Skocz do zawartości
 
GRACZY ONLINE

NonSenS

Gracz
  • Postów

    106
  • Rejestracja

Treść opublikowana przez NonSenS

  1. **Książę z bagdad w sumie sprawdził album ze względu na adonisa, pomyślał sobie ze zajebał niezła nute dawajac like, reszty nie słuchał**
  2. NonSenS

    The Chaldean Mafia

    Siema. Minął prawie rok naszej gry, przewinęła się przez nas masa graczy, masa wątków - dzięki wszystkim, którzy z nami byli. Po takim czasie zdążyliśmy wymienić ekipę kilka razy, i nie mamy już takiej chęci do gry. Dobrze było posłuchać na koniec wycia o tym, że coś kontrolujemy(bo człowiek przerzuca 36kg dragow tygodniowo, to od razu że kontroluje).
  3. **Arabski książę wciągnął krechę za swojego biznesowego brata, jedynie w głębi duszy pojawia mu sie uśmieszek ze konfidentka juz na nikogo nie doniesie**
  4. **Arabski ksiaze podczas sciagania sciechy bialej damy z kokpitu w bentleyu, uslyszal nute w playliscie "Dla ciebie", skipnal**
  5. **Arabski Książę wbil sie w nute z linku kokosowego modela, zostawil like nawet nie sprawdzajac nuty **
  6. **Arabski książę odpalil nutke w bentleyu, mysli sobie ze kiedys slyszal cos podobnego, zostawil like**
  7. **Arabski ksiaze zostawil like przed sprawdzeniem, ale wie ze to bedzie gorace gowno z rąk jego ziomków **
  8. **Arabski książę miał leak, zostawił tylko like **
  9. **Arabski książę sprawdził odbitke adonisa, zostawil po sobie like, czeka na kolejny material od dzieciaka ktory byl inwestycja N.Lambert**
  10. **Arabski Książę sprawdził numer smoląc dobrego bucha, pomyślał sobie uuu uuu, no fakty, fakty nawinal czarnuszek, wyłączył przed drugim refrenem zamawiając żarcie za forse Trevie'go**
  11. **Arabski książę sprawdził sobie dissa w opłakanym stanie, mówi ze spoko spoko, zostawil mu like**
  12. **Arabski książę myśli se uuu, no no no, ładnie ugotowane **
  13. **Książe Farhadi sprawdził numer kumpeli, i mowi, uuu uuu, no no**
  14. CHIDDEKEL PAWNSHOP Niby Los Santos, niby metropolia, ale tu na południe od wieżowców wszystko gnije szybciej niż pieprzony śmietnik po burzy. Bloki z odpadającym tynkiem, sprane graffiti sprzed dekady i nowe, które próbują to wszystko przykryć. Pęknięte chodniki, rozbite butelki, psy bez obroży i dzieciaki bez żadnej przyszłości. W dzień wszyscy udają, że mają coś do roboty. W nocy niby że śpią spokojnie, ale kłamstwo w tym jest grubsze niż cholerny beton. Tu każdy zna dźwięk syren; nie te z bajek, tylko policyjnych wozów, które co chwilę jeżdżą po ulicach, ale nie po to żeby pomóc, tylko żeby się upewnić, że nikt ważny nie oberwał. A jeśli nie znasz tego dźwięku, to jesteś nowy albo zwyczajnie głupi. Sklepik na rogu to nie "lokalny biznes”, tylko miejsce, gdzie twoja stara kupuje chleb między jednym strzałem a drugim. Klub obok lombardu? Neon, hałas, ludzie, którzy próbują zagłuszyć fakt, że jutro znowu ktoś zginie na tych cholernych ulicach. Muzyka zagłusza nawet własne myśli - jakby to miało coś zmienić. Mieszkania tanie, ale nie za darmo. Płacisz stresem, plecami przy ścianie, oczami za plecami. Na balkonach suszy się nie ubrania, tylko resztki czyjejś dumy. Dzieciaki biegają między gangami jak piłeczki pingpongowe; każdy ich chce, nikt nie pyta o zgodę. Nie ma boisk, nie ma szans, są tylko wyjścia awaryjne. I nawet one prowadzą donikąd. Departament tu zagląda tylko wtedy, jak coś wybuchnie. Ale nie żeby pomóc - tylko żeby się upewnić, że nikt z ich kumpli nie oberwał. Reszta? Pieprzony przypadek koleteralny. Jak nie chcesz kłopotów, to nie patrz im w oczy. Chcesz przeżyć? Zamknij mordę i nie wychylaj się. A pośrodku tego całego syfu - Chiddekel Pawnshop. Takie same okna jak w sąsiednich budynkach, tylko zasłonięte grubszą warstwą brudu i kurzu. Takie same drzwi tylko bardziej wyjechane, jakby nie miały już siły się trzymać. I taki sam smutek, jak wszędzie dookoła, tylko skupiony, przeliczany na gotówkę, rzecz po rzeczy, dusza po duszy. Strawberry to nie miejsce, które się opisuje. To miejsce, które czujesz - w płucach, w gardle, w żołądku. Jak kwaśny dym i tani alkohol. Jak strach który nie zjada cię od razu, tylko po kawałku - dzień po dniu.
  15. **Matosowi podczas przesluchania przypomnial sie kawalek jednego chilijskiego rapera urodzonego w Berlinie, zostawil like.**
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę. Warunki użytkowania Polityka prywatności Regulamin