-
Postów
109 -
Rejestracja
Treść opublikowana przez Lori
-
036. WIMI NEXT STAR. Sylwetki uczestników - GLITTER DOLLS
Lori opublikował(a) temat w What in Music Industry
WIMI NEXT STAR. Sylwetki uczestników - GLITTER DOLLS written by Alyssa Marchesi 18/02/2025 GLITTERS DOLLS to młody, pełen energii girlsband, który zdobywa coraz większą popularność. Zespół, składający się z trzech utalentowanych artystek, zadebiutował swoim pierwszym singlem „Glitter DNA”, który spotkał się z pozytywnym przyjęciem słuchaczy. Ich dynamiczny styl muzyczny oraz charyzmatyczna obecność sceniczna wyróżniają je na tle innych młodych talentów. Ich świeże podejście do mody i muzyki sprawia, że mają duży potencjał na rozwój w branży. Zdecydowanie ich styl wyróżnia się na tle reszty. Obecnie zespół bierze udział w programie Wimi Next Star, który jest doskonałą okazją do pokazania ich talentów szerszej publiczności. Glitter Dolls to połączenie pasji, determinacji i świeżego spojrzenia na muzykę, co sprawia, że są jednym z najbardziej obiecujących młodych zespołów scenie muzycznej. Alyssa Marchesi: Glitter Dolls to nowy projekt na muzycznej scenie. Jak to wszystko się zaczęło? Jak się poznałyście i zdecydowałyście, że będziecie tworzyć razem? Rubby Lennox: Okej... historia z Aurelią jest dosyć klasyczna, znamy się jeszcze z High School, potem zamieszkałyśmy razem w wynajmowanym domu. Chciałyśmy tworzyć od zawsze, ale nigdy nie było na to środków, nie kiełkował nam jeszcze w głowie pomysł jak to może wyglądać... do czasu konkursu karaoke. Tam poznałysmy Lili, była jedną z uczestniczek konkursu, razem z nią udało mi się zając miejsce na podium i tak naprawdę od tego zaczęła się nasza znajomość, a potem przyjaźń. Okazało się, że mamy wiele wspólnego, Lili szybko stała się nam bliska, a wygrana z konkursu pozwoliła zacząć myśleć poważnie o muzyce, że to może być to, że może ta nagroda to jakiś znak by iść w to dalej. Emily Kim: Tak, jak wróciłam do Santos po tym konkursie jeszcze się okazało, że będziemy współlokatorkami. Nigdy nie byłam przesądna, ale to jakby przeznaczenie nas wybrało. RL: Coś w tym jest... kiedy nasza poprzednia współlokatorka się wyprowadziła i zobaczyłam Lili w drzwiach dzień po konkursie, wiedziałam, że to nie przypadek. Udział w programie Wimi Next Star to ogromna szansa! Jakie były Wasze pierwsze wrażenia, kiedy dowiedziałyście się, że zakwalifikowałyście się do takiego projektu? Co Waszym zdaniem wyróżnia Glitter Dolls spośród innych młodych artystów? Aurelia Moore: Powiem wprost - całą trójką pisknęłyśmy na wiadomość o tym, że przeszłyśmy do tego etapu. Było nam trudno tego wieczoru, gdy byłyśmy z naszymi znajomymi wtedy, bo nie mogłyśmy nikomu o tym mówić. Tłumiłyśmy to do naszego powrotu do domu, gdzie odbył się kompletny wybuch naszych emocji. Uczucia które w nas wstąpiły, takie trzy treściwe, które oddadzą całkowicie postać rzeczy, to przeeeogromne szczęście, troche adrenaliny i olbrzymi kop do działania, by iść dalej w to, co tworzyłyśmy i tworzymy dotychczas. Z tym, co łączy się z naszą chęcią do działania, to też fakt że taki zespół, jaki tworzymy my, jest w Santos bardzo unikalną formacją. Mogłabym nas przyrównać do Pussycat Dolls, ale obsyp to brokatem. EK: I bardziej utalentowane… AM: I nie tylko jedna śpiewa tam. EK: Dokładnie. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co mogłyście czuć. Jak teraz wygląda sytuacja? Znajomi Was wspierają w przygotowaniach i pracy nad zespołem? Jak reagują na Wasz indywidualizm, który nie ukrywajmy, ale przemawia od samego początku, gdy na Was patrzę. EK: Byłyśmy i nadal jesteśmy w szoku, że sytuacja rozwija się tak dynamicznie. Od czasu wypuszczenia Pow Pow i Glitter DNA w eter, ludzie nam gratulują; przedsiębiorcy nas pytają o koncerty - myślę, że jeszcze wiele furtek nam się otworzy. Fakt, że każda z nas jest inna i mamy różne temperamenty dodaje nam tego magnetyzmu, który ludzie tak uwielbiają. Bliscy nas bardzo wspierają i trzymają kciuki. Bacznie obserwują każdy nasz krok i często pytają, co u nas, czy nad czymś pracujemy, czy mogą przyjść na nasze treningi, kiedy ćwiczymy układy. Jest to zmiana naszego życia praktycznie o 180 stopni. ‘Glitter DNA’ to Wasz pierwszy, oficjalny singiel, ale co jeszcze planujecie w najbliższej przyszłości? Czy macie już pomysły na kolejne utwory? Nie ukrywam, że przed wywiadem sprawdziłam odbiór singla w sieci i jestem… Pełna podziwu, brawo dziewczyny - to się przyjęło i to bardzo dobrze! RL: Ty jesteś pełna podziwu, a my do tej pory nie możemy uwierzyć w obrót spraw. Jakby... nie zrozum mnie źle, pokładamy dużo wiary w nasze umiejętności, ale dopiero raczkujemy, więc ta cała sytuacja z WIMI, ten cudowny odbiór naszego debiutu przerósł nasze oczekiwania o milion procent… Co do kolejnych utworów, owszem mamy już parę pomysłów, obecnie skupiamy się głównie na piosence konkursowej, którą nagramy właśnie tutaj i która, mamy nadzieję, da nam zwycięstwo. Chcemy też na spokojnie promować nasz debiut, podsycić apetyt przed kolejnymi numerami. Ale... damy ludziom przedsmak nowości dosyć szybko... w sobotę będzie można to usłyszeć na żywo, ale po więcej szczegółów trzeba śledzić social media. Skoro jesteśmy przy temacie tworzenia, to chciałabym abyście zdradziły słodką tajemnicę. Co inspiruje Was do tworzenia muzyki? Jakie emocje i historie chcecie przekazać swoim fanom w swoich piosenkach? AK: Może ja, jako producentka. W zasadzie czerpiemy inspirację z naszego "girlhood", jesteśmy przyjaciółkami i zawsze staramy się wspierać innych, bliskich nam osób. Mamy w sobie mnóstwo pozytywnej energii, którą chciałybyśmy zarażać nią innych. Piszemy wtedy, kiedy mamy dobry humor, często nawet robimy jam session z nudów w salonie, zamiast każda z nas siedzieć w swoim pokoju i oglądać seriale. I nagle jak wyjdzie nam fajny beat, to mamy takie "Ej, to jest dobre, zostaw" i na podstawie tego wychodzi nam utwór. RL: Ja mogę powiedzieć na przykładzie tekstów, miewam czasem przypływy weny tak po prostu... z codziennych sytuacji. Wtedy przelewam emocje na papier. Obecnie właśnie większość tych emocji skupia się wokół tego co się dzieje wokół zespołu... naszych pierwszych sukcesów, ambicji na więcej. AM: Co różni mnie akurat w tym tylko aspekcie od dziewczyn, to to, że one tworzą teksty, melodie.. A ja ożywiam tą muzykę w inny wymiar i rozkręcam te nutki, dobierając do tego chwytliwe, robiące show choreografie. Ostatnio dziewczyny katowałam próbami do naszego debiutu, ale uodpornily się i są gotowe, byśmy szły dalej w tym kierunku. Po naszym pierwszym wystąpieniu przed publiką w naszym Glitter Garage, wiemy, że trafiamy do ludzi naszymi ruchami, jak i tym, co śpiewamy, jaki przesyłamy swoimi tekstami przekaz. Jakie wyzwania napotkałyście podczas tworzenia pierwszego singla? Były momenty, kiedy wątpiłyście w siebie? EK: Tak, w momencie kiedy zostałyśmy napadnięte w naszych czterech kątach i straciłyśmy nasze instrumentale, dema i instrumenty. Ja zostałam uderzona w głowę kijem. Dziewczyny były przerażone moim stanem, a ja bardziej przejmowałam się straconym sprzętem, niż własnym zdrowiem. Bałyśmy się, że musimy sobie odpuścić i wrócić do szarej codzienności, najlepiej łapiąc kilka etatów. Ale szczęście w nieszczęściu, udało nam się odzyskać skradzione rzeczy, bo włamywacze zostali złapani. Szybko natomiast się wyprowadziłyśmy z tego domu, aby nie przyciągać większych nieszczęść. Bardzo Wam współczuje takiej traumy. Mam nadzieję, że nigdy więcej nie będziecie musiały już przez to przechodzić. I cieszę się, że jesteście tutaj ze mną całe i zdrowe. RL: Na początku ciężko to zniosłyśmy, ale kiedy Lili poinformowała o tym na vlogu i zobaczyłyśmy te słowa wsparcia, wiedziałyśmy, że nie możemy się poddać. Wróćmy do tematu... A właściwie trochę od niego odbiegniemy, przeskoczymy do sekcji FASHION. Wasze debiutanckie wystąpienie na czerwonym dywanie na imprezie charytatywnej fundacji Larocque, zostało bardzo dobrze przyjęte! Jak się czułyście przed i po tym wydarzeniu? Jakie to uczucie, kiedy zbieracie same pozytywne opinie na temat swojego wyglądu i stylu? Jakie emocje to wywołuje? RL: Dumę? To pierwsze co przychodzi mi do głowy. Tym bardziej, że obecnie większość naszych strojów projektuję sama. Dziewczyny podrzucają mi inspirację, a ja staram się zachować spójność naszych outfitów. Jeśli chodzi o kreację na bankiet to były one pomysłem Lili... ja znalazłam suknie. Przyznajemy, że były z drugiej ręki... no i przerobiłam je nieco, dobrałam dodatki. Od początku zależało mi na takiej... wspólnej identyfikacji naszej grupy. To, że zauważyły to media było dla nas szokiem, ale też było powodem do satysfakcji, że wcale nie trzeba założyć na siebie znanych i drogich projektantów by wyglądać dobrze i przyciągać spojrzenia. EK: tak, jak usłyszałyśmy, że idziemy na bankiet to wyszłam przed szereg i mówiłam, że TAK, TO JEST MÓJ MOMENT (śmiech). Czyli klasyczny spontan wyszedł Wam na dobre, gratulacje dziewczyny. To była Wasza chwila, dosłownie. Glitter Dolls to trio, a to oznacza, że musicie się wzajemnie wspierać i współpracować na różnych poziomach. Jakie role pełnicie w zespole? Emily, już wiemy, że Ty odpowiadasz za produkcję. A reszta? Jak się nawzajem motywujecie do działania? Któraś z Was utożsamia się jako liderka? AM: Jak już wspomniałam wcześniej, ja zajmuję się całkowicie choreografią, jestem liderują tancerką, jak i wsparciem wokalnym dla naszego głównego wokalu, jak i visualu grupy, jakim jest Ruby. Jako tako nie mamy liderki, bo wszelkie decyzje podejmujemy razem, prędzej można byłoby wybrać osobę albo inaczej. Każda z nas ma swoje zadania, którymi się składamy w całość grupy. Działamy jako grupa i podejmujemy decyzje jako grupa. RL: Tak, działamy jak jeden organizm, pełna symbioza... Gdybyście mogły wybierać, z kim chciałybyście współpracować w przyszłości – jaki artysta lub artystka najbardziej Was inspiruje? EK: Beyonce. AM: Dziękujemy Beyonce. (w studiu padły śmiechy w wykonaniu kobiet) RL: To byłoby coś... ale jeśli chodzi o lokalną scenę? Hm… EK: Nie, żartuję. Zejdziemy na ziemię...myślę, że takim kamieniem byłaby dla nas jakaś ikona. Chętnie zrobiłabym coś niestandardowego, jakieś połączenie popu z metalem. Wiesz, jak tworzenie emulsji w kosmetykach. Dwa składniki, które nie mają prawa się połączyć, ale wychodzi z nich coś super. Ambitne wyzwanie, Emily. Trzymam kciuki za powodzenie i liczę, że pochwalisz się wkrótce efektami. Dziękuję dziewczyny za miłą rozmowę. Kibicuje Wam z całego serca. Jesteście utalentowanymi i charyzmatycznymi dziewczynami. EK: Awww dzięki, jesteś przesłodka, serio! Nie było tak stresująco, jak sobie to wyobrażałam (śmiech). Chciałam abyście ten chrzest przed kamerami przeszły łagodnie jak to tylko możliwe. RL: To my dziękujemy, to wszystko co dzieje się w ostatnich dniach to spełnienie najskrytszych marzeń. Czasami muszę się uszczypnąć, żeby upewnić się, że to nie sen... ale jednocześnie nie mogę doczekać się co będzie dalej. Mamy mnóstwo motywacji do działania. AM: Dokładnie, dziewczyny w sumie podsumowały moje myśli bardzo prosto i podzielam ich zdanie, wywiad z tak przesłodką personą jak Ty był dla nas wspaniały. Czekamy na kolejne rozmowy z Tobą.. Dziękujemy Tobie zaraz po Beyonce, pamiętaj. (wskazała paluchem twierdząco na koniec zdania w górę). -
011 JUICY TALK-TAILS by Alyssa Marchesi - Gdy miłość staje się terapią
Lori opublikował(a) temat w Daily Talk Shows
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA MARCHESI: GDY MIŁOŚĆ STAJE SIĘ TERAPIĄ **W mediach Daily Globe znajduje się materiał z odcinka Juicy Talk-Tails w wersji skryptowej i nagrania wideo ze studia radiostacji.** Dobry wieczór Los Santos! W dzisiejszym Juicy Talk Tails rozpatrzymy kwestię miłości... Tylko żeby nie było tak prosto. Zadamy sobie pytanie - miłość to lek na ból czy iluzja i ucieczka? Kto z nas nie marzył o tym, by zakochać się po uszy, zapomnieć o wszystkich problemach, znaleźć ten jeden magiczny sposób na wszystko, co nas boli? Kiedy miłość przychodzi, zdaje się, że wszystkie nasze zmartwienia znikają, a życie nabiera barw. Ale… czy na pewno to miłość rozwiązuje nasze problemy, czy może raczej to my szukamy w niej sposobu na ucieczkę?Dziś porozmawiamy o tym, co się dzieje, gdy zakochanie staje się formą obrony przed rzeczywistością. Czy miłość jest naprawdę lekarstwem na emocjonalne zranienia, samotność czy stres? A może to tylko chwilowa ulga, która przysłania prawdziwe problemy? Zakochanie jako forma ucieczki – miłość jako rozwiązanie problemów emocjonalnych… To fascynujący, ale zarazem bardzo złożony temat. Zakochanie, będące jednym z najbardziej intensywnych doświadczeń emocjonalnych, może dla wielu osób stać się sposobem na ucieczkę od nieprzyjemnych emocji, trudnych sytuacji życiowych lub problemów wewnętrznych. Często /szukamy miłości/ nie tyle z powodu potrzeby dzielenia życia z drugą osobą, ile jako próby rozwiązania problemów emocjonalnych i ucieczki przed samotnością, lękami czy poczuciem pustki. Dla niektórych zakochanie się staje się formą lekarstwa. Kiedy doświadczamy smutku, stresu, lęku, czy samotności, miłość wydaje się być szybkim rozwiązaniem. Poczucie bycia kochanym i akceptowanym przez drugą osobę, szczególnie na początku relacji, daje ogromne poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Wzrost poziomu dopaminy i oksytocyny podczas zakochiwania się działa jak naturalny środek przeciwbólowy. Daje nam chwilowe poczucie ulgi od zmartwień. Często osoby, które przeżywają problemy w innych aspektach życia, szukają ukojenia w intensywnych emocjach miłosnych, traktując zakochanie jako sposób na ucieczkę od rzeczywistości. Zakochanie, zwłaszcza w początkowej fazie, daje możliwość zapomnienia o własnych lękach, problemach czy poczuciu pustki. Kiedy jesteśmy zakochani, cała nasza uwaga koncentruje się na drugiej osobie, na emocjach i intensywnym przeżywaniu relacji. Może to być mechanizm obronny przed wewnętrznymi kryzysami, które nie zostały rozwiązane. Zamiast zajmować się swoimi problemami, wewnętrznymi konfliktami czy emocjonalnymi ranami, cała nasza energia zostaje skierowana na relację, co pozwala na tymczasową ucieczkę. Często takie osoby nie są gotowe na poważne, długotrwałe zaangażowanie, ponieważ ich prawdziwym celem jest po prostu unikanie konfrontacji z własnymi uczuciami i problemami. Niektóre osoby, które czują się emocjonalnie puste lub niedoceniane, mogą szukać ukojenia w miłości, wierząc, że tylko druga osoba w pełni wypełni tę lukę. Zakochanie może wtedy stanowić sposób na wypełnienie emocjonalnej pustki. Jeśli ktoś przez długi czas czuł się niedoceniany, ignorowany lub niekochany, zakochanie w kimś nowym może dawać poczucie spełnienia. W takiej sytuacji miłość staje się czymś w rodzaju zaspokojenia podstawowych potrzeb emocjonalnych. Zakochanie może być dla wielu osób także sposobem na radzenie sobie z lękiem – w szczególności lękiem przed samotnością. W momencie, gdy zakochujemy się w kimś, zaczynamy czuć się mniej „samotni”, a związek wydaje się odpowiedzią na nasze obawy o przyszłość. Dla osób, które mają głęboki lęk przed porzuceniem lub samotnością, zakochanie w drugiej osobie może stanowić sposób na wyeliminowanie tych obaw. W tym kontekście miłość nie jest czymś, co się naturalnie rozwija, ale raczej wyborem mającym na celu rozwiązanie wewnętrznego problemu. Zamiast radzić sobie z lękiem w sposób konstruktywny, osoba angażuje się w relację, licząc na to, że miłość wypełni pustkę. Szczególnie na wczesnym etapie, zakochanie jest pełne intensywnych emocji, które sprawiają, że zapominamy o codziennych zmartwieniach i trudnościach. Zatracamy się w emocjach miłosnych, które są ekscytujące i pełne adrenaliny, co sprawia, że na chwilę zapominamy o wszystkim. Jest to jednak rozwiązanie tymczasowe, ponieważ problemy, które próbujemy w ten sposób zignorować, w końcu wrócą. Choć zakochanie może dawać chwilową ulgę, nie jest to trwałe rozwiązanie problemów emocjonalnych. Jeśli związek jest traktowany jako panaceum na emocjonalną pustkę czy trudności życiowe, może okazać się, że jest to relacja oparta na niezdrowych podstawach. Jeśli nie rozwiązujemy swoich problemów wewnętrznych, zakochanie w kimś może stanowić tymczasową ucieczkę, ale z czasem zaczynamy zauważać, że uczucie nie wypełnia wszystkich luk, które pozostawiły nasze wcześniejsze traumy czy niezaspokojone potrzeby. Często okazuje się, że osoby w takich relacjach zaczynają szukać coraz więcej miłości i uwagi, ponieważ nie rozwiązały swoich problemów emocjonalnych, tylko je przesunęły na chwilę. Aby przerwać cykl wykorzystywania miłości jako ucieczki od problemów, konieczna jest praca nad sobą. Zamiast szukać w relacjach rozwiązania swoich trudności, warto skupić się na pracy nad samoakceptacją, odkrywaniu własnych pasji i zrozumieniu swoich potrzeb. Zamiast traktować uczucie jako sposób na ucieczkę, warto nauczyć się budować zdrowe, stabilne relacje, oparte na wzajemnym szacunku i otwartości, a nie jako mechanizm obronny przed własnymi lękami czy problemami. Dziś rozmawialiśmy o tym, jak zakochanie się może stać się formą ucieczki od własnych problemów emocjonalnych. Jak łatwo zauważyć, miłość bywa dla wielu z nas jak magnes – przyciąga, potrafi zatuszować ból, poczucie samotności czy stres. Czasami myślimy, że miłość rozwiąże wszystko, że w ramionach drugiej osoby znikną wszystkie nasze niepokoje. Zakochanie nie jest rozwiązaniem na nasze wewnętrzne rany. Miłość to nie magiczne lekarstwo na wszystkie emocjonalne zawirowania, ale proces, który wymaga równowagi i świadomego wkładu obu stron. Jeśli szukamy w niej tylko ucieczki, możemy szybko odkryć, że nie rozwiązuje ona naszych problemów, a jedynie je maskuje. Pamiętajcie, że prawdziwa miłość nie polega na tym, by odrzucać samego siebie i swoje problemy w nadziei, że druga osoba nas ocali. Miłość to także przestrzeń na autentyczność, praca nad sobą i szacunek do drugiego człowieka, a nie próba wymazania rzeczywistości. Więc zanim zakochacie się po uszy, zapytajcie siebie – czy naprawdę szukam drugiej osoby, czy po prostu… szukam ucieczki? -
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA MARCHESI: GDY ZAUFANIE PĘKA - CZY DA SIĘ JE ODBUDOWAĆ? **W mediach Daily Globe znajduje się materiał z odcinka Juicy Talk-Tails w wersji skryptowej i nagrania wideo ze studia radiostacji.** Dobry wieczór Los Santos! Zapraszam na dzisiejszy odcinek Juicy Talk-Tails. Tym razem obiecuję będzie grzecznie, bez niepotrzebnych skandali. Wracamy na ziemię, do tematyki związków, którą uwielbiacie. ZAUFANIE. Jedno z tych słów, które wszyscy znamy, ale dla każdego może oznaczać coś innego. Jedni powiedzą, że to podstawa każdej relacji. Inni, że łatwo je stracić, ale bardzo trudno odzyskać. A jeszcze inni… że nigdy nikomu nie ufają w pełni. Czym tak naprawdę jest zaufanie? Czy to decyzja, którą podejmujemy, czy raczej proces, który budujemy latami? Dlaczego czasem tak łatwo przychodzi nam ufać obcej osobie, a jednocześnie tak trudno zaufać komuś, kogo kochamy? Zastanówmy się przez chwilę… Kiedy ostatnio komuś naprawdę zaufaliście? Nie mówię o takich codziennych rzeczach, jak pożyczenie pieniędzy znajomemu czy poproszenie sąsiada o wyprowadzanie psa podczas naszej nieobecności. Chodzi o to głębokie, pełne zaufanie – takie, które pozwala nam odsłonić swoje słabości, obawy, sekrety… A teraz odwróćmy sytuację. Czy ktoś ostatnio zawiódł Wasze zaufanie? Bo przecież właśnie wtedy, kiedy ktoś je łamie, zaufanie przestaje być dla nas oczywistością. Zaczynamy wtedy się obwiniać i zadawać sobie pytania: /Czy mogłem temu zapobiec?/, a czasem nawet /Czy mogę kiedykolwiek będę w stanie komuś zaufać?/. Zaufanie jest piękne, ale kruche. Wystarczy jedno kłamstwo, jedna zdrada, jedno niedopowiedziane słowo, by cały fundament relacji runął. Dlaczego więc tak często ryzykujemy? Dlaczego pomimo strachu decydujemy się zaufać? Może dlatego, że bez zaufania życie staje się samotne. Nie możemy przecież budować więzi, jeśli wierzymy w idealną mydlaną bańkę bez zawodów. Często słyszymy, że zaufanie to podstawa miłości. Czy miłość może istnieć tam, gdzie zaufania brakuje? Co dzieje się z ludźmi, którzy są razem, ale zamiast ufać, kontrolują. Czy związek, w którym codziennie sprawdza się telefon partnera, to jeszcze miłość, czy już walka o dominację? A co z sytuacjami, w których zaufanie zostaje złamane? Czy zdrada – emocjonalna lub fizyczna – oznacza koniec wszystkiego? Są ludzie, którzy potrafią wybaczyć i zacząć od nowa. Co jest wtedy większym wyzwaniem: odbudowanie zaufania do drugiej osoby, czy ponowne zaufanie… sobie? Bo przecież, kiedy ktoś nas oszuka, nie tylko tracimy wiarę w niego, ale i w nasze własne osądy. Mam wrażenie, że czasem zapominamy, jak kruche potrafi być zaufanie. Możemy je budować latami, krok po kroku, cegiełka po cegiełce. A potem wystarczy jeden moment. Jedno kłamstwo. Jedna zdrada. I wszystko się rozsypuje. Ale czy to już koniec? Czy da się odbudować coś, co wydaje się na zawsze zniszczone? I jeśli tak, to jak? Odbudowa zaufania między partnerami to jedno z najtrudniejszych wyzwań, jakie może stanąć przed związkiem. To proces, który wymaga więcej, niż tylko przeprosin. Nie chodzi tylko o to, żeby powiedzieć /przepraszam/. Zrobić miły gest, sprezentować wymarzoną biżuterię, kwiaty... Nie, nie. Chodzi o to, żeby pokazać: /Zmieniam się, chcę naprawić to, co zniszczyłem/. Wybaczenie to dopiero pierwszy krok. Bo samo wybaczenie nie oznacza, że zaufanie wraca. Odbudowa wymaga czegoś więcej – czasu, cierpliwości, a przede wszystkim… szczerości. Osoba, która zawiodła, musi zrozumieć, że każde pytanie partnera, każda chwila zwątpienia, każdy wyrzut – to naturalny proces. To znak, że ta druga strona próbuje, choć to trudne, wciąż wierzyć. W tym wszystkim kluczowe jest jedno - komunikacja. Szczera, otwarta rozmowa, choćby była trudna. Trzeba mówić o tym, co boli, czego się boimy, czego oczekujemy. Bez tego zaufania nie odbudujemy. Jest jeszcze jedna istotna rzecz, o której często zapominamy. Zaufanie to nie tylko proces między partnerami. To także praca nad sobą. A takie działania wymagają ogrom czasu i cierpliwości. Kiedy ktoś nas zawiedzie, tracimy wiarę nie tylko w niego, ale też w siebie. Zaczynamy myśleć, że to my sami jesteśmy winni tej sytuacji - bo przecież źle oceniliśmy sytuację. Odbudowa zaufania oznacza więc nie tylko wiarę w partnera, ale też w siebie. I teraz najważniejsze pytanie. Czy każda relacja da się uratować? Nie. Czasem odbudowa jest niemożliwa. Czasem ran jest zbyt wiele. I to też jest w porządku. Bo zaufanie to wybór. Nie musimy dawać drugiej szansy, jeśli czujemy, że nie jesteśmy w stanie. Jednak proponuje nie podchodzi pesymistycznie do tematu. Jeśli już zdecydujemy się próbować – musimy być gotowi na to, że to nie stanie się z dnia na dzień. Odbudowa to długi proces, który wymaga pracy od obojga. Zapytajcie sami siebie - czy warto walczyć o zaufanie? To zależy. Bo miłość bez zaufania może przetrwać tylko chwilę. Ale jeśli uda się je odbudować… Wtedy możemy zyskać coś, co jest jeszcze silniejsze niż wcześniej. Możemy stać się jednością, która dąży wspólnie do swoich celów wzajemnie się wspierając. Możemy być niepokonani w obliczu tego, co serwuje nam codzienność. Brzmi trochę jak motywująca pogadanka /power couple/, prawda? I z tą refleksją pragnę Was zostawić dzisiejszego wieczora. Wierzę, że moje rozterki w jakiś sposób pomogą Wam przemyśleć swoje kłopoty. Żegna się z Wami Alyssa Marchesi, dobranoooooc! (leci utwór CHA$E - Did U Feel It Too)
-
033. BOP or FLOP? Podsumowanie stylizacji na LAROCQUE Charity Banquet
Lori opublikował(a) temat w Archiwum globalne
W świecie show-biznesu charytatywne eventy, jak miniony bankiet organizowany przez polityk Chenille Larocque, jest nie tylko miejscem do wspierania szlachetnych idei ale także do zaprezentowania najnowszych trendów i kreacji, które przyciągają uwagę mediów i fanów. Wśród licznych gwiazd i osobistości, jakie pojawiły się na tym prestiżowym wydarzeniu, można było zauważyć zarówno klasyczne, eleganckie stroje, jak i odważne, eksperymentalne wybory. W artykule przyjrzymy się najciekawszym stylizacjom, które zrobiły furorę na czerwonym dywanie. Kto błyszczał najjaśniej, a kto mógłby postarać się o odrobinę więcej wysiłku w doborze kreacji? Oto nasza subiektywna analiza najważniejszych momentów mody tego wieczoru. Laila Aguirre - BOP Producentka muzyczna postawiła na klasyczne zestawienie eleganckich spodni z kamizelką i stonowaną koszulą. Uzupełnieniem tej spokojnej stylizacji były dodatki. Okulary i skromna biżuteria w złotym odcieniu nadały tylko szyku. Świetnym posunięciem jest upięcie włosów, które całości nadało kobiecego pazura. Nicholas Hopkins – BOP Elegancki, burgundowy sweter na zimową pogodę i pasujący do tego krawat z klasycznymi spodniami i obuwiem. Bardzo bezpieczna i poprawna stylizacja, co nie oznacza, że jest nudna. Chyba każdy z nas ma właśnie takie wyobrażenie myśląc o CEO Idea Home. Vicky Saint - FLOP Tutaj niestety musimy powiedzieć zdecydowanie “NIE”. Plażowa sukienka, która w zasadzie mało co zasłania, nie jest odpowiednim wyborem na prestiżowy bankiet. Agentka nieruchomości myślała, że nada elegancji poprzez biżuterię, ale chyba pomieszały jej się zestawienia. Hibiki Takita i Sireen Bazzi – BOP Czerwienie królują tej zimy w Los Santos, arabska księżniczka fotografii i japońska modelka postawiły na prosty, ale wyjątkowo szykowny krój. Sireen wyeksponowała swoje ponętne nogi stawiając na prostą sukienkę z odważnym rozcięciem. Mimo wszystko nadal w guście. Hibiki natomiast przeniosła nas w czasie do lat 20. Sukienka z długimi frędzlami, które poruszały się przy każdym ruchu modelki. Uroku i romantyczności zdecydowanie dodała kokarda we włosach kobiety. Dziewczyny połączyły siły i stylizacje dopełniły złotymi dodatkami. Hunter Blackhurst i Ryujin Min – FLOP Dziewczyny z zespołu As They Dream pomyliły imprezę charytatywną z galą rozdania nagród muzycznych. Rozumiemy, macie swój indywidualny styl, który chcecie za wszelką cenę podkreślić, ale nie w takim guście. Zaserwowały potężny powiew mroku, nie tylko przez swoje kreacje ale również makijaż. Next time, girls. Dolly Perri - FLOP Czy to jakaś reklama wyprzedaży garażowej? Odnieśliśmy wrażenie, że Dolly poszła za ciosem pt. “pokażę co mam w szafie”. Totalny brak gustu, każda część garderoby w innym stylu, a całość nijak idzie połączyć. Kusa, wieczorowa sukienka, pod którą skrywa się koronkowy top, to wszystko połączone z długimi, eleganckimi rękawicami. Torebka jak na casualowe wyjście na kawę. Finalnie fikuśny kapelusz połączony z sandałkami. Nawet jeśli weźmiemy pod lupę dodatki widzimy mieszające się ze sobą srebro, złoto i perły… W tym wszystkim jedyną elegancką rzeczą był makijaż, dziękujemy wszechświecie za kompetentne makijażystki, które mają poczucie stylu. Glitter Dolls – BOP Na szczególne wyróżnienie i lekcję identyfikacji jako grupa zasługuje raczkujący girlsband Glitter Dolls. Ruby Lennox (czerwony), Emily Kim (zielony) i Aurelia Moore (niebieski) postawiły na szykowne kreacje wieczorowe z długimi, rozłożystymi trenami. Tutaj warto podkreślić jak piosenkarki podkreśliły swoją kobiecość używając dodatków – kokardy i długie rękawice to strzał w dziesiątki. Skoro już mowa o dodatkach to zwróćcie uwagę, że Panie zadbały, aby ich partnerzy nie tylko wyglądali stylowo, ale również pasowali do nich kolorystycznie. Gracja, gust i jedność, wielkie WOW dziewczyny! Nevaeh North - FLOP Nevaeh postawiła na klasyczną czerń. Co tutaj mogło pójść nie tak? Zdecydowanie nie pasujący koronkowy top do eleganckiej sukienki. Koronkowy matching z Dolly Perri poszedł nie w tą stronę. Zdecydowanie na nie jest łańcuch rodem z teledysku Kanye Westa, który nijak ma się do kobiecej kreacji. Całość ratuje wybór fryzury, który podkreśla urodę bizneswoman. Fehu „Pandora” Skarsgard - BOP Czy wyobrażacie sobie Pandore w jaskrawych kolorach? O co to to nie, absolutnie. Mimo wszystko nasza ukochana wokalistka muzyki ciężkiej wyglądała zjawiskowo. Kobieta postawiła na nieco zbyt kusy top i czarną, dopasowaną spódnicę. Kreacja podkreśla jej nienaganna figurę i tatuaże, które nadają charakteru. Fehu nie eksperymentowała z dodatkami. Podoba nam się zasada ‘less is more’, która w jej przypadku posłużyła na duży plus. Nannie Larocque – FLOP Jak prezentowała się małżonka, hostującej całe wydarzenie, Chenille? Niezbyt przychylnie stylizację ocenili nasi czytelnicy. O ile zamysł na kreacje poszedł w dobrą stronę. Postawienie na prostotę, czyli zestawienie eleganckiej spódnicy i kamizelki, gdzie koszula z falbanami miała za zadanie nadanie kobiecości było dobrym ruchem. Tak kwestia dodatków pozostaje wiele do życzenia. Do broszki, która współgra z białą koszulę Nannie założyła tandetny choker, który zepsuł urok. Złym rozwiązaniem był wybór obuwia - takie sandałki polecamy do luźnych kreacji. -
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA MARCHESI: PRZYJAŹŃ DAMSKO-MĘSKA… ISTNIEJE CZY TO TYLKO MIT O PLATONICZNEJ RELACJI? ORAZ INNE MNIEJSZE I WIĘKSZE SKANDALE... **W mediach Daily Globe znajduje się materiał z odcinka Juicy Talk-Tails w wersji skryptowej i nagrania wideo ze studia radiostacji. Materiał został opublikowany w całość, wraz z tematami pobocznymi, które padły podczas odcinka. Nie zastosowano cenzury, o czym są poinformowani odbiorcy.** Dobry wieczór Los Santos! Wybiła na zegarkach godzina dziewiąta, a to oznacza nic innego, jak nowy odcinek Juicy Talk-Tails w wykonaniu Alyssy Marchesi. Nadajemy prosto ze studia Daily Globe, gdzie wstęp mają wszyscy słuchacze. Przyjaźń damsko-męska – istnieje czy to mit? Da się dwóm osobom utrzymać w przyjaźni, mimo napięcia seksualnego jakie może między nimi powstać? Czy to tylko wygodne nazwanie platonicznej przyjaźni pomiędzy osobami różnej płci. Przyjaźń damsko-męska do dziś wśród niektórych budzi kontrowersje. Może się wydawać, że kobieta i mężczyzna nie są w stanie wyłącznie się przyjaźnić – podejrzewa się, że prędzej czy później ich uczucie przerodzi się w coś więcej. Po co mężczyźnie przyjaciółka? Tutaj psycholodzy zauważają pewne nawiązania do tego, jak nas wychowano. Chłopców – na twardzieli, którzy, kiedy się przewrócą, nie płaczą jak baba, nie mówią o uczuciach. Płaczący albo ekspresyjny chłopak? Pośmiewisko wśród kolegów. Nie bez powodu mówi się, że na początku w życiu mężczyzny zapewnieniem bezpieczeństwa i komfortu jest matka. Faceci mają wbity do głowy model kobiety pocieszycielki, powierniczki i osoby, z którą ewentualnie mogą czuć się swobodnie i mówić o uczuciach. Po co kobiecie przyjaciel? Kobiety oczekują od przyjaźni tego, co dostają od przyjaciółek – poczucia bezpieczeństwa, bliskości, mówienia o emocjach, empatii, zrozumienia. Mężczyźni... No właśnie. Nie, oni wcale nie chcą oglądać z przyjaciółkami meczów, rozmawiać o samochodach i szlajać się po barach. Przyjaźń z kobietami ma zaspokajać ich potrzeby emocjonalne. Facet z przyjaciółką nie czuje presji, jaką czułby ze strony innych mężczyzn. Ale rzeczywiście, bywa, że poznajemy kogoś, kto się nam podoba i chcemy go bliżej poznać, spędzać z tym kimś więcej czasu i myślimy o drugiej osobie jako potencjalnym partnerze. Dostajemy w zamian przyjaźń, troskę, akceptację, czas, rozmowy i wsparcie. Nieumiejętny balans, brak szczerości i wyjaśnienie czego oczekujemy od takiej relacji może nas wpędzić nie tylko w nieporozumienie, ale również pułapkę. Nawet dwie, których możemy być nieświadomi. Niestety kiedy temperatura relacji, mimo że bliskiej i przyjemnej, jest bardzo niska, a my brniemy w to dalej i dalej, mając nadzieję, że los się odmieni. Jedna strona nabiera dystansu do drugiej. To nazywa się friendzonem. Pułapka czeka nas też popadając w drugą skrajność. Nasza relacja idzie w dobrą stronę, że kończymy jako tak zwani /przyjaciele z korzyściami/. Dogadujemy się, jest nam ze sobą dobrze, ale po co narzucać sobie wzajemnie ograniczenia? Oh, koniec tego. Wygadałam swoje, a teraz pora na wysłuchanie opinii moich gości. Tutaj dla wszystkich mała niespodzianka, bo jako pierwsza wystąpi... Nikt inny, jak kobieta, która przejęła branżę muzyczną w ostatnim czasie. Moi kochani, MISS KAAAAYEEES IN DA HOUUUSE! Alyssa Marchesi: Aniyah, słyniesz nie tylko z talentu muzycznego talentu ale również szczerości. Dlatego chce wysłuchać Twoje stanowisko. Jak ty widzisz tą słynną /przyjaźń dwóch płci/? Czy to napięcie, które może się wytworzyć da się stonować tylko do platonicznych uczuć? Aniyah Geovanney: Przyjaźń z facetem to trochę jak zabawa z ogniem, bo kiedy za bardzo się zbliżysz, kończysz z przypalonymi majtkami! Niektórzy czasami źle odbierają sygnały, a później muszą mierzyć się z rozczarowaniem... Flirtowałaś kiedyś dla zabawy, tak żeby zobaczyć jaki performens zrobi dla ciebie koleś? AM: To pytanie retoryczne, sweetie? Kto nie ma takich numerów w swoim resume to niech podniesie prędko dłoń w górę. Co ja widzę? Żadnej dłoni! (śmiech). Jasne, że zrobiłam takich ruch. Ale z drugiej strony osobie, która dawała swój show wcale to nie przeszkadzało. Nie uważam tego za zbrodnie. Zdobywając kogoś nie podpisujesz przy pierwszym spojrzeniu cyrografu. Jestem old-fashioned, lubię dobry pokaz na co mogę liczyć. Teraz przyznaj się, ile takich przedstawień sama zaliczyłaś? AG: Oh, damn... Z milion, straciłam licznik. (śmiech) Kiedy przychodziło mi z kimś pracować muzycznie, często zdarzały się momenty, w których ktoś po prostu się zauroczył - wtedy korzystałam z okazji, by trochę pograć na nosie. Koniec końców, kończyło się tylko na słownych zabawach - nigdy na czynach. Jestem bardzo zdystansowana, jeśli chodzi o łóżko... Mogę mówić to freaky gówno w piosenkach, ale naprawdę - dla mnie to musi być ktoś specjalny, na dłuższą metę. (śmiech) No Broke Boys. Wiesz, przez cały zeszły rok nie miałam żadnego faceta, dopóki nie zeszłam się ze swoim graczem. Ale wróćmy do głównego tematu, by nie wypłynąć. Wiesz co jest najgorsze w takiej przyjaźni? Ludzie widzą cię z drugim facetem, jak - nie wiem - rozmawiacie i od razu stwierdzają, że randkujecie.. Znam to po sobie. Już oczytałam się, że miałam romans z jednym, bo zamieniliśmy parę zdań na bankiecie! Będąc kompletnie szczerą, wierzę w przyjaźń damsko-męską. Sama mam tylko jednego męskiego przyjaciela w swoim życiu, z którym nie jestem jakkolwiek rodzinnie połączona.. Czy to łóżkiem. Łączy nas pasja do tego, co robimy - do muzyki. A czy przyjaźń damsko-męska kończy się, kiedy pójdziemy do łóżka? AM: O to to. Dokładnie to! Dlaczego ludzie od razu sprowadzają jakikolwiek kontakt na linii kobieta-mężczyzna do spraw seksualnych? Kompletnie tego nie rozumiem. To jakiś nowy model wyładowania frustracji i swoich niepowodzeń na innych, bo inaczej się nie da tego nazwać. Sama Ci mogę podać swój przykład. Otwarcie klubu, podchodzi do mnie znajomy i zaczynamy zwykły small-talk. Co się dzieje? Zostaje oblana drinkiem przez jakąś wariatkę. Dorosłą kobietę, która zachowuje się na tyle infatylnie, że nie chcę wspominać jej nazwiska, bo byłoby mi wstyd na jej miejscu. Wykorzystam swój czas na antenie. Sweetie, jeśli chcesz mnie poczęstować drinkiem to wiedz, że mam swoją litość i przyjmuję przeprosiny. Moja skrzynka na socjalach jest dla Ciebie otwarta. Pokaż, że jesteś big girl. Wracając... Czy przyjaźń się kończy jak pójdziecie do łóżka? Może warto tutaj wrócić do punktu wyjścia i co sami oczekujecie od takiej relacji. Bliżej Wam do /friendzone/ czy /friends with benefits/. Myślę, że szczera rozmowa i wyłożenie swoich oczekiwać w tym przypadku to podstawa. Skoro ustalicie, że wszystko co robicie jest dla zabawy. Obydwoje nie jesteście z nikim związani, to w tym momencie nikogo nie krzywdzicie. Jednak, gdy któraś ze stron jest w związku, ja nie widzę opcji jak przyjaźń damsko-męska. Co ty na to? AG: To już raczej kochanek, tak? Chyba, że to otwarty związek. Dla mnie to już coś więcej niż przyjaźń. Powiem, tutaj w Vinewood zdążyłam się przekonać, że nawet przyjaźń z drugą kobietą potrafi być większym wyzwaniem niż znalezienie miejsca parkingowego w Vinewood w piątek przed klubem. LS jest dzikie. AM: Jesteśmy na tej samej stronie, stanowcze nie pieprzeniu o przyjaźni gdy masz kogoś. Focus na osobie, której coś przysięgasz, nie szukaj wrażeń gdzie indziej. Wiesz, że nie byłabym sobą gdybym nie zapytała kto Ci tak podpadł? Spill the tea, girl! AG: Nie boję się rzucać imionami, Alyssa. Bijąc do moich poprzednich słów, kiedyś przyjaźniłam się z Larocque, niegdyś popularniejszą menedżerką. To było, kiedy zaczęłam wdrażać się w to całe życie Vinewood... Nie chciałam tego wynosić dalej niż przyjaźń, okej? Również mając na uwadze, że była po ślubie. Co my wtedy powyczyniałyśmy z RiRi na tym ślubie, jaką media próbowały zrobić na nas nagonkę.. Ale yeah, zaczęłam wchodzić w ten cały świat, przyjaźniłam się z nią. W pewnym momencie wszystko zaczęło robić wywijasa, kiedy Nannie próbowała podziałać coś więcej ze mną... Byłam przeciwna, bo w końcu hej - miała żonę. Ale wiesz co? Żona nie miała nic przeciwko, stwierdziła, że może na to patrzeć. Ja byłam po prostu zniesmaczona i, umm.. (syknęła, cmoknęła ustami) Odpuściłam sobie to na dobre... Może to fetysz? - Nie wnikałam dalej. AM: That's shit crazy, Kayes! Ale dobrze, dobrze, że mówisz nam o takich kwiatkach. Laska dostała porządnego kosza na jej kinky zapędy i pewnie mściła się na każdym możliwym kroku. Hej dziewczyny, naprawdę musimy to sobie robić? Ciekawe jak dzisiejszy program skomentuje Chenille. Dostaniemy jakieś pikantne szczegóły, że lubi być podglądaczem co i z kim robi jej żona? Myślę, że po tej bombie wszyscy czekamy na reakcję. I tak zbliżamy się ku końcowi kolejnego odcinka Juicy Talk-Tails. Dziękuję Ci Aniyah za przyjęcie zaproszenia do mojego programu. Pojawił się też mimowolnie inny temat, ale przecież o to chodzi? Działamy na żywo, bez sztywnego scenariusza. AG: Dla mnie to drobiazg, Alyssa.. Przyszłam powiedzieć swoje. (cmoknęła do widowni) I dziękuję wam wszystkim za wysłuchanie naszego duo! Napewno jeszcze niedługo się usłyszymy, kochani. AM: Mogę Ci to obiecać, Aniyah. Niedługo Twoje studio zamienimy na studio Daily Globe, mianuję Cię moim ekspertem i kurierem najlepszych newsów (roześmiała się). Podsumowując temat przyjaźni damsko męskiej. Bądźmy szczerzy w swoich przyjaźniach, relacjach, związkach. Stawiajmy na komunikacje i wyłóżmy swoje oczekiwania co do relacji. Czekam na Wasze opinie w sekcji komentarzy na naszej stronie, gdzie zostanie opublikowany ten odcinek. Dzisiejsze wydanie Juicy Talk-Tails dobiega końca, gościliśmy w studio niesamowitą Miss Kayes. Dobranoc, Los Santos! BISOUUUUS!
-
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA MARCHESI: FLIRT - NARZĘDZIE DO POZNANIA SIEBIE CZY W OBECNYCH CZASACH TO JUŻ PRZEŻYTEK? **W mediach Daily Globe znajduje się materiał z odcinka Juicy Talk-Tails w wersji skryptowej i nagrania wideo ze studia radiostacji** Dobry wieczór Los Santos! Wita Was Alyssa Marchesi... Tak, dobrze słyszycie. To ja, Wasza ukochana Aly’ i tym samym ogłaszam wielki powrót kultowego talk show JUICY TALK-TAILS. Tęskniliście? Oh wiem, że tak! Wykorzystując mój czas antenowy i zasięg chciałabym zaapelować do Los Santos Police Departament. Czy koniecznie są te blokady na koła? A zwłaszcza w okolicy Rodeo Drive. Skusiła mnie nowa kolekcja, w jednym z butików… Wybaczcie, nie mogłam przejechać obok niej. Zaparkowałam w miejscu... Mea culpa, niezbyt dozwolonym. Wracam uradowana z kilkoma torebkami zakupów i co? Suprise, suprise! Piękna blokada. God have mercy i lokalny departament również! Słodki i lekki jak beza, poprawiający samopoczucie jak czekolada – flirt to przepis na smaczne życie. I udany związek... Ale czy tylko? To właśnie flirt będzie dzisiejszym tematem wieczoru. Całkiem przyjemny, prawda? Gdybyśmy chcieli podejść technicznie do tematu, to według sztywnego słownika definicją słowa filtr jest żartobliwa komunikacja z podtekstami seksualnymi, zwykle podejmowana z zamiarem przyciągnięcia kogoś, z kim nie jest się jeszcze romantycznie związanym. Bla, bla... Kto by słuchał takiego nudzenia. Flirt to błyskotliwa rozmowa o miłości, podsuwająca partnerowi pewne myśli, oceny uczuciowe czy sugestie – nie zawsze prawdziwe. Zmuszają one jednak do błyskawicznej riposty i zręcznej reakcji na każdą, najsubtelniejszą uwagę. Na czym polega flirt i czy w obecnych czasach to już przeżytek? Ku naszemu niepocieszeniu ogłoszono, że sztuka flirtu jest na wymarciu. Za flirtowaniem tęsknią jednak nie tylko milenialsi czy osoby ze starszych pokoleń, lecz także gen Z. To samo pokolenie jest oskarżane o zabicie 'magii flirtu'. Jednak, czy potrafimy jeszcze uwodzić i czy ta sztuka bywa przydatna we współczesnych czasach? Flirt, czyli zwykły niewinny żarcik z podtekstem możemy również wykorzystać do poznania drugiej osoby. W ten sposób łatwo się przekonać jak będziemy się bawić i dogadywać z drugą osobą. Naturalnie wiele z nas nie chce tracić czasu i próbuje się przede wszystkim dowiedzieć, czy z potencjalnym partnerem czy partnerką jesteśmy w miarę zgodni – pytamy więc o pracę, politykę, chęć posiadania dzieci. Alee... No właśnie, czy poznawanie drugiej osoby musi wyglądać jak przesłuchanie na stacji departamentu? PS. Pozdrawiam was tutaj serdecznie, nie daruję wam tej blokady! (śmiech) Nawet dość trudne pytania można obrócić we flirt. Bo chemia jest ważna. Bo poczucie humoru jest ważne. Często sprawiają, że nawet niedopasowane z pozoru osoby tworzą udane związki, a różnice, które wydawały się nie do przeskoczenia, okazują się nie być przeszkodą. Ciekawa jestem, kiedy ostatnio zdarzyło się Wam przegadać z kimś całą noc. Nawet nie pamiętam, kiedy mnie samej się to zdarzyło, a jeszcze kilka lat temu to była moja specjalność. Zwłaszcza kobiety narzekają, że mężczyźni nie flirtują, rozleniwili się, czekają, aż to my zrobimy pierwszy krok, wszystko za nich ogarniemy. Faceci odpowiadają, że mają dość wychodzenia z inicjatywą, skoro co i rusz spotykają się z odrzuceniem. Kolejny argument jest taki, że w czasach po #MeToo po prostu boją się nas zaczepiać. Tymczasem flirtowanie może mieć w sobie sporo zabawy, nie musi w tym być od razu seksualnego napięcia. Jesteśmy zbyt przywiązani do tego kontekstu i kierujemy flirt w tę stronę. Tymczasem próba nawiązania więzi wcale nie musi być przekroczeniem granicy. Mam wrażenie, że w dobie powszechnego oskarżania o seksizm, każdy z ruchów w kierunku niewinnego flirtu jest odbierany jako w swego rodzaju przekroczenie granic, a nawet molestowania. Ucieczka ze skrajności w skrajność nie idzie w dobrą stronę. W czasach naszych babć flirt był jedynym sposobem na rozeznanie się na rynku matrymonialnym. Flirt był i jest nadal świetną grą wstępną. Nam, kobietom, jest potrzebny czas na rozpalenie się, na wzniecenie pożądania. W ten sposób kobieta może mieć cały pęczek adoratorów i dać sobie z nimi radę, czyli sprawić, by nadal chcieli się przy niej kłębić w nadziei, że zostaną wybrani. Brzmi trochę jak czary-mary, czy jak ktoś woli manipulacja. Czy rzeczywiście wszystkiemu winne są aplikacje randkowe, trend pracy i nauki z domu, które pogorszyły nasze umiejętności interpersonalne lub nie pozwoliły im się wykształcić, w połączeniu z „transakcyjnym" podejściem do miłości? Niestety, obecny schemat wygląda tak - ktoś wpada nam w oko, zaczepimy go ewentualnym lajkiem pod udostępnionym postem na social mediach, damy follow, wyślemy wiadomość z kategorii /hej, co tam?/. I co dalej? Właśnie wielkie nic. Odbiorca uzna, że to nic ciekawego i szach mat, next please. Ktoś może zarzucić, że flirt zaspokaja też naszą próżność. Tak, ale we flircie karmimy się wzajemnie, i to jest najfajniejsze. Kwitniemy na tej grządce sobie wspólnie. I podlewamy siebie nawzajem. Najbardziej jednak podoba mi się w nim to, że rodzi się błyskawicznie. Od błysku w oku, uśmiechu, zabawnej uwagi… i od razu coś się zaczyna dziać. Chociaż, osoby, które wiążą zbyt dużo nadziei, czy też wczuwają się w to zbyt mocno mogą odebrać to na zbyt poważnie. Może to nas właśnie powstrzymuje przed flirtowaniem? Boimy się, że za bardzo się w nim nakręcimy albo damy drugiej stronie mylne wrażenie, że mamy ochotę na romans. Jeśli się po nim za dużo nie spodziewasz i traktujesz to niezobowiązująco możesz odnieść z niego wyłącznie profity. Sztuka uwodzenia nie jest czymś naturalnym, instynktownym. To raczej wyuczone zachowania, które rozwijamy poprzez praktykę i obserwację. Zwykły proces relacji społecznych, którego nie należy demonizować. Bez wątpienia nie jest łatwo zacząć flirtować ot tak. Kto z nas nie chciałby dostać magicznego sposobu, jak z powodzeniem krok po kroku to zrobić, i znaleźć romans czy miłość. Najlepiej w realnym świecie. Mimo wszystko w tym wirtualnym także da się flirtować. Może być tym, co popchnie do umówienia się na spotkanie w realu. Pozwoli choć trochę wyczuć drugą osobę. Pamiętajmy też, że współcześnie flirt może opierać się na różnych formach ekspresji. Inaczej będzie w realu, inaczej online, gdzie sprawdzają się raczej wszelkie krótkie formy. Przykładowo młode pokolenie - tak zwany gen Z, upraszcza podryw i mówią do siebie memami, a nie rozbudowaną literaturą. Czy to źle? No nie, to ich sposób na uzewnętrznienie siebie, zwrócenie na siebie uwagi. Flirtowanie nie zawsze jest też łatwe do wykrycia. Często zależy od interpretacji. Gest, uśmiech czy emoji mogą być użyte niewinnie, dla zabawy albo wyrażenia emocji wobec kogoś, pragnienia czegoś więcej. Dodam od siebie, że flirt może być nieszkodliwą zabawą, jeśli mamy ją pod kontrolą. A przede wszystkim, kochajmy siebie moi drodzy! Dziękuję za towarzystwo podczas dzisiejszego odcinka Juicy Talk-Tails. Cieszę się, że mam szansę do Was wrócić. Oczywiście cały materiał z dzisiejszego odcinka będzie dostępny w naszych mediach. Śledźcie nasze kanały. Juicy Talk-Tails wraca na stałe do naszej ramówki! Dobranoc Los Santos! **w tle Kayes - No Broke Boys**
-
**Na miejscu byli liczni przechodnie z racji lokalizacji miejsca i pory weekendowej, nocne życie miasta dało o sobie znać. Gapie od razu wezwali służby ratunkowe do interwencji w zdarzeniu. Elena Avdeyeva po udzieleniu pierwszej pomocy została natychmiast przewieziona do Mount Zonah Medical Center. Z racji zagrożenia życia jej i dziecka, jej stan jest krytyczny ale stabilny. Kobieta skończyła również ze złamanymi żebrami i licznymi potłuczeniami po wybuchu poduszki powietrznej i ścisk pasami bezpieczeństwa. Sam pojazd, który uległ stłuczce wyposażony był w kamery przód/tył. Po unormowaniu parametrów życiowych kobiety lekarz prowadzący da zielone światło, aby kobieta mogła zostać przesłuchana. Na monitoringu miejskim można zanotować trasę Eleny, która wyglądała następująco. **
-
Tor kartingowy utwierdził się na mapie rozrywkowej Los Santos. Oprócz zainteresowania ze strony mieszkańców, którzy traktują Kartzilla jako spot do wyjścia ze znajomymi, bądź na randkę pojawili się inni przedsiębiorcy. Zyskaliśmy nie tylko uznanie lokalnej społeczności, ale także powstały owocne współprace, które zapewniają nam możliwość rozwoju i podnoszenia jakość naszych usług. Możemy pochwalić się z nawiązania współpracy z Mallow. Spółka przedstawiła nas jako jednego ze swoich partnerów w aplikacji, gdzie klienci mogą wymienić punkty lojalnościowe na przejazd na torze. Do usługodawców, którzy z nami współpracują należy dodać studio fotograficzne Verona Vision Studio. Dzięki młodej i utalentowanej fotografce możemy uwieczniać najważniejsze chwile na torze i dzielić się ze społecznością. 16 grudnia odbył się świąteczny turniej, którego pula nagród była zasilona w postaci gotówki i biżuterii, a dokładniej zegarków. Holiday Showdown przyciągnął ludzi, którzy pragnęli poczuć adrealinę, a przy okazji w łatwy sposób zarobić gotówkę. Rywalizacja była zacięta, a najlepsi zostali nagrodzeni gotówką oraz luksusowymi zegarkami, które z pewnością uświetniły ten wyjątkowy czas. Współpracujemy także z firmą deweloperską CL, co pozwoliło nam na sfinansowanie nagród w turnieju. Naszym kolejnym sponsorem nagród był klub Bahamas, który dołożył swoją cegiełkę do nagród. Jako dalszą współpracę prognozujemy rozwój infrastruktury toru oraz zaplanowanie nowych, innowacyjnych projektów. Niezawodny lombard Vankhov uatrakcyjnił naszą pulę nagród o trzy luksusowe zegarki. Tak prezentowały się nagrody w świątecznym pojedynku:
-
Na profilach, w mediach społecznościowych toru kartingowego, zainteresowani mogli znaleźć zapowiedź wyścigu świątecznego. Pula nagród nadal trzyma w napięciu zainteresowanych, karty zostaną odsłonięte via lifeinvader tuż przed rozpoczęciem wyścigu. Zainteresowani wzięciem udziału mogą się zgłaszać przez sociale ((najlepiej tutaj moje PW bądź discord)), wpłacić $500 i biorą udział w zabawie.
-
Kartzilla to nowo powstały tor kartingowy, położony zaledwie kilka minut od centrum miasta. To miejsce, które z dumą oferuje najwyższej jakości gokarty w Los Santos, zapewniając niepowtarzalne emocje i niezapomnianą zabawę dla każdego. Nasz tor kartingowy został zaprojektowany tak, aby zapewnić maksymalną przyjemność z jazdy zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych kierowców. Nawet jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z kartingiem, nasz wykwalifikowany zespół instruktorów pomoże Ci szybko opanować podstawy i poczuć się pewnie za kierownicą. Dla bardziej doświadczonych kierowców mamy przygotowane technicznie zaawansowane trasy, które dostarczą niezapomnianych wrażeń i pozwolą na doskonalenie swoich umiejętności. Nasze gokarty to nowoczesne i bezpieczne pojazdy marki SODI, które gwarantują doskonałe osiągi i komfort jazdy. Są one regularnie serwisowane i kontrolowane, aby zapewnić najwyższy poziom bezpieczeństwa naszym klientom. Dzięki temu możesz skupić się wyłącznie na czerpaniu radości z jazdy. W Kartzilli stawiamy na komfort i wygodę naszych gości. Posiadamy przestronną strefę relaksu, gdzie możesz odpocząć po emocjonujących przejazdach i podzielić się wrażeniami ze znajomymi. Oferujemy również szeroki wybór przekąsek i napojów, aby dodać energii na kolejne rundy. Nie zwlekaj i odwiedź nas już dziś! Przekonaj się, dlaczego Kartzilla to miejsce, gdzie każdy miłośnik motoryzacji znajdzie coś dla siebie. Zapraszamy do nas na wyjątkowe przygody za kierownicą! Z pomocą @kebabik_na_cienkim oraz @kawasaki wychodzę z projektem toru kartingowego, którego od pewnego czasu nie widziałam na serwerze. Podczas prowadzenia projektu postaram się zapewnić miejsce dla graczy strefy zmotoryzowanej, jak i strefy cywilnej - organizując na torze różne turnieje, czy zawody, nawiązując tym samym ogrom współprac z aktualnie działającymi projektami. Nazwa biznesu/Projektu IC: Kartzilla Postać lidera: Elena Avdeyeva UID postaci lidera z panelu gracza: 50076 Link URL do mapy z lokalizacją biznesu/projektu: Typ biznesu (Gastro, Salon Tatuażu...): tor kartingowy Wybrany interior* (jeśli nie dotyczy, to n/a): - Link do tematu organizacji** (jeśli nie dotyczy, to n/a): -
-
- 222 odpowiedzi
-
- russian-american
- smugglers
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
MARBRIZI Spółka w miesiącu maju nieco obniżyła loty. Sytuacja wiąże się z pilnym powrotem do Liberty City jednej z CEOs, Gianny Fabrizi. Aktualnie spółką zajmuje się A. Marchesi, która niestety (dla biznesu) w ostatnim czasie przekłada macierzyństwo nad karierą. Jak w życiu bywa, niektórzy klienci, którzy zlecili kobietom organizacje swoich wesel rozstali się, co automatycznie wycofuje zamówione imprezy. Organizacyjne tarapaty wewnątrz The Vault zmusiły organizatorki bankietu do zmiany planów i daty wydarzenia. Mimo znacznie mniejszego zaangażowania CEO A. Marchesi na antenie radiostacji Daily Globe można usłyszeć reklamę agencji eventowej Marbrizi. WYDATKI: brak ((Kilka eventów się nam wycofało, taki urok branży. Spółka zajmuje od teraz się ja sama, a z racji ograniczonego czasu na grę nieco wstrzymałam działania. Liczę, że w czerwcu uda się dopiąć eventy, które przełożyłam ze względów organizacyjnych dwóch stron, mojej i zleceniodawców. Nie będę tutaj rozmów z komunikatorów wrzucać, bo są one stricte out of character, a nie o to chodzi. Sama też zwolniłam tempo przez sprawy osobiste, mniej czasu na grę. Mea culpa.))
-
MARBRIZI aktywność kwiecień: zlecenie - ślub współpraca BioFood współpraca Lucky Strike zlecenie - bankiet 1 zlecenie - bankiet 2 otwarcie biura Marbrizi wydatki: 2
-
Written by Alyssa Marchesi - DAILY GLOBE, 24/04/2024 Zayuan Monroe - młody talent z ambicjami na przyszłość Alyssa Marchesi: Nie umiem zrobić powitania, jakie zazwyczaj mój gość słyszy wchodząc do ringu, ale postaram się to zrobić w miarę moich możliwości. Przed Państwem najlepszy pięściarz w Stanie San Andreas - ZAYUAAAAN MONROE! Zayan Monroe: AYOO!! LOS SANTOS!! Jak się macie? Właśnie wpadł do studia Daily Globe najlepszy pięściarz w LS. HAHAHA. Odpowiem dziś na kilka pytań, dam dobre show! AM: Cieszę się z Twojej obecności w studio, bo chyba to odpowiednie miejsce, aby niektóre sporne kwestie wybrzmiały od Ciebie w kierunku swoich fanów. Jednak na razie zajmiemy się przyjemniejszymi tematami. Masz za sobą wygraną na gali Pro Boxing League 1. Twoja walka, z racji popularności była uwzględniona jako co-main event. Czy zwycięstwo w walce z Isaac Fuentes przyszło Ci łatwo? ZM: Czy przyszło mi łatwo? Dobre pytanie. Jestem dobry, naprawdę dobry. Issac pokazał się dobrze, ale brakowało mu czegoś, wykorzystałem jego braki i przeboksowałem go szybko. Jestem gotowy na lepszych, cięższych przeciwników. WŁAŚNIE DOSTAŁEM WIADOMOŚĆ OD WŁODARZA, ZROBIŁ MI NIESPODZIANKĘ!! Trzeba odesłać Sean Samurakami na emeryturę, HAHAHA. Jestem naprawdę szczęśliwy! AM: Czy pas w kategorii wagi lekkiej na gali Pro Boxing League to coś, na czym chcesz zakończyć na ten moment? Co Twoim zdaniem brakowało Fuentes podczas tej walki? ZM: Pas kategorii lekkiej to coś o czym marzyłem od dawna, jeszcze jak byłem dzieckiem. Cały czas trenuje, walkach daje sto procent, a nawet więcej. GOLD BELT BĘDZIE MÓJ!! Co brakowało Fuentes podczas walki? Zgubił się, głowy nie ustawił na walkę… Myślał, że jest dużo lepszy. Okazało się inaczej, skończyłem go brutalnym nokautem. Ayoo, Issac mam nadzieje, że wszystko z tobą dobrze. Wracając, uważam, że nie nastawił się psychicznie na to tak bardzo. Myślę, że po pierwszej rundzie wiedział, że jest na przegranej pozycji, to był koniec. W głowie przegrał walkę, mam nadzieję, że jak wróci to pokaże się lepiej. Może kiedyś dojdzie do rewanżu. Chciałbym zobaczyć jego stuprocentowe możliwości, ale jak na razie idę do góry, sięgam po pas. AM: Masz ambitne marzenia. Jak widzisz swój plan na najbliższe miesiące Twojej kariery? Jest tytuł, który najbardziej Cię interesuje? Przyznam, że słyszałam o Twojej chęci na pas kategorii lekkiej w Los Santos Boxing Association. ZM: Najbliższe miesiące będą kluczowe, mówiłem teraz. Sms od włodarza, walka z Sean Samurakami.. PIEPRZONY SZOK! Walka z gościem który jest top jeden. Jest tylko jeden tytuł na którym najbardziej mi zależy, jest to.. GOLD BELT LIGHTWEIGHT! AM: Trzymam za Ciebie kciuki Zayuan, chociaż to będzie swego rodzaju satysfakcja gdy staniesz do walki ze swoim idolem. To już ten poziom, o wiele wyższy od reszty. Liczę na wygraną. Podczas marcowej walki na gali Pro Boxing League wyszedłeś do piosenki Chase’a Love. To zwykła sympatia kawałka czy możesz zdradzić nam czy przyjaźnicie się na stopie prywatnej? ZM: Wielkie dzięki za trzymanie kciuków! HAHA. Wyjście z Chase to był sukces, pamiętam jak chodziłem na treningi do Colosseum Gym i słuchałem jego muzy, jeszcze przed wszystkim.. przed moją karierą. Utwór akurat był jednym z moim ulubionych. AM: Jak oceniasz współpracę z BioFood? Widzieliśmy Cię wszyscy na reklamach ich zegarka, który uwaga - ładuje się na baterie słoneczne, prawda? Możesz nam coś o tym powiedzieć, dlaczego akurat firma promująca ekologiczny styl życia wzbudziła Twoje zainteresowanie? ZM: Współpraca z BioFood, jedna z najlepszych. Pełny profesjonalizm, naprawdę. Tak, ładuje się na baterie słoneczne, ktoś kto to wymyślił ma naprawdę mózg. Dlaczego firma która promuje ekologiczny styl życia? C'mon. Jestem sportowcem, prowadzę zdrowy styl życia, jestem idealna twarzą dla nich. Sami to sprawdźcie, zegarki są dostępne u nich na stronie. w-w-w, kropka, BioFood, kropka, us. Polecam z całego serca, u mnie się sprawdzają. AM: Na to pytanie chyba czeka większość naszych widzów. Matt Orton… To nazwisko gdy pojawia się obok Twojego to przeważnie zwiastuje kłopoty. Czy nie mam racji? ZM: Od ostatnich sytuacji nie chciałem się wypowiadać na temat Ortona i całego VFF, chce się oddzielić z tego uniwersum grubą kreską. Fakt, Ja i Orton nie żyjemy dobrze, mam dość trash talkingu w sporcie z jego strony, nie chce mi się tego słuchać. Oficjalnie się odcinam od tego, daje sobie spokój. Nie chce mieć nic wspólnego z gościem który mnie nazywał; "czarną masą" i "małpą". To rasizm, nie pojmuje tego, że VFF nic z tym nie robi. Tyle mam do powiedzenia, bo o "Bandzie Ortona" nie będę nawet wspominać, lecą na clout. Mam nadzieje, że każdy z nich tak samo da sobie spokój, jest za wiele tego i za bardzo to w złą stronę idzie. Zachowujmy się jak sportowcy, a nie jak ludzie którzy nie powinni mieć miejsca w sporcie. Pozdrawiam. AM: Powiedz mi teraz całkowicie szczerze. Nie możecie sobie wyjaśnić swojego sporu jak mężczyźni. Czy możemy się spodziewać walki w ringu z Ortonem? Gdyby padła taka propozycja jak brzmiałaby Twoja odpowiedź? ZM: Niech przeprosi, niech nagra przeprosiny gdzie przeprasza za wszystkie teksty rasistowskie które wypowiedział w moją stronę. Wtedy jak zgłosi się jakaś federacja z walka, przyjmę to i pokaże, że jego koniec nadchodzi AM: Wróćmy do sytuacji sprzed kilku tygodni. VFF, 84 konferencja na Pillbox Hill. Ty versus niewinny widz w pierwszym rzędzie. Co tam się wydarzyło, Zayuan? ZM: Będę szczery jak zawsze. Wpadłem zobaczyć sobie konferencje. Gadałem sobie z jedna panną, nagle słyszę jakieś dogrywki jak coś mówi, wyraźnie mnie obrażał. Podbiłem do faceta, powiedział mu na ucho, czy da sobie spokój albo mu pomogę. Musiałem pomóc. AM: Rozumiem… Urażone męskie ego (zaśmiała się). Jednak znów wróćmy do wątku Ortona. Co wydarzyło się na backstage konferencji VFF? ZM: DAMN.. Dużo się działo, mała sprzeczka z Ortonem. Nikomu nic się nie stało, bardziej tam gadaliśmy, hehehe. AM: Skoro tak mówisz to jestem skłonna do uwierzenia Ci na słowo. Czy chciałbyś coś powiedzieć naszym widzom na koniec? ZM: Yeah, jasne. Dziękuje każdemu kto słucha mnie od początku i wspaniałą Alyssa. Dwudziestego ósmego zapraszam na Pro Boxing League 2 Travolta vs Zucco. Korzystając z okazji, chciałbym pozdrowić Hayden Austin, wielki ziom. Miłej nocy Santos!! AM: Dziękuję Zayuan za obecność w naszym studiu. Myślę, że wspólnie uregulowaliśmy dzisiejszego wieczoru wiele wątpliwości, które krążyły wokół Twojego nazwiska. Trzymam za Ciebie kciuki, życzę dalszych sukcesów.
-
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA MARCHESI: KIEDY KARMIMY SIĘ TRUCIZNĄ? TOKSYCZNE RELACJE Dużo mówi się teraz o toksycznych relacjach, jednak czym tak naprawdę przejawia się toksyczność w relacji z partnerem/partnerką? Zatem, zadamy sobie dzisiaj pytanie - toksyczna relacja, a może wyzwanie dla związku? Toksyczna relacja to mocne hasło z poradników, ale chyba nadużywane. Czy rzeczywiście każda relacja, która rozczarowuje i zadaje ból, jest toksyczna? Nadmierna zazdrość, wypominanie, ciągłe pretensje, brak szacunku. To tylko kilka z cech, które mogą charakteryzować toksyczny związek. Wydaje się, że każdy z nas miał do czynienia z co najmniej jednym z nich. Jaki jest więc toksyczny związek? To taki związek, który niszczy nas od środka. W którym wydaje się, że kochamy do szaleństwa, a z drugiej strony czujemy do drugiej osoby nienawiść. Taki, w którym pragniemy być cały czas blisko partnera, a gdy tak się stanie, szukamy drogi jak najszybszej ucieczki. Kiedy należy uciekać, a kiedy potrzebne są uwaga i praca? Dlaczego nie dostrzegliśmy czerwonych flag? Czy odcięcie się od toksycznego partnera wystarczy, żeby rozpocząć nowe życie? A może to czasami jest tak, że dla własnej wygody chcemy widzieć świat czarno-białym, odcinamy się od współodpowiedzialności, zamiast zrozumieć sytuację, a być może nawet przyjąć na siebie część winy. O ile przemoc fizyczna jest ewidentnym przekroczeniem granic, o tyle psychiczna wymyka się definicjom. To nie tylko przekaz werbalny, lecz także ton głosu, spojrzenie, gest czy tworzenie opresyjnej atmosfery, nawet poprzez milczenie. Mowa tutaj o tak zwanym 'silent treatment'. To popularna forma manifestowania partnerowi lub partnerce swojego niezadowolenia. W wielkim uproszczeniu polega na nie odzywaniu się, które dawniej nazwalibyśmy byciem obrażonym. Jeśli ktoś zadaje ból świadomie, wymierza emocjonalną karę, np. milcząc i zostawiając w niepewności, a nie chce dążyć do wyjaśnienia sytuacji i rozwiązania, to niewątpliwie używa przemocy psychicznej. Można by bardzo długo opowiadać, co jest przyczyną toksyn w relacjach i dlaczego ludzie stosują takie czy inne toksyczne zachowania, jednak nie istnieje jednoznaczna odpowiedź. Tak samo nie da się stworzyć idealnego rozwiązania czy przepisu na uwolnienie się od toksycznych relacji. Jednak jedną z przyczyn występowania toksycznych relacji, jest problem z ustaleniem granic. Relacje międzyludzkie są na tyle dynamiczne, że czasami jedna strona potrzebuje wsparcia i je otrzymuje, a z biegiem czasu ta sytuacja się odwraca. Wymiany w parze często odbywają się na różnych poziomach i dotyczą różnych sfer życia. W partnerskich relacjach chodzi o to, żeby szukać razem dobrego ustawienia w zmieniającej się rzeczywistości. Wyznaczać wspólne punkty podparcia. Stabilizować się wzajemnie. Do tego potrzebne są wola i komunikacja. Jednak wróćmy do naszego tematu - toksyczna relacja. Ktoś przekracza nasze granice, mimo prób szukania porozumienia zadaje ból i nie rokuje zmiany. Stało się, podejmujemy decyzję o rozstaniu. Co dalej? Jaką mamy gwarancję, że w kolejnym związku nie powtórzymy już przerobionego wcześniej schematu? Czy będziemy w stanie wyłapać ten moment, kiedy relacja idzie w złą stronę? Demony w głowie szepczą: „Nie dasz sobie rady”, „Nie było aż tak źle”, „Kto cię zechce”. Idealizują wspomnienia i każą wrócić do dawnego porządku, a potem sytuacja znowu się powtarza. "Dzięki mnie on się zmieni, a ja wszystko przetrwam, bo go kocham"– to iluzja, która trzymaja w toksycznych związkach i nie pozwala z nich uciec. Wielokrotnie powielany w kulturze mit miłości romantycznej powstrzymuje przed odejściem. Zauważalne są zachowania ze skrajności w skrajność. Od wybuchu gniewu, kłótni po uzyskanie efektu, który psycholodzy nazywają "miesiącem miodowym". Czyli stan euforii, zakochania, często świetnego seksu na zgodę. Następnie napięcie rośnie i niszczący schemat odtwarza się na nowo. To właśnie ten mechanizm najczęściej uniemożliwia nam odejście. Bo przecież może być dobrze, tak? Zakończenie toksycznej relacji nigdy nie jest łatwe. Ale ta decyzja jest wyrazem dbania o siebie, swoje zdrowie, rodzinę, a czasem i życie. Nie bójmy się udać na terapię, uzewnętrznić się i dać sobie pomóc specjalistom. Uczucie zawiedzenia, złamane serce... To uczucia, które z pewnością będą ci towarzyszyć. Jednak pamiętaj - to wszystko bardzo boli, ale czasami lepiej być samotną niż udawać. Niezdrowe relacje nie dotyczą jedynie pary kochanków. Nie zapominajmy o naszym bliskim gronie. Posiadanie przyjaciela ubarwia życie i sprawia, że czujemy się szczęśliwi. Toksyczna przyjaźń, bo o niej mowa, może przytrafić się każdemu. Przyjaciel... Osoba, która trwa u Twojego boku w tych dobrych i złych momentach, wspiera Cię gdy wydaje się, że gorzej już być nie może. Powierzasz jej swoje sekrety... Od tego przyjaciele są, prawda? Przyjaźń nie oczekuje poświęceń, wiele wybacza i trwa wbrew problemom, które mogą się pojawiać. Jeśli ta relacja nie ciągnie cię w górę, ale w dół, możesz być uwikłany w toksyczną przyjaźń. Mówiąc najprościej, to relacja, w której jedna osoba czuje się źle. A nawet bardzo źle. Jeśli czujesz się zmęczony swoim przyjacielem, a także przez niego manipulowany, krytykowany i wykorzystywany, nie jest to zdrowa przyjaźń. Toksyczny przyjaciel bez pardonu powie Ci przykrą rzecz, zasłaniając się szczerością i tym, że mówi to dla Twojego dobra. Apogeum sięga, gdy w imię Twojego szczęścia knuje intrygę. Wbity nóż prosto w serce? Proszę bardzo. Nie ma nic gorszego niż nadszarpnięte zaufanie do drugiej osoby. To, co możesz dla siebie zrobić, to odciąć się zupełnie lub systematycznie ograniczać tę relację, by odzyskać wolność emocjonalną. Może właśnie kształtują nas nasze błędy? Może gdybyśmy nigdy nie zboczyły z kursu, nie poznałybyśmy miłości, nie miały dzieci, nie były tym, kim jesteśmy. Spójrz na to w ten sposób. Najważniejszym, najbardziej wymagającym i ekscytującym związkiem jest ten, który budujesz z samą sobą. A jeśli znajdziesz kogoś, kto pokocha Cię tak, jak Ty kochasz siebie, to masz prawdziwe szczęście. Myślę, że ta puenta najlepiej podsumowuje nasz dzisiejszy temat. XOXO, A. 💋
-
006 JUICY TALK-TAILS by Alyssa Marchesi - Afrodyzjaki, prawda czy mit? [LIVE] Alyssa Marchesi
-
Written by Alyssa Marchesi - DAILY GLOBE 13.04.2024 SKY7 - NOWY HIT NA IMPREZOWEJ MAPIE LOS SANTOS? Mieszkańcy Los Santos uwielbiają wieczory spędzać w klubie, tutaj nie gra roli wiek ani pozycja, jaką zajmujesz. Po prostu lubimy się bawić i zrelaksować po ciężkim dniu, tygodniu. Opcji na spędzenie wieczoru na imprezie jest wiele, jednak jeden klub wyróżnia się na tle działających na terenie miasta. SKY7 z pewnością jest nietuzinkowym pomysłem, z wykorzystaniem panoramy wieżowców. Lokal zaaranżowany jest w stylu ‘rooftop lounge’. Na ostatnim piętrze wieżowca przeniesiemy do krainy luksusu i błogości. Znajdziemy na miejscu loże, gdzie możemy posiedzieć ze swoim towarzystwem, spory parkiet taneczny, gdzie wieczorami możemy również podziwiać panoramę miasta nocą. Dostępny jest basen, z leżankami, na których możemy odpocząć pomiędzy naszymi popisami tanecznymi. Całość utrzymana jest w egzotycznym klimacie, niczym na plaży w Vice City. W tym miejscu możesz się delektować drinkami, przygotowanymi na bazie wyselekcjonowanych, najlepszych alkoholi świata. Lista koktajli i win nie jest zbyt długa, ale jest wystarczająco długa, aby zaspokoić różnorodne gusta. Nieważne czy relaksujesz się na leżaku, spędzasz czas ze znajomymi w loży czy udoskonalasz swoje ruchy taneczne na parkiecie, SKY7 zapewni ci najlepsze doświadczenie rozrywkowej części życia Los Santos. Ten wyjątkowy klub otworzył się w połowie marca tego roku, na imprezie pojawiły się setki osób. Parkiet dosłownie tętnił życiem, a wszystkie loże były dużo wcześniej zarezerwowane. Na medal spisał się rezydujący w klubie DJ podczas otwarcia. Myślę, że wszystkim przejadły się techno remixy, które de facto sprowadzają się do jednej melodii. Tego wieczoru mieliśmy okazję posłuchać przeglądu przebojów w klimacie rap, R’n’B oraz rytmów Latino. To cieszyło się powodzeniem wśród bawiących się ludzi na parkiecie. Kolejne imprezy nie zaburzyły dobrej passy. Klub był pełen dobrze bawiących się ludzi. Oprócz tego chętnie zaglądają tam celebryci. Na parkiecie mogliśmy spotkać Chase Love, członków Soul Evisceration, Kelly z ekipa, czy też modelkę Lou Coulibaly. Właścicielka biznesu, Navea Escandon wychodzi naprzeciw wymagającym klientom i udostępnia go na wyłączność. Co daje możliwość wynajmu całego obiektu i zorganizowanie swojej własnej, kameralnej imprezy. Pomysł na zagospodarowanie dachu wieżowca pod ekskluzywny na pewno wyróżnia się na tle pozostałych lokali rozrywkowych w mieście. SKY7 oprócz dobrej zabawy gwarantuje możliwość obejrzenia zachodu słońca i podziwiania świateł tętniącego życiem miasta nocą. Osobiście wzięłam udział we wszystkich imprezach, które odbyły się w Sky7. Co jeszcze, jak dla mnie wyróżniło ten klub od innych? SPOKÓJ. Dosłownie nie było żadnego incydentu awantury czy bijatyki na terenie obiektu, co jak wiemy stało się już tradycją na masowych eventach. Tutaj wielki ukłon do właścicieli, jeżeli chodzi i wybór firmy ochroniarskiej, która przeprowadza selekcję na wejściu i pilnuje porządku. Pomimo tego, że miejsce wydawałoby się perfekcyjne, osobiście czuję niedosyt ze strony włodarzy klubu. Ten póki co jest otwierany tylko podczas masowych imprez, które odbywają się w sporym odstępie czasu. Czy część mieszkańców wpadłaby do klubu randomowego wieczoru? Myślę, że tak. Tutaj sugeruje właścicielce przemyślenie, aby otworzyła lokal na kilka godzin w tygodniu. Smaczny drink, klimatyczna muzyka i odpoczynek w loży, czy to nie jest pomysł na zakończenie dnia i relaks? Chyba każdy z nas wpadły wypić drinka lub po prostu posiedzieć ze swoimi znajomymi.
-
006 JUICY TALK-TAILS by Alyssa Marchesi - Afrodyzjaki, prawda czy mit?
Lori opublikował(a) temat w Daily Talk Shows
JUICY TALK-TAILS BY ALYSSA MARCHESI: AFRODYZJAKI, PRAWDA CZY MIT? Czy afrodyzjaki istnieją naprawdę i mogą zwiększać pożądanie? Afrodyzjak, nazwa pochodzi od imienia greckiej bogini miłości - Afrodyty, to substancja naturalna lub sztuczna, która ma na celu zwiększenie popędu seksualnego, zmysłowości oraz intensyfikację doznań podczas aktu miłosnego. Słysząc słowo 'afrodyzjak' myślimy o czymś egzotycznym, nieosiągalnym... Nic bardziej mylnego! Często kryje się wśród skarbów natury, jednak występuje również w formie potraw, perfum czy innych przedmiotów codziennego użytku. Od wieków ludzie starali się zwiększyć popęd seksualny oraz maksymalizować przyjemność z seksu, spożywając określone pokarmy. Czasami sięgano po naprawdę dziwne składniki. Druga definicja tego, czym są afrodyzjaki, odnosi się do grupy produktów, których spożywanie ma zwiększać ochotę na seks. Brak naukowych dowodów potwierdzających to przekonanie wynika częściowo z faktu, że trudno dokładnie zmierzyć libido, nie mówiąc już o zbadaniu tego, czy i o ile wzrosło po zjedzeniu określonego pokarmu. Naukowcom jedynie udało się ustalić, które produkty poprawiają krążenie, dzięki czemu można zaliczyć je do afrodyzjaków. Jak to wpływa na nasze ciało? Mechanizm działania afrodyzjaków jest złożony i różni się w zależności od rodzaju substancji. Niektóre z nich wpływają na układ hormonalny, zwiększając produkcję endorfin i dopaminy, co przekłada się na zwiększenie poziomu energii i popędu seksualnego. Są też afrodyzjaki, które działają bezpośrednio na nasze strefy intymne. Wiele afrodyzjaków znajduje się w naturalnych produktach spożywczych, takich jak owoce, warzywa, czy owoce morza. Warto zwrócić uwagę na produkty takie jak truskawki, awokado, czy czekolada przy następnych zakupach. Jak umilić sobie wspólny wieczór z partnerem, bądź partnerką? Dodaj jako przekąskę, albo danie główne pokarm uznawany za afrodyzjak. Będziesz win-win, oprócz pobudzenia kubków smakowych pobudzisz też coś innego. Do afrodyzjaków, które mają rzekomo zwiększać pożądanie, zalicza się najczęściej ostrygi, trufle, figi, szparagi, kawior, karczochy i czekoladę. Jeśli przyjrzycie się jeszcze raz tej liście produktów, to na pewno zauważycie dwie rzeczy. Po pierwsze, wszystkie te produkty uważane są lub były traktowane jako luksusowe. Po drugie, wiele z nich przypomina wyglądem narządy płciowe. Owoce morza, znane ze swojego bogactwa w cenne składniki odżywcze. Ryby, skorupiaki, i małże zawierają cynk, który jest kluczowy dla testosteronu. Dodając je do diety możemy nie tylko zadbać o zdrowie, ale także ożywić życie intymne. Czekolada, bogata w fenyloetyloaminę, często jest uważana za afrodyzjak, który podnosi poziom endorfin i działa stymulująco. Kto z nas nie lubi osłodzić sobie życia? Tymczasem również mamy double win! Wydaje mi się, że najbardziej popularne są truskawki. Są bogate są w witaminę C i przeciwutleniacze, które mogą poprawić krążenie krwi i zwiększyć energię. A przede wszystkim... Dostępne dla każdego z nas. Odnajdywanie afrodyzjaków dostosowanych do indywidualnych potrzeb może być fascynującą przygodą. Afrodyzjaki dla mężczyzn często bazują na składnikach poprawiających krążenie krwi i wspierających produkcję testosteronu. Natomiast afrodyzjaki dla kobiet skupiają się na zwiększeniu poziomu estrogenów i poprawie nastroju. Jednak nie samym pokarmem człowiek żyje… Afrodyzjaki nie zawsze muszą znajdować się w jedzeniu. Często sięgamy po perfumy, które również mogą wywołać pożądanie. Wybierając zapach, warto zwrócić uwagę na składniki takie jaśmin, lawenda, róża i paczula. Pamiętajmy, że indywidualne preferencje zapachowe mogą się jednak znacznie różnić w zależności od osobistych doświadczeń, kultury i biologii. Musimy dobrze poznać preferencje partnera/partnerki. Mówiąc o afrodyzjakach, nie można zapomnieć o efekcie placebo. To termin naukowy odnoszący się do leku bądź procedury, która nie ma fizycznego wpływu na organizm, ale może wywołać pożądany efekt psychiczny. Dlaczego wspominamy o efekcie placebo? Skoro przecież to tylko czysta biologia i pobudzenie procesów w naszym ciele. Wydawałoby się, że tak działa natura. Bycie w nastroju i chęć, by uprawiać seks, sprowadza się w dużej mierze do naszego mózgu. To największa strefa erogenna każdego człowieka i to jego pobudzenie zapewnia największe doznania. Afrodyzjaki to fascynujący świat, gdzie możemy podkręcić atmosferę w naszym związku. Zachęcam was do tej przyjemnej podróży i sięgnijcie po jak najwięcej przyjemności, którą mamy na wyciągnięcie ręki. Pamiętajmy, że kluczowym elementem udanej przygody i z afrodyzjakami jest otwartość na nowe eksperymenty i doznania obydwoje partnerów. Nie zapominajmy o komunikacji, zaufaniu i zrozumieniu. Także kochani, nie zwlekajcie. Przygotujcie romantyczną kolację, podczas której podane zostaną szparagi, ostrygi, a na deser truskawki zanurzone w czekoladzie. Do tego perfumy z nutą jaśminu... Brzmi idealnie, prawda? Oczywiście, że o was zadbałam i na moich social mediach udostępniłam wam jak krok po kroku zrobić przepyszną sałatkę pełną cudownych afrodyzjaków. **LIVE** Xoxo, A. 💋 -
MARBRIZI aktywność marzec: zakup nieruchomości w prestiżowej dzielnicy pod biuro nawiązanie współpracy z All Route Logistic nawiązanie kontaktu z dziennikarzem E. Parker, przyszły udział w targach biznesowych pozyskanie kolejnego, potencjonalnego inwestora reklamy w mediach wydatki: kapitał + zakup nieruchomości $350000
-
**Około godziny dwudziestej pierwszej na social mediach dziennikarki Alyssy Marchesi pojawił się live. Podczas którego kobieta wrac z przyjaciółką - Gianna Fabrizi urządziła sobie wspólne 'gotowanie'. Kobiety w ten sposób zapowiedziały nowy odcinek talk-show Juicy Talk Tails. Podczas występu na żywo dziennikarka wspomniała co będzie tematem odcinka, który planowo ma pojawić się 9 kwietnia o 21:00 na antenie Daily Globe.**
-
051. Harvey Hayden - stróż prawa i ‘anioł stróż’? 229. Otwarcie Animal Care Foundation Shelter
-
MARBRIZI - Przedsiębiorstwo powstałe na początku 2024 roku w samej stolicy rozrywki - Los Santos. Stworzone z inicjatywy i pomysłu działającej dla Daily Globe dziennikarki - Alyssy Marchesi oraz pracującej dla Zhong&Blackwood prawniczki - Gianny Fabrizi. Kobiet aktywnie uczestniczących w towarzyskim życiu miasta i silnie z tym miastem związanych. Firma oferuje organizację imprez okolicznościowych (urodziny, pogrzeby, rocznice, śluby, wesela, wieczory panieńskie/kawalerskie) oraz spotkań/wyjazdów integracyjnych (spotkania integracyjne dla grup zorganizowanych lub pracowników przedsiębiorstw) wraz z kompleksową ich obsługą. Agencja zajmuje się przeprowadzeniem wywiadu z klientem, oprawą graficzną i samym dostarczeniem zaproszeń gościom/uczestnikom, znalezieniem lokalizacji/lokalu zgodnie z preferencjami klienta, nawiązaniem współpracy z lokalnymi dostawcami (katering, właściciele obiektów, fotograf, inne usługi) oraz koordynacją samego wydarzenia - urzeczywistniając wizję klienta i przekształcając planowany przez niego event ze zwyczajnego w niezwykły. W Marbrizi statkiem steruje gościnność, wszystkie historie są mile widziane, a podróż planowania jest zawsze oparta na informacjach i inspirowana potrzebami klienta, jego zmartwieniami i życzeniami. Celem na 2024 rok założonym na przedsiębiorstwo jest zmniejszenie korzystania z zewnętrznych dostawców o 15% (na ten moment jest to 100%). BIO: Gianna Fabrizi - absolwentka wydziału prawa na Liberty City State University. Praktykę zdobywała u późniejszego sędziego Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Od 2023 roku związana z kancelarią Zhong&Blackwood, działająca pro bono na rzecz niezamożnej części społeczności dzielnicy Mission Row w Los Santos, którą zamieszkuje. Alyssa Marchesi - ukończyła dziennikarstwo i public relations na Vespucci University. Do ucieczki z rodzinnego Liberty City zmusiły ją sprawy prywatne, wybrała Los Santos na schronienie przez mackami rodzinnymi. Prężnie działająca dziennikarka w Daily Globe, mająca swój własny talk-show "Juicy Talk-Tails", który zyskał na popularności dzięki pikantnym tematom poruszanym na żywo. Alyssa jest bywalczynią salonów największych imprez w Stanie. Od niedawna samotna matka, co zainspirowało ją do pomocy na rzecz sierocińców i pomocy samotnym matkom. Doświadczenie zdobyła organizując eventy w prestiżowym klubie The Vault. DANE REJESTRACYJNE SPÓŁKI: Nazwa: Marbrizi Adres: Członkowie zarządu: CEO: Alyssa Marchesi vCEO: Gianna Fabrizi Udziałowcy: A. Marchesi - 50% G. Fabrizi - 50% Kapitał: $250.000 SPOSÓB REPREZENTACJI SPÓŁKI: OOC:
