczyk? Razem? **Aniyah Geovanney podrzuciła brwiami, zaśmiała się.** Aniyah Geovanney mówi: Nie wiedziałeś?! Noah Alexander mówi: W tej kwestii żyję pod kamieniem. Nie interesuję się bardzo kto z kim i tak dalej. Bawiło mnie to, jak CP smarowało na mnie i Asami jak zaczęliśmy się spotykać. Cóż... Mi pozostało Wam oficjalnie życzyć szczęścia Aniyah, cieszę się, że mogłem też usłyszeć, że masz na kim polegać po tym, co przeszłaś. To naprawdę potrzebne jest by mieć tak bliskie osoby przy sobie, które Cię po prostu zrozumieją. Aniyah Geovanney mówi: Przez dłuższą chwilę myślałam, że już nigdy się nie zakocham... Czy to przez status, czy to przez to, co siedziało mi w głowie. MIŁO SIĘ ZASKOCZYŁAM - całe szczęście. **Aniyah Geovanney cmoknęła w kierunku kamer, uśmiechnęła się.** Aniyah Geovanney mówi: To dla ciebie. **Aniyah Geovanney parsknęła śmiechem, wróciła wzrokiem na N. Alexander.** **Noah Alexander zaklaskał kilkukrotnie rękoma.** Noah Alexander mówi: Wydaję mi sie, że jest to idealny moment by zakończyć nasze przesłuchanie. Bardziej pozytywnego akcentu na koniec nie będzie... Było śmiesznie, było chwilowo ciężko, było wymagająco. Można powiedzieć, że wspólnie przeszliśmy dzisiaj przez konkretną burzę emocjonalną, która mnie czy Ciebie w jakiś sposób ruszyła tam w środku. Aniyah Geovanney mówi: To był cały rollercoaster emocjonalny, Noah... Noah Alexander mówi: Dziękuje Ci jeszcze raz za to, że zgodziłaś się wpaść do mnie, przygotowując się na dzisiejsze spotkanie nie sądziłem, że aż tak będziemy lawirować w tematach. Yeah... Rollecoaster bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. **Noah Alexander zwrócił się w kierunku kamery.** **Aniyah Geovanney uśmiechnęła się, obróciła głowę do kamery za nim.** Noah Alexander mówi: Dzięki za oglądanie lub słuchanie i widzimy się w kolejnym odcinku już w niedalekiej przyszłości. Mam nadzieję... Jeszcze raz Aniyah dziękuje Ci za wizytę... See'ya soon. **Podcast zakończył sie zagraniem fragmentu utworu LOVE HURTS autorstwa KAYES. Drugi odcinek trwał około 45-50 minut. Łącznie cały wywiad trwał prawie 2 godziny. Standardowo jak to miało już miejsce przy wcześniejszych wywiadach u Noaha, nie było żadnych cięć w materiale. Całość została zaprezentowana w pełnej okazałości.** PROMOCJA I WYDATKI: ODGRYWANKO: INFORMACJE DLA OPIEKUNÓW:15 polubień
-
**Późnym popołudniem na wszelkich streamingach pojawił się singiel zatytułowany /Silent Heart/. Wyprodukowany przez Laile Aguirre @STRXRD, głównym instrumentem w piosence jest pianino które zostało zrealizowane dzięki pomocy Victorii Falls @Misty. W samym opisie piosenki jest zawarte że to jeden z dwóch singli promujących album /Code Blaze/. /Silent Heart/ to jedyny tak spokojny utwór który pojawi się na albumie, Mike pisząc go i udostępniając chciał oddać szacunek swojej partnerce która wspiera go na każdym kroku. W utworze opisuje zmaganie się z presją którą wywierają na nim ludzie jak i brakiem czasu na cokolwiek poza tworzeniem muzyki. Cała piosenka opisuje potrzebę walki o swoje marzenia i autentyczność. Według pierwszych postów Mike, miała być to EP'ka, jednak ten zmienił założenie na płytę długogrającą. Dzięki tiktokom które zaczął notorycznie udostępniać, wiadomo że LP pojawi się w listopadzie tego roku, jednak dokładnej daty nigdzie nie podał.** Promocja: Wydatki: Rozgrywka: Dla opiekunów:14 polubień
-
13 polubień
-
12 polubień
-
[11.11.2024] 700wilmingtonbkoy - Never Fall
RudyAkaSuarez i 7 innych polubił temat przez mhrek
**Dnia 11.11.2024 o godzinie 20:00, światło dzienne ujrzał najnowszy track od Diona Ingrama, znanego pod nazwą 700wilmingtonbkoy, track nosi nazwę "Never Fall" audio zostało nagrane w sterylnych warunkach, przez co wydźwięk jest odpowiedni jak i mix** TEKST PROMOCJA ROZGRYWKA: INFORMACJE8 polubień -
[11.11] GAC - LIKE ME (OFFICIAL AUDIO)
kudlatysosa i 7 innych polubił temat przez zaulicazarespektem
**Dnia 11 listopada kolo godziny dwudziestej na kilka znanych streamingow platformowych wpadl kolejny kawalkow dwoch tworcow kolektywu Ghetto Art Clan. Brzmienie nie zostaje zmienne, wciaz daje sluchaczowi wczuc sie w kalifornijskie wybrzeze tego czasu, kawalek zostal nagrany w ich codziennym studio. Za produkcja stal Finesse oraz undergroundowy producent, ktory nie zostal wymieniony tytule w czy tez opisie. Wokal trzyma swoj poziom, jednak wiadome jest to ze ich sprzet nie jest nie wiadomo jak kosztowny.**8 polubień -
8 polubień
-
8 polubień
-
8 polubień
-
🛡🛡🛡 Witamy w Bobcat Security! Czym się zajmujemy w Santos? - jesteśmy firmą, która zajmuje się ochorną posesji, biznesów, transportem wartościowego mienia oraz gotówki, ochrona wydarzeń, ochrona zdrowia osób chorych oraz starszych, - znajdujemy się na Zachodnim Vinewood, West Eclipse Boulevard, Kogo szukamy? Poszukujemy osób, które są odważne, nie boją się nowych wyzwań, są uzależnieni od adrenaliny i potrzebują nowych znajomości. Jesteś świeży? Dopiero co zdałeś SAGC? Nie martw się! Nauczymy Cię wszystkiego! Co oferujemy? - Dodatki za awans w postaci zwiększonej pensji, - Przyjazną atmosferę, - Możliwości awansu od efektywności pracy, - Dużo ciekawych ścieżek rozwoju w firmie, Jak się z nami skontaktować? Najlepszą metodą na skontaktowanie się z nami jest strona internetowa (KLIK) oraz wysłanie podania przez maila. Można również dzwonić pod numer służbowy 341-539, 827-254.7 polubień
-
7 polubień
-
7 polubień
-
**W poniedziałek o godzinie 14;33 dnia (11.11.2024) - światło dzienne ujrzał najnowszy utwór Spike Reyes znanego pod pseudonimem /Playboy/. Utwór został nagrany w studio, gdzie został nałożony odpowiedni mix/master przez co dźwięk i wokal są na odpowiednim poziomie. Artysta w utworze bawi się swoim brzmieniem, zmieniając flow - tak aby trafiać jak najbardziej w bit oraz nadać temu melodyki. Utwór nie posiada refrenu, jest to bardziej nawijanie pod bit linijkę po linijce.** Promocja: Wydatki: Rozgrywka: Informacje:6 polubień
-
Vagos Motorcycle Club/Green Nation or No Nation History of Vagos MC Vagos Motorcycle Club (Vagos MC), 🐍 znany również jako „Green Nation” lub „No Nation”, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i wpływowych klubów motocyklowych na świecie. Założony w 1965 roku w San Bernardino, Kalifornia, przez grupę byłych członków The Psychos, klub ten szybko stał się jednym z głównych przedstawicieli tzw. jednoprocentowych klubów motocyklowych, które są symbolem buntu, niezależności i stylu życia na granicy prawa. Początkowo zrodzony z potrzeby stworzenia nowej tożsamości dla swojej grupy, Vagos MC zyskał wkrótce status potężnej organizacji, której członkowie są rozproszeni po całym świecie, w tym w USA, Meksyku, Europie oraz Kanadzie. Nazwa „Vagos” pochodzi od hiszpańskiego słowa „vago”, które oznacza „włóczęgę” lub „cygana”, co miało nawiązywać do podróżniczego i wolnościowego ducha założycieli klubu. Choć kolor zielony, który stał się oficjalnym barwami klubu, jest często uważany za pechowy w kulturze bikerów, to dla Vagos MC symbolizuje przynależność do tej wyjątkowej grupy. Klub początkowo rozważał inne nazwy, takie jak Coffin Dodgers MC czy Satan Saints MC, jednak ostatecznie zdecydowano się na Vagos, a barwy i symbole szybko przyjęły swoją formę. Vagos MC przyciągał przede wszystkim białych oraz latynoskich mężczyzn, szczególnie tych, którzy wywodzili się z trudnych dzielnic i mieli powiązania z lokalnymi gangami ulicznymi. W miarę jak klub stawał się coraz większy, zaczął wciągać nowych członków, którzy pasowali do jego kultury buntu i nielegalnych działań. Struktura klubu jest dość hierarchiczna, a jego członkowie są rozpoznawalni po charakterystycznych naszywkach, które noszą na swoich dżinsowych kamizelkach, zwanych potocznie „cutami”. Na środku kamizelki znajduje się symbol głowy berserka, natomiast na dolnej naszywce widnieje nazwa oddziału klubu. Dodatkowe naszywki, takie jak liczba „22” (symbolizująca literę „V” od Vagos) czy głowa Lokiego, także są częstym widokiem, a każda z nich ma swoje głębokie znaczenie. Po okresie próbnym, członkowie klubu otrzymują naszywkę „MF” („Motorcycle Family”), co symbolizuje ich pełną przynależność do rodziny Vagos. Jednak, podobnie jak w wielu innych klubach motocyklowych, naszywki mogą także odzwierciedlać bardziej kontrowersyjne przekonania, takie jak neonazistowskie sympatie, które niekiedy można dostrzec w postaci naszywek „SS” lub swastyk. Pomimo tego, klub Vagos MC jest przede wszystkim znany z agresywnego podejścia do nielegalnych działalności, a jego motto, „VFFV” (VAGOS FOREVER, FOREVER VAGOS), wskazuje na silną więź, jaka łączy członków. Dla Vagos, bycie częścią tej rodziny oznacza lojalność, a tradycje klubowe mają dla nich ogromne znaczenie, nawet jeżeli nie zawsze w pełni szanują przepisy prawa. Vagos MC przez wiele lat angażował się w różnorodne działalności przestępcze, w tym handel narkotykami, bronią oraz inne formy przemocy. Ich wpływy i brutalne działania przez długi czas pozostawały nieuchwytne, ale z biegiem lat, służby porządkowe zaczęły coraz skuteczniej zwalczać działalność klubu. W 1974 roku czterech członków Vagos MC zostało fałszywie oskarżonych i skazanych na śmierć za morderstwo studenta Uniwersytetu Nowego Meksyku, Williama Veltena. Po 17 miesiącach w celi śmierci, prawdziwy sprawca, Kerry Rodney Lee, przyznał się do winy, co doprowadziło do uniewinnienia skazanych członków klubu. Z biegiem lat, Vagos MC był wielokrotnie ścigany przez służby porządkowe, które przeprowadzały liczne operacje przeciwko działalności klubu. W 1998 roku, po wielomiesięcznym tajnym śledztwie, policja aresztowała kilkunastu członków Vagos MC za porwania, przestępstwa narkotykowe oraz posiadanie broni. Kolejne poważne uderzenie miało miejsce w 2004 roku, kiedy to w wyniku wielkiej akcji policji aresztowano 26 członków klubu, a także przejęto narkotyki, broń oraz ponad 125 tysięcy dolarów gotówki.Jednym z największych uderzeń w Vagos MC była „Operacja 22 Green”, która miała miejsce w 2006 roku i była jednym z największych skoordynowanych dochodzeń w historii południowej Kalifornii. W ramach operacji, w której wzięło udział 700 funkcjonariuszy różnych agencji, aresztowano 25 osób związanych z klubem. Śledczy przejęli 95 sztuk nielegalnej broni, narkotyki, gotówkę i skradzione motocykle. Aresztowania i operacje takie jak ta, oraz ciągłe ściganie Vagos MC, skutkowały wzrostem napięcia i brutalności w działaniach klubu. Również w 2007 roku, sześciu członków Vagos MC zostało zatrzymanych za brutalne przestępstwa, w tym porwania i rabunki, po tym jak zaatakowali byłego członka klubu. Kolejne incydenty miały miejsce w 2009 roku, kiedy trzech członków Vagos MC zostało aresztowanych za napaść seksualną na kobietę, którą poznali w nocnym klubie. W 2011 roku klub Vagos MC był również zamieszany w zamachy i strzelaniny, które miały miejsce w Missouri, kiedy doszło do konfliktu z członkami Galloping Goose MC, a strzały sparaliżowały ruch na autostradzie I-44. Vagos Motorcycle Club jest przykładem organizacji, której działalność łączy elementy subkultury motocyklowej, przestępczości zorganizowanej i brutalnego zachowania. Choć zewnętrznie może się wydawać, że klub ten kieruje się zasadami wolności i niezależności, jego historia pełna jest przemocy, nielegalnych interesów oraz zbrodni, które budzą strach i szacunek w świecie nie tylko motocyklowych gangów, ale i służb porządkowych. Vagos MC - Los Angeles Vagos Motorcycle Club Rok 1965. USA są w trakcie wojny w Wietnamie, Martin Luther King niedawno przeszedł z Selmy do Montgomery, a „King of the Road” Rogera Millera jest na pierwszym miejscu. Trzynastu motocyklistów spotyka się na rogu Eighth i Davidson w San Bernardino w Kalifornii, aby założyć Vagos Motorcycle Club🐍, rozpoczynając historię, która będzie obejmować handel narkotykami, starcia z policją i brutalną rywalizację z Hells Angels. Wybranym prezydentem był Rudy Esparza, znany jako Puro, który prowadził nowy klub w wyborze nazwy. Rozważano inne nazwy, w tym Coffin Dogers MC i Satan’s Saints MC, ale wybrano Vagos MC, po hiszpańsku „włóczęga”. Ich nowy znaczek, czerwony diabeł na zielonym tle, został zainspirowany obrazem diabła w czasopiśmie LIFE zatytułowanym „Powrót z piekła”. W latach 60. XX wieku powstało więcej gangów motocyklowych (OMG) niż w jakiejkolwiek innej dekadzie. Status przestępcy nadawany jest grupom, które nie są sankcjonowane przez American Motorcyclists Association (AMA). Są również znani jako 1%ersi, termin, który pojawił się po zamieszkach motocyklistów w Hollister w 1947 roku, kiedy AMA rzekomo twierdziło, że 99% motocyklistów to praworządni obywatele, chociaż AMA nie ma żadnych zapisów o wydaniu tego jako oficjalnego lub publicznego oświadczenia. Motocykliści często przenosili się między klubami lub odkrywali, że ich klub zostaje wchłonięty przez większy klub. Puro wcześniej należał do Psychos MC, a inni dołączyli z klubów, w tym El Diablo MC. Pytanie, czy Vagos wchłoną innych, czy zostaną wchłonięci, zostało bardzo szybko rozstrzygnięte, ponieważ w całej Kalifornii powstało więcej rozdziałów. W 2014 roku FBI umieściło Vagos na liście jednego z największych gangów motocyklowych w zachodniej Ameryce, z 600 członkami w 24 rozdziałach w całej Ameryce, a także rozdziałami w Kanadzie, Meksyku i Europie. Opisani przez infiltratora Vagos, Charlesa Falco, jako „mafia na kołach”, Vagos z pewnością zasłużyli na swój znaczek 1%era. W całej ich barwnej historii dochodziło do aresztowań związanych z narkotykami. W 1987 roku szef rozdziału South Bay i prezydent rozdziału Desert Hot Springs wraz z trzema innymi osobami przyznali się do winy w związku ze spiskiem w celu dystrybucji metamfetaminy. Podczas nalotu w 2011 roku skonfiskowano ponad 40 funtów kokainy i 8 funtów metamfetaminy (i wyrzutnię rakiet!). A w 2014 roku czterech członków Vagos zostało aresztowanych przez FBI za handel metamfetaminą. Oprócz prania pieniędzy i handlu bronią, Vagos są również znani ze swojej ogólnej przemocy, zwłaszcza wobec rywalizujących OMG. Gdy Vagos próbowali rozszerzyć swoje terytorium, napięcie wzrosło między nimi a innymi OMG, a zwłaszcza Hells Angels. W 2001 roku w kalifornijskim mieście Costa Mesa doszło do krwawej bójki między Vagos i Angels. A w 2010 roku doszło do kłótni o to, który gang może przebywać w Starbucks w Santa Cruz. VAGOS MC VS ANGELS MC Konflikt między klubami motocyklowymi Vagos MC a Hells Angels MC rozpoczął się jako zwykła rywalizacja, lecz z czasem przerodził się w brutalną wojnę. Główne przyczyny to spory terytorialne, osobiste konflikty oraz różnice ideologiczne w świecie klubów motocyklowych. Geneza konfliktu Hells Angels, założony w 1948 roku, od lat dominował na scenie motocyklowej dzięki swojej przestępczej działalności i niekwestionowanej reputacji. W 1965 roku powstał Vagos MC, początkowo niewielki i bez dużych wpływów, lecz z czasem zdobywający coraz większe terytoria w Californii. Ta ekspansja nie podobała się Hells Angels, którzy uznawali te tereny za swoją własność. Rozwój i eskalacja konfliktu W miarę rozrastania się Vagos MC napięcia między klubami nasilały się. Rywalizacja o terytoria oraz kontrolę nad dochodowym handlem narkotykami i innymi przedsięwzięciami przerodziła się w osobiste wrogości między członkami klubów. Różnice ideologiczne i lekceważenie tradycji przez niektórych członków tylko pogłębiły napięcie, prowadząc do serii ataków i wzajemnych wrogich działań. W rezultacie konflikt Vagos MC z Hells Angels stał się jedną z bardziej znanych rywalizacji w świecie klubów motocyklowych, podsycaną przez lata narastającą wrogością o wpływy i pozycję w subkulturze. AFFILATIONS W sercu klubu motocyklowego Vagos leży wyjątkowa kultura, która kładzie nacisk na lojalność, szacunek i braterstwo. Członkowie często nazywają siebie „braćmi” i to poczucie koleżeństwa jest podstawowym aspektem ich tożsamości. Vagos MC promuje styl życia skupiony wokół wolności i przygody, a jazda na motocyklach stanowi znaczącą część ich kultury. Klub organizuje różne wydarzenia, w tym rajdy motocyklowe i przejażdżki charytatywne, które wspierają zaangażowanie społeczności, jednocześnie wzmacniając jej wartości. Symbole i kolory Vagos MC można łatwo rozpoznać po zielonych i żółtych kolorach, które symbolizują ich lojalność i jedność. Godło klubu często przedstawia czaszki i inne symbole odzwierciedlające ich buntowniczą naturę. Kodeks postępowania Zawsze wspieraj swoich braci. Szanuj klub i jego tradycje. Zachowaj poufność w sprawach klubowych. Vagos MC Vagos MC rozrósł się do międzynarodowego przedsiębiorstwa, które pod pewnymi względami przypomina mafię. Godłem klubu jest Loki, nordycki bóg psot, i nie ma bardziej trafnego opisu. Vagos MC działa głównie w Stanach Zjednoczonych, a członkowie klubu motocyklowego jeżdżą motocyklami Harley Davidson. Głównym biznesem Vagos jest koordynowanie operacji przemytu narkotyków między Stanami Zjednoczonymi a granicą meksykańską. Klub został również oskarżony o zastawianie pułapek na policjantów w Kalifornii. Mimo to Vagos Motorcycle Club nadal utrzymuje, że nie jest notoryczną bandą przestępczą, ale raczej legalnym klubem motocyklowym. Aktualizacja z lipca 2022 r.: Zaktualizowaliśmy ten artykuł o więcej informacji na temat jednego z najbardziej niebezpiecznych klubów motocyklowych na świecie, w tym o niedawnym incydencie, w którym członkowie Vagos MC zostali ostrzelani przez znaną gang konkurencyjny - Hells Angles. W latach 60. XX wieku powstało więcej gangów motocyklowych niż w jakiejkolwiek innej dekadzie. Grupy te stały się znane jako „jednoprocentowcy”, termin pochodzący od twierdzenia Amerykańskiego Stowarzyszenia Motocyklowego, że 99% motocyklistów to dobrzy, przestrzegający prawa obywatele. Vagos Motorcycle Club został założony w 1965 roku w San Bernardino w Kalifornii przez 13 motocyklistów. Pierwotnymi członkami byli Rudy „Puro” Esparza, Gil Carrasco, Whitey, Lucky, Freddy Ruiz, Harley Hog, Animal, Crazy John Estrada, Tom Tom, Moose, Squirrel, Alex Estrada i Little John Bocanegra. Rudy „Puro” Estrada został wybrany na prezydenta Vagos MC, a Gil Carrasco został wybrany na wiceprezydenta. Założyciele klubu motocyklowego Vagos byli pochodzenia meksykańskiego, więc zdecydowali się przyjąć kolor zielony dla swojego nowo utworzonego klubu jako sposób na oddanie hołdu swojemu dziedzictwu. Nazwa „Vagos” oznacza wędrowca po hiszpańsku, co opisuje wędrowca lub podróżującą osobę. Zanim zdecydowali się na nazwę Vagos, założyciele rozważali również dwie inne nazwy: Coffin Dodgers MC i Saints MC. Ostatecznie zdecydowali się na nazwę Vagos Motorcycle Club. Pierwszy rozdział Vagos MC znajdował się w San Bernardino w Kalifornii, znany również jako rozdział „Berdoo”. Uważa się, że w Vagos Motorcycle Club jest obecnie ponad 4000 członków i 200 rozdziałów. Vagos Motorcycle Club został kiedyś opisany jako „mafia na kołach” przez Charlesa Falco, człowieka, który kiedyś wniknął do notorycznego gangu motocyklowego i przeżył, aby opowiedzieć tę historię. Dobrze... w pewnym sensie Vagos Motorcycle Club to skomplikowana organizacja, istnieją legalne firmy, które są ich własnością, aby uzupełnić ich mniej niż smakowite nielegalne operacje. Posiadają kluby, sprzedają towary, mają statut i nawet organizują regularne spotkania, jak w każdej innej legalnej organizacji. Często uczestniczą również w niektórych pracach charytatywnych w społeczności. Złe Drugą stroną medalu są ich podstępne operacje. W latach 80. XX wieku prezydent rozdziału Vagos Motorcycle Club w Desert Hot Springs został oskarżony o spisek w celu dystrybucji narkotyków i przyznał się do winy. W 2011 roku 40 funtów koka. Choć klub Vagos MC znany jest przede wszystkim ze swojej kultury motocyklowej, klub spotkał się z licznymi zarzutami związanymi z działalnością przestępczą. Zarzuty te obejmują zarówno handel narkotykami, jak i przestępczość zorganizowaną, co daje złożony obraz działalności klubu. Organy ścigania często atakowały MC Vagos ze względu na ich zaangażowanie w nielegalną działalność. Pomimo tych wyzwań klub nadal działa, a członkowie domagają się prawa do swobodnego poruszania się i życia.Główne zarzuty karneHandel i dystrybucja narkotyków. Napaści i brutalne starcia z rywalizującymi klubami. Posiadanie broni i nielegalny handel bronią palną. Reakcja organów ścigania Organy ścigania wdrożyły różne strategie zwalczania rzekomej działalności przestępczej klubu Vagos MC. Obejmuje to operacje inwigilacyjne, aresztowania i wysiłki mające na celu likwidację ich sieci. Jednak odporność klubu okazała się wyzwaniem dla władz. VAGOS MC MEDIA Klub motocyklowy Vagos odcisnął swoje piętno nie tylko w świecie rzeczywistym, ale także w kulturze popularnej. Ich styl życia i wizerunek były przedstawiane w różnych mediach, w tym w filmach, dokumentach i programach telewizyjnych. Portrety te często podkreślają urok klubów motocyklowych, jednocześnie rzucając światło na mroczniejsze aspekty ich istnienia. Medialna reprezentacja Vagos MC przyczynia się do ciągłej fascynacji kulturą motocykli i otaczającymi ją zawiłościami.Godne uwagi wystąpienia w mediach Filmy dokumentalne opowiadające o życiu członków klubów motocyklowych.Dramaty telewizyjne przedstawiające wyzwania stojące przed klubami motocyklowymi.Filmy fabularne idealizujące styl życia wyjętych spod prawa. Wpływ na postrzeganie społecznePrzedstawianie Vagos MC w kulturze popularnej wpłynęło na odbiór publiczny, często zacierając granice między rzeczywistością a fikcją. Ta fascynacja może budzić zarówno podziw, jak i strach, gdy ludzie zmagają się ze złożonością kultury klubów motocyklowych.Bitwy prawne i kontrowersjeW swojej historii Vagos MC był zaangażowany w liczne spory prawne i kontrowersje. Zakres tych kwestii prawnych sięgał od zarzutów karnych postawionych poszczególnym członkom po szersze dochodzenia dotyczące klubu jako całości.Pomimo wyzwań Vagos MC zachował lojalnych fanów, a członkowie wspierali się nawzajem w trudnych chwilach. Ta lojalność często przekłada się na zaciekły opór wobec postrzeganej niesprawiedliwości ze strony organów ścigania. CHARACTERISTIC W przeciwieństwie do gangów motocyklowych, w których biali stanowią główny nurt, jest tam wielu białych, ale odsetek Latynosów jest wysoki, a główny obszar działalności zaczyna się od Kalifornii po okolice Meksyku.Mówi się, że nazwa Bagos pochodzi od hiszpańskiego słowa oznaczającego wyjętego spod prawa Vegabonda. Główną działalnością przestępczą jest przemyt, rabunki i morderstwa na terenie sąsiednich obszarów Meksyku. W 2010 roku jest to poważna grupa przestępcza, dla której robiono nawet miny-pułapki EKIPA: (cały czas szukamy osob LINK) @Sizenox (LIDER) @Gracjan (LIder) @Fronton Zakolee @listeno8yyyyyyyy2 @zatyss @EntryS @v3xa6 polubień
-
~ Pierwsze spotkanie w cztery oczy z nowym managerem w strukturze Vision Of Beauty Dnia 11 listopada 2024 roku w popołudniowych godzinach młoda i raczkująca modelka Evelyn odbyła wcześniej umówione spotkanie z nowym managerem Lorenzo Quattrocchi spod skrzydła agencji, który jakiś czas temu dołączył do struktury tworzącej markę agencji modelingowej Vision Of Beauty, gdzie małolata aktualnie ma kontrakt, z którego się wywiązuje. Pierwsze spotkanie z nowym managerem, tzw. zapoznawcze odbyło się w jednej z meksykańskich restauracji w hrabstwie Los Santos, a dokładniej w lokalu Taco Libre. Gdzie w trakcie konfrontacji zespół miał możliwość się po krótce poznać, teoretycznie, ze względu na, że modelka po prostu opowiadała na jednej z bardziej kluczowych pytań do możliwej dalszej współpracy, mężczyzna poruszył kilka kwestii mających zabezpieczyć dziewczynę w branży modelingowej, a także zaproponował jej możliwość współpracy z projektach razem z jej bliskim partnerem Braydon'em Harper'em, chcąc również otworzyć jej kolejne ścieżki w rozwoju przyszłej kariery, gdzie faktycznie by poczuła sławę wraz ze rozpoznawalnością. Facet był dość obiecująco miły, a jednocześnie wydaje się jakby chciał podnieść małolatę na duchu wspierając. W trakcie rozmów zostało zapowiedziane kolejne spotkanie wraz z jej chłopakiem, które będzie miało na celu omówienie dalszych planów czy możliwych współprac w przyszłości. Samo spotkanie zakończyło się dość dobrze, a co ważne zespół rozszedł się bez żadnych sprzeczek przy czym oboje czekają na dalsze wspólne projekty bliskie niedalekiej realizacji, ze względu na to, że Evelyn ma w planach jednoosobwą sesję, którą planuje zrealizować, a nie później wydać za jakiś czas, w zasadzie na "dniach".6 polubień
-
By Timothy Clinard - DAILY GLOBE, 11/11/2024 Trzeciego listopada 2024 roku całe Los Santos świętowało razem z Los Santos Panic, Western Sports Groupe i Fuzzy, która specjalnie na potrzeby imprezy stworzyła limitowany napój - Panic Hydration Drink. Ale świętowaliśmy nie z powodu wygranego meczu, choć sezon 2024/2025 dla LS Panic jest pomyślny, tylko na Panic Energy Festival. Był to piknik charytatywny, z którego dochód został przeznaczony na popularyzację sportu w biedniejszych częściach naszego miasta; to jest finansowanie zajęć sportowych dla dzieci i młodzieży, budowa boisk, etc. Na wydarzeniu nie sposób było zauważyć gwiazd LS Panic, jak Robert Kazinsky, czy kwitnący jego następca, Jakub Mlynarczyk. Wydarzenie było transmitowanie od godziny 20:00 przez stację Daily Globe, podczas której na antenie pojawili się goście jak zastępczyni burmistrza Rosario Duarte-Rubio, czy powyżej wymienione gwiazdy. Nagrania zostały zamieszczone poniżej, więc zachęcamy do odsłuchania po lekturze artykułu. Zastępczyni burmistrza, Rosario Duarte-Rubio, podczas swojego wystąpienia podkreślała rolę owego pikniku, jak miejsce, gdzie Amerykanie mogą się jednoczyć - zwłaszcza w tym, pełnym gorących napięć, okresie wyborów prezydenckich. Przedstawicielka ugrupowania demokratycznego wyraziła podczas swojego wystąpienia, poparcie Kamali Harris - kandydatki demokratów. Po płomiennym przemówieniu, na scenie pojawiła się wokalistka Eliana "ELIROSE" Moore, która zaprezentowała swoje najnowsze utwory. Z branży muzycznej, odwiedzający tej nocy boisko na Little Seul, mogli także posłuchać koncertu Aniiyah Kayes Geovanney. Obie wokalistki wyrwały publiczność do tańca. Kolejną atrakcją, czekającą na festiwalowiczów, były dwie licytacje - pierwsza o pamiątkowe pióro z insygniami City of Los Santos przekazanego przez Deputy Mayor Rosario Duarte-Rubio, a druga, kończąca wydarzenie, o koszulkę LS Panic - ale nie zwykłą, z podpisami całej drużyny wraz z głównym prezesem - Matthew Mazzanti. Po licytacjach odwiedzający mogli bawić się do muzyki, granej przez DJ’a - Laile "Fhy" Aguirre! Poza atrakcjami na scenie, festiwalowicze mogli zgarnąć darmowe napoje energetyczne od firmy Fuzzy - która na potrzeby imprezy zbudowała potężne stanowisko. Dla fanów kolorów fioletu, złotego i bieli czekał klubowy sklep, gdzie czekały na nich gadżety i odzież z logo Los Santos Panic - dodatkowo w tym samym miejscu mogli zgarnąć autografy. Dla spragnionych i głodnych czekała strefa foodtrucków, gdzie można było się poczuć jak na prawdziwym stadionie; w daniach zabrakło jedynie mięsa niewiadomego pochodzenia, bo nad jakością żywności czuwała restauracja WIGWAM i Taco Libre. Jako, że piknik był skierowany dla całej społeczności, nie zabrakło strefy służb mundurowych, którzy służyli pomocą, czy ciekawymi opowieściami ze swojej pracy. **Pod kolejnym zdjęciem trzy nagrania wywiadów robionych w terenie - pierwszy z Rosario Duarte-Rubio, drugi z Robertem Kazinsky, a trzeci z Jakubem Mlynarczykiem. Co jakiś czas pojawiają się zakłócenia pochodzące z głośników sceny.** Wywiad z Deputy Mayor Rosario Duarte-Rubio: Timothy Clinard: Powracamy, tu Timothy Clinard, a ze mną jest deputy mayor Rosario Duarte-Rubio. Bardzo mi miło, że możemy porozmawiać... dla mieszkańców na pewno też jest to ważne. W końcu drużyna Los Santos Panic to chluba naszego miasta. Jakie znaczenie ma ten festiwal dla lokalnej społeczności? Rosario Duarte-Rubio: Tego rodzaju eventy charytatywne, jak organizowany przez LS Panic i Fuzzy, stanowią doskonały przykład dla mieszkańców naszego miasta. Dzięki zaangażowaniu lokalnych liderów i artystów pokazujemy, jak wspólne działania mogą przynosić realną zmianę i wspierać potrzebujących. Tego typu inicjatywy pokazują, że solidarność to nie tylko słowo, ale konkretne działania, które przynoszą nadzieję i realne wsparcie dla potrzebujących. Tak jak mówiłam podczas przemówienia - jednocząc się, stajemy się silniejsi. Stajemy się monolitem. W naszym kraju potrzeba tysięcy punktów światła, małych i dużych gestów dobroci, które oświetlają drogę innym i pokazują, że razem możemy osiągnąć więcej. Timothy Clinard: Dziękuję, pani burmistrz. Dokładnie taki jest cel dzisiejszego festiwalu - umożliwienie innym rozwijania się, również w sporcie. Drugie pytanie, bardziej prywatne - jakie dyscypliny sportu preferujecie? Może podzielicie się z nami, Ma'am, swoimi dokonaniami w sporcie? Rosario Duarte-Rubio: Będąc jeszcze studentką często biegałam w sztafecie cztery razy czterysta kobiet. Daleko mi do tamtej sprawności fizycznej, ale nie odmawiam sobie w dalszym ciągu aktywności. Powiem więcej - namawiam do niej! Społeczeństwo aktywne nie musi mierzyć się z częścią chorób cywilizacyjnych. Co zaś śledzę? Mecze LS Panic. Na tyle na ile mogę, oczywiście. Ich ostatnie sukcesy napawają dumą nie tylko mnie, ale rzesze fanów w całym Los Santos. Mogę im życzyć tylko jeszcze większej liczby zwycięstw. **Nagranie zostało przerwane, starannie przycięte - ale jest to zauważalne dla wrażliwego słuchacza.** Timothy Clinard: To była Rosario Duarte-Rubio, zastępczyni burmistrza. Dziękujemy za podzielenie się z nami rąbkiem swojego życia prywatnego. Wywiad z Robertem Kazinsky Timothy Clinard: Timothy Clinard, Daily Globe - mam przed sobą jedną z głównych gwiazd LS Panics - Robert Kazinsky. Mam jedno pytanie - co byś poradził młodym sportowcom? Tym, którzy chcą w to iść? Zachęcasz, czy zniechęcasz? Robert Kazinsky: Cześć Wszystkim słuchającym tego Daily Globe, tak jak już wspomniał facet obok mnie, mówi do Was Robert Kazinsky prosto z eventu w okolicach Little Seoul, co mogę poradzić świeżaką w koszykówce? Na pewno odwagi w tym co robią, dążenie do celu - ćwiczenie swoich umiejętności w tym sporcie, żywym przykładem takiej osoby jest rookie w Pancis jakim jest Młynarczyk. Dzieciak złapał ten sport na poważnie, spójrzcie na niego teraz - ma potencjał i dąży po dalsze sukcesy, trzymam kciuki za jego dalszą karierę i mam nadzieję, że przejmie kiedyś popularność po mnie - kiedy zejdę już na emeryturę. Timothy Clinard: Właśnie, Robert - bo różne plotki krążą. Czy ten sezon, 2024/2025, jest twoim ostatnim? Przesiądziesz się na ławkę trenerską, czy na zasłużony odpoczynek? Robert Kazinsky: Możliwe, że tak - wiele czynników na to wpływa, przede wszystkim nie ta sama forma co kiedyś, człowiek się starzeje - to normalna sprawa, kolejna rzeczą jest po prostu życie prywatne, każdy kiedyś musi zejść ze sceny i udostępnić miejsce nowym, młodszym rozbieganym. Nie obiecuję, że zostanę na kolejny sezon, choć może się to nie stać.Więc krótka odpowiedź na to pytanie, możliwe, że czeka mnie emerytura po tym sezonie. Timothy Clinard: Rozumiem - bardzo dziękuję za krótką rozmowę, Robert... no i oczywiście za świetny, dotychczas, sezon. Zdaje się najlepszy od 2020 roku, czyż nie? Jeszcze raz dziękuję. Robert Kazinsky: Jest najlepszy, idzie nam świetnie - dzięki za wywiad, trzymajcie się! Wywiad z Jakub Mlynarczyk Timothy Clinard: Mamy tu także, zdaje się zastępstwo dla legendarnego Kazinskiego. Jakub Młynarczyk, powiedz młodszym sportowcom - co jest kluczem do sukcesu? Jakub Mlynarczyk: Cześć Los Santos, ciężko jest odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Aczkolwiek odpowiem tak, jak sam funkcjonuje - ważna jest ciężka praca, zbudowanie odpowiedniego systemu treningowe, wiara w siebie i dążenie do celu. Jeśli chcesz osiągnąć duży sukces to wyrzuć na wstępie imprezy i alkohol. Kiedy grałem jeszcze w Bruins to był mój klucz do sukcesu, lepiej odpuścić imprezę i zrobić dodatkowy trening, nawet przerobić czystą teorię odnośnie swojego przeciwnika. Ciężka praca jest kluczem do wygranej i do osiągnięcia sukcesu, mam takie motto - mistrzostwo wypracowuje się na treningu. Sporo dzieciaków o tym zapomina, ale oprócz gry w hali i ćwiczeniu techniki ważne są też sesje na siłowni. Bez kondycji nie będziesz w stanie utrzymać rytmu gry, bez odpowiedniej tężyzny ciała nie będziesz mógł się dobrze zastawić albo przejść przeciwnika, to podstawy sportów drużynowych. Timothy Clinard: Ouh, to trudna droga, ale jesteś autorytetem wśród młodych sportowców, więc pamiętajcie - nie zaniedbujcie szkoły, ona też jest ważna. Słuchaj, Jakub, czy posiadasz może jakiegoś mentora, kogoś, komu zawdzięczasz całą swoją obecną sytuację? To bardzo ciekawi naszych słuchaczy, słuchamy. Jakub Mlynarczyk: Jednoznaczna odpowiedź jest nierealna.. W przeszłości był to przede wszystkim mój ojciec, któremu chciałem udowodnić że będę lepszy od niego i to jemu zawdzięczam najwięcej aż do etapu przejścia z Utah Utes do ULSA Bruins. Tutaj wszystko się zmieniło i już tłumaczę Wam wszystkim dlaczego. W Bruins miałem okazję grać z świetnymi zawodnikami.. Dean Nash, Isiah Carver, Dubose, Saenz. Każdy z graczy Bruins potrafił się przystosować do mojej etyki pracy, która jest naprawdę ciężka.. Dzięki temu mogliśmy osiągnąć duży sukces w postaci zdobycia tytułu mistrza PAC-12 z ULSA Bruins. I do czego tutaj dążę - do tego że bez nich tego sukcesu mogło po prostu nie być, nie byłem sam w tym czego chciałem najbardziej. Tutaj nie można zapomnieć również o trenerze Bruins.. Steve Riley to profesjonalista, potrafił wyciągnąć z nas to co najlepsze. Jemu zawdzięczam sporo, mało osób o tym wie ale w momencie gier finałowych z Arizona Wildcats, po zawaleniu meczu on sam przyszedł do mnie i poświęcił mi swój wolny czas, tylko po to żeby odbudować moją formę. Dzięki temu zagrałem fenomenalnie i dzięki temu mogliśmy sięgnąć po tytuł mistrza. Będąc już w Los Santos Panic do drużyny wprowadził mnie Austin, a obecnie takim mentorem po stronie zawodników jest Kazinsky, weteran boisk NBA.. Sporo mogę się od niego nauczyć, zwłaszcza takich zachowań które wyrabia się z czasem, mi to przychodzi teraz łatwiej bo działamy w imię drużyny. Timothy Clinard: Czyli wsparcie też jest tym kluczem do sukcesu... to znaczy z nim jest po prostu łatwiej. Słuchaj, mam do Ciebie ostatnie pytanie - nieco mniej profesjonalne, ale równie ciekawe. Nie męczy Ciebie bycie sławnym, Jakub? Ile autografów dziś wypisałeś? Czy zdarzył się już Ci kontakt z psychofanami? Jakub Mlynarczyk: Nie, cieszę się że mogę wywołać u kogoś uśmiech na twarzy. Bardzo dobrze czuję się w Los Santos, to miasto żyje naszą drużyną i chcę być jej integralną częścią - są tu ludzie którzy we mnie uwierzyli i mi zaufali, a ja chcę spłacić pewien dług zaufania. Ciężko zliczyć ile ich wypisałem, ale jeśli ktoś chce autograf to zawsze próbuje zamienić z nim chociaż kilka słów jeśli sytuacja na to pozwala, chcę żeby każdy czuł się dumnie będąc fanem Panic. Myślę że LS potrzebuje więcej takich wydarzeń, więcej kontaktu na linii fan-drużyna albo fan-idol. Timothy Clinard: To prawda, to miasto żyję waszą drużyną. Sam mam w sercu te trzy kolory: fiolet, biel i złoty. Tym pozytywnym akcentem, bo rozmową z rosnącą gwiazdą amerykańskiej koszykówki, Jakub Mlynarczyk, żegnam was z dzisiejszego wydarzenia LS Panic. To był wspaniały czas, jeszcze raz dziękuję za wywiad. Jakub Mlynarczyk: Dzięki za rozmowę, korzystając z okazji mam małą wiadomość dla niezdecydowanych osób.. Już w najbliższą sobotę gramy w Los Santos z 76ers i nie może Was tam zabraknąć, biletów już prawie nie ma więc musicie się spieszyć, dobrej nocy Los Santos.6 polubień
-
6 polubień
-
6 polubień
