Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

Ranking

Popularna zawartość

Wyświetla najczęściej polubioną zawartość w 18.06.2025 w Odpowiedzi

  1. @szeryfuwa rezygnuje ze stanowiska. Dzięki za Twoje zaangażowanie. 🙂
    32 polubień
  2. By Fernando Lazaroa - DAILY GLOBE, 06/18/2025 Można rzec, że ledwo zmieściłem się z nazwą tematu pod względem znaków. Wiecie sami jako czytelnicy i subskrybenci The Sharp Edge, że jako dziennikarz nie gryzę się w język oraz nie rzucam słów na wiatr. By zbadać tą sprawę musiałem zasięgnąć wiedzy od wielu instytucji - w tym na szczeblu federalnym. Przełom poprzedniego tygodnia owocował niczym szczodra jabłonka w soczystą garść informacji, które mnie osobiście wbiły w fotel powodując swoistą konsternację. Czy w ciągu kilku dni można spowodować wypadek z uszczerbkiem na zdrowiu niewinnego człowieka, uciec z miejsca zdarzenia i dodatkowo przeżyć kontrolę Departamentu Żywności pod kątem higieny sanitarnej otrzymując swoiste F ? Jeśli uważacie, że taki osobnik nie istnieje to spieszę Wam z odpowiedzią. Istnieje i jest wśród nas - tym osobnikiem jest Nicholas Hopkins, właściciel lokalu The Roof w jednym z apartamentowców spółki kapitałowej Larocque oraz Idea Home by Larocque - który służy jako realizator sprzedaży nieruchomości nabytych i posiadanych. Zacznijmy na początku od samej kontroli Food & Drugs Administration, bo w tym przypadku sytuacja jest dość ciekawa. Każdy raczej kojarzy lokal The Roof. Znany mieszkańcom przybytek barowy mieszczący się na zadaszeniu jednego z apartamentowców na Vinewood przykuwał uwagę i zachęcał jak do tej pory ilością osób korzystających z niego w celu spotkania się lub przez swoje upodobania do drinków i innych wyskokowych napojów. Jednak 13 czerwca 2025 roku do The Roof zawitała niespodziewana kontrola rutynowa mająca na celu zweryfikowanie higieny i stosowanie się do norm prawnych ustalonych przez U.S Food & Drugs Administration. Zgodnie z tym co udało mi się ustalić z rzecznikiem prasowym FDA - właściciel odrzucił rutynową kontrolę departamentu. Podejrzewam, że inspektorzy się nieco wściekli bo poszli za ciosem - skierowali sprawę do sędziego występując o nakaz z jego pieczątką o wykonanie swojej powinności. Sędzia naturalnie przychylił się do nakazu FDA. Inspektorzy jednak nie zrobili tylko rutynowej kontroli - w nakazie do sędziego wystąpili również o tymczasowe zamknięcie lokalu na czas kontroli - sprytnie wykorzystali "rzekome" podejrzenia ukrywania nielegalnych substancji. W zasadzie to nawet nie ma co się dziwić ich reakcji - jakbyście zareagowali na możliwość zablokowania Wam wejścia do danego miejsca? Naturalna droga dedukcji mówi, że skoro ktoś bardzo stara się by nie wejść do konkretnej lokalizacji to coś w niej jest - zazwyczaj coś czego nie chce pokazać. Wnioski więc wysnute przez FDA można uznać za wiarygodne podejrzenie. Aby nie być gołosłownym - oto komentarz U.S. Food & Drug Administration w kwestii zaistniałej sytuacji: - Kontrola miała początkowo charakter rutynowy, jednak została ona odrzucona (13.06). W związku z tym agencja wystąpiła do sądu o nakaz przeszukania oraz tymczasowe zamknięcie lokalu na czas kontroli, powołując się na podejrzenie ukrywania nielegalnych substancji lub innych przedmiotów znajdujących się poza granicami legalności. Drugą kontrolę zrealizowano dzień później przy asyście Sheriff's. Na mocy ustawy Federal Food, Drug, and Cosmetic Act (21 U.S.C. § 374), niniejszym upoważnia się powyższych agentów FDA do przeprowadzenia pełnej kontroli administracyjno-sanitarnej lokalu „The Roof” oraz do uzyskania dostępu do wszystkich obszarów, pomieszczeń, zaplecza, systemów elektronicznych i dokumentacji działalności gospodarczej. - komentuje inspektor U.S FDA Mark McMurphy Przez zaborczość właściciela niestety, była potrzeba mobilizacji jednostek Los Santos Sheriff Department. W ten sposób zastępcy zamiast przebywać w miejscach zagrożonych pod względem bezpieczeństwa asystowali inspektorowi McMurphy, ponieważ Nicholas Hopkins wzbraniał się przed kontrolą. Inspektorat z Departamentem Szeryfa zjawili się 14 czerwca 2025. W tym przypadku nie było wyboru "nie, nie chce", tylko było zasadnicze dostosowanie się do litery prawa. Departament Żywności wszedł do lokalu i nakazał rezydentom sączącym drinki opuszczenie lokalu z racji prowadzonej kontroli. Rezultat jednak tej kontroli przerósł oczekiwania chyba wszystkich - zwłaszcza stanowiska samej działalności względem rezultatu inspekcji. Jak ujęto w raporcie FDA upublicznionym przez The Roof: - Stwierdzone nieprawidłowości w zakresie higieny i organizacji pracy: Zaobserwowano niewłaściwe rozłożenie produktów spożywczych zarówno na blatach roboczych, jak i w lodówce, co może prowadzić do krzyżowego zanieczyszczenia żywności. Dodatkowo odnotowano nieprawidłowości w zakresie utrzymania czystości w miejscach szczególnie narażonych na kontakt z żywnością, co stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa sanitarno-epidemiologicznego. - Nieprawidłowości w zakresie bezpieczeństwa przeciwpożarowego: Stwierdzono brak gaśnic z aktualną datą ważności przeglądu technicznego. Urządzenia nie posiadają aktualnej kontroli, co stanowi naruszenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa przeciwpożarowego i może zagrażać zdrowiu oraz życiu osób przebywających w obiekcie. - Nieprawidłowość w zakresie wyposażenia apteczki pierwszej pomocy: Stwierdzono brak wymaganego asortymentu medycznego w apteczce pierwszej pomocy. Wyposażenie apteczki nie spełnia obowiązujących wymogów w zakresie udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej, co stanowi naruszenie przepisów BHP i może utrudnić właściwą reakcję w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia. - Utrudnianie czynności kontrolnych: Podczas próby przeprowadzenia kontroli w dniu 13.06.2025 stwierdzono brak współpracy ze strony personelu lokalu. Osoby przeprowadzające czynności zostały bez uzasadnienia odesłane, co uniemożliwiło realizację zaplanowanej inspekcji. Tego rodzaju postawa stanowi naruszenie obowiązku współdziałania z organami kontrolnymi i może być traktowana jako utrudnianie czynności służbowych. A jak na to zareagowało przedsiębiorstwo The Roof? Oto wiadomość udostępniona przez przedsiębiorstwo Jakież to śmieszne i komiczne. Każdy z nas, w tym ja mogliśmy spożyć bakterie, która oddziaływałaby na nasze zdrowie i portfele. Niemniej dla personelu i właściciela The Roof rezultatem kontroli jest "poprzestawianie butelek" oraz "wymiana gaśnic". Wiecie.. Jest czas na komiczność i jest czas na powagę. W przypadku interwencji departamentu federalnego i stwierdzenia nieprawidłowości oraz naruszeń powinno się wziąć na klatę pewne rzeczy i wyrazić skruchę a nie robić z siebie klauna. Są pewne zasady, których się przestrzega dla dobra zdrowia i życia konsumentów - najwyraźniej właścicielowi The Roof jest to obojętne czy ktoś się zatruje u niego w lokalu powodując pewien uszczerbek na zdrowiu. Ale cóż się dziwić, skoro rozbija się samochodem po mieście, powoduje wypadki a na sam koniec ucieka z miejsca zdarzenia? Za szybko odbiegam do kolejnego tematu zanim zakończyłem jeden. Jaki jest rezultat kontroli? Wydane pieniądze w Waszych podatkach na obecność Departamentu Szeryfa przy asyście FDA z powodu poprzedniego utrudniania w realizacji kontroli rutynowej. Następnie bagatelizowanie zagrożenia zdrowia lub życia nie tylko przy serwowaniu produktów sprzedażowych lokalu, ale i pod względem bezpieczeństwa pożarowego. Przecież pożar nie wybuchnie prawda? Żyjmy w złudzeniu, że wszyscy jesteśmy bezpieczni. A jak coś Wam się stanie? Nawet jak się niefortunnie potkniecie? Lepiej byście mieli towarzysza, który zjedzie windą na dół do podręcznej apteczki albo przebiegnie na drugą stronę ulicy, bo w The Roof na pewno nie otrzymacie pierwszej pomocy w chwili potrzeby. To co ująłem nie jest czymś sensacyjnym, tylko podstawowym wymogiem każdej działalności gospodarczej, która prosperuje. Fire Department w swoich prelekcjach, które udziela obywatelom zarówno tym starszym jak i młodszym jest podstawowe słowo - "zapobieganie". Tutaj zapobiec wszelkim wydarzeniom losowym się nie da, gdyż nie ma do tego odpowiednich podstawowych komponentów. Ciekawe czy od poprzestawianych butelek zgaśnie potencjalny pożar instalacji czy też wspomnianą butelką ustawioną we właściwy sposób opatrzymy komuś nogę jak się potknie. Śmiem wątpić, ale może Hopkins nas zaskoczy. Poniżej garść zdjęć uwiecznionych przez życzliwego konsumenta tego lokalu gastronomicznego. Czytaliście wnikliwie poprzednią część tego artykułu? Więc pamiętacie doskonale co powiedziałem odnośnie bagatelizowania zdrowia innych ludzi przez Nicholasa Hopkinsa. Słuchajcie można być aroganckim, ja wiem o tym, że tacy ludzie chodzą po tym globie i w zasadzie patrzą tylko na koniec własnego nosa. Ale takiego stopnia egoizmu, braku empatii i niewiarygodnego cyrku osobistego nie doświadczyłem jeszcze nigdy. Następstwem działań Departamentu Szeryfa z Departamentem ds. Żywności i Leków było przekazanie przez Departament Szeryfa właściciela The Roof i IDEA Home - Nicholasa Hopkinsa - w ręce oficerów Departamentu Policji Los Santos. Jak w komunikacie medialnym na moją prośbę ujął Departament Szeryfa: - Departament Szeryfa informuje jakoby Zastępcy z Departamentu Szeryfa jedynie asystowali podczas działań nadzorowanych przez agencje federalną, przez co też nie będą udzielać dokładniejszych informacji, głównie spowodowane jest to przez brak takowych - przedstawiciele biura szeryfa nie znają dalszych losów oraz zarzutów postawionych wobec osoby jaką jest Nicholas Hopkins, jako że ten został ostatecznie przekazany do dalszych czynności LSPD. - mówi Jack Warren, Sergeant Sheriff's Information Buerau. Postanowiłem więc drążyć niczym ta kropla o skałę by zdobyć rzeczowe informacje i odpowiedzieć sobie na pytanie - Dlaczego Nicholas Hopkins został aresztowany? Co było powodem? Czy aby podczas inspekcji agencji federalnej dopuścił się czegoś co by mogło wskazywać na uzasadnione aresztowanie? Odpowiedź udało mi się uzyskać od wydziału Media Relations z Los Santos Police Department. Obwieszczenie jest wręcz mrożące krew w żyłach: - Nicholas Hopkins został zatrzymany przez zastępców z Los Santos County Sheriff's Department w trakcie działań prowadzonych przez departament Food & Drugs Administration na terenie lokalu The Roof. Po zatrzymaniu został przekazany oficerom PD, celem dalszych czynności., Wobec Nicholasa Hopkinsa postawiono zarzut Felony - Hit & Run. Został on prawomocnie skazany na karę pozbawienia wolności. Sąd, mając na uwadze postawę oskarżonego, nie dopuścił możliwości zastosowania kaucji. Decyzja ta była zgodna ze stanowiskiem zarówno prokuratora, jak i sędziego prowadzącego sprawę. Dodatkowo, jako środek karny, wobec Hopkinsa zastosowano czasowe zawieszenie DL. - relacjonuje Captain II Patricia Burner. Hopkins został więc złapany cztery dni po spowodowanej szkodzie mechanicznej oraz osobowej uciekając z miejsca wypadku. Został aresztowany, doprowadzony przed wymiar sprawiedliwości i prawomocnie skazany na karę pozbawienia wolności. Nawet pieniądze tutaj nic nie zdziałały, ponieważ prokurator z sędzią wyłączyli możliwość wyjścia za kaucją. A ostatnim wymiarem sprawiedliwości za popełnione czyny uznawane przez Vehicle Code jako przestępstwo - czasowe zawieszenie licencji kierowcy. A czego dokładnie dotyczyła sprawa? Los Santos Police Department spieszy nam z wyjaśnieniem: - Dnia 10.06.2025 około godziny 23:30 w rejonie Burton, na Hawick Avenue doszło do kolizji drogowej z udziałem dwóch pojazdów. Pojazd Canis Terminus należący do Nicholasa Hopkinsa, wjechał z nierozsądnie wysoką prędkością w inny pojazd. W wyniku kolizji, poszkodowany został kierowca pojazdu, u którego doszło do znaczącego uszczerbku na zdrowiu, a pojazd doznał poważnych uszkodzeń. Sprawca zdarzenia odjechał od razu z miejsca wypadku. - przekazuje Captain II Patricia Burner Zainteresowałem się dosadnie tą sprawą by zweryfikować w jakim stanie jest poszkodowany. Nie udało mi się jednak ustalić kto nim został z powodu bezpieczeństwa danych osobowych. Los Santos Police Department zaś informuje nas iż: - Poszkodowany przeżył zaistniałe zdarzenie, był hospitalizowany, obecnie jest określany jako stabilny, dobry - z nieoficjalnych informacji. - informuje nas Captain II Patricia Burner Całe szczęście, że ten człowiek jest cały i zdrowy. Życzę Ci zdrowia kimkolwiek jesteś i obyś wytrwał przez nierozważność, snobizm i brak empatii osoby, która Ci to sprawiła. Aby zweryfikować dokładnie sam proceder sięgnąłem do wspomnianego kodeksu przepisów drogowych by zweryfikować zakres odpowiedzialności sprawcy wobec poszkodowanego. Zgodnie z zapisem odnośnie Hit&Run w Vehicle Code: 20.114 VC - Hit&Run (PRZESTĘPSTWO) Każdy kto ucieka z miejsca wypadku lub kolizji w momencie jej spowodowania. - Każdy kto popełnia to przestępstwo podlega karze pozbawienia wolności i/lub grzywnie. Obowiązany jest również do pokrycia kosztów napraw zdrowia i mienia z własnych środków. Dezaktywacja licencji należy całkowicie pod decyzję sądu. Ciekawi mnie jednak to czy Nicholas Hopkins pokrył koszty poniesionego leczenia oraz koszty na uszkodzeniu mienia. Na to jednak nie odpowiem bo szczerze powiedziawszy nie mam informacji. Jeśli poszkodowany to czyta - napisz do mnie wiadomość mailową bądź na medium społecznościowym Lifeinvader na prywatną skrzynkę. Obyś szybko wrócił do zdrowia i swoich pasji, które ten paskudny wypadek zapewne uniemożliwił wykonanie. Co jednak wykonał nasz protagonista? Postanowił pomalować twarz różnymi barwami łudząco przypominając klauna i opublikować pod postem słusznie zresztą przedstawionego przez Los Santos Drama osobistą opinię co do sprawy, która miała być zabawna - oto ona: Tabun prześmiewczych łez. To miało należeć do ikonicznych żartów roku 2025? Wiesz - ludzie słusznie pod postem wymienionej strony powyżej twierdzą, że przecież "tylko" zabrali Ci prawo jazdy. Choć nie mylisz się z prawdą odnośnie tymczasowego zawieszenia Ci licencji kierowcy - rozumiem fakt nie przyznawania się do prawomocnego wyroku odsiadującego w placówce więziennej - sam bym się do tego nie przyznawał by bardziej się nie pogrążać przebojowym ilorazem inteligencji. Jaki jest więc rezultat tego wszystkiego? Istnieje uzasadniona obawa poruszania się po drodze i spożywania produktów znajdujących się w The Roof z powodu lekceważącego podejścia właściciela do każdego możliwego aspektu. Jeśli mam wyrażać osobistą opinię - to blamaż na opinii własnego przedsiębiorstwa, podważenie wiarygodności i pewnego rodzaju powagi w zakresie sprzedaży nieruchomości jak i brak refleksji w przypadku spowodowania uszczerbku na zdrowiu i mieniu osoby trzeciej. Jak w poprzednim artykule, każdy z Was ma własną opinię i zdanie na dowolny temat, który szanuje. Tutaj przedstawiłem Wam garść faktów zaczerpniętych z różnych źródeł, które nie mają żadnej intencji przeinaczania prawdy na temat człowieka powyżej. Ze swojej strony sugeruję dwukrotnie przemyśleć próbowanie czegokolwiek w The Roof oraz radzę uciekać z dróg gdy wspomniany Canis Terminus Hopkinsa pojawi się w Waszych lusterkach. Chyba, że Was stać na leczenie i rehabilitacje w klinice.
    21 polubień
  3. PODSUMOWANIE #6 Po intensywnych sezonach pełnych sesji, zleceń i największych miastowych wydarzeń, Malia Yo Parris niespodziewanie wyhamowała. Znana z ostrego oka, bezbłędnego kadru i umiejętności opowiadania historii obrazem – nagle zaczęła znikać z radarów. Coraz mniej prywatnych sesji, coraz więcej wycofania. Niektórzy nazwali to lenistwem, inni widzieli w tym wypalenie. Sama Malia jednak tego nie komentowała.. Ale nie do końca. Wciąż była obecna tam, gdzie naprawdę miało to sens – za kulisami najważniejszych wydarzeń w mieście, gdzie tworzyła fotorelacje w swoim charakterystycznym stylu: dyskretnym, ale trafiającym prosto w emocje. Nadal współpracowała z modelkami i artystami, choć coraz rzadziej przyjmowała komercyjne zlecenia. Fotografia przestała być „pracą na zamówienie” – stała się ponownie czymś osobistym. Czymś, co wybiera się, a nie wykonuje z obowiązku. W międzyczasie skupiła się na pracy z kamerą. Teledyski, które tworzyła dla lokalnych muzyków i artystów alternatywnych, mówiły więcej niż jakiekolwiek posty. Estetyczne, wyciszone, emocjonalne. Malia zrezygnowała z autopromocji niemal całkowicie – praktyczny brak jakichkolwiek zdjęć na lifeinvaderze, żadnych kulis. Sporadyczne komentarze pod cudzymi postami to jedyne, co świadczy o jej obecności w socialach. PRACA Zrealizowanie filmu promocyjnego dla lokalu The Roof z udziałem lokalnej modelki Selah Valdes. Materiał skupiał się na oddaniu atmosfery miejsca i przyciągnięciu uwagi nowej publiczności, nadal nie ujrzał on jednak światła dziennego. Przygotowanie fotorelacji z obchodów Memorial Day – jednego z ważniejszych świąt narodowych w Stanach Zjednoczonych – ze szczególnym uwzględnieniem nastrojowości i emocjonalnego charakteru wydarzenia. Udział w produkcji teledysku zespołu As They Dream. Klip, mimo że nie został jeszcze oficjalnie opublikowany, był promowany w mediach społecznościowych The Roof poprzez platformę Lifeinvader. Wykonanie sesji zdjęciowej dla Verity Damour pt. „Femme Fatale” – utrzymanej w estetyce silnej kobiecej postaci z motocyklem za sobą. Podpisanie się na koszulce przeznaczonej na aukcję charytatywną, zainicjowaną przez wytwórnię No More Heaven. Wzmianka w podcaście CITY BOYS, prowadzonym przez Viennę Bohannon i Blancę Carvantes – w odcinku pojawił się komentarz rapera SEX P, który określił bohaterkę jako „stypiarę roku”. Zrealizowanie krótkiego wideo z udziałem Selah Valdes, w którym kobieta tańczy na tle wybuchającego pożaru. Ciągłe zaczepki ze strony Vienny Bohannon – zarówno na Lifeinvaderze, jak i w podcaście – pozostają bez odpowiedzi. Chwilowe zatrzymanie produkcji kolejnych podcastów od Starcast. NIEDŁUGO.... (zdecydowanie gorsze miesiące niż wcześniejsze spowodowane brakiem chęci oraz czasu, niedługo więcej.. dużo się gotuje)
    19 polubień
  4. @NiezależnaFretka odbija od Sektora Organizacji Prywatnych. Dzięki Freta za cały poświęcony czas oraz wkład w sektor!
    18 polubień
  5. **18.06.2026, w godzinach wieczornych, na profilach sieci Leopard Cigarettes w internecie oraz na bilbordach w całym kraju pojawiła się zjawiskowa sesja zdjęciowa z udziałem Vienny Bohannon, ambasadorki spółki. Stylistyka zdjęć jest zachowana w klimacie reklam tytoniu z lat sześćdziesiątych, zahaczając o temat pin-up girls i, przede wszystkim, motyw kobiety jako femme fatale. Sesja ma nie tylko na celu oficjalne pokazanie współpracy pomiędzy artystką a firmą - jest również promocją produktu Leopard Cigarettes, którego twarzą jest właśnie Vienna. Produktem tym są cienkie papierosy Leopard Cigarettes (Leopard's V-Slim). Współpraca ze spółką kształtuje na nowo karierę Vienny, otwierając nową erę muzyczną w jej biografii.** Rozgrywka Wydatki Promocja Dane do wyceny
    12 polubień
  6. **Na mieście i w sieci coraz częściej pojawiają się intrygujące plakaty zapowiadające coś wyjątkowego – Atlanta’s Masterpiece: LIVE w Mirage Night Club. Już w tę środę (18.06) o 21:30, czeka nas hipnotyzujący klimat, silne emocje. Tego wieczoru z koncertem na żywo wystąpi ADONIS, a parkiet rozgrzeje do czerwoności DJ KYLIE. Liczba loży i miejsc VIP jest ograniczona – rezerwacje już trwają.* DATE: 18/06/2025, 21:30 LOCATION: MIRAGE NIGHT CLUB, DEL PERRO MUSIC: ADONIS [LIVE] - DJ KYLIE ENTRY: $200
    8 polubień
  7. W dzielnicy gdzie swiatla (Mirror Park, budynek mieszkalny przy skrzyzowaniu) gasna szybciej niz sumienie, siedem kobiet zniknelo jak dym z rozdartego pluca nocy. Mialy imiona, ktore juz nie odbijaja sie echem w ustach matki ani szeptem po brudnych korytarzach zostaly tylko numery i zdjecia ktore nie chca sie starzec. Wszystkie ostatni raz widziano z nim. Mark Polk twarz spokojna jak zakopana trumna, oczy jak stare telewizory w ktorych migocze tylko snieg. Niosl zapach lawendy i rdzy, mowil lagodnie ale w jego glosie szelescil jezyk much ktore juz wybraly swoje miejsce w mroku. One wchodzily w jego ramiona jak w sen z ktorego nikt sie nie budzi. Znikaly bez krzyku, bez sladu, jakby ziemia sama chciala ich ciala zatrzymac dla siebie. Kazda z nich byla jedna nuta w jego symfonii zagubienia, cicha fraza w poemacie napisanym cisza i bezpowrotem. Nie znaleziono zadnej. Tylko odglosy. Jakies stukanie pod podloga. Mokre sny miasta. Czasem kiedy wiatr przechodzi przez opustoszale zaulki mozna uslyszec ich imiona rozwleczone w przestrzeni jak zerwane struny. Mark zyje gdzies dalej, moze juz nie w ciele, moze jako cien pod mostem, moze w odbiciu w szybie autobusu gdy wracasz sama noca i przez chwile czujesz ze ktos oddycha za twoim karkiem. Bo on nie zabieral dla sily. On zabieral dla ciszy. Wielka czesc z nich, po opuszczeniu domostwa Mark Polk, ktore wynajmuje, nie zobaczyly swiatla, tylko ciemna piwnice, zwiazane dlonie i utknieta dusze w twardej linie. Najczesciej bral je z Hollywood, z ulic gdzie neon jest jedynym Bogiem, a asfalt pamieta wiecej sekretow niz ludzkie sumienie. Nie byly niczyje. Nikt za nimi nie plakal, nikt ich nie szukal na powaznie. Dorabialy sobie. Od tak. Czasem w cieniu klubow, czasem pod latarniami, ktore gasna same z siebie. Nie mialy straznikow ani swietych slow na ustach. Byly wolne, ale nie bezpieczne. Kazda z nich myslala, ze kontroluje swoj los, dopoki nie poczula oddechu Marka. Nie mial zlosci w oczach. Nie mial ostrzezen. Po prostu byl. Jak blad, ktorego nie mozna cofnac. Hollywood zna ich twarze, nawet jesli nikt juz ich nie pamieta. Zostaly w zakamarkach kamer przemyslowych, w odblaskach szyb, w sciekach, gdzie wszystko w koncu trafia. Kazda z nich weszla w jego cien dobrowolnie. Moze liczac na pare dolarow. Moze na cos cieplego do wypicia. Moze tylko na to, ze jeszcze kiedys beda mogly spojrzec w lustro. Nie spojrzaly. Zadna z nich, po tym jak weszla z nim do starej kamienicy, nie zostala juz nigdzie zlamana na kamerach. Znikaly jak gasnace piksele, jakby samo miasto je wymazalo. System widzial drzwi, widzial Marka, czasem cień obok niego, ale potem nic. Cisza. Pustka. Techniczne milczenie. Kamienica stala od lat, z oknami jak slepe oczy i klatka schodowa pachnaca staroscia i kurzem. W srodku nie bylo nic, co by zdradzalo, ze jeszcze zycie tam przeszlo. Ale nie one. One nie wyszly. Prawdopodobnie zostaly przetransportowane do piwnicy zaraz za kamienica, tej ukrytej pod warstwa gruzu i zapomnienia, gdzie nie dziala zasieg, gdzie rury sa jak zylosci potwora, a sufit sapie wilgocia. Tam, gdzie nikt nie wchodzi z wlasnej woli. Tam, gdzie czas nie jest juz linia, tylko pulsem. Tam, gdzie Mark mowil do nich szeptem, ktorego nie slychac, ale ktory wrasta w kosc. Tylko jedna z nich przerwala milczenie. Skokiem. Wysokosc byla smiesznie mala, ale smierc nie potrzebuje wielkich gestow. Wyskoczyla przez brudne okno na drugim pietrze, o trzeciej nad ranem, kiedy miasto jeszcze spi, a swiatlo lampy ulicznej drzy jak bladnacy oddech. Jej cialo uderzylo w beton bez dzwieku. Jakby nawet upadek nie chcial robic hałasu. Lezala na plecach z oczami szeroko otwartymi, patrzacymi w niebo, ktore jej juz nie chcialo. Mozna by pomyslec, ze to koniec. Ale nie dla Marka. Wyszedl spokojnie, w samych rekawiczkach, nie spieszac sie. Mial w sobie cos, co sprawialo, ze swiat zwalnial. Przeszedl przez brame jak przez zaslone z mgly, przykucnal przy niej, dotknal policzka, jakby chcial ja obudzic. Potem wciagnal ja do garazu. Garaz stal zaraz za kamienica, przykucniety jak swiadek, ktory nie chce zeznawac. Zielone drzwi obdrapane z lakieru, z zawiasami, ktore skarzaly sie przy kazdym ruchu. Betonowe sciany spuchniete od wilgoci, wneki jak oczodoly, a sufit przygiety tak nisko, ze powietrze nie mialo gdzie uciekac. W srodku nie bylo swiatla. Tylko jedna zarowka, tlaca sie bez przekonania, zawieszona na kablu, jakby bala sie byc zbyt widoczna. Jej zoltawy blask nie grzal, tylko przenikal skore, jak spojrzenie czegos, co nigdy nie mruga. Zapach byl pierwsza rzecza, ktora czulo sie w srodku. Nie byl to smrod. To byla mieszanka rzeczy, ktore nie powinny istniec razem. Metaliczny zapach starej krwi, ale nie swiezej, tej, ktora zdazyla juz zapomniec, ze byla w ciele. Wilgoc, jak w podziemnym grobie. Tluszcz, wsiakniety w ziemie, w narzedzia, w drewno. Smuga rozkladu, niewidzialna, a jednak obecna, jak nuta w martwej symfonii. Gdzies pod tym wszystkim czulo sie jeszcze cos innego, cos chemicznego, jak wybielacz zmieszany z plastikiem, cos co udawalo czystosc, ale nigdy nie bylo czyste. Podloga, zimna, poplamiona. W niektorych miejscach wypalona, jakby cos sie palilo, ale tylko na chwile. Na scianach zawieszone byly haki, puste, rdzewiejace. Kiedys cos na nich wisialo. Teraz byly tylko echem dawnej funkcji. Prawy rog garazu prowadzil do piwnicy, do tej przestrzeni, ktora juz nie oddychala. To byl dawny schowek, zamieniony w cos, czego nie da sie nazwac pokojem. Trupiarz. Ale juz pusty. Wszystko, co tam lezalo, zniknelo. Jakby kiedys tam cos lezalo, ale teraz zabrano to gdzies indziej. Moze do lasu. Moze do kanalow. Moze do snu, ktory nie ma konca. Zostal tylko kurz i slad, cien na podlodze, jak cien po czyms, co sie nie ruszalo przez bardzo dlugo. Na jednym z regalikow stal stary telewizor. Niepodlaczony. Czasem jednak migotal. Nie wiadomo dlaczego. Pokazywal tylko snieg. Taki sam jak w oczach Marka. To tutaj wciagnal ja po skoku. Przeciagal po betonie delikatnie, jakby bal sie ja obudzic. Nie spieszyl sie. Ulozyl ja obok drzwi do piwnicy, pod zarowka, ktora sie lekko kolysala. Usiadl obok niej. I przez chwile, bardzo dluga chwile, nic nie robil. Tylko patrzyl. Jakby czekal, az znow zacznie oddychac. Mark mial rytm. Nie zegarek, nie kalendarz. Mial wewnetrzny puls, ktory byl starszy niz on sam. Cos, co budzilo sie w nocy i prowadzilo go do tej piwnicy jak psa do miski. Kazdy wieczor byl podobny, ale nigdy taki sam. Przychodzil po zmroku, kiedy Hollywood byl juz tylko maska z plastiku. Zakladal rekawiczki , te same, z ktorymi rozmawial cicho, zanim jeszcze dotknal klamki. Wchodzil przez garaz, nie zamykajac za soba drzwi. Jesli ktos by tam stal, moglby wejsc. Ale nikt nigdy nie stal. Jakby powietrze wiedzialo, zeby nie patrzec. W piwnicy panowal chlod, ktory nie mial nic wspolnego z temperatura. Sciany pokryte byly ciemnoscia, jakby sama przestrzen nie chciala pamietac, co tu sie dzialo. W kacie stal metalowy stol, dawno juz nieuzywany, ale ciagle gotowy. Jego powierzchnia byla pelna drobnych wglebien, jakby cos sie na niej rozpadalo na czesci, powoli, z cierpliwoscia. Na suficie byla kreska , dluga, cienka, zrobiona palcem w kurzu. Mark co wieczor sprawdzal, czy jeszcze tam jest. Jesli znikala, nie schodzil. Znaki byly wazniejsze niz plan. Znaki mowily, kiedy mozna, a kiedy nie. Nie rozumial ich, ale im ulegal. Ciala juz tam nie bylo. Zadnego. Ale pamiec piwnicy nie wyparowala. Ona wisiala w powietrzu jak para nad cieplym miesem. Byly tam szepty, ciche, ulotne, ale nie do zignorowania. Nie pochodzily od ofiar. Pochodzily z niego. Z tej czesci, ktora juz dawno przestala byc czlowiekiem. Czasem siadal w rogu i wpatrywal sie w sciane. Nie robil nic. Tylko sluchal. A potem, bardzo delikatnie, zaczynal mowic. Powoli, jakby czytal listy, ktorych nikt nigdy nie napisal. Jestes tu. Ja wiem. Wiem, ze zostalas. Czesc, chcialbym, aby tym przestepstwem zajeli sie gracze z tematu https://forum.v-rp.pl/topic/40401-wszyscy-święci-skid-row/ bo jestem w stanie zaufac, ze rozegraja to poprawnie oraz ze smakiem. Nie tylko przeczytanie tresci, oraz nalozenie na moja postac dozywocia (jesli nie ma mozliwosci, to prosze, aby zajal sie ktos tym z otwarta glowa i nastawieniem na dobre rozegranie tego). Pisalem tresc na kilka take'ow, wiec jesli sa jakies niejasnosci, smialo mozna sie kontaktowac na forum, lub poprzez pytania ze swiata IC. Jest to przestepstwo napisane czysto pod gre IC i watki, ktore sam sobie nalozylem w moim temacie https://forum.v-rp.pl/topic/39942-mark-polk-butchery-overdose-degeneracy-romantic-psycho/. Wieksza czesc byla realnie odgrywana przez event team, lub innych graczy, ktorzy byli podstawieni. Tresc zostala podciagnieta przez AI, typu zamienniki slow, oraz dopelnienie znakow interpunkcyjnych.
    6 polubień
  8. 6 polubień
  9. Robert Lansky. (LSCSD | OSS Detective) Wychowany w Stanie San Andreas, mieście City Of Davis przez szczęśliwe małżeństwo przy granicy miasta Davis, które dzieli się przy Mission Row, prócz Ojca z korzeniami Polskimi - został on wychowany na Amerykanina, nie znając wartości Polskich korzenii, uczył się w Davis Highschool gdzie odstawał raczej od reszty w nauce, przez nastoletni wiek jego walki, awantury i tak dalej okazywały się w buncie nastoletnim, zderzył się on jednak z falą awantur i pouczeń od strony nauczycieli jednocześnie z swoimi rodzicami, został po prostu przez wiek i okres czasu zachartowany i wyuczony złych zachowań. Będąc starszym, zapoznał się z swoją byłą już narzeczoną z którą posiada syna, miał z nią wykorzystać potencjał, stworzyć rodzine - kredyty na budowanie domostwa, dziecko, wszystko co miało wyjść zgodnie z planem, legło w gruzach przez finanse i kłopoty faceta, który dorabiał w różnych miejscach pracy, jego ratunkiem ostatecznym była praca dla zastępców szeryfa którzy otworzyli swoje możliwości, dostając się przez STARS, będąc potem pracownikiem dla Twin Towers, został finalnie przydzielony na staż 'trainee' w Davis Station 28. Zmaga się z problemami chorobowymi (nadwaga) (palacz) (alkohol), których stara się nie nadużywać oraz pilnować się, prócz tego problemy finansowe i rodzinne, konflikty relacji ale również braku czasu przez graveyard shifts i próby wejścia wyżej w statusie kariery, sprawiają że nie jest on aż tak doceniany w rodzinie jak wcześniej, mimo szybkich lotów 'bycia kimś' w karierze, szybko zderzył się z ścianą realii i cieńkiej barykady, którą czasami musi balansować w realnym życiu gliniarza, ojca, problemisty.
    5 polubień
  10. Tworzysz muzykę? Marzysz by pokazać się przed większym gronem? To Twoja szansa! Już 26-go czerwca w Dead in Vinewood, od 21:00 ochotnicy zagrają na naszej witrażowej scenie, a Wy, drodzy słuchacze, będziecie mogli bliżej poznać nowe i nie tylko twarze z naszej lokalnej branży muzycznej! ZASADY UCZESTNICTWA W danej edycji wydarzenia udział wezmą maksymalnie czterej artyści o repertuarze minimum 3 piosenek. By dołączyć: Uzupełnij formularz na odpowiednik kanale na naszym discord: https://discord.gg/YDwSEFrjT9 Musisz posiadać minimum 3 piosenek (covery lub swojego autorstwa) Podać profil w branży, jeśli posiadasz Podać linki do yt utworów które chcesz zagrać (traktowane to będzie jako forma Demo przesłanego do organizatora) Lokal zastrzega sobie prawo do wyboru muzyków ze zgłoszonych osób, pozostali jednak nie zostają wykluczeni. KAŻDY GATUNEK MUZYCZNY JEST MILE WIDZIANY - od Rocku, po pop oraz Rap
    5 polubień
  11. LOKAL DALEJ POSZUKUJE BARMANÓW! CHCESZ BYĆ Z NAMI NA BIEŻĄCO? DOŁĄCZ NA DISCORD: https://discord.gg/YDwSEFrjT9 NADCHODZĄCE EVENTY: 18/06 - Dart in Vinewood 20/06 - Hope's Path w Dead in Vinewood Lokal przeszedł remont, a w poniedziałek 16-go czerwca odbył się re-open. Wnętrze wypełniło się ludźmi, a śmiałkowie mogli spróbować swoich sił w jedzeniu Burgera Reapera o poziomie ostrości 7.000.000 SHU. Dobrym humorom nie było końca, poza uczestnikami wyzwania, którzy zmagać się musieli z różnymi konsekwencjami zjedzenia owej potrawy.
    5 polubień
  12. ** Chenille Larocque jest w szoku, że wątpliwe dziennikarstwo Daily Globe nie pokusiło się o więcej wzmianek o wysokiej pozycji Nicholasa w funduszu inwestycyjnym Larocque. Z jednej strony odzyskuje wiarę w rzetelność niektórych dziennikarzy molocha, a z drugiej obawia się, że to jednak zasługa braku odpowiedniego researchu w tym temacie. **
    4 polubienia
  13. **Gardner pali na pojary z Mayhem Percy @Pluto i Daevion Epps @1999 Wildfire**
    4 polubienia
  14. 4 polubienia
  15. @ixenea wskakuje na Pomocnika Strefy Kreatywnej.
    4 polubienia
  16. Demekquatre Kirk DeRozan known as DemoGodQuatro Demequatre Kirk DeRozan "DemoGodQuatro" - 19 letni raper wychowany w spokojnej, średnio zamożnej rodzinie z Jacksonville, Floryda. Miejsce znane z przestępczego życia, przemocy i narkomani - jednak potrafi wychować człowieka który nie chcę umrzeć na losowym rogu po głupich wybrykach, tylko w drogim apartamencie, jednym z takich przykładów jest właśnie Demequatre. Nigdy nie ciągnęło go do przestępczego świata, widział niebezpieczeństwa jakie się z tym wiążą i wierzył w to ze Gang-Banging jest dla słabych, mimo to chłopak jest konfliktogenny i dalej nie przepuszcza wyzwisk w swoją stronę płazem. Jego hobby odbiegało od zainteresowań jego znajomych, Demeq' miał swój świat - był zakochany w muzyce. Od najmłodszych lat słuchał muzyki, każdego gatunku, zawsze pragnął aby mieć jak najwięcej płyt muzycznych w domu - swoich ulubionych artystów. Jego ulubioną doktryną muzyczną jest hip-hop, który często wiąże się z przestępczym światem i pisaniu piosenek o gangsterskim życiu, kręcił go ten typ muzyki i próbował w nim swoich sił, nie dissując żadnych ludzi nawijając tylko o dragach. Nie był wzorowym uczniem, uczył się tylko aby zdać z klasy do klasy - nie interesowały go wysokie wyniki w nauce, zawsze chciał być powiązany z muzyką. Po ukończeniu high school, wraz z rodzicami w poszukiwaniu za bezpieczniejszymi warunkami życia oraz pracą - wyprowadzili się do Los Angeles. To tutaj, Demequatre stara się przebić do większej widowni, wrzucając kawałki do sieci z nadzieją że zostanie zauważony wśród masy ludzi którzy mają taki sam plan. Na ten moment, na jego kanale nie ma żadnego znaczącego utworu, jedynie niskiej jakości i słabego wykonania kawałki - widać również na nich progres, z kawałka na kawałek jest coraz lepiej. Raper nie jest nagrywa w żadnym studiu i nie jest członkiem żadnego labelu, to tylko jego odległe marzenia do których ciągle dąży. Nie miał nigdy swojego studia, ani nie poznał kogoś kto takie by mu użyczył, nawet nigdy nie odwiedził żadnego, ale dalej żyję z przekonaniem ze kiedyś uda mu się nagrać kawałek w jednym z najlepszych. W swoim domu ma mały mikrofon, scrackowane FL Studio 2022 i stary komputer. Wszystko wychodzi z tamtego miejsca, bez skomplikowanego mix-masteringu, niepotrzebnej przesadzonej jakości. Jednak, widząc to że jakość jest równa widowni - szuka znajomości które pomogą mu zaznajomić się z jakąś wytwórnią i zawiązać więzi na stałe. Demequatre mimo tego, że nie ma za sobą ludzi ani sprzętu, dobrego menedżera czy budżetu. Ma za to mocną wole aby dążyć do sukcesu - nie zwraca uwagi na hejt, dalej robi to co kocha. Każdy dzień to dla niego walka ze zwątpieniem a muzyka nie jest dla niego pasją tylko jego stylem życia, czymś co kocha i nie zważając na bodźce zewnętrzne chcę to robić dalej. Social Media • DemoQuatre
    3 polubienia
  17. **W godzinach popołudniowych 16 czerwca 2025 roku na wszystkich portalach streamingowych zadebiutowała nowa piosenka Neriny – „the girl boss recipe” – bezkompromisowy, buntowniczy hymn dla wszystkich, które nigdy nie mieściły się w bajkowych ramach. Utwór opowiada o wyjściu z cienia cudzych oczekiwań. Nerina zrywa z mitem grzecznej, „disneyowskiej” księżniczki – zamiast korony w złotym więzieniu wybiera swoje własne skrzydła. Refren to mocna deklaracja niezależności: „Jeśli coś chcę, to to mam, bo wygrywam / Pierdol się, nie boję się cienia / Bo jestem księżniczką, ale w stylu Hadesa”. Artystka mówi o momentach zwątpienia, chwilach zagubienia, ale też o wewnętrznej sile, która pozwala iść dalej mimo wszystko. Szczególnie wybrzmiewa postać babci, która w tekście staje się symbolem mądrości i kobiecego wsparcia – to ona przestrzega przed staniem się ozdobą w cudzym świecie i zachęca, by tworzyć własne znaczenie królowania. Pod względem brzmienia mamy tu wyrazisty synth-popowy beat, żywą perkusję i pulsującą gitarę, które nadają piosence pazur i energię. Ten kontrast między lekką, popową estetyką a drapieżnym, emocjonalnym przekazem tworzy świeże, nowoczesne brzmienie. Za produkcję oraz mix/mastering odpowiada Laila Aguirre, @STRXRD starsza siostra Neriny – ceniona producentka i DJ-ka z Los Santos. To ich pierwsza oficjalna współpraca i od razu wyraźnie słychać w niej synergię – Laila nadaje utworowi zadziorność i przestrzeń, która idealnie podkreśla tekst i osobowość Neriny. Okładka singla to osobna opowieść. Na jednolitym, cukierkowo-różowym tle widzimy parę różowych butów na wysokim obcasie, na których opiera się różowy laptop. Na jego ekranie widnieje tytuł: “the girl boss recipe” – przewrotny komentarz do współczesnych wzorców sukcesu i feminizmu w wersji pop. To obrazek pełen ironii, ale też siły i lekkości. Za projekt graficzny odpowiada niezależny twórca – grafik, który idealnie uchwycił klimat singla: słodki z pozoru, ale z ostrą puentą. „The girl boss recipe” to więcej niż kolejny singiel to głos pokolenia kobiet, które nie chcą być tłem, tylko własnym centrum.**
    3 polubienia
  18. O poranku niebo nad wzgorzami Hollywood bylo blade jak wyblakly film. Powietrze stalo nieruchomo, ciezkie od ciszy i zapomnienia. Stare pomniki, opuszczone i porosniete chwastami, wygladaly jak echa dawnej chwalebnej epoki. Fotograf o imieniu Eliot przeszukiwal teren w poszukiwaniu idealnego ujecia, liczac na cos niezwyklego, co przyciagnie wzrok. W zniszczonym kadrze zauwazyl cos niepokojacego. Dwa ciala. Nieruchome, pozbawione odziezy, polozone przy jednym z zapomnianych monumentow. Wygladaly jak porzucone kukly, ale cienie pod oczami i sine konczyny nie pozostawialy zludzen. Nie bylo na nich odciskow. Tylko cienkie rany, jakby zadane stalowym piorem, z precyzja i chlodem. Na plecach jednej z dziewczyn widniala litera N, wyryta gleboko, z zamyslem, ale bez emocji. Eliot cofnal sie. Czul, jak cos niewidzialnego osiada mu na karku. Od razu wyciagnal telefon, ale zanim zdazyl go uzyc, policyjne radiowozy juz byly w drodze. Kilka wzgorz dalej pewien mezczyzna, hobbysta z teleskopem, obserwowal okolice. Zauwazyl ruch, zauwazyl ciala, zauwazyl fotografa. Zadzwonil bez zawahania. Jego glos byl spokojny, niemal bezuczuciowy. Slonce podnosilo sie powoli, ale swiatlo nie potrafilo przebic sie przez ciezki klimat tego poranka. Ciala zabrano, teren zabezpieczono, ale pomnik milczal dalej. Jego pusta twarz pozostawala zwrocona w strone nieba. Eliot wiedzial, ze nie zobaczyl jeszcze wszystkiego. A litera N nie byla przypadkiem. Byla zapowiedzia. Mezczyzna, ktory zadzwonil jako pierwszy, nie byl przypadkowym swiadkiem. Mieszkal samotnie w willi wzniesionej zbyt wysoko, zbyt daleko od ludzi. Z ogrodu rozciagal sie widok na cale wzgorza, a teleskop stal tam od lat, nie po to, by ogladac gwiazdy. Mial na imie Mynard. Pracowal niegdys przy systemach monitoringu dla sluzb miejskich, lecz dawno zszedl z tej drogi. Zamiast patrzec w przyszlosc, patrzyl w cudze zycie. Kamera, teleskop, mikrofon. Sluchal Los Angeles jak zniszczonej plyty winylowej, powtarzajacej w kolko ten sam refren. Tego ranka byl juz na miejscu. Zobaczyl fotografa. Zobaczyl ciala. Przyblizyl obraz. Nie byl zszokowany, raczej zaintrygowany. Dla niego to nie byla tragedia. To byla okazja. Zadzwonil na Los Santos Police Department z zakodowanego numeru. Glos mial spokojny, niemal techniczny. Przekazal szczegoly. Opisal miejsce. Podal wspolrzedne. I zanim rozlaczyl sie, dorzucil jedno zdanie. Jesli chcecie pelny zapis, dowody, szczegoly twarzy i sprawcy, zaplace to w danych. Ale kosztuje was to 2.000.00 USD. Miasto zaczelo szukac go nie jako bohatera, ale jako kogos, kto wiedzial za duzo. Tymczasem Mynard patrzyl przez szklo teleskopu. Nad wzgorzami unosily sie ptaki. A litera N wciaz palila mu sie w pamieci jak wypalona klisza. Wiedzial, ze to nie koniec. To byl tylko pierwszy akt. Tresc zostala podciagnieta przez AI, typu zamienniki slow, oraz dopelnienie znakow interpunkcyjnych. (od lewej Vanesse_Soulard, Adeline Thatford)
    3 polubienia
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin