Problem jaki dotyka półświatek przestępczy jest skomplikowany. Najważniejszą kwestią jest fakt, że gracze w półświatku mają ochotę tworzyć te wszystkie projekty zarobkowe, chcą prowadzić różne wątki, które udowadniają, że roleplay przechodzi zmianę. Odeszliśmy już dawno od standardu, w którym podstawą gry była wspinaczka po szczebelkach rodem z simsów. Tym wartościowym graczom, którzy de facto zapełniają forum potężną ilością screenshotów, które stanowią dowód zmieniajacych się standardów.
Podczas naszych rozmów na discordzie, doszliśmy do tego samego wniosku. Roleplay ma bawić, ma nakłaniać graczy do tworzenia, ma być narzędziem pozwalającym kreować. Oczywiście są osoby, którym nie zależy na żadnym z w/w aspektów, a sednem gry jest właśnie ta simsowa strona serwera. Jednak pomyślmy nad tym, co czyni Role Play, Role Playem? Setki screenshotów przedstawiających przeróżne wątki dziejące się w organizacjach, rozwój każdego z bohaterów, rozwój samych grup, czy to nie jest ważniejsze od pełnej kieszeni mdłej postaci bijącej duty?
Obecnie dochodzi do sytuacji, w której gra w półświatku nie kontrastuje finansowo z sektorem cywilnym. Gracze decydują się na grę w półświadku nie dla szybkiego grindu pieniędzy, a dla czystej przyjemności z współtworzenia pewnej fabuły. Gdyby ci gracze podchodzili do gry, by w jak najszybszy i najprostrzy sposób nazbierać pieniędzy, to albo wybraliby drogę cywilną albo celebrity project. Gra szarego cywila przynosi zysk z duty i dodatku godzinowego, które tak właściwie przychodzą z minimalnym wkładem. Celebrity Project przyciąga zaś dobrym modelem finansowania i zaopatrywania graczy w potrzebne im samochody, domy - background do grania celebryty.
Niestety, społeczność graczy RolePlay się starzeje. Śmiało twierdzę, że duża część tej społeczności to ludzie dorośli, którzy nie są w stanie poświęcić na grę kilku czy kilkunastu godzin dziennie. Dlatego cały system role play wymaga pewnych zmian, jeśli chodzi o dynamikę. Gracze oczekują szybszej reakcji na akcje. Projekty IC, projekty zarobkowe, eventy i wszystko dookoła wymagają wkładu. Wymagają czasu i kreatywności, a wynagrodzenie z tychże jest conajmniej mierne. Wiemy, że oczekujemy wynagrodzenia, kiedy to dopiero początki serwera. No tak ale czy na efekty naszej pracy mamy czekać miesiące? Nie wydaje mi się, by było to w logiczne i sensowne. Szczególnie, kiedy mamy mało czasu a chcemy zrobić wiele.
Półświatek, bo o to się głównie rozchodzi boryka się z problemem, którym jest nieadekwatny przepływ pieniędzy. Tak, gangsterzy za swoje działania otrzymują nieadekwatne wynagrodzenie. Począwszy od najmniejszego ulicznego dealera, po bossów organizacji. To wszystko przez złe podejście do kwesti mechaniki roleplaya. Chcąc zapobiegać "nadmiarowi gotówki z nieba" zapominacie, że gramy pewne role, a nie gramy w Metina. Znów poruszam ten sam temat, który poruszałem jeszcze na początku gry w Paleto. Decydujecie o wyglądzie serwera i tego w jaki sposób toczy się na nim rozgrywka. Definitywnie rozbiega się ona z podejściem graczy z półświatka.
Administracja stawia na tworzenie trybu, który każdy z nas ogrywał przez lata i który nam zbrzydł, tak samo jak zbrzydła nam sama część GTA, na której przez ponad dziesięć lat gramy. Tłuczemy bez sensu w tryb, w który wymaga od nas pościgu za gotówką. Oczywiście, w myśl odgrywania świata rzeczywistego, jest to jak najbardziej zgodne. Pieniądz jest najważniejszy, nie ważne czy jesteś gangsterem, biznesmenem, politykiem czy sprzątaczką. Tak, chęć bogacenia się powinna być podstawą gry IC dla gangsterów, polityków, biznesmenów czy sprzątaczek, ale nie powinna być czynnikiem zmuszającym gracza do farmienia pieniędzy. Musimy pójść na pewne kompromisy i tak jak poszliśmy na kompromisy w kwestii potrzeb fizjologicznych (głód, zmęczenie, defekacja), które od dawna nie są już elementami Role Playu, tak przymus gry od 0 do bohatera powinien powoli przechodzić transformację.
Przecież nie po to tworzymy obszerne tematy swoich projektów, w których przedstawiamy historię i sposób w jaki działają, by potem tak czy siak zaczynać od zera. Zrozummy jedno, roleplay polega na graniu pewnych ról. Celebrity Project całkiem sprawnie to pojmuje i faktycznie grające tam postacie nie są avatarami wypadającymi z krzaków na vespucci. Celebryci otrzymują adekwatne posiadłości czy samochody, bo nie posiadając pewnego majątu, nie byliby celebrytami. A półświatek? To nadal to, co znamy z wypaczonego już systemu rp. Między bossem a najniższym ogniwiem w organizacji nie ma prawie żadnego kontrastu, bo i ten i ten zaczyna od zera.
Gracze półświatka mają do dyspozycji parcele czy projekty zarobkowe, które pownny wynagradzać ich finansowo, tworząc kontrast między zarobkiem legalnym a tym nielegalnym. Jednak tak nie jest. Nawet z parcelami i projektami, wypełniamy nasze porftele wolniej niż nie wkładający żadnego wysiłku cywile. Uwierzcie, nikt, kto głośno walczy o zmiany, nie wykorzysta je w sposób niewłaściwy. Wszyscy walczymy o to, by RUCH PIENIĘDZMI był łatwiejszy i luźniejszy. Nie walczymy o to, by dostać miliony z nieba i upchnąć je sobie w kieszenie. Przedstawię to na swoim przykładzie.
Będąc bossem zorganizowanej grupy przestępczej zajmuję tę pozycję, bo ją w jakiś sposób zdobyłem. Bohater, którego kreuje posiada bagaż doświadczeń i przebył jakąś drogę, podczas której zyskiwał finansowo. Działa dla mnie cała siatka ludzi. Siatkę tworzą gangsterzy, jedni są w hierarchii wyżej, inni niżej i każdy z nich będąc na swoim miejscu wie, że gra pewną rolę. Ci najniżej, praktycznie nie czerpią żadnych profitów z przynależności do grupy, jednak wchodzą w jej struktury, by finalnie zarabiać. Ci wyżej zarabiają dla siebie i zasilają grupę płacąc wyżej. To wszystko ma się fajnie na papierze, jednak w grze nie jest już tak prosto, bo nie ma żadnej fizycznej różnicy w piastowaniu pozycji bossa a dzieciaka z ulicy. Niejednokronie chciałbym rzucić dobrą kasę dla takiego dzieciaka za wykonaną dla mnie robotę, nie koniecznie nawet legalną ale choćby głupie szoferowanie, skoczenie tu, skoczenie tam. Jednak, będąc bossem, mam prawie zerowe zarobki. Chociaż jestem właścicielem, bądź współwłaścicielem różnych przedsiębiorstw (projekty ic, projekty zarobkowe). No i tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Lepiej być barmanem, niż gangsterem.
To nie dotyka tylko mnie. Odmiennie od ekipy, przyglądałem się temu o czym mówi się na discordzie. Większość grup półświatka ma ten sam problem, w którym dopuszczając się nielegalnych aktywności, które teoretycznie powinny przynosić lepszy zarobek, muszą wybierać między bułką a bibułką. Moja organizacja, będąc dystrybutorem towaru dla gangów, nie zarabia, bo te gangi nie mogą sprzedać towaru. Nie wiem w jak złym stanie jest skrypt cornerów ale widocznie musi być w złym, skoro tak znacząco spada popyt na narkotyki. Kolejny czynnik to zaciśnięcie pasa i przymuszenie do grindowania pieniędzy nie tylko dla półświatka ale dla całej społeczności. Widocznie handel z graczami też uległ pogorszeniu.
Skoro wszystko się sypie, to nie ma się co dziwić, że gracze z półświatka tracą zapał do tworzenia super rozwiniętych projektów. Finalnie i tak kończymy z ręką w nocniku i stówą w kieszeni.
Nie jestem też w stanie pojąć obawy przed utraceniem graczy "lubiących grać statsów". Waszym zdaniem lepiej utracić graczy tworzących projekty, grających rozbudowane fabularne wątki? Statsy będą tak czy siak. Nie ważne jakie rozwiązania wprowadzicie, to i tak będą gracze, dla których szczytem doznać płynących z RP będzie bicie kotleta i ujeżdżanie drogiego wozu. Jak mogłoby to się zmienić, gdyby jednak pozwolić graczom na swobodniejszy obrót pieniędzmi? Chwalicie się tym, że powiększyła się ilość osób w /biznesy. Na screenie jasno widać, że najwięcej osób na /duty było w Pubie należącym do organizacji przestępczej! XD Co potwierdza tylko nasze teorie. Najzwyczajniej w świecie członkowie organizacji zaczęli bić duty. Co nie jest jednoznaczne z faktycznym graniem w biznesie. Problem biznesów nie tkwi w rozleniwianiu graczy zasiłkiem, a tkwi w tym, że biznesy nie mają nic do zaoferowania. Freud Music Club nie miał problemów z tworzeniem miejsca gry zarówno dla pracowników, jak i dla klientów, bo było to miejsce z pomysłem i klimatem. Tak samo warsztaty. Działają te, które coś sobą reprezentują. Proste! Kolejna sprawa to podejście graczy. Mało kto ma ochotę grać pracę po pracy, bo najzwyczajniej w świcie nic w tym interesującego. Dlatego powstają projekty takie jak moja winnica, czy rzeźnia Skrabka, czy Port prowadzony przez Rosjanów, czy dom pogrzebowy Goblina, czy dwa lombardy, czy warsztatu tuningowe. To są właśnie biznesy, które stawiają na kreatywność, a przysłowiowe bicie kotleta, to zwykła część tych biznesów, która w domyśle generuje przychód, a którego granie byłoby bez sensu. To samo tyczy się tradycyjnych biznesów. Jak chcecie poprawić ich jakość skoro nie ma nawet interiorów restauracji czy siłowni? Kluby muzyczne dają sobie radę i tam faktycznie coś się dzieje. A działo się jeszcze więcej, gdy gracze mogli pozwolić sobie na rozrzutność.
Poza tym jest przecież restuaracja na Vespucci, którą odwiedzałem dwa dni temu, która przyciaga do siebie graczy i tworzy przyjemne miejsce do spotkań i interakcji. Tak naprawdę, granie pracowników w biznesach powoli traci swój sens, wraz ze zmianą podejścia graczy do samego role playu. Prawdę mówiąc tacy przymusowi pracownicy w biznesach nie są nawet wymagani. Jeśli miałbym wybrać się do klubu, to wolałbym wchodzić w interakcje z odwiedzającymi go klientami, niż czytać wklejone /me robienia drinka.
Przecież rzeczy zupełnie nie interesujące i nie mające jakiegoś ogromnego wpływu dla większości postaci, typu praca od 9 do 17, mogłyby być umowne i wynagradzane tym nieszczęsnym zasiłkiem. A jeśli ktoś lubi grać mechanika, czy lubi grać barmana, to by go sobie zarabiając dodatkowe pieniądze. A serwer pokazuje, że są tacy, którzy lubią odgrywać pewne profesje. Mamy przecież psychologa, mamy masażystkę, mamy prawników i o dziwo nie potrzebują żadnej zachęty do gry w swojej profesji.
Powiedzmy sobie szczerze, że te wszystkie tradycyjne biznesy to w większości generatory pieniędzy dla ich właścicieli i przymusowa robota dla tych, którzy włączają gierkę po robocie. Oczywiście, ci pierwsi, czyli właściciele powinni być wynagradzani za tworzenie tych biznesów i prowadzenie ich ale tylko z racji tego, że robią to jako część kreacji postaci. Ale zarobek z takich wpół-fikcyjnych biznesów jest dla ich właścicieli znikomy, a już na pewno znikomy, gdy ten wpół-fikcyjny biznes działa po części nielegalnie.